Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Mariselle
Zarloczny pingwin w butach
rozdział #01
 
Treść fanfika..
Żarłoczny Pingwin w butach by Mariselle.

Wstęp.
Jak to już zwykle ( bądź tradycyjnie -jak kto woli) bywa akcja dzieje się jakiś czas po zakończeniu serii Try.

No więc...

Lina: Ty debilu kto Ci pozwolił zjeść mojego kurczaka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Garry: Lina ale to nie był twój kurczak tylko mój!
Lina: Jaki twój, jaki twój, kto tak powiedział, a może był podpisany co ?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Garry: No, nie...
Lina: No właśnie!!!!!!!!!!
Garry: ... ale Lina kurczaków to się chyba nie podpisuje, co ?
Lina: Nie kretynie!!!!!!!!!
Garry: No to o co chodzi ?
Gleba...
A kiedy Lina już się podniosła...
Lina: Grrrrrrrrrrr...... Ty debiluuuuu!!!!!!!!!!!! I kill you!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Garry: Co?
Lina: Gówno!!!!! Zabiję cię i tyle !!!!!!
I rzuciła w niego fireballem.
Garry: AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I biedak próbował się zasłonić, ale kiedy po kilku sekundach nic się nie stało zabrał ręce z przed swej facjaty i zaczął się rozglądać. Po fireballu nie było ani śladu na ścianach, ani na suficie, ani nigdzie indziej. Za to na środku sali stała Lina piorunując się wzrokiem z jakąś
Dziewczyną. Owa dziewczyna miała ok.170cm i była ciut wyższa od Liny ( Tak wiem, że Lina była w rzeczywistości dużo niższa, ale za względu na moje widzimisię dane te zostały zmienione... - dop. autorki). Miała długie zielone włosy i fiołkowe oczy.
Garry: Uffffffff.... .
Dziewczyna: Nie bój się facet, ona już nic więcej ci nie zrobi, przynajmniej póki ja tu jestem... . W innym wypadku powiedziałabym, żebyś zachowywał się bardziej po męsku, no ale, że twoje zachowanie . hm... sprowokowała Lina to jest mi cię po prostu żal ...
Lina: Wielka obrończyni facetów się znalazła...
Dziewczyna: Zawsze mówiłam, że nie wolno bić słabszych....
Lina: Jasne Estello, oczywiście, a w szkole to co.......?
Dziewczyna zaczęła się bronić.............
Estella: Och, przecież wcale się nad nikim nie znęcałam, tylko po prostu czasem nie panowałam nad sobą, po za tym wcale nie byli tacy ode mnie słabsi....
Garry: Że co? Lina nie była postrachem ?
Lina: Oczywiście, że byłam, ale.....!!!!!!!!!!!!!!!!
Estella: No tak, hm... owszem, wszyscy bali jej się podskoczyć, żeby po lekcjach nie oberwać fireballem albo czymś innym, tyle, że w szkole nie można było używać czarów...
Lina: Więc panowała wolna amerykanka, to znaczy (powiedziała uprzedzając pytanie Garrego { Boże po co ja mu to tłumacze? - dop. Lina}) wszyscy bili się normalnie bez czarów czy mieczy...
Estella: A, ona nie za bardzo lubiła taką zwykłą nawalankę to...
Lina: Es królowała, w tym
Estella: No wiesz takie małe hobby, w dodatku bardzo przydatne kiedy nie można czarować......
Lina: Es.. zamknij się.....
Estella: Dobra, dobra, nie denerwuj się tak........
Garry: No dobra, ale ja ciągle nie rozumiem czemu nie dostałem .......????????
Lina: Gleba nr 2
Po podniesieniu się.............
Lina: A rozumiesz to co wcześniej powiedziałyśmy?
Garry: Nie
Lina&Es: Gleba nr 3 albo nr 1
Po kolejnym podniesieniu się
Estella: Bardzo prosty blok....
Garry: Co ?
Estella: Ech.. nic.......
Łuuuuuppppppppppppppppppppp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Garry: Za co?!
Lina: Za niewinność.......
Estella: I chęć do życia....
Garry: AAAAAAAA...........??????
Es&Lina: i g n o r a n c j a
Estella: To gdzie idziemy ?
Lina: ( do siebie) Wiedziałam, że powie "my", jak by nie mogła się odczepić............. ( na głos) Poszukamy Zela, a później pójdziemy do Amelii....
Wiesz kim o ni są ?
Estella: Yhm.
Garry: No to chodźmy.
I poszli.
No szli i szli i szliby tak aż do końca świata......Aż tu nagle z drzewa (akurat szli przez las) spadł Xellos......
Lina: Xellos !!!????????
Xel: Nie hipopotam......-powiedział jak się podnosił z ziemi, ale zrozumiał, że popełnił straszliwy błąd mówiąc to......Ale nie dostało mu się, bo gdzieś z pomiędzy koron drzew rozległ się głos.....
Ktoś: Xellos ty.....!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Xellos zrobił przerażoną minę, rozejrzał się i gdy zobaczył Estellę schował się za nią.
Xellos: Ratuj mnie Estel...
Estella: A co, ona znowu cię znalazła ?
Mazoku pokiwał głową....Lina która wcześniej straciła wątek, już go odzyskała.
Lina: To wy się znacie ??
Es&Xell: Eee, Nooooo.....
W tej chwili obok nich pojawiła się równie wysoka co Es, ale długo i srebrno włosa dziewczyna. Kiedy ich zobaczyła szczęka opadła jej aż do ziemi......( tak jak Linie......)Ale kiedy już ją zebrała.........( i Lina też)
Girl: To wy? Tutaj? Razem? Znowu?
Lina: Aya? Co ty tutaj robisz?
Aya: Szukam tego wstrętnego obrzydliwca, który znowu chowa się za spódnicą Es.....
( Pomińmy to, że ona spódnicy nie miała tylko spodnie-czarne oczywiście....)Dziewczyna spojrzała się w jego stronę z morderczym wzrokiem, na co on wychylił się z za Estelli i uśmiechnął się z niewinną minką....
Lina: To wy też się znacie? No, Ty z Xelem?????
Aya: Niestety tak......Ale na szczęście już za chwilę w czasie przeszłym, bo rozwalę mu łeb!!!
I rzuciła się w jego stronę, ale nic mu nie zrobiła, bo Es odsunęła się w tej chwili( no a za nią stał Xell więc też musiał się cofnąć) i podstawiła jej nogę. Rozpędzona dziewczyna potknęła się i z impetem w padła na drzewo, które stało przed nią.
Estel: No no, nie ładnie się tak denerwować moja kuzyneczko....( ^_^Ten kto wie, to już wie o co chodzi - dop. autorki).
Lina: A co on ci zrobił takiego? Wiesz też za nim nie przepadam, ale żeby aż tak i za nic.......
Estel: On jej? Nic. Ale Ona go po prostu nie lubi, chociaż nie wiem za co....
Lina: Ale skąd się znacie z tym mazoku?
Aya: (która już się podniosła)To długa historia, może kiedyś przy okazji.....
Lina: No dobra.....Ale czekajcie, czekajcie. Coś mi się przypomniało.(Jeśli to prawda to będą jaja - dop. Lina) Nie chcecie chyba powiedzieć, że znowu jest tak samo.....Aya go nie lubi, a Es no.... ekhm......lubi...
Es: W pewnym sensie masz rację.......
Lina: ......a Saori nic do niego nie ma ?
Aya: Tak, ale skończmy z tym głupim gadaniem...., mam dość!
Xel: (który za plecami Es, poczuł się trochę pewniej, zwłaszcza po upadku tamtej....) Dobra, ale obiecasz, że nic ,mi nie zrobisz....
Aya popatrzyła się na niego krzywo, potem spojrzała w oczy Estellii i ,choć nie chętnie, pokiwała głową.
Aya: Chyba na razie musze z tego zrezygnować, ale pamiętaj jak tylko ta porąbana obrończyni niektórych, wybranych przez siebie, osobników płci męskiej sobie pójdzie...... to jesteś martwy...-i posłała mu kolejne mordercze spojrzenie, a ten znowu schował się za plecami Es (jego tchórzostwo zaczyna być męczące.....).
Garry: (który obudził się właśnie z zamyślenia) No dobra, ale czy ktoś może mi wyjaśnić kim jest Saori? ( szybki jest, nie ma co..- dop. autorka)
Lina : g l e b a
Reszta: c i s z a ...
Lina: To nasza stara koleżanka ze szkoły.....
Es: No właśnie Aya gdzie ją zgubiłaś? Przecież zawsze chodzicie razem....
Aya: Została w Seirun, bo nie chciało jej się za nim uganiać...-tu spojrzała na Xella,
Po za tym do Seirun wrócił właśnie, z podróży, Zelgadis Greywords,a jego ukochana księżniczka Amelia wydała na jego cześć wielkie bal. Więc nasza droga Saori została, żeby sobie chociaż do niego powzdychać.....
Es: AAAAAAA to już wszystko jasne...... No wiesz Lina, pisałam ci, że kiedyś ich ( Zela i Amelię ) spotkałyśmy i Saori się w nim zabujała. No wiesz Aya się nie zakochała, bo ciągle nie może zapomnieć o swoim Pa....
Aya: Zamknij się!!!!!!!!!!!
Es: No dobra, dobra, spokojnie, a ty mówisz, że to ja się denerwuję \.
Lina: No właśnie co ty taka drażliwa???? Co ?
Aya zła jak nie wiadomo co na koleżanki, które się z niej nabijały, postanowiła zadziałać z innej strony......
Aya: Tak, wiesz co, przypomniało mi się, że to wtedy dowiedziałyśmy się od Amelii, że kochasz się w Garrym.......
Lina: ŻE CO !!!???????????? JA JĄ ZABIJE, KTO POZWOLIŁ JEJ NAGADAĆ WAM TAKICH GŁUPSTW !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Es i Aya spojrzały na siebie ( zawsze były gotowe zawrzeć pokój byle by tylko wkurzyć kogoś-zwłaszcza Linę ) i mrugnęły do siebie....
Es: Lina uspokój się, nawet jeżeli to nie prawda to i tak nas nie przekonasz.
Aya: Chyba, że dasz nam dowód.......
Lina: ( rozsierdzona była nadal, ale za dobrze je znała i wiedziała, że wściekłość itp. nic tu nie pomogą..........) Oj dobra, niech wam będzie......Zobaczymy.......
Xel: No to idziemy dalej?
Reszta (oprócz Garrego) : No dobra......
I poszli. I znowu by tak szli i szli, ale w końcu doszli do Seirun.......
A w Seirun spotkali Amelię, Zelgadisa i Saori, która przyczepiła się do nich, jak rzep do psiego ogona i nie chciała pozwolić zostać im sam na sam. Co prawda Zel z tego powodu był bardzo nie zadowolony, ale Amelia wielki dobroczyńca ( nie mogę odmienić tego na rodzaj żeński), który w dodatku nic nie rozumie ( w sprawach miłości) ciągle przekonywała go, że przecież nie można tak po prostu "odprawić" -"panny Saori". Więc kiedy się już spotkali
i zakończyli powitania, z braku konkretniejszego zajęcia, postanowili opuścić Seirun i wyjść na spotkanie kolejnej przygody. Zwłaszcza, że Estella bardzo na to nalegała.
Tego samego dnia - którego opuścili Seirun - a właściwie już wieczorem, postanowili zatrzymać się w gospodzie. A po kolacji......
Lina: No najadłam się....
Zel: No jasne, jakby ktoś tyle zjadła to na pewno by się na jadł nie mówiąc już o przejedzeniu............
Lina: Zamknij się, bo jak ci......... ( ale nic nie zrobiła, bo była zbyt ociężała)
Estella: Osobiście, to jestem tylko ciekawa kto za to wszystko zapłaci....
Es miała rację, pomijając Amelię i Zela, którzy jadali normalnie, wszyscy zamówili przynajmniej po pięć porcji, nie mówiąc już o Linie i Garrym, którzy zamówili wszystko razy piętnaście i Xellosie oraz Estelli, którzy oprócz owych pięciu porcji zamówili jeszcze z trzydzieści ( na noc więcej nie wolno, z powodu pobudzającego działania ^_^) filiżanek herbaty ( oczywiście liptona ^_^).
Aya: No jak to kto, Xellos stawia, nie?
Xellos: O nie, co za wieli to niezdrowo. Nie możesz mnie zmuszać, żebym wydawał ciężko zarobioną forsę, na wasze żarcie! Nie po to tyrałem, ale po to, żeby se kupić nowe lamborgini diablo 2003.......(nie wiem czy takie w ogóle istnieje, ale co tam)
Aya: ( do siebie) k.....nic mu nie mogę zrobić, bo ta......... mi nie pozwoli, kuźwa a sama to go czasem dręczy, a mi nie pozwala.....(już na głos, z wrednym uśmiechem) Es, powiedz mu coś, on zawsze spełni twoją prośbę........
Estella: ( { powiedzmy, że nie usłyszałam tamtej uwagi - dop. Es} również z wrednym uśmiechem) No właśnie Xellos, raz mógłbyś coś postawić...
Xell: Ale moje lamborgini...(prawie się popłakał)
Es: A co mnie obchodzi twoje lamborgini, nie wystarczy ci już twoje ferrari2001? ( jest takie ? - dop. autorka) Najwyżej kupisz je w przyszłym roku. Ja na razie mogę jeździć ferrari....
Zel: No co ty Xellos, czemu się nie chwalisz swoimi zarobkami co? Taki z ciebie przyjaciel?
Xel: Ja? Twoim przyjacielem? Ty chyba....czekaj, czekaj a może to nie taki zły pomysł.....
Reszta: gleba- oprócz Garrego rzecz jasna i Liny, która była zbyt przeżarta, żeby logicznie myśleć, nie mówiąc już o ruszaniu się. A kiedy się podnieśli i chcieli się rozchodzić do pokojów.
Saori: No dobra to Mazoku płaci za żarcie, a Amelia za nocleg, oka ?
Amelia: Czemu ja?
Lina: (której już wróciła zdolność myślenia) Cicho siedź, bo masz wtyki...
Nie zbyt tym zadowolona Amelia udała się do "recepcji", lecz po chwili wróciła do reszty z jeszcze bardziej skwaszoną miną.
Amelia: Są tylko cztery pokoje dwuosobowe .........
Lina: No to w czym problem ? Ja z tobą, Zel z Garrym, Aya z Saori, a Es z ......o kurkaaaa......
Es: Właśnie.....
Aya: Och, dajcie spokój, przecież oni się tak lubią......więc w czym problem?
Saori: Przecież Xell jej nie skrzywdzi.......bo a) ona sobie z nim poradzi, b) on jest pedziem (Że co ?? - dop. Xellos) c) a nawet gdyby chciał to nie potrafi...( JESTEŚ MARTWA - dop.
Xell) ............
Es: Dobra, niech wam będzie..... ale radziłabym wam dobrze zamknąć drzwi.....
I spojrzała się na nie z krzywym uśmiechem. Następnie wszyscy rozeszli się do pokoi.

Później.
W pokoju Liny i Amelii.
Amelia: Wie Pani co, Panno Lino? Żal mi panienki Estelli...
Lina: A tam, nic jej nie będzie. Nie martw się o nią i chodźmy już wreszcie spać......
Amelia: Dobrze Panno Lino.
Lina: I przestań z tym "Panno Lino" .
Amelia: Dobrze Pa... eee Lino.
No i poszły spać.

W pokoju Ayi i Saori.
Aya: Ciekawe co tam porabia Es?
Saori: Eee... Wiesz co, daj już spokój.
Aya: Nie, należy jej się......
Saori: Dobra, nie ważne......Dobranoc...
Aya: Dobranoc......

W pokoju Zela i Garrego
Garry: Hhhhhhhhhhhhhrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr........
Zel: No i jak zwykle nie ma z kim pogadać.......eh....
Powiedział i położył się.

W pokoju Es i Xella.
Es siedziała przed toaletką i rozczesywała włosy, natomiast Mazoku krążyło po pokoju.
Xell: To co, nie kładziesz się spać?
Es: Nie zbolu. Po za tym powinno ci zleżeć, żebym nie szła spać bo ty przecież nie sypiasz....
Xell: Eeeeee, no tak......
Es: Jasne, jasne, już ja wiem o co Ci chodzi..............
Xell: Wiesz co? Wstydziłabyś się, żeby tak mnie obrażać........
Es: Dobra, dobra.
Xell: To co im zrobisz?
Es: Myślę.............
Xellos umilkł i usiadł na łóżku. Po chwili.
Es: Już wiem!
Xellos: ??
Es: Dowiesz się jeśli obiecasz, że mi pomożesz.
Xell: A mam jakiś wybór?
Es: Nie.
Xell: No widzisz. Ech...obiecuję.


Co wymysliła Es ?
Jak to się skończy dla reszty?
Jaki bedzie w tym udział Xellosa?
O co w tym wszystkim chodzi?
Czy tan fik wkońcu przestsnie być nudny?
Kiedy napisze kolejną część?
Czy mi odbiło?
Na te i wszystkie inne pytania znajdziecie odpowiedz w kolejnej cześci ( o ile ja napisze ) i wtedy też może podam swój email..........

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.90738800 1314924251
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!