Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Filia Ul Copt
Saga o ludziach chaosu
rozdział #14
 
Treść fanfika..

"Człowiek, który powinien nie zyć"



Jesteśmy sobie w wielkim zamku z czarnej dachówki. Nad zamkiem unoszą się ciężkie czarne chmury. Przebłyska przez nie granatowe niebo i troche czerwonych chmur (na jednym moim arcie jest takie tło art przedstawia Alianę). Zamek wygląda bardzo ponuro i stoi na jakiejś skale pośrodku gorącej magmy. Jedyny sposób dostania się do zamku to wąski most nie wyglądający na trwały i stabilny. W rzeczywistości jest bardzo mocny i stabilny. Wogóle zamek podobny jest do tego z Shreeka, w którym była uwięziona królewna Fiona ^^
Właśnie tak. Macie przed oczami nic innego jak zamek Satsuki

-
-so?
-
-
-
- -Vanny
-^^
-caly przeczytasz! -wrzasnęla Vanny serdecznie
-kiedy?
-jak napisze ^^"
-heh ^^ diobla... darujem sobie -mruknęła Satsy
-^^"
-ale z ronczkom na serduchu moge pofiedzieć ze ficzek jest debeściarski!
-dziekuje ^^
-niezamaco
-na poczatku, moze i tak, teraz wypoisuje same pierdoly
- CO TY GADASZ?!!!!!!! ale i tak bym sobie psecytała moosze utopić smootek w alkocholu em... coś mocniejszego
-wino marki wino?
-"Full mocny"? eeeee.... to tesh nie -Sasty zwróciła uwagę na słowa Vanny -nio takie siakieś tylko wino pisze
-piwo marki piwo!
-Piwo marki piwo Ferdka ^^nie masz czegoś mocniejszego? *PYK!* tylko takie było a nazwa zamazana
-więc to pewnie nie wino.....
-sama zamazałam psypadkiem i dlatego mi kazali koopić
-moze alkohol 100%?
-a masz siakiś?
-nie mam
-nio ja tesh heh -westchnęłą Satsy -nie mam w czym smutków utopić
-biedactwo ^^
-niom chlip
-?
-
-utopie w socku wiśniowym!
-eeeeeeeeeeeeeeeeeech NO DOBRA pokaże ci cos!
-JEEEEEEEEEEEEEAAAAAAAAA!
-ale bedziesz miala spoilery
-JEEEEEEEEEEEEEEEEEAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
-ech nie pomoglo -mruknęła -TY ALKOHOLICZKO -wrzasnęła Vanny
-so?
-jestes alkoholikiem!
-jestem z deczka zboczonom alkocholiczkom a nie alkocholikiem
-tak,oczywiscie
-niooooooooom. Nio dobla



- oops... wyżucenie przez okno nie było dobrym pomysłem
-wyrzucenie jednej butelki nic nie pomoze!
-wiencej nie mam i wyżucać jush nie bende
-a moze bedziesz miec i co wtedy?
-mam przed domem zwłoki siakiegoś gościa!!!!!!!! A ty mi tu pierdolisz o alkocholiźmie
-ops
-alkochol szkodzi zdrowiu -mruknęła Satsy
-BEHEHEHEHEHEHE!!!!!!!!! - i obie wybuchnęły śmiechem na myśl jak alkochol zaszkodził zdrowiu tego gościa
-ciekawe kto to był
-cekaj sprawdze
-i so?
-TY! -wrzasnęła Satsy z głupią miną
-To jest Val!!!!!!!
-BUHAHAHAHAHAHAHA -obie wybuchnęły śmiechem
-PATRZ! -wrzasnęła Satsuki
-Wstaje! -zawtórowała Vanny
-OOooooo... -satsy wyciąga coś niewiadomo skąd -dwie 10 litrowe butelki, chcesz jedną w niego żucić?
-eeee nieee
-a może jednak?
-wystarczy,ze mu kiedys fiuta wyrwalam
-<żucenie w Vala dwoma butelkami> -w wykonaniu Satsuki. Oba żuty celne
-^^^^^^^
-^^ -ale po chwili mina Satsuki się zmieniła jakby platynowowłosa zjadła stare brudne skarpetki -bleeeeee... po co ja żucałam. Mam całe podworko ufajdane jego krfiom!
-fuuuuuuuuj
-bleeeeeeeeeee
-cekaj co by tu zrobić... -żarówka nad głową. Żarówka się zaświeciła -WIEM!
-hm?
-*PSTRYK!* ALE ŁAAADNIE TO WYGLONDA. MAM GRANATOWE PODWÓRKO!!!!1 -Satsy zaczęła się cieszyć jak małe dziecko
-hmm? a co zrobilas?
-mam takie debeściarskie chmoorki nad domkiem ^^ jak zechcem to padają granatowom farbom
-ql ^^
-która nie zejdzie przez minimum 5 lat ^^ -sasasa
-hehe Val bendzie fajnie wyglondał ^^
-o patrz! wstaje!
-Ale debilnie wygląda ^^


Teraz wygląd samego Valgarva co siem nazywa Elitandir ^^ Jak wcześniej leżał na brzuchu. To spadła na niego farba pokrywając całe ciało prócz tego na czym leżał. Więc teraz pół Vala jest granatowe a drugie pół normalne. Val jest lazurowowłosym elfem ale nie jest taki piękny jak inne elfy. Ma na ciele pełno blizn bo jest osobom, która kocha walke na miecze i wyprubowuje to na każdym kogo spotka. Niestety kilka razy trafił na silniejszych od siebie w swoim długim życiu ale nie było tego dużo razy. Miendzy innymi spotkał swoją siostrę Princessę, która nie szczędiła mu ran tak samo jak reszta "silniejszych". Elitandir wyposażony jest jeszcze w niebieskie oczy. Chodzi w białym wdzianku bardzo podobnym jak wdzianko Zelgadissa i nie rozstaje się nigdy ze swoją kataną. Val jest strasznym hentaiem. Jak i cała rodzinka ^^ włącznie z częścią żeńską.
Punkt rozpoznawczy Vala to to że nie ma fioota. A dokładnie to oderwały mu go siostrzenice z ciociom Princessą na czele


-MŁAHAHAHAHAHAH!!!!!!!!!!
-bueheheheheh!!!!!!!!
-sasasa... ciekawe po ilu latach schodzi z człowieka hmm... -Satsy probowała myśleć z marnym skutkiem -łojej! tam gdzie leżał jest czerwona plama jego krwi
-to nie czlowiek to mutant!
-a fuj! bzydko wyglonda -powiedziała zdegustowana Satsy -*KLASK! KLASK! KLASK!* -psychodzi wilkopodobny stwór z granatową farbą w łapach -JEŁOPIE!
-wrr? -zawarczał wilkopodobny stwoor co zapewne miało oznaczać słucham
-idź odmaluj tą czerwoną krew. I jeszce wykop mojego woojka do którego sie nie przyznaje
--tak pani -mruknął znowu wilkopodobny stwór -zeby wpadł do tej gnojoowki 2 km dalej?
-<:DDDDD ale masz pomysłową słóżbę koozyncia -powiedziała Vanny uśmiechnięta od ucha do ucha
-yhy ^_^ nawet mnie czasem zadziwiają. Wiesz Arnoldzie.... może i się do zboczonego wuja nie przyznaję ale aż taka okrutna nie jestem ^_^
-yhy... -wilkopodobny stwór był wyraźnie zawiedziony i sobie polazł


-dla nierozumnych to były odgłosy z dworu wydawane przez pewnego elfa, który był znany z miłości do mieczy i braku pewnej części ciała zwanej potocznie fiutem

-dobra pisz -mruknęła tylko Satsy odrywając wzrok od ciekawego widoku jakim był latający elf
-Val do siostrzenicy.....kto wie co by jej zrobil..
-niom, dlatego mam te wilczki
-a właśnie skąd je masz?
-wygrałam z Zellas w tysiąca takich pięć, ta gościowa wogole nie oomie grać w karty!
-wiem ^^
-nawet nie oszukiwałam zeby jej dać jakieś szanse! WYOBRAZASZ SOBIE!!!!!!! PRZECIEŻ TO STRASZNE!!!!!!!! -wrzasnęła Satsuki
-ani razu nie oszukiwałaś? GRATULUJĘ SILNEJ WOLI!
-DZIĘKUJĘ!!!!!!! Koffana jesteś! -ścisk Vanny
-khem khem... powietrza
-a sorks -Satsuki puściła Vanny
-em Satsy.... nie nurtuje cię to pytanie Aliany?
-to jaką rozwaliliśmy świątynie? Ani troche ^_^ -
-teraz wyglądasz kropka w kropke jak Xelloss
-wiesz com Azari
-com? -spytała Vanille
-ja współczuję Xelowi
-czemu?
-on z tobą dostanie załamania nerwowego ^_^
-aj tam <:DDD
-pamiętasz co się z nim stało 200 lat temu?
-hmm... nie :P
-a ja pamiętam
-żadko ci się to zdaża -a teraz pewnie pomyślicie Satsuki zaraz przywali Vanny. Nic bardziej błędnego
-wiem że żadko :P a tobie się żadko zdaża... em.... em.... chwilowo nie wiem
-no widzisz :P znowu nie pamiętasz
-no widzę :P jeszcze nie oślepłam :P
-to dobrze ^_^
-wiem że dobrze ^_^
-niedobrze mi.... -mruknął wilkopodobny stwór, który właśnie wlazł
-A CIEBIE KTOŚ PYTAŁ O ZDANIE?! FIREBALL!!!!!!!!! -wrzasnęła Satsuki i puściła wielkiego fireballa w wilkopodobnego stwora co nie zrobiło na nim większego wrażenia -wiesz.... mógłbyś choć troche udawać że cię boli ><
-zostawił to.... -mruknął Arnold głosem Large'a z rodziny addamsów. Co jak co ale on tak cały czas mówił :P -wypadło mu jak leciał -i pokazał średniej wielkości paczkę owiniętą wściekle czerwoną wstążką. Do paczki przyczepiona była karteczka "dla siostrzenicy Satsuki kochający wujek" a na odwrocie był napis "nie zrób nic Elitandirowi on tylko to przyniósł i otwórz zaraz tą paczkę"
-ooooooo... skoro to nie od Vala to od... -myślała na głos Satsuki
-czy myślimy o tym samym? -spytała Vanille
-chyba taaaaaaa... ale skoro mam otworzyć teraz to otworzę jutro :P JEEEEAAAAa!!!!!!!! Siak ja loopie im robić na złość ^_^
-Nio ^_^ tylko mi pokaż co to jest jak już otworzysz ^_^
-no pewnie ^_^ em Vanny....
-słucham?
-tak sobie myślę...
-tak sobie myślisz i...
-może wyciągniemy Orphena z szafy? ^_^
-CO?!!!!!11 Znowu go włożyłaś do szafy?
-A chcesz zeby podrywał jakieś dziewczyny gdy nie masz go na oku?!!!!!!!!!!
-SATSY!
-no so?
-WYCIĄGNIJ GO!!!!!!!!1 -Vanny szamoce się z klamką
-okej okej... nie denerwuj się -Satsy otwiera szafę i ich oczom ukazuje się niesamowity widok... a mianowicie...
-DZIURA?!!!!!!!! SATSUKI NIE RÓB SOBIE ŻARTÓW!!!!!!!
-CZY JA WYGLĄDAM NA TAKĄ, KTÓRA SOBIE TAK ŻARTUJE?!!!!!!!!!!!!!
-tak...
-ZAMKNIJ SIĘ!!!!!!!!!!
-SAMA SIĘ ZAMKNIJ!!!!!!!!!
-NIE MAM NAJMNIEJSZEJ OCHOTY!!!!!!!!!
-ODNAJDUJ MI MOJEGO KOCHANEGO ORPHENIKA!!!!!!!!!!
-A co za to dostane?
-hmm... -Vanny zxaczęła grzebać w kieszeniach płaszcza -a więc mam wibrator -wyżucenie różowego wibratora za siebie -lizaka... czasopisma -wyciągnięcie jakiś gazet z gołym facetem na okładce -ej! ten lizak dobry -zaczęła zżerać lizaka -kartę stałego klienta w burdelu... czekoladę alpen gold z całymi orzechami...
-DAAAAAAAAAAJ!!!!!!!!
-a nie... to tylko pudełko
-...
-jakiś papier... hmm.. "Fabryka czekolad alpen gold z całymi orzechami...."
-COOOOOOOO?!!!!!!!!!!!11 -oczy neony
-akt własności... dziadostwo -Vanny już miała zamiar pogiąć i wyrzucić "papier" ale brutalnie jej w tym przerwano
-DAAAAAAAAAAJ!!!!!!!!!!
-A nie :P
-DAWAJ!!!!!!!!!! RAUS!!!!!!!
-Papierek za Orphenika
-NO I DOBRA!!!!! -i Satsuki znikła

***

-Nie powinnaś zabierać czyjejś własności....
-A cemoo? -wzrok a'la Gourry
-Bosh... -walnięcie ręką w swoją głowę -ja czasami mam wrażenie że ty jesteś spokrewniona z Goku... i Gourrym
-a cemoo? -jeszcze bezmyślniejszy wzrok niż wcześniej
-chociaż nie... nie możesz być ani tym ani tamtym... oni przynajmniej nie są zboczeni :P
-szczegóóóóóóóóóly :P
-moze jednak oddasz Tamahome Miace?
-a po coooooooo? -nalbezmyślniejszy ze wszystkich wzroków

***

-zabije tego kto stworzył takie małe kluczyki -smierć próbowała włożyć malutki złoty kluczyk do takze malutkiego zamka -po przyjebie ! zabije i zgwałce jak będzie ładny

Saovine the Śmierć próbowała otworzyć jakieś drzwi malutkim srebrnym kluczykiem. Co już chyba wiadomo ^^

-Normalnie OTWIERAJ SIE ŻESZ KOORFA!!!!!!!!
-Proponuję nacisnąć klamkę...
-O_O K.. kim jesteś?
-kiedyś się dowiesz.... -i znikł
-hmm... ale ładny gościu był nie ma co. Tylko... jak on tu wlazł?!! I CZEMU JA GO NIE ZNAM!!!!!!!!! -Saovine postanowiła nacisnąć klamkę -OOO!1 OTWORZYŁA SIE!!!!!!!!

Za drzwiami było coś co wyglądało jak wszechświat ale dziwne... jakieś 3 metry od drzwi stał stolik!!!! A raczej wisiał. Stolik był czarny z pięcioma nogami zakońzconymi jak smocze łapy, na nim paliło się kilka białych świec z czerwonymi ognikami.

-Dobrze... otwórz sie... -wszystko rozbłysło i pojawiła się ścierzka z białego światła. Prowadziła do czarnego stolika -Dawno mnie tu nie było... -skierowała się ku ścierzce a po chwili była już przy stoliku -nonono... od naszego ostatniego spotkania ubyło was... -spojrzała na kilka zupełnie wypalonych świec -i kilka doszło... -spojrzała na tą największą mieniącą się na różowo -masz jeszcze dużo czasu Pink... ale on sie kiedyś skończy... albo zrobię to teraz... -już chciała zgasić palcami płomień gdy... -ale zaczekam... kto wie... może jednak przeżyjesz -zabrała ręce od świecy i wyszła z pokoju

***

-Masz... Twój Orphen -Satsuki podała jej coś zdewastowanego w pudełku -jakieś fanki go zaatakowały....
-T_T Orphenik.. odezwij sie... JAK JA GO POSKŁADAM GŁUPIA!!!!!!!
-Ej ej ej! Nie denerwuj sie... przecież można poskładać ^^
-A no tak ^^ -Vanny coś wymówiła pod nosem i Orphen był już taki jak przedtem tyle że w stroju Adama -A DZIE OBRANKO!!!!!
-A nyo tak... prosem -Satsy podała pudełko z ubraniami Orphena -nie łatwo było je zabrać tym fankom ^_^
-Saatsy...
-Soooooooom?
-sabije...
-ee... ja cie nie kcę denerwować... ale przez około 3 dni on będzie nieprzytomny...
-CO!!!!!!!
-MNIE TU NIE MA!!!!!!! -Satsuki zniknęła
-Normalnie zaraz kogoś uderzę!!!!

***

-PRINCESS!!!!
-som?
-Oddaj Miace Tamahome! Właśnie Nakago chce ją zgwałcić!!!!
-Tama i tak jej nie uratuje >:DDD Nie w stanie jest chłopak hehe ^^
-Ame...
-Ale przecież i tak Miaka się uratuje nyom... ooratooje siem chociaż bendzie myśleć coś innego >:DDDD
-Załamujesz mnie
-Serio?
-

***

-idę...
-NIE MIYA!!!!
-Idę...
-JESZCZE NIE WYZDROWIAŁAŚ!!!!!!!
-IDĘ ROZUMIESZ!!!!!!!
-NIE!!!!
-I... -i Miya zemdlała
-MIYA!!!!!!!!

Nieprzytomna mieniła się srebrem na każdym odcinku ciała. Zaczęła unosić się w powietrzu. Na wierzchach dłoni wyrosły jej czarne rogi (zupełnie jak u jednorożca), takie same wyrosły na kolanach i brzuchu. Wielkie i lekko kierowane ku głowie rosły na ramionach. Całe ubranie zamieniło się w strzępy a włosy przyjęły barwę srebra. Skóra stała się niesamowicie biała a na czole zaczął wyrastać niesamowicie wielki czarno-srebrny róg.

-Co ja mam zrobić... MIYA! -Xemedi próbowała ją dotknąć ale prawie straciła rękę -co to jest...

***

-Satsy... -do pokoju weszła Aliana
-hmm?
-nie wiesz gdzie jest Trunks? aaj -Aliana zmróżyła oczy i złapała się za głowę -o cholera...
-???
-to sie już zaczęło... *PYK!* -i Aliana zniknęła

***

-*PYK!* Witaj Xello Medino...
-??? Aliana... -twarz Xemedi zmieniła się na uśmiechniętą -Ty jej pomożesz...
-Nic nie obiecuję...

Xemedi odsunęła się od błyszczącej Miyi, która teraz miała na ciele mnóstwo czarnych pentagramów, a Aliana do niej podeszła.

-cholera by je...
-???
-Po co one tam walczyły... głupie!
-Rozumiem... ^^
-Gówno rozumiesz! Nawet jeśli jesteś tym kim jesteś to gówno rozumiesz o srebrnych smokach!
-zgadza sie... ^^ ja nic o nich nie wiem. Ale wiesz ty...
-eh... lepiej wyjdź...
-dobrze ^^ -Xemedi skierowała się ku wyjściu
-a więc dobrze... -Aliana kątem oka sprawdziła czy nikogo nie ma -żebym tylko czegoś nie sknociła...

Oczy Aliany zmieniły kolor na czysty srebrny ale bez żadnych tęczówek ani białek było po prostu samo srebro. Włosy się przedłużyły do samych kolan i staly zupełnie białe. Po chwili z pleców wyszły jej niesamowicie czarne aniele skrzydła (taki bajer jak w Vision of Escaflowne). Dziewczyna wzbiła się w powietrze na wysokość ciała Miyi. Poruszyła palcami i wyrosły jej bardzo długie, czarne paznokcie. Na czole pojawił się pentagram a po chwili na jego miejscu zaczął wyrastać wielki srebrno-czarno-biały róg.

-Pegaz się przebudził... -powiedziała Aliana nie swoim głosem i zaczęła wymawiać jakąś formułę w nieznanym języku. W ręku skumulowała małą prześroczystą kuleczkę. W tym samym czasie z kuleczki zaczęły wyrastać srebrne pnącza i polatać ręce Aliany. -Śpij... usypiaj... zaśnij na zawsze... -mówiła cichym, nie swoim czystym pieknym głosem.

W przeźroczystej kuleczce zaczęły latać trzy czarne pióra, srebrne pnącza owineły się wokół kuleczki i po prostu przeniosły ją na ciało Miyi. Gdy kuleczka dotknęła skóry Miyi po prostu wybuchła niesamowicie jasnym światłem. Wszystko ucichło, Aliana upadła na ziemię nieprzytomna, Miya powoli zaczęła opadać i przyjęła swój stary wyglond. Rogi zaczeły wchodzić w ciało, skóra przybierała swój dawny wyglond. Wszystko wracało do normy. Wszystko prócz Aliany....

***

-Ona... jest pegazem. O maj gad

***

-eh... -Miya zaczęła się budzić -HĘ!!!! -spojrzała się na bok i zobaczyła nieprzytomną dziewczynę z wielkimi czarnymi skrzydłami (reszta zdążyła się schować) -K.. kim ona jest? -podeszła do Aliany (bo to była własnie Aliana) i sprawdziła jej puls a po chwili zaczęła przygotowywać się do żucenia Resoruction
-NIEEEEEE!!!!! -brutalnie jej przerwano -ONA URATOWAŁA CI ŻYCIE!!!! NIE MOŻESZ JEJ ZABIJAĆ!!!!! -wrzasnęła Xemedi, uśmiechnęła się promiennie i zasłoniła Alianę
-Chciałam... Resoruction
-Jeszcze etgo brakowało żebyś was obie pozabijała... ja myslałam że masz coś oleju w głowie. Przecież Aliana to nie człowiek.
-A kto?
-Spytaj się swojej siostry.... -i Xemedi usmiechnęła się promiennie
-Że kogo... eeee...
-Idź do Satsuki... -Xemedi jeszcze bardziej się uśmiechnęła
-Eee... nie sądzę...
-Aliana to jej dobra przyjaciółka... Satsy się ucieszy
-ucieszy? No dobra... -Miya złapała nieprzytomną Alianę za rękę i obie znikły
-Miejmy taką nadzieję...

***

-No i gdzie ta cholera poszła... Gdzie ją poniosło... MOGŁABY MÓWIĆ GDZIE IDZIE!!!!! -Satsy wyrzywała się na kamerdynerze przywalając mu pięściami sprawiedliwości (wpływ Amelii) -MÓGŁBYŚ CHOCIAŻ UDAWAĆ ŻE CIĘ BOLI!!!!

*PYK!*

*ŚWIIIIIIST ŁAP!*

*FRUW! FRUW! PLASK!*

-Oo... złapał mnie jakiś przystojniak -Miya odwróciła głowę w bok i ujrzała wilkołaczą twarz kamerdynera Satsy -IIIIIIIIK!!!! Chyba domy pomyliłam. Przepraszam bardzo za najście... źle się zmaterializowałam... bardzo przepraszam -zaczęła otrzepywać "wilczkowi" czarny garnitur.

-O_O Miya... O_O ŁOMAJGAAAD!!!!!
-IIIIIK! TO JEDNAK SIĘ NIE POMYLIŁAM!!!!!!
-JA CIE ZARAZ NORMALNIE!!! Z SIOSTRĄ CHCIAŁAŚ WALCZYĆ!!!!!!!! -Satsuki poprostu się paliła aż strach do niej podchodzić
-Eee... tak jakoś... eee.. wyszło? ALE TO WSZYSTKO PRZEZ NIEGO! -Miya wskazała na wilczka, popchnęła go bliżej Satsy i schowała się za fotelem
-BUEHEHEHEHEHEHEHEHE!!!!!!!! ZAWSZE SIE NABIERAJĄ BUEHEHEHEHEHEHEHEHEHE!!!!!!!!!
-?_?
-Eeem... a po co tu przyszłaś?
-Odprowadziłam... -Miya wskazała na Alianę z wielkimi czarnymi skrzydłami leżącą na kanapie
-O_O ALE ONA MA ZAJEBISTE SKRZYDEEEEEEEEEEEEEŁKA!!!!!!! -Satsy podleciała do nieprzytomnej Aliany i zaczęła ją obmacywać... PO SKRZYDEŁKACH ZBOKI!!!! -Ej... czemu mnie jeszcze czymś nie żuciła? Jakąś kulą energi czy co -teraz zaczęła ją pukać delikatnie w policzek -ALE QQQQQQQQQL ALI-CHAN NIEPRZYTOMNA!!!!!!!! TRZEBA TO UWIECZNIĆ!!!!!

*PSTRYK! PSTRYK! PSTRYK!* I już były trzy piękne fotki ukazujące Satsy z nożem przy gardle Aliany, z pięścią przy brzuchu Aliany i "siedzącą" na Alianie. Tyle że Satsy tak lewitowała.

*PYK!*

-Khem... nie dziwi was czemu ona ma te skrzydła? ^^
-XEMEDI-SAMAAAA!! Może herbatki czy czegoś takiego? -Satsuki zaczęła podawać Xemedi herbatę i ciacho - A może kocyk na nogi? A może poduszeczkę? -skakała nad nią jak nadopiekuńcza mamusia.
-Nie herbata starczy ^^ -Xella Medina tylko się pięknie uśmiechała i wodziła za Satsuki wzrokiem
-O_O HĘ? -Miya tylko się na to gapiła z bardzo nietypową miną -Em... Xemedi co ona robi?
-Satsuki? Przyszliśmy w goście więc nas wita ^_^ -na twarzy Xemedi pojawił się złowrogi uśmiech. Ona znowu coś kręci...
-to czemu wita CIEBIE!
-hmm... bo jestem od Ciebie mądrzejsza? ^^
-Xemedi nie żartuj sobie
-OH HERBATKA!! -Xemedi złapała herbatę podaną przez czarnego wilkołaka i zaczęła ją z gracją pić
-EEEEJ!!1 Ja też kcę!!!! -po chwili do Miyi podszedł szary wilczek z tacą pełną przeróżnych herbat
-A dlaczego ja nie miałam wyboruuu? ^^ -spytała Xemedi
-Bo Ty zawsze weźmiesz jaką Ci dadzą byleby Twoja nie była >< -mruknęła Satsy i schowała się na wszelki wypadek za wilczka
-eeeee... Czy Ty wiesz co gadasz idiotko? -wrzasnęła na nią Miya
-eh... mi już i tak nic nie pomoże... -mruknęła Satsy na co Xemedi się niewinnie uśmiechnęła
-Em.... zaraz zaraz... ja Twoja siostra... SKĄD TY WIESZ!!!!!!! -Satsuki i Miya w tym samym momencie zacęły myśleć i w tym samym momencie wskazały na tą drugą palcem wrzeszcząc
-CO?!!!!!! -Miya & Sat
-ŻE JESTEŚ MOJĄ SIOSTRĄ!!! -wrzeszczały obie jednocześnie
-Rodzinne kłótnie aż miło popatrzeć *_* ale was chyba na chwilę zostawię -Xella Medina rozpłynęła się

***

-hmm... kim jest ta Aliana... czemu ja nie wiem? hmmm... ona nie jest zwykłym mazoku... nie wiem czy wogóle nim jest... hmm... będzie trzeba odwiedzić ją... i Satsuki... zapowiada się ciekawie.

***

"Niedawno po raz kolejny mi się śniłeś. Ale tym razem nie był to radosny sen, bo zobojętniałym wzrokiem wpatrywałeś się przed siebie, chociaż jak zwykle nie widziałam Twojej twarzy. I nie wiedziałam jak przywrócić dawną bliskość między nami. A raczej niedawną. Czy kiedykolwiek czułeś się tak bezsilny? Pewnie nie masz takich problemów, a tę bliskość po prostu sama sobie wyobraziłam. Bo inaczej nie odszedłbyś tak bez słowa. Nawet bez pożegnania. Może po prostu chciałeś się ode mnie uwolnić... W końcu po co Ci ktoś taki jak ja? Ktoś kto nie daje Ci spokoju, czekając na Twoje przybycie? Czy teraz czujesz ulgę? Wiem że nigdy mi nie odpowiesz...
A mną miotało tyle sprzecznych uczuć. Rozpacz, ulga... Tak, ja też czasem czułam ulgę, mogąc być niezależna od nikogo. Zastanawiając się czy naprawdę byłeś wart moich bezsennych nocy. I niekiedy ulga zmieniała się w gniew. Wtedy bałam się żeby ten gniew nie stał się nienawiścią, bo nie chciałabym odrzucić tych miłych wspomnień, również związanych z Tobą. Ale przede wszystkim żal.
Teraz nawet żal trochę przycichł...
Zaczynam pytać samą siebie dlaczego teraz postanowiłam rozdrapywać jeszcze przecież świeżą ranę. Dlaczego ciągle wysyłam Ci kartki na święta i dlaczego nie wykreśliłam Cię z listy znajomych. Może dlatego że jednak tamtych chwil nie żałuję. Nie podziękuję Ci jednak, bo pewnie znów obróciłbyś to w żart. Mimo to pamiętam... To nawet nie nadzieja trzyma mnie przy wspomnieniach... Nie wierzę żebyś jeszcze kiedyś miał się odezwać by ot tak się poprzekomarzać, jak to robiłeś jakiś czas temu. Wkrótce żal ustąpi pewnie miejsca zobojętnieniu, a Ty kolejnemu, do którego się przywiążę. I ciągle będę mówić "Ty" mimo że będzie już miał inną twarz. Kolejną, której nie zobaczę w swoich snach.
Kolejna złudna nadzieja... " (List napisany przez Miyę. W ficku jak i naprawdę)

-Oh Miya... dlaczego musiałem to zrobić dlaczego... tyle lat... a ja wciąż Cię pamiętam... wciąż mam ten list.... wciąż go czytam... dlaczego nie umiem Cię zapomnieć? Dlaczego...?

Czarnowłosy mężczyzna siedział na jakiejś skarpie z kawałkiem starego pergaminu. Na pergaminie byly pięknie wykaligrafowane litery pisane ciemnofioletowym atramentem.

-Dlaczego ja byłem takim draniem.... -po policzku czarnowłosego spłynęła łza. W fioletowo niebieskich oczach odbijało się zachodzące słońce -dlaczego...?

***

-no czym ja sobie na to zasłużylem >< własna siostrzenica mnie nie szanuje >< i wogóle do czego ja wpadłem? -elf Elitandir o kolorze granatowym siedział sobie w wielkim garnku czy czymś takim z jakimś płynem koloru zielonożółtego który w dodatku strasznie piekł -gdzie ja wpadłem ><

Valgarv miał zamiar już wyjść z kotła ale zauważył że granatowa farba, którą poczęstowała go siostrzenica zaczyna schodzić i mieszać się z płynem

-Niemożliwe *_* super mocny rozpuszczalnik *_* koniec tej pojebanej farby JUHUUUUU!!!!! -Val chciał podskoczyć ale na skutek tego że był w wodzie to się przewrócił i wypadł z gara

*KABOOM!*
*PIŹDZIACH*
*JEB*

Okazało się że gar stał na jakimś czymś wysoko na skutek czego Valgarv miał troche dużą odległość między podłogą a garem. W dodatku spadł na jakieś gazety dopiero co wydrukowane i mu się to wszystko poodbijało na skórze.

-Otwierać oczy czy nie otwierać? Wole nie patrzeć do czego teraz wpadłem ><

Silną wolą i samozapraciem Val w końcu otworzyl oczy i zobaczył że siedzi na taśmie przeworzącej (czy jak go tam zwał) na której były dopiero co wydrukowane gazety. Przy kontakcie wzrokowym między jedną z gazet a Valem okazało się że wszystkie drukowane tu gazety to "Różowy króliczek" pismo erotyczne. W skrócie "Hentai"

-GDZIE JA WPADŁEM gdziejawpadłemgdziejawpadłemgdziejawpadłemgdziejawpadłemgdziejawpadłemgdziejawpadłemgdziejawpadłemgdziejawpadłem?!!!!! JESTEM W RAJU!!!!!!! WSZYSTKIE GAZETY DLA MNIE ZA DAAAARMO!!!!!!!

Val zebrał wszystkie gazety na jedną kupkę, poznajdywał jakieś przyciski na jakiejś tablicy przy której było napisane "nie dotykać". Oczywiście Val dotknął a nawet ponaciskał lub poprzekręcał w skutek czego taśma, na której byly dopiero co wydrukowane Hentaie zwariowała i zaczęła bardzo szybko "chodzić" wszystko zaczęło działać szybciej niż powinno. Po jakiś pieciu minutach Elitandir topił się w "Różowych króliczkach" a tablica rozdzielcza kawałek dalej chyba się palila gdyż leciał z niej gęsty szary dym.

***

Przenosimy się do miejsca, w którym znajduje się bursztynowooka Xella Medina, mianowicie do jakiejś biblioteki na skraju światów. Jest to ogromny czarno -granatowy zamek z czarnymi oknami wiszący na chmurze. Wokół groźnie blyskają białe błyskawice. Na wielkich dębowych drzwiach wiszą dwie kołatki przedstawiające głowy: jedną anioła a drugą diabła. Obie ze złota.
Nad drzwiami świeci jeszcze złoty neon "Światowa biblioteka publiczna"
Nad kołatką anioła jest napis "Księgi białej magii" błyszczący srebrem i błękitem, nad kołatką diabła wisiał groźny napis w kolorach czerwieni i zlota i jakby płonący w środku zywym ogniem, napis brzmiał "Księgi czarnej magii". Obok Biblioteki stoi stara rozpadająca się chałupa

-Biblioteka publiczna... ciekawe czy mnie wpuszczą -Xemedi zastukała kołatką w kształcie głowy diabła, twarz diabła wykrzywiła się w uśmiechu wystawiając kły i drzwi głośno skrzypiąc otworzyły się
~biblioteka czarnej magi w prawo, białej magi w lewo, szamanistycznej pierwsze piętro, legendy i wierzenia drugie piętro, zaczarowane bronie artefakty i inne przedmioty pagiczne piętro minus jeden ~skrzekliwy głos rozległ się nad głową Xemedi i drzwi biblioteki z hukiem się zatrzasnęły ~prosimy o zachowanie ciszy, osoby nie zapisane do bibliteki prosimy kierować się na piętro minus dwa w celu założenia karty bibliotecznej~ piszczał okropny głos coraz donioślej
-proszę zachować ciszę? -jak na razie to ten gnom robi najwęcej halasu -mruknęła Xella Medina i skierowała się po schodach w dół

***

-GDZIE ONA JEST!!!! GDZIE ONA JESTGDZIEONAJESTGDZIEONAJESTGDZIEONAJEST?!!!!!!!!
-Poszła? -Odpowiedział Linie Orphen
-wrrrrrrrrr... zamknij się
-nie będziesz mi rozkazywać ruda małpo
-ZAMKNIJ SIĘ WSIOWY PLEJBOJU!!!
-PRZYNAJMNIEJ!!!!!!
-IDIOTA!
-IDIOTKA!
-CHAM!
-RUDA DEBILKA!
-MĘSKA DZIWKA!
-PŁASKA DECHA!!!

Tego już Lina nie wytrzymała i kopnęła Orphena tam gdzie nie powinno kopać się facetów.

-UŁĘĘĘĘĘĘĘE!!!!!!!! -Orphen zanosił się płaczem

-HOWHOWHOW!

-hmm?
-coś szczeka... -powiedział Gourry zadowolony z siebie że przypomniało mu się jak nazywa się ten głos
-co mówiłeś Gourry?
-szczeka -powiedział Gourry troche nieobecnym wzrokiem
-A fakt -Amelka chyba też z deka nieprzytomna była
-Po cholere ona nam kazała czekać na skraju tego zdewaściałego lasu? -Zelgadiss z niesmakiem patrzył się na zwisającą smętnie tabliczkę z rozmazanymi czerwonymi literami

-HOWHOW!

-Naadl szczeka -mruknęła sennie Lianne
-yhy -odpowiedział także sennie Orphen -kiedy wróci Vanille?
-nie wiem... mruknęła sennie Lina
-spaaaaaaać mi się chceeeeeeee -ziewnął potężnie Gourry i oparł sie o drzewo
-mi chyba... teeeeeeeeeż -Filia także potężnie ziewnęła -gdzie Xellos?
-poooooooszedł -Zelgadiss machnął ręką ze zrezygnowaniem i tez potężnie ziewnął
-aaaha

Gourry osunął się na ziemię a za nim cała reszta. Usypiając słyszeli przybliżające się szczekanie. Jeszcze tylko Linie przed sennymi oczami błysnęło coś złotego. Zaraz potem zatopiła się w błogim śnie jak i reszta jej towarzyszy

***

-choleeeera jaaaaasna -Xellos po raz enty zaklął soczyście spadając z wielkiej drabiny

Kilka regałów dalej także coś spadło i zaklęło soczyście ale głosem kobiecym i jakby znajomym. Na skutek męskiej ciekawości Xellos postanowił sprawdzić co stało się "temu cudnemu" głosowi. Niczym kot szedł między regałami szukając zaatakowanej przez książki lub drabinę damy i gdy już zobaczył autorkę tych głosów to pozieleniał na twarzy i zaczął cicho odchodzić

-XELLOS!!!!! -wrzasnęła dziewczyna pod stosem ksiąg

-Miała mnie nie zauważyć >< miała mnie nie zauważyć -mruczał pod nosem wściekły Xellos -OH WITAJ KOU DAKKI VANILLE JENOVA!!!!! JAK MIŁO MI CIĘ ZNOWU WIDZIEĆ! WYGLĄDASZ DZIŚ NADZWYCZAJ UROCZO!!!! -mówił teatralnym głosem
-eee... na prawde tak sądzisz? -Vanille zaczęła patrzeć na swoje niegdyś białe włosy, teraz szare od kurzu. Spojrzała na złamany paznokieć i zdjęła książkę z głowy -XELLOSS TY PEDOFILU!!!!!!!! CO TY PIERDOLISZ DO CHOLERY JASNEJ?!!!!!
-To że wygladasz sexownie z książką na głowie cała ocikaąca potem i umazana kurzem
-Serioo? -Vanille zamrugała krwistoczerwonymi oczami aż się pod Xellossem kolana ugięły
-Nie -walnął prosto z mostu

***

-Tak proszę tu podpisać pani Xello Medino... tak tak i jeszcze tu -Jakaś czarnowłosa mazokia (czy to się odmienia?) wskazywała palcem Xelli MEdinie miejsca gdzie ma się podpisać
-Ojeejku... kleks -Xemedi smutno spojrzała na umazaną kartkę
-OH NIESZKODZI!
-I chyba się pióro popsuło.. -Xemedi zaczęła machać piórem przez co dwie wielkie krople czarnego atramentu poleciały na zieloną bluzkę mazokii -OJEJKU! BARDZO PRZEPRASZAM NIE CHCIAŁAM!
-Ależ nic nie szkodzi pani Xello Medino spierze się!
-Na pewno?
-ALEŻ OCZYWIŚCIE! Pani karta stałego klienta
-Ale ja tu jestem pierwszy raz
-Dla takiej osobistości! -i wepchnęła Xelli Medinie kartę w rękę -Jaki dział panią interesuje?
-Rasy i ich świątynie czy coś takiego
-Więc to będzie trzecie piętro i na samym końcu! Znajdzie pani na pewno

***

-JAK TO NIEEEEEEE?!!!!!! Czy jestem brzydka? -Vanille wstala i podeszła do Xellossa
-...
-Mało sexowna? -wypięła się a jej biust ocierał się o tors Xellossa
-... -Xelloss otworzył oczy
-Więc czemu jesteś taki niemiły -przygryzione usta Vanille były bardzo blisko ust Xellossa
-... -brew Xellosa zaczęła niebezpiecznie drgać ale nadal patrzył się swoimi różowymi oczami w stronę Vanny
-No powiedz czy Cię nie pociągam? -Vanny położyła jego rękę na swojej piersi
-...
-Oh Xelloss poooowiedz coś... OOOOh -Vanille przyciskała rękę Xellosa do swojej piersi
-...
-Ohhhhhhh... jesteś taaaaaki sexowny -Vanny oparła się na Xellossie całym ciałem

Xelloss już nie patrzył na Vanille tylko na coś za nią. Na osobę o równym kroku idącą wprost w ich stronę. Bursztynowe oczy osoby niebezpiecznie błyskały a krótka fioletowa pelerynka delikatnie powiewała. Wszystko jakby ucichło a Xelloss szeroko otwartymi oczami patrzył się w bursztynowe oczy dziewczyny

-hę? Xellos czy Ty zwracasz na mnie uwagę? -Vanille zamurowało
-Witaj Xelloss, nie spodziewałam się tu Ciebie -bursztynowooka słodko się uśmiechnęła i poszła dalej
-X...Xemedi! -Xelloss pobiegł w stronę odchodzącej bursztynowookiej nie zwracając uwagi na "leżącą" na nim Vanille. Na skutek czego białowłosa padła długa na ziemię

***

-Kuźwa -czarnowłosy elf zaklął soczyście nad nieprzytomnym ciałem Liny Inverse -nie mam jej tu
-Panie...
-co chcesz?! -wrzasnął na niskiego elfa o włosach zgniłej zieleni
-Może... kogoś zapytać?
-Jak chcesz to zrobić? -głos czarnowłosego elfa brzmiał spokojnie ale fioletowe oczy patrzyły się na wszystko ze wścieklością
-k... kogoś ob... obudzić?
-hmm... odejdź

Czarnowlosy złapał najbliżej leżące ciało i oparł o drzewo. Zamknął swoje fioletowe oczy i położył rękę na czole ofiary. Po chwili otworzyły się fioletowe oczy elfa i niebieskie należące do Lianne.

-oooh... moja głowa -Lianne mrugała oczami
-Lianne
-??? -Lianne rozejrzała się dookoła -LINA! -chciała do niej podbiec chciała im pomóc ale nie mogła się ruszyć. Fioletowe oczy jakby ją zaklęły. Mogla tylko patrzeć... i mówić -k... kim jesteś?
-Znasz mnie Lianne znasz... -przybliżyl swoją twarz ku twarzy Lianne
-n... nie znam -chciala uciec, chciala znaleźć się jak najdalej. Te oczy były jak świdra. Patrzyły się na nią z wścieklością -k... kim jesteś?
-Gdzie jest Miya -oczy elfa zwęziły się -gdzie ona jest -ścisnął ją za ramię
-Miya... ona... nie żyje -po policzku Lianne spłynęła perłowa łza
-Jak to?!!!1 ONA NIE MOŻE NIE ŻYĆ!!!!1 MIYA ŻYJE!!!! -oczy elfa patrzyły na Lianne z wściekłością, zwariowane. Jakby stracił najważniejszą rzecz swojego życia -ona nie mogła umrzeć
-przegrała... Miya walczyła z córką Princessy. I... i przegrała -oczy Lianne się zaszkliły
-MIYA NIE MOGŁA UMRZEĆ!!!!!!!!! NIEE!!!!!!! ONA NIE UMARŁA!!!!!!! -Z ciała elfa wyszło kilka czarnych macek, które doprowadziły do nieprzytomnosci Lianne a rośliny naokoło zaczęły więdnąć. Macki złapały wszystkich w pobliżu zaczęły ich ściskać.

***

~To jest mój czas, powracam abyś powróciła Ty. Powracam bo powraca mój wróg a jednocześnie moja rodzina. Nie wiem co się z Tobą stanie. Pewnie będziesz żyć. To ja będę żyć w Tobie. Ale muszę powrócić. Muszę znów zniszczyć Ci życie. Bo wcielenia naszych wrógów i przyjaciół wracają. Ja też muszę wrócić. Nakazuje mi to serce. Wiem że mi wybaczysz Satsuki.... wiem bo przecież jestem Tobą. Ty wiesz że muszę powrócić. Przykro mi tylko że niszczę Ci życie. Ale czy nie ważniejsze jest życie tysięcy ludzi, ptaków, kwiatów od życia jednej osoby. Musimy się poświęcić aby żyć mogli inni. Dobrze wiesz że to zrobimy, wiesz to od kiedy dostałaś prezent od NIEGO wiesz o tym... więc czemu ciągle się opierasz?

Satsuki jakby nieprzytomna wisiała w czarnej przestrzeni. Głowa opadała jej bezwładnie na ramie a usta mówiły. Mówiły głosem jakże podobnym do głosu Satsuki ale lodowatym i przesączonym wzgardą do wszystkiego.

~Teraz... teraz... musimy kogoś odwiedzić

Oczy Satsuki otworzyły się i rozbłysły na czarno. Włosy zaczęły zmieniać barwę i stały się czerwone. Na lewej ręce Satsuki pojawiła się czarna rękawica jak w MKR z fioletowym kamieniem oprawionym w zloto. Jej twarz zaczęły oplatać złote rysunki. Takie jak w Shamanic Princess Tiarę. Takie same rysunki zaczęły się pojawiać na całej skórze Satsuki. Ubranie Satsuki też się zmieniało. Oba jej miecze weszły w rękawicę. Fioletowa peleryna jeszcze bardziej się wydłuzyła. Bluzka... bluzki nie było. Btył czarny stanik zakryty półprzeźroczystą luźną koszuką do pasa z króciutkimi rękawkami. Zamiast swoich spodni miała króciutkie jeansy prawie białe a dwie nogawki z czarnego dzinsu były mocno zawiązane nad kolanami.

~Tak... pora odwiedzić jedno z kilku wcieleń -oczy Satsuki stały się zupełnie czarne ~Niepotrzebnie dawał o sobie znać... ~Satsuki zniknęła. W czarnej przestrzeni zapanowała przejmująca cisza. Po chwili wszystko zaczęło się rozpadać

***

-hmm... nie rozumiem czemu Satsuki była taka jakaś... dziwna. Miałam wrażenie że zaraz zabije mnie wzrokiem. A gdzie mogła pójść Xemedi? -Miya siedziała sobie na jakiejś polanie i mocno rozmyślała

***

-Aaaaaaaah... POMOCY!!!!!! KIM TY JESTEŚ!!!!!!! -Lina wrzeszczała na elfa o czarnych wlosach wijąc się z bólu. Te macki były straszne i wyciągały z człowieka całe życie. Lina wiedziała że zaraz umrą. Że wszyscy poumierają. Poumierają bo jakiś cham się na nich żucił gdy byl nieprzytomni. Tylko ona jeszcze była przytomna. Od niej zależało czy przeżyją... Gourry... Gourry obudź się... - Lordzie... ciemności czterech światów Wzywam cię -Lina resztkami sił mruczała czar. Wiedziała że z takom siłą nie uda jej się nawet utrzymać ostrza nicości -Daj mi całą swą moc, którą posiadasz. Mieczu lodu... czarna próżnio -Ale coś dawało jej siłę. Myśl że może jest iskierka nadziei. Że zabijając siebie i jego da żyć innym... -wyrwij się z mocy niebios. Stań się jednością z moją siłą, jednością z moim ciałem... i...

Coś za elfem rozbłysło i pojawiła się dziewczyna. Dziewczyna o pięknych fioletowych włsach i parze demonich skrzydeł. Z elfimi uszami i pięknymi czarnymi oczami. Przyłożyła palec do ust i Lina jak na komendę przestała mruczeć zaklęcie. Jakby ta skrzydlata zmusila ją samym spojrzeniem. Jakby ona wszystkim żądziła. Jakby była wszystkim i jednocześnie niczym. Położyła rękę na ramieniu elfa

~Ja wiem gdzie jest Miya...
-Miya...? -elf drgnął i spojrzał na skrzydlatą pustymi oczami
~Wiem... puść ich a Cię do niej zaprowadzę
-ale... Miya nie żyje -elf patrzyl się na dziewczynę nieobecnym wzrokiem
~puść ich.... -dziewczyna spojrzała w te przepełnione smutkiem oczy i aż się wzdrygnęła ~proszę...

Elf patrząc w te oczy stracił całą siłę jaka w nim jeszcze była. Miya-jedyna rzecz jaka trzymała go przy życiu. Okazało się że nie żyła a on odzyskał nadzieję... odzyskał ją gdy jakaś mala mu to powiedziała. Jakaś dziewczynka przejmująca się jego smutkiem. Dziewczynka o tak podobnych oczach do tej skrzydlatej. Macki zaczęły się cofać i po chwili nie było po nich śladu. Dziewczyna wytworzyła kulę energi. W kuli odbijał się zaryz dziewczyny o smutnych srebrnych oczach na skraju jakiejś zielonej przepaści.

-M... Miya? -elf drżącą ręką dotknął kuli -Miya... -po policzku elfa spłynęła łza
~Tak... zaprowadzę Cię do niej....jeszcze nie w tej chwili ale ją spotkasz... moja matka jest tyranem -tego ostatniego zdania nikt nie usłyszał. Skrzydlata i elf rozpłynęli się w powietrzu

***

-prezent... hmm... a gdyby pokazać Miyi jej wujka? Tego słynnego brata Princessy, który nie żyje? -Satsuki o czerwonych włosach otworzyła pakunek, który jakiś czas temu przyniósł jeden z jej wujków. Elf Elitandir. -otwierać czy nie? A co mi tam. Raz kozie śmierć -Satsuki rozerwała papier. Na ziemię spadło coś srebrnego i błyszczącego -diadem? -podniosła to z podłogi i przyjrzała się trzem kamieniom -żeś się wujek postarał... hmm... wezme Miyę -i Satsuki rozpłynęła się w powietrzu

***

-Matko jesteś okrutna... -skrzydlata o fioletowych oczach patrzyła się smutno na ciemną postać
-Dlaczego tak sądzisz Seriko?
-Nawet Ty.... nawet Ty nie masz prawa robić czegoś takiego. Niszczysz mu życie
-cicho... nic nie rozumiesz
-ROZUMIEM AŻ NADTO!!!!! -spokojna twarz dziewczyny wykrzywiła się ze wściekłość -TY SIĘ PO PROSTU BOISZ!!!!! BOISZ SIĘ ŻE ON CI MOŻE PRZESZKODZIĆ!!!!!!! WIESZ DO CZEGO JEST ZDOLNY!!!!!!!!!! Ale nawet Ty... -po policzku dziewczyny spłynęła łza -nawet Ty nie masz prawa niszczyć miłości. Nawet ty... -dziewczyna stała się przeźroczysta
-Seriko...
-jesteś tyranem.... -Serika rozpłynęła się

***

-POBUUUUUUUUDKA!!!!!!!!!! -wrzasnął jakiś wesoły głos wprost do ucha śpiącej Miyi
-HĘ?!!!!
-WIESZ ŻE NIE POWINNO SIĘ SPAĆ NA TAKIM ZADUPIU NA TRAWIE?! JESZCZE CIE KTO DORWIE I ZGWAŁCI!!!!!
-O_O eeee... znamy się? -Miya patrzyła się na czerwonowłosą dziewczynę ze złotym wzorkiem nad lewym okiem i na ubu rękach z pięknymi złotymi oczami. Twarz miała jakby znajomą ale... -w czym moge pomóc?
- Miyooś czy Ty mnie nie poznajesz? Oooooooooj masz grzech masz grzech. Własnej siostry nie poznać nie łądnie
-???
-No nie poznajesz mnie? -dziewczyna spojrzałą się swoimi złotymi oczami wprost w oczy Miyi i słodko się uśmiechnęła -Miyo córko Princess Amelii
-eee... S... Satsuki?
-NYU!!!!!
-khem khem Sat to naprawde Ty? Od kiedy masz czerwone włosy?
-czerwone? odkąd pamiętam.
-O_O
-A własnie masz jakiś nożyk czy co?
-Eeee... mam -Miya wyciągnęła skądś scyzoryk -może być?
-yhy

Satsuki wzięła miecz i... obcięła sobie włosy które i tak nie równe były ^^. Zostawiła sobie jednak cienkie pasmo do samej ziemi. Włosy związałą długą złotą wstążką z tyłu w kucyk gdzieś takiej długości jak u Satsuki z Xa. Grzywkę miała taką jak zawsze. A długie pasmo zaplotła w warkocza, który sięgał jej do ziemi. Zawiązałą go taką samą jak kucyka ale cieńszą i krótszą wstążką, która była złota. Gdzieś tak środek warkocza wzięła w rękę i przyczepiła sobie do włosów na głowie złotą wstążką żeby się nie szargał.

-nyu Miyooś! szykuj się. Idziemy Cię poznać z wujaszkiem
-z kim?
-zobaczysz ^^

***

*KABOOM! TRZASK! WYRW ŚWIST BOOM!*

Dwie wystraszone osóbki stały sobie przed wielkim pałacem na jakimś zadupiu w jakimś lesie. Jedna z nich nieporadnie próbowała włożyć drzwi, które niechcący z zawiasów wyrwała.
Z wnętrza domu słychać było jak ktoś klął soczyście a po chwili pojawiła się postać. Byl to mężczyzna z czarnymi króciutkimi włosami, grzywką opadającą na oczy. Jedno oko było zamknięte a drugie ciemne i mądre, w tej chwili patrzące na wszystko z wścieklością. Mężczyzna nie był ubrany w nic szczególnego. Czarne spodnie, czerwona bluzka i jakaś ni koszula ni kamizelka koloru czarnego. Całość stroju dopełniał wielki plaster na nosie

-Czego? -odburknął facet i spojrzał się przenikliwie na Satsuki
-czterdzieści sztuk złota za 15 minut i jak pan sądzi? Niedrogo prawda? Oferujemy ogromną gamę zastosowań od zwykłego sexu poczynając a kończąc na wielkich łóżkowych igraszkach. Czy skusi się pan na wyprubowanie naszych usług? -Wyrecytowałą Satsuki jednym tchem z pięknym uśmiechem na ustach
-O_O -reakcja Miyi
-hmm... czterdzieści sztuk złota za kwadrans przyjemności? no nie wiem...
-Ależ proszę pana nowiutki towar! -Satsuki popchnęla Miyę na faceta -PRZECIEŻ TO TANIUTKO!
-hmm... 30 sztuk złota -facet wgapiał się w biust Miyi
-38!
-35!!
-bosh ale z Ciebie sknera -Satsuki popchnęła Miyę do domu -nie poznałeś mnie wujek? -uśmiechnęła się zalotnie
-??? -w wykonaniu faceta i Miyi
-aleś sobie Image smienił Reez. Żeś się odstawił nonono. Fajnie ci w takich włoskach -Satsuki zaczęła oglądać naokoło faceta
-??? PROSZĘ STĄD WYJŚĆ! -facet się opanował i zaczął palcem wskazywać na drzwi
-Lava cię nie uczyła że palcem się nie pokazuje? -Satsuki uśmiechnęla się jeszcze bardziej ale jakby z drwiną -Czy znajdzie się ktoś kto mnie będzie pamiętać?
-Znamy się? -facet zrobił jeszcze głupszą minę
-niestety...
-???
-niestety Red Priest Rezo... niestety już mieliśmy okazję się spotkać... -Satsuki jeszcze szerzej się uśmiechnęła
-O_O SKĄD WIESZ JAK SIĘ NAZYWAM?!!!!!!!
-Reez.... -Satsuki podeszła do faceta -czy mógłbyś wątpić -usta Satsuki były przy ustach faceta -że cię siostrzenica nie pozna? -patrzyła się w jego jedno oko baaardzo przenikliwym wzrokiem
-???
-Reez CZY NIE POZNAJESZ CÓRKI SWOJEGO NAJWIĘKSZEGO WROGA?!!!!! -wrzasnęła na niego Satsuki a facet zrobił się taaaaki malutki
-e... nie -walnął prosto z mostu na co Satsuki padła na kolana i się załamała
-no nie moge czy ktokolwiek mnie pozna? eeeeh... Satsuki podeszła do faceta, Zamkneła oczy i gdy je otworzyła to wyglądała na cieszącą się życiem dziewczynę -wujku Reeezo.... -powiedziała słodziutkim głosikiem
-S... Satsuki? COŚ TY ZROBIŁA Z WŁOSAMI!
-pacz Miyooś! przypomniał sobie! -Sat zamknęła oczy i znów miała ten drwiący, ironiczny uśmiech i zimne oczy
-a kim jest ta młoda dama? Bo z Twojego humoru można wywnioskować że prostytutką na pewno nie jest
-A Miya psze wujka... JEST TFOJOM SIOSTRZENICOM!!!!!!! -Sat się wydarła a Reez wybuchnął śmiechem
-ŻE NIBY AME...BUEHEHEHEHEHEHEHE!!!!! NASTĘPNĄ CÓRKĘ?!!!!!!! BUAHAHAHAHAHA!!!!!!!!!!! Dooobre... -Rezo w końcu przestał się śmiać
-Zapewniam Cię że TO JEST moja siostra -Satsuki próbowała udać że ją to nie wqrzyło
-Em... Satsy kim jest ten... PAN? -Miya byłam bardzo zdziwiona ale i zaciekawiona
-A więc Miyooś... To jest TWÓJ WUJEK RED PRIEST REZO z nowym image'm, który tak na marginesie to mu na dobre wyszedł bo wyglądał jak stary piernik ><
-Ten co go zakatrupiła Lina Inverse? Przecież on nie żyje!
-Reez jesteś duchem? -Sat klepnęła "wujka w plerki aż ww prawie wypluł swój układ oddechowy -nie... Ręka mi przez niego nie przeszła
- -w wykonaniu Miyi i Reza
-A więc to jest następna córka mojego wroga? A Sat czemu ona mnie nie zna?
-Bo jak można znać takiego idiote jak Ty ><
-milcz! -powiedział Reze morderczym glosem
-a nie :P mógłbyś nas jakomś herbatom poczęstować czy co. A o więcej wiadomości na temat Miyi to sie do mamusi zgłoś -Sat po chamsku wlazła wgłąb domu Red Priest Reza i pociągnęła za sobą Miyę

-Nyu wujek! ja z pewną sprawą do Ciebie przychodzem wiesz?
-A jaką? Prezencik się nie podobał?
-No ja właśnie w sprawie prezenciku -Sat robiła słodkie minki
-Ojejku co z prezencikiem? VAL GO POPSÓŁ! JA MU DAM!!!!!!!
-nie >< Ja go po prostu nie moge przyjąć
-Ależ on jest dla CIEBIE!
-Ale ja nie moge od ciebie przyjąć czegoś tak cennego!
-ALE JA NALEGAM!

Bosh te wymiany grzeczności mogą doprowadzić do załamania ><

-Dobra Sat zrobimy układ. Wezmę to zpowrotem jeśli ze mną przegrasz w jakąś grę -Rezo obleśnie się uśmiechnął

Sasasa Satsuki nie umie przegrywać. Robi wszystko aby wygrać. Ale przegrana równa się u niej z załamaniem czy czymś takim. Przynajmniej kiedyś tak było... -takie o to myśli miał słynny kapłan Rezo z nowym image'm

-mianowicie? pewnie jak zwykle coś kręcisz wujek>< -Sat próbowała się uśmiechnąć, z marnym skutkiem
-no nie wiem... sama coś wybierz -Rezo jeszcze obleśniej się uśmiechnął
-hmm... hm... -mózg Satsuki zacxzął pracować jeszc ze chwilę się zastanawiała a jej twarz wygladzała się w ironicznym uśmiechu -może... w go? -spojrzała na Reza z najironiczniejszym z jej wszystkich uśmiechów

shit ><

***

~Jeden zero dla Satsuki -powiedziała słodko jakaś różowowłosa dziewczynka do wiewiórki siedzącej jej na ramieniu. Dziewczynka stała sobie na jednym z osadzonych wysoko okien niewidoczna dla nikogo prócz wiewiórki

***

-a może w chińczyka? albo w warcaby?
-powiedziałeś że mogę wybrać... -Satsuki przymróżyla oczy -więc wybrałam -uśmiechnęła się perfidnie
- ><
-widzisz Reez... widzisz... nie jesteś jedyny taki pomysłowy ^_^

Nie nie nie>< shit shit >< w go to jej jest przecież wszystko jedno czy wygra czy przegra >< Sat zawsze wariuje grając w go i woli nawet przegrywać niż wygrywać shit shit >< i co ja zrobie? co ja zrobie. Jak córka mojej głupiej siostry jest taka mądra ><><><

-już się namyśliłeś? Zmieniasz zdanie? No Reez? AH! Zdania nie możesz zmienić nyu ^^
-><>< Dobra Sat raz kozie śmierć
-NYU!!!! TO DAWAJ PLANSZĘ!!!!!!!! -Sat rozsiadła się na podłodze po turecku zadowolona z siebie i czekała....

***

-Nie noooo >< mam dziś zły dzień >< zły dzień >< chciałam powqrzać Xellossa a ten nawet nie zwracał uwagi a jakby tylko coś zaczął... no przeciez ja tylko na to czekałam. Tylko dlatego sie przytulałam i robiłam słodkie oczy ble -Vanille gderała pod nosem szukając wśród książek tej jednej ważnej rzeczy -Już wcześniej miałam podejrzenia w sprawie tej świątyni. Tej do której puźniej przylazła ta ruda małpa Lina Inverse. Gdyby tam nie zaszli to Satsy nie rowaliłaby tego cholernego kamienia walcząc z Miyą. Wogóle by nie walczyły gdyby im któś powiedział że są siostrami. Cholera >< Czemu ja się zgodziłam o tym nie wiedzieć. Wiedzieli chyba prawie wszyscy. Tylko ojciec... ojciec nie wiedział... -Vannile zaczęła wertować kolejną książkę -gdyby Satsuki wiedziała co robi jej Ame. Phi, może żeczywiście ten czar po części zniszczył jej wcielenie. Nie wiem. Nie chiała tego ale wiedziała że to jest jedyna szansa. Inaczej to wcielenie zniszczy prawie wszystko. Jedyna szansa bo udało jej się przejąć chwilowo kontrolę. To było okropne>< ona nie miała do tego prawa. Nie miała prawa niszczyć jej wcielenia. Każdy ma prawo żyć... każdy nawet ta inna Satsuki. Każdy... -Vanille zamknęła oczy i przypomniała jej się jej własna kuzynka Satsuki, z platynowymi włosami i niebieskimi oczami. Takimi wesołymi a jednocześnie smutnymi. Zwariowana Satsuki kochająca samotność -Ja tego ciągle nie rozumiem... -zacisnęla jeszcze mocniej powieki, znowu widziała obraz, Satsuki... Satsuki o złotych oczach, dlaczego ona chciała zabić tatę? Krew... w jej podświadomości przewijały się różne obrazy krew... zobaczyła Satsuki z jej mieczem wbitym w brzuch ojca. Jak on na to pozwolił? Nie rozumiem tego... Rezo nie dałby się zabić... ale jednak Lina Inverse go zabiła... -Zabiła... głupia ruda małpa dziwka... -Vanille przypomniala sobie ciotkę... Princessa mówiła że Rezo pewnie się odrodził. Tak pamiętam śmiała się... "jeśli ja nigdy nie zabiłam twego ojca to jak zrobiła to Lina Inverse?" śmiała się tak serdecznie... ciotka... po policzku Vanille spłynęła łza

***

-Xelloss co Ty tu robisz? -Xemedi uśmiechnęła się słodko
-Pani mi kazała przeszukać całą bibliotekę... mam znaleźć coś o srebrnych smokach. Zupełnie nie mam pojęcia czemu!
-Srebrne smoki? Po co Zellas Metallium jest wiedzieć o pegazach?
-nie... chodzi o srebrne smoki Xemedi
-srebrne smok to pegazy... powiedz Zellas żeby się nie mieszała -Xemedi ciągle się uśmiechała ale jakoś inaczej. W inny nieodgadniony sposób -powiedz że jej to mówię... ma się nie mieszać to nie jest jej sprawa. To nie jest sprawa żadnego z czarnych lordów. Niech się zajmie wyborem 6 najsilniejszych... przecież to już niedługo
-Xemedi... -Xelloss ze zdumienia otworzyl oczy -coś się stało?
-Nie nic... idź już -Xemedi uśmiechnęła się już normalnie tak jak uśmiecha się Xemedi. Patrzyla jeszcze jak Xelloss odchodzi... jak znika, uśmiechnęła się troche smutno i zaczęła szukać na półce.

***

-hmm... Satsuki od kiedy tak dobrze grasz w go? -Red Priest Rezo po raz enty udał że nie widział jak jego siostrzenica po chamsku przestawiła mu kamień
-dziękuję wujku ^_^ staram się jak mogę ^_^
-ale to wciąż za mało aby mnie pokonać! -Rezo położył biały kamień zabijając przez to 14 czarnych kamieni należących do Satsuki, na co ww. skrzywiła się ale po chwili zrobiła słodką minę

***

-no i się odrodził... przynajmniej tak mówią... z jednej strony się cieszę a z innej czuję ból w sercu. Nie mogę sobie tego wybaczyć... Ah tato... cieszę się że żyjesz...-Vanille rozpłynęła się

***

-Jejku... cała nasza rodzina... dziwię się że nic nie pamiętam... połowy z tych ludzi nie znam -Miya była w ogromnej komnacie całej zawieszonej portretami. Dopiero co do niej weszła i nie mogła się napatrzeć. Wielka komnata z jedną ścianą ze szkła. Ciepło śłońca nie mogło przejść przez szybę ale światło wchodziło. Dziwne... słońce za oknem grzeje niemiłosiernie a w tej jasnej komnacie można było zamarznąć. -Red Priest Rezo -Miya patrzyla się w zamknięte oczy kapłana -wygląda zupełnie inaczej niż teraz. Ale Satsy ma rację teraz wygląda 100 razy lepiej.

Miya przy niektórych obrazach zatrzymywała się krótko, przy innych tała dlugo, Ale na żaden nie patrzyla obojętnie. Nie wiedząc czemu uwagę jej bardzo przykuła twarz dziewczyny o platynowych włosach. Włosy sięgały za ramiona a z obrazu patrzyły duże niebieskie oczy takie szczęśliwe ale po części takie smutne -mam wrażenie że cię znam -mówiła do obrazu -kogoś mi przypominasz a włosy masz identyczne jak Satsuki ale ta twarz... zupełnie jej nie przypomina -na każdej ramie był złoty napis z imieniem osoby na obrazie ale tu Miya nie mogła niczego znaleźć

-kiedyś zawsze się tak uśmiechała...
-co! -Miya aż podskoczyła gdy usłyszała miły głos tuż za nią
-Ale mało kto widział ten uśmiech. Siedziała zamknięta w pokoju i czytała, czasem malowała... -przed Miyą stanął nie kto inny jak Vanille. Wiedziała że to ona... poznała po twarzy. Na obraz "Kou Dakki -córka Red Priest Reza" wpatrywała się dość długo, ktoś tam dopisał "Vanille". Ten drugi napis był bardzo czytelny a przy pierwszym musiała dość długo się natrudzić aby go odczytać. Na obrazie miała czerwone włosy i nie tak czerwone oczy. Ale twarz... uśmiech... na obrazie i na Vanille wyglądały identycznie.
-Va.. kou Dakki? jestem Miya-Miya chciała to powiedzieć wesoło ale wyszło jej smutno. Nie wiadomo czemu
-Vanille ^_^ czyżbyś już widziała obraz przedstawiający mnie? -Vanille uśmiechnęła się szeroko i znów zwróciła wzrok na obraz z dziewczyną o niebieskich oczach -wiesz kto to jest Miyo?
-ta dziewczyna? Nie mam pojęcia
-tak... -Vanny zaczęła wycierać palcem kurz z jednego miejsca na ramie -napis zszedł.... To twoja siostra
-Siostra? Nie znam swojej rodziny nic nie pamiętam...
-fakt... -Vanille uśmiechnęła się smutno -to kiedyś była Satsuki...
-O_O co! to Satsuki?! NIEMOŻLIWE!!!! -Miya jeszcze mocniej zaczęła wpatrywać się w obraz -te włosy to od samego początku mi się z nią kojarzyly ale ta twarz... nie nie wierzę...

***

-wuuuuuuujku... ja się nigdy nie nauczę T_T
-zagraj z Valem!

Satsuki i Rezo już dawno zapomnieli po co grają... przynajmniej zapomniała Satsuki

-Z... Valem?
-A czemu nie?
-A nie wiem ^^ wolę z Tobą ^_^

***

~Jeden jeden wiewióra... Puntk dla Reza bo nie zapomniał o tym po co grają... Satsuki lecz się na sklerozę... ~dziewczynka pogłaskalą wiewiórkę po łebku i dalej patrzyła na Satsuki i Reza

***

-Satsuki... eeeeh...
-mój najukochańszy z wujków! -Satsuki uśmiechnęła się słodko i znowu przestawiła kamień Reza
-Dobrze Satsy... 5 handipów? 6?

Satsuki nachyliła głowę i chyba zaczęła myśleć

-czekaj wujek... chwila... muszę pomyśleć...

-Co się stało Sa.... -rezo przerwał wypowiedź i sojrzal się na Satsuki nieobecnym wzrokiem, otworzył prawe oko, popatrzyl się dookoła a w końcu na Satsuki korzystającą z jego nieuwagi i gapienia się naokoło. Satsuki znów przesunęła kamień i nachyliła głowę aby nie było widać jej twarzy -ja nie mówię kto tu oszukuje ale jak pierdyknę w ten rudy czerep!

***

-To Twoja matka Miyo... słynna Princessa. Walki jej i mojego ojca są słynne w wielu wymiarach ^^ -Vanille uśmiechnęla się szeroko -CZasem można paść ze śmiechu. Ale jakie neologizmy Ame wymyśla gdy "konwersuje merytorycznie" z Valem jak to mówi Satsy
-to jest moja mama... -Miya patrzyła się w twarz blondynki o pięknych niebieskich oczach. -te oczy są identyczne jak te z obrazu Satsuki....

***

- -Sat zdziwiona podniosła "rudy czerep" z miną bardzo zdziwioną, gdyż Rezo nigdy tak nie mówił a ten głos wydawał się taki szorstki i tylko trochę podobny do głosy Reza czerwonego kapłana
-hmm? -Rezo o oboma otwartymi oczami gapił się w złote oczy Satsuki, coś w jego głowie zaczęło dzialać
-hmm? co się lampisz Reez? mam coś na twarzy? uplamiłam sobie bluzkę? tusz mi się rozmazał? -w pewnym memencie oczy Satsuki błysnęly czernią i stały się znów złote -hmm... -zaczęła się także wpartywać w Reza

-SAT-CHAAAAAAAAN!!!!!
-zaraz... zaraz... IDIOTA-CHAAAAAAAAN!!!! KUPE LAAAAAAAAAT!!!! Od kiedy ja mam rudy czerep?!
-Od kiedy masz czerwone włosy?
-><><><>< Czyli od zawsze ><
-Kiedyś miałaś platynowe!
-A skąd wiesz czy nie byly farbowane? FARBA NISZCZY WŁOSY!

***

Vanille i Miya zaciekawione szły w kierunku głosów dobiegających z pokoju w którym wcześniej byla Satsuki i Rezo.
Szły bardzo szybko, nie wiedząc czemu obie miały wrażenie że zaraz coś się stanie... że muszą tam byc....

***

-Ty je niszzcysz, umierają jak sobie pomyślą że muszą być na głowie kogoś takiego jak ty ><
-Chciałeś powiedzieć że umierają z zachwytu? -Sat znów przesunęła kamień Reza
-Nie>< Chciałem powiedzieć że umierają jak myślą jaka jesteś brzyd... NIE! -Rezo przerwał bo zauważył że Satsuki przesunęła następny biały kamień (białe są jego) NIE BĘDĘ Z TOBĄ GRAŁ! CO CHWILA PRZESÓWASZ MOJE -akcent na wyraz "moje" -KAMIENIE!!!!
-I co z tego? wolny kraj
-NIE UMIESZ ZAGRAĆ FER?!
-Nie -szczera aż do bólu
-><><><><
-A nie... mogę nie oszukiwać... Na przyklaaad... w tysiąca?
-w... karty?
-nooooo... a czemu nie? boisz się grać w karty? -Satsuki zaczęła tasować karty tak szybko że aż Rezo nie mógł oderwać wzroku od jej rąk
-d... dobra... w rozbieranego?
-w rozbieranego, ubieranego, przebieranego. Jak chcesz ^^ I nie będę oszukiwać

***

-*PUF!!!* Gdzie... gdzie ja jestem? -białowłosa dziewczyna rozejrzała się i zobaczyla mnustwo obrazów, za sobą miała ścianę ze szkła tylko że szkła już nie było... na ziemi za to leżało pełno szklanych odłamków. Dziewczyna położyła na jednym odłamku rękę i się skaleczyla ale dziwne... krew nie pociekła pąsowym strumieniem. Rana znikła tak szybko jak się pojawiła. Dziewczyna jeszcze raz omiotła wzrokiem pokój, a jej wzrok spoczął na portrecie blondynki z pięknymi niebieskimi oczami, obok tego obrazu stał obraz człowieka o ciemnych wlosach, zamkniętych oczach, czlowiek był w czerwonej szacie kapłana -tata...? -dziewczyna wstała i teraz już dokłądniej zaczęła rozglądać się po pokoju bystrymi złotymi oczami. Komnata zaczęła się wypełniać ciepłem słońca -ciocia? siostrzyczki... jestem w galerii! -klasnęła w dłonie i wyszła z komnaty. Wiedziała dokąd idzie...

***

-OH!!!!!!! GRACIE W KARTY!!!!!!! -rozdawanie kart zostało przerwane przez głośny głos dobiegający od strony drzwi, Satsuki odwróciła się i zobaczyla parę pięknych czerwonych oczu -hmm... -Vanille (o to właśnie ona była) zmróżyła oczy i znów przypomniało jej się... krew... czarny miecz z niebieskimi blyskawicmi w brzuchu taty... te złote oczy... wzdrygnęła się -S... Satsuki?
-VANNYSIAAAAA!!!!!!! KUPE LAAAAAAAAT!!!!! grasz z nami? -zza ściany wychyliła się jeszcze jakaś głowa -OH I JEST MIYA!!!1 TEZ GRASZ?!!!!
-jezu>< Sat przestań tak wrzeszczeć >< słyszymy Cię! -wrzasnął Rezo z zatkanymi uszami
-nie wrzeszcz tak Rezo wszyscy Cię słyszymy ^^

- -w wykonaniu wszystkich

-Ja z chęcią zagram ^^ -Vanny usiadła obok Satsuki i zaczęła tasować karty
-nie musisz... już tasowała -mruknął Rezo z jeszcze większymi oczami bo Vanny tasowała karty tak szybko jak Satsuki
-Nie dzięki ja nie gram... -odpowiedziała Miya na pytający wzrok siostry i siadła w czarnym fotelu -jestem zmęczona...
-Jak nie to nie... -Vanny tasowała karty

- -Satsuki znowu coś kręciła. Vanny skupiona była na kartach, Rezo też na kartach. Nie mógł zrozumieć jak można tak szybko tasować. Miya patrzyła się nieobecnym wzrokiem na Satsuki - sasasa sasasa HIAAA!!!!!!!
-HEJ HEJ! ZŁAŹ ZE MNIE SAT CO CIĘ OPĘTAŁO!!!!



Satsuki zadowolona z siebie siedziała na kolanach Rezego trzymając plaster w ręku

- -Rezo -
-sasasa -Sat

ciiiiiiiiiiiiiiiiiiisza....

-... -Rezo zaczął patrzeć przez lusterko na wielki pryszcz na jego nosie

-BUEHEHEHEHEEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! -wszystkie osobniczki płci żeńskiej ^^
-><><>< -Rezo -><><><>< -szybko założyl sobie nowy plaster

-BUEHEHEHEHE! A tak mnie to zastanawiało odkąd tu przyszłyśmy bueh! co on ma na tym nosie BUEHEHEHEHE!!!!!
-Mnie też! dlatego mu zdjęłam BUEHEHEHEHEHEHEHE!!!!!
-BUEHEHEHEHEHEHE!!!!!!!!! Jesteś okropna Satsy!
-Taaaaa? Serio? BUEHEHEHEHEHEHE!!!!!!!!!

W pewnym momencie Miya spojrzała na drzwi i momentalnie ucichła. Za jej srebrnymi oczami podążyły czerwone oczy należące do Vanille i złote nalezące do Satsuki. Po chwili przylączyły się do nich ciemne oczy Red Priest Reza. W drzwiach stała dziewczyna o złotych oczach i białych włosach.

-Z... Zellas? -spytała wpatrzona w dziewczynę Vanille
-V... VANNY!!!!! -i żuciły się sobie w ramiona


C.D.N.

JESU!!!! SKOŃCZYŁAM! Niemoshliwe! 57,7kb TEKSTU!!!!! O_O DŁUŻSZA OD 13 CZĘŚCI!!! JEJU Skończyłamskończyłam.... idziemy to oblać!

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.24457400 1276786364
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!