Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Tres Luna Haze
Wherever you are
 
Treść fanfika..
Tres Luna Haze: To mój pierwszy fanfic i nie bardzo jeszcze wiem, czy to w ogóle coś mi z tego wyjdzie... Mam nadzieję, że nie będę jedyną, która to przeczyta... Życzcie mi powodzenia...

Val: Powodzenia...

Tres: Fenks... Yhm, zaczynam...


Wherever you are... - Part 1


Była ciemna noc. Chłopak szedł słabo oświetlonymi ulicami. Zapatrzony w ziemię, nie wiedział gdzie jest. Nie znał tego miasta. Ubrany był w granatowy długi płaszcz, spod którego wystawał miecz. Ludzie mijali go, dziwnie na niego patrząc. Nie wiedział o co chodziło. W tym samym czasie, w innym mieście, ciemną ulicą szła dziewczyna. Miała długie, rude włosy. Ubrana była podobnie do chłopaka. Ludzie nie zwracali na nią uwagi. Kopnęła jakąś puszkę. Podniosła wzrok. Przed nią stał długowłosy blondyn, oparty o ścianę. Spojrzał na nią z powagą. Tak jak się spodziewał. Ona też nie wiedziała, o co tu chodzi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Po środku tłumu stała chimera w długim jasnym płaszczu. Twarz zasłaniał chustką, ale ludzie nie dziwili mu się. W końcu było Hallowen. Dzieci poprzebierane za różne stwory chodziły, prosząc o słodycze. W tłumie ujrzał dziewczynę. Jej zagubiony wzrok napotkał go. Oni też nie wiedzieli. W innej części miasta ulicą biegła dziewczyna w długiej różowo-białej sukience, spod której wystawał ogon z różową kokardą. Biegła nie patrząc przed siebie. Nie wiedziała gdzie jest, co się dzieje. Coś poczuła. Stanęła. Spojrzała przed siebie. Stał tam. Rzucił okiem na jej ogon i spojrzał na nią z politowaniem. Chciała coś powiedzieć. Nie zdążyła. Pokiwał przecząco głową.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- Myślisz, że się nie zorientują? – Spytała wysoka dziewczyna. Miała niebieskie włosy, tak jasne, że wyglądały bardziej jak błękitne. Rozglądała się po pokoju swoimi złotymi oczami.
- Oczywiście, że nie, jeśli dobrze wykonasz misję... – Odpowiedział jej blond włosy chłopak o niebieskich oczach.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Siedzieli przy dużym, owalnym stole. Patrzyli na siebie pytająco. Nikt nie wiedział o co chodzi. W końcu wstał fioletowo włosy kapłan.
- Obawiam się, że mamy duży problem. Jesteśmy niewiadomo gdzie, niewiadomo kiedy i niewiadomo po co. – Zaczął, wyraźnie podkreślając każde słowo. – Musimy dowiedzieć się czegokolwiek. Moim zdaniem, powinniśmy podzielić się na grupy. Każda grupa przez określony okres czasu, będzie zbierać informacje. – Skończył i usiadł.
- Pomysł całkiem niezły. – Odezwała się rudowłosa dziewczyna. – Jedno wiemy na pewno. Zostaliśmy tu sprowadzeni, mniej lub bardziej, przypadkiem 31 października w święto... Xellosie, jak to się nazywa? – Spojrzała na kapłana.
- Hallowen, Lino, Hallowen...
- No właśnie, w Hallowen. Jest to święto, tych no...
- W krajach amerykańskich znane jako Hallowen, to dzień duchów, czarownic i tym podobnych.
- No, wiedziałam. Podejrzewam, że to ma coś wspólnego z tym wszystkim, to całe Hallowen...
- Powinniśmy podzielić się na grupy. Tak jak mówił Xellos, będziemy zbierać informacje.
- Tak, wiec ja proponuję: Lina i Gourry, Amelia i Zelgadis, ja i Valgav...
- Ja działam sam...
- Dobra, więc ja i Filia – Westchnął męczeńsko. – I Valgav, działający sam. Jakieś skargi, wnioski, zażalenia. Nie? I dobrze, zaczynamy od jutra. Spotkamy się za dwa tygodnie, tutaj... – Opadł ciężko na krzesło.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Lina przechadzała się ulicami dużego miasta. Skręciła w wąską uliczkę. To nią szła po raz pierwszy. Wiedziała, co będzie za rogiem. Wyjdzie i przed nią stanie supermarket. Od ich ostatniego wspólnego spotkania minął tydzień. Wiedziała już gdzie są. Jest rok 2003 i są w Los Angeles, mieście aniołów. Nic więcej nie wie...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Xellos siedział przed srebrnym ekranem monitora. Szybko nauczył się obsługiwać komputer. Stukając w klawiaturę, wpisywał kolejne hasła w wyszukiwarce. Otworzył kilka plików. Wyświetliły się hasła. I znowu się zaczyna. Kopiuj, wklej, kopiuj, wklej. Koszmar...

~*~
„No sleep
No sleep until I’m done
With finding the answer...”
~*~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Valgav szedł chodnikiem między szarymi blokami. Było to niezbyt duże osiedle, jeśli można to tak nazwać. Jego uszu dobiegały wesołe dziecięce głosy. Podniósł wzrok. Przed nim było przedszkole. Maluchy w najlepsze bawiły się na podwórku. Patrząc na wesołą gromadkę pomyślał, „Jak ja nienawidzę dzieci”. Znów spojrzał na ziemię. Skręcił i poszedł dalej...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zelgadis przyglądał się wystawie sklepowej. Spojrzał w szybę, jego odbicie było normalne. Rzucona iluzja działała znakomicie. Z zamyślenia wyrwał go łagodny głos Amelii. Złapała go za rękaw i pociągnęła do najbliższego sklepu z ciuchami. Dobrze, chociaż, że ona się jakoś przyzwyczaiła...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Znów siedzieli przy owalnym stole. Nie widzieli się zaledwie dwa tygodnie, a jak bardzo zdążyli się zmienić. Gourry w błękitnej koszuli, nie dopiętej of course, i jasnych spodniach. Zel w ciemnych spodniach i zielonej koszuli, Xell podobnie, tylko, że w jasnej koszuli. Tylko Valgav ubrany był w granatowy T-shirt i jeansy. Amelia miała na sobie białą koszulkę z niebieskim napisem „PEACE” i spodnie biodrówki. Lina, ze swoją żółtą koszulką i jeansami wyglądała jak zwykła nastolatka. Filia miała na sobie jeansową, długą sukienkę.
Pierwsza wstała Lina.
- To nie były łatwe dwa tygodnie. Musieliśmy się przystosować. Wiemy jednak już gdzie jesteśmy. Mamy rok 2003, miasto, w którym się znajdujemy nazywa się Los Angeles. Czy ktoś wie, po co tu jesteśmy? – Spojrzała na każde z nich kolejno.
- Ja coś wiem... – Xellos podniósł wzrok. – Poszukałem trochę w sieci, swojej sieci też i dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy... – Otworzył podstępnie oczy. – Wszystkie dane wskazują na to, że właśnie tego dnia, 31 października, miało nastąpić zachwianie czasoprzestrzeni między wymiarami. Jak widać nastąpiło z całkiem nieoczekiwanym skutkiem. Ten mały defekt, który notabene nieźle namieszał, przeniósł nas tutaj.
- Dobra, mam klika pytań. Pierwsze, co to sieć? Drugie, skąd ty właściwie wiesz jak się z tym obchodzić? Trzecie, czy jest jakiś sposób by się stąd wydostać? – Zelgadis patrzył na niego krzywo.
- Ech... Później wam wyjaśnię, co to jest sieć. Wiem, to wiem, moja sprawa. A wydostać się stąd można, ale nie jest to takie proste. Po pierwsze, musimy odnaleźć białą kapłankę, co już samo w sobie jest niemożliwe, a po drugie... – Nie skończył. Przerwał mu krzyk Amelii.
- Niemożliwe?! Why? – Lina nie wierzyła w wiarygodność słów kapłana.
- Dlatego, że biała kapłanka nie jest nieśmiertelna. Gdy umiera, trzeba czekać aż narodzi się jej następczyni... – Valgav starał się jej to wyjaśnić.
- No to poczekamy. Nie widzę problemu. – Lina trwała przy swoim.
- Owszem jest problem. Tylko jeden, ale niezwykle znaczący. Biała kapłanka odradza się, co 1000 lat. Ja, Xellos i Filia, to jakoś byśmy doczekali, ale wy. Nie jesteście długowieczni... – Val bał się reakcji czarodziejki.
- Nie... Nie mówisz serio... – Lina o mało nie spadła z krzesła.
- Całkiem serio, jeśli mamy pecha to... – Urwał. Nie chciał kończyć.



Czy Lina i reszta odnajdą białą kapłankę?
Jak to zrobią?
Czy będą mieli pecha?
Co „jest drugie”?
Czy ja skończę zadawać pytania?!

P.S. Wiem, że ta część jest nudna, ale jeśli już ktoś to czytał i chce znać dalszy ciąg to niech wyśle mi maila. postaram sie aby następne części były lepsze. Z góry dziękuje tym co to czytali, mój adres tres_haze@o2.pl


CDN. (maybe)

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.10725200 1276787840
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!