| |
Rezo -
zaakceptuj własne ułomności.
Rezo, największy mędrzec tych czasów, urodził się niewidomy (nie ślepy! O człowieku nie mówi się ślepy!). Tego, że nie mógł uleczyć siebie samego z tej ułomności, wiemy z serii. Wiemy też, do kogo postanowił zwrócić się o pomoc... Wiemy, jak to się skończyło... Z serii wiemy też, że Rezo był dziadkiem I pradziadkiem Zela - to nieprawda! Był jego dziadkiem LUB pradziadkiem (o co posądzacie biednego Rezo?). Czy jest postacią do końca złą? Hmm... po śmierci jednego z fragmentów Shabranigdo (uwaga! Lina nie pokonała Shabranigdo, a jedynie jego fragment - inaczej nie mogłaby korzystać np. z Dragon Slave, który przeciez czerpie moc od Shabranigdo!) dowiadujemy się, że nie... Stawiał opór Mazoku w nim tkwiącemu... Sporną kwestią jest też to, czy to on, czy też może Shabranigdo przemienił Zela w chimerę - ja osobiście uważam, że to jednak sam Rezo "przeklął" swojego wnuka (prawnuka?). Spełnił jego najskrytsze marzenie - tyle że Zelgadiss nie był w stanie zaakceptować swojej odmienności... Rezo także nie potrafił znieść tego, że jest niewidomy - może liczył na to, ze jego potomek będzie miał więcej odwagi? Bez potrzebnej do samoakceptacji odwagi nigdy nie mógłby stać się naprawdę silny... kiedy Zel wreszcie zaakceptuje siebie, stanie się naprawdę potężny i "normalny" - bo tak naprawdę od straszydeł i dziwaków wyzywa się tylko on sam... Zel jest normalny, tylko jeszcze tego nie zrozumiał...
Ten sam błąd popełnił Rezo - czy będąc niewidomym wpadał na ściany? Będąc mędrcem i wielkim magiem "widział" oczyma duszy - nie potrzebował wzroku. Mimo to uparcie dążył do celu...
|