Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Dark Agit
Szkarlatny Sierp Ksiezyca
 
Treść fanfika..
Noc Pierwsza - Szkarłatny Sierp Księżyca

Ból.
Ból nie do zniesienia. Jakby wszelkie zdobyte wcześniej rany nagle sie otworzyły, a całe doświadczone w życiu cierpienie powróciło ze zdwojona mocą, gotowe powetować sobie za niegdysiejsze stłumienie. Zsiniałe usta łapczywie chwytają coraz to mniejsze hausty powietrza... płucom brak już sił. Przykurczone ręce drgają spazmatycznie, podobnie całe ciało... Rude włosy rozsypały się wśród opadłych jesiennych liści - wyglądają jak żyłki miedzianej rudy pośród złotego samorodka. Parująca krew lśni fascynująco w srebrzystej poświacie pierwszek kwadry... łagodnym łukiem spływa do wody, mieszając się po drodze ze swieżą rosą, przyspieszając rozrzedzona... Pulsujacy, pobudzony pływ tego czerwonego strumienia słabnie jednak, by w końcu... zupełnie wygasnąć. Cóż to za widok... jakby bogini, która przysiadła ufnie na skraju księżyca przeszyta została podstępnie przez jego ostry, szkarłatny sierp...
Z ciała Liny Inverse uchodziły ostatnie resztki życia.
- - - - -
- "Lina jeszcze nie wróciła?" - Amelia była wyraźnie zaniepokojona. Razem z Gourrym zdejmowali z rusztu ostatnie już ryby i wygrzebywali z paleniska dawno już upieczone słodkie ziemniaki. - "Poszła tylko przeprać ubrania w strumyku." - uspokajał ją blondyn - "Może zapatrzyła się na księżyc? Pięknie dziś świeci."
Zelgadiss siedział pod rozłożystym dębem z dala od ogniska. Nasłuchiwał. Jeszcze chwilę temu słyszał chlupot wody i złorzeczenia Liny na lodowaty strumień. Teraz jednak nie słyszał nic. Wiedział (i słyszał), jak Lina nienawidzi chłodu i był niemal pewien, że nie zostałaby nad rzeczką ani minuty ponad absolutną konieczność. A już na pewno nie po to, by podziwiać widoki. "Mały spacer mi nie zaszkodzi..." - pomyślał i udał się w stronę strumyka, odprowadzany wzrokiem przez Amelię i Gourry'ego.
- - - - -
Dotarł na miejsce.
I w jednej chwili spłynęła na niego mądrość całego świata.
Zrozumiał siebie.
I to, co w nim było.
- - - - -
Rzucił się na kolana i bijąc pięściami w ziemię błagał trawy i napęczniałą ziemię, by oddały wypitą przez nie krew... zaklinał chłód nocy, by przestał wyziębiać bezwładne ciało... łzami usiłował zapłacić rzece, by życiodajną siłą wody tchnęła w nie energię... Bezradność i żal, bezradność i żal! Naturo, która masz moc wracania życia, błagam cię! Żywioły, które świat kształtują, zaklinam was! Czego pragniecie w zamian? Krew za krew? Istnienie za istnienie? Bicie jej serca za ciszę mojego? ... Wiedział, że to beznadziejne... Natura nie zawiera paktów z ludźmi i nie oddaje tego, co jej się przekazało.
Czerń przesłoniła jego oczy. Czy to znak, ze Żywioły zrobiły wyjatek i skłonne są przyjąć moje życie w zamian za jej wskrzeszenie? Z wirującej przed nim mrocznej materii wyłoniła się jakaś postać... Zelgadiss rozpoznał sylwetkę przybysza...
Xelloss pochylił się nad chłodnym ciałem. W ciemności nawet wyostrzony wzrok Zelgadissa nie mógł odczytać wyrazu jego twarzy. Czego tu szukał? Czyżby to on ją zabił? Wściekły rzucił się na Xellossa, choć wiedział, ze nie ma z nim szans. Potęzny Mazoku nagle odwrócił się i spojrzał wprost na niego. Zel zawisł w powietrzu, niezdolny sie poruszyć.
- "Czy wiesz, jak powstają Mazoku?" - spytał beznamiętnym głosem. Zelgadiss w jednej chwili zrozumiał powagę sytuacji - czuł, że za chwile wydarzyć się może coś jeszcze gorszego... jesli mogło być coś gorszego... Nie czekajac na odpowiedź Xelloss kontynuował tym samym tonem: - "Niektórzy zostają zrodzeni z nicości jako Mazoku; są oni nimi w pełni. Inni..." Zelgadiss wiedział, co usłyszy, wiedział, co za chwilę się wydarzy... - "Inni powstają z zywych istot, które zostały zabite przez wysokiego rangą Mazoku. Lina-san jeszcze żyje..."
- "Żyje?" - Zelgadiss poczuł nagły przypływ sił, ale nie zdołał wyrwać się z objęc mocy Xellossa.
- "Zaatakował ją mój pobratyniec, otrzymał - podobnie, jak ja - rozkaz zwerbowania Liny-san w nasze szeregi. Nie dokończył dzoeła - twoje przybycie spłoszyło go."
Zelgadiss domyślił sie reszty. - "Przyszedłeś dobić Linę i tym samym stworzyć z niej Mazoku o niezwykłej mocy."
- "Taki mam rozkaz, prawda. Rozkaz od samej Zellass Metallium, której potęge przewyższa jedynie sam Lord Shabranigdo." - chłodne spojrzenie Xellossa napotkało błekitne, przerażone oczy Zelgadissa. - "Ale..." - Xelloss spuścił wzrok, po czym ponownie spojrzał na chimerę - "...mam lepszy plan." Zelgadiss został uwolniony z okowów mocy generała Mazoku i zdumiony ciężko opadł na ziemię. - "Twoje moce i ciało przydałyby się naszej rasie w równie wielkim stopniu..."
Zel go nie słuchał. Rzucił sie w stronę Liny, której ciało ciałkiem już się wychłodziło i zsiniało. - "Ona żyje?" Drżącymi dłońmi rzucił pospiesznie Recovery. - "Słuchaj mnie, człowiecze, gdy do ciebie mówię." - Xelloss nie powstrzymywał już Zela - "Dobrze wiesz, że twoje Recovery nic tu nie pomoże. Mam dziś z rozkazu mej Pani zwerbować do naszego klanu potęznego Mazoku. Co zresztą uczynię za chwilę."
Zelgadiss twardo podtrzymywał lecznicze zaklęcie... - "Niech choć minutę dłużej, chwilkę tylko chociaż zostanie z nami... Spójrz na mnie, otwórz oczy...!"
- "Pozostaje jednak pytanie" - ciągnął Xelloss - "czy tym nowym Mazoku na pewno będzie Lina-san."
Zelgadiss zamarł. Dopiero po chwili dotarł do niego sens tych słów. Spojrzał Mazoku prosto w oczy. - "Byłbyś w stanie...?"
- "Widzę, że wiesz, co mam na myśli. Zabiję ciebie. Byłbym nawet skłonny przenieść twoją życiową energię do jej ciała..."
Zelgadiss zerwał się na równe nogi i błyskawicznie pokonał odległość dzielącą go od Mazoku. Xelloss uśmiechnął się. - "Rozumiem, ze przystajesz na propozycję." Chimera przytaknęła. Xelloss przystawił dłoń do piersi Zela. Chimera obejrzała się jeszcze na ciało Liny, w którym ponoć tlił się jeszcze płomyczek życia. "Stanę się Mazoku" - myślał - "zapomnę o wszustkim, co ludzkie. Będę narzędziem zniszczenia... Mam tylko nadzieję, że Lina nie zawaha się mnie zabić... że da rade mnie pokonać." Uśmiechnął się lekko i spojrzał na Xellossa. - "Nie wiem, czy cię przeklinać, czy ci dziękować... Mam nadzieję, że nie zrobisz ze mnie skończonego drania." Xelloss odwzajemnił usmiech. - "Nie licz na to. Będziesz potężny i do cna zły... Taka będzie twoja nowa natura..."
Wiązka fioletowego światła wystrzeliła jego palców, przeszywając pierś chimery na wylot. Ostatnią rzeczą, jaką usłyszał Zel, i która dzwoniła w jego uszach jeszcze przez ostatnie chwile człowieczeństwa, były słowa Xellossa, powiedziane z nietypowym dla niego wyrzutem...
- "Nie powinieneś był pozwolić jej oglądać księżyca samotnie..."

Noc druga nastąpi...

by Dark_Agit (shabranigdo@poczta.onet.pl)

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.03022700 1314428811
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!