Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Ran
Czy byliscie grzeczni, czyli swiateczny specjal
 
Treść fanfika..
"Kochany Święty Mikołaju
Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że przez cały rok byłam niezwykle grzeczna i zrobiłam całą masę dobrych rzeczy (dla siebie). Dlatego oczekuję, że spełnisz jak należy swój mikołajowy obowiązek i przyniesiesz mi dużo
prezentów. Dołączam listę. Lina Inverse"
Lina odłożyła pióro i przeciągnęła się na krześle
- Dobra, teraz trzeba to poskładać - Wstała i zabrała się za porządkowanie sterty makulatury, czyli wspomnianej już listy, kiedy do
pokoju wpadł Gourry w fartuszku.
- Hej Lina, mam takie pytanie... Ojej, co tu robi tyle papieru? -
podniósł jedną z kartek - Nr.1968 - najnowszą mangę Asahi Shima. Nr. 1969 -
Tajemniczy Srebrny Krysz...
- Zostaw to, durniu! - Lina wyrwała mu kartkę i położyła na stole - Czego
chcesz?
- Hę? Eee Co to było... - nasz blondynek podrapał się po głowie -
Zapomniałem
- Rany... Lepiej wracaj do kuchni.
- O juz wiem! - Gourry uderzył pięścią w dłoń - Co trzeba zrobić, kiedy
piekarnik zacznie dymić?
- Co?!!! - Lina złapała się za głowę i wybiegła z pokoju - Co za debil!!
Imbecyl!!! Palant!!!
Wpadła do kuchni, która zdążyła już wypełnić się dymem.
- ŁAAAAAAA!! Moje pierniczki!!!! - dziewczyna z trudem zlokalizowała
piec, asekurując się peleryną otworzyła drzwiczki i sięgnęła w ciemne
czeluści. Swąd spalenizny wystarczył aby ocenic sytuację
- Tylko nie to - jęknęła osuwając się na podłogę - Tylko nie to
- I jak? - Usłyszała za soba głos Gourry'ego
- Jak?!!!! - wrzasnęła posyłając w jego kierunku blachę czarnych
ciasteczek - Jeszcze się pytasz?! Prosiłam abyś wyłączył po dziesięciu
minutach!! Minęła godzina!!!!!
- Przecież wiesz, że te wskazówki zawsze mi się mylą...
- Tak, to moja wina - zaufałam ci! - Lina podniosła się i otworzyła okno
by pozbyć się dymu - Jak ja teraz pokażę się u Amelii? Nie umiem zrobić nic
innego!
- Nie przesadzaj, do Świąt jeszcze trochę czasu, jak się pospieszysz...
- FIRE BALL!!!

"KohanyŚwięty Mikołaju.
Nie wiem coś ty za jeden, ale Lina kazała mi do ciebie napisać bo jej niby
przeszkadzam no to piszę.
Tak naprawdę to niczego specjalnego nie potrzebuję, ale mógłbyś dać mi coś
takiego dzięki czemu wiedziałbym o czym Lina mówi, bo często zupełnie jej
nie rozumiem. Ona nazywa to coś " Gourry z językiem na brodzie kaligrafował ostatnią literę kiedy z dołu
rozległ się donośny okrzyk Liny
- Gourry!! Idziemy!
- Już! - zawołał kończąc list olbrzymim kleksem, złapał miecz i wyszedł z
pokoju.
* * *
- Uwielbiam Seirun o tej porze roku - powiedziała Lina wzdychając
głęboko - Cukierki, indyki, karpie i barszcz z uszkami. Tak się cieszę, że
Amelia nas zaprosiła
- To prawda - przytaknął Gourry - A jak tam te ciastka?
- Pytałeś mnie o to dzisiaj już dziesięć razy. Powtarzam - w doskonałym
porządku. - Lina puchła z dumy - Najlepsze ciasteczka jakie upiekłam w życiu
- Już nie mogę doczekać się kiedy ich spróbuję
- Nie spróbujesz! To kara za to, że spaliłeś poprzednią porcję. Przez
ciebie się wściekłam, rozwaliłam kuchnię i musiałam piec u sąsiadów. No,
jesteśmy na miejscu...
Naszej dwójce odebrało mowę. Pałac wyglądał jakby przeniesiono go z
jakiejś baśni, cały pokryty warstwą puszystego śniegu, który właśnie spadł,
zupełnie jak na życzenie. Świątecznej atmosfery dopełniała olbrzymia,
pięknie przystrojona choinka stojąca na środku dziedzińca.
- No no - wymamrotała Lina - Robi wrażenie...
- Panno Lino! - Prosto z nieba spadła Amelia i uściskała lekko zaskoczoną
czarodziejkę - Pan Gourry! Wesołych Świąt! Właśnie skończyłam ubierać
choinkę!
- Sama ją ubrałaś - zdziwił się Gourry - Mierzy chyba z dziesięć
metrów...
- Dwanaście i pół - uśmiechnęła się księżniczka - Sama ubieram wszystkie
choinki w pałacu
- Widzę, że świąteczny nastrój działa na ciebie aż za dobrze - roześmiała
się Lina - A właśnie, przyniosłam coś pysznego!
Wręczyła Amelii paczkę ciasteczek - Wesołych Świąt
- Eeee... To pani ciasteczka, tak? Eeee Dziękuję bardzo...

- No, tutaj możemy trochę pogadać - powiedziała Amelia wprowadzając
swoich gości do salonu z wielkim kominkiem
- No proszę, rzeczywiście macie choinkę w każdym pokoju... - zawołała
Lina
- Niezupełnie. Ale ten pokój jest szczególny, tutaj zawsze pojawiają się
prezenty
- Aha. Pewnie ten kominek ma z tym coś wspólnego, prawda?
- Tak! Ojej! - zawołała nagle Amelia - Panna Lina i pan Gourry stoją pod
jemiołą
Oboje zainteresowani podnieśli głowy i spojrzeli na zieloną gałązkę
- No i co z tego? - spytał Gourry - Wiesz coś o tym?
- Wyjątkowo nie - Lina pokręciła głową
- Naprawdę pani nie wie? - Amelia przedstawiała uosobienie zdumienia - To
stara seiruńska tradycja. Kiedy dwoje ludzi zejdzie się pod jemiołą to muszą
się pocałować inaczej spadną na nich okropne nieszczęścia.
- Co?!! Nie ma mo... - Lina urwała bo poczuła cmoknięcie w czoło i zalała
się szkarłatem
- ŁAAAAAAAAAAAAAAA...
Bum Bęc - Gourry znokautowany
Trach - jemioła zerwana
- ...AAAAAAAA!!!!! I nie próbuj tego na przyszłość!!!!
- Myślałem, że tak trzeba... - wymamrotał słabo Gourry
- Myślenie ci szkodzi!
- O co znowu poszło? - rozległo się za nimi. W progu stał Zelgadis -
Wesołych Świąt
- Wesołych Świąt! - Zawołała Amelia - Bardzo się cieszę, że pan
przyszedł! Za chwilę będzie kolacja!
- Kolacja!!! - zawołała Lina - To co my tu jeszcze robimy?!

- Co robisz, Amelio? - spytała Lina z głębokiego fotela, gdzie
postanowiła spędzić resztę wieczoru
- Jak to co? Przygotowuję mleko i ciasteczka dla Świętego Mikołaja
- No to moje też! - zawołała czarodziejka
Amelia zmieszała się
- No, już położyłam... Pod spodem...
Lina zmierzyła Amelię uważnym spojrzeniem
- Pokaż!!
- Ale...
- Natychmiast - wyrwała księżniczce talerz i zaczęła przerzucać ciastka
- Aha! Wiedziałam, że kłamiesz!!!
- Nie kłamałam! Myślałam, że tam są...
- Rany, może byście się uspokoiły? - mruknął Zelgadis - Przecież to
nieistotne czyje ciastka tam będą. Nikt i tak ich nie zje!
Obie dziewczyny spojrzały na niego
- Ja...Jak to? - zaczęła Amelia
- Bo Święty Mikołaj nie istnieje, nie ma go!
Nastała chwila ciszy, oczy Amelii wypełniły się łzami i księżniczka
wybiegła z pokoju
- Mógłbyś okazać więcej taktu - Lina z dezaprobatą spojrzała na
Zelgadisa - Przecież to jeszcze dzieciak.
- To co? - wzruszył ramionami - Kiedyś trzeba dorosnąć.
- No tak, ale nie wiem czy twoje metody...
- Hej Lina! - Gourry wpadł trzaskając drzwiami - Na dziedzińcu będą
zapalać lampki. Chooooodź! - pociągnął czarodziejkę do okna
- A skoro o dzieciakach mowa - mruknął Zelgadis idąc za nimi
- Łaaaaał - zachwycał się Gourry - Zaraz, a gdzie Amelia?
- Poszła dorastać...
- Jestem tutaj - usłyszeli głos Amelii. Księżniczka stała na środku
pokoju a na jej policzkach widniały ślady łez
- Zel, przeproś ją - warknęła Lina.
- Nie trzeba, każdy ma prawo do własnego zdania - powiedziała Amelia -
Ale ja wiem, że Święty Mikołaj istnieje i udowodnię to panu, panie
Zelgadisie! Będziemy czekać nawet całą noc, ale zobaczy go pan!
SZOK
- No i widzisz pacanie co narobiłeś? - Lina pociągnęła Zel za włosy -
Przez twój niewyparzony język nie wyśpię się!
- A tak w ogóle, to kto to jest ten Mikołaj o którym cały czas mówicie?
TRACH - Gourry powalony pięścią sprawiedliwości

"Drogi, kochany Święty Mikołaju. Mimo tego co mówi pan Zelgadis i od
pewnego czasu przebąkuje tata, ja ciągle w Pana wierzę i wiem, że w tym roku
też Pan przyjedzie.
Pod choinkę chciałabym dostać nową książkę o bohaterach. Przynieś też
proszę coś panu Zelgadisowi, bo on na pewno do Ciebie nie napisze. Niech to
będzie jakiś płyn zmiękczający.
Twoja Amelia
~królewska pieczęć Seirun~ "

- Na co my właściwie czekamy? - ziewnął Gourry
- Na Vrumuguna z workiem - powiedział Zelgadis spychając z kolan Linę -
Strasznie ciasno za tą kanapą
- Wiesz Amelio. Może damy sobie spokój? - Lina postanowiła działać
delikatnie
- Jeszcze czas - uspokajała Amelia
- A może trzeba wygasić ten kominek?

"Święty Mikołaju. Od razu zaznaczam, że wcale w Ciebie nie wierzę i w
ogóle cała ta historia z saniami, reniferami i kominem jest jedną wielką
bzdurą, ale tak na wszelki wypadek... Myślę, że się rozumiemy - Gdybyś
przypadkiem istniał naprawdę, mógłbyś przynieść mi jakieś informacje o
sposobie odzyskania przeze mnie normalnej, ludzkiej postaci. To moje jedyne
życzenie. Z poważaniem Zelgadis Greywords"

- Jest pierwsza i nic się nie dzieje - mruknął Zelgadis tonem "a nie
mówiłem"
- Jeszcze czas - uspokajała Amelia czując, że to uspokajanie dotyczy
coraz bardziej jej samej
- CHRRRRRRR - powiedział Gourry
- Panno Lino, niech go pani uciszy, bo Mikołaj się spłoszy
Lina sprawnym ruchem zakneblowała Gourrego przepaską, co jednak nie
przerwało jego snu
Czekali dalej
Minęło kolejne półtorej godziny
- ZZZZZZZZ - Zelgadis
- ZZZZZżarcieZZZ - Lina
- HYYYYYYYYYY - Gourry
- Zzz... hę? - Amelia ocknęła się słysząc jakieś podejrzane chrobotanie
dobiegające ze strony gdzie znajdował się kominek
- Panie Zelgadisie, panno Lino - zawołała cicho szarpiąc wszystko co
znalazła pod ręką - Idzie
- Co gdzie jak? Niemożliwe
Wszyscy łącznie z Gourrym obudzili się i przyczaili. Nawet Zelgadis poczuł
coś jakby zaintrygowanie. Tym czasem w kominku coś chrobotało. Chrobotało
coraz uporczywiej aż w końcu przestało.
ciiiiiiiiiisza
- To na pewno szczury - mruknął Zelgadis
- Tu nie ma szczurów!
W tej chwili jakiś ciemny kształt pojawił się przy kominku i oparł się o
niego, jakby zaglądając do środka
- ŁAAAAA! - pisnęła Amelia - To Mikołaj! Wyciąga prezenty!
Wszyscy pozostali wgapiali się w półmrok w milczeniu. Tym czasem cień
odsunął się od kominka i rozejrzał po pokoju. Podszedł do stolika gdzie stał
talerz ciasteczek. Podniósł jedno i chyba włożył do ust. Nastąpiła chwila
ciszy, po czym cień zaczął gwałtownie kaszleć i zachwiał się wpadając w
zasięg lampek na choince
- Piękny mi Mikołaj...
- Pan Xelloss?!!! - Amelii wyrwał się okrzyk niemal przerażenia - Co pan
tu robi????
- kheghe! Wesołych Świąt - wykaszlał Xell - Dlaczego rozstawiacie
truciznę?
- To moje ciasteczka, chamie! - wrzasnęła Lina - Powiedz lepiej dlaczego
włazisz tu przez komin i udajesz Świętego?
- Co? Wcale nie wszedłem tu przez komin. Tak tylko przechodziłem i
zobaczyłem coś ciekawego, więc...
- Buuuuuuuu!!!! Święty Mikołaj jest Mazoku - Amelia rozpłakała się - Chcę
umrzeć
GLEBA
- Ale się narobiło...
- Uspokój się Amelio - Xelloss uśmiechnął się - Święty Mikołaj nie jest
Mazoku... Nie zupełnie. Zaraz wszystko powinno się wyjaśnić
- Co chcesz przez to powiedzieć? chlip
- Jest właśnie na dachu, ale ma małe problemy techniczne...
- Przestań wciskać jej kit! - Zelgadis złapał Xellcia za kołnierz i
potrząsnął - On nie istnieje!
ŁUP - coś ciężkiego wpadło przez komin i rozsypało popiół na pół pokoju.
To coś okazało się wypchanym workiem
- Co to za numer?
- To żaden numer. - Xelloss zniknął i zmaterializował się przy worze -
Macie za wąskie kominy, księżniczko - mrugnął do Amelii - Zrobiło mi się żal
staruszka i postanowiłem troszkę mu pomóc. Co my tu mamy? - sięgnął do
środka i wyciągnął dość pokaźną paczkę owiniętą w usiany gwiazdkami papier -
Dla ciebie, Lina
- Nie przypuszczałam, że dożyję chwili, kiedy Mazoku wręczy mi gwiazdkowy
prezent - powiedziała czarodziejka rozwiązując wstążkę - Ach! Archiwalne
numery June, które przegapiłam walcząc z Phibrizo! Marzyłam o nich!
Wszyscy pogrążali się pomału w sielskiej atmosferze, kiedy nagle Amelia
podniosła przeraźliwy wrzask i rzuciła się na Zelgadisa
- Zelgadis-sam, Zelgadis-san! Coś strasznego i rogatego zagląda przez
okno! ŁAAA! Nie mogę na to patrzeć!
- Ja też nie, bo leżysz na mnie! - mruknął Zelgadis próbują pokryć
zażenowanie marsową miną
- Ach, przepraszam - Amelia zaczerwieniła się lekko - Ale to jest takie
straszne
- Ech Amelio. Przyznaj się lepiej, że chciałaś przygnieść Zelgadisa
swoim wdziękiem - Xelloss podszedł do okna - To renifer. Pewnie mnie
sprawdza.
Otworzył okno
- Wszyscy mają swoje prezenty? - zwierzak obrzucił pokój uważnym
spojrzeniem - Dobrze, na mnie już czas.
Zniknął i chwilę potem dał się słyszeć dźwięk dzwoneczków.
- Chcecie coś zobaczyć? - spytał Xell. Jednak zaproszenie nie było
potrzebne, bo wszyscy błyskawicznie znaleźli się przy oknie. Po niebie
przemknął cień w kształcie sań i zniknął kryjąc się za dachem pałacu
- Łooooo...

- No Zelgadis - Powiedziała po pewnym czasie Lina - Teraz twój sceptycyzm
dostał po nosie
- Być może, ale w wielkanocnego zająca nie wierzę
- Tak tak. Lepiej załóż te różowe papucie, które dostałeś
- Nie!
- A ty Lino, zamiast yaoików powinnaś dostać książkę kucharską -
uśmiechnął się Xelloss - Może rok wystarczy abyś opanowała chociaż jeden
przepis
- Coo?!!!! - wrzasnęła czarodziejka rzucając się Xellowi do gardła - Jak
ja ci zaraz...!!!!
- Oejej! - zawołał Amelia - Panna Lina i Pan Xelloss stoją pod jemiołą!

koniec

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.71781900 1276786145
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!