Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Pomysl ku przeszlosci
 
Treść fanfika..
Szkarłat,czerwień i czerń. I granat nieprzenikniony wprost granat. Uczucie bezsilności...nie przecież on nie mógł czuć.Do cholery L-sama nie obdarzyła go taką możliwością. Nie mógł, nie potrafił...Dryfował w otaczającej go pustce. Co to miało znaczyć...umarł? Miał zatopić się w chaosie jak inne Mazoku?Czy to możliwe? A może za to co uczynił,miał być skazany na wieczne błądzenie w ciemności. Otworzył oczy,chciał zobaczyć coś innego niż pustkę. Otaczało go zimno.Powietrze stało w miejscu i było zimne.Jak on sam. Przypomniał sobie Linę dziewczynę pełną temperamentu,Amelia,która zawsze go gnębiła swoją sprawiedliwością,Zel go nienawidził...chociaż może nie,Gourry, ten jako jedyny nie rozumiał jego istoty. Może to było dla niego zbawieniem?Tak, później poznał Filię...zaczęło mu być trudniej nimi manipulować.Filia byla bystra bardziej niż ktokolwiek inny,karmiona od dziecka nienawiścią do niego.A jednak nie była ślepa,nie wierzyła w ideały jak inne...inni.Dokonała wyboru,ale...co z tego...teraz to się już nie liczyło...
*
-Lina! Nie uda się nam!
-Amelia podaj mi naramiennik!
-Panienko! Ja już uh...
-Ameeeliaaa!
*
Zacisnął oczy z powrotem. Nie uśmiechał się. Co się stąło...misja skończona...znowu.Był idealny.Doprowadził ją do końca,ale...ale jakim kosztem.Czy coś zrozumiał? Może...ale czy...czemu on tu jest...powinien usnąć na zawsze,tak byłoby łatwiej prawda? Zapomnieć,ale L-chan zawsze woli trudniejsze rozwiązania. Otworzył je ponownie. Przewrócił się do pozycji pionowej. Włosy opadły mu na policzki. Czy to oznaczało bezsensowne błądzenie do końca? Spojrzał w dół,jego oczy tym razem nabrały karminowej barwy. Dlaczego? Może taka była ich prawdziwa forma,a tamten kolor był tylko ułudą? Ale przecież...
*
-Gourry osłaniaj Linę!
-Zel lecę.
-Filia,ja wiem,że ty nie...ale na litość boską pomóż Xellossowi.Teraz to bardzo ważne!
-Ale ja n...nie mogę!
-Możesz.Musisz!
-Ale...y...co ty robisz?!!!
-Nic Fi.Trzymaj się.
*
Zobaczył dwie krople czegoś czerwonego dryfujące obok niego.Co to było? Krew? Nie,on nie krwawił przecież. Nawet nie miałby jak.Szybko spojrzał tuż przed siebie. Tuż przed nim wykształciła się biała iskierka. Wziął ją w dłonie. Przysunął do twarzy. Poczuł,że robi mu się lżej. To uczucie...ah,gdyby tylko mógł....nagle zacisnął oczy.Złote światło oplotło go całego.
*
-Dlaczego?
-Nie wiem.
-Ty czegoś nie wiesz? Nie rozśmieszaj mnie.
-Nie wiem bardzo wielu rzeczy Fi.
-Nie mów tak do mnie. Nie mówisz tak do nikogo prócz...
-Prócz ciebie.
-Nie.Nie.Nieeeeeeeee!!!
*
Rozchylił powieki.Zobaczył istotę tuż przed sobą.Zlota i pełną blasku.Przybrała kształt kobiety.
-L-sama...-szepnął.
-Juu-jinkan...
-Tak,tylko ty mnie tak nazywałaś,później dostałem inne imię.-Dotkneła jego policzków.Poczuł przeszywającą go falę potężnej energii.
-Chciałabym,abyś...-Przymknął oczy.-...w zamian za jedno życie ocalił mój świat...-Xelloss pokręcił głową.
-Dlaczego...dlaczego to zrobiłaś?!!!
-A ty...-Spuścił głowę.
-Tak to...moja wina...wiem,wszystkich zabiłem swoją decyzją...ale miało być inaczej! Zupełnie inaczej!
-Ale coś jest jednak niedokończone,prawda?
-Tak...-Spuścił oczy.
-Kto więc ci pomoże...?-Zacisnął oczy.
-Tylko jedno?A nie mogę swego ofiarować wzamian...-Pokręciła głową.
-Ty masz go uratować...-Zamknął oczy.Poczuł ja zaczyna przez niego przepływać energia.
-Czy ta osoba będzie taka sama...czy tylko jej dusza się odrodzi...
-Śpij synu...-Podpłynęla do niego i pocałowała w czoło.
*
Morze.Beskresne morze,szum fal...mewy na horyzoncie...
*
-Lina!!!!
-Gourry!!!!
-Zellll-san!!!
-Ameliia!!!
-Xelloss!!!
-Fi...
-Bogowie nieeee!
*
I znów dryfował w bezkresnej czerni.Może to był sen? Nie...Mazoku nie śnią...nie śpią w ogóle.Położył dłoń na mokrej od potu grzywce. Tak...kiedyś już tu był. Zanim się narodził. Zrodzony z chaosu...tak mówiła Juuou...kiedyś...bardzo bardzo dawno.Co się z nim stało. Wielki kapłan Beastmaster przegrał? Nie,to bardzo nieprawdopodobne. Ale ona kiedys mówiła...
*(Flashback)
-Zanim odejdziesz na swą pierwszą misję chciałabym z tobą porozmawiać...-Podniosła kieliszek do ust.-Jak dobrze wiesz zostałeś stworzony z chaosu z bezkresnej czeluści,ale chciałabym ci jednak coś nadmienić. Otóż,twoje ciało jest w większej części Astralne. Co oznacza iż jesteś odporny na zaklęcia czarnej magii,ale masz również słabość, która zarazem jest twym atutem. Tworząc cię chciałam byś mógł wykonywać moje rozkazy w wymiarze na którym znajduje się Ziemia.By to mogło dojść do skutku musisz również mieć ciało ziemskie,które jak wiadomo jest bardzo podatne na zranienia.-Postać klęcząca przed swoją panią nic nie mówiła. Patrzyłą się tempo w posadzkę.-Tak i własnie dlatego będziesz w pewnym sensie podobny do istoty ludzkiej. Nie będziesz posiadał uczuć za to będziesz mógł je wyrażać. Daję ci wolną rękę w twych działaniach,możesz dokonywać wyborów,lecz oczywiście pod moją rekomendą.-Nagle postać drgnęła.Podniosła się.
-Słyszałem o takim uczuciu,które robi z istotą żywą rzeczy,których nigdy nie popełniłaby bez jego wpływu...-Zelas zasępiłą się.Wciąż pamiętała.
-Xelloss jak mam ci odpowiedzieć...owszem istnieje,ale...na początku jest słodkie,potem uzależniasz się od niego i zaczynasz go pragnąć,a na samym końcu pozostaje okropny ból.
-Jak z alkoholem.-Mazoku spojrzał wymownie na kieliszek.Uśmiechnął się.-To był oczywiście żart.
-Idź.-Przytaknął.Na twarzy Zelas igrał uśmiech pełen zadowolenia.
*(End)
-Filia...Filia-san!
-Yyy...uh...a to wy!Chodźcie na herbatę.
-Panie Zelu,niech pan idzie z nami.
-Ale Amelio ja muszę odnaleźć...
-Ależ to nieważne.Znaczy się...
-No idę idę,nie ciągnij mnie tak za rękaw.
-E chimera ale rumieniec!
-Lina spadaj,lepiej zobacz co Gourry robi.
-Pacanie złaź z tego drzewa.
-Pani...ekhem Filio...
-Tak Amelko?
-Pani...spojrzy za siebie...dobrze?
-Dobrze,ale o co chodz...Kyaaa!Namagomi.Postaw mnie natychmiast na dole.
-Wredoto mnie na herbatę nie zaprosiłaś to teraz posiedzisz sobie razem ze mną w powietrzu.^^
-Weź te łapska.Gdzie ty mnie dotykasz?!!! Hentai no Baka!
-O to już za talię objąć nie można,a zapomniałem przecież mam do czynienia z dziewiczą kapłanką...^^
-Spa...ej co wy się tam tak śmiejecie?!!!
-No pomyśl?^^ Może z tego ślicznego rumieńca na twoich policzkach?^^
-Xe...Namagomi!!!
*
Uśmiechnął się na myśl tych wspomnień. Tak przez ten krótki czas pokoju na świecie,można było czuć się całkowicie ciepło i bezpiecznie.Nawet nie zauważył momentu w którym tak znacznie się do nich upodobnił. Wszysko zaczęło się od momentu kiedy przyłączył sie do Liny. Jego oczy zaszła mgła.Przypomniał sobie jego pobyt u Fili. I tamtą noc.
*
-jejku,jejku ledwo żyję.-Mazoku otrzepał włosy i wsadził stopy w kapcie.Wstał,od kilku dni drapało go w gardle. Przetarł oczy i rozciągnął się. Wyglądał dosyć dziwnie,miał na sobie białą koszulę i takież spodnie.Piżama niezwykle nie pasująca do wizerunku Mazoku,który zabił tysiące ryozoku. No nic,skierował sie ku drzwiom,by zejść do kuchni. Nagle poczuł coś zimnego i twardego.
-Bogowie,wpadłem na ścianę!-Westchnął głośno pełen wstrętu do samego siebie.Zrobił krok ku schodom.Zatrzymał się.Coś usłyszał.Pokój ryozoku.Jakieś ciche odgłosy.Uchylił lekko drzwi.Szare ledwo tlące się światło.Wszedł zdecydowanie.Tym razem jawnie.Filia siedziała klęcząc na podłodze.
-Namagomi odejdź z tąd...-Szepnęła.Poczuł się dziwnie.Nie widział jej twarzy.Nagle Filia głośno krzyknęła.Wzdrygnął się i podszedł do niej powoli.W tym momencie jasna moc uderzyła go z hukiem. Co to za energia?
-Filia-chan co to jest? Ja rozumiem,że nie lubisz mnie zbytnio,ale...
-To nie to głupku...-Wysyczała.Zacisnęła ręce na koszuli nocnej.Ręce jej sie trzęsły.
-Filia o co w tym chodzi?-Położył rękę na jej czole.Zobaczył twarz. Jej oczy miały nienaturalnie jasno-błękitne tęczówki.Zupełnie jak przed śmiercią.Podniosło mu się tętno.-Filia-chan co jest?-Patrzyła na niego przez chwilę w ciszy.Po chwili znowu krzyknęła.Zacisnęła zęby. Oddychała ustami.Dyszała. Roztoczył ponad nimi barierę regenerującą. Jeśli niedoprowadzi jej do porzadku to niczego się nie dowie. Może dla ryozoku jego moc uzdrawiająca była niezbyt pomocna,ale na pewno zwróci jej jasność umysłu. Kilka minut.Kilka,które wlokły się cholernie długo.Nagle wszystko się skończyło.Ryozoku opadł bezsilnie w jego ramiona. Otworzyła lekko oczy. Pogładził jej twarz.
-Śpij.-uśmiechnął się.-Bez obaw.Nic ci nie zrobię.-Obniżyła wzrok. Na jej rękach pojawiły się dwa purpurowe symbole.
-Naznaczyłeś mnie namagomi...
-Do jutra zniknie.Nikt się o niczym nie dowie.-Kolejny uśmiech.
-Głupek...-Wyszeptała i zamknęła oczy.
*
Kolejny uśmiech.Nareszcie znał jedną z jej tajemnic.Tylko on znał.I ona.Ich wspólna.Był egoistyczny.Później musiał z niej godzinami wyciągac co się z nią wtedy działo. Małe ryozoku było,jak się później okazało,ścigane przez inne.Za co?Ano za to,że maluch zadawał się z kimś tak wielkim,okrutnym i złym jak ja.Zabijanie na odległość bywa bolesne.Jednak nie poskutkowało jak widać. No bo jak się ma takiego bad guy'a w domu...zaśmiał się do siebie. Uśmiech wrócił na jego twarz.Po chwili zbladł.Nagle wpadł mu do głowy pomysł. A gdyby tak...podniósł swoją laskę do góry. Rozbłysła czrno-czerwonym światłe. Otworzył oczy.Nabrały karminowej barwy.Uśmiechnął się przebiegle. Nie zamierzał tak łatwo dawać za wygraną. L-sama nie przewidziała,że jej dziecko może przechytrzyć nią samą.
*
Spojrzał w niebo.Tak jak przypuszczał.
-Gourry osłaniaj Linę.-Szermierz podbiegł do czarodziejki,która w rękach kumulowała dużą kulę energii.Kilka metrów przed nią stała Dolphin otoczona wodą. Tak, kollejne Mazoku z ambicjami. Taki głupi błąd zaważył o ich życiu.Poczuł dłoń na ramieniu.Filia własnie podeszła ponaglana głosem Liny.
-Mam ci pomóc idioto.-Powiedziała kąśliwie. Uśmiechnął się.
-Dzięki.Kiedyś się odwdzięczę.
-Już to zrobiłeś.Nie pamiętasz,to ja mam wobec ciebie dług.
-Aaa...tak,wtedy,nasze himitsu nie?
-Tak,nasze.-Poczuli silny wiatr.Otoczyła ich woda.Amelia trzymała się za gardło.To samo reszta.No tak,przecież oni nie mogli...tym razem wiedział co zrobić.
-Satao kite!-Krzyknął.Wszyscy wzbili się w powietrze. -Filia przemień się.-Zobaczył jej morderczy wzrok.Zrobiło mu się lżej na sercu.-No to lecimy z tym koksem.Mhm?-Przytaknęła głową.Otaczała go czarna łuna.
*
-Yatta...-Lina powiedziała zmęczonym głosem leżąc mokra na trawie. Obok niej byli jej towarzysze.
-No i kolejną misję zaliczyłem.-Xelloss jak zwykle trafnie skwitował cały wysiłek,który w to włożyli. Spojrzał na jego ryozoku przeciągające się w słońcu. Na jej dłoniach widniały dwa purpurowe znaki.Nikt nie pytał się o ich znaczenie.Będzie żył w przeszłości,ale...czy to tak naprawdę jest najważniejsze?

No i jak???^____________^ Pozdrówka dla Seriki,za to ,że jest jaka jest^^ A i oczywiście dla Fujina, Achiki i Duo.

ps. Jakby co to jestem na forum wszechbibli.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.53026000 1276783574
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!