Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 2
rozdział #01
 
Treść fanfika..
**WSTĘP**
To jest kontynuacja mojego (wątpliwego) hitu pt "I nastał chaos"... w niej dowiemy sie nieco więcej o mocach dzieci Firii oraz Xelloss ze swoimi zagrywkami. Życzę miłęj lektury i cierpliwości.
***KONIEC WSTĘPU***
"I NASTAŁ CHAOS 2"

czyli i tak być mogło


CZAS AKCJI: pół roku po zakończeniu "I NASTAŁ CHAOS" czyli mniej więcej dwa lata po zakończeniu serii TRY.
MIEJSCE AKCJI: Trochę-Tu-Trochę-Tam

PROLOG.

- masz je zabić.
- słucham, pani?
- masz je zabić. Za bardzo nam zagrażają.
- a...ale...
- co?
- proszę.. tylko nie one...
- czy ja dobrze słyszę? sprzeciwiasz mi się?
- p-p-przepraszam...
- czyżbyś maił jakieś ludzkie uczucia? to nie pasuje do ciebie...
- a..ale ... pozwól mi wytłumaczyć, pani...
- nie ma tu nic do tłumaczenia! ich moc może w przyszłości bardzo nam zagrażać.. lepiej zrobić to teraz.
- ale nie można by ich wziąść na naszą strone? Zasiliły by nasze szeregi i nie trzeba byłoby ich zabijać...
- one nie zgodzą się. One sa przecież uosobieniem dobra.
- ale.. tylko spróbuję...
- hmmm...
Zapadła cisza.
- może i masz rację. Spróbuj ich zachęcić do przejścia na naszą stronę. Jesli się nie zgodzą, to...
- dziękuję, pani.

rozdział pierwszy. witajcie Lino, Gourry, Amelio i Zelgadissie. Tajemniczy człowiek i złe wiadomości. Zróżnicowanie zdań.

- MASZ PTASI MÓŻDŻEK!!!!!!!!!!!!
- jak chcesz mogę ci go oddać... he...he...he...
- JAK TY DO MNIE ROZMAWIASZ???
- ty pierwsza zaczęłaś mnie wyzywać od 1) patafianów 2) pipolind 3) debili 4) idiotów
- MIAŁAM POWODY !!!
- Panno Lino, Panie Zelgadissie, może byście wreszcie przestali się kłucić, czy zamówić pieczeń czy zupę ?- do próbujuących zabić się wzrokiem Liny i Zelgadissa podeszła Amelia.
- właśnie! przecież powinniśmy zamówić rybę...- wyjechał Gourry
- A TY ZAMILCZ GŁUPIA BLONDYNKO - ryknęli równocześnie Lina i Zelgadiss
- głupia blond... co?
- oko.
- co podać?- zapytała się kelnerka
Zanim Zelgadiss, Lina i Gourry zdążyli coś powiedzieć, Amelia odpowiedziała...
- sałatka z owoców morza!
- AAAGGGGGGGGGGGGRHHHHHHHHH!!!!!!!!!!!!!- wszyscy rzucili się na Amelię. Pewnie by i ją pożarli, gdyby szef kuchni nie wyrzucił ich z baru.
- ałć to już dzisiaj trzeci raz...- jęknęła Lina
- ciekawe przez kogo sss- syknął Zelgadiss
- BO JAK CIĘ PIZ**Ę W PODOBIZNE...!- wydarła się Lina
- coś chyba panna Lina ma zły humor- zauważyła Amelia odsówając się na wszelki wypadek poza zasięg pięści Liny
- jaaa? nooo coo ty...- Lina bardzo kulturalnie wstała- dzisiaj przecież tylko nie mieliśmy pieniędzy żeby zapłacić za nocleg, rozesłali za nami listy gończe jako za groźnymi wszystkożercami, ukradli mi mój naszyjnik z (prawie) prawdziwych pareł i złamał mi się paznokieć. Absolutnie nic się nie stało.- i desperackim ruchem rozłożyła ręce
Nasze towarzystwo udało się do konkurencyjnej kanajpki i w ramach kompromisu zamówili pizzę.
- ciekawe co tam słychać u naszych znajomych...- zaczęła zastwnawiać się Amelia
- hmm Firia pewnie roznosi grzecznie Listy, Sylpheel pewnie lata wta i wewta i leczy ludzi, Martina i Zangulus knują plany jak mnie pokonać, Phibritzo podrywa Reza w piekle, a Xelloss pewnie mizia się z Edną.
- ciekawe...
Nagle do naszych bohaterów podchodzi jakiś piękny ktoś o zlotych oczach i blond włosach.
- postawić wam coś?
- o jaki pan ład...- westchnęły równocześnie Lina i Amelia
- o, apropos, przypomniał mi się taki kawał: "przychodzi Viagra do baru i mówi: stawiam wszystkim..."
Wypowiedź Gourrego spowodowała głucha ciszę przerywaną tylko chichitem Zelgadissa.
- niech pan na nich nie zwraca uwagi, oni są inni gorzej...- powiedziała Lina- co pan chciał?
- hmm, czy to ty jesteś Lina Inverse?
- taaa... widzę że moja uroda jest sławna na całym swiecie...- powiedziała nadęta Lina
- sławne jest raczej co innego- i zmierzył wzrokiem biust Liny
- nie, to nie jest Lina Inverse!- powiedział Zeklgadiss
- słucham?
- to jest Terecha.
- jak to?- zpaytał się gościu kóry zaczynał się już w tym gubić.
- Z TYŁU DECHA Z PRZODU DECHA WIĘC NAZYWA SIĘ TERECHA HAHAHAHAHAHAHA- wybuchnął śmiechem Zelgadiss
- tyś, która uwolniona z niebios...
- co?
- klingo ciemności...
- o jesu...
- bądź mi mocą...
- o co chodzi?- zpaytał się gościu
- bądź mi ramieniem...
Lecz nie usłyszał odpowiedzi bo wszyscy zaczęli się zrywać z krzeseł
- kroczmy wspólnie drogą zniszczenia...
- chodu jełopie !!!- ryknęła Amelia do gościa
- LAGUNA BLADE !!!!!!!

*PIŹDZIACH!!!!!!!*

Cios wymierzony w Zelgadissa chybił rozwalając przez przypadek całą ścianę knajpy.
- NO CHOĆ TU... SKOŃCZMY TO CO ZACZĘLIŚMY!!!!!!!- darła się Lina w amoku wymachując we wszystkie stony ostrzem nicości.
- jeszcze czego wariatko...- pisnął Zelgadiss wchodząc na najbliższe drzewo
- dobra, sam tego chciałeś. Tyś, który ciemniejszy od zmroku...
- STOP!!!!!!!!!!!!!!!- zawył desperacko Zelgadiss- przepraszam Lino już nie będe, masz najpiękniejsaze, największe, najbardziej kształtne piersi na świecie, wszyscy powinni ci takich zazdrościć, och...
- no!!- uśmiechnęła się seroko Lina najwyraźniej dowartościowana
- a..a może by tak zainteresował się mną.. naprawdę mam mało czasu..- jęknął gościu zwisający z jakiejś gałęzi drzewa

***

- więc co pan chciał?- zapytała się Lina. Tym razem nasi bohaterowie siedzieli sobie kulturalnie przy kawie.
- zacznijmy od początku. No więc ty jesteś Lina Inverse...
- no jestem.
- no jesteś. I właśnie dostałem polecenie odszukać Linę Inverse i...
- ...i mnie zabić. Rozuuuumiem. Normalka.
- ależ nie nie chcę pani zabić w żadnym wypadku!
- skoro nie chce mnie pan zabić w wypadku, a byłoby lepiej upozorować śmierć, to czym pan chce mnie zabić- bronią białą czy zaklęciami? spokojnie już jestem przyzwyczajona, co trzecia osoba którą spotykam chce mnie ukatrupić.
- ALEŻ NIE CHCĘ PANI ZABIĆ !!!
- no to w takim razie pobić? odradzam, nie uda się to panu.
- NIECH MI PANI NIE PRZERYWA!!!!!!- gościu wyraźnie zniecierpliwiony wydarł się- ja naprawdę mam mało czasu..
- och przepraszam.
- no więc. Dostałm polecenie odszykać Linę Inverse i jej team.
- po co?- tym razem zainteresowała się Amelia
- teraz słuchajcie uwarznie. Nie wątpie, że nie uwierzycie w moje słowa...
- wal, mnie już nic w życiu nie zaskoczy.
- no więc krainie Auren grozi niebezpieczeństwo.
- Auren??? przecierz ta kraina to tylko legenda!
- bujasz, koleś !- dodał Zelgadiss
- nie bujam. Kraina Auren to dla was legenda bo jest ona niedostępna dla śmiertelników. No więc...
- głodna jestem.- powiedziała Lina
- ja też....- przytaknął Gourry.
- jeny, tu sie warzą losy wiekiej pięknej karainy a wy gadacie o niczym !!!!
- dokładnie... mam pustkę w brzuchu...- jęknęła Lina
- niech pan kontynuuje- powiedziała Amelia widząc żądzę mordu na twarzy gościa
- no więc krainie Auren grozi niebezpieczeństwo ze strony zła. Tylko osoba o takiej silnej woli, mocy i samozaparciu jak Lina Inverse może pomóc.
- och bez przesady...- zaczerwieniła się Lina.

hehe myślicie że naprawde tak powiedziała? Ale was nabrałam !!! Lina i skromność??? HAHAHAHAH [charakterystyczny smiech] ! Tak naprawdę ona powiedziała tak:

- widzę, że ludzie zauważają moje jakże widoczne cechy !
- no..- gościu się z letka zmieszał- zło zagrażające naszej karainie może pomóc jedynie włócznia z rogu legendarnego jednorożca.
- ciekawe... a co dostanę za to że was uratuję?
- eee... no, satyswakcję, że pomogłaś biednym i uciśnionym...
- miło się z panem rozmawiało, ale czas nagli, dowidzenia.- powiedziała Lina wstając z krzesła- tam są drzwi
Nagle gościu spojrzał na zegarek. Wytrzeszczył piękne oczęta.
- SŁUCHAJCIE JA NAPRAWDE MUSZĘ JUŻ IŚĆ, MACIE TUTAJ MAPĘ JAK DOJŚĆ DO AUREN, BŁAGAM POMUSZCIE NAM PA!- rzucił jakiś rulon papieru na stół i uciekł. Po paru chwilach było słychać tentent kopyt.
- nie widziałam, żeby ten facio przyjechał tu na koniu...- zastanawiała się Amelia
- nieważne. Choćcie coś zamówić, umieram z głodu !- powiedziała Lina
- słuchajcie, a wy zrozumieliście coś o czym nawijał ten gościu?- no zgadnijcie kto się tak zapytał...
- Gourry ale ty jesteś GUPI.- Zelgadiss walnąłm głową o stół tak że jego szpilkowate włosy powbijały się w niego ( w stół, nie w Gourrego)
- ale chyba im pomożemy, prawda? zapytała się Amelia
- Amelio, dziecko moje, mamy ważniejsze sprawy na głowie, niż ratowanie krainy jakiejśtam, która niewiadomo nawet czy istnieje.
- PANNO LINO BĘDĘ ZMUSZONA ZASTOSOWAĆ WOBEC PANI PERSWAZYJNE ŚRODKI!!!!!!! LUDZIE (STWORZENIA?) Z TEJ KRAINY SĄ POWAŻNIE ZAGROŻONE!!! A DLA PANI NIC SIĘ NIE LICZY OPRÓCZ WŁASNEGO ŻOŁĄDKA!!!!!! W IMIENIU PRAWA ŻĄDAM ABY SIĘ PANI ZAJĘŁA SPRAWĄ AUREN !!!!!!!!!!- starym zywczajem gromy przecięły niebo
- ee tam gupie dziecko. Zelgadiss, Gourry, co wy o tym sądzicie?
- a o co chodzi? - wyjechał Gourry
- mi tam wszystko jedno, byle nie znosić twojego bezustannego biadolenia że jesteś głodna.- powiedział Zelgadiss
- FIRE BALL !!! i wy także przeciwko mnie???? FIRE BALL!! FIRE BALL!!

* buuum*

- khe...khe..khe... proszę wyjść...!!- zwrócił się do Liny własciciel kawiarni. Pod warstwą sadzy widać było że jest czerwony ze złości

rozdział drugi. Wyprawa do Firii. Nowe zdolności Stelli i Dereka.

- to idziemy.
- to idziemy.
- to idziemy.
- wrrr...- zaglulgotała Lina- nie idziemy.
- hmmm... a nie zdaje sobie pani sprawy że stworzenia zamieszkujące Auren potrafią okazać swoją wdzięczność? na przykład w postaci obiadu, złota, srebra, lub kto wie, może jeszcze czegoś innego, bo niewiadomo do tej pory co znajduje się w Auren.. jedynie krążą słuchy że rośnie tam drzewo Animis pozwalające przywrócić życie... a ja już nie mówię o sławie i chwale, jaka będzie pani przypisana...
- wrr dobra kończ, Amelio, idziemy- warknęła Lina
To poszli. Lecz najpierw tradycyjnie usiedli w kawiarni (chyba ostatniej w mieście) żeby omówić sprawę.
- mam pomysł.- powiedział Zelgadiss
- wal Zel, dzisiaj nic mnie już nie zaskoczy.- jęknęła Lina
- wprawdzie nie miałem dużo z nimi do czynienia, ale może by tak poszły z nami dzieci Firii? one mają nadzywczajne moce, na pewno nam pomogą.
- ach Zelgadissie jesteś genialny !- zachwycała się Amelia
- wiem!
- zamknij się Zel, takie gadki są w moim stylu- rzekła Lina- owszem, możemy iść po jej dzieciaki.
- dzień dobry, mogę się przysiąść ^^?- usłyszeli charakterystyczny głos za sobą
- Xelloss???- jęknęli wszyscy nie wiedząc czy śmiać się czy płakać
- och, ale entuzjazm ^^
- zawsze gdy nas odwiedzasz, coś chcesz...
- ale nie dzisiaj, za kogo wy mnie macie ^^- wiedząc jaka będzie odpowiedź zmieniłtemat- co porabialiście przez te pół roku?
- a tak się szwendaliśmy w te i nazad, a pan?- odpowiedzaiła mu Amelia
- och, ja...
- ciupciał się na przemian z Edną i LON - dokończyła Lina głupkowato rechocząc- albo z obiema razem
- och, zamilcz Lino ^^- powiedział Xelloss lekko się rumieniąc- mam kupe roboty i tak wpadłem żeby się dowiedzieć co słychać u moich starych znajomych.
- taa...
- a co macie zamiar porabiać?
Opowiedzieli mu o planach na najbliższą przyszłość.
- interesujące ^^ pokażcie mi tę mapę.
Podali mu.
- hmm ciekawe, ciekawe...- mruczał otwierając swoje różowe oczka- nie ma dużo takich map na świecie. Mówicie że dostaliście ją od pięknego gościa o złotych oczach?
- tak. Wiesz może kto to jest?
- mam tylko przypuszczenia. Dobra, muszę się zwijać, czas nagli ^^- powiedział Xelloss oddając Linie mapę
- a gdzie się szanowny pan mazoku wybiera?- zapytał się Zelgadiss
- ach wiesz- machnął ręką ruchem paniusi- po ciemnej stronie mocy mamy wiele roboty...
- może dlatego nazywa się ciemna... a co właściwie robisz?
- to tajemnica ^^!
- tradycyjnie...
- to ja znikam! narazie!- i znikł
- my też musimy znikać. - powiedziała Amelia waląc pięścią w stół
- alez nie będziemy się spieszyć! powolutku, powoluuutku...- powiedziała Lina sennie kiwając głową
- MUSIMY JAK NAJSZYBCIEJ OFIAROWAĆ POMOC BIEDNYM I UCIŚNIONYM!!!!- ryknęła Amelia jeszcze mocniej waląc piąchą w stół tak że prawie wybiła ją z nadgarstka, wskutek czego twarzyczkę jej wykrzywił okropny ból
- Amelio, Amelio skończ z tymi swoimi wejściami smoka, bo się to dla ciebie źle skończy...- zauważył ze współczuciem Zelgadiss
- chlip chlip..- łkała Amelia
- dobra, choćmy, bo Amelia jeszcze sobie zrobi coś poważnego, a tego byśmy nie chcieli- powiedział Zelgadiss
Poszli po raz pierwszy nie rozwalając kawiarni, wskótek czego właściciel dostał zawału serca, a całe miasto uczyniło ten dzień świętem tego miasta, a knajpę tą najlepszą knajpą w kraju (bo jak wiadomo, każdą kawiarnię Lina zawsze rozwalała w ataku złego humoru).

***

- jak daleko jest miasto Firii?
- daleko.
- dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
- nie ma za co.
- a o co chodzi?
- o to że jesteś głupi
- zamknijcie się wszyscy!
Tak mniej więcej przebiegała rozmowa całej czwórki. W końcu weszli w ciemny las ( "znoooowu laaas.." pewnie sobie pomyślicie, drodzy czytelnicy, ale ja naprawde nie mam pomysłu gdzie może być durzo drzew, gdzie w każdym zakamarku może coś wyskoczyć i gdzie nasi bohaterowie mogą... ekhm zagalopowałam się ^^")
- pogadajmy o czymś sensownym...- wreszcie wkurzyła się Lina
- na przykład o tym, jakie Lina ma małe cycki- syknął Zelgadiss
- USZ TU MAŁPOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! CZY TY NIE WIESZ ŻE NIE LICZY SIĘ ILOŚĆ, TYLKO JAKOŚĆ???? niech ci Gourry powie. Prawda Gourry?
- co się stało, bo nie słuchalem?
- grrr...- wkurzyła się Lina- akurat nie słuchałeś, pewnie chcesz erotomanie, sprawdzić osobiście.. ok!- i za fraki wciągnęła go za najbliższe drzewa. Po paru chwilach wytoczyła się peleryna Liny, zbroja Gourrego, bluza Liny, bluza Gourrego, stanik liny, stanik Gourrego (!), i wszystkie inne części garderoby.
- mamy przez to rozumieć, że Gourry sprawdzi wszystko..?- zapytał się Zelgadiss- z przy okazji Gourry, fajne bokserki- powiedział podnosząć bokserki w kropeczki.

***

- i co?
- może cycków nie ma za dużych, ale...
- GOURRY!
- okej okej. No więc...
- dobra nie musisz nam opowiedać szczegółów - powiedział Zelgadiss
Przerwali tą interesującą rozmowę, bo doszli do miasta Firii.
- jeżeli ona znów na mnie wpadnie, to...- powiedziała Lina, ale nie dokończyła, bo w tej właśnie chwili ktoś na nią wpadł z wilką szybkością, tak że obie panie wylądowały na ziemii i przetoczyły się kilka metrów. Sprawczyni tej figury akrobatycznej, podniosła się, mówiąc bardzo brzydkie słowo, a potem z nienawiścią zionnęla ogniem w Linę
- Firia?- zdążyła zapytać się Lina zanim nie znalazła się w zasięgu ognia
- Panna Lina?- wykrztusiła Firia przerywając doprowadzanie Liny do stanu pieczonego kurczaka.
- nie, dziewica orleańska.
- dla ciebie tylko orleańska- zarechotał Zelgadiss
- zaaamilcz świńska kurzajo- syknęła Lina
- zaraz wracam, mam do dostarczenia ważny telegram!- powiedziała Firia i znów z nadludzką prędkością pobiegła i zaraz wróciła.
- no więc witam was- powiedziała
- witamy cię.
- co to za jedna?- wyjechał Gourry
Zanim Zelgadiss zdążył mu dosrać, Firia wyciągnęła zza podwiązki swoją maczugę i przypierdzieliła Gourremu po jego tak samo żółtej jak pustej głowie.
- on jest inny, nie zwracaj na niego uwagi...- powiedziała do Firii Lina widząc że zaczyna rysować ogonem po ziemii trupie czaszki
- grrrr...- mruknęła
- może tak nas zaprowadzisz do swojego domu?- zaproponowała Amelia
- pani pocztonoszka- zachichotał Zelgadiss
Zaprowadziła ich do swojego domu po drodze nie mogąc oprzec się pokusie i kilka razy spowodować upadek Zelgadissa podstawiając mu ogon.
Na spotkanie ich od razu wybiegły dwie rudowłose postacie.
- mamusia!!!!
- cześć Gwiazdeczko! cześć Dereczku!
- ale twoje pociechy już duże! ile lat już mają?
- niecałe półtora roku.
- o jeny a wyglądają na 10-latki
- panna Lina?- do Liny podeszła dziewczynka. Jej rude włosy sięgały do kolan. Sięgała gdzieś do łokcia Linie, tak samo jak jej brat.
- siemka Stella.
Po chwili podszedł do Liny chłopiec z włosami opadającymi na ramiona.
- witaj Derek!- po czym zwróciła się do Firii- słuchaj Firio... zetnij mu te włosy.. wygląda dość.. hm... dziwnie
- już mamie mówiłem żeby ścieła mi te włosy, bo wyglądam jak pedał!- jęknął Derek
- TEODORZE!!!! jak ty się wyrażasz!- oburzyła się Firia
- "Teodorze"... o nie, nie cierpię jak mnie tak nazywa...- jęknął czerwieniąc się Derek
- Firio, przez ciebie twój syn wyrośnie na pedała! I to jeszcze o imieniu Teodor ! Jak ty tak możesz!- oburzyła się Amelia
- mwrrr...- mruknęła Firia
Po chwili z domu wyszedł rudy lis, mąż Firii ( sorki ale nadal nie mogę sobie przypomniec jak się nazywał) mąwiąc:
- obiad na stole!
- OBIAD?- ryknęli lina i Gourry i rzucili się do chatki Firii.

***

- BEEEEEEEEK!!!- głośno wyraziła swój brak kultury po obiedzie Lina- no więc przejdźmy do sedna sprawy: czy moglibyśmy pożyczyć twoje dzieci?
- a po kiego? Ostatnio jak wzieliście moje dzieci to przez pół roku gadały z wodą i nie używały ognia!
Lina wytłumaczyła po co w dniu dzisiejszym potrzebne są dzieci Firii.
- achaa... no cóż, mogą iść, ostatnio tylko się nudzą albo zamieniają kota w trąbke z uszami, trochę rozrywki dobrze im zrobi
- dzięki Firi..
- kiri kiri kiri !!!- wyjechał Zelgadiss
- zamknij się Zel!
Po chwili przyszły Stella i Derek.
- mamo!
- słucham ?
- a Derek zamienił akwizytora w jaszczurkę!
- sam się o to prosił jak reklamował profesjonalną obieraczkę do groszku z precyzją do 0,000001 mm z napędem atomowym.
- dzieci, ile razy wam mówiłam, żebyście nie zamieniali ludzi w zwierzęta!
- wy jesteście naprawde zdolne.. umiecie zamieniać przedmioty w inne przedmioty...- zauważyła Lina
- a pani nie umie?- zapytała się Stella
- skąd! nawet o nikim nie słyszałam, żeby to umiał.. pokaż jeszcze raz!
- ok!
I po chwili na miejscu Liny siedział sporawy orangutan.
- I! I! I! UU A-A-A-A!
- teraz powiedz że nie wiesz jak odmieniać zwierzęta spowrotem w ludzi- zarechotał Zelgadiss. Orangutan za ten dźwięk zaczął gwałtownie podckakiwać.
- nie wiem.. jeszcze nigdy nie próbowałam...- powiedziała cicho Stella
- IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII!!!!- wydarł się orangutan
- ale trzeba przyznać, Lina, że do twarzy ci w tej postaci..- zachichotał Zelgadiss
- UUUUUUAAAAAAAAAAA!!!- orangutan trzasnął Zelgadissa wielką łapą po obliczu
- Stella na szczęście ja umiem odmieniać ludzi- powiedział spokojnie Derek. Po chwili na miejscu orangutana spowrotem siedziała Lina
- odmieniłem !- ogłosił dumnie Derek
- odmieniłeś? naprawdę ? a nie widać różnicy...- rzekł Zelgadiss
- FIRE BALL! FIRE BALL! FIRE BALL! FIRE BALL! FIRE BALL!

*JEBUT*

- auła...
- coś ci za wesoło dzisiaj, Zel- warknęła Lina do zbuiorowiska sadzy jakim był teraz Zel
- co to za murzyn?- zainteresował się Gourry
- to nie murzyn, to ciemna masa !- i Lina wybuchła takim śmiechem, że aż spadła z krzesła
- a mówią, że to ja jestem dzisiaj wesoły... khe..!- zauważył Zelgadiss ksztusząc się popiołem

Czy nasi bohaterowie coś zdziałają? Czy powiedzie się im misja uratowania Auren? O co się jeszcze wykopyrtną po drodze? O tym w następnym odcinku !!!!!!!!!

C.D.N.


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.18020500 1276788662
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!