Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Titanic
 
Treść fanfika..
Author's note:Niektóre przedmioty,które użyłam w tym fiku,chociażby wieża stereo,komórki i inne,na pewno nie pasują do epoki w której działo się to co opisałam.Proszę nie zwracać na to uwagi i czytać wgłębiając się w fabułę.Gomen i Arigato!!!




Październik 1912 rok

Mazoku niedbale strzepał pyłek ze swojego garnituru.Spojrzał po sobie przelotnie i uśmiechnął się z zadowoleniem.Postąpił kilka kroków do przodu trzymając w okrytej rękawiczką dłoni płytę CD.Dotknął srebrnej klamki.Jak zwykle otwarte.Hmm...Usłyszał znajome dźwięki.Filia myła naczynia.Zamknął je za sobą.
-Filia,kochana przyniosłem tą płytkę.-Dźwięk ucichł.Spojrzała na niego znad ramienia.
-Nie jestem twoim "kochaniem"...-Syknęła.-Zresztą przecież już jest dziesiąta wieczór,zazwyczaj o tej godzinie już dawno wychodzisz.Dzisiaj jakaś specjalna okazja?Zabiłeś kogoś może?-Westchnął.
-Very very funny!-Mruknął.-Wbrew pozorom bardzo DAWNO już nikogo nie posłałem w ziemię i coś czuję,że ręce zaczynają mnie świerzbić...-Podszedł do stołu i nacisnął guzik otwierający stację dysku.Wsadził nośnik pamięci i pstryknął "play".Z głośników zaczęła wydobywać się muzyka wykonywana na instrumentach smyczkowych.-Nie sądzisz,że to jest lepsze od tej twojej jęczącej Celin Dion...-Smok prychnął.Melodia istotnie była całkiem przyjemna,dawała do myślenia...dobra do słuchania wieczorem. Wytarła ręce w ręcznik i zdjęła z siebie zielony fartuch kuchenny.Przygładziła nerwowo sukienkę.nie była szykowna...normalna,po prostu...spojrzała na marynarkę rzuconą niedbale w przedpokoju przez Xelloss'a.Na metce widniał napis "Gucci".Westchnęła i powiesiła ją na wieszaku.
-Czy ty myślisz,że ja jestem twoją służącą? Wieszaj swoje ubrania.Szafa jest otwarta.-Wychyliła głowę za framugę.
-Istotnie moja miła,ale jestem pewny,iż nie chciałabyś widzieć moich rąk w twojej szafie.-Spojrzała na niego morderczym wzrokiem.Kapłan mając ręce za głową i przymknięte oczy,drzemał na kanapie. Jego włosy były lekko podwiewane przez wiatr wpadający przez okno. Zasunęła firankę.Otworzył jedno oko.
-Zrobię herbatę.-Zaproponował.Przytaknęła.
-Jak chcesz.Mi wszystko jedno.-Meżczyzna wstał z kanapy i podszedł w stronę kuchni. Porwal w przelocie czajnik i suszone liście. Nastawił na gaz i usiadł na ladzie. Gwizdał sobie przez chwilę.
-Namagomi spadaj ze stołu.To nie bar!-Zachichotał i zeskoczył. Podał jej filiżankę.
-Miłego sączenia.-Zmrużył oczy.Jak zwykle. Usiadł spokojnie na krześle i zaczał ją powoli pić.-Mamy gościa.-Dodał po chwili.Spojrzała na niego z boku.
-JA mam gościa,ty tu mieszkasz czasami...-Zarumieniła się gdy usłyszała te słowa ze swoich ust. Spojrzał na nią zdziwiony.Otworzył oczy,ale po chwili zamruczał cicho i dalej przeglądał gazetę leżącą na stole. Nagle smok usłyszał cichy stukot.
-Mamo! Ile razy ci mówiłem,żebyś zamykała drzwi na zamek,tyle rzeczy się w około dzieje,a ja przecież nie mogę wciąż być przy tobie.-Turkusowo-włosy chłopak wszedł bezceremonialnie do kuchni i otworzył lodówkę w poszukiwanie czegoś do picia.Wyjął po chwili karton soku pomarańczowego.Jego złote źrenice zatrzymały się na Xelloss'ie.-O,witaj wujku,nie widziałem cię wcześniej. -Kapłan przytaknął. Spojrzał na niego.Valgarv'a przeszedł dreszcz.Nienawidził tego pytania.
-Jak tam nauka Val? Opłaciłem ci te rachunki ze szkoły,a jak tam idzie,co nowego?-Smok spojrzał na niego zakłopotany.
-Dobfe.-Powiedziła z nad kartonu przystawionego do ust. Westchnął. Podszedł do torby i wyjął z niej kartkę.-Oto moje oceny za zeszły semestr.Wyróżniony w konkursie ze znajomości konstytucji,premiowany kwotą pieniężną,właśnie...-Siegnął do szawki i wyłożył białą kopertę.Położył ją Mazoku przed nosem.Zaciekawiony otworzył oczy.
-Co to?-smok podszedł do zlewu i zaczął zmywać naczynia.
-Tyle udało mi się zarobić po szkole.Zwracam za to co ty zapłaciłeś dla mnie.-Wymamrotał.Mężczyzna zamrugał kilkakrotnie.Spojrzał na Filię pytającym wzrokiem.Pokręciła głową.
-Nie chce żebyś go utrzymywał.Ja z resztą też...
-Chyba żartujecie.-Powiedział zimno.-Damn...Val widzę,że się robisz niepoważny na stare lata.-Podniósł swoją filiżankę i wyszedł z kuchni.Smoki spojrzały po sobie.-Valgarv chodź na chwilę chciałbym z tobą porozmawiać na osobności.-Dobiegł go głos z balkonu. Zniżył wzrok.To był niedobry ton. Znał go od dzieciństwa.To oznaczało tylko dwie rzeczy:albo tak jak było kiedyś dostanie manto,albo czeka go wielce nieprzyjemna rozmowa. Xelloss'a pamiętał od samego początku.Chodził z nim do lekarza,kiedy był chory.Bawił się z nim,kiedy był dzieckiem. Ale mimo wszystko nie bał się go tak do końca,czuł respekt,ale nie strach. Jeśli miał ochotę zawsze mógł z nim o wszystkim pogadać z tematem kobiet włącznie,zwłaszcza,że jego poglądy na ten temat były niezwykle interesujące.Z tymże tym razem chyba chodziło o coś innego.Mazoku stał spokojnie oparty o barierkę.Wiatr podwiewał mu włosy.Smok widział wielokrotnie mamę rumieniącą się na ten widok.Hmmm...po chwili zatrzymały sie na nim dwie ametystowe tęczówki.Chłodne i puste.
-Dobrze się uczysz Val.Które to już studia?-Chlopak spojrzał na ulice pełną samochodów.
-Czwarte.niedługo skończe.
-Jakie będą następne?Domyślam się,że nie masz dość jak zawsze.
-Może...medycyna,albo psychologia...nie wiem...zresztą,chyba na razie mi starczy...-Zakończył cicho.
-Val...hm,zawsze się dziwiłem twojemu pociągowi do nauki.-Usmiechnął się złośliwie.-Po Gaav'ie to ty tego nie masz.-Valgarv nie pamiętal Gaav'a.zał go tylko z opowiadań.Westchnął.Stali chwilę w ciszy.
-Val,wiesz,że...-Przerwał.Spojrzał na chłopaka.Ten odwzajemnił wzrok.
-Dziękuję ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś,ale naprawdę-Na jego twarz wkradł się złośliwy uśmiech.-ci dziękuję,bez ciebie-Twarz Xelloss'a zaczynała nabierać zielonego koloru.Palnął Val'a przez łepetynę i szybko się teleportował do łazienki.Rozległy się trzy odgłosy.1.Odgłos wymiotowania.2.Odgłos chichotu.3'Namagomi przez ciebie będzie śmierdziało w łazience!!!'
~*~
-Mamo!!! Nie masz czegoś do przegryzienia?!-Val tłumiąc chichot podszedł z powrotem do kuchni. Smok odwrócił się do niego tyłem i wyjął coś z piekarnika.
-Co powiesz na ciasto z truskawkami?-Uśmiechnała się.
-Mnie nie poczęstowałaś lizard lips!-Dobiegł ich stłumiony głos z łazienki.Filia zmarszczyła brwi.
-Siedź tam cicho i wymiotuj!-Dodała z przekąsem. Nagle poczuła znajomy zapach za sobą. Odwróciła się,a w tym czasie Xelloss porwał jej ciasto z rąk. z szerokim uśmiechem wyjął trzy talerze i postawił je na stole.
-Val dużo czy mało?-Zagadnął.
-Pewno,że dużo wujku!-Obaj rzucili się na ciasto.Po chwili odeszli ze swoimi kawałkami na talerzach.Xelloss spojrzał na smoka w rogu kuchni.
-A ty nie zjesz jaszczurko?-Uśmiechnął się wyniośle i wysunął w jej kierunku nóż. Na jej skroni pojawiął się pulsująca żyła.
-How dare you!!!! Namagomi no baka! Przeżarte śmieci! Co ty sobie wyobrażasz!Jak moż...-Ucięła bo Mazoku z otwartymi oczami zaczął przypatrywać się jej w ciszy.-Coś ze mną nie tak?-Popatrzyła po sobie.
-Nie,skądże.Po prostu delektowałem się twoim gniewem.-Uśmiechnął się szelmowsko.Nie podobał jej się ten uśmiech.-A po za tym jesteś śliczna jak się złościsz.-Zadowolony pochylił się lekko i zniknął.Filia zacisnęła pięści ze złości.
-Valgarv?!
-Tak mamo?-Dobiegł ją głos cichego sapania z sąsiedniego pokoju.
-Śpisz?
-Nie.Uczę się i słucham muzyki.-Zdziwiona zamrugała oczami. Wychyliła się i zobaczyła demona zwiniętego niczym kot w kłębek na jej kanapie.Spał. Zarumieniła się.Wyglądał strasznie niewinnie.Już tyle czasu minęło.Siedemset lat. Gdyby tylko Lina i reszta mogliby być z nimi...westchnęła. tamte wspomnienia odeszły bezpowrotnie.Otarła łzy w koncikach oczu i poszła wziąć prysznic.
~*~
-Val jutro nigdzie nie idziesz prawda?-Chłopak przytaknął.-Cieszę się.Nareszcie będziemy mogli spędzić trochę czasu razem...Val?
-Mhm mamo?
-Czemu ty się z nikim nie spotykasz? Nie masz przyjaciół? Dziewczyny?
-Przecież to oczywiste.-W drzwiach stanęła znajoma męska sylwetka. Trzymała w ręku kieliszek z czymś czerwonym.Val podniósł brew.
-Wujku czy to nie jest procentowe?-Xell przytaknął.-A czy ty się przypadkiem nie upijasz?-Xelloss prawie wypluł wino z powrotem do kieliszka.Zaczął się rechotać i trzymać za brzuch.
-To wcale nie jest śmieszne Namagomi...-Filia przykryła się szczelniej kołdrą.Usiadł na rogu łóżka i wziął jeden łyk.
-A boicie się tego?Valgarv podniósł głowę.
-Nie,tylko nie miałbym ochoty ewentualnie obezwładniać kogoś kto opiekował się mną przez tyle lat do cholery!-Krzyknął zdenerwowany jego optymizmem.Mazoku i Filia wymienili spojrzenia.
-Jak ty się odzywasz!-Powiedzieli jednocześnie.Znów wymienili spojrzenia. W pokoju nastała chwilowa cisza.Tylko lampka przy łóżku smoka paliła się lekko. Powinna wymienić żarówkę.Xelloss pierwszy złamał milczennie.
-W sumie robisz się starszy,ale pamiętaj,że być obytym bardziej się opłaca. A co do alkoholu...-Pociągnął kolejny łyk.-...on na mnie działa trochę inaczej niż na ludzi i ryozoku.
-Czyli?-Filia miała pytający wzrok.Podniósł palec do twarzy.
-Sore wa hi-mi-tsu de-su!-Wysylabował.Zaśmiał się i zgasił światło.-miłych koszmarów!-Dodał na odchodnym i przeszedł do salonu.
-On mnie powoli zaczyna denerwować Val...-Chopak przytaknął.
-Kochacie się.-Xelloss o mało nie wypuścił kieliszka słysząc głośny huk w sypialni.
~*~
Filia przeciągnęła ręce i ziewnęła przeciągle. Val zasnął obok niej nad książkami. Jak też często robił. Pogłaskała go po policzku i cicho wyszła z pościeli. Kochany smok. Wychyliła się.Xelloss siedział na fotelu bujanym i czytał gazetę mając na nosie okulary. Zamrugała oczami zdziwiona."A nieważne zapytam go później" Pomyślał i poszła do łazienki umyć ręce.Nagle spojrzała w lustro.Zaraz...Mazoku był ubrany inaczej niż poprzednio. Tym razem miał na sobie czarne długie spodnie i jasną koszulę lekko rozpiętą pod szyją. "Hm...czyli musiał gdzieś pójść w nocy...eee...nieważne"Otworzyła drzwi i udała się do kuchni.Kolejny normalny dzień.O ile można nazwać go normalnym,żyjąc ze starożytnym smokiem robiącym czwarte studia i Mazoku który mógłby cię zabić jednym ruchem dłoni,uwielbiającym nade wszystko herbatę i czerwone wino. Zastanowiła się chwilę. "Zaraz....coś jest nie tak jak powinno...ten zapach..."
-Xelloss czy ty przypadkiem czegoś nie gotujesz?!-Krzyknęła z przedpokoju. Mazoku obniżył okulary i obdarzył ją spokojnym spojrzeniem.
-Ładna bielizna jaszczurko.-Zaniemówiła przez moment. Spojrzała w dół."Z...zapomniałam..." Spowiło ją jasne światło i znikła.Xelloss zaśmiał się pod nosem."Zabawna jak zwykle"Odłożył gazetę i założył okulary na czoło. Pojawił się po chwili w kuchni. Podniósł czajnik i zalał herbatę. Podniósł filiżankę do ust i przeszedł do sypialni.
-Val wstawaj już...-Powiedział zniżonym głosem.Smok zaczął soś mamrotać pod nosem.Mazoku podniósł brew i zaczął się wsłuchiwać.
-Mamo...co się stało...Gaav...dla...-Ucichł Xelloss przyłożył mu rękę do czoła. Wymamrotał coś cicho."Zaklęcie przestaje działać...hmm..." Nagle szarpnął go za koszulę.Chłopak odepchnął go szybko.
-Bogowie co ty...wujek? O choroba zaspałem!-Powiedział cicho ziewając przy tym. Xelloss zaciekawił się."Smoki się charakterystycznie budzą..."Wyszedł z sypialni. Usłyszał zwalenie się książki,którą Val miał wcześniej na kolanach.-Bogowie jak to boli,moja noga!
~*~
Filia podniosła kanapkę do buzi.Spojrzała z niesmakiem na Mazoku.
-Psujesz mi apetyt?
-Tak? Bo ja jak ciebie widzę to jeszcze mi się wzmaga...
-Mazoku nie mają czegoś takiego jak apetyt...-Xelloss zignorował uwagę. Westchnął. Sięgnął do tylnej kieszeni spodni.
Wyciągnął trzy zwitki papieru.
~*~
Filia zamrugała oczami.
-Co to?-Zaciekawiona spojrzała na papier. Mazoku uśmiechnął się do niej.Valgarv przełknął kęs kanapki.
-Chciałbym was zaprosić na rejs niezatapialnym statkiem.-Smok spojrzał na niego.Val się skrzywił.
-Mnie?-Ale...-Powiedzieli równocześnie.
-O co chodzi Val?-Smok zmieszał się w sobie.
-Ja...ja nie mogę.Już dawno mam zaplanowane,by wreszcie wyjechać z przyjaciółmi gdzieś do Paryża...-Mazoku zasępił się lekko.Położył mu rękę na głowie.
-A jakieś dziewczyny z wami jadą?-Smok zarumienił się mocno.
-No...-Xelloss nachylił się nad nim.
-Jedź.-Szepnął mu do ucha. Smok odepchnął go szybko.
-Wujku!-Powiedział z wyrzutem. Filia siedziała spokojnie wcinając kanapkę.Mazoku odwrócił się ku niej.
-No to jedziemy w duecie.^^-Smok zmierzył go chłodno.
-No nie wiem...
-Jutro o dziewiątej w porcie!-Mazoku nagle zrobił się mniej wyraźny.Po chwili zniknął.
~*~
-O co chodzi?!-Xelloss powiedział do siebie.Cicho zaklął. Przed nim w cieniu siedziała jasna kobieta,przy której cicho drzemał srebrzysty wilk. Xelloss uklekł i podniósł się po chwili.
-Juuoh-sama...
-Ju-jinkan zapewne chcesz wiedzieć co się stało z twoją mocą.-Xellos przytaknął. Miał niepewny wzrok.
-Nie rozumiem tego.Nagle znalazłem się równocześnie na planie astralnym i Ziemskim. Nie mogłem nad tym zapanować,więc znikłem.-Przytaknęła.
-Ju-jinkan podejdź do mnie proszę.-Posłuchał.Położyła mu palec na czole. Poczuł dreszcz.-Twoja moc...jest nieregularna...czy coś się stało ostatnio?
-Nie...nie sądzę...a może...-Wymienili spojrzenia.
-Myślisz,że...Tsugiri?-Zmarszczyła brwi.Cofnęła niepewnie rękę.
-Ale czemu,przecież on jest...
-Masz rację,od Dynasta.-Spojrzała na niego."Co to za wzrok..."pomyślał w duchu.-Xelloss...oszczędzaj się.Nie narażaj się bez potrzeby.
Może byc niebezpiecznie.
~*~
Filia podtrzymała kapelusz,który o mało jej nie spadł. Wiatr wiał ostro,mimo,że była piękna pogoda. Coś co ją zaskoczyło,to był szmat ludzi. Bardzo dużo.Cały port mienił się wieloma barwami.Dzieci,młodzież,kobiety,mężczyźni i starcy.Połowa miasta.Wiele ludzi machało rękami na pożegnanie swoich bliskich. Niektórzy biegli w popłochu myśląc,że nie zdążą. Widziała dziewczynkę mocno trzymającą się swego ojca,który czule głaskał ją po policzku. Miała roześmianą twarz,ale...zasępiła się w sobie.Miała smutne oczy.Musiało coś się stać w przeszłości. Nagle otworzyła je szerzej."No tak...nie ma z nimi matki" Obróciła się.Morze było wyjątkowo spokojne. Na jego tle roztaczał się ogromny statek.Kilka pięter oświetlonych światłem wewnątrz kabin.



Koniec części pierwszej. Czy będą następne? Mam nadzieję,że tak....
Kanti Metallium. Pozdrowionka i uściski.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.46018200 1276780697
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!