Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Mazoku
Smierc
 
Treść fanfika..
WSTĘP!!!!

Noc... cisza... spokój... ( och jaki piękny początek!^^) bez przemocy, śmierci i bólu... ( Xelloss: ale głupi fanfik- - ). W pewnym domu, nie daleko, ale też nie za blisko, mieszkała sobie Filia. A z nią pewien chłopczyk. O imieniu Vaal. Który był bardzo grzecznym chłopczykiem kiedy śpi. I Vaal jest bardzo silny. I trzeba go nauczyć się bić!!!! HA HA HA!!! No i właśnie Xelloss jest jego mentorem. I mieszka u Filii ( tymczasowo) . No i śpi na kanapie, co go bardzo drażni, ale nie chce mi powiedzieć dlaczego^^.

Jest też innym dom. Duży jak na dom. Bo to jest zamek. I tam mieszka księżniczka. I pewna chimera. NIE ,NIE ,TO NIE TO O CZYM MYŚLICIE ^^ ‘’. Jakby to ująć, zamek Zela został brutalnie sprzedany jako cenna nieruchomość ( nie wspomnę, że sprzedała go pewna ruda wiedźma). Biedny , bezdomny Zel został w pięknisty sposób przygarnięty pod jednym warunkiem ( zawsze jest jakiś kruczek, hi, hi). Że ... hi, hi, hi... zostanie „ cennym nabytkiem” dworu. No to zrobiła z niego Amelia dowódcę armii królewskiej. Nieźle co?^^ Przy okazji pomaga w papierkowej robocie.

Aha, no i jest jeszcze jeden dom. Ten nazywa się hotel. I tak śpi jak zabita ( ale niestety żywa) Lina Inverse. Kolejny długi urlop w jej życiu dobrze jej robi na cerę. Po pokonaniu Dark Stara ( czytaj dwa lata temu) postanowiła odpocząć nieco. Nie może się jednak obyć bez speca od czarnej roboty ( czytaj Gourry) , który jak głupek ( czytaj zawsze) wszędzie za nią łazi.

KONIEC WYCZERPUJĄCEGO WSTĘPU!!! ^^

Dzień pierwszy.

Dom Filii.
Xelloss próbując zasnąć: ----- --- -------- ---- ( przeklina, a ja jestem grzeczną autorką^^).
Wielki wicher otworzył okna. Z trzaskiem. Nagle Xelloss szeroko otworzył zaspane oczy. Świeciły się czerwienią jak nigdy. Krzyk. Filia w swoim pokoju wstała, zeszła na duł. Płaszcz Xellossa na wieszaku był targany przez wicher z okna. Sam on był już na podłodze, podtrzymywał się rękoma mocno napiętymi, drążącymi w nienaturalny sposób. Filia usiadła w klęczki tuż przy nim, zainspirowana co się dzieje. Delikatnie dotknęła jego ramienia. Spojrzał na nią. Przestraszyła się w jednej chwili. Nagle Xelloss chwycił Filie mocniej z ramię, jakby podświadomie się chronił przed czymś. Delikatnie go objęła. Cały draż, bał się czegoś? Był jak dziecko, miotany przez setki dreszczy. W tej chwili wicher podniósł się, odrzucając Xellossa iż uderzył głową o sufit i spadł. Czarny dym zaczął ulatywać z podnoszącego się ciała mazoku, Xelloss skrzyżował ręce na torsie ( ach, zaczynam się rozpuszczać) zdzierając z siebie koszulę, wydawając przeraźliwy krzyk. Czarna smuga napełniła pokój i w jednej chwili wszystko znikło i ucichło. Xelloss bez czucia upadł.

Zamek Sayllun.
Wielki wicher wybił szybę w komnacie. Zel oczywiście jest gotowy na taka sposobność ( spać z mieczem, zamiast z przytulanką?). Ciemne smugi panoszyły się w komnacie. Zel próbował je zniszczyć. Rozpruwał je mieczem. Ciął na kawałki. Bez efektu. Weszła Amelia. Surowym wzrokiem śledziła wicher. Uklękła wymawiając słowa nieznanego Zelagadissowi zaklęcia z jej świątyni. Dym ulatniał się. Zel opuszczał broń. Nagle wicher natarł z ogromną siłą na Zelgadissa, wbijając mu miecz ( jego własny^^) w brzuch. Zel wyciągnął zakrwawione ostrze. Zaraz potem upadł na ziemię. Amelia szybko zaczęła uzdrawiać ranę. Dym przez ten czas zaczął wnikać. Zelgadiss wstał. Wicher był jeszcze silniejszy, niszczył okna i dekoracje. Nie szło z nim walczyć. To było niemożliwe. Dym zaczął przybierać kształt sznurów. Opasały one Zelgadissa i Amelię, zaciskały pętlę na szyi. Zelgadiss usłyszał krzyk Amelii. Ale sam ledwo oddychał. Zrobiło mu się ciemno przed oczami. Nagle wszystko ucichło i spadli z hukiem na ziemię. Podbiegł ostatkami sił do księżniczki. Miał ją już na rękach, żeby zanieść do komnaty. Upadł.

Hotel.
Wielki wicher wybił framugę i szybę. Lina z zakrwawionym czołem wstała. Wrogim spojrzeniem celowała w dym. Ale on uciekał, nie dał się zabić. Gourry wbijał w niego miecz. Za każdym razem wicher wydawał pisk. Lina nie mogła uciec w tej chwili. Zgrabne uniki nic nie dawały. Wicher zrobił się ostry. Palił i ciął jej skórę. Gourry też krwawił. Wicher zmienił się w morze ognia. Spalił połowę pokoju, o czym zmienił się w szczury, wysysające krew. Gryzły Linę i Gourrego, przedzierały się przez odzież , zostawiając okropne blizny. Lina zaczęła deptać szczury, łamać im kości. Zmieniały się wtedy w płyn, łączący się w dym. Ciemny jak noc. Dym, który napełniał kąty, po czym uderzał z całej siły. Lina i Gourry pluli krwią, gryzieni, paleni i cięci. Ich krew zrobiła się żrąca. Mając ją w ustach czuli ogień i nową krew. Upadali jak muchy. Nagle szczury znikły, krew przestała palić. Został tylko wicher. Zakręcił się w pokoju z wielką mocą, rozwalając wszystko. Potem ucichło. Gourry osunął się na podłogę. Lina także. Niespodziewanie zasnęli.

Dzień drugi- ostatni.

Piękny dzień. Filia stałą przed kuchenną ladą. Mieszała jakieś jedzenie. Nagle zaczęła kaszleć, a kaszlem był owy dym. Xelloss wstał zza stołu i podbiegł. Wyglądał strasznie mizernie. Staro. Nie młodo i pięknie jak zawsze ( hi hi hi^^). Filia też był inna. Osłabiona. I wszystko jej było jedno. Czuł, że zaraz... . Xelloss miał ją w objęciach z przerażeniem chwili. Ale ona tylko łagodnie na niego spojrzała. Uśmiechnął się. Powiedział mu, że zawsze będzie go kochać... powiedział mu to. I zasnęła na zawsze. Xelloss opuścił głowę. Ciemny dym lał się z jego oczu. Krzyczał. I padł przy Filii. Nie wiadomo czy zmarł z żalu czy z śmiertelnego wichru.

Piękny dzień. Leżała taka blada. Ale dla niego piękna jak zawsze. Delikatna. Uśmiechnięta... jakby coś chciała powiedzieć. Zachorowali tak nagle. Zel był załamany. Siedział przy jej łożu. Było im tak dobrze. Takie mieli plany. Teraz oboje bledną. Ale... czyż nie tego chcieli? Umrzeć w tym samym dniu. Żeby ani jedno nie było na chwile samotne. Razem tu- razem i tam. Trzymał jej rękę. Ukląkł przed posłaniem, położył na nim głowę, którą ona delikatnie głaskała... tylko ona tak umie. Powiedział, że jest bardzo zmęczona. Zelgadiss ucałował ostatni raz jej rękę. Zamknęli oczy w tej samej chwili. I już się nie obudzili.

Piękny dzień. Lina i Gourry już nie są w hotelu, ruszyli dalej przed siebie. Lina była bardzo słaba. Gourry musiał ja nieść. Lina pomyślała o tych wszystkich
Chwilach jakie widziała. O przyjaciołach. Nie chciała takiego zakończenia. Pragnęła, żeby wszystko było dobrze. Zelgadiss i Amelia razem.. Xelloss może z Filią... a ona... ona z Gourrym. Zawsze tego chciała. Kazała się postawić. Powiedziała Gourremy, ze chce umrzeć tutaj. Leżąc na trawie, jak zawsze leżeli. I znowu leżeli na trawie. Świeciło piękne słońce. Czuł trawę. Naturę. Gourry wziął ja za rękę. To było ostatnie co mógł dla niej zrobić. Bo już nie żyła. Zaraz potem i on wyzionął ducha.


Z tego wszystkiego jedynie Vaal przeżył. Nie chciał być sam. Jedynie on wiedział o sekrecie Amelii. Sprawił iż dziecko jej i Zelgadissa narodziło się o wiele wcześniej. Nie był sam. Wiele lat później zakochał się w nowej księżniczce i został władcą Sayllun. Zabił następnie LON, która stworzyła dym, czym samym zabił śmiertelny wicher. Następnie wzniósł pomnik na cześć drużyny, najsilniejszej i najodważniejszej na świecie. Spisał opowieści o Linie Inverse i jej kompanach. Tak że zna ich cała ziemia ich świata i nikt o nich złego słowa nie powie.

KONIEC.

Ps: Było to dedykowane moje siostrze.
PS.S: Okej, z tym Zelem i Amelia to było tak jak myśleliście^^.
P.S.S: I jakie wrażenia?^^
Lina: No... tego...
Zel: właśnie...
Xelloss: Trudno mi powiedzieć...
Filia: kiedy druga część?^^ ‘’ ‘’ ‘’
Amelia: ? Gourry?
Gourry: ja nie bardzo rozumiem...
All: - - .

To już naprawdę koniec.

Agata: Na końcu z Vaalem to już chyba bujałaś.... - - ‘’’
Mazoku: O nie, to wszystko prawda, tylko nie oficjalna!^^
Zel et Ama: CO TO MA ZNACZYĆ?!?!
Mazoku: Cisza, tak się mówi- - .

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.29335600 1276782957
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!