Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kazumi
Mata ashita Xellos
 
Treść fanfika..
Informacje:
Autor: Kazumi
Tytuł: Mata ashita Xellos
Część: #01

Treść fan fika.. ^_^
Wstęp: Co byście zrobili, gdyby waszym sąsiadem był seryjny morderca?
Oklepane no nie? A co byście zrobili gdyby waszym sąsiadem była
normalna (z pozoru) rodzina? Żylibyście sobie ze świadomością, że w
każdej chwili możecie zapukać do drzwi sąsiadów i poprosić o szklankę
cukru, bo niby wam się akurat skończyła. A potem okazuje się, że ta
miła z pozoru rodzinka jest szajką przestępców handlującą narkotykami.
To też oklepane, prawda? A gdybyście mieli za sąsiadów postacie z
mangi? Nigdy nie opisana historia, która mi się przydarzyła.

Nazywam się Kazumi Ryu i mieszkam w Japonii. Mieszkam w dużym domu z
ogrodem, świątynią i świętym drzewem. Mam siostrę - bliźniaczkę, Kagome
i ślicznego, trochę grubego kota Purę. Mieszkamy z rodzicami. Mama
jest prawnikiem, a tata pracuje w fabryce produkującej broń. Moja
rodzina jest jak każda rodzina w Japonii. Dzieci chodzą do szkoły i
dobrze się uczą, a rodzice chodzą do pracy i zarabiają na chleb. Ja
jednak myślę, że coś przede mną ukrywają (ale jestem podejrzliwa no
nie?) Miesiąc temu moja siostra powiedziała mi, że widziała chłopaka
przybitego do świętego drzewa strzałą, co jest chyba wymysłem jej
chorej wyobraźni. Stuknięta wariatka! A potem mi mówiła, że ze
studni koło świątyni ktoś do niej mówił! Nawiedzona jak Boga kocham!
Dlatego uważam, że mam ,,prawie'' normalną rodzinę z wyjątkiem
uszczerbku jakim jest choroba psychiczna mojej siostry (^_^). Ja jestem
w pełni normalną i przy zdrowych zmysłach. W przyszłości chciałabym
zostać aktorką, albo ewentualnie piosenkarką (moje śpiewanie przypomina
rżenie osła, ale co mi tam!) Interesuję się komputerami, internetem i
gotowaniem. Bardzo chciałabym pojechać do Egiptu. To Tyle tytułem
wstępu. Teraz zacznie się dopiero to co chciałam przekazać, dlatego
proszę przetrzeć ślepka, żeby nie zasnąć. Wypić porządny łyk kawy,
odłożyć wszystkie strony do przeglądania i czytać.


Był wtorek. Godzina 7:00 rano.
Kazumi: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kagome: Co się tak wydzierasz?
Kazumi: Patrz, która godzina!
Kagome: AAA!! Już siódma! Jesteśmy spóźnione!
Dziewczyny wyskoczyły z łóżek i pobiegły do łazienki. Umyły się, ubrały
i pobiegły do kuchni na śniadanie.
Mama: O! Już jesteście!
Kagome: Mamo jesteśmy spóźnione!
Mama: Tutaj macie grzanki i drugie śniadanie.
Wręczyła dziewczynom dwa zielone pudełeczka.
Mama: I pospieszcie się!
Kazumi: Pa mamo!
Dziewczyny wybiegły z domu z prędkością światła, albo jeszcze szybciej.
Gdy weszły do szkoły była już 7:15. Drzwi do sali otworzyły się i obie
panny zajęły szybko swoje miejsca w ławkach.
Nauczyciel: Tak więc pannom Ryu powinno się opóźnić lekcje, żeby
przyszły punktualnie?
Kazumi: Zaspałyśmy proszę profesora.
Nauczyciel: Dobrze. Proszę wyciągnąć zeszyty. Dzisiaj będziemy mieli
lekcję powtórkową, a na następnej lekcji sprawdzian. Macie się
przygotować! A teraz zapiszcie sobie temat lekcji i numer zadania.
Klasa notowała. Przez całą lekcję nikt się nie odzywał. Gdy wreszcie
zadzwonił dzwonek dziewczyny z ulgą spakowały książki i wyszły z sali.
Kazumi: Miałyśmy szczęście, że był w dobrym humorze.
Kagome: Gdyby nie to, pewnie dałby nam dodatkowe zadanie.
Kazumi: Dobra nie rozgadujmy się, bo się jeszcze spóźnimy na następną
lekcję!
Kagome: Masz racje. Chodź.
Na korytarzu był straszny ruch i ciężko było przejść po schodach na
następne piętro. Ale po długich przepychankach wreszcie dotarły do
sali. Lekcje ogólnie były tak nudne, że nie opłaca się ich opisywać ^_^.
Po skończonych zajęciach Kazumi i Kagome wracały do domu. Rozmawiały,
jak to zazwyczaj jest o chłopakach, ponieważ ostatnio Kagome mówiła, że
spotkała boskiego chłopaka. Łatwo było jej mówić. Kazumi od kilku
ładnych lat wypatruje takiego ,,boskiego'' chłopaka, a na razie zdołała
tylko zobaczyć kilkadziesiąt obleśnych żółtodziobów.
Kagome: Jak twoje sprawy sercowe Kaz?
Kazumi: A co cię to obchodzi?
Kagome: Martwię się. Bo jeszcze nie masz ani chłopaka ani obiektu
westchnień, o ile wiem ^_^
Kazumi: Nie mam chłopaka bo nie chcę mieć, ani nie mam obiektu
westchnień, bo....
Kagome: ... Bo takowy śmiałek się jeszcze nie pojawił?
Kazumi: Ty potrafisz wkurzyć człowieka!! Jakbyś nie była moją siostrą,
to bym cię kopnęła!
Kagome: Jestem zaszczycona zaszczytem, że jestem twoją siostrą ^_^
Kazumi: Ech... - westchnęła - kiedyś zobaczysz!
Przez chwilę nic nie mówiły. Szły wąską uliczką mijając idące do szkoły
dzieci. Przechodziły właśnie koło domu sąsiadów, którzy wyjechali z
Japonii kilka lat temu, bo wygrali na loterii. Od tamtej pory dom stał
pusty. Lecz teraz było inaczej. Przed domem stały dwie postacie i
krzyczały coś do kogoś w środku budynku.
- Nie słyszałeś? Wychodź debilu!- krzyczała dziewczyna o rudych włosach
- Chodź tutaj! Nie chce mi się schodzić - odpowiedział głos.
- Jak tam wejdę to zobaczysz!
Do domu najpierw wszedł towarzysz rudej kobiety. Był wysoki, umięśniony
i miał blond włosy prawie do kostek. Gdy zniknął za drzwiami weszła do
domu ruda dziewczyna. Zamknęła drzwi i przez nieuwagę przytrzasnęła
sobie pelerynę. Słychać było głuchy trzask.
- Kurwa! Zajebana peleryna! GOURRY!!!!!!!!!!!!!!!!!
Uchyliły się drzwi i ruda dziewczyna zabrała przytrzaśniętą pelerynę.
Potem trzasnęła drzwiami tak, że o mało, a by wyleciały z framugi.
Kazumi i Kagome, które obserwowały to zjawisko wybuchnęły śmiechem.
Skierowały się w stronę domu i otworzyły bramkę wiodącą do ogrodu,
rozmawiając przy tym i co chwila wybuchając śmiechem.
Kagome: Ciekawa jestem kim oni są. U nas jakoś nie spotkałam pracy, do
której chodzi się w pelerynie.
Kazumi: Ani w zbroi. Ale komicznie wyglądał tamten blondyn! Myślałam,
że padnę ze śmiechu.
Kagome: Mi się podobało jak ta dziewczyna sobie przytrzasnęła pelerynę.
Musiało ją nieźle grzmotnąć.
Dziewczyny znowu wybuchnęły śmiechem.
Kazumi: Mamo! Już jesteśmy!
Mama: Kagome, Kazumi! Chodźcie na obiad - zawołała, gdy usłyszała
córki.
Kagome: Już idziemy!
Udały się do kuchni i zajęły miejsce przy stole. Dziewczyny ze smakiem
pochłaniały to co znajdowało się na talerzu (właściwie nie wiedziały co
to jest, ale było bardzo dobre (^_^)
Kagome: Ja już skończyłam! Idę do świątyni. - zawołała, gdy tylko
sprzątnęła to co zostało na talerzu.
Mama: Najpierw zrób lekcje!
Kagome: Ale mamo!!
Mama: Żadnych ale! Nie mam zamiaru wstydzić się za was na wywiadówkach
tylko dlatego, że nie chce się wam uczyć!
Kagome: Ale mamo!!
Mama: Do roboty!
Dziewczyna wyszła z dosyć niezadowoloną miną. Za nią poszła Kazumi,
która wolała się już nie pytać czy może wyjść i szybko udała się do
swojego pokoju. Gdy się w nim znalazła zobaczyła Kagome z zeszytem do
matmy w rękach.
Kazumi: Chce ci się robić zadania?
Kagome: Zgłupiałaś?? To ostatnia rzecz, którą chce mi się robić!
Kazumi: Nie martw się, mi także.
Westchnęły głęboko.
Kazumi: Wiesz co? Mam pomysł. Ty zrób zadania z matmy, a ja z wos'u.
Będziemy miały mniej do roboty!
Kagome: Dobra. Im szybciej skończę tym lepiej.
Dziewczęta zabrały się do roboty. Prawie skończyły, gdy usłyszały
głośny wybuch.
Kazumi: Co to było?
Kagome: Nie mam pojęcia!
Podbiegły do okna. Ściana domu sąsiadów, która wychodziła na ogród
miała na środku wielką dziurę wielkości słonia!
Kagome: Eeee.... co tam się stało?
Kazumi: Pytasz mnie jakbym wiedziała! Może mama wie.
Zeszły po schodach do kuchni, gdzie ich mama wypełniała jakieś papiery.
Kazumi: Mamo co się dzieje u sąsiadów?
Kagome: Właśnie!
Mama: Ach tak. Była tutaj rano taka dziewczynka i powiedziała, żeby
się nie przejmować, bo będą chcieli wyburzyć kilka ścian. Nie ma w tym
nic dziwnego.
Kazumi: Ale czemu tego normalnie nie wyburzą tylko.... robiąc dziury w
ścianie?
Mama: Nieładnie podglądać sąsiadów!!
Kagome: Ale mamo!
Mama: Nie mamo, tylko do lekcji! I nie marnujcie czasu na podglądanie
sąsiadów zrozumiano? Aha! Dzwonił dziadek i ma dobrą wiadomość.
Kazumi: Wprowadza się?
Mama: Tak. Znalazł kupca na stary dom.
Kagome: Jedyna dobra wiadomość dzisiejszego dnia.
(Wyjaśnienie, żeby nikt nie pomyślał, że Kagome i Kazumi są jakieś nie
normalnie, że cieszą się z przyjazdu dziadka. Otóż dziadek jest bardzo
zżyty z Kagome i Kazumi. Gdy były małe nauczył je wiele pożytecznych
rzeczy np. strzelać z łuku, dlatego dziewczyny bardzo go kochają i
traktują z szacunkiem, bo może je jeszcze dużo nauczyć.)
Mama: Będzie zajmował się świątynią. Ale to nie zwalnia was z
obowiązków sprzątania tam! Dziadek ma już swoje lata i nie myślcie, że
się nim wyręczycie!
Kagome: Nawet nam to do głowy nie przyszło mamo!
Mama: Mam nadzieję. Ale teraz już... do lekcji! Jak was znam to jeszcze
nie skończyłyście robić zadań!
Siostry popatrzyły na siebie i wróciły do pokoju kończyć zadania,
które niestety trzeba było zrobić. (wszyscy znają ten ból)
Kagome: Ja już prawie skończyłam.
Kazumi: Tak szybko? Gdzie ci się tak spieszy?
Dziewczyna zarumieniła się.
Kagome: Mam się z kimś spotkać....
Ta.. tej to dobrze - pomyślała Kazumi. Jak to jest, że ona wygląda tak
samo jak ja, (z wyjątkiem tego, że ja mam zielone, a ona czarne oczy)
a ja nie potrafię sobie nikogo znaleźć!
Kazumi: To kim jest ten nieszczęśnik?
Kagome: Po pierwsze nie jest nieszczęśnikiem, z po drugie nie znasz go.
Nie jest stąd.
Kazumi: To skąd? Jak ty go chcesz niby spotkać? Pojechać do niego?
Kagome: Nie. On jest tutaj... chwilowo. Za kilka miesięcy będzie musiał
wyjechać z Japonii.
Kazumi: Mi się wydaje, że z tego nic nie będzie. A jak wygląda?
Kagome: Ma dość specyficzną urodę....
Aha, specyficzną. Nie zdziwiłabym się gdyby zakochała się w Godgilli!
Kagome: ... no i jest bardzo miły...
Jego rodzice to pewnie miliarderzy - pomyślała Kazumi.
Kagome: ... No i chyba mnie lubi.
Kazumi: CHYBA? CO TO ZNACZY ,,CHYBA''?!
Kagome: No... nie pytałam się go czy mu się podobam...
Kazumi: Babo! To się go zapytaj!
Kagome: To pewnie dlatego ty jeszcze nie masz chłopaka.
Kazumi: Zatkaj się. Nie mam bo nie chcę mieć, chociaż wielu mnie już
o chodzenie prosiło - skłamała.
Kagome: Uważaj bo ci uwierzę!
Kazumi: Możesz mi nie wierzyć, ale ty też nie masz chłopaka! Myślisz,
że z tym coś ci wyjdzie?
Kagome: Nie wiem.
Kazumi: A długo się znacie?
Kagome: No... prawie miesiąc...
Kazumi: To krótko...
Kagome: Ale śmieszne! Ty nie spotykałaś się z chłopakiem nawet godzinę!
Kazumi: Uważaj co gadasz, bo jak....
Nie zdążyła nic powiedzieć, bo usłyszała kolejny wybuch i wrzask.
- LINA!! COŚ TY ZROBIŁA! - ktoś krzyczał.
- NIE DRYJ MORDY! TO NIE MOJA WINA, ŻE TE ŚCIANY TAKIE SŁABE!! TO NIE
MOJA WINA, ŻĘ TUTAJ JESTEŚMY! NIC NIE JEST MOJĄ WINĄ! DREJCIE SIE DO
NIEGO!!
- PANIENKO LINO, CO SIĘ STAŁO?
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!
Kagome: Nie ma co, sąsiadów mamy... wybuchowych (^_^)
Kazumi: Prawda, prawda....
Kagome: Dobra... ja już idę, spieszę się na spotkanie! Trzymaj się Kaz.
Kazumi: Baw się dobrze (DLACZEGO? DLACZEGO JEJ TO POWIEDZIAŁAM?
DLACZEGO?! DLACZEGO?!)
Kagome: Dzięki!
Wyszła z domu. Kazumi nawet nie zdążyła zobaczyć, w którą stronę
idzie, bo tak szybko zniknęła jej z oczu. Kazumi myślała o Kagome.
Ciekawa była kim jest ten jej ,,tajemniczy'' chłopak. Jakoś nie była
w humorze nic robić, dlatego poszła do świątyni. Był to budynek z
drewna, na środku którego był ołtarzyk, a na ścianach wisiały dziwne
przedmioty i miecze, w tym jeden bardzo zniszczony.
Pod ołtarzykiem była szuflada, z której Kazumi wyciągnęła łuk i kilka
strzał. Wyszła ze świątyni i zaczęła strzelać do tarczy, którą jej
dziadek umieścił na świętym drzewie nie używając do przybicia gwoździ
co zawsze ciekawiło dziewczyny. Napięła cięciwę i wystrzeliła strzałę.
Jej grot trafił w sam środek tarczy. Za każdym razem, kiedy trafiała,
miała jakąś dziwną satysfakcję. Nie wiedziała dlaczego. Zanim jej
dziadek umieścił tę tarczę, pod miejscem, gdzie teraz jest jej środek
była mała wnęka, która wyglądała jakby w tym miejscu była wbita
strzała. Może dlatego tak często trafiała w jej środek...
Gdy ostatni raz trafiła w tarczę, zebrała wszystkie strzały
z tarczy i zaniosła do świątyni. Odłożyła je na miejsce, ukłoniła się
i wyszła. Gdy przechodziła koło świętego drzewa, liście zaszeleściły.
Spojrzała w tamtą stronę. Przez chwilę wydawało jej się, że ktoś
siedzi na jednej z gałęzi. Robiło się późno, więc wróciła do domu.
Włączyła telewizor i przełączyła na kanał z wiadomościami.
- ,,... i wtedy nastąpił wybuch.'' - usłyszała - ,,... połączymy się z
naszym, specjalnym wysłannikiem. Witaj Chris. Powiedz nam, co się w
końcu naprawdę wydarzyło.'' - na ekranie pojawił się facet w blond
włosach na tle wielkiej dziury. Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby
na dole ekranu nie pisało, że transmisja jest z bieguna północnego!
-,, Witajcie. Z doniesień świadków, których niestety mamy mało tutaj,
przed kilkoma godzinami wylądował: według niektórych statek kosmiczny,
według innych sami kosmici, a według jeszcze innych latający ludzie.
Na chwilę zrobiło się całkowicie jasno, a potem po kilkunastu minutach
usłyszano wybuch. Gdy udało się im dotrzeć nikogo tutaj nie było, a
w tym miejscu została o średnicy około czterech metrów i głębokości
około kilkunastu metrów dziura.
Naukowcy badaja, co mogło spowodować spowodować jej powstanie. Już
wykluczyli, że powstało to przez powiększającą się ciągle dziurę
ozonową. Z bieguna północnego dla CMM mówił Chris Coocer. Oddaję głos
do studia.... BIP...''
Kazumi wyłączyła telewizor. Na świecie dzieją się dziwne rzeczy -
pomyślała. Nie można być pewnym, że się już wszystko widziało.
Poszła do swojego pokoju i wzięła do ręki książkę ,,Demony, jak je
rozróżniać?'' i zaczęła ją czytać. Po jakimś czasie wróciła Kagome i
rzuciła się na łóżko, po czym zasnęła. Po niedługim czasie także Kazumi
także zmorzył sen...


Koniec części pierwszej.
Mam nadzieję, że na razie fan fik wam się podoba. Póki co jeszcze nic
nie jest wyjaśnione. Mam nadzieję, że choć trochę was zaciekawił.
Jeżeli chcecie żebym pisała dalsze części, lub jeżeli macie
jakiekolwiek uwagi i komentarze proszę je pisać na e-mail:
kazumi1@o2.pl . Z góry dziękuję.
Kazumi



   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.80486400 1276782664
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!