Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Lina Inverse
Tragiczna milosc
rozdział #17
 
Treść fanfika..
Na ścieżce w środku lasu widać było dwie dziewczyny na konia. Obie miały rude włosy i głosno ze sobą rozmawiały
Lina: Opowiedz ...opowiedz co w tym świecie się teraz dzieje...nie byłam tu tyle lat...
Luna: No więc...jest wojna. Jedna strona to : zaślepieni nienawiścią władcy z południa , a druga strona to praktycznie sami : nieludzie,
czyli czarownice, elfy, mazoku, krasnoludy i tak dalej , a do nieludzi dołączyła skromna grupa władców z północy...
Lina: A o co toczy się ta walka? O to co zwykle?
Luna: Nie dokładnie...chodzi o to,że Ci goście z południa nie lubią nieludzi i chcą wyniszczyć wszystkie rasy prócz swojej, a część
władców północy opowiedziała się za naszą stroną i dlatego oni też są na ich ,,czarnej liście"...
Lina: Czyli my mamy bronić ,,nieludzi"? I co dalej?
Luna: Musimy teraz jechać do Seyrun gdzie odbędzie się narada...
Lina: Seyrun jest naszym sprzymierzeńcem...
Luna: Tak. I tam zdecydujemy o dalszych losach tego świata...Najprawdopodobniej ostateczna bitwa odbędzie się za miesiąc...
Lina: Gdzie?
Luna: Nie wiem...pewnie na jakimś zadupiu zdala od miasta Seyrun...
Lina: Myślałam, że ktoś będzie chciał złagodzić ten konflikt...
Luna: Tak ...za 2 tygodnie zgromadzi się ,,Rada Światów"... to znaczy wezna w niej udział przedstawiciele różnych światów i chyba
będą chcieli jakoś zapobiec wojnie, ale...
Lina: Ale wojna jest nie unikniona, wiem. Kiedy dotrzemy do miasta? Głodna jestem! Jeszcze mam kilka pytań...
Luna: Pytaj.
Lina: Co z moimi przyjaciółmi? Co u Amelii?
Luna: jest królową Seyrun i kilku okolicznych państewek, ożeniła się z Zelgadisem...
Lina: Jak?!!!!!!!!
Luna: A tak! Mówie to co słyszałam.
Lina: A co u ...Gourre'go?
Luna: Też się ożenił...
Lina: Niech zgadnę z Selphil?
Luna: Tak...i maja gromatke dzieci, żyją gdzieś na farmie...
Lina: Ha! Gourry farmerem! A co u Filii?
Luna: Normalka. Wychowuje tego bachora, otworzyła slepik z porcelaną i ogólnie ma się nieźle..
Lina: A....yyy...co u Xelosa?
Luna: Dobrze, albo lepiej niż dobrze. Dowodzi wojskiem mazoku...elfy są pod dowódctwem jakiejś elfki, trole i krasnoludy nie wiem
jakiego mają przywódce...a reszta...przywódców reszty wybierzemy na naradzie...
Lina: Gdzie to miasto!!!!? Głodna jestem!!!!!!!!!!!
Luna: Eh..ja też...A ...moge sie cos spytać?
Lina: No chyba...
Luna: Nie wrócisz do Trunksa?
Lina: Nie wiem...chyba nie...
Luna: Ale go kochasz i masz z nim córkę...więc co zrobisz?
Lina: Myśle, że po ostatnich wydarzeniach Trunks...on juz mnie nie kocha...i lepiej dla sary będzie, jak zostanie z Trunksem no i przy
okazji będzie miała ,,normalna: matke...
Luna: ......
Lina: Patrz! Widać mury miasta! Już jesteśmy! Szybko zajdziemy jakąś karczme i najemy się !
Pojechały galopem pod bramę miasta, przekroczywszy ją ujżeli najpiększe miasto ówczesnego świata. Szybko zanlazły karczmę i
weszły.Po ich wejściu zapanowała głucha cisza, wrszcie przerwała ja Lina.
Lina: No co się tak gapicie!Czarownic nie widzieliście!?!
Jakiś gościu: Nie, widzieliśmy panienko ale...przecież wy jesteście siostrami Inverse...
Luna: Dobra, dobra...dawaj pan, panie gospodarzu, wszystko co pan ma dwa razy...
Lina: I piwa panie! Piwa !
Usiadły zdala od innych i czekały na ucztę. Gospodarz przyniósł całe swoje zapasy, one grzecznie zjadły i wyszły.
Gospodarz: Zjadły wszystko...wszystko! I piwo! Ta młodsz wypiła wszystkie piwo z mojego gospodarstawa!
Siostry zmierzały do pałacy Seyrun.
Lina: Najpierw przywitamy się z Amielią i Zelem a później pójdziemy na tą narade.
Jak postanowiły tak zrobiłay. Nie musiały ich szukać długo. Obydwoje byli w zamkowych ogrodach. Gdy zobaczyli Linę obydwoje
żucili się jej na szyję...
Amelia: Pani Lina! Jak ja panią długo nie widziałam! Tęskniliśmy za panią!
Zelgadis: Lina! Wreszcie! Ile to już lat? Jak dobrze, że wróciłaś!
Lina: Jak widzę nie próżnowaliście...no, no wreszcie Zel poprosił Cię o ręke...
Amielia i Zel zarumienili się ale szybko im to przeszło
Amielia: A Pani , co Pani robiła przez tyle lat?
Lina: To dłuuuuga historia...może kiedy indziej opowiem, a teraz ruszajmy na tą narade
Cała czórka przeszła przez grody, sale balowe, komnaty i wreszcie znaleźli się w wielkiej sali, przy wielkim okrągłym stole i wielkimi
krzesłami (wszystko było tam wielkie) na których zasiadała już część władców i przywódców wojskowych.Po środku było miejsce dla
Amieli i Zela, po lewej Ameli siedział jej ojciec , stary książe Philionel; nastepnie głowny mag Seyrun, brodaty i siwaty Vysygota; dalej
Królowa i przywódczyni elfów, złoto włosa Francesca Findabair; dalej drugi przywódca elfów, elf Wolf Isengrim a koło niego siedziała Lina
Inverse. Po prawej stronie Amieli, obok Zelgadisa, siedział król Zefielii, Sigi Reuwen; dalej król jakiegoś innej dziury; dalej przywódca
krasnoludów , Yarpen Zigrin; następnie przywódca moazoku, czyli Xelos^^ i Luna Inverse.
Narada zaczęła się od przedstawienia sytuacji na froncie, która jak się okazało była nie ciekawa.
Yarpen: Zaatakujmy ich! Jeszcze dziś!
Amelia: Proszę się uspokoić!
Francesca: To co proponujecie?
Xelos: Ja myślę, że po pierwsze musimy ustalić kto przejmie dowódctwo nad kim. A więc ja dowodzę armią mazoku, Pani Francesca
i Pan Isengrin nad elfami, Pan Zingrin nak krasnoludami, Zelgadis nad armią z Seyrun . No i teraz co z resztą?
Zelgadis: Zostało nam do podziału wojsko Zefielii i reszta wojsk naszych sprzymieżeńców no i czarownice i czarodzieje...
Amelia: Powinniśmy przegłosować kto z naszego grona byłby odpowiedni ...
Vysygota: Zostali nam Jego Wysokość Sigi...
Sigi: Nie! Absolutnie nie! Mogę oddać moje wojsko , ale nie znam się na wojsku a moim oficerom potrzebny jest ktoś odpowiedni...
Vysygota: No to dalej ...
król jakiejś dziury: ja z takich samych powodó co mój kolega z Zefielii...moge oddać wojsko...
Vysygota: No to...Królowa Amelia i książe Phil rozumiem, że też nie. Więc zostaja siostry Inverse!
Luna: ja wezmę czarownice, a Lina wojska^^
Lina: Że co?!!
Luna: Już ustalone. Vysygota weźmie magów z Seyrun ja czarownice a moja siostra wojsaka Zefielii!
Amelia: Czy wszyscy się zgadzają?
All: tak
Lina: Nie !!! Ja się nie zgadzam! Ja ...
Zelgadis: Przeciez dowodziłaś oddziałami podczas ,,Wielkiej Wojny" , poradzisz sobie...
Lina: Ale to są dwa wojska!
Luna: Przejdźmy do nastepnego punktu narady...
I tak o to Lina Inverse została Półkownikiem armi Ziefielii^^Rada ustaliła , że wymarsz wojsk za tydzień
na granice państwa w celu poparcia walczących już oddziałów, że wszystko roztrzygnie się na
zgromadzeniu ,,Rady Światów" za dwa tygodnie.
Po naradzie Lina i Luna zostały w zamku Seyrun.
Lina: Luna, co będziemy przez te dwa tygodnie?
Luna: Raczej co ty będziesz robiła? Ja za dwa dni wyjeżdżam na posiedzenie rady czarownic i czarodziejów...
Lina: To jadę z tobą...
Luna: Tak, możesz jechać, ale co z twoją armią?
LIna: Moją? To wy wzieliście to na serio?
Luna: Nie zadawaj głupich pytań! Jedziesz ze mną na dwa dni! Od nastepnego tygodnia nie chcę cie
juz widzieć! jedziesz do Zefielii!
Lina: Ale pod warunkiem, że...
Luna: Tak, armia jest ta sama co WTEDY i są Ci sami oficerowie więc przyjaciół masz tam pod dostatkiem! I nie
wymyślaj!
Lina: Ale...
Luna: Nie ma ,,ale"!!!!!!!!! Jedziesz i koniec! Nie masz nic do gadania!!! A za dwa tygodnie masz być z jednym
oddziałem na zgromadzeniu!!!!!!!!
Lina: No dobra...Ale gdzie to zgromadzenie?...
Luna: Lina!!!!!!!!!Nie denerwuj mnie! Tu za dwa tygodnie zgromadzi sie ponad setka osób z różnych światów!
Więc idź już cholera spać!
Poszły spać. Na drugi dzień przygotowywały się do wyjazdu , Lina studiowała mapy świata, obmyślała strategie
i metody. Siedziała teraz w ogrodzie na ławce z mnóstwem papierów wokół siebie. Nagle usłyszała kroki
Lina: Xelos...
Xelos: cześć^^ sory, że się wczoraj nie przywitałem, ale jakoś tak wyszło^^ Cieszę się , że wróciłaś^^
Lina: Ja też się chyba ciesze...wtedy...czy musiałeś mnie zostawiać na Ziemi?
Xelos: To dla twojego dobra...Mogłaś zginąć gdybym nie przeniósł cię na Ziemię...
Lina: Ale ja się przyzwyczaiłam do tamtego świata...ja pokochałam kilka osób...wiedziałes , że może się tak stać...
Xelos: tak wiedziałem, byłaś tam zbyt długo...ale...po zakończeniu wojny...obiecuję ci, ze będziesz mogła do nich wrócić...
Lina: Ja już tam nie chce wracać...
Xellos wziął z ławki mapy i usiadł koło Liny
Xelos: Wiem co czujesz...ale może jednak...po wojnie coś się zmieni?
Lina: Myślę , że nie. Podjełam decyzje...
Xelos przysunął się bardziej do Liny
Xelos: Jeśli tak...to nie będę cie namawiał...w sumie ciesze się , że będziemy znowu tak...blisko...
mazoku objął Linę , która poczuła ciepło...jakiego długo nie doznała od nikogo. nagle ich usta zbliżyły się.
Nic nie stało na przeszkodzie. Zaczeli się całować. Długo, dokładnie, bez rzadnego pośmiechu.
Lina: Xelos...chyba musisz już iść...
Odszedł, odszedł zadowolony zresztą tak jak i ona.
Tak minął im dzień. Wczesnie poszły spać, musiały wcześnie rano wyjeżdżać.
Już o wschodzie słońca były na gościńcu, zmierzały na wyspe Thhaned. Miały przed sobą jakiś dzień drogi, ale
nie mogły tyle czekać, w połowie grogi teleportowały się na wyspę . Wyspa była oddalona od lądu o ok. 2 km, znajdowało się na niej
mnóstwo małych pałacyków i dworków , ale wszystkie te budowle przyćmiewało wielkie zamczysko. Tam własnie udały się siostry.
Weszły do zamku, a nastepnie udały się do sali balowej. Były juz tam wszystkie czarodziejki i czarodzieje.
Był także wśród nich ON. Lina znała go bardzo dobrze, może za dobrze. Kiedyś byli razem, kiedyś mogli się sobą cieszyć.
Dziś tak nie było. Wiedzieli, że nigdy nie będzie tak jak kiedyś.
Podszedł do nich, miał kruczo czarne włosy, ładne zielone oczy i był cholernie przystojny.
Luna: Witaj, Vilgefortz
Vilgefortz: Witam Cię Luno Inverse...i Ciebie Lino...
Lina:...
Czarodzieje i czarodziejki omawiały najróżniejsze sprawy, a głownie sprawy wojny. Zgadzali się , że to jest także i ich wojna i nie mogą
stać z założonymi rękami. Zgodzili się wziąść udział w osatecznyk szturmie. Debata była długa , według Liny zbyyyyyyyyt dłuuuuuga.
zaczęła się w południe skończyła o 22.00.Wszystkim gościom zostały przydzielone komnaty, Lina z luną udały się tam zaraz po zakończeniu.
Już miały się kłaśc spać gdy ...
Lina: Zaraz wracam Luno...muszę...
Luna: Chcesz z nim porozmawiać? Idź już...
Lina przeszła przez długi korytarz, nastepnie schodami udała się na pałacowy taras. Nie musiała długo czekać. Vilgefortz zaraz do niej dołączył.
Lina: Czekałam ...
Vilgefortz: Wiem, chce z tobą porozmawiać. Długo się nie widzieliśmy. Tęskniłem za tobą Lino...
Podszedł do niej , chciał ją objąć ale sie odsunęła...
Lina: Nigdy nie będzie tak jak dawniej...
Vilgefortz: Wiem o tym. Ale wiedz, że ja nadal cie...
Lina: Nie mów...prosze...
Vilgefortz: Kocham cie...zawsze będę...czemu nie możemy być razem?
Lina: Bo...
Vilgefortz: Przecież na Ziemi ci się nie układa...
Lina: skąd wiesz co się stało na ziemi?
Vilgefortz: On cie nie kocha...ale ja dam ci tą miłość...dam ci wszystko...
Zbliżył się znowu do niej , nie mogła sie odsunąć, przyparł ją do balustrady tarasu. Objął i zaczął całować.
Takiego go kiedyś kochała. W tym pocałunku była tęsknota i żal, było coś czego Lina nie mogła zrozumieć.
Chciała, ale nie mogła. Vilgefortz nie przestawał, wiedział ile przyjemności dają Linie te pocałunki. Zaczął ją dotykać.
Lina: Nie...czakaj...przestań...
Vilgefortz: Jeśli tego nie chcesz...
Lina: Nie...ale ja nie moge...jeszcze nie teraz...jeszcze nie...muszę już iść...
Vilgefortz: Dobranoc...
Lina: Dobranoc...
Lina wróciła do kamnaty i położyła się spać. Rano , po pożegnaniu z Luną , pojechała do Zefielii.
Dotarła tam po 1 dniu drogi. Została przyjęta dość serdecznie. Zostało jej przydzielone biuro, a wieczorem miała spotkać się z oficerami.
W czwórke zasiedli przy stole w biurze Liny. Lina dobrze ich znała. Jeden z nich, a właściwie jedna z nich, jest Julią Abatemarco, przyjaciółką z jednego oddziału.
Praktycznie zawsze służyły razem. Julia miała dłudi blond warkocz, nosiła ciężkie buty, czarne legginsy, nabijaną ćwiekami kurtkę i czarną pelerynę,
na pasie miecz (tak samo jak Julia była teraz ubrana także Lina i pozostali oficerowie). Drugim oficerem był Adam Pangratt, skryta miłość Julii.
Był wysokim, młodym szlachcicem o brązowych włosach.Adama, Lina znała również dobrze co i Julie. Trzeciego oficera znała mniej,ale miała do niego pełne zaufanie. Był to Lorenzo Molla, miał chyba z 2 metry wysokości
i pewnie podobnie tyle w barkach, tak sądziła Lina.
Lina: No więc , chce omówić z wami rodzaj strategii...
Lorenzo: Ja myśle, że powinniśmy pierw wysłać konnice, nastepnie...
Lina: Pierw wyślemy łyczników Lorenzo , póżniej konnice , a skrzydłem pójdą krasnoludy i Seyrun...
Adam: Czyli powinniśmy...
Rozmowa była długa, zostały roztrzygnięte wszystkie kwesteie, a jutro miało sie odbyć szkolenie i wiele innych ważnych rzeczy.
Cały tydzień minął na przygotowaniach.Lina poznawała żołnierzy, żołnierze poznawali Linę. Wiedziała ,że może na nich liczyć w każdej sytuacji, z niektórymi walczyła w czasie
,,Wielkiej Wojny", z innymi nie. Ale teraz miała tylko ich. Wojsko gotowe iść za nia wszędzie.
Mijały dni. Zbliżał się dzień zgromadzenia ,,Rady Światów", czyli wymarsz wojska miał się oddbyć natychmiast. Lina zgromadziła na dziedzińcu pałacowym większość żołnierzy.
Lina: Chce wam do cholery coś ogłosić! Zamknąć się!
Cisza
Lina: teraz lepiej! Mój oddział ,, Vriheed" jedzie do Seyrun, zabieram z sobą także odział oficera Abatemarco. reszta idzie na granicę państwa!
Zaraz po ogłoszeniu nastąpił wymarsz. Adam i Lorenzo wzieli reszte armi i ruszyli w przeciwną stronę, Lina i Julia zmierzały do Seyrun. Miały ze sobą dwa oddziałały.
razem Liczyły ok. 500 osób. Było to nie wiele ale tyle wystarczyło na ochrone Seyrun, a głównie mieli ochraniać ,,Rade Światów". Nie tylko to miały za zadanie. Lina i Julia
miały przedtawić reszcie plany ataków, a Lina była także przedstawicielką rady czarownic.
Ruda czarownica bała się tego zgromadzenia, bała się kto tam może być.

KONIEC CZĘŚCI 17

linainverse8@wp.pl



   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.43400200 1276787468
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!