Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Red Priest Rezo
Sayonara My Friends
rozdział #16
 
Treść fanfika..
Zakonczylismy na tym jak Death zaatakowal ostania szansa i sam zostal trafiony toporem w noge..co sie dzialo dalej



Sayonara - power is aweken


Na polu walki nikt nie ma sily wstac Xellos, Sao , Agit, Death Rezo Milvis Rayyken nikt sie nie rusza wszyscy stracili przytomnosc..lub nie zyja lecz widac jest lekki ruch..

Milvis:agh..[Milvis zbierajac cala swoja sile stara sie wstac.. z czola splywa mu struga krwi jego ubranie jest pokryte kurzem i krwia z kazdej czesci ciala wyplywa krew] nigdy nie stoczylem tak ciezkiej walki z ktorej ledwo wyszlem calo.. teraz musze ich wszystkich dobic za nim mnie dobija [ unisol rece ku nieby wiatr poruszal jego wlosami i resztakmi ubioru i ujzal to ostnia osoba zdolna sie ruszac..Rai..lezal na przeciw niego wiatr podnosil tumany kurzu]

Rai:dorwe cie..[ podnosi sie przy pomocy miecza lecz gdy staje prawie na wlasnych nogach ponownie udpada na kolana] ksoo!!

Milvis: Mlodziencze gratoluje Ci odwagi..zginiesz jako pierwszy a twe imie przejdzie do histori w piensniach jako tego ktory prawie ocalil swiat!

Rai: Nie! nie chcem jeszcze umierac..nie moge umirzec bedac na kolanach! musze wstac.. MUSZE!!![ wstal pospiesznym , slabym krokiem podnisl miecz i ruszyl utykajac w strone Milvisa] jestes moj!!

Milvis: Nie mlodziencze.. juz nie zyjesz! HAAAAAAAA!!

Potezne fale wiatru ruszyla w strone Raia odpychajac go i nie mal znowu pozbawily go rownowagi

Rai: nie moge... braknie mi juz sil... NIEEEEEEEEEE!![ jego krzyk unosil sie po okolicy] przegralem tak bilisko zwyciestwa!![ lzy zaczely splywac po jego policzkach i uderzal cala pozostala sila piescia w ziemie]

Milvis: Gdybys byl bardziej doswiadczony moze byc zwyciezyl.. jednak tym razem ja zwyciezylem..agh![ przykleknal na jeeno kolano]

Rai: nie.. nie..nie wierze..[ jego glos stal sie juz tylko szpeptem] jak moge zawiesc tyle osob.. P.Amelia.. Sao.. ike..Akkido.. Agit.. Death....nie.. musze wstac.. nie teraz czas na slabosc..

Milvis: Przyjmij porazge z godnoscia !! trzeba znac granice swojej sily!!

Rai: [za cisnoal piesc] ostatni dech..ostani wysilek! [ udalo sie mu sie wstac lecz chwiaj sie z kazdym podmuchem wiatru..ostani lza splynael mu po policzku na mysla o..] Anake.. tesknie za toba...dlatego..NIE PRZEGRAM!!!!!!![ podnisl glowe do gory i jego krzyk ponisl sie na wiele km i w tym samym czasie zaczelo go otaczac swiatlo poczul jak na krotka chwile zostal obdarowany wielka sila poczul ze teraz moze pokonac Milvisa]

Milvis: nani?![ w jego oczach ponownie pojawilo sie mu slabo znane uczucie..strach] mam przegrac z dzieckiem?!

Rai: HAAAAAAAAAA!![ z cala sila ruszyl w strone Milvisa a za nim podazala struga lez na mysl o wszyskich ktozy przy nim zawsze byli]

Milvis nie bedac w stanie wykonac jednego nawet ruchu zdany byl na laske ostrza Raia, ktore jednak dosieglo celu i w tym samym czasie blyskawica rozjasnila niebo i slyszec bylo potezny grzmot

Milvis: nie mam szczescia.. wpier pokonany przez LON ktora mna zawladnela.. a teraz.. pokonany przez dzieciaka..................

Rai: YATA!![ padl obok Milvisa i jedyne co czul to deszcz splywajacy po jego ciele]

Tak konczy sie walka w ktorej kazdy jest na pograniczu smierci.. jedyne co po bitwie pozostalo to widok walczacych po rozrzucanych na calym polu walki obmywanych strumieniami deszczu... i tak przez kilka godzin nikt nie podnisil sie az wkoncu ktos wykonal pierwszy ruch...

Rezo:agh...[pierwsze co ujzla to deszcze mieszajacy sie z krwia..] musze ich uleczyc za nim bedzie za pozno...

Rezo resztka swych sil wstal i uleczal resztami swej mocy naszych przyjaciol gdy juz prawie skonczyl leczyc ranny nie przytomnym bohaterom zostalo ostanie P.Ameli...

Rezo: jeszcze tylko raz... ostani wysilek... Swiete leczace dlonie; Oddechu Matki Ziemi;
Do was modle sie; Ocalcie osobe, która spoczywa przede mna;
Swoja bezkresna laska! Resurrection!!!....udalo sie.. moge teraz odejsc...

Rezo gotowy do drogi ruszyl w strone zachodzacego slonca.. lecz po chwili padal na kolana i poczelo sie slyszec przerazliwy krzyk..

Rezo: AGH!!!!!! co sie ze mna dzieje?!..moje dlonie!! moje cialo!! co za bol!! [Dlonie Rezo zmienily swoj kolor na czerwony a paznokcie staly sie czarne i dlugie niczym dlonie demona z piekla..tak samo stalo sie z reszta ciala.. Rezo zmienil sie w demona z piekla rodem.. pospiesznie zalozyl kaptur i ruszyl przed siebie]

Deszcz ustal.. noc byla ciepla i przyjemna.. na zajutrz wszyscy obudzili sie z glebokiego snu na polu walki..

Agit: Zyjemy? czy to juz zaswiaty?

Xell: Jeszcze zyjemy.. ale nie wiem jakim cudem

P.Amelia: auuu! moja glowa... he? przeciez zostalam raniona sztyletem? i nie ma sialdu? so sie tu dzieje?

Rai: wygralem?

Death: Tak.. wygralismy dzieki tobie Rai.. jestes bohaterem!

Sao: Ta walka uswiadomila nam jak slabi jestemy w porownaniu z potega LON...ale gdzie Rezo?

Dakki: Czas wracac do domu odpaczac i uczcic zwyciestwo prawda Ike?^^

Ike: Zgadzam sie nazley sie nam..a szczegolnie Raiowi![wziol Dakki na rece] Wracajmy!![ wzbil sie w powietrze i ruszyl w strone domu]

Dakki: Pusc mnie!!! moge sama wrocic do domu!!

Ike: Nie puszcze!! ^^[ usmiechnol sie i przyspieszyl]

Akkido: Tak bierzy przyklad z Ike i wracajmy do domu? racja Zellas^^[wziol ja na rence i posieszyl za Ike]

Zellas: HEJ!! postaiwsz mnie?!,walnela go piescia w glowe]

Akkido: Ałaaa!! nie postawie^^ trza sie toba zajac^^ wiec zabiore Cie do domu^^

i tak wszyscy powroicli do domu jedynie Rai i Death pozostali na polu walki przez kilka jeszcze godzin

Rai: Death? co teraz bedzie?

Death: Nie mam pojecia.. To Rezo mial w sposobnosci wiedziec co dalej..wiem tyle ze mam nowa bron[ podnisl topr ktory nie dawno byl wbity w jego noge] musze dowiedziec sie czegos o tej broni..[unisl sie w powietrze sie ise oddalal] wiec bywaj Rai!! nie zapominaj o treningu! i pedz do pozostalych czeka na czekaja na bohatera wieczoru!!

Rai: Mam cos jeszcze do zrobienia...[odszedl w nieznanym kierunku pozsostawiajac za soba tylko wiatr i wspomnienia]

Tymczasem w domku naszych przyjaciol

Zellas: Raia ciagle nie ma.. so on jeszcze tam robi?!

Ike: ehh.. domyslam sie gdzie poszedl...

Akkido: Dokad?! so mu znowu po glowie chodzi?

Ike: wiec ruszyl w poszuikwaniu Flamebarg i Vorpal sword... a Dimond ring mam ja...

Sao: Do czego mu potezebne te dwie bronie?

Ike:..... dowiecie sie gdy wroci..[ Ike wszedl na gore do swojego pokoju i polozyl sie spac]

Xell: lepiej zrobmy tak jak on rozejdzmy sie do lozek i przespijmy sie porzadnie

Jak powiedzieli tak zrobili.. od odejscia Deatha, Raia i Rezo minelo juz wiel dni.. jak mija droga Raiowi..

Rai: Freezekill... miasto wiecznych sniegow..zajde do Inn...

Wszedl do duzego budnyku gdzie zchodzili sie wszyscy zmarzniecie wedrowcy^^

Rai: Ile kosztuje nocleg?

Wlasciciel: 25 sztuk zlota. zostaje Pan na noc?

Rai: Tak. prosze mnie obudzic jutro o 10

Wlasciciel; Oczywiscie

Wojak: Hej! chlopcze podejdz tu!

Rai: O co chodzi?

Wojak: Siadaj posatwie Ci goracej herbaty rozgrzeje twoje cialo i umysl

Rai: Dzieki..ale nie skorzystam..

Wojak: Chlopcze...wiem gdzie mozesz znalezc Vorpal Sword...[ wziol lyk herbaty]

Rai: moze jednak skorzystam...

Wojak: Modra decyzja chlopcze...jutro o 11 spotkajmy sie przed wielkim koscielem bede tam na ciebie czekal.. czuje ze dla ciebie otworza sie wrota swiatyni..

Rozmawiali po tem jeszcze do polnocy i rozeszli sie by spotkac sia na zajutrz przed kosciolem... przenosimy sie do LON

LON: dziwne Milvis i Rayyken nie daja znaku zycia razem z Rezo..

Rezo:[ drzwie z trzaskiem odtworzyly sie przed postacia w kapturze ubrna podbnie do Rezo] jestem...

Przerazajace zimno ogarnelo sale w ktporej znajodwal sie Tai, Elantarius i LOn

Tai: coz za chlod... co sie stalo Rezo? czemu podarzasz w kapturze?

Rezo: Nie twoja sprawa...Lon..Milvis i Rayyken nie zyja..

Tai: Nawet sie spytac nie mozna.. strsznie drazliwy jestes...

Elantarius: zabili ich? mowilem zeby wyslac mnie!! ja bym sie z nimi uporal bez problemu!!

Rezo: Milcz! Ty bys nawet nie byl w stanie pokonac niemowlecia

Elantarius: ale cibie zabije bez problemu!![ ruszyl w strone Rezo szybkim krokiem]

Rezo: Zejdz mi z oczy poedraku[ wykonal ruch reka i ujrzec mozna bylo przez chwile dlon niczym diabla.. elantarius zostal zmieciony i wbity w sciane ]

Elantarius: agh..za placisz mi za to....

Tai: hohoho.. widac humorek szczegolnie nie dopisuje.. ciekawe czemu to?

LON: hmm.. klatwa... tak..

Tai: he? jaka klotwa o co chodzi? Lon powiedz mi porsze?

Rezo: Tai..nie zadawaj zbednych pytan tylko zajmij sie treningiem Hawka!

Tai: skad o nim wiesz? a zreszta nie wazne.. on juz jest po treningu... Hawk!!

Do sali wszedl mlodzian ubrany cos przypominajacego skorzna czarna katane bez ramin, wlosy fioletowy spiete na dlugi warkocz na czole bandana fioletowa, dlugie obcisle granatowe spodnie zakonczone (hmm jak by to nazwac...] fioletowa opaska butu najnorlamniejsze skorzane brozowe, przy pasie mial dwa zakrzywione sztylety, pas rozniez fioletowy przewiozany z tylu,

Hawk: o co chodzi Tai?

Tai: Poznaj sie z Rezo to o nim Ci opowiadalam..lecz dzisiaj ma zly humor...

Rezo: hmm.. Jest gotowy ale czy to wystarczy ..nie jestem tego pewien.. Rai zdoby wielka moc.. ktorej nie znam pochodzenia..gdy sie nardzil sprawial wrazeni normalnego dziecka..lecz teraz...

LON: To moj s...

W tej chwili przerwal to wbiegajacy mazoku

Mazoku: Pani!! ktos wtragnol do swiatyni w Freezakill !! chce zdobyc Vorpal Sword!!

Tai: Jak mu sie udalo dostac do sroda?! kim on jest?!

Rezo: Rai.. uwazaj bo zajdziesz za daleko...[wykonal szybki zwrot ku wyjsciu a za nim ubranko^^ i wyszedl]

Przenosimy sie do naszej paczki

Agit: nie ma to jak Death nie kreci sie w poblizu... zycie jest w tedy doskonale

Sao: Xelloss!!!!

Xell: Sao ja nie chcialem!! ja to nie chcacy*JEB*[zarobil patelnia]

Sao: jeszcze raz po proszisz mnie zebym Ci upiekla herbatnikow to zobaczysz!!

Xell; wysmnelo mi sie!!

Ike: hehe^^ przypomina mi to jak moja stara ojca ganiala po calym domu za to ze zniol jej udko kurczaka^^

Akkido: hehe taa stare czasy.. szkoda ze juz nie wroca... gdy to sie wszystko nie wydazrylo..

Ike: To bysmy zalawali ze nic sie nie wydarzylo!^^

Akkido: racja! zawsze powtarzalismy ze chcemy ruszyc na przeciw przygodzie a teraz chcemy zeby nic sie nie wydarzylo..ale to chyba norlamne,,,

Dakki: hej!! chlopaki chocie po plywac!!

Akkido/Ike: hehehe^__^ juz idzemy!!!

P.Amelia: brakuje mi Raia.. nie mam z kim spiewac^^ciekawe kiedy wroci...

???: JEST TU KTOS!!!!!!!!!!

Ktos wrzasnol z drugiej strony domu co spowodowalo rekacjie P.Ameli

P.Ameli: NIE DRZYJ MORDY!!! JESTEM BOGIEM!!

???: USWIADOM TO SOBIE!!!

P.Amelia: He? Rai? wrcoil!! ruszaj swoje szanowne wrocil Rai!!

Akkido: szybko sie uwninol! teraz sie dowiemy na co mu te bronie^^

Tak sie konczy kolejna czesc w nastepnej czesci dowiemy siak potoczylo sie poszukiwanie broni przez Raia i do czego mu sa potrzbne^^ Sayka


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.50178700 1276788209
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!