Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
Zelgadis swietym Mikolajem
 
Treść fanfika..
*WSTĘP*
Fika tego piszę z okazji świąt ^^ . przy okazji życzę wszystkim wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęśćia, pomyślności & co sobie tylko życzycie ^^.
*KONIEC WSTĘPU*


*ZELGADISS ŚWIĘTYM MIKOŁAJEM *

strzeżcie się


- zostanę Świętym Mikołajem !!!!!!!!! - Amelia wpadła jak burza gradowa do pokoju
- chrrr.. - odpowiedziała jej Lina jak zwykle trafnie i rzetelnie.
- a po co?- zapytał się Gourry w przerwie czynności, którą inni nazywają myśleniem
- będę czynić dobro innym ludziom - powiedziała z dumą Amelia
Zelgadiss podniusł się zza stołu, usyfionego spleśniałymi resztkami pizzy przed tygodnia.
- jak narazie możesz być panią Mikołajową.
- no tak.- Amelia wbiła wzrok w równie syfiastą jak stół podłogę
- zastąpię cię - Zelgadiss uśmiechnął się jak zwykle fałszywie.
- och jakie to piękne, panie Zelgadissie!- zaszlochała Amelia jak zwykle krokodylimi łzami
- jesu, cicho, tu ludzie próbują spać... - warknęła Lina zatykając uszy
- zamiast tak leżeć bez celu, poszłabyś pod latarnię zarabiać na wódkę.- odwarknął Zelgadiss
- a ty zamiast stać i gadać poszedł byś do cyrku jako dziwadło zarabiać na zagrychę !
- ja już tu niewytrzymam - mruknął Zelgadiss i wyszedł z domku trzaskając drzwiami, powodując jego dewastację
Tak więc zaczęła się filantropijna tudzież kształcąca praca Zelgadissa, który mimo mrozu, i przygniatającej biedy, poszedł w świat by czynić dobro (jakie to piękne! muszę to sobie gdzieś zapisać)
Zelgadiss zakupił z przeceny:
- czapkę Mikołaja
- strój Mikołaja
- kalosze Mikołaja
- rękawiczki Mikołaja
- żonę Mikołaja
- sanie Mikołaja
Jak miał sanie, potrzebne były mu renifery. W tym celu udal się na pobliską farmę. Lecz niestety renifery już wyszły, wykupione przez wygłodniałych obecną gospodarką mieszkańców Rzeczpospolitej Polskiej, Zelgadiss zakupił inwentarz w postaci:
1 świni, 1 owcy, 4 krów, chomika, słonia oraz 2 goryli.
Następnie nakupował prezentów za bony przysługujące specjalnie świętym Mikołajom, zapakował w czerwony worek pożyczony od 7 krasnoludków i wyruszył w drogę, uprzednio posypując renifery sproszkowaną wróżką Piotrusia Pana (wiedział że coś pomieszał, ale nie pamiętał co)
- hmm pierwszą osoba na liście jest Xelloss.. ul. Fioletowa 7, Optymistyczków. Lecimy. WIOOOOOOOOOO!!!!!
I pocwałowali w kierunku domu Xellossa. Wylądowali na dachu jego domu.
- teraz trzeba wcisnąć się przez komin- cytował instrukcję obsługi nieco ubrudzoną przez tłuszcz od rosołu.
Podszedł do komina i zaczął się wciskać.

*JEBUT*

- khe.. khe.. khe...
- och, a cóż to takiego ^^?- zapytał się Xelloss we fioletowym szlafroczku akurat malujący sobie paznokcie.
- doprawdy, raz na jakiś czas mógłbyś czyścić komin... - warknął Zelgadiss przypominający teraz murzyna - masz tu prezent i zdrowia szczęścia - i zaczął się wgramolywać spowrotem na dach.
Xelloss odpakował prezent opakowany we fioletowy papier ozdobny.
- och ! fioletowe kapcie- króliczki !!! zawsze takie chciałem mieć ^^

Tymczasem nasz niezmordowany bohater pozytywny przemierzał połacie nieba z sadystycznym uśmiechem tratując po drodze napotkane ptaki.
- hmm.. następna na liście jest Firia. ul. Złota, Góry Smocze, Afryka.
Pomknął w kierunku domu Firii. Zaczął wciskać się przez komin.
- co ją podkusiło, żeby instalować ogrzewanie gazowe..- jęknął. Lecz w końcu po wylaniu hektolitrów potu, oraz dwuch operacjach odsysania tłuszczu wcisnął się.
- ho ho ho !!!- zaczął charakterystycznym głosem Mikołaja
- AAAAAAAGHHHHHHHHH ZŁODZIEJ !!!!!!!!!- pisnęła Firia i zdzieliła Zelgadissa po głowie maczugą.
- to tak się wita Mikołaja?
- och, przepraszam, święty Mikołaju
- powiedz mi, byłaś grzeczna w tym roku?
- tak, oczywiście!
- kłamiesz! wydłuża ci się ogon!
- UUUUUUUUUUŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘEEE przepraszam że zjadłam wtedy tamtego akwizytora, to było niechcącyyyyyyyyyyyyyyy..!!!!!!!!!!
- no dobrze juz dobrze, dostaniesz prezent.
Podał jej paczkę i wrócił na dach. Firia zaczęła odpakowywać prezent.
- och najnowsza maczuga "Ciabach 2000"!- ucieszyła się

Zelgadiss odczytywał kolejnego pacjenta na liście.
- Sylpheel, aleja Uzdrowionych 7/7a.
I pomknął. Z powodu braku komina musiał gramolić się po schodach.

*DING*DONG*

-CZEGO?- otworzyła mu mokra Sylpheel owinięta ręcznikiem
- ee.. dzień dobry, prezent przyniosłem..
- CZY TO JEST WYSTARCZAJĄCY POWÓD ŻEBY ODRYWAĆ MNIE OD PRYSZNICA???- odebrała prezent i trzasnęła drzwiami, tak że psy zaczęły szczekać, łącznie z ich właścicielami.
- ciekawe czy się ucieszy ze strzykawki i podręcznego zestwau chilurgicznego "zrób to sam: czyli jak najskuteczniej zabić pacjenta"

Znowu przemierzał przestworza, usłane smogiem, dziurami ozonowymi oraz radioaktywnymi oparami.
- hmm nastepni Martina i Zangulus... - spojrzał na wrzeszczący prezent- dziecko? to robota dla bociana, nie mnie! - westchnął i podał je akurat przelatującemu bocianowi.
- następna na liście.. ojej! LON! ul. Filarów Piekła, 13-666 Diabelno City
I pomknął na obskórne zadupie, pełne wszystkich typów spoad ciemnej gwiazdy.
Zapukał do drzwi.
Otworzył mu czarny pudel, najwyraźniej słóżący.
- bełt bełt ! - zaszczekał
- prezent. Proszę podpisać.
- bełt. - pies zrobił odcisk łapy i trzasnął drzwiami.

Naszemu niestrudzonemu filantropowi do obdarowania zostali tylko najlepsi przyjaciele.
Pomknął ku niewielkiemu domkowi, wprost nie mogąc się doczekać spotkania ze swoją oddaną paczką.
- gdzieś się szlajał???- warknęła na powitanie Lina
- przyniosłeś coś do jedzenia?- zapytał się Gourry
- mam dla was prezenty.- Zelgadiss boleśnie westchnął. (jakże to wzruszające)
Dał Linie skierowanie na opłaconą operację powiększenia biustu, Amelii akt członkowstwa do armii kamkadze, a Gourremu upragnione gupiki.
Lecz dla naszego dobroczyńcy nie starczyło prezentów.
A że nie jestem AŻ tak wredną świnią, nasi bohaterowie usłyszeli pukanie do drzwi.
- Zelgadiss otwórz.
Poszedł otworzyć.
- chciałem wejść przez komin, ale komina nie macie..
- bo nas nie stać..- warknął Zelgadiss i już miał trzasnąć drzwiami, gdy nagle zakontaktował kto przed nimi stoi.
- ŚWIĘTY MIKOŁAJ?
- ho ho ho! Merry Chiristmas!!! - święty władował się z całą ferajną zmarźnietych reniferów - za to że tak dzielnie pracowałeś, zasłóżyłeś na porządny prezent!
- och naprawdę?- ucieszył się Zelgadiss
- tak! jedziesz na wyspy Kanaryjskie, a także masz opłaconą operację plastyczną. Ponadto oto farba do włosów.
- ojej, dziękuję święty Mikołaju!- oczy Zelgadissa zaszkliły się
- ho ho ho! wsiadaj! podwiozę cię!
- a my..?- zapytała się niepewnie Lina
Prawdziwy Mikołaj rzucił każdemu po rózdze.
- za to że nie wspieraliście waszego najlepszego przyjaciela, który mimo waszego zachwania i tak podaropwał wam prezenty dostaniecie tylko to!
I wyszedł razem z rozentuzjazmowanym Zelgadissem.

Jednak serce Zelgadissa kontrastowało z wyglądem i fundnął swoim przyjaciołom wakacje na Ibizie.

i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Aż do następnych świąt gdzie pałeczkę pszejęła Lina także licząc na prezent.

*KONIEC*

MORAŁ: Gdy spotkacie fałszywego świętego Mikołaja, strzeżcie się, dzieci.

*END*

Ps. merry Christmas!!! HO HO HO!


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.26695200 1276782784
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!