Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Ran-chan
Charm
 
Treść fanfika..

CHARM

chapter one - Zaproszenie w cień

Xelloss - Cóż za tajemniczy tytuł
Ran - Oczywiście, inaczej nie chcieliby czytać. Dolej mi herbatki

- Tak?
- Tak!
- TAK?
- TAK!
- ACH TAAK?!!!!!
- ACH TAA...!!!!!!!
- FIRE BALL!!!
Gourry oberwał w twarz i trzy razy nakrył się nogami
- Nienawidzę cię!! - zawołała Lina odwracając się na pięcie.

Xelloss - Ojej! Co się stało? Ciekawi was, co ten Gourry znów zrobił? Mnie też ^^ ale jestem pewien, że autorka wyjaśni to w swoim czasie
Ran - Zamknij się Xell
Xelloss - Ależ Ran-chan, uspokój się bo znów zalejesz mi obrus
Nagle drzwi otworzyły się hukiem i do pokoju wpadła
Xelloss&Ran - Sherra?
Sherra - To ja! Przyszłam tylko powiedzieć, że nie mam nic wspólnego z Deep Sea
"sweat drop" x2
Ran - Tak, wiem... Palnęłam wtedy. Ale wystarczy zmienić imię i... Nie rób takiej miny
Sherra - To tyle, mam robotę
Znów trzasnęły drzwi
Xelloss - Teraz ten fic zupełnie stracił sens
Ran - A to dopiero początek...

Było wspaniałe, ciepłe popołudnie. Pora obiadowa. Słońce przeświecało przez gałęzie drzew i tworzyło na ścieżce drżące mozaiki. Z zarośli dobiegał świergot ptaków. Ścieżką szła niewysoka ruda panienka i mamrotała do siebie.
- Co za prostak!
Potknęła się o jakiś wystający z ziemi korzeń i wyłożyła jak długa
- Dlaaaczeeego?!! - wrzasnęła Lina - Ach, brzuch mnie boli...
Spróbowała się podnieść, ale osunęła się z powrotem.
- No pięknie, jestem tak głodna, że nie mam siły wstać... A ten drań Gourry...
Urwała, ktoś przeszedł po niej i wdeptał jej głowę w ścieżkę
- HEEEJ!!! - zawołał wypluwając piasek - Co to za maniery?!!
Spojrzała w górę. Przed nią stała jakaś postać w długim płaszczu. Święcące jej zza pleców słońce nie pozwalało dojrzeć twarzy
- Nie zauważyłem cię - usłyszała przyjemny, niski głos
- Trzeba patrzeć pod nogi!!
- Zapamiętam sobie. - nieznajomy wyciągnął rękę - Pomóc ci?
Lina z obrażoną miną podciągnęła się na jego rękawie i jęknęła
- Jeszcze tego brakowało! Skręciłam przez ciebie kostkę!!!
- Przykro mi, ale wiesz, spieszy mi się i... - odwrócił się
- Nikt nie będzie zbywał w ten sposób Liny Inverse! FIRE...
Nieznajomy zatrzymał się i obejrzał przez ramię
- BALL
- Zmieniłem zdanie - usłyszała z drugiej strony. Młody, czarnowłosy i baaardzo przystojny mężczyzna nachylał się nad nią
"Nie trafiłam? Szybki jest"
Nieznajomy wziął ją na ręce i ruszył przed siebie. Lina zaniemówiła
- No dobra - mruknęła po chwili kryjąc zażenowanie - Zaniesiesz mnie do najbliższej gospody i postawisz obiad, to może nie zrobię ci krzywdy

* * *
- Nigdy bym nie przypuszczał, że taka drobna panienka jak ty może tyle w sobie zmieścić - zauważył czarnowłosy
Lina rzuciła mu złe spojrzenie
- Mam dziś kiepski dzień
Nieznajomy zmrużył w uśmiechu swoje czarne oczy.
- Zjesz coś jeszcze?
- Dobrze, że o to pytasz. Kelner, kartę deserów!
Czarnowłosy oparł brodę na odzianej w błękitną rękawiczkę dłoni i przypatrywał się Linie z nie schodzącym z twarzy uśmiechem.
- Czego? - warknęła z pełnymi ustami
- Nic, nic...
Minęła dobra chwila
- Uhgm... - Lina odsunęła się od stołu i poklepała się po brzuchu z wyrazem szczęścia na twarz - Jestem pełna
- Niemożliwe... - mruknął czarnowłosy zerkając na rachunek
- ... Tak w ogóle to mógłbyś się przedstawić. Lubię wiedzieć, kto za mnie płaci
- Różnie mnie zwą... Tak mi przykro, że nasza znajomość zaczęła się tak niefortunnie. - nagle złapał dziewczynę za rękę - Zawsze chciałem spotkać słynną Linę Inverse! Tak wiele o tobie słyszałem! Czy pozwolisz mi sobie towarzyszyć?
- eee, no.. Jasne, czemu nie
Drzwi gospody otworzyły się, na progu stanęli Zel, Amelia i Gourry
- Jest! - zawołała Amelia i podbiegła do Liny - Nareszcie. Strasznie się martwiliśmy, Pan Gourry nie zjadł połowy obiadu
- Chyba się przejął - Lina wzruszyła ramionami - Ale i tak musi mnie przeprosić
Gourry westchnął
- Przepraszam, że powiedziałem że powinnaś zrobić sobie trwałą - wyrecytował
- Może ci wybaczę. Ale nie próbuj tego na przyszłość, bo nie ręczę za siebie... Poznajcie... Jak ty się nazywasz?
Wszyscy spojrzeli na czarnowłosego
- Możecie mi mówić Anu - uśmiechnął się

* * *
- Ten facet mi się nie podoba - mruknął Gourry
- Jesteś zazdrosny? - spytał złośliwe Zelgadis
- A co to znaczy "zadrosny"?
- Weź ty, nie rób sobie jaj
- Nie robię jaj, on jest jakiś podejrzany...
- Powiedział tylko, że jest fanem Liny
- Na pewno ma wobec niej jakieś niecne plany
- Dobra noc...

* * *
- Wszystko idzie po twojej myśli, panie
- Tak
- Co zamierzasz teraz?
- Trzeba wzbudzić w niej zaufanie
- Tak wystawny obiad nie wystarczy? Kosztował chyba...
- To moje pieniądze i ja decydują na co zostaną wydane
- Oczywiście panie...
- Wracaj teraz i informuj mnie o postępach
- Tak jest.

Xelloss - Oho, zawiązuje się intryga... I kto to jest ten cały Anu?
Ran - To tajemnica ^^
Xelloss - ... Kradniesz mi kwestie

- Jeśli się pospieszymy, przed zmierzchem powinniśmy dotrzeć do Haran - Lina wskazała odległy punkt za lasem
- Przewodnik mówi, że miasto to słynie ze wspaniałej pieczeni - wtrącił Anu
- Właśnie dlatego tam idziemy
- Chyba zapomniałaś, że jesteśmy totalnie spłukani - mruknął Zelgadis - Już nawet Amelii nie chcą dawać na krechę
- Spokojna głowa - roześmiała się Lina - Haran słynie nie tylko ze wspaniałej pieczeni. Niedaleko miasta jest siedziba pewnej bandy złoczyńców. Obijemy im buźki i weźmiemy co nasze
- Ależ panno Lino - zaprotestowała Amelia - Jako obrończyni sprawiedliwości...!
- Wolisz być głodna?
- Ee? Ale... Ale... Zagłosujmy!
- Jak ty lubisz tracić czas na głupoty - Lina wzruszyła ramionami - Kto idzie łupić? - podniosła rękę
- Na mnie możesz liczyć - Uśmiechnął się Anu
- Ja nie rozumiem - powiedział Gourry
- A chcesz jeść kolację?
- Tak!
- Lina ma rację - zawyrokował Zelgadis
- Panie Zelgadisie, i pan przeciwko mnie?! - w oczach Amelii zabłysły łzy
- Cóż... Konieczność wyższego rzędu
No i koniec końców poszli do siedziby rabusiów
- Hahaha! I wy mięczaki myślicie, że dacie nam radę?! FIRE ARROW!
- ELMIEKIA LANCE!
- PIĘŚĆ SPRAWIEDLOWIŚCI!
- To chyba nie jest odpowiednia technika
- Zapomniałam się...
Po kilku chwilach wszyscy, którzy chcieli stawiać opór leżeli pokotem a reszta uciekła
- No, możemy iść do skarbca - Lina z wrodzoną delikatnością otworzyła nogą drzwi do podziemi
- Kurczę, tu są schody - zamruczała Amelia
- Widać zależało im na zabezpieczeniu łupów. Coś mi mówi, że to prawdziwe skarby - Linie zabłysły oczy - Idziemy!!
Po kilkunastu minutach
- Te skarby muszą być naprawdę ogromne...
- Jeśli tak dalej pójdzie, to będziemy je wyciągać przez miesiąc
- Chyba widzę światło
Za zakrętem rzeczywiście było jaśniej
- Nareszcie - zawołała Lina i natychmiast nabrała energii. - Za mną!
Znikneła za filarem schodów i po chwili resztę towarzystwa dobiegł przeraźliwy wrzask
- Co się stało? - ruszyli biegiem i zatrzymali się jak wryci. Kilka metrów przed nimi wznosiła się wielka ściana zbudowana z jakiejś galaretowatej substancji. Wydawało im się, że Lina po prostu przylepiła się do niej, ale szybko odkryli, że jest inaczej
- To mnie wciąga!!!! - wydarła się czarodziejka - Pomoglibyście, a nie się gapicie!!!
Gourry zamierzył się mieczem i uderzył w ścianę, ale poczuł jak ostrze zapada się w nią
- Kurczę! - wymamrotał próbując wyciągnąć miecz, bezskutecznie
Zelgadis wypowiedział jakieś zaklęcie, ale ściana je również wchłonęła
- Coś mi się zdaje, że ta substancja absorbuje zwykłe czary - zauważył Anu
- Bardzo spostrzegawczy jesteś...
- Lina, użyj czegoś potężniejszego. Na przykład Dragon Sleve - zaproponował Gourry
- Żeby się zabić przy okazji? - mruknęła - Poza tym widzisz, że nie jestem w stanie
- No to mamy problem
- Nie chcę umierać tak młodo!! Ach, cóż to za strata dla świata!
- To może ja spróbuję - powiedziała Anu
- Ty?
Anu odchylił głowę do tylu i wyciągnął przed siebie ręce. Zaczął mamrotać pod nosem. Spod jego rękawiczek zaczęły wyciekać strugi cienia. Wszyscy wytrzeszczyli oczy. Cień rozlał się po kamiennej posadzce, kiedy dotarł do ściany, ta zaczęła się kurczyć z sykiem.
Lina upadła na podłogę a wraz z nią miecz Gourrego
- Cóż to za zaklęcie? - wymamrotał Zelgadis - Pierwszy raz widzę cos takiego
- Bardzo dziękuję... - powiedziała Lina - Ale dlaczego nie wyciągnąłeś mnie od razu?!!! Zresztą, nieważne. To chyba ostatnia przeszkoda na drodze ku bogactwu!
- Być może, ale najlepiej zrobimy jeśli się stąd szybko oddalimy - powiedział Anu - Kiedy ściana zniknie całkowicie, uwolni całą energię, jaką pochłonęła...
- Czyli...?
Cała jaskinia zadrżała.
- Chodu!!!!!!
Ruszyli w górę, kiedy byli w połowie drogi na dole rozległa się potężna eksplozja, wszystko zaczęło się walić. W ostatniej chwili wybiegli na zewnątrz, za nimi podążyła chmura kurzu
- ŁAAAAAAAA!!! Moje skarby!!! - zawołała Lina
- Tak działa karząca ręka sprawiedliwości - Amelia tryumfowała - Ostrzegałam
Lina odwróciła się
- FIRE BALL
Z jej ręki wystrzelił obłoczek dymu
- Jak to? - spojrzała na swoje ręce
- FIRE BALL!!
Otrzymała podobny skutek
- Straciłam moc...?

Xelloss - Lina straciła moc? Coraz lepiej. A może mnie też dałabyś jakąś rolę? Cały czas siedzę i nic nie robię
Ran - Jak to nic? Dotrzymujesz mi towarzystwa! Zresztą, może później... A jak się będziesz stawiał to powiem Filii dlaczego ginie jej bielizna
Xelloss (czerwony) - Nie zrobisz tego!
Ran - kekekeke A dobrze mnie znasz?

- Co się dzieje? Dlaczego Liny jeszcze nie ma?
- Lepiej zacznijmy jeść zanim zejdzie - Gourry pomachał do kelnerki - Znam ją, zawsze leczy frustracje jedzeniem
- To prawda, ale też nie spóźnia się na posiłki
- Ostatnio jej się to zdarza... Anu też nie widać
- Może trzeba do niej pójść - Gourry podniósł się
- Lepiej ja pójdę - Amelia okazała się szybsza - Zaniosę jej ciasteczko
Wbiegła na schody i z bijącym sercem zastukała o drzwi pokoju Liny
CI~~~~~~~~~~SZA
Pełna najczarniejszych domysłów Amelia uchyliła drzwi i zajrzała do środka
- Przepraszam, ja... - urwała. Pokój okazał się pusty, Liny ani śladu. Jedynym dowodem bytności czarodziejki był jej płaszcz przewieszony przez krzesło. Amelia nabrała powietrza w płuca
- Szybko!! Panna Lina znikneła!!!!!!!!!

koniec rozdziału pierwszego

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.81646300 1314005886
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!