Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Miss Chaos
Historia inna niz wszystkie
 
Treść fanfika..
To mój pierwszy fanfik i mam nadzieję, że się wam spodoba. Zatem nie przeciągam.

Lina - Naprawdę wylała cię?!
Zel - Niemożliwe! Czyli już się znudziłeś LON?
Xelloss - Już dawno nie byliśmy ze sobą, a wylała mnie z roboty za to, że ciągle wam pomagam.
Lina - Nie wiem czy tak ciągle...
Xelloss - .......
Amelia - Czyli zostanie pan z nami?
Xelloss - Na razie nie mam lepszego pomysłu...^^
Lina - No nie wiem czy nam się przydasz....
Xelloss - Mogę wam robić herbatę^^! - wyszczerzył zęby.
Lina - No dobra....
Gourry - Hej żarcie się już przypieka!
Siedzieli przy ognisku . Na niebie świeciły gwiazdy, a otaczał ich gęsty las. Lina i jej kompani jak zwykle
poszukiwali przygód z braku lepszego zajęcia.
Nagle coś poruszyło się wśród drzew. Obecni z niepokojem zwrócili wzrok w tamtą stronę. Wtem ich
oczom ukazała się postać odziana w czarny płaszcz, z naciągniętym na głowę kapturem, szczelnie zasłaniającym
twarz.
Nieznajomy - Który z was to Xelloss? - spytał nie zbyt mile.
Wszyscy wskazali na Xellossa, który był równie zdziwiony jak reszta.
Nieznajomy - Mam dla ciebie list od Merwonny. - podał Xellossowi list i znikł.
Xelloss otworzył list i chciwie zaczął go czytać. W miarę jak zagłębiał się w treść, jego twarz był coraz
bardziej zatrwożona. Lina i reszta z zaciekawieniem spoglądali na mazoku. Nagle list wypadł z jego rąk.
Lina pomyślała, że nigdy jeszcze nie widziała Xellossa w takim stanie. Oczy miał otwarte i wpatrywał się gdzieś
przed siebie, a usta jego lekko rozwarte wyrażały ogromne zaskoczenie i jakby ból.
Zel - Można przeczytać? - zapytał się podnosząc kartkę z ziemi.
Xelloss tylko kiwnął głową na znak zgody.
Nasi bohaterowie ścisnęli się nad listem. A oto jego treść:

"Mój drogi Xellossie. Jeśli czytasz ten list, znaczy to, że nie ma mnie już na tym świecie. Nie wiem od czego zacząć...
Jestem śmiertelnie chora. LON zesłała na mnie zarazę. To nieuleczalna choroba. Nikt z nas nie potrafił mnie uleczyć.
Ale nie dlatego do ciebie piszę. Chodzi mi o to, że mamy córkę - Luviel. Aby ochronić ją przed wściekłością LON
i tą chorobą, wysłałam ja do naszej stolicy - Roheviona. Tam będzie bezpieczna. Proszę cię, zaopiekuj się nią,
w końcu jesteś jej ojcem. Wpuszczą cię tam, gdy pokażesz im amulet, który ci kiedyś dałam. Muszę kończyć.
Kocham cię.

Merwonna exelum Dotrion

Jeszcze jedno - Luviel rośnie bardzo szybko, pewnie dlatego, że jest pół elfem- pół mazoku."

Zel, Ameli, Lina i Gourry spojrzeli po sobie.
Gourry - Ja nic z tego nie rozumiem.
Amelia - Ja również nie do końca wszystko załapałam.
Lina - Właśnie Xelloss. Należą się nam jakieś wyjaśnienia. Kim jest ta Merwonna?
Xelloss - Chyba kim była... - powiedział z grobową miną.
Zapadła cisza.
Lina - Rozumiem, że ci przykro z powodu jej śmierci, ale...
Xelloss - Rozumiesz? - zapytał z ironią, powstając z miejsca. - Ty nic nie rozumiesz!
Pierwszy raz widzieli go tak poważnego i roztrzęsionego.
Xelloss - Kiedy rzuciłem LON, spotkałem Merwonnę. Pokochałem ją prawdziwie. A teraz okazało się, że ona nie żyje...
Lina - Xelloss... - powiedziała miękko. Sama nie wiedziała co myśleć. Nigdy nie sądziła, że Xelloss zdolny jest do
prawdziwej miłości. Że może odczuwać ból po stracie bliskiej osoby. A jednak mazoku mają jakieś uczucia.
Xelloss - Nieważne... - widać, że próbował ukryć swoje rozgoryczenie. - Teraz muszę się udać do Roheviona...
Amelia - No tak ... twoja córka...
Zel - To stolica elfów. Żaden człowiek nie wie, gdzie ona się znajduje.
Lina - Wiesz Xelloss... Pójdziemy tam z tobą.
Gourry - Przecież Xelloss może się tam teleportować, nie musi iść.
Amelia - To miasto jest zapewne otoczone barierą ochronną, dlatego pan Xelloss musi tam pójść na własnych nogach.
Xelloss - Pewnie chcesz iść tam Lino, by zdobyć jakieś bogactwa^^? - zmusił się, by nadać zwykły optymistyczny ton
swojej wypowiedzi.
Lina - Ależ skąd... Chcę tylko poznać twoją córkę.
Xelloss - Ja też jej nigdy nie widziałem...
Zel - Ciekawe... Pół elf - pół mazoku... musi mieć jakieś niezwykłe zdolności...
Amelia - Tego dowiemy się na miejscu. Zatem ruszamy jutro z rana!

Tak więc ruszyli. Naszych podróżnych prowadził Xelloss, ponieważ tylko on wiedział jak dojść do Roheviona.
Mimo, że Lina naprawdę chciała poznać Luviel, nie był to jedyny powód dlaczego tak chętnie zgodziła się na tą podróż.
Tak jak inni zdawała sobie sprawę, co może kryć to ukryte przed ludzkimi oczami miasto. Nieznane zaklęcia zapisane
przed wiekami w starych księgach pobudzały wyobraźnię, nie tylko Liny, ale także Zelgadissa, który marzył o powrocie
do dawnego wyglądu.
Podróż przebiegała bez żadnych wypadków. Przechodzili przez lasy, stepy, a także mijali różne miasta, gdzie Lina mogła
zaspokoić swój apetyt^^. W końcu pewnego dnia przedzierając się przez wyjątkowo gęsty las, ujrzeli przed sobą
ogromny wodospad. Przeszli po wystającej półce skalnej i znaleźli się za ścianą wody. Ku zdumieniu Liny, Amelii, Zela
i Gourryego, znajdowała się tam ukryta grota, przez którą płynęła rzeka. Xelloss podszedł do pobliskiej ściany przykrytej
zasłoną wodorostów i wypowiedział jakieś słowa w nieznanym języku. Nagle zza zarośli wypłynęła biała łódka. Kiedy
do niej wsiedli, sama zaczęła płynąć w górę rzeki. Po jakimś czasie naszym bohaterom ukazał się niezwykły widok.
Wypływając z groty zobaczyli przepiękne miasto. Budynki wznosiły się znad brzegów jeziora w górę po
stromych zboczach. Wszystkie były bogato zdobione, przeważnie z białego marmuru, a między nimi przebłyskiwała
soczysta zieleń ogrodów. Na wprost naszych bohaterów, nad brzegiem jeziora znajdował sie ogromny pałac. Miał
on wiele poziomów, na których znajdowały się ogrody i tarasy. Łódka podróżnych podpłynęła do owego pałacu,
przepłynęła przez zasłonę bluszczu i znalazła się w podziemnym porcie. Kiedy wyszli z łódki, Xelloss zaprowadził resztę
w górę po schodach. Na ich szczycie stało dwóch strażników. Xelloss wyjął zza kołnierza amulet, który miał zawieszony
na szyi i pokazał go jednemu z elfów.
- Chodzcie za mną. - powiedział.
Więc ruszyli. Strażnik zaprowadził ich do jednego z ogrodów. Ujrzeli tam barczystego elfa. Miał on długie, jasne włosy,
które swobodnie opadały mu na ramiona. Na twarzy nie miał żadnych zmarszczek, jednak wydawał się być
doświadczony życiem. Był ubrany w kosztowne szaty.
Strażnik - Oto król Erling III. - powiedział.
Erling - Możesz odejść. - i sługa odszedł.
Erling - Spodziewałem się waszego przybycia. Zapewne jesteście głodni i zmęczeni. Uvirl! - zawołał. - Zaprowadź
naszych gości do jadalni, a potem do ich komnat. A ty Xellossie, pozwól za mną.
Uvirl zaprowadził Linę, Gourryego, Amelię i Zelgadissa do przestronnej komnaty, która zamiast okien z jednej strony,
miała arkady, przez które można był wyjść do ogrodu. Na środku sali stał długi stół, który aż uginał się pod naczyniami
pełnymi różnorodnych potraw. Lina i jej towarzysze rzucili się na jedzenie. Kiedy najedli się do granic możliwości, Uvirl
pokazał im ich komnaty. Tymczasem Xelloss i król Erling szli rozmawiając.
Erling - Twoja córka jest niezwykła. Ma około roku, a wygląda i zachowuje się jakby miała cztery lata.
Xelloss - Merwonna poinformowała mnie o tym.
Erling - Szkoda, że nie umielśmy jej uzdrowić... Wracając do Luviel, ona jest inna niz reszta małych elfów. Potocznie
mówią na nią "czarny elf".
Xelloss - Czy odkyliście u niej jakąś magiczną moc?
Erling - Magiczną? Hmm... Nie wiem czy ona posiada moc o której mówisz, ale wiem jedno. Jej siła umysłu jest
przeogromna...
Xelloss - Siła umysłu?
Erling - Początkowo traciła nad nią kontrolę... Nikt nie mógł wtedy wejść do jej pokoju, bo obrywał jakimś latającym
przedmiotem... Hihi. Ale teraz nauczyła się to kontrolować.
Xelloss - Hmm...
Erling - Co do jednego... Nasi uczeni przewidują, że po dużym wysiłku umysłu, jej dusza może zmaleć, a w najgorszym
wypadku umrzeć. O, jesteśmy już na miejscu!
Dotarli do środkowej części ogrodu. Rosły tu różne gatunki drzew i kwiatów. Na ławkach i przy fontannach bawiły się
lub rozmawiały małe dziewczynki - elfy. Niczym białe motyle przysiadały na trawie, zrywały kwiaty lub goniły ptaszki.
Król zaprowadził Xellossa do murowanej altany obrośniętej bluszczem i krzakami czerwonych róż, która górowała
nad wszystkimi na środku parku.
Erling - Poczekaj tu. - i oddalił się.
Po chwili wrócił prowadząc ze sobą małą dziewczynkę. W przeciwieństwie do jej koleżanek była ciemno ubrana. Na
fioletowy golf miała włożoną czarną, długą sukienkę, z szerokim dekoltem i poszerzanymi rekawami. W pasie miała
przewiązany srebny sznurek. Włosy jej były czarne z przebłyskami fioletu, falujące, związane srebnymi wstażkami
w dwa luźne kucyki, zarzucone przed ramiona. Miała ciemno - szare oczy z charakterystycznymi dla mazoku źrenicami.
Miała bardzo jasną karnację, króra mocno kontrastowała z jej włosami i strojem. Jej uszy były szpiczaste jak
u wszystkich elfów.
Xelloss kucną tak, że jego oczy były na wysokości oczu Luviel. Zaczeli się sobie bez słowa przeglądać. Tą ciszę przerwał
król.
Erling - Luviel, to twój ojciec, Xelloss. Zostawię was samych. - i odszedł.

Lina, Gourry, Amelia i Zelgadiss odpoczywali w jednym z wielu pałacowych ogrodów.
Amelia - Ciekawe co słychać u pana Xellossa...
Zel - No... Czy spotkał już swoją córkę...
Nagle na drodze pojawił się Xelloss w towarzystwie małej dziewczynki. Nie spiesząc się podszedł do nich.
Xelloss - To moja córka, Luviel. Luviel - zwrócił sie do niej - to jest Lina Inverse, Gourry Gabriev,
Amelia Will Tesla Seyrun i Zelgadiss Greywords.
Luviel - Bardzo mi miło. - i uścisnęła każdemu rękę.
Gdy się uśmiechała, przymykała oczy zupełnie jak Xelloss. Lina pomyslała, że jednak ona jest trochę podobna do Xella.
Po chwili nadszedł król Erling.
Erling - No to już wszystkie formalności załatwione. Twoim prawnym opiekunem i ojcem jest Xelloss, a ty nazywasz się
od dzisiaj Luviel exelum Metallium. Muszę iść, obowiazki wzywają. Gdybyście mnie potrzebowali, zawiadomcie
mnie przez któregoś z sług. - odzszedł.
Amelia - Co oznacza ten przedrostek "exelum"?
Gourry - Właśnie! Merwonna miała "exelum Dotrion", a Luviel ma "exelum Metallium".
Xelloss - Wszystkie elfki tak mają. Exelum plus nazwisko oznacza, że to nazwisko przejęte po ojcu bądź matce.
Jeśli brakuje słowa exelum, to znaczy, że elfka jest zamężna.
Amelia - Aha...
Gourry - Hę?
Lina - To tak jakby oznaczało to "z domu".
Zel - Noo...
Zaczęli się przechadzać po ogrodzie. Luviel szła na przodzie z Amelią, a reszta podążała za nimi.
Zel - Co masz teraz zamiar robić?
Xelloss - Za dwa dni wybieramy sie do domu Merwonny, a wy?
Lina - Idziemy do Vadestones. Amelia ma tam sprawę do załatwienia.
Xelloss - Hm... To po drodze. Jeśli chcecie możemy was tam odprowadzić^^.
Zel - Może być...
Lina - Ja przez te dwa dni poszperam w bibliotece. Pytałam się króla, powiedział, że mogę tam znaleźć jakieś księgi
z zaklęciami.
Zel - Pójdę tam z tobą.

Minęły dwa dni. Po pożegnaniu sie z królem Erlingiem, nasi bohaterowie ruszyli w drogę powrotną.

Koniec części pierwszej.

C.D.N.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.91462500 1276782314
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!