Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
Opow z ograniczona odpowiedzialnoscia
rozdział #01
 
Treść fanfika..
DZIEŃ PIERWSZY
- panno Lino, z tajnych źródeł wiem, że agent x, znany pod imieniem Ash Kethap planuje na nas zamach.
- gratuluję Amelio, dobrze się spisałaś- odpowiedziała Lina zza szpanerskich ciemnych okularów przeglądając teczkę z napisem "ściśle tajne"
- wiem jeszcze, że planują zamach nie tylko na nas, ale i na naszą i ich konkurencję.
- a to ciekawe... - odpowiedziała Lina zza akt - wyślijcie agenta Gourrego żeby zbadał sprawę.
- ależ Panno Lino!!! On jest do tego za głupi.
- masz rację Amelio.W takim razie najlepszą obroną jest atak.. weś polataj po wymiarach i popytaj o Son Goku.n To kumpel.
- ale co mu powiedzieć..?
- powiedz mu że wzywa go Lina Inverse. on już będzie wiedział co robić.
***

- witaj Lino! dwanośmy się nie widzieli! - zawołał uradowany Son Goku
- owszem, nie chciałeś mnie nauczyć KAMEHAMEHA to ja cię zużytkowałam na Dragon Slave. Ale do rzeczy. Ash Ketchap i inni tajni agenci z sekcji Tazo planują na nas zamach.
- hmm od dawna wiedziałem że coś knują... odkąd nadają nas w tych samych porach, nie mamy chwili spokoju. Nawet moja mała Pan ma koszulkę z pokemonami.
- PANNO LINO! PANNO LINO!!!- do biura wbiegła zdyszana Amelia- dostałam cynk, że tajna agentka z sekcj Tazo, ma na swoim pokedexie grę M.U.G.E.N. 2!!!
- dziękuję ci Amelio. To bardzo ważna informacja.
- wracając do naszych spraw, Lino..- zainicjował rozmowę Son Goku- może polecę skrzyknąć kumpli i razem załatwimy sekcję Tazo?
- no to przecież o to mi chodziło debilu!!!- wkurzyła się Lina- masz mentalność Gourrego?
- o co chodzi..?- wypalił Gourry, zajmujący się finansami spółki, męczący równanie ile to jest 2 dolary + 2 dolary.
- o nic, o nic. Nad czym tak siedzisz?- zainteresował się Goku
- nie wiem ile to jest dwa dolary dodać dwa dolary...
- ależ przecież to oczywiste!!!- Goku spojrzał na Gourrego z wyższością- logiczne, że będzie tu 5!
- CISZA! jesteście tacy sami.. mam dość słuchania waszych głupot...- wkurzyła się Lina
- a propos, głodny jestem...
Nagle do drzwi biura rozległo się pukanie.
- Gourry otwórz.
- nie mogę jestem zajęty.
- ja otworzę- zaproponował dobroduszny Goku
- 20 razy pizza wegetariańska i 30 razy tutti frutti.- recytował gościu
- HAHAHA kto to??? jest bardzo podobny do Piccolo!
- a ten..?- lina oderwała się od czarnej teczki- to jest Zelgadiss dbający o zaopatrzenie naszej firmy.
- acha... ty, ale masz śmiechowe kamyczki poprzylepiane do twarzy.. AALEEE BAAAJEEER...gdzie takie kupiłeś?- wyjechał Goku
- a ten co tu robi- zabytał zburaczony Zel Liny
- pozwoli nam wyrżnąć w pień sekcję Tazo.
- jakie to miłe. A propos, pracując jako dostawca pizzy, odkryłem że Bulwazaur zmienił płeć i teraz nazywa się Bulwa...
- Bulma?- ach ta bystrość Goku
- ciekawe Zelgadisie.- zainteresowała się Lina
- i jest tranzwestytą. Możemy to zgłosić do massmediów, wybuchnie skandal, matki zabronią swoim dzieciom oglądać pokemony, a dzieci zaczną oglądać nas.
- dobrze myślisz Zelgadiss. Masz tu cukierka w nagrodę.
- AF! AF! AF!- Zelgadiss pobiegł za rzuconym mu cukierkiem
- chyba był serio głodny.. nie wygląda na to żebyście się głodzili...- powiedział Goku zmierzając 50 opakowań z pizzą.
- te przekąski, nazywasz jedzeniem? to jest niezbędne minimum, z czego 99,9% przypada dla szefa, czyli mnie!
- to może ja już pójdę..- zaproponował Goku, domyślający się, że nie dostanie nic jeść.
- to idź! zaraz wróć, i przyprowadź kumpli.

***

- tu wściekły jogurt, tu wściekły jogurt! krwiożercza sznórówka zgłoś się!
- tu krwiożercza sznurówka, tu krwiożercza sznórówka! Bardzo dobrze cie słyszę wściekły jogurcie.
- widzisz ich?
- nie, spóźniają się aż o całe 0,00000001 sekundy.
- to straszne!!! Co za niewybaczalna niepunkltualność!
- [BZZZYT] O już są, przeteleportowali się!
- już tam idę.
Tak się skończyła rozmowa Liny i Amelii przez walkie-talkie. Poszła do drugiego pokoju.
- dużo was.- rzekła spokojnie Lina zmierając rody Goku, Vegety, Kuririna oraz nie przepuszczającego takiej okazji, Piccolo.
- no i co!!! nie mów nić o wielkości, desko!- syknęła Bra
- uż ty dziwko ja wam tu pomagam a ty mi z takim czymś wyskakujesz??? FIRE BALL!!!
- UCH.. psieprasiam jusz nie bede... Lino Inverse masz największe piersi na świecie
- no! i tak ma być! ktoś ma jeszcze jakieś ale?
- ja.- zawiało chłodem. przed wszystkich wyszedł Vegeta.- po co nas tu ściągałaś.
Lina objasniała co, kiedy, gdzie, po co, dlaczego i kto zacz.

MINĘŁO TROCHĘ CZASU
- te, mała, gdzie będziemy spać.-zwrócił się do liny jak zwykle uprzejmie Vegeta
- jak to gdzie.. ja myślałam że sayianie śpią przyczepieni do góry nogami do sufitu...

DZIEŃ DRUGI
- panno Lino! panno Lino! trzeba wstawać!- budziła na wpół przytomną Linę Amelia
- uuuuch wszsytko mnie boli po tym laniu od Vegety...
Po ubraniu się, umalowaniu, umyciu włosów, et cetera, towarzystwo zaczęło bezszelestnie podczołgiwać się do bazy sekcji Tazo.
TUP TUP TUP CHSZĘST TRZASK PIIISK WRRR AŁA
- nie ma to jak dyskrecja...- warknęła Lina
Doszli wreszcie do chaty na drzewie z nabazgranym niezgrabnie napisem "sekcja tazo"
- To tu!!! tajna baza wroga całego wszechświata!!!
- nie wygląda groźnie... - zauważył Gourry patrząc na różowe firanki powiewające w oknach
- pozory mogą mylić! wchodzimy!!!- coś koło 15 osób zaczęło chodziń na drabinkę przymocowanó przy pniu drzewa. otworzyli drzwi.
- hmm... jak już mówiłam, pozory mogą mylić.. o, a to może być radioaktywne!!!- Lina wskazała na lewkonię rosnącą w oknie.
- o jakie to milutkieee...!!- pisnęła Amelia z ziemi podnosząc misia pluszowego koloru róż.
- ZOSTAW!!!- Lina odebrała dziewczynie maskotkę brutalnie.- TO MOŻE BYĆ NASZPIKOWANE WĄGLIKIEM CZY CZYMŚ TAKIM! trzeba być ostrożnym!!!- Lina wyciągnęła domestos i zaczęła wszystko oblewać.
- jesu ale ty jesteś porąbana...- zauważyła Pan
- zamknij się gówniaro!!! HAHAHAHAHAHAHAHA- nagle Lina wybuchnęła śmiechem
- co ci się stało..?- zainteresował się histerycznym śmiechem Liny Gourry
- HAHAHAHAHAHAHA zobaczcie!!! ona jest bardziej płaska ode mnie!!!
Pan się z letka zmieszała. Ale nie dokończyły tej rozmowy, słysząc hałasy za drzwiami... (jeżeli ktoś chce się bardzo wczuć w klimat niech sobie puści muzyczke z mission imposible- przyp. auth.)
-czy słyszycie to co ja..?- zapytała się Lina
- jeżeli chodzi o burczenie w brzuchu taty, to każdy je słyszy- wyjechał Son Goten.
- Następny Gourry...- podsumowała go Lina
Zaczęli się wolno podkradac do drzwi... wreszcie z hukiem wywazyli je i wpadli do pokoju. Trunks podbiegł do pierwszego ciała, które miał pod ręką i przytknął dom ściany
- JAK SIĘ NAZYWASZ JEB** SKU******E ?!
- A...Ash... K..K..Ketchap- pisnął
- A WIĘC TY MASZ NAS ZAŁATWIĆ?!
- b..błagam... nie róbccie...mmi... krzywdy...ja tylko spędzam rozkazy naszego szefa- chlipnął
- JAKIEGO SZEFA?
- tego nie mogę wam powiedzieć- pisnął rozpaczliwie
Już Trunks miał go posłać do aniołków, gdy usłyszał krzyki:
- Trunks zostaw tego pedała!! mamy drugiego!
Szybko pobiegł do przeciwnej strony pokoju
- KTO TY?!-wydarła się Lina tarmosząc jeńca
- B..B..Brok jestem... m..m...iło mi
- KTO JEST TWOIM SZEFEM?
- n..nie wiem...- ale spodziewając się niebezpieczeństwa ze strony krwistoczerwonych pazórów Liny dokończył- ale mogę wsas zaprowadzić do jego bazy
- słuszny krok, Brok- podsumował go Son Gohan

- tu zgniła marchewka, tu zgniła marchewka! warzywko zgłoś się! odbiór! - recytował Goku do walkie-talkie
- tu ech... warzywko! - jęknąłVegeta wściekły że dali mu taki pseudonim- o co chodzi? odbiór!
- czy agentka wściekły jogurt powiadomiła cię o przebiegu akcji? odbiór!
- nie. Ale chyba powiadomiła agenta gównojada srajkę! odbiór!
- muszę się z nim skontaktować. Koniec odbioru!
Goku próbował dodzwonić się do Piccolo
- tu zgniła marchewka! tu zgniła marchewka! gównojadzie srajko zgłoś się! odbiór!
- tu gównojad srajka, tu gównojad srajka, nie ma mnie tutaj- cedził Piccolo z takim nickiem nie przyznający się do swojego jestectwa
- tu cukiereczek, tu cukiereczek!!! zgniła marchewko zgłoś się!- Goku usłyszał w słuchawce
- o, witaj Trunk... ekhm.. Tu zgniła marchewka! tu zgniła marchewka! Bardzo dobrze cię słysze cukiereczku! odbiór!
- wiesz coś o szczegółach misji? odbiór?
- ni w ząb, cukiereczku! odbiór!
- ja też nie. koniec odbioru
Goku już się powoli załamywał, gdy nagle rozległ się w słuchawce głos Gourrego.
- Tu ciastuś Pillsbury! Tu ciastuś Pillsbury! zgniła marchewko zgłoś się! odbiór!
- tu zgniła marchewka, tu zgniła marchewka. Odbiór!
- agentka wściekły jogurt kazała powiadomić mi o szczegółach misji! odbiór!
- NIE CZERPCIE BATERII W WALKIE TALKIE!!! -wydarła się Lina do całej bandy stojącej za nią
- agentka wściekły jogurt każe nam zerwać połączenie. Koniec odbioru!
- czy wy zidiocieliście do reszty? Idziemy w kupie a wy mi krótkofalówki rozwalicie! Wiecie ile takie baterie kosztują?
- żądam zmiany pseudonimu.- wycedził Piccolo
- oki

- tu zarówka osram, tu żarówka osram! krwiożercza sznurówko podaj pozycję!- mruczał do walkie-talkie załamany Piccolo
- tu krwiożercza sznurówka! tu krwiożercza sznurówka! jestem przy... takim duuurzym drzewie- Amelia się wczuła w rolę
- hej ogórki kiszone!- tak Lina nazwała dróżynę- na mój znak robimy szturm na bazę wroga!
- ok!- krzyknęli all

Z gigantycnej bazy wroga (czyt. sfatygowanej psiej budy po lekkich przeróbkach) wyszedł zmutowany kaczor wydając niezrozumiałe dla naszych bohaterów dźwięki. Zanim zdążył zamknąć drzwi wyskoczyła Lina z okrzykiem:
- FAJER!!!- i cała grupka rzuciła się za nią. Cała banda spadła na biednego pokemona
- MAMY CIĘ PSYDUCK! JAKIE JEST HASŁO?
- psy...psyduck...
- się z nim dogadaj...- jęknął Vegeta
- jeszcze nie domknął drzwi, to może wślizgniemy się dyskretnie
- TAAAK!- ryknęli wszyscy
[TRZASK] W tej właśnie chwili zamknęły się drzwi.
- KUR** MAĆ!!!- wydarł się Vegeta
Nagle spokojnie podszedł do drzwi Zelgadiss i zaczął milutko śpiewać:
- pokemon to własnie to własnie tyy... odwaga nam doda sił...- i zaśpiewał calutką pioseneczkę od poczatku do końca. W drzwiach coś przytknęło i otworzyły się
- alr umówmy się że nie wspomnimy o tym więcej- mruknął cały czerwony Zelgadiss
- UUU JAKI TY JESTEŚ BRZYDKI BLEEE- pisnęła Pan która dobiero teraz zobaczyła trzymającego się dotychczas na uboczu Zelgadissa
- zamknij się głupia sz...- zatrzymał się widząc na sobie groźny wzrok Songa
- chciałeś coś powiedzieć kruszynce???
- nic nic.- Zelgadiss znowu odszedł na pobocze mrucząc wiele obrazowych określeń Pan.

Wreszcie całe towarzystwo weszło do środka. Zaczęli biec baaaaaaaaaardzo długim korytarzem. I biegli i biegli i biegli i biegli. Aż do biegli do wielkich drzwi, które z rozpędu zaliczyli z wielkim hukliem. Wyważyli się i wpadli drąc się:
- WHAZZZZZZZZZZZZZUP!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Lecz odpowiedziało im tylko echo. Bardzo mocne echo, pokój miał bardzo dobrą akustykę ku rozpaczy zebranych.
- Nie ma nikogo...- powiedział Gourry
- Trafne spostrzeżenie, agencie Gourry- powiedziała Lina
Na stole leżała kartka z nabazgranym napisem "pojechałem na wakacje do Zimbabwe. W razie problemów skontaktować się ze mną na komórkę: 0 700 72 772. Wielki Szef Szefów.
- teraz przyznać się bez bicia kto ma ze sobą komórkę?
Nikt nie odpowiedział mając na względzie koszt połączeń międzynarodowych
Skończyło sie na skonfiskowaniu komórek wszystkich zebranych i zużytkowaniu komóry Gohana, najbardziej wzbraniającego się przed tym.

- panno Lino, czyli umówiła się pani z Wielkim Szefem Szefów w grudniu po południu w Paryżu na plantacji ryżu o godzinie 13:13?- zagadnęła Amelia
- tak, agentko Amelio
- czyli to już jutro...

DZIEŃ 3
Hmm... punktualność nie jest jego mocną stroną- wkurzyła się Lina spoglądając na swój supernowoczesny zegarek z budzikiem, telewizorem, radiem, telefonem, autoalarmem, wodotryskiem i miniaturowym miotaczem promieni tachnionych.
Zelgadiss i Vegeta stali tyłem na uboczu.
- a wy jesteście takie same odludki!!! weście nie stójcie tak perfidnie tyłem ze skzyżowanymi rękami!!! Ej ty! no, jak ci tam..! ten tamten ze spiczastymi włosami
- Are you talking to me????- Vegeta odwrócił sie z żądzą krwi w oczach
- ach.. już nic..- pisnęła
- słuchaj, czy ty nie pochodzisz czasem z Sayia?- Vegeta zagadał do Zelgadissa
- nie wiem. A co.
- Hmm jak dla mnie to raczej wyglądasz jakbyś pochodził z Namek, ale mniejsza o to. Jesteśmy bardzo podobni.
- ale ja nie chciałem podbic ziemii czy coś w tym guście- syknął Zelgadiss i ostentacyjnie poszedł jeszcze bardziej na pobocze. W tym czasie Trunks podszedł do Liny i zaczął jej szeptać:
- linkooo... a pamiętasz co robiliśmy jak ostatnio byłem u ciebiee...?
- spadaj zboczeńcu!!! chyba nie będziemy tego teraz robić...!- krzyknęła zdegustowana Lina
- ale ja się pytam czy pamiętasz...
- FIRE BALL!
Te pasjonującą rozmowę przerwało nadjechanie luksusowej limuzyny przed naszych bohaterów. Wysiadł z niej Ash.
- Wielki Szef Szefów zaszczycił was swoją wizytą!- i otworzył boczne drzwi. Wszyscy wstrzymali oddech.
- PIKA!!!- dobiegło z wnętrza samochodu. Ze środka wyszedł Pikachu w garniturze, z teczka, w ciemnych okularach i cygarem w mordce.
[MEGA GLEBA]
- PIKA PI! PIIKACIU!
- agencie Son Goku, sprawa wygląda niepoważne- Lina zwróciła sie do zgaszonego Songa
- ewidentnie, agentko Lino..
- "ewidentnie"? agencie Son Goku, skąd znasz takie słowa?
- a niewiem gdzies je słyszałem
- Więc ty jesteś tym sławnym Wielkim Szefem Szefów?- Vegeta podszedł do stworka sięgającego mu do kolan
- PIKA PIKA!
- no i weś się dogadaj...- Vegeta boleśnie załamał ręce
- ja mogę tłumaczyć!- obok Pikachu stanął Ash- on odpowiada że tak
- PIKA PIKA!! CIUU! PIKA PIKACIU!! PIKA CIUU! PIKA PIKA! PIKA PIKACIU CIUUU!
- co ta żółta pokraka gada..?- zapytał się Asha Vegeta
- cytuję: " przyszedłem was posłać do piekła. Śmialiście mi rzucić wezwanie. Zamęczę was tak, że będziecie mnie błagać o śmierć. Ale muszę się śpieszyć, kochanka na mnie czeka"
- ten kurdupel ma kochankę..? chyba lalkę z sex- shopu..- jęknął Vegeta
- PIKAAAAAAAAAAAAAAAA!
- nie będę cytowac, bo Szef użył brzydkiego słowa.
- No dobra mały, poślij mnie do piekła!!- Przed całe towarzystwo wyszedł Kuririn
- PIIIIKAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!- I Pikachu poraził Kuririna wstrząsem elektrycznym.
- czekam.- zniecierpliwił sie Kuririn, który wstrząsu nawet nie poczuł.
- CIUUU? PIKAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!1- I Pikachu poraził Kurirna najsilniejszym wstrząsem w historii Pokemonów
Kuririn na ten widok zaczął się histerycznie śmiać
- HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHHHAHAHAHAHHAHAHAHA... yp... pfff- i umarł ze śmiechu
- widzę, że macie nową taktykę...- zauważyła Lina
Jednak to nie była nowa taktyka. Pikachu gdy to zobaczył zrobił harakiri. A następnie autodestrukcję. Taki był właśnie koniec pokemonów...

***
- a gdzie tu związek przyczynowo-skutkowy...?- rzekl Son Gohan lecz nikt go nie słuchał, bo wszycy byli zajęci żegnaniem się
- żegnajcie agenci!! A teraz w nagrodę za to, że zapewniłam wam taką dobrą zabawę, nauczycie mnie KAMEHAMEHA...
- chciałabyś.. - i znikneli przy pomocy teleportu

DZIEŃ CZWARTY
Dzień jak zwykle. Bióro slayers & c.o.. lina czyatjąca gzetę z nogami na biórku, Gourry rozwiązujący niezwykle skomplikowane równania matematyczne, Amelia porządkująca wszystko, co chwilę wybiegająca i wbiegająca by złożyć raport i Zelgadiss bądź śpiący, bądź zaopatrujący w jedzenie.
Cisza, spokój sielanka...
Nagle...
- IAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - na biórko Liny wpadł jakiś narwaniec dzierżąc miecz
- Yaiba człowieku... już po raz trzeci mylisz biuro Takeshiego z naszym...
- a to sorry.- i znikł tak szybko jak tylko się pojawił. Nagle do bióra wpadła Amelia trzaskając dzrwiami, bijąc przy tym wszystkie szyby w oknach
- PANNO AMELIO! PANNO AMELIOOO!!!
- czego?- zapytała Lina wkurzona że ktoś jej przerwał czytanie wiadomości sportowych
- agentka Misty z sekcji Tazo planuje porwać trzy paralotnie i wlecieć w nasze bióro..
- its terrible. Dlaczego chce to zrobić?
- z zemsty...- błyskawica rozświetla niebo. Trzask rzolega się po okolicy. Groza
- Zelgadiss, zamiast spać i żreć moją pizze (kurde je i śpi w tym samym czasie, muszę się tego nauczyć to takie praktyczne) zadzwoń do moich kumpli: agenta Murder i Agentkę Scurlly. oni się nią zajmą.

***

dalsze wydarzenia w smsowym ( już nie telegraficznym, trzeba iść z duchem czasu) skrócie:
Oczywiście Scurlly i Murder poradzili sobie z Misty zamykając ją w pokoju bez klamek od wewnątrz, a nast ępnie ogłosili że jest istotą pozaziemską i należy przeprowadzić na niej badania. dzięki współpracy Liny i spółki, Gourry, Amelia, Zelgadiss i Lina awansowali.

Amelia została stażystką w białym domu pod pseudonimem Monica Levinsky.

Gourry dostał się do uniwersytetu naukowego i brał udział w doświadczeniach na istotach nierozwiniętych ( gdzie sam był istotą nierozwiniętą)

Lina nie mając lepszych pomysłów została dyplomowaną sprzataczką. Po kilku latach została striptizerką w barze dla niewidomych.

Zelgadiss pracował w burdelu jako gadżet.

niniejszym ogłaszam uroczysty *THE END*

PS. Tak jak mówiłam..to wszystko z nudów...
PS. Wszystkei prawa zastrzeżóne (chociaż wątpie kto chciał by takie fuzium musium bzdryńg dryńg bim bam bom bum cyk cyk bęc hop sa sa bum sutututu pęczek drutu kopiować. klopka. i to jest wreszcie koniec. nawias. wreszcie. koniec nawiasu. wykrzyknik. drugi wykrzyknik. trzeci wykrzyknik. czwarty wykrzyknik. piąty wykrzyknik. nawias. znak zapytania. koniec nawiasu. średnik)

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.36128600 1276787011
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!