Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 8
rozdział #01
 
Treść fanfika..
*WSTĘP*
UWAGA: Nie jest to część dla niezrównoważonych psychicznie :D Jest to część bardzo mroczna i brutalna. Wrażliwych proszę o zamknięcie oczu podczas czytania. Enjoy.
*KONIEC WYPOWIEDZI*

"-co to jest prawdziwe ja? - zapytała się Weronika
- To, kim jesteś, a nie to, co z ciebie uczyniono" - "Weronika postanawia umrzeć" Paulo Coelho

***

Przez otwarte okno zimny wiatr wpadał do pokoju, sprawiajac, że osoba leżąca na łóżku zatrzesła się z zimna.
Jej granatowe włosy spływały po obu stronach łóżka i falowały przy najmniejszym podmuchu wiatru.
Usta dziewczyny poruszyły się.
Zimny wiatr ponowanie zawiał, trzaskając okiennicą.
- nie... - tym razem przez półotwarte usta dało się słyszeć szept.
Mięśnie twarzy drgały coraz bardziej.. ręce przez sen zaciskały i otwierały się, tak jakby uśpiona osoba próbowała za wszelką cenę czemuś zapobiec...
- NIEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - spadła z łóżka. Nie otwierała oczu,jedynie uderzyła zaciśniętymi pięściami o ziemię.
- KRISS! - przerażona Lina wpadła do pokoju i bez słowa objęła swoją córkę.
- tak nie musiało się stać... mogłam.. temu wszystkiemu zapobiec... - szeptała Kriss do ucha matki.
Lina bez słowa gładziła ją po włosach.

*I NASTAŁ CHAOS 8*

Rozdział 8.1.1.

Minęły 2 miesiące od śmierci Venetha, lecz mimo to Kriss dopiero teraz była w stanie wyjść na zewnącz.
W chwili, gdy wkroczyła do Sayruun, całe miasto, przed paroma sekundami pogrążone w hałasie i gwarze, ucichło.
Kriss, starająca się ukrywać zażenowanie przed setkami par oczu, szła pewnym krokiem do przodu.
Tren jej czarnej jak noc sukni ciągnął się kilka, ba, żeby kilka! kilkanaście metrów za nią, sprawiając, że wyglądała jeszcze bardziej tajemniczo.
Twarz jej pokrywała czarna woalka, jaka niegdyś zdobiła staroświeckie damy. Wzrok Kriss utkwiony był w zamek, jakby nie zwracała uwagi na ludzi wokół.

***

- Jest mi szalenie przykro z powodu z śmierci waszego Syna. - Kriss, choć przysięgła sobie że nie będzie chylić przed nikim głowy, spuściła wzrok.
Zelgadiss i Amelia sprawiali wrarzenie, jakby nie zwracali uwagi na jej słowa.
- możesz odejść. - powiedziała tylko Amelia przez zaciśnięte wargi.
Kriss dygnęła i odwróciła się, ciągnąc tren sukni za sobą.
W drzwiach zobaczyła niewielką osobę.
Był to Daniel.
W chwilki gdy sie mijali, Kriss schyliła głowę, i poruszyła ustami. Zapewne chciała powiedzieć "przepraszam", lecz nie pozwalała jej na to duma.
Daniel jeszcze bardziej zadarł nos do góry i minął ją bez słowa.
Gdy dziewczyna wyszła poza obręb miasta, wreszcie mogła nieco odetchnąć.
Lecz żałowała tego, że wogóle wyszła z domu.
Żałowała, że się urodziła.

***

- BUM BUM BUM BUM ROBIMY TO BEZ GUM.. - nuciła se Saovi przyrządzając jakieś danie. Zapach jedzenia i świerzo parzonej herbaty zwabił.. no, kogo innego..
- JOOOOOOOOOOOOOOOOOOŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁ SAAAAAAAŁŁŁŁŁUUUUUUUUUŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - *PIŹDZIACH* - drzwi chatki Saovi wyleciały z zawiasów wykopnięte przez Princessę
- CIOOOOOOOTKAAAAAAAAAAAAA CZEKOLADOWAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!



- ale swojom drogą, ciotka, na drzwi mogłabyś uważać ===" - Sało próbowała spowrotem przyczepić w nawiasy wyrwane drzwi
- jasne jasne - Princessa nie zwracała uwagi na słowa bratanicy, zajęta grzebaniem w garach <:D
- NIE ŻRYJ MI TEGO! to na obiad dla mnie ===' na jedną osobę ===="
- fhco mufish? - Prin z pełną gębą <:DDD
- jak pies je to nie szczeka... to niekulturalne! - Sało pogroziła jej palcem gdy już uporała się z drzwiami, gdy...

*PIŹDZIACH* - drzwi przygniotły ją całkowicie, bo akurat całym impetem wjechała Parodia a na niej Dakki ^^

- ACH KOCHAM TAKĄ POGODĘ! - Dakki zeskoczyła z konia, jeszcze bardziej wbijając biedną Sało w ziemię - ŚNIEG, WICHURA, ŚNIEŻYCA I... ej, ciotka, co się tak dziwnie na mnie patrzysz?
Spojrzała na Princessę chwilowo przerywajacą żarcie i wskazujacą na drzwi, spod krórych bezskutecznie próbowała się wydostać Sało.
- hę? UPS!!! - DAkki wyciągneła skołowaną Sało a ona...

*PLASK* - walnełą Dakki z liścia

- CO TY SOBIE MYŚLISZ CO??

*PLASK* - oddała

- A TO SOBIE MYŚLĘ!!

*PLASK*
*PLASK*
*PLASK*
*PLASK*

- AAALEŚ SIEM STĘSKNIŁA!!!!
- NO I JA TYS!!!!!!!!!!



- ================" - Primcessa zmierzyła siostry z wielkimi jak balony policzkami, napuchniętymi od razów <:D i wróciła do żarcia.

- co Sało masz smacznego dla mnie? - Dakki zaczęła grzebać po nieco opustoszonych przez Princessę garach.
- ile razy mam mówić że NIC! TO BYŁ OBIAD DLA MNIE! IIIIIIIK! - włosy jej się zjeżyły na głowie, gdy Princessa zaczęła się dobierać do pieczołowicie przed nią schowanych czekolad happy cows.
Po upchnięciu wyrywającej się Princessy w szafie, zmknięciu jej na 10 spustów, owinieciu łańcuchem, zabitą dechami, i spuszczenie jej ze schodów, siostry oddały się rozmowie przy herbatce - Sało, przy tzw. SIEKIERZE (Nie, nie Shakirze), a Dakki przy herbacie z mlekiem.
- jakieś nowe wieści ze strony LON?
- nie wiem.. to chyba ciotka powinna lepiej wiedzieć, ale o ile wiem, szafa aktualnie wylądowała w rzece.

Z oddali: AAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!

- i właśnie spadła z wodospadu. - wyjaśniła Sało siorbiąc herbacię.
- acha. - Dakki podmuchała wrzątek. - ja słyszałam, że dzieje się coś bardzo dziwnego. Podobno mazoku wychodzą do śmiertelników. To nie wróży nic dobrego.
- odwrócony Harry Potter? Co za bezsens!!!
- wcale nei bezsens. - do domku weszła Princessa, cała w wodorostach i rybach <:D spokojna, najwyraźniej przyzwyczajona do uciszania ją sposobem szafowym - gdy mazoku wychodzą do śmiertelników, oznacza to że LON szaleje... w wymiarze kwatery LON zbiera się wtedy ogromna i charakterystyczna energia, sprawiajaca że wszystkie mazoku czy na niebie czy na ziemii, wychodzą do smiertelników by świętować i się trochę nad nimi poznęcać. - Princessa podeszła do czajniczka i nalała sobie herbaty LIPTON. - Oznacza to że.. PFF GORĄCE! Oznacza to że zbliża się coś bardzo niebezpiecznego. Trzeba by o szczegóły zapytać Xellossa.
Dakki i Saovi na chwilę oderwały się od herbat.
- myślałam że ty jesteś najlepszym mazoku LON... - zauwyażyła Sao
- OCZYWIŚCIE ŻE JESTEM! - lecz w głosie Princessy można było usłyszeć nutkę zwątpienia <:D - lecz Xelloss jest wyspecjalizowany w "przypadkowym słyszeniu" poufnych rozmów.
- moim zdaniem - Dakki postawiła gwałtownie na stole herbatę, oblewając wszystko naokół. -nie ma innego sposobu jak wyjść na zewnątrz i sprawdzić co jest grane.
- najn! Takie sławy jak my wśród śmiertelników? - Princessa oparła sie o krzesło, lecz prawa fizyki sprawiły, że gwałtownie poleciała do tyłu, waląc łbem o glebę <:DDD
- mówi się trudno. IDZIEMY NA ZAKUPY!!!!!!!!!!! - ryknęła Sao
Dziewczyny ubrały się w zimowe płaszcze jednakowego kroju: Sięgajace do samej ziemi, ciagnace sie kilka metrów za nimi (oo, czy mi się wydaje, czy wprowadzam modę na treny w fikach =="), z rozszerzanymi rękawami pokrytymi futerkiem i także futrzanymi kołnierzami. Saovi miała czerwony płaszcz, Dakki srebrny, a Princessa czarny.

*FSSS* - znikły teleportem

*PLUM*
*BZIUM*
*BZDRYŃG*

Dziewczyny zmaterializowały się na przedmieściach jakiegoś miasta.
- jak myślicie, skapną się, że jestem Princessą?
- kto ty, kto by pomyślał, że taka blondi jak ty jest panią złych snów ==" - zauważyła Dakki
- WSADŹ SE!
- SAMA SE WSADŹ!
- weście wy se obie wsadźcie ==" - westchnęła Sao
Weszły do miasta. Gwarno i tłoczno jak zawsze, ale.. jakoś inaczej.
- czujecie tę aurę? - zapytała się Dakki
- *NIUCH NIUCH* Tya, gdzieś tu jest zapewne cukiernia <:E
- nie.. czuje wyraźnie silną aurę...
- wspomórzcie weterana wojny wietnamskiej..! - do trzech dziewczyn podszedł nikt inny jak Piccolo, ściemniajacy że nie ma ręki.
- jasne ==" - i poszły dalej.
Dziewczyny, jak to one, pierwsze kroki skierowały do sklepu z ciuchami <:D Wykupiły cały sklep chyba <:D
- da pan może jakiś rabat...? - Sało, jako najpiękniejsza z trójki, spojrzała szklanymi oczkami na sprzedawcę.
- niestety, nasz sklep nie...
- PROSZĘ. - Sao zwaliła się na ladę gestem panny ze starych filmów
- m-mówię pani, że nie..
- ale nie zrobi mi pan tego, prawda...? - Sało oparła się o ladę, tak że dekold dość wyraźnie uwydatnił dwa argumenty, dzięki którym dziewczyny wszystkie ciuchy mogły wziąć za darmo <:D
- master ze mnie <:D - Sało uśmiechnęła się szerooooookooooo <:D
- phe! umiem podobnie ! - zbulwersowała sie Dakki.
Weszły do następnego sklepu, gdzie ponownie wykupiły wszystko, i jeszcze rzeczy z zaplecza.
- za to wszystko razem.. nie, ta liczba nie mieści mi się w kalkulatorze.. - sprzedawca nadludkimi siłami próbował obliczyć wynik.
- prosze pana.. - powiedziała płaczliwym głosem Dakki
- słucham pa...
-
Gościu zmarł na miejcu śmiercią raczej przyjemną <:D
- phe! umiem jeszcze lepiej! - warkneła Princessa, wkurzona, bo najniższa z całej trójki <:D
Weszły do następnego sklepu, wykupiły wszystko,zaplecze, a jeszcze sobie zamówiły wysyłkowo.
- rachunek wynosi 130 KB w notatniku, wyślemy e-mailem. - ogłosił sprzedawca.
Jego wzrok spoczął na Princessie dzierżącej ogromną kulę energii <:D
Dziewczyny wszystkie zakupy przetelepotrowały na jakiś stadion (taaa, tylko tam tyle ciuchów by się zmieścilo ==), i poszły na tzw. PODRYW <:D
- kawiatuszku... twoje ciuszki seksownie by wyglądały u nóg mojego łóżka z czerwoną poście.. - Sało nie skończyła, bo akurat poczuła ciągnięcie za rękaw.
- CZEGO??? NIE WIDZISZ ŻE JESTEM ZAJĘTA?
- Sało, patrz !!! - Dakki wskazała na wielkiego mazoku w postaci zfuzjowanego noża i widelca, walczącego z innym mazoku, przypominającego jajo _0_ (chora wyobaźnia)
Do trzech dziewczyn zapatrzonych w tą bujkę, podeszła mała dziewczynka, dorabiająca grą na skrzypcach.
- kolejne mazoku. Dużo ich na ulicach.
- mazoku..? - Princessa przyłożyła ręce do skroni. Istotnie, poczuła niezwykła moc setek mazoku otaczających ją.
- ej, a ty mała, skąd wiesz o mazoku? -zapytała się dziewczynki Sao.
W tym samym momencie brew Princessy drgnęła.
- a skąd ty wiesz? - zapytała dziewczynka nie głosem dziecka.
- EJ, ODSUŃCIE SIĘ! - ryknęła nagle Princessa - TO JEST LON!!!!!!!!!!!!!!!
- co za kondom ==" - Dakki spojrzała z ukosa na Princessę
- LON! PANI ZŁA ITEPE! (kuźwa, co ja tu robię, oficjalnie jestem w delegacji u Deep Sea Dolphin T_T)
- miło cię widzieć tutaj, PRINCESSO. - powiedziała dziewczynka.
Wszyscy zebrani ludzie (tylko?) zamilkli. Ich wzrok spoczął na Princessie.
Nic dziwnego. Ludzie patrzyli na naią jak na legendę, legendarną istotę, która zsyła na nich najgorsze sny, a mazoku na kogoś w guście "Patrzcie, dzieci, św. Mikołaj naprawdę istnieje!"
- m-miło mi cię widziec pani. - jęknęła Princessa. - co ty tu robisz, wśród śmiertelników?
- nie widzisz? gram! - zademonstrowała skrzypce. - a wy? Saovi, Dakkis oraz Princessa, znane wśród żywych (i martwych) jako Deadly Trynity!
- Deadly Trynity? - zapytały się razem.
- chyba wiem kto to wymyślił... - westchnęła Sao
- ..pewien elf.. - dodała Princessa
- ...bez fiuta...! - dokończyła Dakki
- BUEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHE! - wszystkie trzy wybuchneły śmiechem
- ==" - LON chyba rzadko miała do czynienia z takimi hmm.. umysłami, bo ją przytkało <:D
- dobra, LON. - Dakki spojrzała się powarznie na Panią Zła. - mów od razu, co kręcisz, że wszystkie brudy powyłaziły na ulicę...
- nie tym tonem do mnie... - w LON coś zabulgotało.
- a co? Co mi zrobisz? Szmato?
- TY CHOLERNA ŹDZIRO!!! - wokół LON zebrała się ogromna energia. Przybrała swoją oficjalną postać przepięknej kobiety zasłonionej czarnym płaszczem, zamachneła się, i zapewne zadałaby Dakki śmiertelny cios, gdyby nie Princessa.
Sao i Dakki zasłoniły oczy.
- nie chcę wiedzieć, co się stanie teraz z ciocią... - chlpinęła Sao
Owszem ,Princessie mogło się stać coś poważnego, ponieważ kopnęła LON w całej pary w brzuch, że aż ta plunęła jakąś dumiącą, smołowatą cieczą, co zapewne było krwią.
Wszyscy mazoku naokoło pisnęli.
LON odsunęła się powoli.
- spróbuj tylko zagrozić jednej z moich bratanic, LON. - w oczach Princessy można było dojrzeć złowrogi błysk. - jakiem mazoku, jeżeli to zrobisz, złamię wszystkie zasady Czarnego Regulaminu.
- nie zrobisz tego. - mruknęła LON
- wiesz, że mnie na to stać, LON. - Princessa uśmiechnęła się
LON stała chwilę. Wokół niej gromadziło się wiele mrocznej energii.
- co się dzieje? Dlaczego tak bardzo bronisz córki kogoś, kogo przecież tak nienawidzilaś? - powiedziała LON głosem, który oznaczał, że za chwilę padną słowa, którę usysfakcjonują ją bardziej, niźli najgorsze katusze zadawane Princessie.
- co chcesz przez to powiedzieć, pani. - Princessa chciała być stanowcza, lecz wydobyła z siebie niepewny ton.
- to, że jesteś gotowa podeptać czarny regulamin, i iść naprzeciwko rzeczom gorszym niż śmierć, dla dzieci kogoś, kogo tak bardzo nienawidzisz. - widząc coraz węższe źrenice Princessy, LON zaśmiała się. - dzieci twojego własnego BRATA!
W tym momencie z nieba spadły dwa gromy, a Princessa opadła na kolana.
- cio..ciu... - Dakki i Saovi nie mogły wydobyć słów patrząc na Princessę, próbującą ukryć się przed ich wzrokiem.
- tak to jest z tobą Princesso - LON ponownie się zaśmiała - możesz mnie obrażać, poniżać, zmieszać z największym gównem, ale JA! JA! zawsze zachowam twarz. Nie to co ty. - dotknęła czubkiem buta dziewczynę. - Gdyby nie to, że jesteś jednym z moich najlepszych mazoku i to.. że nie znam sposobu jak cię zabić.. jeszcze egzystujesz... ale nie martw się, ścierwo.. już niedługo.. AH HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA
I znikła w gęstych oparach perfum "gwałt dżungli" _0_
(NIe ta bajka)
I znikła w gęstych oparach czarnego dymu.

- ciociu... - Saovi pochyliła się nad ciotką - nie martw się... nie obwiniamy cię za to, że miałaś na pieńku z tatą... my cię kochamy taką, jaka jesteś... - objęła ją. - prawda, Dakki?
Lecz Dakki stała, patrząc się dziwnym wzrokiem na Princessę.
- dlaczego nigdy nie powiedziałaś mi, że nienawidziłaś naszego ojca??? JAK MOGŁAŚ! JAK MOGŁAŚ OKŁAMYWAĆ MNIE PRZEZ CAŁE ŻYCIE!!! A JA TAK CI UFAŁAM!
- to by nic nie zmieniło.. - powiedziała cicho Princessa
- POZNAŁABYM SIĘ NA TOBIE WCZEŚNIEJ.. JAK MOGŁAŚ NIENAWIDZIEĆ MOJEGO OJCA... mojego... ojca... - łzy zaczęły jej spływać po policzkach.. po czym znikła.
- wybacz jej, ciociu. Jedyną osobą, którą kochała cała duszą był Rezo... jedyną osobę, którą miała na świecie,i na którą zawsze mogła liczyć... do dziś nie może się pogodzić z jego śmiercią. - powiedziała cicho Sao
- rozumiem ją dobrze. - powiedziała Princessa. - mam do załatwienia jeszcze kilka spraw. - odwróciła się,lecz po chwili odwróciła się ponownie w stronę Sao i położyła jej rekę na ramieniu. - dzięki, że jesteś. - i znikła.
- ...
-wszystko fajnie, ale kto mnie teraz przeteleportuje do domu =====" NO ŻESZ KUUUUUUUUURWWWAAAAA MAAAAAAAAAĆ!!!!!
- nie bój żaby. - nagle, do góry nogami przed Sało, pojawiłą się Alira ^^
- IIIIIIIIIIIIIIIIKKKKKKKKKK!!!!!!!!!! CHCESZ ŻEBYM ZAWAŁU DOSTAŁA???
- a teraz wybacz na chwilę. - Alira wznisosła się w powietrze. - EEEEEEJ!!! WY TAM!!!!!!! WSZYSCY ZEBRANI!!!!!
Oczy wszystkich ludzi i mazoku zwróciły się w kierunku Aliry.
Diewczyna wyciągnęła coś w rodzaju tego, co stosowali w Men In BLack.
- sorry.

*PPPPPPPPPPPŚŚŚŚCIĄĄĄĄĄĄĄAAAG*

- pośpijcie sobie.
Wszyscy walnęli w kimono ^^
- nie będą pamiętali całego zajścia z Princessą. - Alira swobodnie wylądowała na ziemii.
- a co to? - Sao wskazała na urządzenie.
- co? a to! Patent z innego wymiaru ^^
- Ti, a tobie nie zimno =="? - Sało zmierzyła wzrokiem strój Aliry: króciutką pomarańczową spódniczkę, króciutki topik, i kozaczki ^^
- hę, a rzeczeywiście, przychłodnawo tu ^^"
- zimę mamy =='
Alira wzięła w dłoń mini-różczkę i zakręciła ją naokół swojego ciała. W jednej chwili miała na sobie pomarańczowy płaszcz, sięgajacy chyba zaledwie ponizej tyłka ><, opatrzony na dole, na rękawach, przy kołnieżu i przy kieszeniach białym futerkiem, oraz długie pomarańczowe kozaki. Do tego miała pomarańczowy kapelusik, także z białym futerkiem, ułożony ładnie na jej błękitnych włosach.
Wyglądała jak lalka Barbie ^^
- ALE JAZDA! CO TO ZA MAGIA!? TEZ TAK CHCĘ!
- zielona magia ^^ Tym razem nie wymysł innego wymiaru, lecz naszego ^^ A właściwie mojej mamusi. Zielona magia jest bardzo szerokim pojęciem, poczynając od parzenia herbaty , na kompletnej zagładzie wszechświata kończąc ^^
- muszę to umieć O własnie, Alira, wybierasz się gdzieś?
- nie, tak tylko wpadłam, bo poczułam potężną energię.
- a to kul ^^ Choć, pójdziemy gdzieś na podryw, a potem obgadamy kilka spraw.
- ok ^^

Okay, nic konkretnego narazie nie wynika, heh ^^" To do następnej księgi ^^

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.23296000 1276781265
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!