Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 4
rozdział #01
 
Treść fanfika..
*WSTĘP*
Oto i czwarta część mojego już legendarnego arcydzieła (arcydzieła??? kogo ja tu okłamuję..). Będzie dobitnie.. i miejscami ckliwie ^^. Rzecz się dzieje kilka dni po pokonaniu Dereka.. nasi bohaterowie zmierzają do Seyruun.
*KONIEC WSTĘPU*

"I NASTAŁ CHAOS 4"

o jakże ekspresyjnym podtytule...
"walić przeznaczenie"

*

*

- co...?- poczuła paraliżujący ucisk na ramionach równocześnie z przeszywającym, wprost nie do wytrzymania zimnem, przechodzącym przez całe jej ciało.
- nie musisz się odwracać. - usłyszała głos. Znała ten głos, lecz wolała go nie usłyszeć już nigdy w życiu.
- co.. chcesz zrobić?
- dokonać zemsty, kochana...- poczuła czułe głaskanie po włosach. Gdziekolwiek czuła dotyk, po jej ciele rozchodziło się zimno.
Z postaci zsunął się kaptur. Kruczoczarne niczym heban włosy morderczyni zalśniły w jasnym świetle księżyca. Była pełnia. Panowała przeszywająca cisza. Jakby cały świat wiedział jakie wydarzenie będzie miało miejsce.. jakie tragiczne wydarzenie...
- no cóż.. wcześniej się nie udało. Ale przyszłam dopełnić obietnicy.- dłonie opatrzone w czarne paznokcie gładziły próbującą zachować spokój twarz bezradnej, całkowicie bezradnej ofiary. - wiesz.. nie będzie to bolesna śmierć... nie będziesz umierać w męczarnich..
Ręka z czarnymi pazurami ponownie chwyciła ją za ramię. Przez ciało ponownie przeszedło obezwładniające zimno. Tymczasem w drugiej ręce tkwił promień szkarłatnego światła.
Zawiał wiatr. Aksamitny płaszcz morderczyni zatrzepotał z łoskotem, co spowodowało, że dziewczyna wzdrygnęła się ze strachu.
- nie bój się.. twoje cierpienia zaraz się skończą.. trafisz do nowego.. lepszego.. ŚWIATA !!! - w chwili gdy wymawiała ostatnie słowo, promień, który dzierżyła, przeszył dziewczynę.
Padła na kolana trzymając ręce na miejscu które przeszył promień. Chciwie brała ostatnie chausty powietrza. W końcu wydała z siebie ostatni, świszczący oddech i upadła z cichym łoskotem na pomost.
Postać w aksamitnym płaszczu odgarnęła długie włosy dziewczyny z jej twarzy. Była blada jak śnieg, a usta jeszcze wyrażały grymas przerażenia.
- jak coś ma być zrobione dobrze trzeba zrobić to osobiście...- powiedziała postać spoglądając gdzieś w dal, za horyzont, gdzie jezioro łączy się z niebem. Przez chwilę zamilkła. Wiatr nie śmiał bawić się jej czarniejszymi niż ta noc włosami. Po dłóższym milczeniu rzekła:- ale to dopiero początek. To dopiero początek.
Zaśmiała się diabolicznym śmiechem i rozpłynęła się w ciemności...

rozdział pierwszy. przerażające odkrycie.

- panno Lino, nie mogę nigdzie znaleźć Stelli ! - Amelia podeszła do akurat kończącej śniadanie Liny
- jak to?
- nie ma jej w łóżku, ani nigdzie.
- hm? a wychodziła gdzieś?
- wczoraj o północy, powiedziała że pójdzie na pomost popatrzeć na księżyc.. i chyba do tej pory nie wróciła.
- mogło jej się coś stać, choćmy sprawdzić... - Lina odsunęła talerz i razem z Amelią poszły w stronę jeziora.
Szły przez las. W końcu doszły nad brzek dużego jeziora. Paredziesiąt metrów dalej znajdował się stary, zdewastowany pomost.
- hej, panno Lino, cos tam jest!
Poszły szybkim krokiem w kierunku pomostu.
- ciekawe co to je... - podeszła i nagle przyłożyła rękę do ust.
- co zobaczyłaś Amelio? - Lina zobaczyła przerażone oczy Amelii, po chwili spojrzała na pomost. To co zobaczyła, trafiło w nią jak grom.
Na pomoście leżała nieruchomo Stella. Deski, na których leżała, były pobrudzone zakrzepłą już krwią.
Liina chwiejnym krokiem podeszła do zwłok Stelli i dotknęła jej szyi. Po paru sekundach powiedziała stłumionym głosem:
- nie żyje. - po jej twarzy spłynęły łzy.
Amelia wciąż z ręką na ustach podeszła do trupa Stelli. Przyjrzała się dziurze wielkości pięści w jej piersi.
Dziewczyny nie miały wątpliwości, kto mógł to zrobić.
- to LON. - wycedziła Lina- Stella nawet nie próbowała się bronić. A dziurę w jej piersi zrobiło tylko zaklecie znane samej LON...
Amelia nie była w stanie nic powiedzieć przez duszący ja płacz.
- zanieśmy ją na górę, wykopiemy jej grób...
Lina i Amelia wzięly ją i szły w kierunku obozu. Szły w ciszy. Słychać było tylko łzy dziewczyn opadajace na suche liście.
W końcu doszły do obozu i położyły Stellę na koc.
- Xelloss, Zelgadiss, Gourry, zbudźcie się...- Lina chciała to krzyknąć lecz wyszedł jej szept. Lecz chłopcy mimo to usłyszeli. Widok jaki zobaczyli po wyjściu z namiotów poraził ich.
- moja Gwiazdeczka...- Xelloss podbiegł w kierunku zwłok.

***
(muzyka z "Love Story" w tle. No wiecie, tą co często się puszcza w pozytywkach.)

- zawsze będziemy cię pamiętać. - powiedziała Lina spoglądając na nowo usypaną kupkę ziemii w której teraz spoczywała Stella
- naprawdę cię lubiłam Stello.. naprawdę..- powiedziała cicho Amelia
- wszyscy cię lubiliśmy..- powiedział niespodziewanie Zelgadiss - a teraz spoczywaj w spokoju.- i położył złotą zapinkę od jej peleryny na grobie.
Xelloss nie mógł nic z siebie wydusić. Czuł że stracił jakby cząstke otaczajacego go świata którą już nikt i nic nie wypełni...

rozdział drugi. Altar i Saovi - dzieci przeznaczenia.

Tymczasem gdzieś o wiele wiele dalej..

- tak. Myślę że nadszedł już czas. - przemówiła LON na swoim czarnym tronie do postaci stojącej przed nią.
- owszem. Myślę że osiągnąłem już odpowiedni wiek. Teraz nam nic nie zagraża. - powiedział chłopak, mniej więcej 18 letni, stojący przed LON. Miał kruczoczarne włosy opadające na ramiona i złote, wężowe oczy.
- na początek miałam inny plan. Chciałam by Derek sam zniszczył ten świat, a ty byś zniszczył inne wymiary.
- ale niestety, plan ten zawiódł.
- owszem. Przez 18 lat czekałam aż osiągniesz odpowiedni wiek, i wreszcie zatriumfuję. Będę absolutną panią i władczynią wszystkiego ! - i wybuchła diabolicznym rechotem.
- oczywiście, matko... - "matko" odbiło sie po wszystkich ścianach pomieszczenia...
- dobrze, że się zgadzamy, Altar... - LON łagodnie spojrzała na syna - ale nie będziesz pracować sam.. twoją pomocnicą będzie jedna z moich najlepszych uczennic.. Saovi. Straże ! wezwać Saovi !!!
Lecz dziewczyna sama wiedziała że ma udać się do swojej pani. Była to młoda dziewczyna, lecz nikt tak naprawde nie wiedział ile miała lat.
Kroczyła dostojnie korytarzem. Była ubrana w czarne kozaki do kolan, kusą obcisłą czarną spódniczkę i czarną bluzkę odkrywającą brzuch. Jej długa czarna peleryna powiewała majestatycznie.
Miała długie, czarane włosy, jednak w słońcu przybierały kolor szkarłatu. Miała także czerwone oczy. Zawsze chodziła z wielką gracją.
No cóż, Saovi była bardzo piękna. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę, patrząc uwodzicielsko na każdego napotkanego mazoku, któremu pod urokiem jej oczu uginały się kolana.
Weszła do biura LON. Altar spojrzał się na nią z podziwem. Saovi przyklękła na jedno kolano:
- witaj, o pani. Jestem na twoje rozkazy.
- powstań, Saovi. Mam dla ciebie specjalną misję.
- co tylko zechcesz.
- mój syn za pare dni rozpoczyna podbój świata. Jesteś jedną z moich najlepszych uczennic, pomóż mu w tym.
- oczywiście.
Dodam, że Saovi nie była mazoku. Była czarodziejką, od najmłotszych lat trenowaną u LON. Była równie piękna jak przebiegła i zła. Potrafiła uwieść każdego i osiągnąć to, co chciała.
- będzie dla mnie przyjemnością pracować z nią..- oblizał się Altar.
- wzajemnie.- powiedziała Saovi.
- ja tymczasem wezwę Xellossa. On też może nam się przydać. To w końcu jeden z moich najlepszych mazoku..- rzekła LON

Tymczasem u Liny i c.o.

Wszyscy siedzieli jak struci. Zresztą co sie dziwić. Jednak Xelloss zachowywał się najbardziej dziwnie. Ciagle siedział w swoim namiocie i nie chciał z nikim rozmawiać.
- o co mu chodzi? - zapytał się Liny Gourry. - dla nas wszystkich był to straszny cios, ale żeby mazoku tak rozpaczał za swoim naturalnym wrogiem?
- naprawdę tego nie rozumiesz, Gourry?- zapytała sie z wyrzutem lina.
- nooo.. nie.
- czy naprawdę nie skumałeś dlaczego leciała muzyka z "Love Story"? - Lina odwróciła głowę i spojrzała w niebo - dzień i noc.. zrozumiałam to już wcześniej.. lecz myślałam podobnie jak Stella.. a jednak Xelloss też..
- nie rozumiem ciebie, Lina.- w końcu powiedział Gourry.
Nagle z namiotu wyszedł sam Xelloss. Stanął przed Liną, Gourrym, Amelią i Zelgadissem.
- słuchajcie. Miałem telefon od LON. Mam wracać.
- akurat teraz? Wracasz do morderczyni Stelli?
- muszę. W końcu to moja pani, a ja jestem mazoku.
- we takim razie do zobaczenia, Xelloss.
- do zob..
- żegnajcie. - powiedział smutno Xelloss
- żegnaj. - odpowiedział mu Zelgadiss, który wiedział, że po tym wezwaniu LON, może Xellossa już nie zobaczyć.
Xelloss znikł.
Przez jakiś czas jeszcze nasi bohaterowie siedzieli w ciszy.
- wszystko się wali.. - westchnęła wreszcie Amelia.
- no nie, ładnie się zaczyna ta przygoda..- powiedziała Lina spoglądając przez drzewa w kierunku jeziora.


Dobrze się zapowiada? a będzie jeszcze gorzej :P.. proszę o cierpliwość i przeczytanie tych kolejnych dziesiątek KB..

C.D.N.

PS. to najkrótsza księga w hoistori "chaosów" !! muszę to uczcić kolejnym 1,5 litra soku pomarańczowego !

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.07378500 1276783414
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!