Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Alex
Heh te elfy
rozdział #01
 
Treść fanfika..
Heh....to mój pierwszy fanfic, ale mam nadzieję że będzie Wam się podobał
Nie będę walić żadnego większego wstępu bo nikt inny tego nie robił^^ A więc, zaczynamy....
Piękna, lecz nieco nieprzewidywalna Lina Inverse oraz jej towarzysze mieli zamiar spożyć (czyt: pożreć) obiad w nieco oddalonej od miasta tawernie.

- TO MOJEE!!- wrzeszczała na całe gardło Lina....

- Wcale że MOJE , wrzeszczał Zel

- Co cię napadło?! -Lina nadal wrzeszcząc ciągnęła za kurczaka

- My z Amelią też musimy coś jeść!- odparł

- NO TO CO Z TEGO?!- Lina wyrwała jedzenie Zelowi i rzuciła w niego widelcem.

Na szczęście dla Zela widelec odbił się od jego kamiennej skóry i poleciał gdzieś w kąt.

Całemu przedstawieniu przyglądali się : Gourry- szczęśliwy, że to nie on jest na miejscu chimery i nieco już głodna Amelia .

- ? Mroczniejszy od zmierzchu, zatopiony w czerwonej krwi strumieniu...?- zaczęła inkantację Lina...

- NIEE, LINA !!- Gourry rzucił się by powstrzymać wkurzoną czarodziejkę- Nie Dragu Slavem....

- Okej, masz rację...poniosło mnie- przyznała Lina - jednakże... FIREBALL!!- rzuciła kulą ognia w Zelgadisa...

- Heh...i po co mi to było...- jęknął na wpół zwęglony Zel

- Panienka Lina jest niesprawiedliwa- zaczęła bronić go Amelia... A my naprawdę musimy coś jeść- dokończyła...

- Niech wam będzie...ale pamiętajcie, żeby nie za dużo bo jestem dość głodna- mruknęła wspaniałomyślnie...

- A o co chodzi ?- wtrącił się Gourry

Wszyscy: gleba

- Nie, nic Gourry... nie myśl tyle bo się przegrzejesz - żachnęła się na niego czarodziejka

- No to jemy?- Amelia była już na skraju wyczerpania...

Wszyscy: JEMY!!!

Jednakże naszym bohaterom nie było dane dokończyć w spokoju posiłku ponieważ:

- Czy mogłabym przeszkodzić? - odezwała się nowo przybyła nieznajoma

Ubrana była w długi ciemnozielony płaszcz z opadającym na twarz kapturem...

-Hmm......NIE. Teraz jemy- burknęła Lina

- Ale to ważne - nalegała kobieta - być może od tego zależy bezpieczeństwo tego świata - przekonywała

- He, to nic... nie widzisz że jemy?! - Lina nie dała się odwieźć od obiadu

- Ale...- kobieta była już na skraju wytrzymałości.....

- Ehmm -Zel zwrócił na siebie uwagę nieznajomej - wybacz Linie, bo jeśli chodzi o posiłki, to ona jest nieubłagana...

- Heh, domyślam się - nieznajoma zdobyła się na uśmiech- jednak nalegam by.......eee ,dobra kit z tym- żachnęła się nagle- mam dla was propozycję...Spotkajmy się za dwie godziny przy wyjściu z tawerny...

- Za trzy- poprawiła ją Lina

- Dobrze...za trzy- i nieznajoma wyparowała w stylu Xellosa...

- Czy to nie był przypadkiem jakiś Mazoku?- wypowiedziała swe obawy Amelia...

-Eeee tam, machnęła ręką Lina- nawet jeśli, to co z tego?- zobaczymy co ma nam do zaoferowania...

Trzy godziny później nasza najedzona paczka wyszła z gospody zostawiając za sobą zbankrutowanych właścicieli.

- GDZIE ONA JEST?! - Lina zdenerwowała się po minucie czekania.

-Tutaj, odrzekł znajomy głos - i nagle przed nimi pojawiła się owa nieznajoma w kapturze

-Argh...- warknęła Lina- czy ty oby przypadkiem nie jesteś spokrewniona z Xellosem ?

- Eee...nie, a dlaczego pytasz?

- Heh...nic - Lina żachnęła się- No więc, o co ci chodzi?

- Ale najpierw zdejmij kaptur- Zel zrobił się podejrzliwy...

- Muszę?- nieznajoma zaczęła patrzeć nerwowo w obie strony...

- Taaak...- Lina przyznała rację Zelowi - i powiedz kim jesteś...

Nieznajoma zdjęła kaptur...Oczom drużynki ukazała się całkiem ładna buzia...i nie było by w niej nic dziwnego, gdyby nie para spiczastych uszu , równym długością uszom Zelgadisa...

- O cholera...elf - Lina nie kryła zdumienia

- Jeju ...elf - Zel i Amelia wyglądali na równie zaskoczonych

- Co to jest elf? - Gourry był jak zwykle bardzo w temacie...

- O nie mogę...ELF- obserwujący wszystko Xelloss z wrażenia spadł pierwszy raz w życiu z drzewa...- Ała... moja głowa-

Xell jęcząc trzymał się za tę część ciała- Ała...boli...

Jednak Xellos dopiero za chwilę dowiedział się co to prawdziwy ból, bowiem Lina w sekundzie doskoczyła do niego i walnęła z całej siły w splot słoneczny...

- Ałaaaa ...-A TO ZA CO?- jęknął...

- A to tak na zapas...-uśmiechnęła się krwawo Lina- skoro jesteś to na pewno coś przeskrobiesz w najbliższym czasie...I DLACZEGO WCIĄŻ ZA NAMI ŁAZISZ?!- Lina wiedziała co zaraz usłyszy...

- Sore wa....-zaczął Xelloss ,jednak nie dokończył bo Lina poprawiła mu uderzenie w splot...

- Żadnych "sore wa himitsu desu"!! Gadaj!!

- No bo taką mam pracę -Xelloss wiedział że nie przeżyje następnego walnięcia- i za to mi płacą...

-PŁACĄ CI?!- Lina niedowierzała

- No a myślisz że ja kradnę te wszystkie słodkości i herbaty ?- Xelloss zezłościł się...

-A to przepraszam - Lina wyglądała na skruszoną- nie pomyślałam

- Przyjmuję przeprosiny- Xelloss podniósł się i otrzepał

-Ale...skąd Zellas Metallium ma pieniądze?- spytała Lina

-Sore...eee nie wiem, naprawdę- wycedził

-JAK TO NIE WIESZ?!- Lina znów była na skraju wybuchu

-A BO NIE WIEM!- Xellos rzucił czarodziejce swe słynne spojrzenie Mazoku, jednakże na Linie nie zrobiło to najmniejszego wrażenia

-GADAJ!!

-Ale ja...

-NO JUŻ!!- Lina była nieźle podminowana

W tym czasie Zelgadis i Amelia zaczęli wypytywać dziwną elfkę...

- No, no...-rzucił Zel - nie myślałem że kiedykolwiek zobaczę elfa...

-Sądziłam, że elfy to coś w rodzaju legendy lub pogłosek- Amelia była wciąż zszokowana

- Nie , nieprawda - wtrącił Zel- słyszałem, że ostatnie elfy ukryły się po wojnie z Mazoku w górach Arkarhat- dokończył...

- Heh , to prawda - zaczęła nieznajoma- jednak przepraszam... nie przedstawiłam się...Jestem Airynn Kora Vel Masund Osado Ekwan Vir Atranoid Isa Bergandiaron...

- Eee... długie imię...-zauważył inteligentnie Gourry

Zel i Amelia : gleba

-Oj panie Gourry...- zachichotała Amelia- to z pewnością jest jeszcze nazwisko i nazwa klanu..

-Wcale nie...-wtrąciła elfka- to tylko imię

-NIEEEE....- Zel i Amelia byli wstrząśnięci jak można kogoś tak długo nazwać...

- To jest i tak jedno z krótszych elfich imion. Uwierzcie...nie chcecie wiedzieć jak brzmi najdłuższe- westchnęła zrezygnowana- ale możecie mi mówić Airynn...

- Dobra...skoro jesteśmy przy przedstawianiu- zaczął Zel- jestem...

- Zelgadis Greywords- dokończyła Airynn

-Wiesz kim jesteśmy? - zdziwiła się Amelia

-Pewnie...chyba nie sądziliście że przeszłam taki szmat drogi by wynająć jakiś tam podrzędnych żołdaków?...

-Wynająć?- zainteresowała się wreszcie Lina i zwolniła najnowszy chwyt z szyi Xellosa...

-Tak... powierzono mi zadanie, jednak nie sądzę bym była zdolna samemu je wykonać- Airynn mówiąc to wyraźnie zmarkotniała

-A dlaczego myślisz że my jesteśmy do tej roboty odpowiedni?- spytała podejrzliwie czarodziejka...

-I ty się jeszcze pytasz???- elfka była szczerze zdumiona- Przecież to ty jesteś Liną Inverse...pogromczynią bandytów...jesteś tą, która zniszczyła część Shabranigdo oraz pokonała Fibritzo i Dark Stara, oczywiście z pomocą przyjaciół- dokończyła...

Linie łezka zakręciła się w oku...

- Wreszcie ktoś mnie docenił - zaczęła- ale powiedz- urwała nagle- czy nie działasz przypadkiem z polecenia mojej siostry? -Lina wciąż świetnie pamiętała przygodę z Filią...

-A kim jest twoja siostra?

-FERAJNA IDZIEMY ZA NIĄ...- Lina była wniebowzięta- ale najpierw DO TAWERNY..!.

Wszyscy: gleba

-Ale Lina...- Zel podniósł się z ziemi- przecież przed chwilą z jednej wyszliśmy..

-No to co? - Lina wyglądała na zadowoloną- małe zapasy wzmagają apetyt- tu spojrzała na Mazoku, który właśnie dochodził do siebie-

Prawda Xellos?

-Tja...khy,khy...- odpowiedział Xellos trzymając się za gardło- sam bym się czegoś napił, khy khy

-No właśnie - Linie już chyba nic dzisiaj nie mogło zepsuć humoru

- a ty Airynn - odezwała się do elfki - powiesz nam co to za zadanie...



A w czasie gdy nasi bohaterowie szukali nowego zajazdu :



-Niedługo światło pokona mrok i śmierć...i nastanie chaos- odezwała się zakapturzona postać - Jak ja ich wszystkich nienawidzę...

Postać wyjęła coś z kieszeni i rozległ się szaleńczy śmiech - Buahahahahahaahaaa....niedługo pożałują... POŻAŁUJĄ...-

postać zniknęła...





Co robi elf tak daleko od swojej ojczyzny? Co to za zadanie?

I kogo Martina powinna pozwać za plagiat swojego śmiechu?....

Bądźcie pewni...C. D. N. (chyba)


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.72827400 1276784188
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!