Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Nakago
Histria jednego slubu
 
Treść fanfika..
Występują: Amelia Wil Tesla Sallune jako Amelia, Zellgadis Greywords jako Zellgadis, Lina Inverse jako Lina, Gourry Gabriev jako Gourry, Xellos Metallium, jako Xellos, Filia Ul Copt jako Filia, Subaru Kotchima jako Subaru, Naomii_00 jako Naomii i.... uwaga (bębny proszę) Nakago jako Nakago, ... tak czy inaczej, zaczynamy!!!

Kilkanaście tysięcy lat temu z chaosu powstał świat.... Lecz nie tu zaczyna się nasza historia;] Nasi bohaterowie znajdują się w Saillune, ośrodku białej magii i królestwie Philionela - ojca Amelii. Oddają się oni naturalnemu odruchowi (czytaj: jedzeniu).
- Zostaw to Gourry!
- Ale...
- Odsuń się od tego kurczaka, ostrzegam Cię...
- Ale Lino...
- Zostaw powiedziałam! Amelio zostaw te przystawki, Zell odłóż ten soczysty kawałek dziczyzny na miejsce! - Lina była głodna
- A skoro weszliśmy tu razem i razem płacimy rachunek to czy nie powinniśmy razem jeść? I podzielić ten posiłek na... eee... - Gourry zastanawiał się chwilę, potem zaczął liczyć cos na palcach, potem znowu popatrzył na towarzyszy - na trzy.... to znaczy eee... na cztery części?
- Gourry - Lina była wzruszona ^^’ - Gourry ty myślisz co prawda głupio bo dlaczego mam się dzielić? - Lina podbiegła do niekapującego złotowłosego i uściskała go - Gourry jestem z ciebie dumna
W tym czasie Amelia i Zellgadis nie zważając na konsekwencję opróżnili już połowę talerzy z ich zawartości. Lina odwróciła się i zobaczyła:
1.)Pusty stół
2.)Amelię z pełnymi ustami dojadającą kurczaka
3.)Zella z pełnymi ustami chowającego resztki jedzenia do kieszeni

Amelia zauważyła ją (Line), przestała jeść i szturchnęła Zella
- panie Zellgadisie mamy kłopot
Zell spojrzał na nią, potem na Linę
Cisza....
- Jak... jak mogliście? CO WYŚCIE ZROBILI Z MOIM OBIADEM?!! Ja ufałam wam, wierzyłam w was... A WY WBILIŚCIE MI NÓŻ W PLECY!!! Mój obiad... moje jedzenie kochane... - Lina przeniosła morderczy wzrok w stronę Zella i Amelii - FIREBALL! ELEMAKIA FLAME! FIREBALL! FIREBALL! ICE ARROW! FIREBALL!

Khy, khy zostawmy naszych towarzyszy w spokoju (taaa, spokój - rzecz względna ;])

* * *
W tym czasie Xellos błąkał się po centrum Saillune w poszukiwaniu herbaciarni. Nagle dostrzegł w tłumie pewną niepozorną osobę i podszedł do niej.
- Niecodziennie spotyka się na ulicy postać z nadprzestrzeni i to tak młodą postać.
- Niecodziennie spotyka się najpotężniejszego z mazoku i to w centrum ośrodka białej magii.
- Hehe^^ mam znajomości... ale Naomii co tu robisz?
- Sore wa himitsu desu Xell... ^^ (młahahaha zemsta za te wszystkie jego himitsu desu)
- Eee... no więc dobrze... Naomii masz może ochotę na herbatę? Ja stawiam^^.
- Oczywiście... ale powinieneś raczej powiedzieć Zellas stawia...
- Ehehe, zamknij się^^’ - Xell próbował zmienić temat - Ile to się nie widzieliśmy?
- Chwila... smoki kontra potwory były 1012 lat temu... narodziny tego owego potwora 2000 lat temu... chyba ze 3 i pół tysiąca lat temu Xello
- Może masz racje, przebywając tutaj zupełnie tracę rachubę czasu^^' - i oddalili się w stronę kawiarni.

* * *

Zell i Amelia zdążyli już pozbierać się z podłogi, w tym czasie Lina i Gaorry zamówili kolejną porcję obiadów deserów i tym podobnych.
- Panno Lino, to niehumanitarne - powiedziała Amelia pożerająca wzrokiem zawartość ciągle przynoszonych talerzy.
- To moja słodka zemsta Amelio - powiedziała Lina dojadając ostatni kawałek sernika.
- Chodźmy stąd Amelio, sam kupie nam coś do jedzenia - powiedział zmęczony tym wszystkim Zell.
- Och panie Zellgadisie - Amelia uczepiła się jego ramienia - chodźmy - pokazała Linie język.
- Amelio to nieprszysztfoi - powiedziała Lina kończąc kawałek ciasta
- Och... - Amelia stropiła się i poszli (w końcu ^^''... )

* * *

Xellos i Naomii rozmawiają sobie w kawiarni o wszystkim i niczym (nie chce mi się pisać o czym... nic istotnego ^^’ - Nako)

* * *

Lina i Gourry skończyli jeść i zastanawiali się nad:
a.) czy nie zamówić kolejnej porcji
b.) noclegiem
c.) kolacją
d.) ewentualnie nad miejscem pobytu ich przyjaciół

* * *

Amelia i Zell siedzą sobie w kawiarni popijają herbatę i pogryzają ciastka (jak na dobrze wychowane osoby przystało ;])
- Panie Zellgadisie co chce pan robić kiedy już nie będziemy wszyscy razem podróżować?
- A mamy zamiar się rozdzielić? - Zell był zaniepokojony
- Nie, ale chyba całe życie nie będziemy podróżować wszyscy razem...
- Mam zamiar znaleźć sposób na przywrócenie mojego ciała do dawnego stanu (to się nudne zaczyna robić) - i chyba też trochę się ustatkować - Zell się zarumienił
- Tak... ja chyba też panie Zellgadisie...

* * *

Xellos i Naomii wyszli z herbaciarni (zresztą i tak muszą ja zamknąć... wiadomo Xell był na głodzie herbacianym^^') i ruszyli w stronę tawerny, w której przebywali Lina i Gaorry.


* * *

Zellgadis i Amelia dalej siedzą w kawiarni, atmosfera robi się coraz bardziej intymna ^^’.
- Nie Zellgadis (nawet sobie nie wyobrażacie ile to ją kosztowało...) nie chcę jeszcze, że tak powiem osiąść jednym miejscu mieć męża - czerwieni się - i dzieci, wolę podróżować i dalej głosić sprawiedliwość, ale z bliską mi osobą przy boku.
- Wiesz Amelio, chyba rozumiem o co ci chodzi, ale jeśli tylko pozwolisz to dokończymy rozmowę na dworze, ponieważ nasi przyjaciele mogą się martwić.
- Tak, chyba tak...
Zellgadis zapłacił rachunek i razem z Amelią wyszli z lokalu. Rozmawiali przez jakiś czas, lecz nagle zaczął padać deszcz ( czy nie wspomniałam, że ajaj zanosi się na deszcz? - Nako) Zell szarmancko zdjął swój płaszcz i zarzucił go na jej ramiona
- Panie Zellgadisie, zmoknie pan...
- Po pierwsze Amelio, nie „panie” tylko „ty” a po drugie to w moim przypadku nie ma znaczenia - Zell dotknął ręką sztywnych włosów po których kropelki wody spływały jak po szybie.
- Te dziwactwa mają też dobre strony, chociaż jest to zdecydowana mniejszość.
- Panie... to znaczy Zell uważam, że wcale nie wygląda pan źle z tymi eee... ozdobami - Amelia przybiera kolor dojrzałego pomidorka (uuu, pomidory sux >;[ - Nako) - a nawet uważam, że jest pan, eee to znaczy jesteś przystojny...
- Eee... ehehe - Zell podrapał się po głowie (co musiało być niewątpliwie trudne) - ja również uważam, że jesteś w porządku, yyy... to znaczy, że jesteś bardzo ładna Amelio < kurcze i pomyśleć, że wypowiedzenie tego zajęło mi ponad 3 lata >
- Oh, Zellgadisie - Amelia mocniej przytuliła się do Zella - jaki jesteś miły
Nasze dwa skowronki były przez cały czas nieświadome, że są obserwowane < W.B. patrzy > przez dwie pary oczu należące do dość nietypowych osób.

* * *

- Ależ to Amelia i Zellgadis^^- zauważył Xellos
- Znasz ich? - zapytała postać z nadprzestrzeni - Wyglądają uroczo ^^
- Tak... znam, ale nigdy nie widziałem w takiej... yyy ^^ dwuznacznej sytuacji
- Chodzą razem po ulicy Xello, tak samo jak my ^^
- Oż.... rzeczywiście ^^’’
- Może się przywitamy i poznasz mnie z tymi dość nietypowymi ( o ile) ludźmi?
- No dobra, Zell! Amelia! Witajcie ^^
Chimera w raz z orędowniczką pokoju przystanęli i nabrali pięknych odcieni bordo. Amelia błyskawicznie odskoczyła od ramienia Zella.
- E... y... Pan Xellos ^^’’ - wyjąkała Amelia
- My nic... nie... - zawtórował jej Zell
- Ależ nie musicie się wstydzić - powiedziała Naomii - nikomu nic nie powiemy - chichot
- Tak ^^ prawie nikomu - Xell
- Ty.... - zawarczał Zell
- No co^^? - Xell zrobił niewinną minę - przecież tylko spacerowałeś w deszczu z panną Wil Tesla Saillune
- Oczywiście - uśmiechnęła się Naomii - my z Xellem również sobie spacerujemy ^^
- Taaa... no to pa^^ - to rzekł Mazoku i deportował się dokądś, nie wiadomo dokąd
- Do zobaczenia ^^ - i Naomii również zniknęła

* * *
- Uff - odetchnął Zell
- Więc co robimy? - Amelia była już trochę zmęczona
- Hmm... wiem! Poczekaj tu chwilę Amelio, zaraz wrócę - Zell zniknął w którejś z ciemnych uliczek (niedosłownie^^)
- Pan Zellgadis - rozmarzenie - a gdyby tak...? Nie...
Amelia nie zauważyła jak ktoś do niej podszedł.
- Ty... dawaj kasę - zawołał jeden z trzech obleśnie wyglądających złoczyńców
- Właśnie... i eee... jak to szło dalej Burt?
- I WSZYSTKO CO MASZ, IDIOTO! Jak można nie zapamiętać czterech słów?
- No więc: i wszystko co masz, idioto! - rozbójnik #2

- Ty... - rozbójnik #3
- Daj mu spokój, ma tak od dzieciństwa - rozbójnik #1
Amelia nie zważając na konwersację złoczyńców wskoczyła na pobliski dach i zaintonowała „Odę do rozbójnika”:
- Ja pocieszycielka ukrzywdzonych, orędowniczka pokoju, obrońca sprawiedliwości i przyszła żona Zellgadisa...
- Co? - rozbójnik #1 #2 #3
- E, ehehe ^^’’ - Amelia podrapała się po głowie (dobrze, że Zella tu nie ma) - no więc dalej: ...obrońca sprawiedliwości, nie pozwolę, aby ktokolwiek szerzył zło, powinniście się wstydzić, źli rozbójnicy zaraz wam pokażę co oznacza zadzierać z prawem w moim państwie - wykrzyczała Amelia, poczym zeskoczyła i (o dziwo) efektownie wylądowała na nogach - teraz się z wami policzę!!!
- ? - rozbójnik #1
- ? - rozbójnik #2
- ? - rozbójnik #3
- PIĘŚĆ SPRAWIEDLIWOŚCI
- MŁOT POKOJU
- MIECZ NIESKOŃCZONEJ MIŁOŚCI (ehehe nie miałam pomysłów ^^' - Nako)
Nasi biedni rozbójnicy^^ uciekli gdzie pieprz rośnie czy też w inne równie egzotyczne miejsce. Amelia wyszła z potyczki cało niestety rozbójnik #2 (czego się po nim nie spodziewano, bo dorównuje w ilości pkt. IQ Gourry’emu) zranił kapłankę Saillune w nogę. Amelia utykała.

* * *

Lina i Gourry postanowili poszukać przyjaciół. Niestety podczas przeszukiwania deptaku natrafili na nowo otwarty sklep anytykami, którego właścicielką okazała się nie kto inny jak Filia.
- Filia!!!!!! - krzyknęła Lina dawno cię nie widziałam
- Kto to Filia? - zapytał jak zawsze w temacie Gourry

- Lino co cię tu sprowadza? - spytała Filia i odłożyła swoją maczugę na miejsce
- Najpierw powiedz, co ty robisz w Sailuune?
- Po pokonaniu Dar Stara nie miałam gdzie się podziać i, no cóż^^' otworzyłam tu sklepik
- A nie boisz się... eee no wiesz, że on tu przyjdzie? - Lina starała się mówić delikatnie
- Ten obrzydliwy mazoku?! Ale to jest miasto białej magii, on tu nie ma wstępu Oo’
- Teraz ma ^^’’ Amelia naderwała częściowo pieczęć zaklęcia żeby mógł wejść
- Jak to Amelia? Ona umie coś takiego?
- A co? Myślałaś że księżniczka nie umie zdjąć zaklęcia założonego na jej miasto?
- To Amelia jest księżniczka? - szok ze strony Filii był nie do opisania
- No, nie wiedziałaś - chichot - Amelia Wil Tesla Saillune księżniczka Saillune, córka Philionela, i kapłanka świątyni białej magii w Saillune
- Nie miałam pojęcia, czyli... Xe.... Xell, ten obrzydliwy mazoku tu jest?!!!
Filia nie czekała na odpowiedź, wybudowała dość dużą zaporę przed wejściem i wróciła do Liny.
- Uff, już , i on tu jest? - zapytała zdyszana
- Chyba tak, ale musze go poszukać, zresztą Amelii i Zella też
- Więc idziemy - Filia zostawiła sklep pod opieką wspólniczki i kazała nie wpuszczać żadnych groźnie wyglądających mazoku
- A co to mazoku? - spytali jednocześnie wspólniczka i Gourry

- Czy ty nie jesteś z nim spokrewniona? - zapytała Lina

* * *

- Amelio... - zawołał Zellgadis i podbiegł do dziewczyny - nic ci nie jest?!
- Nie Zellgadisie, tylko trochę mnie noga boli
- Zaraz ją uleczę, ale może jeszcze zostać szrama - powiedział Zell, usadowił Amelię na ławce i zajął się jej nogą
- Hehe ^^ nie szkodzi... do wesela się zagoi ^^
- Wesela? - Chimera była wstrząśnięta - czy Amelio masz zamiar wyjść za mąż? - Zell was desperated - i nic mi nie powiedziałaś?
- Nie, nie panie Zellgadisie, istnieje tylko jedna osoba za którą mogłabym wyjść za mąż - Amelia starała się pokonać rumieniec
- Czyli? - Zell jeszcze trochę i by wybuchnął
- Za pa... to znaczy... za ciebie Zell (zgadnijcie jakiego koloru jest Amelia... zielonego? Źle :P bo czerwonego)
- Ja... ja też...- wyjąkał Zell
- Pan też by wyszedł za siebie? Oo'
-To znaczy... - Zell spoważniał - Amelio - przykląkł na jedno kolano i wyjął z kieszeni pierścionek - czy... czy zechcesz zostać moją żoną?
- ...Tak panie Zellgadisie - powiedziała i wzięła pierścionek
Zell wyrwał jej ozdobę z ręki... - wszystko dla Ciebie pod warunkiem, że będziesz do mnie na „ty” mówić...
Amelia zrobiła maślane oczy - dobrze Zell
Zell nałożył jej pierścionek na palec wstał i pocałował. (Proszę dzwony, fanfary i oklaski etc. - Nak)
- Amelio nawet nie wiesz jak długo...
Amelia położyła palec na jego ustach i powiedziała: Proszę... nie teraz - i znowu go pocałowała.

* * *

Był to jedyny lukierkowy moment w tym opowiadaniu, na początku wmówiłam sobie, że nie dam ponieść się emocjom i nie napisze romansidła... ale cóż. Dla odreagowania tych miłosnych wywodów proponuję sprawdzić co tez porabia nasz kochany mazoku, z poważaniem Nakago

P.S.: Przyznaję, postapiłam jak większość zaślepionych urodą facetów ze Slayersów babek i wkeiłam w ten fick siebie;] ale porota.... ;]

* * *

- I co o tym sądzisz^^? - zapytał Xellos
- Wydaje mi się, że to coś więcej, widziałeś chyba, jak na siebie patrzyli - zauważyła Naomii - podobnie jak ty na herbatę
- Może masz rację^^...?
- Spójrz Xello... czy to nie Filia?
- CO?!!! Filia? To ja znikam^^'...
- Stój - Naomii przytrzymała go za płaszcz - przywitamy się : )

* * *

- Lina! To on - krzyknęła Filia i wyciągnęła maczugę - to on i... (chwila ciszy) Naaaaaaaaaaaomiiiiiiiii !! ^___^ Co tu robisz moja droga!
- Filia, witaj złociutka... no dalej Xello teraz ty...
- Eee... ja? No więc witaj Filio^^ - zgrzyt zaciskanych zębów
- Xellos - machnięcie ręką - No mów Naomii ile to się nie widziałyśmy? 4000 lat? 3000?
- Jakieś 2567 Filio^^ - wtrącił Xell
- Pssst Filio kto to jest? - Lina wskazała na dziewczynę
- Naomii postać z nadprzestrzeni, bardzo miła osóbka ^^
- Co to nadprzestrzeń...? - Gourry
- ZAMILCZ GŁUPI! (Lina)
- Tylko się pytam (Gaorry)
- Co tu robisz Naomii? (Filia)
- Spaceruję ^^ a ty? (Naomii)
- Pracuję (Filia)
- Siedź cicho Gourry (Lina)
- ...
- ...
Paplanina trwała przez jakiś czas. Dopóki nasi znajomi nie zauważyli pewnej mocno do siebie przytulonej dwójki idącej w ich stronę.

* * *
Cisza...
- Czy to Zellgadis i Amelia - zapytał Gourry
- Nie... - powiedziała Lina - to niemożliwe
- A widzisz, mówiłam, że to jak ty i herbata^^ - wykrzyknęła tryumfalnie Naomii
- O... cześć - Zell zauważył resztę - czemu tak stoicie?
- To lepiej ty nam wytłumacz dlaczego tak się przytulacie - powiedziała Lina
- Bo od jakichś 15 minut jesteśmy narzeczeństwem panno Lino - powiedziała z lekkim rumieńcem Amelia(zimno jest, nie? >;] )
Cisza...
- narzeczeństwem... czyli ty... on.... wy, ślub?!! oO - Lina była widocznie lekko zdziwiona
- to wspaniale - krzyknęła Filia
- gratuluję^^ - powiedzieli Xellos i Naomii
- Co to ślub? - ask Gourry

- nieważne panie Gourry, nie zrozumie pan^^ - Amelia
- i kiedy chcecie się pobrać? - Xellos najwyraźniej kalkulował coś w stylu: ślub = uczta weselna + herbata
- jeszcze się nad tym nie zastanawialiśmy, pewnie za kilka dni...
- ZA KILKA DNI???
- Czy to nie za szybko Zellgadisie - zapytała Naomii
- Ależ po co mamy zwlekać panno Naomii ^^ - Amelii data przypadła do gustu
- Może więc udamy się do zamku i ogłosimy wesołą nowinę? (wiem, wiem, gdzieś już to słyszeliście)
- Zgoda - krzyknęła Lina - zbliża się pora kolacji ^^

I poszli.

* * *

W zamku Philionela.
- Tato! - głos Amelii odbijał się echem od gołych ścian pałacowego korytarza.
- To dziwne, przecież zawsze jest tu pełno osób.
Nagle zza zakrętu korytarz wychyliła się postać. Spojrzała pytająco na sporą już grupę, poczym wrzasnęła:
- Amelia!
- Tato
Uściski, pocałunki, przytulanie, łzy szczęścia i inne temu podobne rzeczy.
- To są moi przyjaciele: Linę już znasz.
- Lina, witaj, witaj! Co słychać - Phil był w dobrym nastroju
- Dzięki Phil, wszystko w porządku.
- To pan Gourry, Zell i pan Xellos
- Ach, witajcie moi drodzy, co tam u was?
- Dobrze - odpowiedzieli chórem
- A oto Filia i panna Naomii
- Witam drogie panie w moich skromnych ^^’’ progach, przepraszam za utrudnienia, ale mamy remont, a Amelia mnie nie uprzedziła - Phil nagle sobie o czymś przypomniał - a tak w ogóle Amelio, co tu robisz?!

- No więc tatusiu mam dobrą nowinę, wychodzę za mąż^^.
Phil zrobił wielkie oczy.
- Za mąż? A co z panem Kaczyńskim członkiem Pis’u?
- Tato...
Phil się stropił. (trop, trop)
- Ależ to wspaniale!! Cudownie, wreszcie odpocznę, urządzę wam wielkie wesele i ucztę i będzie cudownie... ale za kogo wychodzisz?

Zell nieśmiało podniósł rękę
- Ach, to wspaniale - Philionel podbiegł do Zella i uścisnął mu rękę (prawie miażdżąc mu kości) - synu... a jak się zwiesz? ^^’’
- Zellgadis Greywords
- Książe Zellgadis Greywords, no brzmi cudnie.
Rumieniec.
- No więc moje dzieci - w tym momencie Phil objął Amelię i Zella - zapewne jesteście głodni
Burczenie w brzuchu Liny.
- No może trochę Phil - Lina próbowała powstrzymać swoje yyy... żądze ^^
Całe towarzystwo udało się do jadalni, biedny Zell nieopatrznie usiadł obok Philionela i został przemaglowany rozmową jak nigdy. Nasi khykhy bohaterowie jedli jeszcze przez jakiś (czytaj: b. długi) czas kolację. Po czym poszli spać. Amelia rozmawiała chwilę z ojcem, poczym wróciła do towarzystwa.
- Niestety większość pokoi jest w remoncie i... - Amelia zaczęła mówić- Nie! Znowu mamy spać na dworze? - Linie się to chyba nie podobało ^^’
- ...i zostały tylko pokoje dwuosobowe
- Ale ja tu nie zostaje, muszę jeszcze coś załatwić^^ - powiedział Xellos
- Zostań - poprosiła Amelia
- Nie, on nie może, musi wracać do Zellas, hihi - wtrąciła Naomii z ironicznym śmiechem
- Eee.. po co do Zellas? - zaciekawiła się Lina
- Później ci powiem ^.~ - Naomii
- Ani mi się warz!!! - wrzasnął Xellos i zapominając o swoim zwykłym opanowaniu rzucił się na Naomii
- Dobra, dobra! Nic nie powiem - ale było już za późno by Xell ją usłyszał - Zostaw mnie ty karaluchu!
Xell zszedł z niej
- Nie nazywaj mnie tak!
- Jak? ...karaluchu? Ale to takie miłe zwierzątka ^^
- Karaluch? - teraz Filia się zaciekawiła.
- Zamknij się!^^'' - Xellos był dostatecznie wkuty - idę sobie
- Poczekaj Xell, Amelia ma na pewno duży zapas herbaty... - Naomii
- To szantaż^^ - Xell złościł się jeszcze trochę
- Wiem... jestem okropna. ^^
- To... jak się dzielimy? - spytał Gourry patrząc na Amelię
- Ja z Zellem, Lina z...
- Co? Amelio, przed ślubem? Tak nie może być zaprotestowała Filia - Panience nie przystoi
Amelia się zaczerwieniła.
- Wcale nie miałam tego na myśli... to ja z..
Nagle bohaterowie usłyszeli kroki, (młehehehe ^^) potem drzwi się otworzyły. Ich oczom ukazała się postać w płaszczu, patrząc na zaokrąglenia tu i ówdzie można było zauważyć, że to dziewczyna. Miała zielone oczy, krótkie brązowe włosy związane w dwie kitki. Do złudzenia przypominała Amelię.
- Amelia, kochana jak się cieszę, że cię widzę!!! - podbiegła do Amelii obejmując ją - to wspaniale
- Nakago, co tu robisz? Jak dobrze, że jesteś, we wszystkim pomożesz - krzyknęła Amelia oddając uściski Nakago.
- Nudziło mi się więc wykopałam z pod stosu śmieci w moim pokoju szklaną kulę i chciałam sprawdzić co robisz... patrzę, a tam moja mała kuzyna ogłasza swoje zaręczyny
- Kuzynka? - Lina, Gourry, Zell, Xellos i Filia byli nieco zdziwieni ^^
- Tak, hehe poznajcie moją kuzynkę Nakago Wil Tesla Tagato
- Lina Inverse
- Gourry Gabriev
- Zellgadis Greywords
- Xellos Metallium^^
- Filia Ul Copt
- Naomii
- Nakago, miło mi was poznać^^
- Więc... - Gourry był już wyraźnie zmęczony - co robimy?
- Mam pomysł - powiedziała Amelia - Ja z panną Liną, Gourry z Zellgadisem, pan Xellos z Nakago i panna Naomii z Filią, jakieś sprzeciwy?
- Nie... skądże - chyba nie mieli wyboru
- To postanowione - ucieszyła się Amelia (myślałam, że pójdzie gorzej ^.~)
Noc minęła spokojnie, nikt ich nie napadł (eee... to już nawyk z Warhammera ^^’ już nie będę - Nak)

* * *

Ranek.
Po zjedzeniu śniadania cała ósemka zebrała się w jednym z ciągle jeszcze całych pokoi.
- Musimy się podzielić obowiązkami - zaczęła Amelia.
- Już wszystko ustaliłam - krzyknęła Nakago - Z Amelią ustaliłyśmy już, że ja i Lina będziemy druhnami...
- Co?!
- Sprzeciwów Lino nie uwzględnia się... więc dalej, ja z Amelią i Liną pójdę żeby kupić sukienki. Panna Naomii i Gourry zajmą się listą zakupów, którą zrobiłam w nocy...
- Xellos co ona robiła w nocy? - Line zatkało
- Hehe ^^ nie pytaj
- Zell i Xellos pójdą kupić garnitury... pasuje?
- Nie ma mowy... ja... z nim? - Zell się wkuł - i może jeszcze on ma mi doradzać, co?
- W takim razie ja też z nim nie idę - Xellos się ^^’’ obraził (khykhy bwehehehe)
- Panowie, panowie, proszę... chyba nie chcecie niczego zepsuć ^^ - Nakago starała się załagodzić sytuację
- Nie idę i już...
- Ani ja!
Nakago podeszła do Xellosa szepnęła mu coś do ucha poczym to samo zrobiła z Zellem.
- I co wy na to?
- No dobra... pójdziemy - odrzekli zgodnie
- Co im powiedziałaś?!! - Lina nie mogła uwierzyć, że się zgodzili
- Nakago spojrzała na nią, uniosła palec zamknęła jedno oko i powiedziała - Sore wa himitsu desu ^^

- No dobra idziemy...
I poszli.

* * *

W sklepie z sukniami ślubnymi.
- Nie podoba mi się, przecież w niej nie widać mojej smukłej talii - stwierdziła Amelia zdejmując suknię
- Nie podkreśla talii, nie podkreśla oczu, włosów, biustu... Amelio przymierzyłaś już 56 sukien i żadna ci nie pasowała! - burknęła Lina...
- To może wybierzemy suknie dla druhen? - zapytała Nakago wychylając się zza listy rzeczy do zrobienia
- Dobrze - Amelia szukała przez chwilę na wieszaku, poczym wyjęła mocno fioletową suknie z falbankami - Co myślicie o tej?
Cisza...
- Amelio odłóż to albo spalę cały ten sklep, łącznie z tobą...
- Ale...
- Amelia, zrób tak jak powiedziała Lina... - Nakago bała się, że znowu każą im płacić za zgliszcza sklepów a to byłby już 5 dzisiejszego dnia...
- No dobrze...
Nakago szperała przez jakiś czas w wieszakach, poczym wyjęła 3 suknie, jedną dla panny młodej, prostego kroju z bufiastymi rękawami, i dwie kremowe suknie druhen, nieco skromniejsze ale ogólnie bardzo ładne...
- Przymierzcie - i podała im suknie
- Dobrze - powiedziała Amelia i zniknęła w przebieralni
- Ale to jest numer 34 a ja noszę 32... - zauważyła Lina
- Może przymierz tę?
- Dawaj mi 32 albo... FIRE...
- Dobrze, ^^'' dobrze już podaję... - Nakago wyszukała suknię, rozmiar 32, podała ją Linie, poczym poszła do szatni, żeby się przebrać...
Po 15 minutach.
Amelia i Nakago wyszły z przebieralni, i zgodnie stwierdziły, że suknie leżą dobrze, Amelia nie miała co do swojego wyglądu zastrzeżeń. Na Linę czekały jeszcze 10 minut...
- Grrr... co za (****) a ten (*****) sklep i .... uhh ... nie... uhh... za..... mała....
- I jak Lino - zapytała Nakago
- Dawaj mi tu 34
- A nie mówi....
- Jeszcze jedno słowo i zginiesz jak kurczak upieczony na rożnie...
- Już podaję Lino...
Lina nałożyła suknię wyszła, ubiór zatwierdziła. Amelia zapłaciła za suknie i wszystkie trzy wyszła na ulicę...
Nagle ze sklepu wyszła ekspedientka
- w szatni w której pani przebywała leży podarta i rozciągnięta suknia rozmiar 32 kto za nią zapła... - nie zdążyła dokończyć
- ...tyś, który ciemniejszy od zmroku, tyś, który w karmazyn przybrany bardziej niżeli krew płynąca, tyś, który pogrzebion w czasie mijającym,w twym imieniu o wielki oddaję się ciemności, by tym głupcom co grodzą mi droge razem zgubę przynieść i nikt nie będzie w stanie jej uniknąć !!!
- ...
- ... DRAGON SLAVE!!!!!!!!
- I po sklepie ^^’ - powiedziała Amelia
- Proponuję się stąd szybko oddalić zanim każą nam za to płacić - zauważyła Nakago
Dziewczyny ulotniły się z pod zgliszcz sklepu niczym teleportujący się (często ostatnio) Xellos.

* * *

Naomii i Gourry chodzą po sklepach, zakupili już prawie wszystko, zostało jeszcze parę sprawunków, nieopatrznie Naomii poprowadziła ich obok sklepu z zabawkami.
- Jare, jare Naomii zobacz nowy pikający i świecący w ciemności Pikachu... dopisz go do listy, muszę go mieć!!!
- Nie mogę...
- Dlaczego?!!! Muszę mieć tego Pikachu.
- NIE!!! Ja też bym chciała sobie kupić na przykład książkę do WFRP ale nie mogę...
- Czemu?
- BO TO NIE JEST ZWIĄZANE Z CEREMONIĄ!!!
- Och... no dobra.
Nagle obok dziewczyny zdeportował się Xellos.
- Co tu robisz? - zapytała
- Byłem ciekaw czy nie trzeba ci pomocy...
- Radzę sobie
Xellos spojrzał na Gourry’ego przyklejonego do szyby i śliniącego się do Pikachu
- Właśnie widzę... ^^
- A czy ty nie miałeś pomagać Zellowi dobrać garnitur?
- Tak.. ale trochę się posprzeczaliśmy ^^’ i musiałem dać mu ochłonąć
- Fireball?
- Taa ^^’’ - Xell pokazał Naomii kawałek przypieczonego płaszcza... - ledwo mu uciekłem
- To wracaj i pomóż mu , a z resztą sam potrzebujesz garnituru...
- Po co^^?
- Hehe to ty nie wiesz?
- Czego? Oo’
- Sore wa himitsu desu Xellosku, a teraz idź więcej ci nie powiem ^.~
- No dobra^^''... - pyk i go nie było
- Chodź Gourry... kupię ci tego Pikachu...
- Hurra!!!

* * *

- Niebieski...powiedział, że mi będzie do twarzy w niebieskim... ja go kiedyś zamorduję
Zell w końcu wybrał sobie garnitur - biały z czarnym wykończeniami i krawat koloru chyba lawendy ^^’

* * *

- Amelio, kto ma być świadkiem Zella?
- No oczywiście, że pan Xellos
- CO?! ... buahahahahaha - Lina nie mogła się powstrzymać
- Ale... no kto ma nim być, co?
- Na pewno nie Gourry - zauważyła Nakago
- A to niby dlaczego? - Lina była wqrzona
- Eee... bo nie^^’
- No dobra... idziemy

* * *
Po zakupach wszyscy byli zmachani. Zjedli wczesną obiado - desero - kolacjo - przekąskę i udali się do swoich pokoi. Za dwa dni ma się odbyć ślub...
Pokój Liny i Amelii.
- Chrrr - Lina
- DENERWÓJĘ SIĘ.... DENERWÓJĘ SIĘ... DENERWÓJĘ SIĘ... - Amelia była zdenerwowana

* * *

W pokoju Filii i Naomii trwają wspominki z ostatnich dwóch tysięcy lat.

* * *

Pokój Zella i Gourry’ego.
- Chrrr - Zell
- Chrr - Gourry

* * *
Pokój Nakago i Xellosa.
Nakago siedziała nad listą gości, Xell pił herbatę. Dziewczyna odłożyła ołówek i spojrzała na mazoku.
- Xellosie, kupiłeś już garnitur?
- Tak^^
- I... możesz mi się w nim pokazać?
- Tak... poczekaj chwilę
Xell wyszedł z pokoju, po czym wrócił ubrany w czarny garnitur z białą koszulą.
- garnitur świetny... a krawat?
- Eee... krawat^^? - Xellos wyjął swoją niebieską książeczkę - „krawat - ozdobny dodatek z materiału do męskiego stroju galowego...” eee, nie mam^^’
Nakago oceniła Xellosa wzrokiem, poczym podbiegła do swojej walizki i wyjęła z niej czarny krawat z jednym fioletowym paskiem. (od tego miejsca miałam napisaną jeszcze jedną stronę ale zwiesił mi się komputer i wszystko diabli wzięli, poza tym mam nienajlepszy humor, więc wybaczcie jeżeli będę przynudzać - Naqs)
Nakago podała Xellosowi krawat.
- I... co teraz? - głupawy uśmiech

- Nie umiesz wiązać krawatu? - Nakago wzięła krawat i zawiązała go Xellosowi na szyi.
- Może tak żebym się nie udusił?
- Och... przepraszam^^ - Nakago poprawiła mu krawat, poczym wyczarowała lustro - jak ci się podoba? Bo mi bardzo.
Cisza...
- Ależ... ależ jestem piękny^^


* * *

Ranek. Przy śniadaniu.
Nakago patrzyła jeszcze na listę rzeczy do zrobienia.
- No więc czytam listę:
1. Ubrania dla pary młodej... są
2. Ubrania ceremonialne dla reszty... są
3. Lista zakupów... zrealizowana
4. Miejsce ślubu... załatwione
5. Uczta weselna... przygotowana
Itd. itp.
35. Wieczór kawalerski.......
- Wieczór kawalerski? - krzyknął Zell - po co?!!
- „Wieczór kawalerski” hmm - Xell zaczął szukać tego określenia w swojej niebieskiej książeczce, znalazł, zarumienił się, zamknął książkę - jestem za^^!
- Ale, ale po co? - Zell był zmieszany. ^^
- To tradycja Zelluś, chyba nie chcesz się wymigać, co? - Lina ^^
- No więc czy są jakieś propozycje? - Nakago była niewzruszona na lamentowania Zella
- Tu raczej panowie powinni sobie coś zorganizować - zauważyła Naomii dopijając herbatę
Filia spojrzała na „panów”, Xellos popijający herbatę, Zell czerwony jak Margharitta i Gourry układający wieżyczki z wykałaczek... poczym wybuchła śmiechem.
- Co?! - Lina była ciekawa
Filia przechyliła się w stronę Liny i szepnęła jej na ucho swoje spostrzeżenia.
- Eee... buahahahahaha - Lina nie kryła rozbawienia
- Xellos możesz w takim razie coś zorganizować?
- Postaram się - powiedział dopijając herbatę - jare, jare...
- Co się stało?
- Herbata się skończyła ^^

- Zell chcesz kogoś jeszcze zaprosić?
- Nie... to znaczy mam jedną osobę...
- Kogo? Muszę powysyłać zaproszenia - Nakago
- Mój kolega „z podwórka” Subaru Kotchima (chciałam Kamuiego ale to by głupio było... chyba ^^’ - Nak)
- Dobra... zapisuję go
- A... on przystojny? - Linie znudził się zapewne poziom inteligencji Gaorry’ego
Zell wyjął zdjęcie na który stało dwóch chłopców, oboje mieli średnio po 6 lat, jeden niewysoki, czarne włosy fioletowe oczka, drugi niebieskie włosy i ciemno niebieskie oczy...]
- Ten z niebieskimi włosami kogoś mi przypomina - powiedziała Lina
- Zell... to ty ^^ - Amelia
- Tak - Zell pokiwał smutno głową - zanim Rezo zamienił mnie w to
Amelia wstała, podeszła do Zella, pocałowała go w twardy jak skała policzek i powiedziała na ucho - Mi się „to” bardzo podoba Zell
Zell popatrzył na nią... i pocałował ją w usta
- Ej no... może pójdziecie gdzie indziej? - Lina pozieleniała z zazdrości
- Och - Amelia się opamiętała - przepraszam ^^’
- Nie szkodzi Amelio, miło patrzeć na zakochaną młodzież^^ - Naomii wyraźnie się nad czymś rozmarzyła
- Młodzież? Panno Naomii... ile ma pani lat? - Amelia zrobiła wielkie oczy
- Amelia... nie wolno...
- Ehehe nie szkodzi Lino, a lat mam chyba... poczekaj wojna potworów była wtedy... Shabranido wtedy.... jakieś 4 i pół może 5 tysięcy już mam na karku^^
- Naomii jest ode mnie o około 100 lat młodsza - zauważył Xellos
Wielkie oczy...
- No nic...
- Więc Nakago co musimy dzisiaj zrobić? - Lina była już zmęczona
- Oprócz Xellosa, który musi załatwić wieczór kawalerski to... - popatrzyła chwilę na listę - reszta ma wolne!
- Hurra!!!
- Wkopałem się - -‘ ... Filio pomożesz mi!
- JA?!!
- A jest tu jakiś inny smok?
- Nie... ale jest ktoś o temperamencie smoka - zauważyła Nakago i spojrzała na Linę
- Ja... tempe... tempe... temperament... TEMPERAMENT SMOKA?!!! JA?! JESTEM SPOKOJNA JAK BARANEK!! TY...!!! Amelio nic mnie nie obchodzi, że to twoja kuzynka... FIREBALL, FIREBALL ! ICE ARROW! FIREBALL! ELEMEKIA FLAME! FIRREBALL!
(...chyba przesadziłam^^'' zrobiłam z własnje postaci proszek smażony na wolnym ogniu ^^''' eee... powiedzmy, że Filia zna b. mocne zaklęcie uzdrawiające...)

* * *

Xellos i Filia załatwiają wieczór, Zellgadis Gourry i Lina grają w karty, Amelia i Nakago opalają się w królewskim ogrodzie.
Obie były podobnej budowy... (no może Nakago miała nieco ^^’’ mniejszy biust i była wyższa)
Amelia opowiadała Nakago o różnych przygodach, które Amelia zdążyła przeżyć w swoim 15-to letnim życiu. Dziewczyny nie zauważyły, że ktoś do nich podszedł. Osoba pochyliła się nad Nakago i powiedziała
- Witaj
Cisza...
Nagle powietrze przedarł wrzask Nakago.
- Ej no spokojnie Nako... to tylko ja ^^’
- Su... Subaru?! Oo’
- Taaa ^^’ hehe to ja...
- Kto to? - zapytała Amelia
Do zebranych dobiegli Zell, Lina i Gourry z obnażonym mieczem
- Co się stało - krzyknęła Lina - kto to? Nic wam nie jest?
- Nie - odburknęła Nakago i wskazała na Subaru - tylko on mnie przestraszył
Gourry schował miecyk, Subaru podał rękę Nakago, żeby pomóc jej wstać, ta jakby jej nie zauważyła i wstała sama.
- Subaru, już jesteś? - Zell dopiero poznał w nowoprzybyłym starego kumpla.
- Zell, witaj stary... nie mów żenisz się z tym krzykaczem? - tu wskazał na Nakago
- Też coś - burknęła Nakago - Zell żeni się z moją kuzynką Amelią
- O... bo już się o ciebie Zell bałem ^^ - powiedział Subaru
- FIREBALL! - Nakago była wściekła
- Zaraz - zastanowił się przez chwilę Zell... - to wy się znacie?
- Można tak powiedzieć - rzekł Subaru podnosząc się z ziemi
- Niestety - dopowiedziała Nakago
- Eee... nie rozumiem - powiedziała Lina
- Nieważne, khykhy potem wam wyjaśnię - powiedział Subaru krztusząc się dymem
Całe towarzystwo udało się do zamku (zbliżała się pora obiadu^^) Xellosa i Filii nadal nie było.
- Co u ciebie słychać Subaru?
- Wiesz Zell, trochę podróżuję, trochę odpoczywam, przez jakiś czas byłem w Tagato (Tu wytężamy umysły gdzie słyszeliśmy tę nazwę i... nic? Więc przypomnijcie sobie pełne imię i nazwisko Nakago ^^ - Nak)
- W Tagato... dlaczego?
- Eee - Subaru spojrzał na Nakago, potem na resztę - Nako mogę im powiedzieć?
- Taaa - powiedziała niechętnie Nakago - jak mus to mus
- No więc przez pewien czas chodziliśmy z Nako, ale...
- ...ale to było dawno i nieprawda - dokończyła Nakago
Zebrani zrobili wielkie oczy na Subaru i Nako (dla osób do których to jeszcze nie dotarło, bo kto wie, może jest wśród ludzi ktoś tak mądry jak Gourry, to Nako jest zdrobnieniem od imienia Nakago ^_- )
- Nie... a to zbieg okoliczności - powiedziała Lina
- A co się stało, że już się nie lubicie? - zapytała Amelia
- To długa historia Amelio, długa i zawiła, może kiedyś ci ja opowiem - odpowiedziała Nakago
- Ponieważ nie zjawiłem się na naszym ślubie, od tego czasu Nakago nie odzywała się do mnie, aż do dzisiaj.
- Nie dziwię się jej - powiedziała Filia wchodząc razem z Xellosem do pokoju.
- Filia, Xellos! I jak? Udało się? - zapytała Lina
- Tak ^^ będziecie zaskoczeni - powiedział Xellos z błyskiem w oku
- A o co chodzi? - zapytał niezorientowany Subaru
- Xellos i Filia mieli załatwić wieczór kawalerski dla Zella - powiedziała od niechcenia Nakago - ty tez jesteś zaproszony
- To wspaniale^^
- A tak w ogóle, Xellosie, Filio poznajcie mojego starego przyjaciela Subaru
- Subaru Kotchima - chłopak wstał i przywitał się z Filią, jednak kiedy Xell się przedstawił, Subaru odsunął się...
- Ty jesteś...
- Mazoku... Su nie musisz tak trząść portkami, Xell ci nic nie zrobi, a przynajmniej nie powinien.
- Zgadza się ^^ - i Xell podał Su rękę - Swoją drogą to skąd wiedziałeś?
- Hehe, jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiecie ^^ - spojrzał na Nakago i Zella - a przynajmniej większość z was...
- Nie martw się Su, nawet gdybyś zrobił coś gorszego niż zostawienie mnie na ślubnym kobiercu to nikomu tego nie powiem
- Na mnie też możesz liczyć Subaru - powiedział Zell
- Dziękuję wam
- A o co chodzi - krzyknęły Lina i Amelia
Tu nie było efektu zamierzonego: Nako, Subaru, Zell i Xellos podnieśli po jednym palcu i wydeklamowali: sore wa himitsu desu ^.~
Cisza....
- FIREBALL! FIREBALL, ICE ARROW! FIREBALL! BLASE RONDO! WOLNA AMERYKANKA! FIREBALL!!! DRAGON SLAVE!!!
...
- Panno Lino to nie było potrzebne...
Nie będę opisywać jak wyglądała cała czwórka...

* * *

- Naprawdę nie mogłem tam być...
- Nic mnie to nie obchodzi, nie byłeś, twoja strata Su...
- Ale uwierz mi Nako wydarzyło się coś i, no... nie mogłem
- Ale co się takiego wydarzyło?!!
- Przecież wiesz, że nie mogę ci powiedzieć, po prostu nie mogłem tam wtedy przyjechać
- Ani powiedzieć, że cię nie będzie?
- No... mogłem, ale jakoś nie pomyślałem
- Wiesz co Subaru odnoszę wrażenie, że ty czasami w ogóle nie myślisz
Nakago wyszła z pokoju zostawiając Subaru samego... chyba wiecie o czym rozmawiali (jeśli nie to chyba na pewno macie na imię Gourry)
- Dlaczego mi to robisz Nako?
- Może już taka jestem - usłyszał głos z korytarza

* * *

- Xellos no powiedz co zorganizowałeś... - Lina już od 20 minut męczyła Xellosa
- Nie powiem - uśmiechnął się
- Ładnie proszę
- Nie...
- Brzydko proszę
- Nie ^^’ Lino daj mi spokój, pomórz Amelii albo coś...
- Ale powiedz... nikomu nie powiem...
- Lino masz już sukienkę na jutro? - Filia starała się zmienić temat
- Mam, tą druhny... no Xellos, no...
- Ale na wesele? - Filia
- A to trzeba się przebrać?!! - Lina nie kryła zdumienia
- Noo... wypadało by zmienić strój...
- Ooo... cholera - i już jej nie było
- Dzięki Filio^^ - uśmiech
- Nie zrobiłam tego dla ciebie - obruszyła się - nigdy nic nie zrobię dla mazoku
- Ech... tak, wiem^^...

* * *

Zell i Amelia poszli na spacer po królewskim parku. Nie rozmawiali dużo, starczyło im raczej to, że są razem, obserwowali ptaki, rośliny, pałacowy staw z ośmiornicą zamieszkującą jego dno włącznie. Czasami któreś z nich zaczynało cos mówić, ale przerywało od razu widząc jak piękną atmosferę psuje. Oboje byli szczęśliwi, wreszcie znaleźli swoją drugą połowę. Po obejściu trzy razy wzdłuż i wszerz całego parku wrócili do zamku. Przechodzili obok małej piaskownicy w której zapewne kiedyś bawiła się Amelia, teraz siedział tam Gourry i budował zamek z piasku.
- Cześć - pomachał im, odpowiedzieli mu i wrócili powoli do zamku.
(* * dobra kolejny ckliwy moment... fef ale już koniec!)
* * *

Zbliżała się 19. Cała 9 zebrała się w jadalni i usiedli do kolacji (czy też innego posiłku, nie ma znaczenia). Zell denerwował się coraz bardziej „co ten taki i owy (wymienił jeszcze parę mniej delikatnych określeń, mazoku wymyślił?” Amelia była trochę podenerwowana ale Nakago uspokajała ją jak mogła i w końcu cały strach jej przeszedł. Lina jadła, nie zwracając na nic uwagi. Gourry również jadł. Subaru pił herbatę ale nie był głodny więc oddał swoją porcję Linie (zyskał u niej duży plus ^^) Xellos i Filia zażarcie o czymś dyskutowali, ale nie było słychać o czym. Około 20, Xellos kazał chłopakom (^^’) się zbierać i cała 4 opuściła zamek. Zaraz potem Lina, Amelia, Nako i Naomii napadły na Filię, która milczała. Amelia zaproponowała jej nawet możliwość wybrania sobie jakiegoś antyku z jej skarbca. Filia chwilę ze sobą walczyła, ale w końcu nie zgodziła się. Dziewczyny było bardzo zmęczone przygotowaniami. Amelia i Lina pierwsze poszły spać zaniechując tym szansę na wyduszenie czegoś od Gourry’ego na temat miejsca ich pobytu. Naomii piła jeszcze przez jakiś czas herbatę z Filią, potem obie również poszły spać. Nakago została sama. Wyjęła listę rzeczy do zrobienia, wszystko było już przygotowane, ale na wszelki wypadek postanowiła jeszcze raz całość sprawdzić. Zajęło jej to około dwóch godzin. Potem poszła do swojego i Xellosa pokoju. Zdjęła gumki z włosów i rozczesała włosy z nieśmiertelnych dwóch kitek. Usłyszała trzask zamykanych wrót i kroki na dziedzińcu. Ciekawa sposobu spędzenia tego ostatniego dla Zella dnia wolności, zbiegła na dół. W korytarzu stał sam Subaru, nikogo innego nie było widać.
- Przyszłaś mnie serdecznie przywitać? - zapytał uśmiechając się.
- Tak Su i buzi na dzień dobry, co?
Subaru nadstawił policzek - bardzo chętnie^^
- Jak było? - Nakago zignorowała ten ruch
- Nie mogę powiedzieć, Zell prosił żeby nikomu nie mówić co tam robiliśmy...
- Oo’
- Hehe, nie martw się... nic złego o i widzisz nic nie się nie stało - Subaru zamachał rękoma
Nakago uśmiechnęła się.
- No proszę, jeszcze mogę cię rozśmieszyć.
Nakago pokazała mu język odwróciła się zaczęła iść w stronę schodów. Subaru dogonił ją i zatrzymał. Spojrzał jej w oczy i nagle coś zauważył.
- Wyglądasz... inaczej
- Och dzięki, ale jeśli to miał być komplement to kiepski.
- Masz... włosy... - Su dotknął jej czupryny - jakieś inne, już wiem... rozpuściłaś je... ładnie wyglądasz Nako...
- Zostaw! - krzyknęła i pobiegła na górę weszła do pokoju, zamknęła drzwi i położyła się spać.
Zell, Xellos i Gourry wrócili o 3 w nocy. Gourry gadał jak najęty... i to niegłupio (AAAA! Szok... nie no chyba przesadziłam... od czasu do czasu Gourry wykrztusi coś mądrego, a jak ktoś kiedyś powiedział: jesteś głupi jak but, ale kiedy już coś mądrego powiesz to zasługujesz na Nobla - Nak :D)

* * *

Dzień 0, X, koniec świata (czytaj: ślub)
Przy śniadaniu, Xellos opowiadał o Gourrym.
- ...no więc Lino, jeżeli chcesz tylko pogadać Gourrym na poważnie to go upij, mówię ci walił tak inteligentne tekst, że aż go zrozumieć miejscami nie mogłem^^’
- bo nawalony byłeś Xellos i nic nie pamiętasz - skwitowała Naomii - spójrz na Gourriego, czy on wygląda na profesora?
- Eee... nie?
- No właśnie...
- No dobra jak nie wierzycie, to wam udowodnię - Xellos chciał już nalać Gourremu napoju wysokoprocentowego, ale Nakago mu przerwała
- Co jest Nako? - zapytała Filia
- Nie przed ślubem, wszyscy muszą być trzeźwi, żeby poszło jak należy, potem i owszem, możecie się upijać, ale nie teraz.
- Ech, no dobra...^^
Wszyscy zjedli śniadanie.
Amelia, Nako, Lina i Filia poszły się poprzebierać, Zell, Gourry i Subaru również, Xellos i Naomii dopijali (no zgadnijcie... co mogli dopijać?) herbatę.
- Nie uważasz, że to śmieszne?
- Co jest śmieszne Naomii?
- No, cała ta szopka ze ślubem, jak się kochają to po co muszą ślub brać? Drogi, długi, męczący, a nikt ci podaruje życia za to, że mu papierkiem przed nosem pomachasz na którym będzie rachunek za ślub.
- Czytałem o tym w książce „Ludzie widzeni oczyma mazoku a mazoku widzeni oczyma ludzi”...
- Oo’
- ...to się nazywa... eee chęć utrwalanie czegoś w pamięci, były też hasła, symbolika, tradycja i chyba jeszcze jedno, ale nie pamiętam...
- Dobra Xello i tak nie zrozumiem ludzi. Nawet nie tłumacz
- Jak chcesz - wstał i poszedł się przebrać do swojego pokoju. Kiedy otworzył drzwi zderzył się z dziewczyną, nie rozpoznał jej, dopiero gdy się odezwała stwierdził, że to Nako
- Och, przepraszam Xellos, już wychodzę ^^’
- Jare, jare Oo
- Co się stało Xell?
- Nie poznałem cię Nakago
- Hehe, to pewnie przez te włosy... i strój^^ - Nako zarumieniła się - ja już pójdę pomóc Amelii - i poszła do pokoju księżniczki
- Teraz rozumiem Subaru co o niej mówiłeś wczoraj - pomyślał Xellos i zaczął się przebierać.
A Amelii rzeczywiście potrzebna była pomoc, nie mogła znaleźć butów, kosmetyków, welonu, a kiedy zobaczyła w drzwiach wyszykowaną i „dopiętą na ostatni guzik” Nakago, rozpłakała się.
- Nie martw się Ami... już ci pomagam... no dalej wkładaj suknię, teraz cię uczeszę... no dajże tę szczotkę... makijaż, wisiorek i buty... No Amelio, jesteś gotowa.
- Dziękuję Nako... nie wiem co bym bez ciebie zrobiła...
- Nie szkodzi... teraz idziemy po Linę i do kościoła.
Dziewczyny spotkały na korytarzu Lina również gotową do wyjścia, Nakago musiała jedynie przeczesać jej włosy i zmusić do zdjęcia magicznej opaski. Gdy schodziły po schodach Nakago usłyszała rozmowę dochodzącą z dołu, kazała Amelii się zatrzymać i sama zeszła na dół. Przy wyjściu stał Zellgadis, Subaru i Naomii, Gourrego i Xella jeszcze nie było, Filia wyszła wcześniej. Gdy Nako podeszła do Zella i Subaru.
- Już was tu nie ma - krzyknęła i zaczęła ich wypychać na dwór.
- Ale... - powiedział Zell - ja czekam na Amelię...
Xellos otworzył książeczkę (niebieską oczywiście ^^’)
„Zwyczajem jest, że pan młody nie powinien oglądać panny młodej w sukni przed ceremonią, może to przynieść pecha...”
- Co?! Eee... Nako to bez sensu, co się może stać? - Zell „chciał do Amelii”
- Dalej, już was tu nie ma, Xellos zabierz ich razem z Gourrym do kościoła, my tez zaraz przyjdziemy.
- No dobra... - poszli.
Nakago wróciła do dziewczyn, i razem udały się w stronę kościoła. Gości było ponad 500, reszta nie zmieściła się w kościele i musieli czekać na dworze. Wszyscy byli już na swoich miejscach. Przed księdzem stał Zellgadis, obok niego Xellos, w pierwszej ławce siedzieli: Gourry, Subaru, Naomii i Filia. Orkiestra zaczęła grać marsz weselny. Otworzyły się drzwi i orszak składający się z Amelii uczepionej ramienia Phila popłakującego sobie w kołnierz marynarki, za nimi szły Nakago i Lina w sukienkach druhen. Doszli do ołtarza, o dziwo nie potykając się ani razu. Ksiądz zaczął mówić.
- Zebraliśmy się tutaj... (tu powinnam wykazać się zaradnością i znaleźć tekst przysięgi, ale przyznam bez bicia, nie chce mi się ^^’ i ten fragment ominiemy) Lecz gdy ksiądz doszedł do momentu, „Jeżeli ktoś sprzeciwia się zawarciu tego małżeństwa, to niech przemówi teraz, lub zamilknie na wieki..."
Cisza...
Ksiądz chciał mówić dalej, lecz nagle rozległ się trzask, potem odgłos kroków i drzwi do sali otworzyły się na oścież. Stanęła w nich postać w długim czarnym płaszczu, bardzo skromnie ubrana (i nie chodzi tu o jakość ubrań... raczej ilość materiału, którego zużyto na uszycie stroju^^). Miała długie, ciemne włosy, i dwa bardzo charakterystyczne i wyróżniające się elementy budowy ciała. Cała sala zamarła. Nagle rozległ się śmiech, i to śmiech przerażający. Goście z krzykiem chowali się pod ławkami, dzieci płakały, staruszki wybijały szyby w oknach i uciekały jak najdalej od kościoła. ( no i jak wiecie kto to? Nie? Więc musicie zaczekać do następnego odcinka... hahahaha ^^ .... - -‘ cholera... zapomniałam, że to jednoodcinkowy fanfick... dobra, robimy 5 minut przerwy na wyjście do toalety, żeby wzbudzić emocje ;D’) Nasi bohaterowie nie wiedzieli co robić. Nagle Lina odwróciła się przodem do postaci (teraz światło na tajemniczą osobę proszę... tak... to, to... Naga the White Serpent...)
- Naga...
- HAHAHAHA! Lina...
- Co tu robisz?

- Nie zaprosiliście mnie na ślub... Mnie... najważniejszej postaci odcinków specjalnych... teraz poniesiecie karę HAHAHAHAHA!
Cisza... odgłos świerszczy...
Lina popatrzyła na Nagę, potem na przyjaciół i znowu na Nagę...
- Ja mam się nią zająć, czy ktoś chce się rozerwać? - pytanie skierowane bynajmniej nie do Nagi
- Zakończ sprawę Lino... ja poszukam gości - powiedziała Nakago i wyszła z kościoła...
- Więc, Naga... miło mi było cię spotkać znowu... ^^ FIRE BALL!
Z litości nie opiszę stanu w jakim znajduje się Naga.
Po jakimś czasie wszyscy powrócili na miejsca, dzieci przestały ryczeć, staruszki usiadły z powrotem w ławkach. Ksiądz powrócił do czytania. Nadszedł moment wymiany obrączek...
Cisza...
Wszyscy spojrzeli na Xellosa... ten wyjął książkę i zaczął szukać hasła : Obrączka. Naomii się wkurzyła, wstała i złapała Xellosa za ucho i wyprowadziła go z sali.
- Aaa... ała... za co? - jęczał
Problem braku obrączek nadal pozostał nierozwiązany. Nagle Subaru wstał, podszedł do młodej pary i podał im obrączki. Wszyscy zrobili wielkie oczy, ale ceremonia trwała dalej.
Po jakimś czasie wszyscy wygramolili się bezpiecznie z kościoła i dotarli do zamku. Tam czekała ich wielka uczta (młehehehe ^^). Zanim jednak się rozpoczęła goście składali młodej parze życzenia... i prezenty!!! ^^ Dostali:
· 32 żelazka
· 10 pralek
· 3 miksery
· podręczny zestaw do prasowania skarpetek (x2)
· oraz wiele innych sprzętów AGD i RTV...

- Amelio... czy powiedziałaś im, że nie mamy zamiaru na razie założyć domu, rodziny itepe?
- Eee... wiedziałam, że o czymś zapomniałam...
- Czy w takim razie mogę wziąć jedną z tych 20 maszynek do robienia herbaty? - wtrącił Xell przysłuchując się rozmowie
- Tak panie Xellosie - powiedziała Amelia przyjmując trzeci już odkurzacz - ale po weselu...
- No dobra - powiedział zrezygnowany i zniknął

Po przeniesieniu wszystkich prezentów do jednej z komnat rozpoczęła się uczta. Wszyscy goście jedli co jakiś czas spoglądając w stronę stołu państwa młodych przy którym pewna drobna rudowłosa postać w żółtej sukni i pewien złotowłosy młodzieniec w garniturze jedli potrawy z prędkością
1 talerz na 1/2minuty. Filia rozmawiała z Naomii co jakiś czas spoglądając w stronę Nakago i Subaru żywo o czymś dyskutujących.
- Skąd je miałeś?
- To tajemnica :D
- Oż ty... powiedz...
- Nako moja droga naprawdę musisz wiedzieć wszytsko?
- A żebyś wiedział, że tak...
- He he Nako, nic się nie zmieniłaś... nadal jesteś tak samo uparta...
- Tak samo jak ty Subaru... - poczym wstała i odeszła
Towarzystwo bawiło się na całego. Jedli, tańczyli, Lina nawet śpiewała przez co kilka osób o bardziej wyczulonym słuchu musiało eee... coś załatwić ^^' i szybciej opuścić wesele.
Zel tańczył z Amelią, okazało się, że jest wybornym tancerzem... czego nie można powiedzieć o Gourrym. Gdy poraz trzeci został spopielony przez Linę za nadepnięcie jej na nogę, stwierdził, że nie będzie już tańczyć i teraz tylko jadł. Xellos rozmawiał o czymś z Subaru, poczym podszedł do Nakago i poprosił ją do tańca.
- Świetnie tańczysz Xellos...
- Zellas mnie nauczyła^^ - powiedział - Nako... dlaczego nie chcesz zrozumieć Subaru?
- O nie... kazał ci mnie przekonać? ...wybacz, ale na mnie twój zabujczy urok nie działa...
- Jesteś pewna?^^ - Xellos otworzył swoje przecudne oczka i spojrzał na Nako
- Nie... eee... ach... mdleję... <;D>
- Rzeczywiście... w ogóle nie działa...^^
- Eee... co?
- Hehe^^' chyba przesadziłem... może niech Subaru się tobą zajmie...^^'' - Xell zręcznie przekazał dalej oszołomioną Nako w ramiona Subaru i poszedł się napić herbatki...
- Dobrze się czujesz Nako? - Subaru patrzył z niespokojnym wzrokiem za oddalającym się Xellosem
- Tak... eee... Su? Co tu robisz? Oo'
- Poczekaj... niech się zastanowię... gram w tenisa? ^^
- Bardzo smieszne - -'
- Więc powiem ci dlaczego wtedy nie przyszedłem...
- Słucham uważnie...
- Nie mogłem... eee... bo dostałem wezwanie... i nie mogłem przyjść...
- To musiało być bardzo ważne wezwanie skoro nie mogłeś się zjawić na własnym ślubie...
- Tak... Zellas mnie wezwała
- Zellas?! Pani koszmarów? Ta ZELLAS?!!
- Eee.. no^^'
- Ale po co... przecież... nie jesteś mazoku?
- Nie... ale nim byłem... przecież wiesz...
- Rzeczywiście... że też nie pomyślałam - -'
- No i jak? Wybaczysz mi?
- Ehh.. no dobra...
Subaro mocniej się do niej przytulił i zaczęli tańczyc dalej...

Cała impreza zakończyła się około 2 w nocy. Wszyscy rozchodzili się do pokoji, państwo młodzi mieli wyjechać w podróż poślubną dopiero rano. Nagle Xell zatrzymał się.
- A jak wy zamierzacie...eee no wiecie z nocą poślubna... no z Zellem...
- Eeee... - Zell i Amelia speszyli się
- Xellos... grrr
- Tak Naomii^^?
- DAJ IM SPOKÓJ!!!!!!!!
- Eee... no dobra ^^'
Towarzystwo powoli kładło się spać. Pierwsza poszła Lina, potem Filia, Gourry i Subaru. Potem Zell i Amelia dyskretnie oddalili się w stronę sypialni.
- Eee...^^ ja też już idę spać - Xellos wstał i poszedł na górę...
Naomii wstała i poszła za nim... podejżewała coś... Naomii nie zdziwił widok jaki ujżała. Xell stał z uchem przysuniętym do drzwi pokoju Amelii i Zella.
...
- XELLOS...
- Eee... ooo^^ Naomii... ja tylko...ejj... ała - Naomii powtórzyła numer z kościoła i zaciągneła Xellosa do jego pokoju, poczym zamknęła drzwi... za sobą ^.~.
Amelia wychyliła głowę z pokoju, zdawało jej się, że coś słyszała, ale nikogo nie zobaczyła. Puściła dwa profilaktyczne fireballe w lewo i w prawo poczym wróciła do pokoju. Będę wredna... nie napiszę co tam robili ^.~
Nakago poszła do góry, ale zauważyła, że drzwi do jej pokoju są zamknięte na klucz... hmm, hmm ciekawe dlaczego? ;D
Znalazła jeszcze jeden wolny pokój i położyła się spać.

* * *

W nocy.
Ciemna postać przemknęła korytarzem. Przystanęła przy drzwiach do pokoju Zella i Ami. Przyłozyła ucho do drzwi. Uśmiechnęła się i poszła dalej. Zatrzymała się przed pokojem Subaru. Weszła do środka i zamknęła za sobą drzwi. To była Nako.

UWAGA! Teraz zobaczycie słowo na które czekaliście od momentu przeczytania pierwszego zdania tego ficku:

..:KONIEC:..

Jee... nareszcie^^"
Chciałam podziękować kilku osobom:
Naomii_00 za wsparcie umysłowe i finansowe...
Zellas Metallium za wsparcie psychiczne w trudnych chwilach...
Majin_Xellosowi za to, że jakoś mnie i moją osobę wytrzymuje...
princess_Amelii za natchnięcie mnie jej genialnym fickami do napisanie tego tu co teraz skończyliście czytać....
Dragonowi za wsparcie psychiczne
I tam jeszcze hmm Dalisowi? nee... -- za co?
I eee całej reszcie za wszystko...
Ten Fick pisałam ze 2 tygodnie z małą (kilkudniową) przerwą.
Chciałam go po napisaniu podzielić na odcinki... ale nie wyszło... za "mądra" jestem ^^'''
Fick jest trochę długi^^'' Prawie jak mała nowelka ^^'
Dobra... już się zamykam...
Nakago

P.S.: Przepraszam za błędu ortograficzne, interpunkcyjne, składniowe i inne... ^^"
P.S.2: Nie mogę uwierzyć, żw to już koniec...
P.S.3: Dobra... już nic nie mówię

psyhopatic Nakago

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.13485200 1276784904
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!