Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
Ksiega Przeciwdzialan Klatwom
 
Treść fanfika..
*WSTĘP*
To mój kolejny fanfic o slayersach ^^ proszem o brawa!
[cisza na sali]
no cóż.. ekhm.. zaczynamy...
*KONIEC WSTĘPU*
- tak!!!
- nie!!
- tak!!!
- nie!!!
- tak!!!
- NIEEEEE!!!!!11
- TAAAAAAAAAAAK!!!!!!!
- TAAAAAAAAAAAK!!!!!!!
- NIEEEEEEEEEEEE!!!
- Hahahaha!! Gourry!!! złapałam cię!!!!!!- ryknęła Lina
- ależ.. ależ..- jęczał ww jakby Lina chciała go zabić za pomocą śróbokręta ręcznego- przecież to sprawa życia lub smierci... Linko proszę cię...
- NIEE!!!!!! BUAHAHA!
- gees.. zdecydujcie się w końcu czy zamawiacie pieczeń czy rybę... - zniecierpiwił się Zelgadiss który z nudów wyrył na stole freski z kaplicy sykstyńskiej za pomoca własnego włosa
- RYBĘ!!! - wydarła się Lina
- PIECZEŃ!!! - wydarł się Gourry
Już zaczęli przechodzić do rękoczynów, gdy cierpliwość z kolei straciła Amelia.
- żeby było sprawiedliwie zamawiamy kurczaka!!!!!- i ostentacyjnie wbiła widelec w stół- KELNER!!!
Oczywiście rozgorzała gwałtowna kłótnia, ale jak to mówi przysłowie "gdzie trzech głodnych się bije tam Zelgadiss korzysta" skończyło się na zamówieniu zupy.
Gdy wszyscy się najedli (czyli ok po 6-7 godzinach) udali się na przemiła przechadzkę przez sympatyczne uliczki miasta w którym aktualnie przebywają. Spacer ten umilili sobie pogawędką:
- Zelgadiss ty dupo wołowa po coś zamawiał zupę??? przecież wiesz że NIENAWIDZĘ zupy!!!
- a po jajco!- odburknął Zelgadiss- gdybyś ty jędzowata czarownico nie kóciła się tak z Amelią i Gourrym wspólnie byśmy doszli do czegoś. A pozatym ja lubię zupę.
- zamknijcie się !!!- wydarła się Amelia.
Szli w ciszy. Nagle podbiegł do nich jakiś wieśniak .
- coś strasznego!! coś okropnego!!!
- tak tak wszyscy tak zaczynają. A co konkretnie?- zapytrała zniecierpliwona Lina czując jak powoli zaczyna jej się powiększać pustka w brzuchu
- jakieś potwory atakują miasto!!!
- jak mi przykro- powiedziałą najobojętniej w świecie Lina.
- proszę pomóż nam!!!
- hmm.. płatne gotówką czy kartą kredytową?
- ż..co?
- hehe just kidding!- wyszczerzyła się Lina i walnęła wieśniaka w plecy tak, że ten omało co nie wypluł płuc.- w którym miejscu są te potwory czy co to tam było...
- tam! pod zamkiem...
- no dooobra...- odpowiedziała Lina wierząc że w nagrodę dostanie porządny obiad.
Doszli wreszcie na miejsce. Jakiś jaszczur biegał w tę i nazad zabierając dzieciom lizaki.
- i to ma być ten potwór???-
- on jest taki straszny!! terroryzuje nasze dzieci!!!
- ech... FIRE BALL!!!!!!!!!- Lina rzuciła od niechcenia zaklęcie. Jaszczur leżał z 5 i pół lizaka w pysku. Zelgadiss podszedł do niego, kopnął i spytał się z wrodzoną uprzejmością:
- kto ty?
-bfffggggg...- kaszlnął osobnik ksztusząc się seledynową krwią
- dziwne imię - zauważył Gourry
- co z nim teraz zrobimy?- zapytała się Amelia
Po skonsumowaniu jaszczura w potrawce całe towarzystwo znów udało się na przechadzkę.
- ale dziki dzisiaj dzień.. a tak właściwie po co my przybyliśmy do tego miasta?
- echhh.. na wakacje...- chlipnął Zelgadiss
Tak sobie szli, gdy nagle do Liny podbiegła jakaś kobita drąc się: "To pani!! to pani!!! aaach to ona!!!'
- o co chodzi?- spytała się Lina dumna ze swej sławy
- błagam!!! błagam o autograf!!!!!
- niestety autografy rozdaję po 18:00 i tylko przystojnym chłopakom. Taka osobistość jak ja musi mieć czas na życie prywatne- mówiła z narastającym samouwielbieniem
- ależ proszę pani shazzo!!! błagam o autograf dla córki!!! ona uwielbia disco polo!!!
Po wyjaśnieniu kobicie za pomocą fire balla że nazywa się Lina Inverse i jest sławną na cały świat pogromczynią bandytów a nie piosenkarką dico polo wszysy siedli sobie na ławeczce. Nagle następna osoba podbiegła do nich.
- RATUNKU!!! RATUNKU!!!
"tak często to przy mnie powtarzają że niedługo uwierzę, że tak się nazywam"- pomyśłała Lina- O co chodzi?
- coś strasznego dzieje się koło domu Henia Buraka!!! proszę pomóc...!
Oczywiście nasi herosi poszli i zaradzili niebezpieczeństwu. Lecz nie długo nacieszyli się spokojem, bo znów jakiś ludź do nich podleciał z wiadomością o niebezpieczeństwie. Po kilkudziesięciu wyjściach i powrotach na tą samą ławkę całe towarzycho zaczęło si.ę irytować.
- irytuję się.- powiedział Zelgadiss
- irytuję się.- powiedział Gourry
- irytuję się.- powiedziała Amelia
- irytuję się.- powiedziała Lina
- ale bezsens- podsumował ich Zelgadiss.
- a tak właściwie co to za miasto, że tak często jest atakowane przez potwory i różnego rodzaju plagi egipskie?
- Jest to miasto Sympatyczkowo nad któym wisi klątwa zesłana w zamieszchłych czasach przez pewnego potwora za to, że pewien wieśniak nie chciał sprzedać mu krowy; dlatego też miasteczko to jest bardzo często nawiedzane przez powory i klęski żywiołowe- usłyszeli głos za sobą
Obejrzeli się.
- Xelloss??? Co ty tutaj robisz???
- tajemnica ^^! Mogę wam tylko powiedzieć że próbuję naprawić jakże nadszarpniętą reputację potworów!
- taa.. pewnie chcesz znaleźć coś co uwolni tą wioskę od klątwy...
- brawo ^^! zgadliście! pomożecie mi w tym?
- nie. - odpowiedzieli zgodnie
- w nagrodę jest zaplanowana wielka uczta ^^ !
- oczywiście że pomożemy!!! - zerwali się równocześnie Gourry i Lina

- ok^^ ! więc mamy taki plan: musimy znaleźć książkę, w której zapisane jest jakiego zaklencia użył potwór by rzucic klątwe. Potem musimy poszukać innej księgi by znaleźć zaklęcie które pozwoli zdjąć klątwe.
- ech księgi i księgi. Czy autorka nie mogłaby się szarpnąć na coś bardziej orginalnego???- zaczął marudzić Zel.
No wiesz co Zelgadiss ja tu się poświęcam, piszę o was opowiadanie a ty mi tu takie fochy?? dobra, zapamietam to sobie!! już chciałam ci zwrócić dawną postać. Dobra.
- nieee!! błagamm!! przepraszam!!
Spadaj!! nie to nie! (hie hie hie ależ ja jestem okrutna). Dobra. Kontynuujmy
- Pewnie po tę pierwszą księgę musimy się udać do jakiegoś zamczyska strzeżonego przez watachę potworów, trolli i innych takich tam a w drodze pokonać różne niebezpieczeństwa zagrażające zdrowiu i życiu?- zapytała Lina z żądzą walki i kolacji w oczach
- nie^^ musimy iść do biblioteki miejskiej ^^- odpowiedział jej Xselloss
No więc poszli. Po czterogodzinnym grzebaniu w książkach doszli do jakiejś starej zżartej przez robaki księgi.
- Legenda Sympatyczkowa. ^^
- Xelloss nie gadaj tyle tylko szukaj!
- hmmm...- cała piątka pogrążyła się w czytaniu
- MAM! - krzyknęła Amelia- To jest ten kawałek: "potwór rzucił zaklęcie nastempującej treści: [[entliczek pentliczek czerwony stoliczek na kogo wypadnie ten zaklęty jest]]"
- ambitne.- zauważył Zelgadiss
- możesz powtórzyć? - wyjechał Gourry

- Gdzie będziemy szukać tej drugiej książki?
- nie wiem ^^- odpowiedział jej Xelloss
Zanim Lina zdążyła potraktować Xellossa kopniakiem odezwał się Zelgadiss.
- Kiedyś słyszałem że księga przeciwdziałań klątwom znajduje się w podziemiach Świątyni Pięciu Półkul.
- Jeny, kto wymyślił taka dziwną nazwę...
- Legenda mówi że zbudował ją ktoś kto miał wielką wadę wzroku i gdy mu pokazano globus zobaczył pięć półkul zamiast dwóch. Potem ludź ten wybudował tę świątynię z czci do samego siebie. Wbrew pozorom człowiek ten był bardzo mądry ^^ - odpowiedział Xelloss jak zwykle zaglądając do swojej niebieskiej książeczki
- dlaczego? Jakiś zezowaty wariat taknięty narcyzmem był mądry?
- wiele lat studiował magię i napisał kilka ksiąg min naszą księge przeciwdziałania klątwom.- dokończył Zelgadiss
- pozostaje pytanie gdzie jest ta świątynia...
- chyba niedaleko..- powiedziała Amelia- gdzieś słyszałam ze znajduje się niedaleko Sympatyczkowa.
- heh niedaleko, ale w którą stronę?
- ekhm, w tamtą?- Gourry niepewnie wskazał wielki majestatyczny budynek znajdujący się na horyzoncie

- to chyba tu- zauważyła Amelia stojąc przed potężnymi drzwiami
- Na tych dzrwiach coś pisze...- powiedział Gourry
- "powiedz, przyjacielu, i wejdź".. chyba chodzi tu o hasło...- zaczęła zastanawiać się Lina nie wiedząc że jest to stara pułapka zastosowana w książce "Władca pierścieni"
- istotnie ^^
- ee tam mi nie są potrzebne hasła.- Lina przystąpiła do wypowiadania zaklęcia- MIECZ NICOŚCI!!!!!!!!- i pierdyknęła nim z całej siły w drzwi. Mimo ciosu ani drgnęły.
- co jest...
- chyba trzeba wymówić hasło.. lepiej siądźmy i się zastanówmy ^^- powiedział Xelloss i siadł na pobliskim kamieniu podparwszy się laską.
Wszyscy poszli za jego przykładem. Mijały godziny. W końcu zapadła noc. O ok. 3 w nocy nocną ciszę przedarł okrzyk Xellossa wstającego ruchem Gandalfa:
- WIEEEEEEEEEM!!! ŻE TEŻ WCZEŚNIEJ NA TO NIE WPADŁEM!!! ^^
Spokojnie podszedł do drzwi i wypowiedział:
- przyjacielu.
Ku zdumieniu przebudzonych ze śpiku Amelii, Zelgadissa, Gourrego i Liny, drzwi otworzyły się.
- O co chodzi?- zapytał się Gourry
- zobaczcie: na drzwiach jest napisane "powiedz, przyjacielu, i wejdź". Rozumiecie? "przyjacielu" to jest hasło!!!^^
- a no tak.. -skapnęła się Lina
- nie rozumiem- powiedział drapiąc się w swoją żółtą głowę Gourry- wytłumaczysz mi to rano.. UAAAHH..- i zasnął
Rano wstali wszyscy silni, zwarci i gotowi. Nie tracąc czasu weszli do środka
- ciemno tu jak u murzyna pod pachą...- powiedział Gourry - Lina skombinuj kawałek światła!
Dalej wszyscy szli z świetlistą kuleczką trzymaną przez Linę.
- Teraz gdzie tu jest zejście do podziemii...- zastanawiała się Amelia
- Trezba by załatwić więcej światła...
Każdy kto umiał czarować zrobił świetlistą kuleczkę, połączyli je ze sobą i powiesili pod sufitem.
- razi...- jeknął Gorry
- jeny ty to jesteś wybredny...- wkurzyła się Lina
- zamknijcie się ^^- rzekł Xelloss- zacznijcie lepiej szukać przejścia!
- hmm.. myślę że to będzie to z napisem "nie wchodzić"- powiedział Zelgadiss.
- istotnie^^- potwierdził Xelloss- wchodźmy!
Lecz drzwi te były zamknięte na klucz. Po zużytkowaniu włosa Zelgadissa na dziurce od klucza wszyscy weszli do małego ciemnegoi niezwykle ciasnego korytarza
- ciemność widzę...Lina wyczaruj następną kuleczkę
- ok.. ała!!! parzy!!! za ciasno tu!!
- Trudno... będziemy musieli obejść się bez światła...chyba i tak nas nic tam nie czeka, tylko schody w dół..
- no też prawda...
I całe towarzystwo zaczęło się posówać w dół. Minęło kilka godzin.
- 100067...100068... 100069... 100070...
- Gourry, przestań liczyć schody. Zaczyna mnie to drażnić.
- Panie Zelgadiss proszę być cicho!! To pan wszystkich naokoło kłuje szpilkowatymi włosami!
- AŁAAAAAA! Amelia nie pchaj się na mnie tymi twoimi silikonowymi cyckami!!!- wkurzyła się Lina
- uspokójcie się ^^.. już niedaleko- pocieszył ich Xelloss
- 100083... 100084... jak niedaleko? 10085... - zapytał się Gourry
- coś około.. 100050 schodków ^^
- ooo nie... 200100.. 200101... 200102... 200103 i p..pół - to mówiąc Gourry zwalił się na Zelgadissa, Zelgadiss na Amelię, Amelia na Linę a Lina na Xellossa. I tak te 100050 schodków pokonali turlając się.
[BUM]
- ałć.. moja głowa...
- Amelia.. zjedź ze mnie z łaski swojej..
- niech najpierw Gourry zejdzie z mojej nogi a Zelgadiss.. o Zelgadiss...
- Ups coś mi się przypomniało ^^- powiedział Xelloss- po co my się tak męczyliśmy, wystarczło zapalić światło!- i wcisnął pstryczek-elektryczek w scianie. Zabłysło światło- jakoś tak wyleciało mi z głowy.. he.. he.. he...
- ŻE COOO??? O TY JEDEN!!!!- I chciała rzucić się na niego z zębami i paznokciami, gdy spostrzegła że nie może zrobić żadnego ruchu z powodu osób przygniatających ją, a szczególnie chwilowo zajętych sobą Amelią i Zelgadissem
- ci dwoje chyba zapomnieli o bożym świecie i pewnie nawet nie zauważyli że zapaliliśmy światło ^^ - zauważył Xelloss
- droga Amelio i drogi Zelgadissie.. pocaunki to bardzo romantyczna sprawa ALE CZY MOGLI BYŚCIE ŁASKAWIE ZEJŚĆ ZE MNIE???? - ryknęła Lina
- ekhm.. co..?- ocknęła się Amelia - W..WIDZIELIŚCIE TO???
- nie no co ty..- warknęła Lina spod Ameli i bardzo brutanie zrzuciła ją z siebie
- ekhm.. ależ my nic nie robiliśmy...- zburaczył się Zelgadiss jeszcze mająć na ustach szminkę Amelii
- jasne jasne...- jęknęła Lina masując obolałe plecy
- to może choćmy po księgę ^^- zaproponował Xelloss...
No i całe towarzystwo poszło do pomieszczenia obok. Okazało się ono wielką halą ze stojącym na środku słupem najwyraźniej mającym na sobie księgę.
- nie wysilali się z dekoracją wnętrz...- zauwarzył zmierzając puste pomieszczenie wzrokiem Gourry
- istotnie.. ale choćmy ostrożnie bo mogą być tu jakieś fotokomurki czy coś w tym stylu.. PIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIISK!!!- wydała z siebie wysokie 'c' Amelia
- Jesu Amelia co się stanęlo???- podbiegła do niej Lina
Amelia nic nie odpowiedziała tylko drżącym ruchem pokazała jakeś szczątki człowiecze leżące przed nią.
- ojej nasza Ameliaman przestraszyła się kościtrupa!!!- dogryzła jej Lina
- chyba Amewoman!!!- poprawił ją Gourry
- istotnie som tu pewnego rodzaju fotokomórki...- powiedział Xelloss , wyjął jakiś zwitek materiału i rzucił obok kościotrupa. Rozbłysło światło i materiał zmienił się w kupkę popiołu- jeżeli wejdziecie na tą linię to tak skończycie ^^
- miło. Skoro jesteś taki mądry to może powiedz nam jak to unieruchomić.
- nie ma sprawy^^ - odpowiedział i przeskoczył ponad linią- PARAM!!! zdolny jestem nie? ^^
- niiiigdy bym na to nie wpadł...- jęknął Gourry i podążył za przykładem Xellossa. I inni przeskoczyli linię. Podeszli do słupka z książkom.
- hmm gościu nie wysilił się na przesadne zabezpieczenia...- zauważyła Lina. Podeszła do książki. Nagle zrobiła dziną minę, efektownego zeza i zemdlała.
- Jeny co jej się sta...- zdązył powiedzieć Gourry i zemdlał wykonując czynności w takiej samej kolejności co Lina.
Zelgadiss podszedł i spokonie odczytał tytuł ksążki:
- "KSIĄŻKA KUCHARSKA"... hmm ciekawe...
Lina i Gourry podnieśli się.
- No cóż.. chyba nasza wyprawa zakończyła się fiaskiem.. ale nie wypada wracać z pustymi rękoma- powiedziała Lina i podniosła książkę ze słupka. Zapakowała ją do torby.
- ekhm Lino ^^
- słucham cię Xellossie?
- myślę że postąpiłaś bardzo nierozsondnie ^^
- dlaczego?
- bo w momencie gdy podniosłaś tę książkę uruchomiłaś alarm. Za chwile cała ta świątynia zwali nam się na głowy ^^
- I MÓWISZ TO Z TAK OPTYMISTYCZNYM UŚMIECHEM??? CHODU!!!!-I wszyscy zaczęli gnać na złamanie karku w kierunku schodów. Ziemia zaczęła się trząść a Zelgadiss przeklinać. Kamienie gradem zaczęły spadać. Pokonali jóż 1/8 schodów, gdy nagle...
- UWAGAAA!!!!!!- i sru!!! wielki kamień zwalił się na drogę przed nimi. Drugi kamień zwalił się na drogę za nimi.
- oo nie.. nie chcę umierać w taki sposób.. taka młoda.. taka piękna...
- oo nie, na pewno popsuje mi się fryzura.. -zmartwił się Gourry
Nikt już więcej nie zdążył nic wtrącić bo grad kamieni wpadł wprost na nich.
(ach jakie to tragic)
Czyżby to był koniec slayersów?

Zamiast świątyni na rózninie znajdowało się pełno porozrzucanych kamieni. Na tle zachodzacego słońca nie wyglądało to zaciekawie. Panowała niepokojąca cisza, gdy brutalnie przerwał ją znany nam dobrze okrzyk
- KULA SMOOOOOOOOOOOOOKAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!! [SRUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU]!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kamienie poleciały wysooolo w górę (jeden z nich wylądował na syberii, ludność potem go nazwała meteorem tunguskim). Z dziury powstałej po kolei wychodzili Lina , Gourry, Zelgadiss , Amelia , i uśmiechnięty od ucha do ucha Xelloss.
- khe..khe..khe...- Lina inteligentnie podsumowała tą całą sytuację.
- choćmy do domu... - zaproponował Zelgadiss

- No to wyprawa nie zakończyła się szczęśliwie. - powiedziała Lina- ale kolacja od ciebie nadal obowiązuje prawda???
- no... ekhm.. chwilowo nie mam gotówki..
- SŁUUUCHAAAM?? TO PO TO SIE TYLE NARAŻALIŚMY, O MAŁO NIE ZGINĘLIŚMY ŻEBYSMY NIC ZA TO NIE DOSTALI??? OOOO TYYYY!!!
- ekhm.. muszę lecieć!- i w ułamku sekundy Xelloss znikł.
- ech z nim to tak zawsze
- Lino, może przejrzałabyś książkę kucharską którą zdobyliśmy? może tam jest coś dobrego! - zaproponował Gourry
- OO ! no właśnie! Na pewno musi być tam coś specjalnego skoro była tak zabezpieczona!
I cała czwórka przystąpiła do lektury. Po przerzuceni pierwszej strony towarzystwu ukazał się napis: KSIĘGA PRZECIWDZIAŁAŃ KLĄTWOM
- co to ma znaczyć...?
- eee... czytaj dalej...
Ku zdumieniu całej czwórki książka kucharska okazała się szukaną księgą przeciwdziałań klątwom.
- będzie kolacyjka będzie kolacyjka od Xellossa!!!! - ucieszyła się Lina
- poszukajcie czy jest to czego szukamy..
I znów przystąpili do lektury.
- JEST!!! "zaklęciem zdejmującym klątwę: [[entliczek pentliczek czerwony stoliczek na kogo wypadnie ten zaklęty jest]] jest [[wpadła bomba do piwnicy napisała na tablicy ene due tres klątwa zdjęta jest]]"
- Huuuurra!!! - jeszzce bardziej ucieszyła się Lina. - Xelloss penie będzie tak zadowolony że zafunduje nam duuży obiad!!! - ide go poszukać!! - i z prętkością światła wypadła z domku.
- hmm.. ja sobie poczytam jeszcze.. - powiedział Zelgadiss. po kilku minutrach wykrzyknął:
- TO.. TO NIEMOŻLIWE!!!!!!!!
- co jest niemożliwe?- zainteresowała się Amelia
- "zaklęciem zdejmującym klątwę umożliwiającą szybsze uzyskanie mocy, której wynikiem jest zamienienie delikwenta w chimerę, jest..." - cytował Zelgadiss z ekstazą w oczach i głosie
- "jest... jest...- czytał z coraż większym zniecierpliwieniem- jest.." nie.. dalej jest zamazane i nie mogę tego odczytać!!!!!!!! BUUUUU
Ja nie mam z tym nic wspólnego jupi jej jupi jej!!!! hie hie hie!
- autorka? chlip chlip przecież przeprosiłem.. - rozpłakał się Zelgadiss
Łaski bez!!!
Nagle weszła Lina z Xellossem.
- look at this!!! masz tutaj jak zdjąć klątwe czarno na białym!!!
- a no tak ^^ dzięki!!!
- spodziewam się jeszcze czegoś oprócz "dzięki"
- oczywiście kolacja gwarantowana! ^^ choćcie ze mną, zobaczycie jak mieszczanie się cieszą!
I poszli do misata. Stanęli na ratuszu i wypowiedzieli zaklęcie. Od tej chwili juz żadne nieszczęście nie nawiedzało Sympatyczkowa.

- mmm... Xellossie ty to umiesz wybierać miejsca na kolacje...- rzekła Lina między kęsami
- wiem...^^ - odpowiedział jej z dumą
- glup glup- inteligentnie się wtrącił Gourry

*THE END*
PS. uuf skończyłam... (moje biedne ręce)
Ps2. Wszystkie prawa zastrzeżone!!!


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.74824200 1276782244
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!