Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Red Priest Rezo
Sayonara My Friends
rozdział #18
 
Treść fanfika..
skonczylismy na tym jak Lina wrzasnela by daj jej jedzenie siak dalej potoczyly sie sparwy.. zaraz sie okarze..



Sayonara - End is close...


Ike: Mamo!!! zyjesz[ Ike prawie sie poryczal ze szczescia^^] jak dobrze slyszec te slowa^^

Akkido: hehe^^ jednak moze bedzie jak dawniej^^[poklepal Ike po ramieniu]

Lina: so sie tu wyrabia?? wygladacie jak byscie ducha zobaczyli!!

Xell: Mowiac szczerze to tak jest^^ mylelsimy ze nie zyjesz^^ ale... zyjesz a wszystko dzieki wskazowkom Rezo ..ktory ostanio dziwaczeje..ale to na strasc normlane^^

P.Amelia: dobra! nie tracmy czasu tylko uwolnijmy reszte^^

Lina: reszte? siaka reszte?

I tak koljeno potwierali krysztalowe trumny naszych boahterow... a gdy skonczyli..

Zel: no to co sie wyrabia?

Sao:[nie dawno skonczyla rzucac sie na szyje naszych bahoaterow^^] wiec mozna powiedziec troche balaganu..a my go sprzatamu.. i przedanmi jeszcze dluga droga do konca

Lina: dobrze.. zajme sie wszystkim...ale wpier dajcie cos do jedzenia!!! plizzzzzzzzz!! bo jak nie!! sami wiecie!!

Gourry: to w tedy so?[jeb zarobilem FireBallem]

Lina: To przyglabie!!!! dobra idziemy z ego smierdzacego miejsca najesc sie porzadnie i potem sie pomysli!!

Amelia:[ciagle mierzyla sie wzrokiem z P.Amelia] Kim jestes?!

P]amelia: Mowia mi Princess Amelia.. dla przyjaciol Ame!! A ty?

Amelia: Ja sie nazywam Amelia Will Tesla Silune!! dla przjaciol Amelia!! podrobko!

P.Amelia: Kogo nazywasz podrobka klonie?!

Amelia: W i mie sprawiedliwosci ukarze ta uzupatorke!!![juz miala wukonac efektowne salto ale?]

Zel: Spokoj Amelio... lepiej chodzmy [zlapal ja za plaszcz i poszli do najlbilzszej gospody..siakies 200km stad^^]

A tym czasem u LON...

LON: Stalo sie... moj syn ... ale teraz dwaj lordwoie zyja.. hmm bedzie to smierlena walka..a Rai moze odzykac kontrole nad soba... i tego sie obawiam...jednak sa nikle szanse na to! Elantarius!!

Elantarius: Tak Pani?

Lon: Przygotuj sie na przybaycie 2 lordow ciemnosci!! byle migiem!! A Ty Tai zajmij sie cala banda...licze tym razem na cibie..nie zawiedz mnie!!

Tai: Oczywiscie Pani^^ zajme sie tym natychmiast..lecz kiedy wroci Hawk?

W tym momecie osoba Hawak wleciala do Sali LON

Hawk: To bolalo...jestem Pani... przyprowadzilem Raia...i Enternal Sword[walnol w kimono^^]

Rai:[stal o party o drzwi i spogladal na sale jednym okiem z mieczem na ramieniu^^] Witam...czuje ze zaraz ktos tu przybedzie...

REzo:[ standardowo wszedl z chukiem... jednak dostalo Sie Raiowi..oj to chyba bedzie bolalo^^] z drogi!! nie wiesz komu wchodzisz w dorge!!

Rai: [usmiechnol sie lekko] A ty nie wiesz do kogo sie odzywasz..[ruchem reki od niechcenia zadaj Rezo cienicie w brzuch tak szybkie ze Rezo nawet nie spostrzegl kiedy zostal zraniony]

Rezo:!![przyklek na jedno kolano]................ nic to.. mam sparawy na glowie[ wstal jak by nic sie nie stalo] LON zaraz zjawia sie Lordwoie muisz sie przygotowac...albo ja moge stnac z nimi do walki..wrazm z Raiem?

LON: hmm.. nie rezo ty bedziesz musial isc zalatwic ta bande jesli zaiwedzie Tai!

Tai: Nie ufasz mi pani?! nie zawide Cie przecierz!!

LON: Nigdy ostroznosci dosc...

Rezo: Z wielka przyjmmnoscia zajme sie nimi...wkoncu jestem demonem[ zdjal kaptur i ku wszyskim ukazala sie twarz niczym dibala.. brakowalo tylko rogow^_^] hehehehe

Widok ten poruszyl wszystkich oprocz LON i Raia oczywiscie..przygladali sie temu rowniez kilku mazoku..ktorzy odrazu nawiali^^

Tai: straszne... Rezo nie sluza Ci te eskpady...

Elantarius: jesu..wygladasz jak Zelgadis...jak nie gorzej... ale wygladasz jak demon[usmiechnol sie]

Rezo: Bo nim jestem... juz dawny Rezo nie istnieje.. moge zabijac bez wyrzotow sumienia...

Rai: to sie jeszcze okarze! slowa nie zawsze sa prawdziwe... hehe

Przenosimy sie do naszych znajomych..wlasnie zachodzi slonce^^

Akkido: Nie chce mi sie siedziec dzisiaj...wszystko juz umowilismy... chodzmy sie przespac

Lina: Taaa.. jestem strasznie spiaca..

Sao: ziewwww dobranoc wszystkim

rozeszli sie do swojich pokojow i szybko zasneli...i? cos sie dzieje.....

...............................................................................................................................W nieznanym miejscu..czasie...

Powiew wiatru przysnisl ze soba ostanie jessine liscie.. On stal zapatrzony w swoj miecz.. wspomnienia zaczelay wracac przyjaciol ktorzy zgineli w walce.. zwycieswt i porazek...chwile radosci i smutku..powrocily jednak ni jedna lza nie polpynela... jedynie kropla krwi splynela po ostrzu... wbil miecz w ziemie i odszedl ze slowami...

???: Nigdy wiecej....

Stala na przeciw grobu swej matki wraz ze swa siostra... z kawiatami w reku uozyla kwiaty delikatnie na grobie matki i jej ojca.. lza za lza poczela leciec czasow tak odleglych a jakze bliskich... jej siostra spogladala w dal az spostrzegla sylwetke znana jej dobrze

???: Juz idzie ..czas wracac...

?!?: jeszcze chwila........dobrze chodzimy

Miecz blyszczal w ostanich blaskach zachodzacego slonca... tak zycie niegdys pelne nadzieje i wiary ze przyszlosc mozna zmienic.. zmienilo sie w jeden koszmar bez nadzieje i wiary... wszystko przez jeden miecz i zadze wladzy..jenak nie koniec jeszcze krwi poplynelo..i historia znowu sie zacznie............

Szedl ulicami miasta wolnym krokiem z twarz zamyslona i nie przenikniona.. wszyscy na jego widok zchylali glowe i zchodzili z drogi... niczym krolowi..jednak gdy szedl milkly wszyskie rozmowy ...wszelkie zabawy konczyly sie... nawet pijak nie smial wziac kropli wina do ust gdy On szedl... wszyscy podziwiali go..i sie go bali.. byl bohaterem jakich malo.. ocalil swiat.. wszyscy go znali.. a jego imie budzilo strach jak i zlodzieje jak i krolow... imi nosil Akkido... nikt nie smial go tak zwac.. wszyscy zwracali sie do niego Sensei... zatrzymal sie przed wilka szkola walki.. wszedl do srodka zamykajac cicho drzwi.. szkola przepelniona okrzykami uczniow swistem broni umikla gdy tylko wszedl...

Akkido: Trenujcie dalej...

Wnet wszyscy znowilu trening.. jego slowo byly bardziej sluchne niz najwiekszych krolow... wszedl na sama gore szkoly do swego pokoju... spojrzal na zdjecie swejej rodziny i przyjaciol, patrzyl na nie przez chwile po czym polozyl sie w lozku i zasnol...

Niedaleko miasta pojawila sie znana juz nam postac wczarnym kapturze i plaszczu..byl to Death ktory nie walczylw ostaniej bitwie a teraz poworcil z dalekiej wyprawy... i od razu ruszyl w strone miasta i szkoly... wszedl do srodka spkojnie przeszedl nie zauwazony i ruszyl do pokoju Akkido...

Death: Akkido...

Akkido:[otwiera oczy] duchy przeszlosci mnie nawiedzaja?

Death: Nie.. jedynie stary znajomy ktory jeszcze zyje...

Akkido: Death... szkoda ze Cie ne bylo... z twoja pomoca moze by sie nam udalo uratowac wszystkich...

Death: wiem...moze gdybym tam byl innaczej potoczyly by sie losy swiata...ale to jeszcze nie koniec... znowu wszystko sie zacznie.. od nowa i od nowa...[podszedl do okna i zdjol plaszcz i kaptur]

Akkido: ...heh po tylu latach ujrze twa twarz?

Death: wszystko sie zmienilo... [odwrocil sie]

Ukazal sie nam mlodzian na ktorym nie widac pietna czasu nadal wyglada jak by dopiero mial 20 lat a ma znacznie wiecej dlugie blond wlosy spiete na dlugi warkocz ..twarz nie naruszona usmiechem, wysoki dobrze zbudownay ubarny w czarne spodnie katane i bluzke..caly nosil sie na czarno(ale ne byl czarny^^")

Akkido: coz sie znowu stanie.. ja juz nie mam sil walczyc.. moje serce za bardzo mi cianzy.. zrazilem sie do walki...

Death: Wiem... teraz zostala juz tylko smierc....

Wtem wszystko zniklo pojawila sie cimnosc..i twarz demona o czerwonej skorze..jaszczurki pol czlowieka.. Raia..i nagle

Sao:!!! Cholera jasna!! znowu miajam wizje_-_ za co?! za jakie grzechy..ee no dobra wiem za jakie^_^..trza powiedziec reszcie

w miedzy czasie za jakims za dupie..(ja lubie uzywac obrazowych slow:P)

Death: aleeee nudy..wszystko rozwalilem..wybilem bogow do noegi--" i nic..nawet nie zostalem raniony..a myalelm ze mi sie dotsanie..a tu nic...ale wrocic ne moge.. jeszcze jestem za slaby..ciekawe co sie tam dzieje..

Przenosimy sie do Rezo i Tai lecacyhc na spotkanie z z grupka herosow^^Jednak ktos im jeszcze towarzyszy..

Rezo:hmmm...kim ta osoba do diabla jest..[mamrocze Rezo pod nosem^^]

Tai: Co tam seplenisz?^^ nie gadaj tylko lec bo zaraz Cie zgubie!

Rezo: mam tego dosc... Fire Ball!![ Rzucil nie wilaka kule w tyl gdzie nikogo nie bylo]

Tai: Nudzi Ci sie Rezo ze strzelasz gdzie popadnie..czy moze zauwazyles jakas muche i postanowiles zabawic sie w exterminatora?^^

Rezo: Nie gadaj tylko patrz...

W mmiejscu gdzie przyaleciala kula pojawila sie dziewczyna. O niebieskich wlosach siegajacych do polowy ud. wzrostem i wymiarami przypominala Line Inverse. Na czole nosila cos A'la Naga^^ i buty Hikaru (Z MKR) tyle ze z niebieskim klejnotem

Tai: Ehh.. Hej dziewczyno spadaj nie mamy czasu sie toba zajmowac..i wogole nie ladnie kogos sledzic!!

Rezo: Po co strzepic jezyk..zabic i po klopocie... a ne..

Tai: ^^""" spoko po co zabijac moze jest tu tylko przypadkiem^^"

Rezo: Nic nie dzieje sie przypadkiem.. wybacz..jestes poprotu tam gdzie Cie nie powino byc[ unisl reke na wyskokosc dziewczyny i zaczol zbierac energie^^]

???: HEJ!!!!

Ten glos zbij z tropu Rezo..poczul jak by jego umysl przeszyl grom i wspomnienia Czerwonego Kaplana powrocily...

Tai: eee.. Rezo hallo!! pobutka spiaca krolewno!

Rezo:...nie.. to nie ona.. Kou Lina?

Kou Lina: Pac dziadq!! wnuczke zabic chcesz?! so ty sobie wyobrazasz?!

Tai: No no.. Rezo twoja rodzinka jest wieksza niz mozna bylo sie spodziewacOo!

Rezo:[wstrzasnol glowa i ponownie Demon zajol miejsce Rezo] Nic se nie wyobrazam ..ja Cie poprostu zabije...

Kou Lina: Dziadq wiem ze nie wyslalam Ci kartki na swieta ale czy to pwod by zabijac swoja jedyna wnuczke ?!

Rezo: Ja nie mam rodziny... jestem sam sa jedynie glupcy ktorzy mysla ze jestem ich przyjacielem...

Kou Lina: Zreszta nie wazne do jutra i tak Ci przejdzie..zawsze sie wkurzasz po tem Ci mija i tak wkolko macieju^^

Rezo:[OSoba Kou Liny zaczelo Rezo denerwowac..wiec zamiast zwlekac dojol dziwnego miecza blyszczacego tysiacem barw] Juz te gardlo nie wypowie wiecej slow..[miecz zmierzal dokladnie w strone szyji Kou Liny ktora nawet nie drgnela]

Kou Lina: Wiem ze i tak tego nie zrobisz.... Dziadq

Miecz zatrzymal sie tuz przy szyji Liny Reka rezo zaczela sie trzesc krople potu zaczely splywac po czole Rezo ktory zdawal sie wlczyc sam ze soba

Rezo: Przeklety... [ schowal miecz po czym ruszyl w dlasz droge]

Tai: eee.. Rezo czekaj!!

Ruszyla za nim^^W miedzy czasie dwaj Lordowie zmierzali w strone Placu LON na przeciw im wyszedl Rai

Rai: hehe.. te hucherka sa lordami? rozparawie sie z wami w piec minut!

???: sss.. wybacz ze zawiedlismy twe oczekiwania...[ swojim dlugim jezykiem jaszczurki liznol swoje szpony^^]

!!!: Wiem forma ludza jest doprawdy nedzna...[ zmienil sie w stworzenie przypominajace smoka jednakrze znacznie wieksze]

Rai: taa a ja jestem synem LON!!

???: SSSS!! LON! nie wymawiaj tego imeinia przy mnie!! jako jej syn zaplacisz pierwszy za to nam uczynila![ nie ywkonujac jednego nawet ruchy posala Raia na ziemie jakby otzymal setki cisow szponami]

Rai: aghR!!!! czy ty wogole sie ruszyles..nikt nie moze byc tak szybki...

???: Alez to nie sprawa szybkosci.. to sprawa zdonlosci i mocy.. ja nie musze wlaczyc moja mysl wystarczy by zabic!

Rai: Dzikuje ze mi powiedziales[ wstal z umsmiechem na twarzy i dojol Enternal Sword]

???: Jak chcesz zranic Lorda ciemnosci zwyklym mieczem?

!!!: widac LON nie zbyt inteligentnego syna[ machnol ogonem w strone Raia ktory przeciol go na pol] AGHR!!!!!!

Rai: Powiadam wam ten miecz nie jest zwykly.. miecz ten jest przeciwienstwem nicosci jest wszystkim woda ziemia ogniem wiatrem... i nie potrzebuje tego miecze by was pokonac..

???: Doprawdy? widac jestes pewny siebie[ w tej samej chwili Rai zadal mu serie ciosow piescia po ktorych Lord Padl i juz nie wstal]

!!!: Ta moc... czy ty jestes potomkiem Liny Inverse.. a teraz synem LOn?![jego oczy poszeryly sie a zrenice skurczyly sie^^]

Rai: Tak to ja lepiej sluchaj mnie albo marnie skonczysz...

???: Ha! widac jeszcze nie nasz czas nadszedl.. zjawimy sie wtedy kiedy przyjdzie na to czas...

Rai: ?! Czekjacie!! SHIT! znikli LOn nie bedzie zadowalona.. ale tez co z tego..

Ponowna zmiana miejsca

Akkido: Oto i sa...

Dwie postacie zjawily sie przed naszymi herosami... jak sie domyslacie sa to Tai i Rezo.. jednak pojawia sie trzecia osoba ubrana w biala ubranie niczym ksiaze^^ kim jest dowiemy sie w nastepnej czesci. Wiem ze wam sie nie chce..mi tez sie nie chce ale musze skonczyc^^


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.66162700 1276782557
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!