Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 3
rozdział #01
 
Treść fanfika..
*WSTĘP*
Oto staje otworem trzecia część epopei "I nastał chaos"... Co w niej będzie? tego nie wie nikt... ( nawet ja)
*KONIEC WSTĘPU*
*I NASTAŁ CHAOS 3*

Zemsta słodsza niż miód.

CZAS AKCJI: dwa lata po zakończeniu "I nastał chaos 2", czyli cztery lata po zakończeniu serii TRy
MIEJSCE AKCJI: wiele bardziej lub mniej mrocznych i tajemniczych miejsc, zamek Seyruun, lasy, pustynie i inne tym podobne bzdety

KSIĘGA PIERWSZA.

PROLOG.

Myślicie że wtedy pod koniec "I nsatał chaos 2" Lina i Gourry wyznali sobie wreszcie miłość? a gdzie tam ! Amelia jak zwykle im przerwała, pytając się co robią o tej porze i tym podobne bzdety. Gołąbeczki zniechecone tymi próbami jakoś przez długi zcas do tego nie wracały.
Minęły dwa lata po zwycięskiej bitwie o Auren. Amelia wróciła na zamek, by sprawować wreszcie funkcje księżniczki u boku swojego narwanego tatusia. Lina z powodu braku zajęć także przeniosła się do Seyrunn na posadę nadwornego maga/sekretarki/koniuszego, wskutek czego Seyrunn stał się jeszcze sławniejszy (ach sławna Lina Inverse w Seyruun, ojej)
Gourry i Zelgadiss jak to oni poszli za swoimi dziewczynami (kto powiedział że kobiety to słaba płeć?), ale po roku błogiego lenistwa w Seyruun, z nudów wyruszyli w świat w poszukiwaniu przygód.
Xelloss, zwolniony z roboty, wciąż pogrążony w rozpaczy, także zamieszkał w Seyruun, gdzie obdzierał całe królestwo z herbaty.
Lina z radością zauważyła że powiększyły jej się piersi (aż o 0,05 cm), W końcu na dziewczynkę w wieku ok 20 lat wypada mieć nieco tłuszczyku w tym miejscu...
Amelia zawarła unię gospodarczą z państwem Gourr 1 Pięknej.

Podsumowując, wszystko idzie w miarę dobrze.

Do czasu...

Rozdział pierwszy. Spokojne życie w Seyruun. Niespodziewany gość. Wstrząsająca wiadomość.

Amelia u boku swojego tatusia siedziała na zebraniu wśród wielu starszych osób.
- SPRAWIEDLIWOŚCI MUSI SIĘ STAĆ ZADOŚĆ !!!- Amelia walnęła ręką w stół, tak że wszystkie kubki z herbatą wylądowały na podłodze
- Brawo córeczko !!!- rozentuzjazmował się Phil
- dziękuję tatusiu!
- córeczko !
- tatusiu !
- ee... przepraszam..- odezwał się członek rady państwa
- o co chodzi?
- myślę że nałożenie haraczu na państwo Aak, tylko z powodu że jeden z ich obywateli zabrał staruszcze torebkę, to nie jest dobry pomysł...
- SPRAWIEDLIWOŚĆ MUSI BYĆ ZAWSZE GÓRĄ !!!! - Amelia walnęła obiema pięściami w stół, tak że kubki z herbatą, którą zdążyli sobie postawić, znów pospadały
- ciszej, normalni ludzie próbują spać ... - rozległ się zaspany głos zza sąsiednich drzwi
- Panie Xelloss, zamiast spać może by pan wziął udział w naszym arcyważnym zebraniu ???
- chrr...- rozległo się zza dzrwi.
- no dobrze. Kontynnuujmy. Na czym to ja skończyłam?
- waliła pani pięściami w stół, i...
- SPRAWIEDLIWOŚĆ MUSI BYĆ ZAWSZE GÓRĄ!!! - przypomniała sobie Amelia, i kubki z brzdękiem znów wylądowały na podłodze
- na litość boską... - rozległo się zza bocznych drzwi i pochwili wyszedł stamtąd Xelloss w szlafroku, jednym kapciu, pomiętolonymi włosami i poduszką pod pachą - idę spać do innego pokoju
- a niech pan idzie. A może się pan wypowie na temat haraczu nałożonym na państwo Aak?
- ee tam jaki haracz... nalepiej zniszczyć od razu to państwo, a jego mieszkańców zamienić w mazoku UAAAHHH- ziewnął Xelloss i wyszedł

Ostatecznie ogłoszono że na państwo to zostanie nałożony haracz wysokości 100 000 000 000 000 jenów.

***

- Lina.. ja nie wiem co zrobić.. LON się nadal nie odzywa... - chlipał Xelloss
- wyluzuj człowieku, ciesz się że nie masz roboty.. spójrz na mnie, jak ja muszę harować... - powiedziała Lina czytająca jakąś gazetę, trzymając nogi na biurku
- moge herbaty?
- oczywiście, Xell, masz jeszcze ciasteczko, zakosiłam z kuchni specjalnie dla ciebie ( nie mogę znieść już twojego jęczenia)
- och dziękuję, jesteś kochana ^^ - i zaczął wcinać eklerka popijając go herbatą
- wiesz co? choćmy do Amelii, na pewno teraz siedzi w sali tronowej i się nudzi.
- dfobfa ^^- rzekł Xelloss z ustami pełnymi eklerka
Poszli.

[JEBUT] - trzasnęły drzwi

- o panna Lina, pan Xelloss, jak miło że jesteście !!! - ucieszyła się Amelia siedząca na tronie i malująca paznokcie
- nie maluj paznokci na czarno bo przypominają mi... BUAAAAUUUUUUUUUUUUU - Xelloss wubuchnął płaczem a potem wysmarkał się w swoją fioletową chusteczkę
- Amelia, czy nie zauważyłaś, że przez ostatnie dni Xelloss coraz częściej wspomina o LON i ciągle wybucha płaczem?
- przypuszczalnie dlatego że dziasiaj mija rocznica wywalenia go z roboty... biedny mazoku...
- chlip chlip tylko ty mnie rozumiesz ^^...- powiedział Xelloss
- taaak a jutro znów będzie mi dosrywał że wogóle nie rosną mi cycki - wkurzyła się Lina
- bo taka jest prawda, już nic na to nie poradzisz, Lin...
- FIRE BALL !!!!

*SRUUU*

- bolało... NIKT MNIE NIE LUBI !!!!!! BUAAAAHHHAUUUU - i znów wybuchnął płaczem
- idź ty się utop - podsumowała go Lina
Lecz tą konwersację przerwał strażnik
- ktoś chce się z panią widzieć, wasza wysokość !!!
- niech wejdzie - powiedziała Amelia i przerwała malowanie paznokci
Do sali weszła dziewczyna wyglądająca gdzieś na 16-17 lat. Miała rude roztrzepane włosy sięgające poza pas, z gdzieniegdzie powplatanymi warkoczykami. Miała na sobie psycho- spodnie z jedną nogawką króciutką, uciętą jak szorty, a drugą nogawkę długą. Ubrana była także w białą bluzkę na grubych ramiączkach i długi biały płaszcz przywiązany na złotym łańcuszku. U pasa miała dwa sztylety i długi srebrny miecz. Miała także niezwykle zatroskaną minę.
- kim jesteś i po co przybywasz, dziewczyno?- zapytała się Amelia
- nie poznaje mnie pani?- szare oczy dziewczyny spojrzały z wyrzutem na Amelię
- nie...
- ty gupia Amelio- syknęła Lina - przecież to...
- nazywam się Stella, córka Firii un Kopt.- wyręczyła Linę dziewczyna
- Gwiazdeczka ^^??? - ucieszył się dotychczas leżący na ziemii Xelloss
- wujek Xelloooooss !!! - ucieszyła się dziewczynka
Rzucili sie sobie w ramiona.
Jakie to piękne ^^.
- ja nic nie mówię, ale dwa lata temu przekabacił ciebie i twojego brata na ciemną stronę mocy...- zauważyła Lina
- no ale on tylko wypełniał swoje rozkazy, a pozatym przecież miał nas zabić, a wyprosił darowanie nam życia ! - powiedziała Stella
-a powiedz co cię do nas sprowadza, Stello - powiedziała Amelia pamiętając niewymowny smutek dziewczynki malujący się na jej twarzy gdy wchodziła.
Uśmiech z ust Stelli momentalnie znikł. Nadludzkim wysiłkiem wyrwała się z ramion Xellossa i podeszla bliżej do tronu Amelii.
- chodzi o mojego brata... - powiedziała z trudem. Po jej policzkach zaczęły płynąć łzy.
- jesu, Stello, co się stało??
- on.. on.. przeszedł...- Stella mówiła tak, jakby każde słowo sprawiało jej ból- przeszedł... na stronę LON... stał się mazoku...- i już się nie ukrywała, wybuchła płaczem - zabił mamę...
Ta wypowiedź przeszyła wszystkich jak grom z jasnego nieba.
- ależ... dziecko drogie... - Lina podeszła do Stelli i mocno ją przytuliła - jak to...
- TAK TO !!!- krzyknłęła przez łzy Stella- LON go przekonała... przekabaciła... teraz jest jej prawą ręką... mama jak sie dowiedziała nie chciała na to pozwolić.. i.. i... - nie mogła już powiedzieć żadnego słowa
Po policzkach Liny także zaczęły spływać łzy.
- biedna Firia...
- ojej... nigdy z nią nie żyłem w zgodzie, ale naprawdę szkoda ^^"""...- ach te inteligentne teksty Xellossa. Wlepiał swoje różowe oczęta w tą całą scenkę i nie mógł uwierzyć w czyn LON. Podszedł do zapłakanej Stelli i położył rękę na jej ramieniu.
Amelia wstała z tronu. Wciąż nie mogła wydobyć z siebie ani słowa. Także podeszła do Stelli.

*JEBUT* - z trzaskiem otworzyły się drzwi do sali tronowej

- CZOŁEM FERAJNO !!!!!!!!!!!!! - do sali wszedł Gourry i Zelgadiss
- STĘSKNIŁYŚCIE SIĘ ZA NA... ej co się dzieje?- zapytał się Zelgadiss widząc zapłakane dziewczyny i Xellossa
Do chłopaków podeszła Lina.
- choćcie na chwilę. - i wyszli.
- co się stało?- zapytał się Gourry
- FUUUU ale od was śmierdzi gorylem... - wydusiła Lina zatykając nos - wy się myliście przez ten rok?
- eee... - Zelgadiss podrapał się po głowie
- tego... zmieńmy temat... - bąknął Gourry
- no to co się w końcu stało, Lino?- spytał się Zel
Lina opowiedziała wszystko.
- to straszne! idę ją pocieszyć !!! - powiedział dobroduszny Zelgadiss
- ale najpierw się umyj... - powiedziała Lina zatykając nos.

rozdział drugi. pożegnanie nie tylko z Seyruun, ale i ze spokojnym życiem. spotkanie Lynne.

Amelia dała Stelli jakieś środki uspokajające. Dała jej coś do jedzenia, lecz nie chciała nic jeść.
- teraz chce podbić cały świat, tak by zapanował chaos. - wreszcie udało się mówić Stelli- Derek jest teraz potężny. Może nawet potężniejszy od Xellossa. Teraz przystąpi do niszczenia świata.- mówiła przez zaciśnięte wargi.
- słucham?- zerwała się Amelia
- światu grozi nieuchronna zagłada. Dlatego też przyszłam do was. Pmóżcie mi ocalić mojego brata i świat.
- ale jak? przecież pokonując go, spowodujemy jego śmierć...- powiedziała Lina
- nie pokonacie go. Zapewniam was.- powiedziala Stella szalenie poważnym tonem.
- no to.. czy jest jakas nadzieja?
- jest. Ale mało prawdopodobne, byśmy coś zdziałali...- powiedziała grzebiąc widelcem w swoim talerzu
- jaka?- zapytała się Lina po raz pierwszy w życiu przerywając jedzenie
- pokonać go zaginionym czarem Ostatniego pożegnania... ale to niemożliwe - z zawiścią rzuciła widelcem w talerz, po czym znowu go wyjęła
- nie ma żeczy niemożliwych.
- ale ta jest. części tego zaklęcia są porozrzucane po różnych częściach świata... bardzo mrocznych i niedostępnych. Pozatym ich działanie nie jest z góry wyjaśnione. Może też go zabić czy coś..
- my przecież mamy liście z Animis !- ucieszyła się Lina
- ekhm.. panno Lino... pół roku temu zużyliśmy je, zeby wskrzesić Zelgadissa po tym, jak zabiła go pani bo powiedział że przypomina pani budową dechę sosnową, i robili panią przez dekoder polsatu.
- a no tak... hłihłihłi...- zaczerwieniła się Lina
- ale śmieszne...- syknął Zelgadiss
Nagle Stella wstała i rzuciła widelcem, a następnie nożem w ścianę.

*CISZA*

Po chwili Stella usiadła obrażona na krzesło.
- Stella.. ile ty masz lat...- zapytała się Amelia
- cztery. A bo co.
- nic.. mogłabyś się zachowywać stosownie na wiek, na jaki wyglądasz.
- ŁEEEE - Stella wystawiła język- nie wiecie że mój umysł dostosowuje się do budowy ciąła? wyglądam na 17 lat, mam 17 lat ! nie mam umysłu czterolatki tylko siedemnastolatki. I tu was mam ! ŁEEE ! a pozatym i tak już cieleśnie nie będę mogła rosnąć. Będę tylko mądrzejsza. ŁEEE !
Stella wstała, pozabierała wszystkim sztućce i rzucała nimi w ścianę, niczym z "długiego pocałunku na dobranoc"
- eeej, ja jeszcze nie skończyłem jeść ^^ - skomlnął Xelloss
Z noży i widelców powbijanych w ścianę ułożył się równiutki napis FUCK.
- Stella. Skąd znasz takie słowa.- powiedziała grobowym głosem Lina
- nieważne. Nie chcecie iść ratować mojego brata, to nie. W końcu wy też żyjecie na tym świecie. I znaliście moją mamę. Znaliście...- i znów zaszkliły jej się oczy
- ależ Gwiazdko, my nie powiedzieliśmy że nie idziemy szukać tego zaklęcia ^^... no, nie martw się !- to było słynne pocieszenie Xellossa
- więc pomożecie mi??? - ucieszyła się Stella
- no oczywiście. Ruszamy jutro.- powiedziała Amelia

***

- córeczko, znów opuszczasz nasze królestwo...- powiedział smutno Phil
- muszę tatusiu.
- och córeczko !
- och tatusiu !
- pujdz w me ramiona córeczko !
- oczywiście tatusiu !
To poszli.
[idylla]
- żałosne..- podsumował to Zelgadiss
- pamiętaj córeczko szerz dobro i sprawiedliwość gdziekolwiek się pojawisz !!!
- dobrze tatusiu !
- córeczko !
- tatusiu !
- córeczko !
- tatusiu !
- córeczko !
- tatusiu !
- ach pujdz w me ramiona !
- przecież juz jestem !
- córeczko !
- tatusiu !
- wody... - jęknął Zelgadiss
- eee... musimy już iść... powiedziała nieśmiało Lina
- pa tatusiu.
- pa córeczko.
- TATUSIU!
- CÓRECZKO!
- TATUSIU !
- ACH PUJDZ W ME RAMIONA !
Poszła.
znów idylla.

Lecz w końcu w bólach wyruszyli.

- nie wiem gdzie teraz iść.- powiedziała Lina gdy wreszcie opuścili mury Seyruun.
- choćmy przed siebie - powiedziała pesymistycznie Stella
Tak więc zrobili. Akurat szli przez łąkę, gdy zerwał się wiatr.
- jak mieć pecha to na całego. Ale wiatr - marudziła Lina
Nagle na łące pojawiła się niewiadomo skąd postać o białych krótkich włosach.
- witam.- powiedziała.
- Lynne? cóżże się stało że szanowna pani zarozumiała zniżyła się by obcować ze śmiertelnikami ?- zapytała się Lina
- phi, zamilcz śmiertelniczko! - powiedziała- mam mało czasu, więc muszę się streszczać.
- to tak zrób, bo nie chcę znosić twojej próżnej gęby - syknęła Lina
- prych ! - prychneła Lynne - nie dość że ci niewdzięczni śmiertelnicy nie modlą się do mnie, to jeszcze coś takiego odwalają! to ja poświęcam się, bo akurat mam okienko...
- NO MÓWŻE WREZSCIE CO MASZ DO POWIEDZENIA PATAFIANKO !!!
- whmmm - wydała z siebie głuchy pomruk- no dobrze. Słuchajcie mnie teraz... śmiertelnicy.. - śmertelnicy w jej wykonaniu brzmiało równie dobrze jak powiedzenie "robaki, szczury, pijawki" - mazoku i .. ty... smoku..
- mówisz do złotego dziecka. - powiedziała Stella ze złością
- o, odezwała się! co 5000 lat takie się zdarzają i myślą że są mądre! w końcu i tak wszystkie je LON wycięła w pień! - rzekła Lynne z satysfakcją
- wrrr... NIE WSPOMINAJ MI O LON !!!!!!! - Stella rzuciała w Lynne jakiś czar, lecz ona w ostatniej chwili zrobiła unik
- no no no widzę że jesteś w złym humorze dzisiaj.. rozwydrzone dziecko...
- a ty masz kilka miliardów lat i zachowujesz się jak siedmiolatka - podsumował ją Zelgadiss- no mów co masz do powiedzenia.
- ok.. mwrr.. gdybym miała więcej czasu, to bym wam pokazała co to znaczy denerwować opiekunkę powietrza... no więc Theodorus, główny mazoku LON, zaczyna niszczyć świat.. miasta i lasy popadają w ruinę, podpalane i równane z ziemią. Nastaje wieczna noc.Nie podoba mi się to za bardzo, bo zniszczenie świata oznacza zniszczenie też mnie a tego bym nie chciała... mam listę gdzie są poszczególne cząstki zaklęcia Ostatniego Pożegnania.
- Derek... - powiedziała bezgłośnie Stella i łzy znowu naleciały jej do oczu
- ładnego masz brata, nie ma co... - podsuwowała ją Lynne i rzuciła na ziemię kawałek papieru- tu macie wszystko zapisane
Lina podeszła i podniosła papierek z ziemii.
- jeny jakie bazgroły, gdzie ty się uczyłaś pisać???
- tam gdzie ty się uczyłaś kultury prych ! - fuknęła Lynne - a teraz znikam, mam kupę roboty
- i dobrze.
- awwwmmm- i znikła wśród wiatru.
- hmmm pierwsza część zaklęcia znajduje się w Lesie Tegrof.- powiedziała Lina studiując papierek
- to niedaleko. - powiedziała Stella - idziemy. - i ruszyła do pszodu.
- coś ta dziecina nie pasuje do naszego fika ^^... - rzekł Xelloss
- a co ty byś zrobił jakby twój własny rodzony brat zabił twoją własną matkę?
- hmm nie mam brata to nie wiem ^^...
- ludzie, ty to masz czasem takie inteligentne teksty jak Gourry
- a o co chodzi?- zapytał się Gourry
- weś ty się lepiej nie odzywaj..

Ile przygód, niespodzianek i innych sposobów na przedłużenie tego fika czeka naszych bohaterów? O tym w następnej części !!!

C.D.N.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.64178500 1276780609
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!