Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #17
 
Treść fanfika..
*autor: Waach..muszę odpocząć..sleep...Zzzzzzzzzzzzzzz


Mei'an 17 - Stara obietnica.


Valgarv stał nieruchomo wpatrując się w jego fioletowe tęczówki. Xelloss westchnął lekko i usiadł na przeciwległym łóżku. Czuł,że ze smoka wydzielaja się mnóstwo uczuć, zazdrość, ból, zaskoczenie, niepewność.
Czyżby ,aż tak mu na niej zależało?
Filia.
Z Filią na pewno wszystko w porządku.
-Słucham? -Zapytał niepewnie. Mazoku podniósł na niego oczy. Obniżył głowę i splótł dłonie. Wyglądał dziwnie. Był przygarbiony i jakby posępny.
-Dziecko świtu. -Powiedział. Smoka przeszedł dreszcz. Spodziewał się takiej reakcji. Kiedyś słyszał, że, tamta wiadomość doszła, aż do starożytnych.
-Złota...j...jest DZIECKIEM ŚWITU?!!! TYM DZIECKIEM? - Przytaknął głową.
-Tak. I zobowiązałem się ,by była bezpieczna do końca jej dni. -Valgarv podszedł bliżej do niego.
-Ona wie?-Pokręcił głową.
-Nie i się nie dowie. Nie musi wiedzieć. - Spojrzał mu prosto w oczy. -Wydaje mi się... że właśnie się skończyło. Możemy wejść.
*
Szli razem w ciszy. Valgarv się pocił. To wszystko vyło zbytnio skomplikowane. Nie mógł zrozumieć. Dlaczego tak bardzo się do tego wszystkiego angażuje? Czemu, to go tak boli? Złote smoki, te które wybiły jego ród. Zabiły jego rodzinę. Jego rodziców, jego rodzeństwo! Wszystkich na któych kiedykolwiek mu zależało!
-Podnieś się chwilowo na duchu...ona zmartwi się jeszcze bardziej kiedy zobaczy cię takiego. -Smok spojrzał na niego uważnie. Xelloss też zdawał się być czymś przygnębiony. Dziwne.
Weszli do białej sali. Blada postać leżała na łóżku. Jej złote kosmyki włosów lekko opadały na całe posłanie ,a niektóre zwisały swobodnie w powietrzu. Mazoku nie mógł powstrzymać się od spojrzenia w czarny monitor. Odetchnął z ulgą. Zielona linia poruszała się tak jak powinna. Valgarv go wyprzedził, podbiegł do niej szybko. Smok otworzył oczy. Mimo, że była strasznie słaba one tętniły życiem. Xelloss uśmiechnął się na ten widok.
-Złota..-Val patrzył na nią intensywnie. Nabrała z lekka kolorów. Nie mógł się powstrzymać i dotknął jej grzywki i strącił kosmyki przykrywają jej twarz. Uśmiechnęła się słabo.
-Już dobrze Valgarv...hm,Xelloss co tu do cholery robisz? -Podniosła lekko głowę. Valgarv obrócił się w tamtą stronę. Nikogo nie było. Nie był zaskoczony. Obrócił się z powrotem do niej. Spała. Powoli oddychała. Rozejrzał się w około. Podsunął do siebie biały taboret i usiadł obok niej. Tym razem nie mógł zasnąć.Drugi raz nie będzie liczył na Xelloss'a. Zgasił światło. Księżyc odbijał się o szyby nadając pokojowi charakterystyczną grę cieni. Valgarv zawachał się chwilę. Wyjął z kieszeni czarną opaskę i zawiązał ją Złotej na nadgarstku. Teraz gdziekolwiek by nie była, bez problemu ją znajdzie. Jej dłoń była ciepła. Poczuł dreszcze na całym ciele. Uśmiechnął się lekko.
-Nie, Złota...wiem. Śpij już...- Jej energia odeszła z jego ciała i zniknęła zupełnie.
*
Xelloss szedł spokojnie z powrotem. Filia był cała. Dobrze. Teraz już nie był potrzebny. Niech Valgarv się nią zajmie, drugi raz już nie straci jej z oczu. Było mu gorąco. Wyjął z kieszeni czarny sznurek i związał nim włosy. Od razu lepiej.
-Widzę, że nasze jajko ślicznie wyrosło Xell.-Mazoku zatrzymał sie momentalnie. Energia. NIE WYCZUŁ ENERGII!!!-A stare nawyki pozostawają po latach.-Wesoły głos dodał. Mazoku obrócił się momentalnie. Nikogo nie było. Na astralu też nie mógł nikogo zlokalizować. W takim razie jak? Przecież nic nie mogło w ten sposób umknąć jego uwadze!
-Ach, Xell, zapomniałeś mnie? -Xelloss poczuł, że głos wydobywa sie z NIEGO SAMEGO! Spojrzał na dół. Głupi odruch, przecież logiczne jest ,że zobaczył swoje ciało.
-Kim jesteś?!-Wysyczał . Temeratura jego samego podniosłą się o kilkanaście stopni. Czuł się okropnie. Po chwili poczuł lekki wiatr wokół siebie. Najgorsze jednak było to, że ten atak wydawał mu się tak znajomy jak własna skóra.Tylko czy to był atak? Po chwili wszystko stanęło ,a przed nim pojawiła się ciemna postać. Zobaczył czarne kosmyki włosów równo opadające na jego twarz i mroczne oczy. Po raz pierszy w życiu nie wiedział co powiedzieć.Mężczyzna położył mu dłonie na ramionach.
-No jak Xell? Zaskoczony? Mhm? - Uśmiechnął się i rozpłótł jego włosy.-Tyle razy ci mówiłem, że jak będziesz nosił tak te swoje kłaki to żadna dziewczyna cię nie zechce. Tymbardziej ta mała. W ogóle się nie zmieniłeś towarzyszu.
-TA-DA-O!!! -Resztę zagłuszył jego śmiech i stękanie pod wpływem uścisku drugiego mężczyzny.
*
Było ciemno w pokoju. Wszyscy już spali, tylko mała lampka na stole dawała nikłe światło. Lina oparłą czoło o szybę okna. Zimno przeszło jej przez policzki, aż do ust. Uśmiechnęła się, przypomniałą sobie wydarzenie z czasów kiedy udalisię do świątyni razem z Filią, było wtedy bardzo zimno. Właśnie...gdzie jest Filia? Od momentu wizyty u Zellas nie widziały się obie. Z Xellossem i Valgarv'em tak samo. Westchnęła cicho. Na pewno któryś z nich się nią zaopiekował to nie są typki, które pozwalają komuś wejść na swoje "teretorium". Zaśmiałą się cicho do siebie. Nagle poczuła ,że ciepłe ramiona oplatają ją od tyłu.
-Powinieneś spać meduzo. -Palec rytmicznie stukał jej policzek.
-Lina...myślisz, że Xelloss nam pomoże? - Odepchnęła się rękami od okna i przytuliła się do niego lekko.Ścisnął ją mocniej.
-Mam tylko nadzieję, że on będzie wiedział co dalej...bo nie sądzę, żeby tu chodził o coś takiego jak flet. To zbyt proste.
-Lina?
-Mh?
-Ty się nie poddajesz prawda?
-Oczywiście, że nie. Czemu pytasz meduzo?
-Tak,tylko...żeby się upewnić,a wiesz co?
-Mh?
-Po raz ostatni powtarzam, że jak nieprzestaniesz mnie tak nazywać to...
-To co? -Uśmiechnęła się, ciekawe co nasza meduzka wymyśli.
-To cię pocałuję. -Tego się nie spodziewała.
-COoooo?!!!
-Cicho! Wszystkich pobudzisz!
-To dobrze! Ty też już powinieneś spać prostaku!
-Lina...daj se na luz...
-Wariat!
-Pewna jesteś?
-Jak mojego Fireball'a- Uśmiechnęła się wrednie i przesłałą mu wiązkę energii.
-Lina,no!!! - Przeczesał jej włosy i rozluźnił uścisk.
Odwróciła się i spojrzała za siebie.Rzuciła się mu na ramiona.
-Będziesz ze mną? -Szepnęła.
-Zawsze.
*
kanti_metallium@wp.pl
Podobało się? Podobało się? Mam nadzieję, że tak^^ Dziękuję wszystkim co do mnie napisali, dzięki za słowa otuchy. DZIĘKUJĘ Microsoft-owi za to, że produkuje świetne pc, na któych można pisać! Dzięki Fujinowi i Achice za to ,że piszą razem ze mną inne fiki. DZIĘKUJĘ za to ,że ktoś to czyta^^ PA pa! (już wstałam...)

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.39151000 1276788362
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!