Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Drop in the bucket
rozdział #01
 
Treść fanfika..
Pozdrawiam wszystkich webmaster'ów co jeszcze mnie tolerują po tylu cześciach Mei'an i nie odesłali mnie w diabły z moimi fikami.
Pozdrawiam was kochani!!!(maślane ślepia) Ten chapter jest dla Was.
No i przypominam,że kontynuację fik'a macie w Mei'an.
kanti_metallium@wp.pl



Drop in the bucket 1- Kiedy zrozumiesz jak postępować z innymi?


Postać uśmiechneła się lekko. Dynast spojrzał na nią zadowolony.
-Bardzo dobrze Sherra.-Uśmiechnął się i po chwili kontunuował. Dziewczyna klęczała tuż przed nim.- Wstań i przestań kręcić nosem. To normalne ,że musisz z kimś współpracować. - Ściągneła brwi. Była strasznie niezadowolona. Po co jej ktoś do pomocy? Do współpracy? Doskonale radziła sobie sama. Nie potrzebowała nikogo.
-On będzie z tobą wykonywał większość zadań od teraz, chcę abyście razem wykonali następną misję.- Skinął dłonią i obok niej pojawił się trochę wyższy brązowowłosy mężczyzna. W dłoni miał miecz, który postawił obok siebie. Sherra po raz kolejny dostała łupnia tego dnia. Więc to coś miało jej pomagać? Przymknęła oczy.Do tego jeszcze miał miecz! Na pewno nie umywał się nawet do Dulgofy. No po prostu paranoia.
-Nazywa się Grau.- Dynast skierował na nią.-To jest Sherra. Macie udać się do Sailuun.Tam dostaniecie dalsze wskazówki. -I zninął. Dziewczyna poczuła, że w komnacie wisi ciężka atmosfera. Odchrząknęła znacząco i spojrzała na niego ukradkiem. Chciała mu się lepiej przyjrzeć. Doskonale wiedział jak ona się czuje. Po chwili nie mógł się zatrzymać i parsknął gromkim śmiechem.
Sherra poczuła,że to będą dla niej ciężkie czasy.
*
-No przestań się tak na mnie gapić, bo nawet nie zdajesz sobie sprawy jak to wygląda! Nie jestem jakimś potworem,żeby tak na mnie oczy wytrzeszczać.- Opadł na dół i usiadł w powietrzu. Jedną nogę opierał na jakimś niewidzialnym podeście wciąż śmiejąc się szczerze. Sherra patrzyła na niego ze zgrozą. Co on sobie wyobrażał? - Prawdopodobnie będziesz skazana na moje towarzystwo do końca życia,więc zacznij się przyzwyczajać.- Założył dłonie za głowę i patrzył się na nią bezceremonialnie. Miecz gdzieś zniknął. Za to w jej ręce pojawiła się Dulgolfa.-Ach więc to jest ta twoja słynna broń...-Zamyślił się i skierował na nią swoją uwagę. -Naprawdę zamienia ludzi w mazoku? -Zwęziła oczy.
-Nic ci do tego kapłanie. - Jej głos był zimny. Skoro Dynast przyprowadził kogoś takiego to już musiał być naprawdę zdesperowany. Zniknęła. Grau patrzył się w to miejsce. Jego szkarłatne oczy nabrały koloru ciemnej wiśni.
-Sherra...-Wyszeptał. Potem zniknął jak i ona.
*
Dynast spojrzał na swoje "dzieci", zamruczał z zadowoleniem. Sherra musi nauczyć się martwić o kogoś innego prócz mnie i siebie. Dobry mazoku powinien pracować z innymi. Podniósł głowę i spojrzał na niebo przed sobą. Na balkonie, opierając się o posadzkę stała Dolphin. Jej niebieskie włosy opadały jej na ramiona, patrzyła głucho w morze.
-Witaj Deep.- Starał się uśmiechnąć. Wciąż niewiele mówiła. Nie odzezwała się i tym razem. Podszedł do niej bliżej i położył jej dłoń na głowie. Wzdrygnęła się i odsunęła.
-Zostaw.-Jej oczy były puste. Odwrócił od niech wzrok. Tak bardzo chciał...musiał, wszyscy Lord'owie jednoznacznie zgodzili się by oddać ją pod jego opiekę, a mimo to nic nie mógł zrobić. Czasami wydawało mu się,że rozumie co do niej mówi, że uśmiecha się,ale...zaraz potem była normalna. W nocy miała jakieś koszmary. Mogła spać mimo,że była mazoku, chociaż może to był kiedyś nabyty odruch, może tego nie potrzebowała...nieważne. Stanął obok i odetchnął głęboko. Bryza weszła mu w płuca. Stali razem nie zamieniając słowa, do momentu kiedy Dynast zauważył,że Deep słania się na nogach i opada na ziemię. W porę pojawił się z tyłu i ją złapał. Znów zemdlała. Usiadł razem z nią na ziemi i przyłożył do siebie. Była zimna. Nic niezwykłego. Zacisnął zęby.
Uważał się za najsilniejszego z Lord'ów.
Ale gdyby tylko coś się stało jej...
...byłby najsłabszy.
*
Valgarv spojrzał przed siebie. Nikogo nie było. Niezgrabie wskoczył na pobliski pień przytrzymując się ręką. Spojrzał w bok. Brązowa wiewiórka przebiegła mu przed oczami. Zagiwizdał cicho. Zwierzątko podniosło łapki i zaczęło nasłuchiwać. Po chwili skupiło swoje czarne, małe oczka na postaci dziesięcioletniego chłopca. Poruszyła uszkami i wskoczyła mu na głowę. Zachichotał lekko i wdrapał się razem z nią na pobliskie drzewo. Sięgnął po gałąź. Po chwili wybrał jakąś grubszą i wszedł prawie na sam koniec. Przyłożył rękę do czoła, żeby powstrzymać słońce rażące go w oczy.
-Te, Ruda jak myślisz to jest to Seiluun?-Zapytał. Wiewiórka tylko niezdecydowanie przechyliła głowę, na znak, że ni w ząb nie rozumie o czym mówi. Bardziej wpiła pazurki w jego głowę. Westchnął zrezygnowany. Nagle poczuł coś dziwnego.
-Ruda złaź!- Wrzasnął. Wiewiórka przestraszyła się i zeskoczyła z niego. Zaczął panikować. Gałąź zaczęła chylić się pod jego ciężarem. Zaraz na pewno zleci, a na pewno nie miał na to ochoty po ostatnim razie kiedy leżał ze złamanym nadgarstkiem przez dwa tygodnie w łóżku, do tego nieźle bolało. Nie mógł rozwinąć skrzydeł. Jeszcze nie potrafił zbyt dobrze latać. Do tego to też zajęłoby chwilę, no i siostra na pewno byłaby zła za kolejną rozdartą koszulę...
...więc spadał.
Zacisnął zęby starając się nie krzyczeć. No dobra, trzeba było przyznać,że troszkę sie bał. Poczuł, że nie bolało. Dziwne. Otworzył powoli powieki.
Wisiał w powietrzu.
Spoglądała na niego brązowowłosa postać. Uśmiechał się. Po chwili smok opadł powoli na ziemię.
-Cześć, ty jesteś Valgarv prawda? -Zapytał zadowolony. Jego oczy na powrót był jasno czerwone. Chłopiec odwzajemnił uśmiech.
-Ty mnie uratowałeś? -Mężczyzna przytaknął.
-Tak, ja. Nazywam się Grau. Idziesz do Seiluun?-Przytaknął ochoczo.
-Jesteś człowiekiem? Musisz być potężny!- Kapłan był przez chwilkę cicho,a zaraz potem odpowiedział.
-Tak ,a ty starożytnym smokiem, nie? Idziemy razem?-Sherra spojrzała na to wszystko z niesmakiem. Mieli zaprowadzić to dziecko do Dynast'a, ale czy musieli go o to PROSIĆ? Przecież wystarczyło złapać go za rękę i się teleportować, po minucie byłoby po wszystkim. NIEEEE, Grau musiał sobie z nim po-ro-zma-wiać. Syknęła niezadowolona i podniosła lekko dłoń. Jej palce otoczyły złote iskierki. Zniknęli wszyscy troje.
*











   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.92985500 1276781422
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!