Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Ly
Smiertelna choroba
 
Treść fanfika..
Śmiertelna Choroba by Ly

Więc stało się... umierała. Czemu ta głupia choroba musiała p=
rzyjść akurat teraz? Teraz kiedy jest sama.
Zupełnie.
Leżała na jakimś pustkowiu. Nikt nie mógłby jej pomóc. W prom=
ieniu wielu kilometrów nie było żywej duszy.
Pozostało tylko pogodzić się ze śmiercią. Jak wiele by dała, =
żeby znów zobaczyć swoich przyjaciół. Przez głowę
przemknął jej jakiś obraz. Wspomnienie.
*
Podwórko. Ukwiecone, skąpane w słońcu.
- szefie, czemu dzisiaj nie pracujemy?- Jiras podszedł do Filii siedząc=
ej na trawie
- bo będziemy mieli gości- uśmiechnęła się do niego
- kogo?
- Przyjdzie Lina, Amelia, Gorry i... Zelgadis
- Zelgadis? A no tak... ta mała zaciągnie go tutaj nawet siłą
- A gdzie Gravos?
- Śpi. Leń twierdzi że w taki dzień się nie haruje
- Filia!!!- lis i smoczyca spojrzeli na ulicę- Filia!!!
- To Lina! I reszta!
Podbiegła do starych przyjaciół ze łzami w oczach. Uścisnęła =
Linę i Amelię.
- witam złotego smoka!- zawołał wesoły głos
- iiii!!! Namagomi! Co on tu robi?!
- Nie mieliśmy w planach zabrania go ale się uparł
- Wynocha! Won! Nie wpuszczę cię do domu!
- Nic się nie zmieniłaś. Taka sama jędza jak przedtem
Mazoku dostał w łeb maczugą.
*
Filia zachichotała. Rok minął od tamtego czasu. Wiele razy się z ni=
mi widziała. Niestety z Xellosem też. Nagle
w jej oczach pojawiły się łzy. Kolejny obraz. Smutny.
*
Ten sam ogród. Szary.
- czemu wyjeżdżasz szefie?- Jiras był bliski płaczu
- muszę. Ale obiecuję że wrócę za 2 miesiące
- sama pani wątpi w swoje słowa- rzekł Gravos który do tej pory by=
ł cicho. Zmieszała się
- nie mogę tego odwołać. Ja... już pójdę. Opiekujcie się ma=
łym. Jeśli za 60 dni mnie nie będzie przekażcie
jajo Linie- powiedziawszy to, odeszła
- tak jest szefie- wyszeptał lis po czym znikli w głębi domu
*
- nie wróciłam... ciekawe czy oddali jej Valgaava...
Nagle skuliła się pod wpływem okropnego bólu brzucha. Była w tym =
miejscu już drugi dzień. Bez wody
i jedzenia. Zacisnęła zęby.
- niech ten ból ustanie... ooooch...
Co za idiotyczne miejsce na śmierć! Skaliste pustkowie z jednym jedynym=
drzewem. To właśnie w jego cieniu
leżała. Chronił przed słońcem. Miała mokre czoło. Obraz rozma=
zywał się. Jej oczy powoli się zamykały.
Zaczynała tracić przytomność. Naszło ją uczucie, że jest obse=
rwowana. W jej domu w Sailuune miała je prawie
bez przerwy.
*
Pamięta takie zdarzenie... siedziała na dachu i czuła na sobie czyj=
ś wzrok. Odwróciła się gwałtownie i straciła
równowagę. Dawno już nie spała i była osłabiona toteż nie mog=
ła użyć lewitacji. Zamknęła oczy i czekała na
upadek, ale nic się nie stało. Wisiała w powietrzu. Ktoś ją trzym=
ał. Znajoma aura. Kiedy zdecydowała się
rozglądnąć, stała na ziemi a w pobliżu nikogo nie było.
Przez głowę przeleciało jej wiele podobnych sytuacji. Kiedy spada=
ła na nią rzeźba nagle znalazła się w innym
miejscu. Kiedy przez przypadek weszła na tor pędzącego konia coś j=
ą wypchnęło. Zawsze towarzyszyła temu
znajoma aura. Nie potrafiła jej zidentyfikować. A teraz znowu czuła n=
a sobie czyjś wzrok. Jednak nie mogła
unieść głowy by się rozejrzeć. Była zbyt słaba.
- czy ktoś tu jest?- spytała szeptem.
Zero odpowiedzi. Tylko szelest liści.
- zaczynam mieć majaki... to zły znak- powiedziała do siebie i czeka=
ła na śmierć.
- Filia...- smoczyca zesztywniała. Ten głos. Bogowie... tylko nie on...
- ....
- Filia- powtórzył głos
- Czego chcesz?
Tajemniczy Kapłan zeskoczył z drzewa i stanął przy smoku. Popatrzy=
ła na niego wrogo kiedy kucnął
- Namagomi! zamierzasz mnie męczyć nawet przed śmiercią?
- ....
- Chcesz być ostatnim którego będę zmuszona zobaczyć? To moje ost=
atnie chwile na tym świecie i chcę je
spędzić w spokoju! Spadaj!
- Oj Filia... źle mnie zrozumiałaś
- Akurat... chcesz tylko zostać moim koszmarem do końca
- Nie... chcę ci pomóc
- Nie żartuj sobie!
Po policzkach zaczęły jej spływać łzy. Potwór. Świnia. Jak ta=
k można biednego smoka dręczyć?
- dałbyś mi umrzeć w spokoju, co?
- Nie
- Co takiego?
- Nie dam ci umrzeć
Filię zatkało kiedy Xellos wziął ją na ręce. Nie reagowała na=
wet na ból, wciąż patrząc na niego z zaskoczeniem.
Znaleźli się nagle w jasnym pokoju. W fotelach siedzieli Lina, Gorry, A=
melia, Zel i jakaś dziewczyna której nie
znała. Podbiegli do niej. Xellos położył smoka na łóżku. Lina=
z Amelią rzuciły odnowę, Zel z Gorrym trzymali
jakieś zioła, a nieznajoma wlała jej coś do ust i wypowiedziała z=
aklęcie uzdrowienia. Ból zniknął, odzyskała
siły. Omiotła przyjaciół zaskoczonym, wdzięcznym i radosnym wzrok=
iem.
- dziękuję...- powiedziała
- dziękuj Xellosowi- odparła Lina
- jak to...?- spytała nie rozumiejąc
- to on nam powiedział w jakim jesteś stanie i sprowadził tu Sylpheel=
- wyjaśnił Zel
- kogo?
- To ja- nieznajoma wystąpiła- jestem kapłanką i lekarką. Pan Xel=
los powiedział że źle z panią i potrzebuje
kogoś naprawdę dobrego w leczeniu -zaróżowiła się trochę
- Jeszcze kilka minut i nie byłoby cię na tym świecie- uzupełniła=
Lina
Smok siedział słuchając tego i jednocześnie intensywnie myśląc.=
Ta aura... to był Xellos! On za każdym razem
ją ratował! Ciągle ją obserwował. Tylko dlaczego?
- Panno Filio.. to pani- Amelia podała złotej jajko z Valgaavem
- Och!- wzięła je delikatnie w ręce i przytuliła do twarzy- a ską=
d wiedzieliście gdzie mnie szukać?
- Nie wiedzieliśmy. Jiras i Gravos niczego nam nie powiedzieli. To on ma =
cię cały czas na oku- Lina wskazała na Kapłana
Więc miała rację. To on tak wiele razy ratował jej jeżeli nie ż=
ycie to zdrowie.
- No- Kapłan wyrwał ją z zamyślenia- to ja już sobie idę ^^
- Mowy nie ma!- krzyknęła Filia. Wszyscy na nią spojrzeli.- nie odejd=
ziesz dopóki nie wyjaśnisz mi kilku
rzeczy.
- a co konkretnie chcesz wiedzieć?
- Czy mogę na chwilkę przeprosić?- smoczyca zwróciła się do poz=
ostałych i tak wiedząc że będą
Podsłuchiwać
Wyszli.
- więc o co chodzi?
- Dziękuję za uratowanie życia, ale po cholerę ciągle mnie obserw=
ujesz?
- Wiesz...- uśmiechnął się- jesteś taka bezbronna że ktoś mus=
i się tobą opiekować ^^
- Taaak?
- Tak. Nie zliczę ile razy lądowałabyś w szpitalu. Masz niewiarygod=
nego pecha
- Co ty się tak o mnie troszczysz co?
- Jesteś ostatnim złotym smokiem, a ja nie chcę żeby ta rasa wygin=
ęła
- Jasne. Nie chcesz. Akurat.
- Prawdę mówię. Kogo bym wtedy wkurzał?
- Aha.. czyli jestem zabawką. A tak na serio?
- Sore wa himitsu desu^^
- Xellos!- wyjęła maczugę- powiedz mi
- ...
- proszę...
Kapłan podszedł do niej. Płakała.
- ej no co ci jest?
Wytarł jej łzy rękawiczką. Złapała go za kołnierz.
- Mam cię! A teraz mów!
Nie rozumiała dlaczego do niej podszedł. Gdyby był człowiekiem chci=
ałby ją pocieszyć. Ale to jest Mazoku.
- no?
- ......
- powiedz mi. Proszę
- nie mogę
- Xellos... ja chcę wiedzieć. Czemu?- spytała spoglądając na nieg=
o.
Kapłan westchnął i stanął tuż przed nią. Przytulił ją do =
siebie.
- Nie dałbym umrzeć mojemu smokowi- szepnął
Odchylił się trochę żeby ją widzieć.
" Co on chce zrobić? Czemu jest tak blisko? Co to za gierki?"
Mazoku pochylił się lekko.
" On... o-on... on chce..."
Pocałował ją.
" Jak to? Czemu? Zaraz..."
Czuła ciepło. Tak miłe, bliskie ciepło. Tylko dlaczego? Czy ona...
Objęła jego szyję.
" Co ja wyprawiam? Odbiło mi zupełnie? Nie chcę a robię. To niedorz=
eczne"
Teraz ona go całowała.
Skończyli gdy zabrakło im tchu.
Stali przez chwilę w ciszy przytuleni do siebie.
- j-ja muszę ci coś powiedzieć- zaczął Xellos
- tak?
- K... kocham cię
Filia spojrzała na niego gorąco
- ja też...- wyszeptała i ponownie go pocałowała- będziesz ze mn=
ą?
- Zawsze
- I nie opuścisz mnie już?
- Jeśli tego chcesz... to nigdy. Przysięgam

Koniec
Ly

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.86804100 1276787825
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!