Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Deo-chan
Romans Deo Delaline
rozdział #01
 
Treść fanfika..
Nazywam się Deo Delaline i prowadzę programo-telenowelę o nieszczęśliwych parach.
Dziś obsmarowujemy najbardziej znaną pt. " Kocham czy nienawidzę ?"


Przeprowadźmy dokładną obserwację Demona bliżej nam znanego :
Xellos Metallium.
wiek : 1012 lat.
kolor włosów : purpurowe
kolor oczu : ametystowe
wzrost : ok. 175 cm
znaki szczególne : denerwująco zamknięte albo nieziemsko piękne otwarte oczy
poznajmy bliżej jego uczucia, myśli i serce. Serce demona :

Był taki czas, kiedy ty nienawidziłaś mnie, a ja nienawidziłem ciebie. Ale to było dawno temu, zanim ja.......zanim się w tobie zakochałem.
Czy to nie ironiczne ? Ja, Mazoku, generał i kapłan Beastmaster Zelas Metallium, zakochałem się. I nie mniej, ni więcej, tylko w Ryozoku. Heh. W końcu zrozumiałem, jak ironiczne może być życie.
Zabiłem wiele żyć twojej rasy i prawdę mówiąc, bawiło mnie to. Twoje rasa, oni byli tacy piękni, wszyscy złoci, migający pośród śmiercionośnego blasku. Pamietam, że gapiłem się na nich z małym strachem ale i z radością, że umierają z moich rąk. Tak łatwo. Mimo wszystko, umierali tak łatwo. Czułem "siłę" w chwili, w której ich zabijałem. Uczucie potęgi. Pamietam, że kiedy zabijałem tamte stworzenia, pomyślałem, że jestem potężny.
Teraz tego żałuję. Gdybym tego nie uczynił, nie nienawidziłabyś mnie tak bardzo.
Czasami myślę, co by było, gdybym nie zabił wtedy tych Złotych Smoków. Czy traktowałabyś mnie inaczej ? Uśmiechnęłabyś się do mnie ? Nie wydawałabyś na mnie wyroku w każdym zdaniu ? Niepokoiłabyś się o mnie, gdybym nie pojawiał się codziennie ?
Ale ja byłbym i tak Mazoku a ty byłabyś Ryozoku. Czy to by coś zmieniło ?
Mówią, że demony są niezdolne do miłości. Wierzyłem w to od dłuższego czasu. Do dnia, w którym cię spotkałem. Najpierw przeszywał mnie dreszcz twojej złości. To było zabawne, wściekać cię, a nawiasem mówiąc, twój gniew smakuje wybornie. Byłem też ciekawy. Chciałem znać sposób myślenia Złotych Smoków. Chcę cię zrozumieć, sięgnąć do tego umysłu i zobaczyć, co chowasz. To było całkiem zabawne.
Z jakiejś niewiadomej przyczyny, zacząłem ci ufać. Faktycznie zrozumiałem, że Lina i reszta są moimi przyjaciółmi. Byłem wstrząśnięty tą prawdą, ale nie było to takie złe uczucie.
Mówiłem sobie, że to towarzysze, że nie umiem przywiązać się do kogoś szczególnie. Byłem ciekawy, a ciekawość, jak mówią, zabija ćwieka. I na nieszczęście, mają rację.
Obserwowałem cię, patrzyłem na ciebie jak na bakterię pod mikroskopem. Prowokowałem cię i uczyłem na pamięć twoich reakcji. Byłem nimi zafascynowany. Chciałem znać sposób, w jaki myślisz. Wierzyłem, że zrozumiem twoje działania i będę mieć przewagę w końcowej bitwie Wojny Upadku Potworów. Byłem wtedy idiotą. Nie powiedziałbym, że byłem naiwny, a idiotyczny. Proste, co nie ? Założę się, że będziesz szczęśliwa, słysząc to.
Nadal pamietam chwilę w której zrozumiałem, że cię kocham. To było tak niespodziewane, tak nagłe, tak PRAWDZIWE, że aż spadłem z krzesła.
Bylismy wtedy w zajeździe. Siedziałaś przy ogniu i pamiętam, jak gapiłem się na twój profil, twoje oczy jarzące się w ogniu. Czułem, że tamta chwila jest magiczna, pomyślałem, że jesteś śliczna. Ktoś nagle powiedział coś do mnie i odwróciłaś się.
I niespodziewanie uśmiechnęłaś.
Byłem tak nierzeczywisty, że jak we śnie wypowiedziałem twe imię. Twój uśmiech natychmiast znikł i wtedy wiedziałem już, że ty mnie nigdy nie pokochasz. Nigdy. Chciałem ci powiedzieć, jak mnie to rani, ale obojętnie jakby nie bolało, nie mógłbym tego zrobić.
Będę cię chronić, Filia i obiecuję, że nigdy nie zruinuję ci życia wiedzą o moim uczuciu.

Co za piękne wyznanie. Jako korespondentka LON, wiem, co będzie potem, ale nie zdradzajmy.
Przybliży sylwetkę obsamrowanej, czyli Ryozoku :
Filia Ul Copt
wiek : ok. 500 lat
kolor włosów : blond
kolor oczu : błękitne
wzrost : ok. 170 cm
znaki szczegóne : gwałtowność, maczuga.
A co ona mysli o swoim wrogu i jakie ma podejście do życia ?

Nigdy nie myślałam, że się w tobie zakocham.
Ale nikt nigdy nie wie, w kim się zakocha, prawda ? Lina nigdy nie myślała o Gourry'm, Zelgadis o Amelii. Ale, wręcz odwrotnie do mnie, oni mają szansę na wspólne życie. Oni się kochają.
Ty jesteś demonem, Mazoku, alfa i omega swojego jestestwa. Jesteś tym, który wyniszczył moją rasę. Jak ja mogę cię kochać ? A czy ty możesz kochać mnie ?
Nie masz duszy ani serca. Ty nigdy nie czułeś ani nie poczujesz takich emocji jak miłość, nadzieja, przyjaźń. Proste zdanie " życie jest piękne " może obniżyć twoje siły nawet o połowę. Żyjesz na obawię, strachu, bólu. Zabijasz bezmyślnie, czasami dla zabawy. Zabiłeś tysiące Złotych Smoków podczas wojny i być może więcej ludzi niż można zliczyć.
Ja jestem jedną z tej rasy, właściwie kapłanką Ognistego Smoka. Ja nie mogę cię kochać. Mam zakaz miłości nawet dla kogoś z mojej rasy, a co dopiero mówiąc o demonie, który zabił tak wielu z nas.
Próbowałam zaprzeczyś temu na początku. Nazywałam cię Namagomi, ukrywając przed tobą i sobą prawdziwe uczucia. Ale nie umiem robić tego dłużej. To wszystko mnie przerasta. Upuściłam filiżankę z samego przejęcia myśli. Nie umiałam się utrzymać.
Czasami zdumiewam się, dlaczego mnie jeszcze nie zabiłeś. Na pewno dużo ci dokuczyłam i byłam wroga w stosunku do ciebie. Ale ja nie mogę się bronić, kiedy będziesz chciał mnie zabić. Ty, który zabiłeś tysiące mojej rasy, miałbyś coś przeciw śmierci małej, niewinnej kapłanki ?
Czasem wyobrażam sobie, że mnie kochasz, albo chociaż lubisz i dlatego oszczędziłeś moje życie. Ale nie umiem żyć złudzeniami. Jestem tyko zabawką w tej chwili. Jesli ci się znudzę, zabijesz mnie, to się rozumie samo przez się.
Chciałabym cię zapytać, dlaczego idziesz za Liną ? Ponieważ....ponieważ ją kochasz ? Tego nie umiem zrozumieć. Ona była i nadal jest jedną z największych czarodziejek na świecie. Pokonała kilku ciemnych lordów, choć było to nie do zrobienia. Jest też niefrasobliwą dziewczyną, która przy zdenerwowaniu nie umie się opanować od Fireballa.
Nic nie rygluje ci drogi, ty i ona nie jesteście przecież największymi wrogami. Być może to tylko przyzwyczajenie. Gourry. Lina nigdy go nie zostawi a on nie opuści jej, czasami dziwię się, czy można w ogóle ich rozdzielić. Są do siebie przywiązani jak psy, choć nie wyznali sobie jeszcze uczuć.
Czy ty też czujesz ból, obserwując ich, tak samo, jak ty ranisz mnie, kiedy ja widzę ciebie ? Tak blisko a jednak tak daleko.
Nawet jeśli mnie kochasz, to nie mogłoby istnieć, bo jest to niemożliwe. Starszyzna nie pozwliłaby mi. Rasa Potworów i Smoków były zawsze wrogie. Nie ma dnia, by smoki nie przeklinały twojego rodzaju.
Być może.....być może powiem ci o swoich uczuciach....I co wtedy ? Prawdopodobnie zaśmiałbyś mi się w twarz a ja byłabym zakłopotana. Nie, nie oddam swojej dumy sercu, które wziąłeś mi nie wiedząc o tym. To jest rzecz, która odpada. Złamałam swoje śluby jako kapłanka i nie mogę tego naprawić. Teraz mam tylko swoją dumę i siebie.
I będę się jej trzymać, nawet gdybyś gniótł moje serce własnoręcznie. I nie dam podnieść mojej godności z powodu czegoś takiego.
Nie, tak długo jak żyję, nie poddam się.

Podsunęłam Lon, żeby tak para się zeszła i Pani Wszechrzeczy zgodziła się. Mam wszystko, napisane w pierwszej osobie, tylko zmienia się ona co jakiś czas. Ich wyznaniejest troszkę wybuchowe ^_^.
( sorry, ale nawet elfy ciemności muszą normalnie funkcjonować, więc zapraszam nas reklamy )
Deo Delaline

Zapraszamy do reklamy.

- Witaj Lino !
- Witaj, Martina !
- Słyszałaś o nowym numerze "Czarownicy" ?
- Nie. Czyżby pisali coś ciekawego ?
- Tak. Jest o wiarze Zoalmelgustara.
- A jeszcze coś ?
- Tak. Podobno najlepsze magiczne blizny robi lord Vol de Mort.Poza tym reklamują nową płytę pt. " Naga ja Nagha".
- Jest coś o powiększaniu piersi ?
- Tak, trzeba nacierać się jadem żmiji.
- No to napluj mi do szklanki, będę miała za darmo.
( kiepskie, co nie ?)
Wywalamy te reklamy.

Po zrobieniu tego co trzeba, czyli prostym pożarciu czegoś, wracamy do naszej zagadki.
Czy oni mogą być razem ? Czy uwierzą w miłość ? Czy końcu zakończymy ten przeklęty program ?
Zobaczcie......


Ona.....


To jest koniec. Zamyka się rozdział życia, który otworzył mi oczy. Uśmiechnęłam się, czując ulgę, że jestem jeszcze żywa. Rozweselałam trochę. Żyję dziś, będę żyć jutro.
Valgarv odszedł, zastąpiony przez dziecko Valteria. Planuję otworzyć sklep z ceramiką i osiedlić się gdzieś. Wychować małego Vala. Dać mu dom i coś, czego ja nigdy nie otrzymałam. Miłość. Ale żeby to zrobić muszę zakończyć ten rozdział życia.
Już nie jestem kapłanką. Działania moich ludzi, z których byłam kiedyś dumna, napawają mnie wstrętem. Kiedy zaczynałam tę podróż byłam pewna pozycji swojej i swojego ludu. Z biegiem czasu zrozumiałam, że byli zupełnie inni, niż o nich myślałam. Moja rasa, oni byli teraz niczym. Zabili tysiące niewinnych ludzi, aby zdobyć bogactwo, przez chciwość.
Oni byli gorsi od Mazoku.
Mazoku. Xellos.
Ten rozdział mojego życia zamyka się. Xellos. Nigdy nie zobaczę go ponownie. Mimo to, ta podróż naprawdę nas związała. To boli, nawet mimo prawdy, że on mnie nigdy nie pokocha. Nie jest moją pierwszą miłością i prawdopodobnie nie będzie ostatnią. Ale zostawił mi ogromną dziurę w sercu, która może się nie zabliźnić. Ale przyjmę to. Przyjmę to tak samo jak wiadomość o występkach mojej rasu. Z godnością. Moje życie będzie trwać dalej, jak i jego. Nic się nie zmieni.
Więc to chyba jest czas powiedzieć "żegnaj", prawda ? Xellos. Pragnę ci TO powiedzieć, zanim odejdziesz. Zanim znikniesz z mojego życia na zawsze.


On......


Wewnątrz jestem tak wściekły, jak nigdy dotąd. Chociaż mam na sobie "maskę" szwindlu. Dla każdego obok jestem taki jak zawsze. Dla nich nie zmienię się nigdy.
To jest na zewnątrz.
Wewnątrz moje uczucia są jak na kolejce górskiej.
Siedzę na krześle, pijąc herbatę. Myślę, że znów dokuczyłem Zelgadisowi, choć tego nawet nie chciałem. Myślę, że on się wścieka, gdy tylko mnie zobaczy.
Czy tak samo jest z tobą, Filia ? Czy jesteś wściekła, kiedy mnie widzisz ? Czujesz do mnie nienawisć, nawet jeśli nic nie zrobię ? Czułaś do mnie pogardę, kiedy uratowałem ci życie ?
Nie mogę, nie umiem wprost powiedzieć, że nic mnie to nie obchodzi, bo jest zupełnie inaczej.
Popatrzyłem na ciebie znad filiżanki. Moje oczy były tym razem otwarte. Chcę po raz ostatni przypatrzeć się tobie, zanim nasze drogi się rozejdą. Zanim na zawsze odejdziesz z mojego nieświętego życia.
Musiałaś wyczuć spojrzenie, ponieważ na chwilę popatrzyłaś w górę. Nasze oczy spotkały się, choć na to nie nalegałem.
Twoje oczy zawsze mnie fascynowały. Dwa błękitne kryształy przepełnione emocjami. Pokazywały wszystko, obojętnie, czy była to nienawiść, wstręt, dobroć czy zmylenie. Słyszałem, że oczy są zwierciadłem duszy i zgadzam się z tym całkowicie.
W twoich oczach coś się chwiało. Nie wiem, co to jest, ale jest ukryte głęboko w twoim ja. Znam cię tak dobrze, że wiem, że rzadko co ukrywasz uczucia. Nie podoba mi się to. Kiedy zaglądam do twych oczu, chcę widzieć piękną duszę. Chciałbym patrzeć w te ślepia do końca życia.
Odwróciłaś wzrok i zimna rzeczywistość spadła na mnie.
Przywilej zaglądania do twoich oczu jest zarezerwowany dla kogoś innego, nie dla mnie. Nigdy dla mnie. Rozumiem i uznaję to. Zasługujesz na kogoś lepszego niż ja, kto może cię kochać i opiekować się tobą. Kogo pokochasz ty.
Spuściłem głowę, ukrywając oczy za zasłoną cienia, chcąc ukryć ból, kltórego nikt nie powinien oglądać. Zamknąłem oczy, chcąc, aby zniknął obraz ciebie z innym człowiekiem. Nie zniknął, pojawił się wyraźniej. W oczach moich myśli zobaczyłem wysokiego, przystojnego człowieka, ściskającego cię.
Moje ręce machinalnie ścisnęły się w pięści, paznokcie wbiły się boleśnie w skórę. Chciałbym zabić tamtego człowieka.
Chciałem krzyczeć światy, że ty jesteś MOJA i nikogo innego.
Ale nie zrobie tego z jednego powodu. Bardziej będziesz mną gardzić.


Ona......


Wstałam nagle, posuwając krzesło z szurnięciem do tyłu. Spuściłam głowę, moje złote włosy rozlały się, ukrywając oczy przepełnione bólem. Nie mówiąc ani słowa ani nie robiąc zbędnego hałasu wyszłam z Restauracji.
- Co się stało z Filia-san ?- usłyszałam nieobecnie Amelię.
- Mam nadzieję, że nie jest chora.- powiedziała Lina.
Nagle usłyszałam twój głos. Zesztywniałam.
- Musi byś nieźle powyginana z powody CM( Czas miesięczny, dla nieuświadomionych).-
Kiepski żart pośród na ogół bardzo dobrych. Ale to cię bawiło, prawda ?
Poszłam do przodu, byle być jak najdalej stąd. Nie chcę cię słyszeć. Chyba jestem zła. Być może jestem. Nie mogę odróżnić jednego uczucia od drugiego, kiedy w grę wchodzisz ty.
Znów od ciebie uciekam. Nie mogę tam siedzieć. Spojrzenie twoich ametystowych oczu wypala we mnie jeszcze większą dziurę, objawiając ci me myśli. Twój wzrok jest jak ogień. Jeśli nie wyszłabym, myślę, że załamałabym się i przyznała do mojej największej tajemnicy.
Cieszysz się, Xellos ? Smakuje ci mój ból ? Cieszysz się tym, że męczysz mnie w ten sposób ?
Nie wiem i prawdę mówiąc, nie chcę wiedzieć. Co mi dadzą odpowiedzi ? To przecież nie podpowiedź, jak mam zdobyć twe serce. Odpowiedzi zrównają mnie tylko z ziemią, choć już na niej leżę.
Zatrzymałam się na krawędzi jeziora. Poszłam dalej, opierając jedną rekę o poblisko rosnące drzewo. Szukałam piękna, ale nie mogłam go znaleźć.
On jest zły- myślałam sobie.- on zabił wszystkie Złote Smoki i nie zawaha się zabić ciebie. On manipuluje każdym i nigdy nie mówi prawdy. On jest zły.
Zaśmiałam się kpiąco w duchu. Kogo ja próbuję przekonać ? Siebie ? Poddałam się dawno temu. To strata czasu, nawet próbować. Więc dlaczego chcę się przekonać ?


On.....


Obserwowałem cię, kiedy wyszłaś z Restauracji. Wszyscy cię zignorowali, mysląc, że jesteś wściekła z powodu mojego małego komentarza. Ale za bardzo cię znam, Filia. Masz coś, co próbujesz ukryć i ja chcę wiedzieć, co to jest. Chcę poznać twoją ostatnią tajemnicę, chcę, żeby o niej wiedzieli tylko ty i ja.
Być może to jest egoistyczne, ale co w tym dziwnego ? Przecież nadal jestem obrzydliwym Namagomi, prawda ?
Położyłem cicho filiżankę na stół, nie zwracając niczyjej uwagi i teleportowałem się. Stałem się niewidzialnym, obserwując, jak przechodzisz przez ulicę, idąc ku jezioru przy krawędzi miasta.
Twój krok był bardzo szybki i zdecydowany, niemal niemożliwy, aby szli tak ludzie. Ale nie sprawia mi to kłopotu, co to za problem, dla kogoś, kto zniszczył całą armię Złotych Smoków jednym palcem.
Wyglądałaś na absolutnie wściekłą. Normalnie cieszyłbym się z tego ognia w twoich oczach. Ale tym razem go nie było. Nie były także błękitne. Twoje oczy miały odcień ciemnego nieba, jak niebo przed burzą. Były nieznacznie zamglone czymś, czego nie mogłem rozpoznać. Czuję, że nie gniew promieniuje od ciebie ale ból. Mnóstwo bólu. Niemal mnie olśniło, ponieważ ten sam ból odnalazłem w sobie. Absorbował moją energię. To nie było pocieszające.
Co ukrywasz moja piękna, najpiękniejsza Filio ? Jaki rodzaj tajemnicy kryje się w twoim sercu ? Dlaczego boli cię tak ukrycie jej ? Ja chcę wiedzieć. Chcę sięgnąć do twojego umysłu, serca, duszy i znaleźć odpowiedź. Chcę wiedzieć, dlaczego twoje myśli są tak odrętwiałe w bólu i zniszczyć powód.
Nigdy nie chcę widzieć cię w bólu. Nigdy. Nie chcę widzieć cię zranionej.
Zatrzymałaś się przed jeziorem, idąc dalej i opierając się o drzewo. Wyglądałaś tak cicho, tak spokojnie, ale ja wiem, że to tylko maska, taka jak moja. Zmyłka dla wrogów.
Rozpętałem wokół siebie małą burzę. Obserwowałem cię, ale ty jednak nie zwracałaś na mnie uwagi. Mogłem odczuć ból, zmieszanie i zaprzeczenie, mieszające się wraz z deszczem.
O czym ty myślisz ? Mogę odczuć twoje emocję, ale nie jestem czytelnikiem myśli. Nie mogę zajrzeć głębiej, jeśli mi nie pozwolisz. Cokolwiek to jest, musi być dla ciebie ważne, ponieważ nie zauważyłaś mojej ciemnej aury.
Uśmiechnąłem się nieznacznie, obserwując twoją pełną wdzięku sylwetkę na tle głębokiej granatowej wody. Co ty ukrywasz ?
- Co jest tą tajemnicą, Filia ?-


Ona.....


Zesztywniałam, czując, że jesteś za mną. I nie zauważyłam cię jakoś, dopóki się nie odezwałeś. W pierwszej chwili otworzyłam szeroko oczy, w następnej już je zwęziłam w podejrzeniu. Stoisz ot tak, jakbyśmy byli przyjaciółmi, którzy dawno się nie widzieli. W prawej ręce trzymałeś różdżkę. Czerwony kryształ błyszczał w słońcu między chmurami, przypominając mi niekończącą się rzekę krwi, którą wylałeś.
- Szedłeś za mną, prawda ?- spytałam. Chciałam uzbierać gniew w moim głosie, ale to wszystko to był zimny i niewrażliwy szept. Znów mnie obserwowałeś, znów otwartymi oczyma. Spojrzałam w dwa ametysty, próbując się nie utopić w nich. Promieniowało z nich pytanie. Złamałam twoje spojrzenie i odwróciłam głowę.
Nie rób tego- cicho prosiłam w granicach swoich myśli. Fale udręczenia uderzały o siebie, niszcząc tamę, za którą mogłyby popłynąć uczucia.- Proszę, nie rób tego. Nie rań mnie bardziej, niż jestem.
- O czym myślisz, moja droga Filio ? - usłyszałam twój cichy szept i zadrżałam.
Dlaczego zawsze tak na mnie działasz ?
- Chcę wiedzieć....chcę znać wszystkie twoje tajemnice.-
Moja tama załamała się z trzaskiem takim samym, jakiego narobiła błyskawica niedaleko nas.


On.....


- O czym myślisz, moja droga Filio ? - zapytałem cicho. Zadrżałaś.
Dlaczego drżysz, Filia ? Boisz się ? Czego ? Mnie ? Czy czegoś innego ?
- Chcę wiedzieć.....chcę znać wszystkie twoje tajemnice.-
Niebo niedaleko nas zostało przecięte błyskawicą. Zniszczyło to we mnie napięcie, uczucia naparły ze wszystkich stron. A ja wiedziałem, choć nie wiem skąd, że pochodzą one z ciebie. I są skierowane do mnie. Czułem się upokorzony i wstrząśnięty tym nagłym atakiem potężnej burzy.
Wiatr dziko podnosił mój płaszcz. Dzień stał się coraz ciemniejszy, chmury zakryły słońce.
Nie zauważyłem tego, cała moja uwaga zogniskowana była na jednej, drżącej i kruchej kobiecie stojącej przede mną. Zauważyłem łzy, które od razu porwał wiatr, miotając twoimi złotymi włosami.
Wbrew wszystkiemu, wyglądałaś absolutnie pięknie.
Powoli, bez wahania, podszedłem ku tobie. Różdżka upadła, puściłem ją na ziemię i nie zamierzałem podnieść. Burza wściekała się, podnosząc wyżej mój płaszcz i twoje włosy.
W końcu mnie zauważyłaś, kiedy stanąłem na odległość może z 1,5 m.
Twoje włosy wyglądały jak aureola. Wyglądałaś niemal jak Bogini. I w moich oczach naprawdę jesteś Boginią. Czystą i niewinną Boginią, której nigdy nie mógłbym mieć.
Ciągle stałaś w tym samym miejscu, wylewały się z ciebie niepewne uczucia. Twoje serce obniżyło się do mnie i znałem już twą tajemnicę. Bolesną tajemnicę.
- Proszę.....- szepnęłaś, po twoim policzku spłynęła łza.- Proszę, odejdź ode mnie....Nie chcę być znów zraniona.-
Zamarłaś ponownie, kiedy cię objąłem. Nie walczyłaś, nawt nie próbowałaś. Uściśnąłem cię mocniej, błagając LON, aby to była rzeczywistość a nie sen.
- Kocham Cię....- szepnąłem cicho do twojego ucha, zamykając oczy, aby napawać się ciepłem, które z ciebie trysnęło.- Kocham Cię, a to tak boli....-
Popatrzyłaś w górę, w twoich błękitnych oczach świeciła nadzieja.
- N-n-naprawdę ? Masz na myśli, że...że ty....Że ty naprawdę mnie kochasz ?- popatrzyłaś mi głęboko w oczy.- Proszę....Błagam, daj mi prostą odpowiedź....Nie zagadkę....Ja chcę...nie, ja muszę wiedzieć...-
- Tak.- odpowiedziałem.
Twoje oczy zaświeciły się szczęściem.- Tak, kocham Cię. A ty kochasz mnie ?-
- Tak.- odpowiedziałaś i poczułem, że emocje rozrastają się po moim ciele, zaczynając od miejsca, w którym pownienem mieć serce.
Coś tak prostego wywołało coś tak wielkiego.
- Jestem Mazoku.- powiedziałem, nie chcąc o tym mówić. Nie chciałem przypominać ci, że jestem kimś, kogo nienawidzisz całym sercem. Nie chcę dawać ci powodu, abyś mnie nienawidziła. Nie teraz. Nigdy. Ale to jest coś, czemu nie mogę pomóc. Muszę to wiedzieć, ponieważ nie umiem mysleć o tym, że mnie później odrzucisz z powodu kim ja jestem i kim zawsze będę. To by mnie zabiło.
- Tak, wiem, a ja jestem Ryozoku.- odpowiedziałaś cicho.- Co za różnica ? Jesteśmy dwojgiem przeciwległych ras. Ale nie różnimy się od siebie tak bardzo.Ty możesz czuć miłość, ja mogę czuć nienawiść.-
- Tak więc przyjmiesz moją ciemność ?- uparłem się przy jednym fakcie, wbrew temu, że powiedziałaś już, że nie troszczysz się o różnice. Ale muszę wiedzieć, czy nie zostawisz mnie, kiedy zaczną się kłopoty.
- Tak, pod warunkiem, że ty przyjmiesz moje światło.- powiedziałaś, uśmiechając się do mnie swoim najpiękniejszym uśmiechem. Poczułem, że niepokój i niepewność zanika.
Masz tak wielką moc nade mną i jeszcze o niej nie wiesz.
- W porządku.- powiedziałem, ściskając cię do siebie i głaszcząc włosy.- Powiedz więc, że jesteś moja.-
- Twoja na całą Wieczność.- obiecałaś.
I była to prawdziwa obietnica, przypieczetowana namiętnym pocałunkiem.


Nikt ich nie zauważył, a tu Pokój w Oku Burzy. Wszystko dobrze się skończyło. Mój paaan...to znaczy Xellos Metallium bał się troszkę, ale wszystko OK.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.67825100 1276782258
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!