Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Zelgadia
Miecz przeznaczenie
 
Treść fanfika..
Ciemność... W ułamku sekundy w ciemności błysnęła klinga miecza. W nikłym świetle gwiazd zobaczyć można było tylko jego białe włosy. Miecz co chwilę ze świstem przecinał powietrze. Białe włosy wirowały w szalonym tańcu gdy zadawał cios...
Zel!!! -Lina bezskutecznie próbowała zwrócić na siebie uwagę przyjaciela -Obudź się wreszcie, spałeś?
- Nie -przerwał jej Zelgadis -myślałem.
Zela od kilku dni nawiedzała ta dziwna wizja. Nie widział co oznacza, ale był pewien że wkrótce się dowie...Przeczucie go nie myliło...
Ponownie w drodze -z lekkim uśmiechem podsumował Zel, próbując dogonić przyjaciół.

Świst klingi obudził Zelgadisa.
Nie! -zdołał krzyknąć, poderwał się z łóżka jak oparzony. -uff! To tylko spadł mój miecz...
Po chwili wrócił do łóżka.

Zelgadis ze smutkiem patrzył za dwoma dziewczynami uciekającymi przed nim z krzykiem. -znowu to samo.
Odprowadził wzrokiem dwie wystraszone dziewczyny, odwrócił się i poszedł w swoją stronę.
Co się stało? -Lina zapytała widząc zmartwioną minę przyjaciela -wyglądasz jak...
...POTWÓR! -krzyknął Zelgadis -To chciałaś powiedzieć, prawda?!!!
Lina przez chwilę nie mogła wyksztusić słowa.
- Zel! Nie...
Może nie chciałaś tego powiedzieć...ale tak myślisz, mam rację?!!!
Mam...-Zelgadis ukrył twarz w dłoniach.
- Zelgadis -san ...Amelia nie znajdywała słów aby go pocieszyć- .
- zostawmy go samego przez chwilę, chodź -Lina wraz z Amelią odeszły zostawiając Zelgadisa sam na sam ze swoim bólem.
Zelgadisowi siedzącemu w samotności przed oczami pojawiały się wspomnienia
...zamiana w chimerę
...walka z Shabranigdo
...Kopia Rezo
Wszystkie wspomnienia odżyły w jednej chwili, żałował iż tak dał się ponieść emocjom, nie wierzył aby jego przyjaciele myśleli też w ten sposób.
Nagle zaczął wiać mocny wiatr.
Zelgadis z przerażeniem patrzył na rosnącą z każdą chwilą czarną dziurę.
Z każdą minutą większa, była coraz bliżej.
Zelgadis nie mógł się ruszyć...było coraz mniej czasu, próbował zebrać myśli ale nie mógł nic zrobić.
Po chwili było już za późno...
Jego przyjaciele siedzący parę metrów dalej nie zauważyli nic dziwnego. Nie usłyszeli także krzyku Zelgadisa wciąganego powoli w czarną otchłań ...

Gdy Zelgadis się ocknął, leżał na stercie mchu. Nad sobą zobaczył dziesiątki wyciągniętych łuków. Bojąc się nawet odezwać leżał w bezruchu. Kątem oka zobaczył idącą ku niemu postać...
Białe włosy... -szepnął widząc z bliska postać. Białowłosy mężczyzna powiedział do łuczniczek słowa w dziwnym języku. Gdy odeszły, dopiero wtedy Zelgadis zorientował się że każda z nich ma lekko zielonkawy odcień skóry.

Lina-san! Pana Zelgadisa nigdzie nie ma! - wołała Amelia ze łzami w niebieskich oczach.
Nie martw się Amelio, wiesz jaki on jest...wróci -odpowiedziała Lina próbując pocieszyć Amelie, choć sama martwiła się o Zela, zniknął tak nagle...

- wstawaj!- białowłosy mężczyzna pomógł mu wstać- -co tutaj robisz? Mogłeś łatwo zginąć- ! Driady nie lubią obcych na swym terytorium.
- A więc to były driady? -Zel z ciekawością spojrzał w stronę ostatniej odchodzącej driady- gdzie ja w ogóle jestem? -zapytał
- Pozwól że ja tu będę pytał. -stwierdził raczej niż poprosił białowłosy mężczyzna -skąd się tu wziąłeś?
Zelgadis opowiedział wszystko co się zdarzyło na pustkowiu. -mogę się więc dowiedzieć GDZIE JA JESTEM?! -powtórzył zirytowany Zelgadis patrząc nieufnie na stojącego przed nim człowieka.
Zel lustrował wzrokiem nieznajomego. We śnie nie widział jego twarzy ale coś mu mówiło że to właśnie on nawiedzał go w wizjach.
Nieznajomy miał mlecznobiałe włosy sięgające mu do ramion choć nie wyglądał na starego, paskudną bliznę na policzku, ale najciekawsze były jego oczy... jak u węża. Odziany był w czarną, skórzaną kurtkę nabijaną ćwiekami wyglądającymi na srebrne i czarne spodnie.
Na plecach przewieszony był masywny miecz.
- jesteś w Brokilonie.
Zelgadis zmarszczył brwi. Nie słyszał nigdy o takim miejscu.
- Cóż... wygląda na to, że przeniosłeś się z innego wymiaru.
- Wiesz może co mógłbym zrobić- aby tam powrócić- ?
- Znam kogoś kto mógłby pomóc, ale wróci dopiero za kilka dni. To czarodziejka...nazywa się Yennefer...
- Wygląda na to, że chwilę tu zostanę...
- Twoje przybycie tutaj musi mieć- jakiś cel... co się stało zanim zostałeś przeniesiony? Masz jakieś ukryte pragnienia, lęki?
- Chcesz wiedzieć- ?!... -zdenerwowany Zelgadis dopiero teraz odsłonił twarz od maski -co mam powiedzieć- ?!!!...Że uśmiecha mi się życie jako potwór?!
Białowłosy mężczyzna zmrużył oczy patrząc na Zela -zostałeś przeklęty?...
- nie, to zaklęcie chimeranistyczne -powiedział Zelgadis odwracając wzrok. -kim jesteś? -spytał przypatrując się bacznie twarzy rozmówcy.
- To nieistotne. Ważniejsze jest twoja wizyta w naszym świecie, a raczej powrót do twojego...
Jak mam cię nazywać?
- mów mi Zelgadis, albo Zel. Nie mogę poznać- twojego imienia?
- Wszystko w swoim czasie...Zelgadisie... możemy jedynie czekać- na Yennefer.
Czas płynął powoli, ale nieustająco. Zelgadis wiele się nauczył od swojego nowego kompana. Żaden z nich nie wiedział że przez cały czas są obserwowani. W końcu doczekali się przybycia czarodziejki.
Nadszedł czas powrotu do swojego świata. Przez ostatni dzień rzadko się do siebie odzywali.
- Zel! -zawołał białowłosy na odchodnym. -co to twojej sprawy powiem ci coś co kiedyś dawno sam usłyszałem...
Duettaean aef cirrian Caerme Glaeddyv. Yn a esseath.
Co? -powtórzyła chimera nic nie rozumiejąc.
- to starożytne runy...to znaczy... Miecz Przeznaczenia ma dwa ostrza...Jednym jesteś Ty...
Zelgadis powtórzył po cichu słowa. -chyba rozumiem...dziękuję...
- Po prostu je zapamiętaj... ty rządzisz swoim przeznaczeniem...nie zapomnij o nim tak jak ja...gdy je znalazłem po prostu odeszło...znajdziesz sposób. Po prostu wierz...
- Rozumiem. Powiesz mi teraz swoje imię?
- Na imię mi Geralt, wiedź... -zawahał się -po prostu Geralt...
- Szybciej! -wydarła się Yennefer -nie utrzymam dłużej tej bariery!
Zelgadis skoczył w magiczny portal, przez ułamek sekundy wydawało mu się że zza drzewa mignęły płowe włosy. Nie miał czasu się nad tym zastanawiać, magiczna siła zaczęła go przenosić.
Yennefer wciąż utrzymywała portal nie podejrzewając nawet że ktoś jej pomaga.
Geralt zastanawiał się komu te słowa bardziej się przydały, wypowiadając je przypomniał sobie wiele rzeczy które dawno uleciały mu z pamięci, zdarzenia które zdawało się iż wydarzyły się tak dawno...jego przeznaczenie...ile lat minęło gdy widzieli się po raz ostatni...jego Dziecko Przeznaczenia...
Gdy Zel znikł i zamknął się portal zza drzewa wyszła młoda dziewczyna o płowych włosach, na plecach również przewieszony miała miecz.
- Ciri!!! -krzyknęła spółka Geralt&Yennefer.
- Ciri -dodał Geralt jej rozbawiony wyraz twarzy -ty go tu sprowadziłaś, prawda? -nie musiał słyszeć- odpowiedzi, znał ją, podejrzewał widząc ją tutaj.
- Ale Ciri...dlaczego?
Cirilla jeszcze bardziej się uśmiechnęła. Robiąc przy tym tajemniczą minę. -sore wa himitsu desu...
Chyba nie musimy się domyślać w jakim towarzystwie przebywała...



PS. Możliwe że część osób nie będzie za wiele wiedziała z powodu
a) mojego chaotycznego pisania
b) nie przeczytali „Wiedźmina”
c) nie przeczytali tego fanficka
Tak więc te osoby przepraszam, mam nadzieję że dopatrzą się w tym fanficku czegoś więcej oprócz mojej chorobliwej wyobraźni oraz świra na punkcie Slayersów (zwłaszcza Zelgadisa) i Wiedźmina...chyba się zagalopowałam
Wielkie YO! Everybody!

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.47410700 1314102986
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!