Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Maruta
Oni sami i swiat
rozdział #01
 
Treść fanfika..

Pierwsza czesc bedzie bardzo nudna, ale za to nastepne beda troche fajniejsze.Szczegolnie

polecam czesc trzecia :] .




Lina i Zelgadis siedzieli na piaszczystej, nadmorskiej skarpie. Morskie fale uderzaly

o brzeg, podmywajac klif. Slone krople wody osiadaly na ich wlosach. Wokol nich nie bylo nikogo.

Miedzy drzewami wiatr wyl jak samotny wilk. Moze byla to aluzja to tego, jakim odludziem stal

sie teraz swiat.

Lina wyjela z kieszeni kanapke i zatopila w niej zeby. Po powolnym (!) przezuciu jej jako

pierwsza przerwala beznadziejna cisze.


- Nie ma nawet z kim bic sie o zarcie... i glupio zamawiac w karczmie danie tylko dla dwu
osob...

- Dla jednej.-dodal Zelgadis.

- Nieee, no, Zel, bez jaj! Na calym swiecie pozostalo tylko kilkuset ludzi, a ty jeszcze chcesz

sobie pojsc i zostawic bezbronna dziewczyne sama???!!!

- W przeciwienstwie do Gourriego, nie jestem niczyim ochroniarzem.


Gourry...Lina czula, ze lzy naplywaja jej do oczu. Bez niego bylo tu tak inteligentnie...Nie

miala nawet komu tlumaczyc wszystkiego, nie miala kogo zdzielic, jesli nie chciala miec

akupuntury drucianej lub zderzenia niczym z kamiennym murem.Nuda.

Zel wyraznie wyczul sytuacje i postanowil choc raz sie rozczulic.


- Ja tez za nimi tesknie.


Za nimi. Lina wiedziala, kogo Zel mial naprawde na mysli. Nie miala mu tego za zle. Pomyslala

nawet, ze widzi ta osobe, jak biegnie do nich przez las.


-Panno Lino! Panie Zelgadis!


Szkoda, ze to tylko w jej glowie.



-Wiesz, Lina, najlepiej by bylo, gdybys albo zaczela kontrolowac Giga Slave w pore, albo nie

zrobila tego w ogole.

- Czemu mialabym nie powstrzymac zaklecia?


Zelgadis jakby otrzasnal sie ze snu. Utkwil wzrok w ziemi i przez chwile zastanawial sie, co jej

odpowiedziec.


-Zaczynam gadac glupoty, zapomnij.

-Masz racje. Nie podoba mi sie ten swiat. Lepiej, zeby wszystko zginelo, lub zeby wszystko

przezylo,niz zeby zostaly tylko takie... takie RESZTKI...


Zelgadis nic nie odpowiedzial, byl jednak rad, ze odgadla jego mysli. Wstal i odwrocil sie w

strone lasu.


-Sorry, Lina.



To mowiac znikl wsrod drzew.Lina dlugo wpatrywala sie w miejsce, w ktorym stracila go z oczu.

Nie dalo jej to jednak nic. Znudzona polozyla sie na trawie.Obok niej podskakiwala zaba. Lina

czula sie tak samotna, ze postanowila chociaz raz pogadac ze zwierzeciem. Jej rozmowa byla

jednak tylko jednym, monologowym, retorycznym pytaniem:


-Dlaczego ?...


Tymczasem zaczelo sie juz sciemniac. Zelgadis wloczyl sie bezcelowo po ulicach. Wszedl

do karczmy.Zamowil kakao i usiadl przy jednym ze stolikow. Nie bylo zadnego, przy ktorym nikt by

nie siedzial. Skupili sie tam ludzie z calego miasta i kilku sasiednich, bojac sie samotnosci.

Zel z przymusu usiadl obok jakiegos mezczyzny.Byl on mlody i dosyc przystojny. Wygladal

jednoczesnie na pyszniacego sie tym i zbyt pewnego siebie.

Wzrok Zelgadisa przykula ozdoba na reke, z niebieska kulka. Na kulce widnial znak gwiazdy;

takiej, w jaka ukladaja sie ulice w Sailoon.


-Hej ty!


Mlodzieniec zaskoczony tonem Zela patrzyl na niego przez chwile, po czym rzekl lekcewazaco:


-Bogowie, coz za szkaradna chimera! Kto cie tu wpuscil i jakim prawem tak DO MNIE mowisz??!!


Zelgadis poczul, jak wzbiera w nim wscieklosc.Chcial juz rzucic sie na niego, jednak w pore sie

powstrzymal. Wtedy na pewno nie dowiedzialby sie, skad gosc ma rzecz Amelii.


-Skad masz te ozdobe?


-Ach, to?-popatrzyl na blekitna kuleczke-Ksiezniczka Amelia Will Tesla Sailoon dala mi to.


Zel zachwial sie przez chwile.Otepialym wzrokiem sledzil blyskotke wiszaca na nadgarstku

jego rozmowcy. Wyciagnal z kieszeni druga taka ozdobe i polozyl na reku. Patrzyl raz na jedna,

raz na druga i powtarzal z niedowierzaniem:


- Niemozliwe...


W tym momencie przystojniak zaskoczyl. Niespodziewanie wybuchl glosnym smiechem.


- NIE WYTRZYMAM!!!!!-wolal na cala karczme-Ta chimera ma cos, co nalezy do ksiezniczki Seirun!!!

Zwrocil sie do Zela - Albo ukradles to swiecidelko, albo kupiles za fortune, albo Amelia

organizowala wspomaganie zebrakow!!! Bo niepodobna jest, aby ona przyjaznila sie z potwore--


Nie dokonczyl.Jego zrenice momentalnie sie zmniejszyly, z ust wyplynela krew. Dopiero po

chwili zauwazyl miecz przeszywajacy jego cialo. Rekojesc miecza spoczywala w mocno zacisnietych

dloniach Zelgadisa.


- Nie jestem potworem...- z trudnoscia splatal ze soba slowa - ...a dla Amelii moglbys byc

najwyzej pucykiblem...


Jakas kobieta krzyknela. Spanikowany karczmarz jako pierwszy zareagowal.


- Glupcze! Czy nie wiez, ze po tej tragedii, ktora wytrzebila ludzka rase, kazde morderstwo jest

dla niej ogromnym ciosem, a prawo kaze je dwa razy surowiej! A co gorsza, zabiles ksiecia

Kerda Van Der Corvillion, wielkiego przyjaciela rodziny krolewskiej Seiruun!

- Ups.



W tym momencie do karczmy wdarla sie straz.Jak to sie zakonczy?Na razie historia jest nudna,

ale ciag dalszy nastapi! O czym bedzie? Sore wa himitsudesu...

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.74925800 1276780814
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!