Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Yumi Metallium
Nowa misja
rozdział #01
 
Treść fanfika..
Nowa misja cz.1- Początek.

Początek trochę drastyczny, ale potem ulżę. Pierwsza część, będzie poświęcona pewnej osobie. Znawcy skojarzą kim może być tajemnicza postać.
ps.W tym ficku trochę odchodzę od Slayów.
ps.2.Dodaję Reia i Kaia z anime Beybleyd.
ps.3.Postać nie wystąpiła w żadnych Slayersach, ani w kinówkach, to moja wymyślona postac, ale spróbujcie wymyślić, kim może być. Jak nie wymyślicie to się później dowiecie.
ps.4. Musicie znać Slayers Try, aby skojarzyć czyim potomkiem może być.... Ups. trochę za dużo napisałam. Miłego zcytania.


Leżała na łóżku, gapiąc się ślepo w sufit. Jej oczy były piękne.... amestyzowe, lecz gdy się złościła, lub w chwilach ostrego bólu, nabierały głębokiego, niebieskiego koloru i demonicznego kształtu.
Podniosła się. Jej długie, złote włosy opadły na ramiona. Spojrzała na nóż leżący na stole. Jego rączka była wysadzana drogimi kamieniami, a ostrze, które było trochę zakrwawione, ze srebra. Spojrzała na nadgarstki. W niektórych miejscach pocięte. Miała dziwny zwyczaj cięcia sobie rąk nożem, gdy jest zdenerwowana. To ją uspokajało. Przez całe życie zadawała sobie, tylko jedno pytanie "Kim, a raczej CZYM jestem?". I znów strach, zdenerwowanie... Podniosła nóż i delikatnie nacięła nadgarstek. Chciała płakać, ale nie miała czym... Krople krwi opadły na jej krótką, białą bluzeczkę. Następne nacięcie i następne, i kolejne krople krwi. Kilka spadło na jej spodnie. Jej bluza zaczęła mieć karminowy odcień.
Nagle usłyszała kroki. Podniosła swoje spiczaste uszy. Ktoś wszedł do jej pokoju. Nie odwracała się.
-YUMI!- powiedziała kobieta z wyraźnym zdenerwowaniem w głosie podbiegła do niej- Znowu?
Wyrwała jej nóż z rąk. Jej brązowe oczy spojrzały się w spuszczoną głowę Yumi.
-W moim domu dziecka nie pozwolę na takie żeczy!- teraz miły zaniepokojony głos zmienił się w ostry, bolący głos- Chańbisz dobre imie naszego domu dziecka.
-Pani... pani dyre...dyrektor....- zapytała depresyjnym głosem- Czy... czy ja jestem dziwna?
-Oczywiście, że jesteś! Jesteś nienormalna. Bo kto normalny tnie sobie ręcę. Jeszcze się pytasz... Widziałaś się w lustrze? Twoje oczy, uszy. Nawet twoje włosy są dziwnie długie i nienaturalnie złote! A teraz się przebież i zejdź na kolację.
Mówiąc to wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami.
-Dlaczego ja....? Co za opiekunka....
Podniosła nóż, który przed chwilą rzuciła jej pod nogi dyrektorka. Nagle w kącie pojawiła się rudo włosa postać. Spojrzała się na Yumi, swoimi czerwonymi oczami. Zamieniły spojrzenia.
-Lina...- zaczęła Yumi- Dlaczego mnie stąd nie zabierzesz?!
-Nie mam takiej mocy- ruda podeszła i usiadła obok niej- I tak jest to bardzo dziwne...., że jestem tu i...
-A jak się ma Val? W sumie to on jest odemnie starszy o 3 lata, ale.... martwię się o niego...
-Dobrze. Twoi rodzice chcieli by się z tobą spotkać.... Val też.
Nagle zaczęła znikać.
-Oho... Muszę znikać... I nie martw się. Niedługo się z nimi spotkasz.
I znikła. Jej najlepsza przyjaciółka. Z opowieści Liny wynikało, że ma więcej po niej, niż po rodzicach. W tym miłość do jedzenia i kleptomanie (oczywiście na złodziei). Została tak jakby przez nią wychowana, ale cięcie nadgarstków wzięła z ulicy.
Yumi wstała i przebrała się. Umyła ręce. Łazienki miały w pokojach, więc nie musiała się narażać na widok swoich "koleżanek". Tym razem nie miała najmniejszej ochoty iść grzecznie na kolację. Była 21:00. Dziwna pora na kolację. Wzięła swój dość duży plecak na jedno ramie i spakowała do niego kilka bluzek. Biłe, czarne, niebieskie, z różnymi wyszyciami, lub jednolite. Zawsze miały długie rozszeżane rękawy i odsłaniały brzuch. Sapkowała także kilka par spodni. Zawsze dżinsowe dzwony. Wzięła swoje pieniądze, zbierała je dość długo. Uzbierała 150 zł.
-Pownno wystarczyć...
Włożyła swoją biżuterię i wszystkie swoje rzeczy. Miała ich niewiele. Walkman, kilka kaset, laptop, dyskietki, nóż który przed chwilą trzymała w ręku. Dostała go od Liny. Zawsze mówiła, że kiedyś się jej przyda. Dostała od niej także niebieską, do połowy ud koszulę nocną, na ramiączka, z jedwabiu.
-Wszystko.
Założyła plecak i podeszła do okna. Mieszkała na pierwszym piętrze, więc nie miała problemu z ucieczką. Biorąc pod uwagę to, że świetnie skakała. Potrafiła podskczyć nawet na 3m, a zeskakiwanie miała opanowane perfekcyjnie. Pobiegła najszybciej jak mogła do bramy i ją przeskoczyła.
-1,5 m. Czy oni ze mnie kpią?- powiedziała, z wyraźną poprawą humoru- Wolność.
Przeszła się i wbiegła do autobusu. Usiadła na wolnym miejscu. Nagle podszedł do niej męszczyzna.
-Poproszę o bilet- powiedział.
-Słucham?
-Poproszę o bilet do kontroli.
-A...- wiedziała, że nie ma go, ale spojrzała do plecaka, leżącego na jej kolanach- Och...- zaczęła- Zapomniałam...
-No...no... To będzie kara... Jak masz na imię? Podaj mi także swój adres.
Nie miała nic do stracenia.
-Yumi Metallium. Dom dziecka im. "Szczęśliwego dziecka"- "to brzmi prawie jak sarkazm" pomyślała- Mam 14 lat.
-Dziękuję- podał jej kartkę- proszę- i odszedł.
"Wal się koleś" Spojrzała przez okno. Wysiadła w centrum, przed pałacem kultury. Poszła ulicą przed siebie. Zobaczyła wiele biednych ludzi. Spojrzała na księżyc i... wpadła na chłopaka. Oboje upadli. Yumi lekko podniosła się.
-Ja... ja przepraszam- powiedziła. Już chciała wstać kiedy zobaczyła przed sobą rękę.
-To ja prepraszam- powiedział chłopak. Uśmiechną się do niej miło. Złapała jego dłoń i wstała.
Przyjrzała mu się bliżej. Wyglądał na 14 lat. Miał pomarańczowe oczy z kocimi źrenicami. Na końcówkach ust, lekko wystawały mu zęby. Wyglądał jak wampirek. Poza tym był ubrany w srój przypominający kimono, a raczej jego bluza jakby była od kimona. Miał niebieskie spodnie i czerwoną opaskę ze znakiem jing i jang, która podtrzymywała długą, czarną grzywkę. Z tyłu miał splecione włosy, wyglądające jak ogon.
-Jestem Rei....
-Ja... Ja mam na imię Yumi- wydusiła.
-Co taka dziewczyna robi w takim miejscu, o tak późnej porze?
-Obijam się o chłopaków....
-......
-Żartowałam...- poczuła, że może mu zaufać- Uciekłam z domu dziecka.
Odwróciła wzrok i spojrzała w ziemię. Kątem oka zobaczyła, że ma lekko rozerwaną bluzkę na rękawach i widać jej rany. Spojrzał się na nie pytająco, ale nic nie powiedział.
-Czyli jesteś bezdomna... Może zaprowadzę cię do mnie?
-Hm....?
-Nic ci nie zrobię...^_^
-No... dobra...
Poszli do dużego hotelu. Po drodze opowiedzieli o sobie.
-Cicho...- powiedział szeptem Rei- Jak ci powiem to biegniemy do windy...
Kiwnęła głową.
-Teraz...
Pobiegli do otwartej, pusej windy. Wbiegli do środka. Rei nacisnął na 5.
-Niezłe masz mieszkanko... Nie wiedziałam, że jesteś taki bogady i mieszkasz w hotelu.
-Cicho.... Ja też zwiałem z domu dziecka. Mieszkam tu od 3 dni. Powiedzmy sobie szczerze... Ostanio ukradłem klucze. Niedługo skapną się, że nie mają tego klucza i nie ma nikogo w pokoju.
-Mhm...
Zatrzymali się. Winda otworzyła się i wyszli na zewnątrz. Podeszli do jakiś drzwi. Rei otworzył drzwi i weszli.
-Już jestem- powiedział. Yumi weszła do środka. Były tam 3 łóżka. Na środkowym siedział chłopak z walckmanem na uszach. Czytał ksiązkę.Wyglądał na przynajmniej 15 lat. Miał srebrne włosy i niebieskie trójkąty na policzkach. Spojrzał na nich. Jego brązowe tęczówki odrazu utkwiły w Yumi. Zdją słuchawki.
-Co za nową sprowadziłeś?- powiedział chłodno.
-To Yumi. Zwiała z domu dziecka.
-Jestem Kai- powiedział schodząc z łóżka- Jutro się wynosimy stąd.
-Tak jak myślałem.
-Zdobyłem bilety na wyjazd do Stocheng. Miałem przeczucie, że kogoś sprowadzisz więc mam 3.
-Super, wracamy do domu.
-A ty mała? Nic nie mówisz...
-Jakoś nie czuję się w waszych tematach...- powiedziała.
-Już 22. Samolot mamy o 10. Musimy się wyspać. Idźcie się wykąpać, ja już to zrobiłem.
-Dobra...- zaczął Rei- Yumi. Ty pójdź pierwsza. Ja poczekam.
Yumi kiwnęła głową i poszła do łazienki. Umyła się przebrała w koszulę nocną. Wyszła do pokoju i poszła do swojego łóżka, które wcześniej wskazał jej Rei. Położyła się i od razu zasnęła.

***

23. Dwóch chłopaków siedziało przy stole.
-Dlaczego ją tu sprowadziłeś?- powiedział jeden z nich.
-Jest jedną z nas. Nie widzisz?
-Widzę. A jeżeli nie przeżyje przejścia?
-Jest silna. Przeżyje.
-Skąd to wiesz?
-Kai! Nie czujesz tej energii? Przecież to jej szukaliśmy.
-Czuję. Ale... Rei. Ona może być także zagubionym...
-Przestań i chodź raz mnie posłuchaj! Ja wiem, że ona potrzebuje pomocy. Nie widziałeś jej nadgarstków? Przecież one są pocięte, jak żadne inne jakie widziałem.
-Widziałem. Jakoś.... truno mi to zrozumieć. Zjawia się dziewczyna z dość dużą mocą i ranami, a ty zachowujesz się wobec niej, jak jakiś starszy braciszek. Wytłumacz mi to....
-Niemyśl sobie niczego głupiego. Mam poprostu przeczucie.
-A na jakich podstawach?
-A na jakich podstawach miałeś przeczucie, że przyjdę z Yumi?
-Dobra. Zakończmy ten temat i połóż się spać.
-A ty?
-Jeszcze trochę posiedzę.
Rei przytakną i położył się spać. Zasną wciąż wpatrując się w Yumi. "Czy to ona? Nie wiem, ale niedługo będzie to jasne"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I jak? I jak? Podobało się? Jeżeli tak to wysyłajcie e-maile pod numer user9210@sferia.net , lub pod gg 8031261






   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.36119800 1276786548
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!