Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Ly
Gdy Filia stracila pamiec
 
Treść fanfika..
GDY FILIA STRACIŁA PAMIĘĆ by Ly

Nie pamiętała kim jest, nie pamiętała swoich przyjaciół, wrog=
ów, przygód...
A wszystko przez to, że głupia maczuga z górnej półki sklepu spad=
ła jej na głowę!
Teraz siedziała w pokoju zaczytana w pamiętnikach i kronikach by chocia=
ż namiastkę przeszłości sobie przypomnieć.
- hmmm... a więc jestem Filia Ul Copt... lubię maczugi i antyki. To aku=
rat wiem. To jest mój dom i mój sklep.... fajnie ^^....
Wstała od biurka i zamknęła księgę.
- muszę zrobić zakupy. Dobrze że jestem bogata ^^
Ubrała płaszcz i wyszła.
- mleko....mleko...o!
Odszukała właściwy stragan na targu i po chwili niosła w ręku poj=
emnik z białym płynem.
- teraz owoce, chleb i ... to wszystko? Heh- popatrzyła na skrzynie peł=
ne przeróżnych owoców- proszę jabłka,
pomarańcze, winogrona i to coś...
- brzoskwinie- podpowiedział sprzedawca
- o właśnie!
- Zapakować?
- Tak, dziękuję
Po kwadransie wracała do domu. Wgapiała się w ziemię myśląc o s=
posobie na odzyskanie wspomnień.
- auu!- jęknęła i upadła na chodnik. Osoba z którą się zderzy=
ła również
- uuch...
- bardzo przepraszam, nie zauważyłam pana- powiedziała podając rę=
kę człowiekowi. Mężczyzna wstał. Miał śmieszne zmrużone
oczy i fioletowe włosy. Patrzył na nią z dziwną miną.
- Filia?- spytał- To ty?
- My się znamy?
- Oczywiście- zmylony ton- nie pamiętasz mnie?
- Eee... nie bardzo. Kim pan jest?
- Yyy... Xellos Metallium. Filio co ci jest?
- Nic, a czemu pan pyta?
- Nie pan, nie pan! Jesteśmy na "ty"
- Och.. ok., więc?- uśmiechnęła się do niego. Wzbudził w niej s=
ympatię chociaż miał jakąś złowrogą i ciemną aurę- dobrze=

mnie znasz?
- Myślę, że tak
- Wspaniale!
Xellos miał zaskoczoną minę. Zauważyła to.
- straciłam pamięć wskutek pewnego wypadku- wyjaśniła, z bólem =
wspominając tamtą maczugę- wstąpisz na herbatę? Opowiesz
mi kim jestem
- z...zgoda. pomóc ci?
- Tak. Weź mleko i owoce^^
Moment później siedzieli w salonie. Xellos wydawał się być otuman=
iony i zdezorientowany. Nagle wpadł mu do głowy pomysł.
Skoro nic nie wie, to znaczy, że dla niej jest zwyczajnym człowiekiem. =
Wprawdzie dziwne jest, że go nie wyczuwa, ale to
później. Może uda mu się wydobyć z niej jakieś informacje, prze=
szukać dom.
- to powiedz najpierw o sobie- rzekła złota- Kim jesteś dla mnie?
Chwila namysłu.
- twój dobry, bliski przyjaciel- skłamał
- cudnie!- była zachwycona
- chciałem cię kiedyś prosić o rękę ale odmówiłaś- znów=
skłamał. Tym razem potężnie
- naprawdę? Dlaczego?- zdziwiła się
- Ja tego nie wiem- odparł
- Ej, a otwórz oczka- powiedziała wesoło
- Nie chcę- jęknął
- Prooooszę^^- zawołała błagalnie
Kapłan z westchnieniem spełnił jej prośbę.
- śliiiiczne!!!- westchnęła oczarowana
- co?
- Są piękne!!! Powinieneś je częściej otwierać!!!
- To może ja ci opowiem o twoich przygodach co? ^^''''''''''''
- Tak, tak!- dolała mu herbaty
- ("ona jest całkiem miła kiedy rozmawia z ludźmi")
Opisał przygodę z Darkstarem starannie zmieniając i omijając niewyg=
odne elementy.
- hmmm... lubiłam tego Valgaava?
Xellos zawahał się.
- chyba... hm... czułaś się winna wyginięcia jego rasy. Kiedy zgin=
ął zabrałaś jego jajo tutaj. A propos, wykluł się już?
- Kto?
- Valgaav
- A nie wiem. Jak wygląda to jajo?
- Taka niebieska, świecąca kulka
- Ach... to wiem gdzie leży. Ojej! Już późno! Zostaniesz a noc? Chy=
ba jeszcze wszystkiego mi nie powiedziałeś.
- Istotnie. A gdzie miałbym spać?
- O to się nie martw. Mam pokój gościnny.
- No dobrze.
Filia zaprowadziła Kapłana na górę i dała mu piżamę. Kolory p=
asowały wręcz idealnie. Czarna z ciemnofioletowymi
zakończeniami nogawek i rękawów. Rozpinana na fioletowe guziki.
- no, no!- zachichotała złota- Wyglądasz zabójczo!
- Ty też- wymamrotał
Była ubrana w bladoróżową koszulę nocną.
- dzięki. Dobranoc!
Zamknęła się w swoim pokoju.
- fajny gość, tylko ma trochę dziwną aurę.
Przeciągnęła się i weszła do łóżka. Nasunęła kołdrę=
na nos i zasnęła.
Tymczasem Xellos bił się z myślami.
- jeśli teraz przeszukam dom to będę musiał stąd iść, a z nie=
wiadomego powodu jakaś część mnie chce tu zostać. Przecież
jeden lub dwa dni nie zrobią różnicy...
Wlazł do wyra i zagapił się w sufit.
- ciekawe co zrobi kiedy odzyska pamięć.
Obudzili się jednocześnie. Wyszli zaspani z pokoi i zderzyli ze sobą.=

- auć! Co za miły początek dnia.
- Ja to mam szczęście. Idę robić śniadanie. Co chcesz?
- Nie potrzebuję ludzkiego jedzenia- wyrwało się Xellosowi. Całkowi=
cie przytomny jeszcze nie był.
- Jak to nie potrzebujesz?- zrobiła zdziwioną minkę
- Yyy... co? O rany, przejęzyczyłem się. Herbatkę poproszę
Filia zachichotała i poszła do kuchni. Kapłan odetchnął głębo=
ko teleportując się do łazienki. Kwadrans później dobiegły go=

nawoływanie złotej.
- Xellos! HEEJJ! Ile można siedzieć w wychodku??
- Już, już!
Po chwili wspólnie siedzieli przy stole.
- pyszna herbatka- pochwalił Kapłan
- mnie też smakuje- odparła z uśmiechem
Chwila ciszy
- cieszę się, że na ciebie wpadłam- powiedziała w końcu złota=
- nic dziwnego, że cię lubię
Kapłan lekko poróżowiał. Jedli jeszcze trochę kiedy nagle Filia c=
hwyciła się z jękiem za głowę i upadła na ziemię.
- co ci jest?!- podszedł do niej
- potwornie... boli mnie... głowa- wystękała
Mazoku wziął z półki słoiczek z białym proszkiem, odkręcił =
go, wziął szczyptę i wsypał do herbaty. Następnie uklęknął =
przy
smoku.
- wypij- polecił. Upiła kilka łyków.
- Dzięki.... już lepiej.
Pomógł jej wstać. Próbowała przejść kawałek drogi, ale zn=
ów upadła. Xellos był przygotowany i złapał ją.
- oj niedobrze. Dziwnie, że tak nagle cię zabolało.
Mówiąc to wziął dziewczynę na ręce. Zaniósł ją do łó=
żka. Filia zaczerwieniła się.
- dzięki przyjacielu- wyszeptała
Rzucił na nią zaklęcie usypiające.
- (" rany, co się ze mną dzieje? Pomagam jej, prawie zapomniałem, ze =
jest smokiem...)
Popatrzył na jej twarz.
- (" wygląda tak pięknie, kiedy śpi... moment! Przecież to tylko g=
łupie Ryuzoku! Nie cierpię jej! Przyszedłem tu tylko po
to by przeszukać ten dom, a teraz ma taką okazję")
Spojrzał na nią jeszcze raz. Jej słowa zadźwięczały mu w głow=
ie.
" dzięki przyjacielu"
Zawahał się. Zrobić jej takie świństwo? Coś wewnątrz niego zd=
ecydowanie się temu sprzeciwiało.
Na takich rozważaniach minęło mu pół dnia. Potem poszedł do bib=
lioteki.
- od razu widać, że lubi czytać bajki i legendy- ziewnął przeci=
ągle i odstawił książkę na półkę- jejku, jaki jestem
padnięty. Idę spać!
Po drodze zajrzał jeszcze do Filii i uspokojony błogo sobie zasnął =
nawet się nie przebierając.
Jednakże w środku nocy...
- rety, co to za dźwięki?- wymamrotał zaspanie
Nadstawił uszu. Coś jakby szloch z... z pokoju smoka?
Zerwał się i pobiegł tam. Dziewczyna płakała przez sen. Czasami k=
rzyczała.
Co robić? Tak dziwnie się czuł...
Szturchnął ją. Zero reakcji. Zaczął nią potrząsać. Wreszcie=
otworzyła zapłakane oczy, oddychała szybko. Xellosowi było
ciężko, nie wiedział co począć.
Jak zachowałby się zwykły człowiek?
Machinalnie usiadł obok i przycisnął ją do siebie. Chlipnęła i =
wtuliła się w niego
- spokojnie... już dobrze... już... powiedz, miałaś zły sen?- m=
ówił cicho i łagodnie głaszcząc ją delikatnie
- tak- odparła zdławionym głosem- widziałam ciebie i mrowie złoty=
ch, i czarnych stworzeń- Xellos zamarł- i ty... ty
jednym palcem je wszystkie zabiłeś. Nie wiem czemu, ale to było stras=
zne.
Kapłan nic nie powiedział. Ścisnął ją mocniej.
Wspomnienia senne... to musi być to!
- to tylko zły sen- wyszeptał po chwili- nie płacz
Wytarł jej łzy. Posłała mu lekki uśmiech kiedy na niego spojrza=
ła.
Zachować tę chwilę. Kiedy odzyska pamięć znów wszystko będzie=
po staremu. Znienawidzi go jeszcze bardziej.
Nagle poczuł się niezwykle lekko i ciepło. Pocieszać i obejmować =
tę kruchą istotkę było wspaniałym uczuciem, którego
nigdy nie miał.
Po kwadransie złota była już spokojna.
- chcesz jeszcze spać?
- Nie. Przekimałam cały dzień
- To co teraz robimy?
- Chodź na taras. Noc jest tutaj piękna
Wyszli na zewnątrz. Filia oparła dłonie na balustradę i wzniosła =
wzrok ku niebu. W słabym świetle księżyca wyglądała
niesamowicie. Jej włosy błyszczały, przeczesywane przez wiatr.
- zawsze marzyłam żeby popatrzeć w gwiazdy z najlepszym przyjacielem=
u boku- powiedziała cicho
- miałaś rację. Noc jest piękna- szepnął stając za nią
Nazajutrz Kapłan znów przebywał w bibliotece kiedy weszła Filia.
- hej, Xell! Co robisz
?- zawołała przenikliwie
Mazoku spadł z lewitacji. Zwaliła się na niego półka z książk=
ami.
- oups! Nic ci nie jest?
- Mi nie, ale moje ubranie się nieźle zakurzyło- jęknął wydosta=
jąc się spod stosu słowa pisanego
- Hmmm.... mam pomysł!
Pociągnęła go za rękę. W jakiejś szafie znalazła czarne, mę=
skie spodnie.
- dawaj swoje ciuchy i ubierz to
- ale dlaczego?
- Upiorę je
Chcąc, nie chcąc zrobił co kazała.
Chodził po domu w samych spodniach.
- ulala! Ale klata!- zachichotała Filia rozwieszając jego odzież o og=
ródku. Xellos stał i się gapił.
- Heh
- Dziwię się, że taki przystojniak nie ma jeszcze dziewczyny
- Sam nie wiem czemu... pewnie czyhałem na ciebie...
W tej chwili złota stanęła na rozlanych mydlinach i ziemia uciekła =
jej spod nóg. Kapłan miał refleks i wylądowała w jego
ramionach.
- mało brakowało. Co ja bym bez ciebie zrobiła?
Postawił ją.
- uważaj maleńka ^^
Roześmiała się. Xellos również.
- każdemu takich przyjaciół- wykrztusiła
Kapłan spiekł raka i trafił na mydliny. Wywinął orła razem z Fi=
lią. Sekundę później siedzieli zdezorientowani na ziemi.
- no proszę- powiedziała roześmiana smoczyca
- jak pech to pech- skwitował Mazoku puszczając ją
- ej, co ty tam trzymasz w ręce?
- Eee.... wąż ogrodowy. Chwyciłem się tego odruchowo. Zaraz, zaraz.=
Z tego leci woda, prawda?
- No, leci i co z te... co ty knujesz?- spytała widząc jak zbliża si=
ę do niej
- Co powiesz na trochę wody dla ochłody? ^^
- Heej!!! Ożesz ty! Aqua Create!
Zaczęli się nawzajem oblewać jak małe dzieci. Kiedy skończyli, ca=
li mokrzy usiedli obok siebie pod drzewkiem.
- przypomniałaś sobie kilka zaklęć
- chyba pamięć mi wraca. A ile ty masz w ogóle lat?
- To tajemnica, ale mogę powiedzieć, że dużo
- Tajemniczy jesteś, fakt
- Sekrety to moja specjalność
- I wieczny z ciebie wesołek. Jejku, zimno się zrobiło. Spadam zało=
żyć coś innego
Pobiegła do swojego pokoju a Mazoku wlazł do kuchni. Zagotował wodę=
i wyjął dwie filiżanki. Filia dołączyła do niego po
kilku minutach.
- herbatka? To się świetnie składa! Dzisiaj rano upiekłam ciasto
Xellos wyglądał jak uosobienie szczęścia. Herbatka i słodkości=
to było to co lubił najbardziej.
*
Minęły dwa dni. Xellos nadal mieszkał u Filii, ale jeszcze nie przesz=
ukał jej domu.
- Filia! Gdzie jesteś!- nawoływał ją już od dłuższego czasu. =
Gdzieś zniknęła i nie dawała znaku życia. Obiegł po kolei
wszystkie pomieszczenia, aż w końcu znalazł ją leżącą w bibli=
otece. Obok znajdowała się ogromna księga- o cholera
Wziął ją na ręce, wniósł do salonu i ułożył na kanapie.
- czym ją ocucić?
Wypróbował wodę. Do bani. Inne sposoby też nie działały. Usiad=
ł na kanapie i położył ją sobie na kolanach. Czekał.
Po godzinie się ocknęła.
- oooch... moja głowa- jęknęła
- no, masz niezłego guza- powiedział Kapłan unosząc ją lekko
- Xellos??- momentalnie stanęła na nogi- Xellos! Namagomi! Co ty tu rob=
isz?!
- Odzyskałaś pamięć...?- mruknął
Nagle smoczyca padła na kolana.
- c-co ci jest?- przyklękł obok
- wszystko pamiętam- szepnęła po czym dodała głośniej- jak mog=
łeś?! Perfidnie wykorzystałeś mój uszczerbek we wspomnieniach!
Rozpłakała się. Kapłan przez chwilę nie wiedział co robić. W =
końcu przytulił ją. Zupełnie jak wtedy, w nocy.
- zostaw mnie- zaszlochała, ale tylko ścisnął ją mocniej- co ty r=
obisz?- nie odpowiedział- Xellos, o co ci chodzi?
Nadal milczał. Ogarnął ją lęk.
" co się dzieje? Czemu on się tak zachowuje?"
- wybacz mi Filio- ledwo było go słychać
- c...co?
- wybacz. I przestań płakać proszę.
- Nie rozumiem...
- Nie mogę znieść kiedy cierpisz
Spojrzała na niego z niedowierzaniem i szokiem.
" zwariował? Mazoku żywią się negatywnymi emocjami"
Przez umysł szybko przeleciało jej kilka ostatnich dni. Cały czas by=
ła szczęśliwa. Nie dokuczył jej ani razu... co nie
zmienia faktu, że ją oszukał.
- oszukałeś mnie- powiedziała
- musiałem. Gdybym przedstawił się jako twój wróg, wyrzuciłaby=
ś mnie za drzwi
Musiała przyznać mu rację.
- co za idiota- mruknęła do siebie- puść mnie
Rozluźnił uścisk i wstali.
- widzimy się prawdopodobnie ostatni raz, więc...
Podszedł a ją zmroziło.
" jak to ostatni? Normalnie byłabym zachwycona, ale teraz? Po tych kilku =
wspaniałych dniach?"
- żegnaj- powiedział i pocałował ją
"zatrzymać go, zatrzymać! Nie może odejść! Nie może!"
Xellos już miał się odsunąć , kiedy poczuł jej ręce na swojej=
szyi. Był co najmniej zaskoczony.
- nie... odchodź- szepnęła- nie opuszczaj mnie
- Fi...Filio... mówisz serio?- niedowierzał
- Całkowicie
Rzuciła mu się na szyję. Objął ją.
- ja...-zaczął- ja... kocham cię Filia
Coś w niej krzyknęło ze szczęścia.
Pocałowała go.
- ja też... kocham cię potworze
Nagle w pokoju rozbłysło jasne, bardzo jasne światło i pojawił si=
ę starzec.
- kim jesteś?- spytała niepewnie smoczyca
- jestem mędrcem chaosu. Spisuję, a czasami ustalam różne prawa.
- Po co tu przybyłeś?- Xellos zrobił krok do tyłu. O tym gościu j=
eszcze nie słyszał.
- Ach to nic takiego. Muszę zabić smoka i spadam
- Że co???
- I gadasz to z takim spokojem na gębie?
Człowiek uśmiechnął się perfidnie i pstryknął palcami.
Złota złapała się za gardło. Jej źrenice były niczym małe k=
ropki. Upadła bez życia.
- Filia!!!!
Przyszarpnął dziewczynę do siebie. Pospiesznie sprawdził puls. Nic.=
Była martwa.
"co robić, co robić, Co robić???"
Spróbował przekazać energię. Nie skutkowało.
Tym czasem Filia przebywała w jakimś niezwykle jasnym wymiarze.
- czy to śmierć?- spytała
- nie- odpowiedział głos za nią
Odwróciła się.
Kobieta o długich fiołkowych włosach i w czarnej sukni patrzyła na =
nią spokojnie.
- kim ty...- zaczęła smoczyca lecz ta jej przerwała
- nie dowiesz się tego
- czy ja żyję?
- Owszem. Znajdujesz się teraz w bardzo zaawansowanej hibernacji. Chocia=
ż twój ukochany o tym nie wie
Zatoczyła ręką koło w który ukazał się obraz. Złota ujrza=
ła Xellosa. Xellosa i siebie.
- zupełnie spanikował... co tu się wyrabia?
- Niedługo poznasz odpowiedź na to pytanie
A na ziemi kapłan nie wiedział co począć. Był zrozpaczony. Nagle =
zrobił coś zupełnie dla siebie nowego. Mianowicie...
zaczął płakać. Jego łzy skapywały na twarz i szyję smoka.
Mędrzec klasnął w dłonie.
- bingo!- zawołał- chyba wygrałem!
Klasnął raz jeszcze.
Złota otworzyła oczy, lecz Mazoku tego nie zauważył. Wpatrywał si=
ę z nienawiścią w starca. Uniosła rękę i dotknęła jego
twarzy. Zadrżał.
- Filia?!! Żyjesz!!!
Przytulił ją najmocniej jak potrafił. Jęknęła.
- bez przesady
- nie mogę uwierzyć! Już myślałem że cię straciłem!
- Xellos ty... płakałeś?- powiedziała niedowierzająco
Odezwał się starzec.
- powstańcie Filio Ul Copt i Xellosie Metallium!
Podejrzliwie zrobili jak kazał.
- udowodniliście właśnie, że dwie odmienne rasy może połączy=
ć miłość. Jesteś pierwszym Mazoku, który odchylił się w str=
onę
światła. Dlatego na mocy nowego prawa twoje winy zostają ci wybaczone=
.
Złotej opadła szczęka, a Kapłan był cały hepi ^^.
- a ty smoku, nie musisz się od tej pory obawiać starszyzny
- chwila! To po ciężką grypę była ta szopka?
- Żeby nauczyć potwora płakać ^^
- Kosztem mojego życia???
- No... tak
- Można o cos spytać?- wtrącił Xellos- ci będzie kiedy umrzesz?
- Nic. Zostanie wybrany nowy mędrzec
- Aha
Z groźnym błyskiem wziął laskę, a Filia maczugę.
- ee?
- Ostatni raz zrobiłeś komuś takiego stracha!
- A-ale słuchajcie... ja się założyłem... z innym mędrcem...a r=
aczej inną i ...
- Zaraz, czy ona ma długie fiołkowe włosy, szare oczy i chodzi w czar=
nej sukni?
- Owszem... skąd wiesz?
- Widziałam ją!
Mężczyzna wyglądał jak po ciężkim szoku. Xellos i Filia zgodnie=
przywalili mu tak, że... teleportował się ciężkoranny.
- 1:0 dla nas!
- Prawda
- Xellos... ty naprawdę mnie... koch... asz?
Kapłan przytulił ją i pocałował.
- wątpisz w to?
- Teraz już nie...
- Mój kochany, mały wredny smok...
- Mój kochany, wielki namagomi...
Roześmiali się i ....
... poszli na herbatkę.
Czy ktoś zaprzeczy, że to prawdziwa miłość?

Ly

i jak? fajny? glupi? nijaki?
fajny ^^ wieeem ^^
dzięki wielkie dla Salanny (stryczek!) za to że mnie tak przyduszała


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.38729600 1276786437
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!