Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Achika-chan
Smile
rozdział #01
 
Treść fanfika..
autor: Kanti
tytuł: Smile


Witam serdecznie wszelkich czytających, ten fanfik miał początkowo nie przekroczyć dziesięciu stron, ale...khem,khem... bohaterowie muszą dojrzeć i tym podobne z tym precedensem nastąpiły skutki. Mimo wszystko jednak zapraszam do przelecenia wzrokiem tejże opowiastki. Miłego czytania*>^-^<*




Twa świadomość mknie niczym wiatr.
Pomyśl chwilę.
Smak jest zawsze inny.
Te same uczucia,często się mijają.
Chwilkę.
A wiele rzeczy zrozumiesz.
przecież każdy myśli różnie.
Zrozum to
zrozum innych
czas podda ci łaskę
powstaniesz.




*Prolog*






Mamusiu? No powiedz mi co się dzieje, bo ja tak nie lubię kiedy jesteś smutna.
Naprawdę chcę ci pomóc. Tylko nie mogę... Nie jestem wstanie.


Filia przeczesała szybko swe włosy.Mogła trochę odsapnąć. Vaalgarv nareszcie usnął, trudno było go utulić.Tak, był dosyć trudnym dzieckiem. Ale i tak bardzo go kochała.
Domek w którym teraz mieszkali okryty był czerwoną dachówką. W środku wyłożony beżową tapetą i bukowymi meblami. Wszystko razem dawało miłą atmosferę przytulności.Teraz trzeba było jedynie pozmywać, a następnie pozostawała już tylko książka do poduszki.Mogła, by tak przeżyć resztę swojego życia.
-Osobiście nie sądzę.- Smok stanął wyprostowany. Obrócił się powoli i jego nadzieja rozpierzchła się mimowolnie. To był on. Niestety.
-Po co tu przyszedłeś!- Xellos podszedł do stolika i podłączył gaz w kuchence.
-Zaparzyć cherbatki. Masz ochotę?- Filię zatkało.
-Wyjdź stąd. Nie zaprosiłam cię tutaj.- Demon otworzył oczy.
- Dobrze, chciałem być miły, ale skoro tak... Gdzie on jest?- Filia zadrżała.
-Nie zabierzesz mi go.
- Dostałem taki rozkaz.
- Czyli rozumiem, że jeśli stawię opór, to mnie zabijesz?- Zerwała się i pobiegła w stronę schodów. Xellos błyskawicznie teleportował się tuż przed nią.
-To w zależności czy pozostawisz mi wybór.Jest tam prawda?- =Filię przeszły dreszcze. No. cóż trzeba będzie go zaatakować. Podniosła przed siebie ręce z których wystrzeliła jasna kula światła. Demon stłumił ją jednym ruchem palca. Filia poczuła, że ogarnia ją strach. Jej ręce oplótł czarny sznur. juz nic nie mogła zrobić. Stala bezradnie.
- To było niepotrzebne.-odparł krótko.
- wiesz co do ciebie czuję? Odrazę i tylko to. Aha i jeszcze jedno wiedz, że smoki nie są takie głupie, by siebie nie zabezpieczyć.- Demon zakrztusił się cherbatą którą trzymał w ręcę. Wypadła mu z ręki. Filia zniknęła. Po raz pierwszy nie wykonał swej misji.


- Czemu jej od razu nie zabiłeś?
- Chciałem wpierw...
- Rozumiem, że możesz czerpać przyjemność z torturowania smoków. To by była wspaniała wymówka z tymże ty zawsze byłes inny. Zabijałeś zawsze możliwie jak najszybciej, by jak się domyślam nie czuły bólu. Osobiście nie mam nic przeciwko temu, ale nie mogę tolerować nie wykonania zadania. przy twoich morzliwościach prawie równorzędnych moim, nie powinieneś popełniać tych błędów. Jestem zkmuszona poddać cię odpowiedniej karze.-Demon zacisnął zęby.-Proszę przynieśc mi jej ciało. Zaznaczam ciało.
- Oczywiście pani.
- Aha, podejdź do mnie.- Demon powoli podszedł do kobiety. Coraz bardziej trzęsły mu się ręce. Zniżył głowę. Kobieta wyciągnęła rękę. Xellos zakrztusił się nagle. Zacisnął oczy z bólu i powoli, bardzo powoli, mimo, iż starał się być w pozycji stojącej, osunął się na ziemię nieprzytomny.


- No, proszę nasz wielki przywódca leży bezbronny. Byle smoczysko by cię teraz zabiło.-O tak Xellos uwielbiał Acrux'a, dogadującego mu przy każdej okazji. Przyznał rację Fili. Demony potrafią byc wredne.Wstał i otrzepał z godnością rękawy. Nie rozumiał jak można nadać takiem śmieciowi imię gwiazdy. Przecież te ciała niebieskie zasługują na coś o wiele lepszego.
-Uważaj bo niektórzy potrafią mnie wyprowadzic z równowagi.
-I tak nie możesz mi nic zrobić, więc twoje słowa są trwonione nadaremnie.
-Teoretycznie. Bo co jeśli ja takiej osoby nie mam?
-Wątpię, no przecież w taaakim przystojnym Demonie to by się każda zakochała. A może ty masz kompleksy?
- Czasami prócz wyglądu trzeba mieć coś jeszcze, dlatego wciąż jesteś sam.- Xellos wyszczerzył zęby w beszczelnym uśmiechu.Acrux zaperzył się.
- Bo wielmożny Xellos to przecież nie jest sam?
- Nie przeczę jestem, właśnie przez powyższy powód.-Podniósł laskę z ziemi. Nagle w jego rękach pojawiła się woda która delikatnie musnęła go po twarzy. Magia miała nie wątpliwie wiele zalet.
- Dobra idę. Do zobaczenia.
-Yyy... Xellosie. Co ci zrobiła Zellas?
- Oczyszczenie.- Acrux'owi zadrżał głos.
- Czyli już... nie możesz...musisz się jej podda...
- Pewnie tak. Właśnie dlatego tam idę.
-Przecież to największa chańba...-Demon nie odpowiedział. Po prostu znikł.
-A co z Delth...-Acrux dodał półgłosem.


-Więc to ty masz poddać mnie karze?-Kobieta o niebieskich włosach skinęła potakująco głową.-Jest jakiś sposób bym mógł uciec?-Zaprzeczyła.- Dlaczego? Przecież podobno z każdej sytuacji można się jakoś wydostać.-Postac wskazała ruchem dłoni na mgiełkę unoszącą się nieopodal Xellosa. Rozpoznał w niej sylwetkę Fili.
-No i co ma piernik do wiatraka?-Kobieta rozpłynęła sie w powietrzu.Xellos odszedł w spokoju w przeciwną stronę.-No i co ja do cholery mam zrobić!- Opadł zrezygnowany na trawę. Na choryzoncie widać było masto Lath. Światowe centrum bibliotek.


- Mamciu... coś taka smutna jesteś ostatnio...- Filia wyśiliła się na sztuczny uśmiech.
-Wszystko będzie dobrze.-Val przebierał pospiesznie paluszkami i gwałtownie zadarł do góry głowę.
-Ja... ja się boję!!!-Krzyknął, szybko przytulił się do Fili i ścisnął w ręce kawałek spódnicy.Smok pogładził go po włosach i podniósł na kolana.
- Spokojnie... ciii...
-Ten pan z fioletowymi włosami nic nam nie zrobi?- Filię zatkało. Przecież on go w życiu nie widział.
-Skąd go znasz?
-bo... bo on się ze mną bawi... każdego wieczoru.- Odparł mały.
- dobrze... ale jak to przecież ja go nigdy nie widziałam...
-Bo on jest przeźroczysty.- Val uśmiechnął się.- Po prostu się przy mnie pojawia.-Filia siliła się na spokój, to na pewno musiały być... sny tak, to na pewno były sny małego.
-A jaki on jest?
-yyy... taki... no nie wiem, on po prostu... jest taki... emanuje czymś... co po prostu... jest każdemu niezabędne. Po prostu.- Filia zastanowiła się nad tym dłużej. Ona też nie potrafiła tego określić.



Xellos siedział na ławce w sadzie Fili. kompletnie nie wiedział co ma robić dalej, więc najrozsądniejsze było jednak bycie obok smoka. Oczywiście miał Vala na myśli. Zerwał jabłko i odgryzł spory kawałek. Filia stała w drugiej części ogrodu, nieświadoma jego obecności. Podśpiewywała sobie spokojnie zrywając gruszki. Nagle usłyszała piskliwy krzyk synka.
-Maaamoooooooooooooooo patrz to Delth!!!!- wskazał ręką na Xellosa. Filia pobiegła za jego wzrokiem i wypuściła kosz z rąk. Xellos otworzył oczka i wszystkie owoce wróciły na swoje miejsce.
-Co ty tu robisz?- spojrzał na nią i podał czeresnię małemu smokowi.
- nie przejmuj się nic nie mam zamiaru robić. Po prostu będę spał tutaj i spedzał resztę dnia.
-tyyyy...
-Tu jest dziecko.
-Synku... odejdź od tego pana i wróć do domu zaraz do ciebie dołączę.
-Mamusiu...-Wyszeptał i pobiegł w stronę bramy. Filia odwróciła się w stronę Xellosa.
-Po ostatnim wydarzeniu...
-Wiem. Tak myslałem. No cóż to do widzenia.
-Nie... kto to jest Delth?
-To przyjaciel Vala.
- dobrze, ale dlaczego on tak nazywa ciebie?
-Bo on czuje... że... hmm...- Uśmiechnął się.- Nie powiem^^.- Podniósł rękę do góry i zerwał jabłko.- Wezmę na drogę. To do zobaczenia, chociaż ty pewnie byś nie chciała.
- A ty byś chciał?- Zatrzymał się.
-Ja? Zobaczysz.- Zawachała się. Xellos otworzył oczy. Filię spowiło jasne światło. Po chwili w rękach trzymała fioletową pidżamę.
- Trzymaj, twoja sypialnia jest naprzeciwko.. yyy... tego pokoju z żółtym liściem na drzwiach.
- hm... dziękuję...- Poszedł posłusznie za nią. Od razu wyczuł aurę Vala. Chłopak bawił się w swoim pokoju. Był posłuszny,a przy okazji widać było, iż Filia bardzo go kochała. Nie dziwił się. Po chwili usłyszał tupot za sobą. Odwrócił się. Wprost na niego biegł chłopiec. Demon przyklękł i przytulił Vala. Był jednak... dziwne uczucie... Mazoku poczuł nagły ból... odepchnął lekko smoka... emanowała od niego zła aura... zacisnął pięści... poczuł odgłos stłuczonego talerza. Filia go upuściła. Podbiegła do niego.
- Xe... Xellos... poczekaj.-Zdjęła z siebie pelerynę i pocałowała go.Demon nie czuł już żadnego bólu. Nie mógł wydusić z siebie słowa. Patrzył na nią. Zarumieniła się.- Yyy... przepraszam nie powinnam, ale smoki...- Xellos opuścił głowę.
- Tak wiem. Tylko w ten sposób przywołujecie energiię uzdrowienia.




Filia zapewne była zakłopotana, bo coraz częściej go unikała.On tez się dziwnie czuł. Zastanawiało go skąd ten ból sie wziął. Sutuacja go przerosła. Nie zmierzał w końcu ciągle się do nikogo odzywać. Po kryjomu próbował Vala nayczyć podstawowych zaklęć, choć podejrzewał, że Filia o tym wiedziała, zwłaszcza, że wyczywała w nim nawet najmniejszą zmianę. tylko głaskała go po głowie i mówiła mu coś na ucho, poczym zawsze odchodził uśmiechnięty.
- Filio?
- tak?
-co ty mu mówisz?
-Chodzi ci o Vala?
-Właśnie.
-Nic takiego po prostu, że robi duże postępy, przecież zna już kilka szamanistycznych zaklęć.- Patrzyła na niego zdziwiona.
-- Wiedziałaś, tego się domyśliłem, ale dlaczego nie protestowałaś?
- Jeśli miałabym i mu i tobie wszystkiego zabraniać to oboje byście juz tu pewnie nie mieszkali.
- Dziękuje.- Położył się na kanapie.- Podziwiam cię. Przecież bez niczyjej pomocy zbudowałaś ten dom, wychowałaś małego i jeszcze ze wszystkim sobie radzisz. Naprawdę powinienem wcześniej... przepraszam.-filia usiadła obok niego.
- Przyjemnie ci prawda?
-Co?
- Emitujesz ciepłem, więc jesteś zadowolony i jest ci dobrze.- Uśmiechnęła się.
-Jak to?- Podniósł się i usiadł obok niej.- ja nic nie czuję.
- Tak i to jest twoja główna wada.- Wstała, chciała odejść, ale Xellos złapał ją za nadgarstek. Odwróciła się patrząc na niego pytającym wzrokiem.
- Powiedz mi co ty czujesz, bo nie uwierzę, że...
-to przecież nieważne.-Lekko podniosła głos. Xellos sie zdenerwował. Wstał i złapał ją za ramiona.
- Właśnie, że nie. Nawet nie wiesz jakie to dla mnie ważne!!! Nie potrafisz mnie zrozumieć?! Przecież ja...ja przecież to jest ważne.
- Ty i tak nie wiesz co to uczucia... przecież nie zrozumiesz mnie dlaczego... chociazby dlaczego chciałam żebyś ze mną zamieszkał!!!- Krzyknęła. Wyrwała mu się i pobiegła do swojego pokoju.Xellos poszedł w stronę swej sypialni, zawachał się otworzył drzwi pokoju Fili. siedziała na łóżku i plakała. Podniosła głowę.
-wiesz kto tu był zeszłej nocy?- Xellos pokręcił przecząco głową.
- Mówi ci coś imię Acrux?- xellos otworzył oczy.
- Co on chciał ci zrobić?
- Zabić i tylko to, leczyłam się, aż do rana. Dlatego... czuję sie strasznie... niepotrzebna...- Xellos znikł.




-Acrux...- Xellos trzymał za koszulę demona.Wymieżył mu pięść w twarz.
- Więc jednak jakaś cię chciała...- odparł bezszczelnie.- Tylko szkoda, że to taki śmieć.
-Do cholery nie waż się jej tak nazywać!!!-Podniósł ręce i miażdżąca siła przygniotła Acruxa do ściany.
- Czyli ona też ci się podo...-wypluł sporo krwi-...b...a
- Przede wszystkim powinieneś wiedzieć jedno KOBIET SIĘ NIE BIJE!!! one są z natury słabsze, więc z tobą nie mają szans.
- Delth...- osunął się i opadł bezwładnie na ziemię.
- możesz juz zapomnieć to imię... chociaż nie, trzeba je pamiętać... wtedy miałem więcej ...uczuć.





Usiadł obok niej. Nic nie mówił. Filia usmiechnęła się blado.
-Nie martw się to nie twoja wina.
- Przepraszam, że krzyknąłem.
- Jak to głupio brzmi prawda?
-Tak, ale-spojrzał jej w oczy-ja to czuję.- Filia się zarumieniła.
-spać mi się chce...- osuneła sie na poduszkę. Dłonie Xellosa rozświetliły się.
-Zmeczona co? Śpij ja cię uleczę i trochę zregeneruję. Teraz na mnie kolej.
Po chwili zasnęli oboje.



Filię obudziło jasne światło przedzierające się poprzez zasłonę.Obok niej nie było już Xellosa, słyszała na dole cichą chrzątaninę, i krzyki małego, wstała pospiesznie i zeszła na dół schodami. Usłyszała dzwonek za drzwiami. Xellos poszedł otworzyć.
-Xeel- chan nareszcie jesteś!!!! Tak długo cię szukałam.-Filia stanęła jak wryta. Kobieta w wieku na oko dwudziestu lat obejmowała demona. Nie mogła z siebie wydusić słowa. Mazoku spokojnie zabrał jej dłonie z jego szyi. dziewczyna zauważyła Filię. Oczy jej zapłonęły i pędem pobiegła w jej stronę. xellos złapał ją za rękę.
-Ależ Xell...
- Już nie... ja nie jestem tym...zabraniam.
-Xellosie kim ona jest?- Filia podeszła do niego.
-To jest Delth. Matka Vala.-Dziewczyna się zarumieniła.Uśmiechnęła się.
- A on jest jego ojcem.- Zapadło krępujące milczenie.Fili głos zaczął drgać.
-Czy...czyli wy...aha...dobrze to może... ja pójdę do sadu...- Ominęła zwinnie dziewczynę i wyszła na dwór.
-Filio...- Xellos nie mógł dokończyć. Poczuł usta Delth. Na swojej szyi.Odepchnął ją szybko.- Zostaw mnie.-Powiedział pospiesznie i wybiegł drzwiami. Smok stał pod drzewem.- Przekonam, cię jeśli powiem, że to wszystko nie tak jak sobie to wyobrażasz?- Nieporuszała się.-Każdy Mazoku może w życiu spłodzic tylko jednego potomka.- Zaczął. Filia podniosła głowę. miała strasznie wyraziste oczy. Dopiero teraz to zauważył.-A Val nim nie jest. Po prostu go jeszcze nie ma. On jest raczej zabezpieczeniem, przed tym, by mi nic nie było. Zellas to wymyśliła. Jeśli on zginie ja też. Po prostu kiedys z Delth połączylismy swe moce. i to go zrodziło. A Val poprzednim razem gdy zginął został przez Zellas przywrócony do życia. Po prostu jestem jej jeszcze potrzebny.
-Delth... cie ...kocha... bo przecież.. pocało...- Zamilkła.Xellos usiadł na trawie.
Oj wyczuwam pewne braki. Ona mnie nie kocha. To co zrobiła Valowi na pewno nie było miłością. Pamiętasz swoje wizje. Wtedy kiedy wszelkie smoki były zabijane.Ona kazała mu uwierzyć iż są to jego rodzice, by później je zabić.
-A ty gdzie wtedy byłeś?
-Ja? Ja ratowałem wtedy pewną czterystoletnią dziewczynę, którą chciała zabić rada starszych.- Filia sie zmieszała.
-To... byłes ty....
-Niom... a właśnie ja coś ostatnio za dobry dla ciebie jestem.-Dostrzegł niebezpieczny błysk w jej oku. Ucieszył się.-Noooo...bo przecież smoki... hehehe... pamiętasz jak ci mówiłem ,że zawsze atakujecie kiedy nic nie potraficie zdziałać perswazją? Tchórze z was i tyle. Zawsze uciekacie w chwili zagrożenia.-Filia dotknęła swej kokardy. Spowiło ją jasne światło. Rozległ się krzyk i odgłos śmiechu Xellosa.





   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.01584600 1276784669
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!