Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Zelgadia
Sen
 
Treść fanfika..
Zaczynam następnego fica. OK IT’S SHOW TIME!

Strach, ból, niepewność, to czuła biegnąc ciemnymi korytarzami labiryntu.
Przeczucie nieuniknionego.
Dobiegła do ciemnej, pustej sali. Biegła nadal z przerażeniem w oczach.
Nie wiedziała co nią kieruje, biegła szukając czegoś, szukając życia.
Potknęła się, spojrzała i zaczęła krzyczeć.
Krew, krew, pełno krwi. Krzyczała jak nigdy w życiu.
Przerażenie, bezsilność, oto co czuła patrząc jak z ciał jej przyjaciół upływa życie.
Kątem oka dostrzegła mglisty zarys postaci.

W tym momencie Lina Inverse obudziła się zlana zimnym potem.
Był ranek. Lina powoli podeszła do okna.
- uspokój się to tylko zły sen.
Po chwili zeszła na śniadanie.
Pierwszy raz w życiu Lina milczała pogrążona w swoich myślach.
Nie uszło to uwadze Zelgadisa.
- Coś się stało?
- co? –Lina poderwała się jak oderwana ze snu –coś mówiłeś?
- Pytałem czy coś się nie stało. Dziwnie się zachowujesz dzisiaj.
- Nie, nic się nie stało –Lina miała wielką ochotę powiedzieć o przykrym śnie jaki nawiedził ją w nocy, coś jednak powstrzymywało ją od powiedzenia prawdy.
Zel popatrzył nieufnie na jej twarz.
- Jak wolisz –powiedział i zaczął rozmawiać z Gourrym na temat mieczy.
Lina natychmiast pogrążyła się w rozmyślaniach.
Po jakimś czasie niepokój wygasł. Lina nie ma natury by przejmować się czymś na dłużej.
Sen powtarzał się co jakiś czas, Lina nie traktowała tego już tak bardzo poważnie.
Sylwetka tajemniczej osoby ze snu rozmyła się.
Wszystko to wróciło pewnego fatalnego dnia.
Cała drużyna wybrała się aby pozwiedzać zabytki (pod namową Amelii).
Zwiedzali stary, zruinowany zamek. Lina odłączyła się od grupy patrząc na płaskorzeźby (tak,niby kto w to uwierzy).
Krzyk! Słyszała w głowie swój krzyk, taki jak we śnie. Zaczęła biec gnana niepokojem.
Powróciły wspomnienia, wszystko stało się wyraźniejsze. Wszystkie uczucia jakie czuła we śnie powróciły ze zdwojoną siłą.
W końcu zobaczyła to czego tak bardzo bała się ujrzeć. Nie krzyczała, jedynie głuchy szloch wydarł się z jej piersi.
Patrzyła wokół szukając winowajcy. Ujrzała postać stojącą w cieniu.
-Xellos –wyszeptała –dlaczego?
Nie odpowiedział od razu. Podszedł do niej i spojrzał prosto w oczy.
-Rozkazy –stwierdził i odwrócił wzrok.
Lina przyjrzała się mazoku z bliska. Wyglądał identycznie jak wcześniej, ale była wyczywalna zmiana. Nie było już przymkniętych oczu, jego oczy były ciemno granatowe, złe, a nie różowe. Jego uśmiech także nie był normalny, uśmiechał się nieprzyjaźnie jak gdyby z drwiną. Xellos odwrócił się, pokazał dłonią ciała ofiar.
-Oni jeszcze żyją.
-Co? –Lina chciała rzucić się do uzdrawiania przyjaciół. Xellos zagrodził jej drogę swoją laską.
-Walcz Lino Inverse! –powiedział Tajemniczy Kapłan z drwiącym uśmiechem.
Xellos zaatakował pierwszy. Lina cofała się przy każdym ataku, nie chciała walczyć z przyjacielem.
Nie mogła tak walczyć zbyt długo, ataki mazoku były coraz bardziej agresywne, nie dawała rady ich odpierać słabymi zaklęciami. Zdecydowała się na Ostrze Nicości.
Nie podejrzewała że się uda, zaczęła inkantację zaklęcia:
„Mieczu zimnej i czarnej pustki, uwolnij się z niebiańskich okopów. Połącz się z moją mocą i wstąp ze mną na ścieżkę zniszczenia. Przybądź siło zdolna pokonac nawet dusze bogów! Ostrze Nicości!!!”
Lina wątpiła w skuteczność tego zaklęcia na tak silnego potwora, jednak Xellos zaślepiony furią nie zdążył odparować ciosu. Zaklęcie trafiło Xellosa, upadł. Lina podbiegła do umierającego mazoku (dobra, wiem że to zbyt nieprawdopodobne).
Xell!!! –zawołała Lina uklękając przy nim –przykro mi.
Xellos rzucił jej spojrzenie swoich już ponownie różowych oczu –przepraszam.
Spojrzał jeszcze na ciała przyjaciół –zdążysz ich ocalić.
Lina patrzyła jednak na Xellosa –co w ciebie dzisiaj wstąpiło Xell?
Xellos wahał się z udzieleniem odpowiedzi –nie wiem, byłem w biurze LON, nie pamiętam co się dalej działo, zorientowałem się dopiero teraz. Muszę wracać –chwycił się za krwawiącą ranę i zniknął.
Lina zabrała się za uzdrawianie przyjaciół, nie chcieli później wierzyć w to co im opowiedziała, a Lina długo się później zastanawiała dlaczego Xellos darował im życie. (czyżby sympatia mazoku?)

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.87037500 1313904068
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!