Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Deo-chan
Romans Deo Delaline
rozdział #11
 
Treść fanfika..
Jeden krótki dzień....


Jeden krótki dzień.....

Filia popatrzyła w górę na Patriarchę. Miała w oczach ogień.
- Jesteś obciążona najcięższą zbrodnią wśród nas, Ryozoku, Filia. Śmiałaś zakochać się w Mazoku i to nie byle jakim Mazoku. Mazoku, który wyniszczył prawie całą naszą rasę. Zaprzeczysz temu ?-
Filia popatrzyła zimno na Złotego Smoka i odpowiedziała niewzruszona.
- Nie.- odpowiedziała półgłosem.
- I gdzie jest teraz twój ukochany Mazoku, flądro ?- spytał zimno Patriarcha Starożytnych Smoków ( pomińmy fakt, że nie ma Starożytnych Smoków w tamtej chwili na świecie ^_^ ). W oczach Filii zapaliła się nienawiść, napadła na niego z macą.
- Zatrzymajcie ją !- krzyknął jakiś Złoty Smok. Kilku zatrzymało ją.
- Wyrzućcie mnie ! Wolę być wyrzutkiem, niż żyć wśród tchórzy !Nazywacie się sprawiedliwymi, a wstydzicie się własnych działań. Zęby wam stępiały, a ogień w sercu wypalił ! Umiecie teraz tylko skarżyć !- Filia podeszła do przodu, ale dwóch strażników chwyciło ją mocno za ramiona.- A ty, Patriarcho Starożytnych Smoków ! Ty wiesz, że jestem czysta, odpowiednio do własnego stopnia i dla siebie ! Możesz powiedzieć to samo o sobie ?!-

Zagubiony gdzieś...

- Cisza !- krzyknął Złoty Patriarcha i Filia uspokoiła się nieznacznie.- Filia, przyznajesz się do kochania Mazoku, zbrodni zwykle karanej wygnaniem. Ale słowami pokazałaś, że możesz zagrozić Ryozoku i naszemu życiu. Pozbawiam cię stopnia Kapłanki. Zostaniesz ścięta o zachodzie słońca. Masz cztery godziny na dokładne przemyślenie zbrodni i modlitwę do Cephieda o darowanie grzechów.-
Strach ścisnął Filię za gardło, ale nie dała po sobie tego odczuć. Nie chciała pokazywać Starszyźnie strachu.
- Xellos, pospiesz się....Myślę, że sama tu nic nie zdziałam....- powiedziała cicho, kiedy wepchnięto ją do celi.

Pośród wielu gwiazd....
Pośród wielu ważnych spraw...

Filia popatrzyła przez okienko celi. Tylko dwie godziny do zachodu słońca i jej życie zgaśnie raz na zawsze. Filia uśmiechnęła się, myśląc o dniu, kiedy doszło do ich pierwszego pocałunku. Dniu, w którym pozanała jego prawdziwe "ja".
Cofnięcie w czasie....
Zamachnęła się macą, skrzecząc pod nosem.
- Namagomi, kiedy dostanę cię w swoje ręce to nie licz na litość !- wrzasnęła.
Była wściekła od kilku dni. Valteria dorósł i znalazł żonę. Teraz chciała tylko płakać. A Xellos posypywał jeszcze jej serce solą.
- Co, Filia-chan ?- powiedział za nią. Rąbnęła go w twarz.- Aauu...- uśmiechnął się. Ale chwilę później stał się poważny.- To, że lubię dostawać od ciebie manko, nie jest powodem, dlaczego tu przyszedłem.-
Filia nie zaufała temu tonowi głosu.
- Po co tu przyszedłeś ?- spytała, odkładając powoli macę.
- Zobaczyć się z tobą.-
Filia parsknęła.
- Tak i zabić przy okazji.-
- Nie wierzysz mi ?- spytał miękko.- Ale wiesz, że jestem niezdolny do kłamstwa ?-
Tak, wiedziała i tylko dlatego nie odesłała go z powrotem na Wolf Pack Island.
Xellos uśmiechnął się i delikatnie wziął jej dłoń w swoją. Maca spadła na ziemię.
Filia cofnęła się nieznacznie, dotknął dłonią jej policzka.
- Masz się mnie nie bać, Filia.- powiedział. Filia cofnęła się gwałtownie.
- Co to za gra, Mazoku ?-

Za jeden dzień...

Filia drżała, nie czuła się zbyt dobrze z Mazoku w takiej odległości. Ale w jego obecności było coś pocieszającego, coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyła....
- Co byś powiedziała na to, żebym, zabrał cię z tego ponurego miejsca do świata, w którym spełnią się twoje marzenia ?-
- Powiedziałabym, że kłamiesz. Nie istnieje takie miejsce.- szepnęła.
Xellos położył rękę na jej biodrze i zakrył dłonią oczy, wypowiadając zaklęcie.
- Popatrz...- szepnął jej w ucho i zabrał rękę.
- O Bogowie.....- popatrzyła na słoneczną dolinę. Biegło po niej stadko dzikich koni. Filia zauważyła wśród jednego z nich kryształowy róg.- To jest jednorożec....ale one wygasły.... Co to za miejsce, Xellos ?-
- To moja własność. Dom, jak wolisz. Popatrz...- wskazał jej ręką wysoki i wysmukły pałacyk.
Filia była zachwycona. Xellos opuścił ich na ziemię. ( napisałam, że byli w powietrzu ? Jesli nie, to byli ).( PS. co za idylla !).
- Co tu jeszcze jest ?- szepnęła.
- Mam wszystko, co umiesz nazwać.- Xellos uśmiechnął się nieznacznie i wyciągnął do niej rękę, ale Filia wahała się.- Nie bój się.- szepnął z łagodnym uśmiechem, odwrotnością tego szwindlowego uśmiechu.
- Dlaczego ty grasz tak dziwnie ?- spytała Filia podejrzliwie.- Normalnie nie działasz w ten sposób.-
- Filia, dobrze wiesz, że tamten Xellos nie jest prawdziwy. On jest maską, którą zakładam, wychodząc poza obszar tego miejsca.- Xellos chwycił się lekko za serce.- To jestem prawdziwy ja, prawdziwy Xellos Metallium. I nie żaden Oszust, tego możesz byś pewna.-
Xellos otworzył oczy i gapił się na nią w ciszy.
- Dlaczego mnie tu przyniosłeś ?- spytała Filia. Xellos pociągnął ją nagle do siebie, jego twarz była centymetry od jej.- Dlaczego, Xellos ?- spytała, znając i tak już odpowiedź.
- Ponieważ ja...ja...- pocałował ją delikatnie, jego głos dźwięczał w jej umyśle.
- Ponieważ ja Cię kocham, Filia...- szepnął w jej myślach. Zawinęła ręce wokół jego szyi.
- Ja kocham Cię również, Ciebie, głupie Mazoku.- powiedziała uśmiechając się.

Którego smak w ustach mam...

Filia otrząsnęła się ze wspomnień, kiedy zaskrzypiały drzwi. Ktoś je otworzył.
- Chodź szybciej !- któś pchnął ją brutalnie na dziedziniec. Krwawo-czerwone słońce świeciło w jej włosach. Niebiekie oczy wyglądały jak niebo. Stała na podwyższeniu, na którym mieli ściąć jej głowę.
Ktoś pchnął Filię na kolana. Zamknęła oczy, czekając na ostry podmuch ostrza i śmierć. Usłyszała świst spadającego toporu.....Nagle wybuch w Smoczej Dolinie zwrócił uwagę ludzi, którzy pobiegli jna miejsce wydarzeń. Czuła, że ktoś nad nią stoi. Zobaczyła, kto miał być jej " katem ". Popatrzył na nią. Xellos sztyletem rozciął wiążące ją linki i pomógł wstać.
- Xellos...- powiedziała cicho po pocałunku.- Wiedziałam, że przyszedłbyś.- szepnęła.
Filia usłyszała świst strzały, a po chwili ostry ból w prawym ramieniu.
- NIE !- krzyknął Xellos, łapiąc upadającą w ramiona. Miała strzałę w ramieniu.- Filia, trzymaj się, proszę.- powiedział cicho, teleportując ich stamtąd.
Pojawili się w środku jakiegoś opuszczonego domku na pustkowiu. Nie mógł zaryzykować zabraniem jej do jego posiadłości. Mogliby ( Smoki, dla idiotów.) przecież o tym wiedzieć.
- Xellos, dobrze się czuję.- powiedziała słabo, próbując się podnieść.- Wszystko w porządku, dziękuję Ci.- powiedziała, szukając drugą ręką rany po strzale. Xellos nachylił się i pocałował.
- Sen.....kochanie, wszystko załatwię.- Xellos powiedział, widząc błysk w jej oku, zanim zasnęła.
Zaczął rzucać Recovery na jej zranione ramię. Filia powiedziała coś niespokojnie półgłosem we śnie. Xellos lekko odgarnął włosy z jej spoconego czoła
- Jakoś przebrniemy przez to Filia, obiecuję ci to.- szepnął, kiedy leczył jej ramię. Z braku jego zręczności w takich sprawach jak biała magia, miała teraz bliznę, która raczej nie nadawała się na wystawę. Xellos ubrał ją w płaszcz i przytulił, aby ją rozgrzać. Nie mogli rozpalić ognia magicznie, Xellos wiedział także, że nie powinien rzucać Recovery. To wszysto doprowadziłoby do nich Złote Smoki. Tak więc, dopóki Filia całkowicie nie wyzdrowieje, musieli powstrzymywać się od rzucania jakichkolwiek zaklęć.

Za jedną noc....

Xellos otworzył oczy i zauważył, że Filia patrzy na niego wściekle.
- Nie miałeś prawa tego robić.- powiedziała wściekle.
- Miałem, inaczej zemdlałabyś z bólu.- Xellos ścisnął ją mocno.- Przepraszam, ale bardzo się o ciebie bałem.-
Filia schowała głowę pod jego podbródek.
- My zawsze będziemy razem, Xellos, zawsze.- Filia pocałowała go.- Zawsze będziesz ze mną tutaj.- Filia dotknęła swojego ciała, nad sercem.- Już nie jestem Kapłanką....-szepnęła po chwili.
- O Bogowie...Filia, zabrali ci stopień ?- Xellos zasmucił się.
- Martwe kobiety nie potrzebują tytułów.- powiedziała.
Niespodziewanie uszczypnęła go w szyję.
- Xellos, ja chcę być z tobą.- zarumieniła się mocno. Popatrzył na nią dziwnym wzrokiem.
- Filia...- zaczął, ale uciszyła go pocałunkiem.
- Wiem, że mój stopień tylko wszystko utrudniał.- Xellos zaśmiał się z tego.- Ale myślę, że to może być nasza ostatnia wspólna noc i ja...Ja chcę cię poznać całego.-
Xellos patrzył na nią z intensywnie płonącymi oczyma.
- Proszę.....-
Xellos kiwnął poważnie głową. Po chwili całował ją z każdą odrobiną miłości i namiętności, jaką do niej czuł. Kiedy przestał, Filia była już bez tchu. Zachichotał, patrząc na wyraz jej twarzy, ale jego oczy obiecywały dużo.

Do której wciąż wracam w snach....

Filia wsadziła sennie nos w ramię Xellosa. Przykryta tylko płaszczem, dwójka przytuliła się do siebie bardziej.
- Dziękuję Ci....- wyszeptała Filia.
- Nie, moja najdroższa pani. To ja dziękuję tobie.- pomyślał, przytulając ją mocniej.- Dziękuję, że wybawiłaś mnie od samotności.-
- I co teraz mamy robić ?- spytała.
- Wyobrażałem sobie, że weźmiemy ślub, zamieszkamy gdzieś i będziemy mieć dużo ślicznych dzieci, podobnych do ciebie. Czyli jak zawsze.- powiedział wesoło i poczuł, że zesztywniała w jego ramionach.
- Xellos ?- szepnęła Filia.
- Kochm Cię i pragnę żyć z tobą przez stulecia.-
Filia popatrzyła w górę na jego twarz. Pozostała niewzruszona, ale odczuwała, że pod maską spokoju kłębi się wiele emocji.
- A ja pragnęłabym wyjść za Ciebie.- szepnęła, kiedy go pocałowała.
Xellos machnął ręką w powietrzu i porwał z nicości naszyjnik. Fiia gapiła się ciekawie na błyskotkę.
- Widzisz to ?- Xellos wyciągnął rękę z naszyjnikiem w jej stronę. Wzięła go i oglądała ciekawie.
Wykonanie było znakomite. Żaden kowal ze smoczej rasy nie potrafiłby wykonać takiego dzieła sztuki.
Ale kamień na łańcuszku był najpiekniejszym kamieniem, jaki kiedykolwiek widziała w życiu.
- Co to jest ?-
- To jest moje HeartBlood.- odpowiedział, patrząc na szkarłatny kamień.- To jest ostatnia kropla mojej ludzkiej krwi ( pomińmy fakt, ze Xellos jest czystym Mazoku zrodzonym z chaosu ). Zelas-sama przebiła mi serce sztyletem, kiedy mnie tworzyła. Rzuciłem na to zaklęcie. To jest moje jedyne ogniwo łączące mnie z moim życiem przedtem.-
- Przedtem ?-
- Zanim stałem się Mazoku.-Xellos podniósł jej podbródek do góry i zajrzał głęboko w oczy.- Chcę, abyś to miała. To moje ślubowanie dla ciebie.-
- Xellos, myślę...- Xellos pocałował ją lekko.
- Nie myśl, Filia. Chcę po prostu, żebyś to miała.-
Zapiął jej łańcuszek na szyi.
- Idź spać, najdroższa.- powiedział, obejmując ją za talię.
Słuchał bicia jej serca, które biło coraz wolniej i bardziej równomiernie. W końcu głęboko zasnęła.

Za wszystko to, co przecież mogło się stać.......

Xellos łagodnie trącał łokciem Filię, aby się obudziła.
- Kochanie, musimy już iść.- szeptał do niej. Popatrzyła na niego zmęczonymi oczyma.
- Uh huh.- wstała, drapiąc się po głowie.- Przepraszam, ale muszę coś zjeść.- szepnęła i uśmiechnęła się z wdzięcznością, patrząc, jak Xellos wyjmuje pół bochenka chleba i talerz mięsa ( wiem, że to głupio brzmi).
- Wszystko, co mogłem zdobyć w tak krótkim czasie.- powiedział, patrząc na nią przepraszająco.
Filia zjadła wszystko, a Xellos szczerzył zęby widząc, że jego młody smok ma apetyt.
Kiedy skończyła jeść, zaczęli ich atakować. Grupa smoków w ludzkiej postaci atakowała ich. Xellos zdążył obronić ich tarczą. Jeden z bardziej odważnych smoków poszedł do przodu i wlazł na ostrze różdżki Xellosa.
- Xellos, musimy się stąd wydostać !- krzyknęła Filia, patrząc na swojego ukochanego.
- Filia, uciekaj, zajmę się nimi.- powiedział jej na ucho, atakując smoki Ray Wind.
- Xellos.....- Xellos złożył na jej ustach pocałunek ( zebrało mi się na ładne formułki).
- Shhh, wszyscy musimy coś robić. Oprócz tego, mam zaklęcie, które, gdybyś tu była, mogłoby cię nawet zabić.-
Xellos wypowiedział Ray Wing i użył go na Filii, którą odesłał do najbliższego miasta.
- Xeellloooosssss !!!!!!!- ciągle słyszał jej krzyk w swojej głowie. Xellos poczekał, aż otoczą go smoki i zaczął gromadzić energię.
- Kesshou No Namida Migota ( kto to wymyślił, ale wybaczcie, bo na pewno nie ja ! ) !- wrzasnął i od jego ciała wyleciało tysiące kryształów, które, kiedy dotknęły smoka, powodowały okropny ból i w końcu śmierć.
- Jest bezpieczna.- uśmiechnąl się i poczuł, że ogarnia go fala ciemności.

Dziękuję Ci, kiedy nie słyszy mnie nikt....

- Xeellloooosssss !!!- krzyknęła, złapana w przeźroczystą bańkę. Czuła, że potoki łez płyną po jej twarzy, ale nie obchodziło jej to. Czuła, że on zrobi coś, przez co będzie sama.- Przestań, Xellos, ja bez ciebie jestem niczym.- powiedziała, siadając i oparła głowę na rękach.- A co z formą Ryozoku ?- pomyślała i próbowała się przekształcić, ale nic z tego nie wyszło. jedyną rzeczą, jaką mogła zrobić, to to, że poczeka, aż pęknie Ray Wing.


Filia zobaczyła przed oczyma rzeź, dużo żyć straconych na zawsze.
- Xellos !- krzyknęła. Wpadła do domu, rozglądając się. Nagle zobaczyła skrawek jego płaszcza.- Więc był wewnątrz domu, kiedy wypowiedziano zaklęcie. Odszedł....- pomyślała, nie rozumiejąc sensu myśli.
- Bogowie, NIE!!!!!- wrzasnęła storturowanym głosem i zaczęła płakać.

Ten jeden dzień....

Filia weszła do jekiejś wsi i znalazła drogę do zajazdu. Wręczyła właścicielowi kilka monet, które znalazła, schowane w sakiewce. Pewnie jedyna pozostałość po Xellosie. Jej oczy zaszły mgłą, musiała je zamknąć. Wiedziała, że musi żyć, nawet jeśli Xellos się poświęcił. Ale nie mogła nic poradzić na to, że nade wszystko pragnęła być ze swym ukochanym. Była samotna, została na lodzie. Nie miała już Xellosa, Liny i innych i przede wszystkim swojego klanu.
Myśląc o tym wszystkim, Filia weszła do swojego pokoju i rzuciła najsilniejsze ukrycie, jakie widział świat. Jeżeli miała odejść z klanu, nie mogła wyglądać jak długo- i złotowłose i niebieskookie stworzenie. Musiała być ścisłym przeciwieństwem Filii Ul Copt. Filia Ul Copt umarła, na jej popiołach zrodziła się Jeel Zaada ( czyt.- Dżil Zeda ). Kiedy rzuciła na siebie zaklęcie, była wyczerpana i padła na niewygodne łóżko.

I ta jedna noc.....

Kiedy obudziła się rano, miała okropny ból brzuch. Nagle doznała największego wstrząsu w swoim życiu.
- Chyba życie nie może być bardziej skomplikowane.- warknęła do siebie.- Do licha z tobą, Xellos. Nie dość, że cię nie ma, to jeszcze będzie twoja miniaturka.- łzy napłynęły do szarych teraz oczu Filii.
- To nie miało tak być... Ty miałeś być ze mną i mieliśmy dziękować LON i Cephidowi za życie. I teraz nasze dziecko musi bez ciebie dorastać.-
Dziewczyna w krótkich, czarnych włosach i szarych oczach wyszła na ulicę. Musiała znaleźć jakieś miejsce, o którym nie wiedzieliby ani Ryozoku, ani Mazoku. Musiała być tylko ona i jej dziecko. Miała tam znaleźć szczęście. Jeżeli istniało jeszcze takie miejsce.

Niosą mi wciąż cudowną moc.....

Filia Jel Zaada popatrzyła na ładny domek ze sklepikiem.Takiego miejsca właśnie potrzebowała.
- Dziękuję ci, było mi bardzo przyjemnie.- Filia wręczyła jakiemuś człowiekowi odpowiedznią ilość pieniędzy i zwróciła się do osoby stojącej z tyłu.- Jiras-san, dziękuję za ochronę na tę podróż.- młoda czarnowłosa dziewczyna głaskała delikatnie jajko.- Mówiłeś, że szukasz pracy ? Nie jestem zdolna płacić dużo, ale mam kąt do spania i pożywienie.- Filia popatrzyła na zmieszanego lisa/Mazoku i uśmiechnęła się nieznacznie.
Jiras popatrzył w dół, ze łzami w oczach.
- Myślisz, że mogę ?-
Filia potaknęła, w jej oczach zaświecił smutek.
- Tak.....- powiedziała półgłosem, wchodząc do swojego nowego przybytku. Filia dotknęła półki i popatrzyła znów na Jirasa.- Myślę, że mam doskonały pomysł, co tutaj będzie.- Filia poszła do pokoju.- Tak, tu postawimy piec do wypalania. Wygląda na to, że wkrótce zaistniejemy w świecie glinianych i szklanych bibelotów.-

Ten jeden dzień, i ta nasza noc.....

Kilkuletnia dziewczynka ze złotymi włosami i ametystowymi oczyma, wdrapała się na swoje ulubione drzewo, stojące na łące za domem.
- Xellio Metallium, masz do mnie natychmiast przyjść !- wydzierała się jej matka.- Przez to dziecko kiedyś dostnę zawału. - szepnęła sama do siebie, dekorując torcik urodzinowy, na którym był napis:" Szczęśliwych szóstych urodzin, Xellia ".
Jiras zachichotał i wszedł do sklepu obsłużyć klienta. Klieta z purpurowymi włosami uśmiechniętymi oczyma.
- W czym mogę służyć, panie ?- Człowiek wskazał piękną, szklaną wazę.
- Ile to kosztuje ?- spytał, nadal się uśmiechjąc.
- Dwadzieścia sztuk złota.-
Człowik pokiwał i wręczył mu monety.
- Zapakować ?-
Gościu potrząsnął głową przecząco i wyszedł.
Xellos musiał znaleźć miejsce, w którym mógł spokojnie rzucić zaklęcia. Być może znalazłby ślad Filii, być może znalazłby ją samą. Kiedy szedł pod oknem, zauważył czarne włosy....ale po pierwsze, przecież nie były blond i po drugie, to nie dotyczyło jego.
- Tamto drzewo będzie doskonałe.-
Xellos podleciał do drzewa i postawił przed sobą wazę. Nagle usłyszał nad sobą szelest. popatrzył w górę i zobaczył dziecko z blond włosami i oczyma takimi, jakie miał on sam. Dziewczynka patrzył się na niego.

Całym życiem w moim sercu są.....

- Część !- powiedział wesoło.- Możesz mi powiedzieć kim jesteś i gdzie jest twoja mamusia ?-
Dziecko zachichotało.
- Sore wa himitsu desu !- mała dziewczynka zaśmiała się i zniknęła. Za chwilę pojawiła się na innej gałęzi.
- Nie może być....- szepnął do siebie Xellos, teleportując się obok dziecka.- Cześć !- zaczął od początku.- Jestem Xellos.- mówiąc to, wyciągnął do dziewczynki rękę. Wyciągnęła swoją i potrząsnęła nią.- A ty jak się nazywasz ?-
- Jestem Xellia Metallium.- Xellos poczuł, jak zamiera mu serce.
- A jak się nazywa twoja mama ?- spytał w napiętym głosie.
- Filia Jel Zaada, ale mnie nazwała po moim ojcu.- Xellia zmarszczyła nieznacznie brwi.- On zmarł. Dawno temu.- uśmiechnęła się smutno.
Xellos patrzył na nią z dziwnym błyskiem w oczach.
- Hej, masz takie same oczy jak moje.- powiedziała półgłosem. Pochyliła się do przodu, patrząc na Xellosa uważnie, który przełknął ciężko ślinę.
- Utrzymasz coś w tajemnicy, Xellia ?- spytał Xellos cicho. Dziewczynka przytaknęła.- Twój tatuś nie umarł.- Xellia dotknęła jego twarzy.
- Wyglądzasz, jakbyś nim był.- Xellia wyszczerzyła zęby.- Mówiła, że patrzyłeś na nią chyba tak jak teraz, ale ty nie...-
Xellia rzuciła się mu na szyję.- Cieszę się, że wróciłeś.......tatusiu.-
Xellos uścisnął swoją córkę.

Nie pamietam już......
Wszystkich twoich słów....

- Gdzie byłeś przez te wszystkie lata ?- spytała Xellia.- Mamusia powiedziała, że umarłeś w wybuchu, żeby ją uratować.-
- Szukałem was przez te wszystkie lata ! Ja nie zginąłem w tamtym wybuchu, bardziej zranił mnie brak was !-
Xellia zachichotała, spoglądając na pozorny gniew na jego twarzy.
- Więc co się stało ?- spytała.
- Poszedłem do miasta i nie było jej tam. Ciągle jej od tamtej chwili szukałem. Byłem wszędzie, poszukując choćby najmniejszej cząstki jej energii. Nie znalazłem nic, domyślam się, że nie używała żadnego zaklęcia w ciągu tych lat.- Xellos zdawał otrząsnąć się z zamyślenia.- Wybacz, Xellia, ale myślałem już, że ją straciłem...-
- Przecież ja nie mam nic przeciwko.- Xellia przytuliła się do niego. Mazoku niezdecydowanie zawinął ramiona wokół małego ciałka swojej córeczki.
- Przyjdziesz dziś na moje urodziny ?- spytała, patrząc na niego.
- Nie...nie umiem odmówić....- powiedział cicho, jakby coś ścisnęło go za gardło.- Ale nie mów nic Filii, dobrze ? Chcę ją zaskoczyć.-
Xellia zachichotała.
- Sekrety to moja specjalność.-
Xellos uśmiechnął się i potargał jej złote włosy.
- Kto cię nauczył tak mówić ?-
- Nikt. Pamiętam, że mamusia zrobił się blada, kiedy tak po raz pierwszy powiedziałam. Coś się stało ?-
Xellos potrząsnął głową.
- Nic. to jest moja zwyczajna kwestia. Twoja mama była wściekła, kiedy tak mówiłem.- Xellos zachichotał.- Myślę, że jabłko naprawdę spada niedaleko od jabłoni.-
- To jest niesamowite.- pomyślał, obserwując córkę, która zeszła na ziemię.- Jej potęga wzbudz grozę. Nigdy nie pomyślałem, że dziecko Mazoku i Ryozoku może być tak silne. Może jest jakieś ścisłe prawo o takich rzeczach. Pół Mazoku, pół Ryozoku może coś zrobić.- jego twarz stracił zwyczajny uśmiech, srogość zaświeciła w jego oczach. Nagle uśmiechnął się znów.
- Xellia, wołam cię od pół godziny !- Xellos usłyszał głos Filii, jego serce gwałtownie wzleciało w górę.- Zaraz zacznie się przyjęcie !-
- Muszę iść !- krzyknęła do niego Xellia, pomachał jej na pożegnanie.
- Zobaczymy się tam !- odpowiedział, marszcząc brwi. Teleportował się do swojej posiadłości. Musiał zdobyś doskonały prezent dla Xellii. I dla Filii.

Muszę zbierać je,
Z niepamięci mojej drzew.......

Filia denerwowała się, ubierając ją.
- Czy ja to muszę nosić ?-
Filia popatrzyła na niezadowoloną twarz córki. Uśmiechnęła się.
- Tak.-
- Ale mamusiu, to jest niewygodne !-
Filia związała swoje czarne włosy w niebieską wstążkę, a złote swojej córki w fiołkową.
- Żadnych ale.- Filia pocałowała córkę w czoło.- To są twoje urodziny i musisz ładnie wyglądać. Przez resztę życia możesz nosić choćby i stare szmaty. Idź i przywitaj się z gośćmi, ja muszę jeszcze pójść do kuchni. Tym bardziej, że Lina-san i Gourry-sama tu będą.-
- Naprawdę ?- Xellia była szczęśliwa.- A Zel-chan też będzie ?- oczy Xellii po prostu świeciły.
- Dlaczego jesteś tak przywiązana do Zelgadisa ?-
- Bo pewnego dnia weźmiemy ślub.-
- Tak ? A ciocia Amelia o tym wie ?-
Xellia zmarszczyła brwi.
- Nie, jeszcze nie, ale powiem jej to dziś. Bo on będzie moim mężem.- powiedziała z powagą. Poszła witać gości.
- Och, Xellos, jakbym pragnęła, żebyś widział ją dorastającą.- powiedziała cicho.

Ten jeden dzień,
I ta jedna noc.....

Nagle usłyszała szczęśliwe okrzyki z dużego pokoju.
- Co się tam dzieje ?- spytała siebie półgłosem.
Weszła do pokoju i zauważyła zgromadzenie wokół czegoś albo kogoś. W pewnej chwili, że Xellia została podrzucona do góry i na szczęście złapana. Poszła zdecydowanym krokiem do przodu i przepchnęła się przez grupę ludzi.
- Kto śmie rzucać moją córką ?- Filia zawarczała na człowieka, który trzymał Xellię. Stał do niej tyłem i mogła tylko zobaczyć jego lśniące purpurowe włosy. Mężczyzna odwrócił się i popatrzył na Filię ametystowymi oczyma.- Xellos ?- podeszła zdrętwiała do przodu.
Xellos uśmiechnął się do niej.

Niosą mi wciaż,
Cudowną moc.....

- Filia....- powiedział półgłosem, stawiając Xellię na podłodze.
Filia podeszła bliżej niepewnie i dotknęła ręką jego policzka.
- Xellos ! To ty !- krzyknęła Filia i rzuciła się mu na szyję, mając łzy w oczach.
Xellia podbiegła do Zelgadisa, który ją podniósł.
- Mamusia jest szczęśliwa !- powiedziała, przytulając się do niego.
- Tak, jest. Ja też jestem.- powiedziała Amelia. Zel objął żonę ramieniem.
- Nie ma szczęścia większego niż ty.- powiedział cicho do niej. Zarumieniła się.

Potem zbyt krótki dzień,
I ta nasza noc.....

Xellos przytulił Filię mocno, był bardzo wzruszony.
- Zgubiłaś coś, kochanie...- szepnął do niej i wyjął HeartBlood, teraz nie jako łańcuszek, ale jako piekny pierścień.- I tym razem nie stracisz go tak łatwo.- pochylił się do przodu, aby coś powiedzieć jej na ucho.- Szukałem was sześć lat, ale gdybym musiał, szukałbym i przez następne tysiąc. Proszę, Filia, wyjdź za mnie.-
Filia popatrzyła w górę i zobaczyła dwa ametystowe ślepia, w których płonęła gorąca miłość.
- Pewnie, że tak.- odpowiedziała przed namiętnym pocałunkiem.

Całym życiem w moim sercu są.......

Xellos uśmiechnął się i przyjrzał córce, która wciąż była u Zelgadisa na rękach.
Wyciągnął książkę.
- To jest prezent dla ciebie, Xellia.-
Xellia popatrzyła na książkę i uśmiechnęła się do ojca.Xellos kiwnął głową i schowała ją, zanim ktoś mógł przeczytać tytuł.
- Co to było ?- spytała Lina.
- Sore wa himitsu desu !- powiedzieli równocześnie Xellos i Xellia. Filia popatrzyła na córkę i przyszłego męża.
- Będę miała bardzo interesujące życie.....z dwójką Xellosów w domu.....-


( postanowiłam wprowadzić song-ficki. Ten powstał po usłyszeniu piosenki Z. Wodeckiego.
Jest tłumaczony, tylko, że wcześniej stała tu piosenka z "Króla Lwa II" pt. " Miłość drogę zna..."
To bardziej pasuje. ^_^ ).

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.03458400 1276782343
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!