Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Smok Ciemnosci
Misja Valgaava
rozdział #01
 
Treść fanfika..
***Krótki wstęp***

To opowiadanie powstało na prośbę Kay Valgaavinki. Dlatego chętnie zostało
przeze mnie napisane.

W tym opowiadaniu znalazły się chyba tylko dwie nieścisłości, co do których
można mieć wątpliwości:są to Złote Smoki i wszelakie budowle zniszczone w
Slayers Try. Tłumaczę: Serius, jeszcze przed powrotem do swojego świata,
wskrzesił wszystkie zabite przez niego i Ellobossa istoty, po czym odtworzył
wszystkie budynki zniszczone podczas walki z Dark Starem i nie tylko. Czyli
Świątynia Ognistego Smoka i Siedziba Starożytnych Smoków spowrotem stoją na
powierzchni ziemi. A tak w ogóle miłej lektury pierwszej części "Misji
Valgaava".

***Koniec krótkiego wstępu***

Misja Valgaava#1




Rozdział pierwszy. Początek


...Po tym, jak Filia zabrała moją kulkę życia, miała nadzieję, że uda jej
się wychować mnie, byłego Dark Stara, na dobrego i uczciwego chłopaka. Złota
Smoczyca włożyła mnie (kulkę życia) do koszyka z wikliny i opatrzyła go
różową wstążeczką. Sama zabrała się do sprawdzania wartości diamentów,
złota, srebra itd, itp, czyli założyła sklep jubilerski "Smok & C.O"

Właśnie sprawdzała diament numer tysiąc pięćset sto dziewięćset czy któryś
tam z kolei, gdy usłyszała płacz dziecka(!) na zapleczu.Natychmiast tam
pobiegła i... co zobaczyła? Małego lazurowłosego chłopczyka z
dużymi,czarnymi skrzydłami.

Filia podbiegła do mnie, wzięła na ręce i przytuliła.

-Co ty u licha robisz, Złoty Smoku?

Filia otworzyła oczy i... zobaczyła dorosłego Mnie.

-Ttto ty jesteś już dorosły?-wyjąkała.

-A co myślałaś? O choroba.-I przed Filią znów był "słodki, mały Valgaav".

Jak wiadomo, Starożytne Smoki rosną bardzo szybko, więc Filia miała bardzo
mało czasu na wymazanie z mojej pamięci wszystkiego, co złe.Moja edukacja
przebiegała dość sprawnie. Filia wpajała mi, że Lina Inverse, jej drużyna i
wszystkie stworzenia są moimi przyjaciółmi. Po pewnym czasie Filia pokochała
jednego ze Złotych Smoków, wyszła za niego i miała dwójkę dzieci. Wtedy
byłem znów dorosły. Zostawiłem karteczkę "Filio, poszedłem w świat. Nie
czekajcie z obiadem." i poszedłem (Trzeba było napisać poleciałem). Użyłem
niewidzialnego płaszcza i tak leciałem i leciałem...

A TYMCZASEM U FILII

Filia znalazła karteczkę i się rozpłakała. Kochała Valgaava jak własne
dziecko (miłością macierzyńską) i przerażała ją myśl, że "jej mały,
bezbronny Valgaav" poszedł "w świat".Zaraz poszła powiedzieć o wszystkim
swemu mężowi. Ten, po wysłuchaniu Filii, powiedział:

-Filuniu droga, czy zapomniałaś, że Valgaav był już kiedyś dorosły?

-Może i tak, ale teraz jest inny. Jest dobry.

-On zawsze był dobry. Tyle że mazoku przekabacili na swoją stronę.

-Och, dziękuję, misiu. Kocham cię.

-nie ma za co. Ja ciebie też, kotku.

ŁEEEEEE(płacz dzieci)

-Przepraszam cię, misiu. Dzieci wołają jeść.

POWRACAJĄC DO MNIE

Przez przypadek wylądowałem na polanie pośród lasu. Nocka już sobie
zapadała, więc trzeba było rozbić obóz. Schowałem skrzydła i dalej po drewno
na ognisko i po gałęzie na szałas.Pominę opis rozbijania obozu, lecz w końcu
złożyłem szałas. Pragnę także powiedzieć, że moja pamięć nie doznała
uszczerbku po przekabaceniu przez mazoku i wszystko pamiętam. Zamieszczę
także swój autoportret podczas trwania mojej "wcześniejszej" misji, tzn.
podczas trwania"Slayers Try".Powracając do sprawy: rozpaliłem ognisko i
położyłem się spać. Zasnąłem jak dziecko. Obudził mnie świt. Zwinąłem obóz i
miałem zamiar lecieć dalej, lecz stwierdziłem, że skrzydła straszliwie mnie
bolą. No więc poszedłem na piechotę. Tak sobie idę i idę, aż nagle słyszę:

-STOP!

-Co się stało?-pytam się nimfy, która mnie zatrzymała.

-Nie przejdziesz dalej, jeśli nie odgadniesz mojej zagadki.

-No to wal. A czy ty nie jesteś jakąś odmianą sfinksa?

-Sfinks to mój kumpel. Zgadnij, co to jest: czarne na czerwonym, jedzie po
zielonym?

-Hm, właśnie doszedłem do wniosku, że to murzyn na Jawie, jedzie po trawie.

-Sss...skąd wiesz?

-A tak jakoś intuicyjnie wyczułem.

-Proszę przejdź. Masz ładne włosy, wiesz? Lazurowe.

-Dzięki. Dokąd tędy dojdę?

-Do Bellquest. Jest to kraina zamieszkana przez nimfy. NASZĄ władczynią jest
Bellatrix. Poza tym w Bellquest mieszkają jednorożce. Ale uważaj na nie. Są
bardzo nieuczciwe.

-Do widzenia. I jeszcze raz dziękuję za pomoc.

-Do widzenia, lazurowłosy. Nie ma za co.

No więc idę sobie dalej. Patrzę w lewo-coś białego śmigło. Patrzę w prawo-to
samo. Patrzę przed siebie-stoi jednorożec. Zaraz obok-drugi. Ale ten nie
stoi, tylko leży i jest najwidoczniej ranny. Podchodzę bliżej-jeden
jednorożec ucieka, a drugi przemawia ludzkim głosem:

-Proszę, pomóż mi.

Wyciągnąłem wtedy balsam ziołowy gojący wszystkie rany, i posmarowałem nim
bok rannego jednorożca. Po chwili jednorożec wstał, spojrzał na mnie i
powiedział:

-Uratowałeś mnie. I dlatego zaprowadzę cię do Bellquest. Złap się za moją
grzywę.


Rozdział drugi. Bellquest


***ZIUUU***


-A oto i brama Bellqest.-powiedział jednorożec.

Weszliśmy do środka. Aż mnie zamurowało, gdy zobaczyłem ogrom tej krainy. Na
wzgórzu, gdzie rosło wielgaśne drzewo, stał kilka jednorożców. Jednak, w
odróżnieniu od "mojego" jednorożca, nie miały srebrzystych grzyw, a czarne.

-Poznaj moich braci.

-Witajcie!

-Ihaha!

-A teraz chodź, przedstawię cię nimfom.- powiedział jednorożec.

Doszliśmy do jakiegoś lasku. Nagle zza pobliskiego drzewa wyskoczyła smukła
nimfa.

-Kto to jest, Aladarze?-spytała-Nie znam go.

-Ten facio uratował mi życie. Poznaj...eee, a jak ty się właściwie
nazywasz?-zwrócił się do mnie jednorożec.

-Valgaav.-odpowiedziałem.

-Tak więc poznaj pana Va...

-Czekaj, ja skądś znam to imię...Aa, Lina Inverse mówiła coś takiego do
płaczącego Zelgadissa Graywordsa: "Zaczynasz się zachowywać jak
Valgaav".-powiedziała nimfa.

-Wrr, już ja jej dam. Niech no ja ją tylko dopadnę-to tylko kwestia
czasu...-wymamrotałem

-Ekhm,- wtrącił Aladar-tak więc Bellatrix, poznaj pana Valgaa...

-Bellatrix?-zapytałem nimfy-Nimfa od zagadek opowiadała mi, że jesteś ich
przywódczynią.

-Tak, to ja.-odpowiedziała Bellatrix.

-HEJ!! BELLATRIX, POZNAJ PANA VALGAAVA!-wydarł się Aladar-PAN VALGAAV
URATOWAŁ MI ŻYCIE!!

-W jaki sposób?

-Posmarowałem mu ranę moim balsamem ziołowym-wtrąciłem, pokazując na
Aladara.


***AAAAAWWWWWWW***


Ziawło mi się.

-Och, widzę, że jest pan zmęczony, panie Valgaavie.Podsadzimy pana do domku
na drzewie.-powiedział Aladar

-Nie potrzeba-rozwinąłem skrzydła i wleciałem na drzewo.

-Tto pan ma skrzydła?-wyjąkała Bellatrix.

-Taaa. Dobranoc.

-Dobranoc.-odpowiedzieli razem Bellatrix i Aladar.

Najwidoczniej szybko zasnąłem. kiedy się obudziłem, był już ranek. Bellatrix
siedziała na pobliskim drzewie.

-Dzień dobry, Bellatrix. Przepraszam, jeśli ci w czymś przerwałem, ale
chciałbym się o coś zapytać.

-Tak?

-Ta nimfa mówiła mi, że jednorożce są-letko mówiąc- nieuczciwe.

-Nnoo ttaakk-zmieszała się Bellatrix-ale tylko Aladar jest dobry. Jak już
pewnie zauważyłeś, on ma srebrną grzywę, a pozostałe jednorożce-czarne. Otóż
czarna grzywa oznacza nieuczciwość i dlatego te jednorożce żyją zamknięte i
nie mogą wychodzić. A czemu TY przybyłeś do Bellquest?

-Trafiłem tu przypadkowo.-odpowiedziałem.

Zapadła cisza.

-A co wy tutaj robicie, Bellatrix?-spytałem.

-Tak właściwie, to nic. Pilnujemy, by jednorożce nie uciekły i takie tam. A
dlaczego ty masz skrzydła?- zainteresowała się Bellatrix.

-Ponieważ jestem Smokiem.-odpowiedziałem.

-ALADARZE!! CHODŹ TU SZYBKO!!-krzynęła Bellatrix.


***TUP TUP TUP***


-Tak, Bellatrix?-zapytał Aladar

-TEN TWÓJ PAN VALGAAV TO SMOK!!!!!

-Sssmokk??-w głosie Aladara brzmiał nuta strachu.

-Taaaa, jestem Smokiem, a do tego Starożytnym- wtrąciłem, trochę
zniecierpliwiony.

-UFFF!- to Bellatrix i Aladar.-Już myśleliśmy, że jesteś Smokiem Ciemności.

-Co?

-Nigdy nie słyszałeś o Smokach Ciemności?

-Nie.

-Tak nazywamy podwładnych Gaava, Smoka Chaosu. Choć ten nie żyje już od
dawna, niektórzy jego słudzy dotąd sieją spustoszenie na świecie.

"Czyli ja też byłem Smokiem Ciemności"-pomyślałem. Lecz Bellatrix dała znak,
bym zszedł z drzewa.

-Idziemy na spacer.-powiedziała-Idziesz z nami?

-Chętnie.- odpowiedziałem i poszliśmy. Zrobiliśmy szmat drogi: od pagórka,
na którym wczoraj stały jednorożce, aż do drugiej bramy Bellquest.

-Tą bramą wychodzi się na drugą stronę Bellquest-powiedział Aladar-Wiemy, że
chcesz nas opuścić. Gdy wyjdziesz stąd, przemień się w smoka i leć.
Niedaleko zobaczysz coś, co będzie dla ciebie bardzo ważne. Do zobaczenia.

- Do widzenia.-odpowiedziałem i wyszedłem z Bellquest. Następnie rozwinąłem
skrzydła i poleciałem. Leciałem tak aż do nocy. W końcu wylądowałem w środku
lasu, wszedłem na drzewo i zasnąłem. Gdy otworzyłem oczy, spostrzegłem, że
obok mnie siedzi młoda dziewczyna. Po bliższym przyjrzeniu się jej
stwierdziłem, że śpi. Miała długie blond włosy, jasną cerę, zieloną, długą
sukienkę i bose nogi. Kiedy jednak wstałem, dziewczyna otworzyła oczy i
spojrzała na mnie z przestrachem.

-Kkkim jesteś?-spytała.

-Nazywam się Valgaav, a ty?

-Ja jestem Feria. Jestem Opiekunką Natury. Co tu robisz?-Najwyraźniej
nabrała odwagi.

-Zatrzymałem się tu na nocleg.-odpowiedziałem.

-Acha. Wybacz, teraz muszę zająć się naturą- powiedziała i znikła.

"W takim razie ja lecę dalej" pomyślałem i rozwinąłem skrzydła. Znów mnie
bolały.

-Och, przepraszam, zapomniałam.-Feria zmaterializowała się przede mną,
dotknęła swoim berłem moich skrzydeł i znów znikła. Ku mojemu zaskoczeniu,
skrzydła już mnie nie bolały. Wzbiłem się w powietrze i znów leciałem.

PS. All rights reserved.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.71429900 1276781680
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!