Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Lina Inverse
Tragiczna milosc
rozdział #18
 
Treść fanfika..
Kiedy to Lina przebywała w swoim świecie, na Ziemi działy się różne dziwne rzeczy.
W Capsule Corp.
Sara: Kiedy mama wróci?
Trunks: Nie długo...możesz mi pokazać ten list?
Sara: Ale już go oglądałeś! Chyba ze trzy razy...
Trunks: A...faktycznie...
Vegeta: Trunks, musimy lecieć do Dendyego...
Trunks: Po co...?
Vegeta: Nie pytaj się...Sara zostanie z Bulmą, a my lecimy...
W pałacu wszechmogącego przebywali juz wszyscy wojownicy Z. Trunks i Vegeta przywitali się z przyjaciółmi,a następnie
wszyscy czekali na to co powie Dendy...
Dendy: Chciałem wam coś powiedzieć...No więc za tydzień odbędzie się zgromadzenie ,, Rady Światów"
Goku: Czego???
Dendy: To taka rada , w której skład wchodzą przedstawiciele wszystkich światów, w tym także i naszego...i dlatego ktoś tam
musi jechać...
Trunks: A właściwie gdzie to jest...
Dendy: To czwarty wymiar, miasto Seyrun... Trunks,to jest właśnie wymiar Liny...
Trunks: Ona tam jest? Czy będzie na tej radzie?
Dendy: Z tego co szłyszałem to tam będzie...
Vegeta: Lina? Na Radzie Światów? Jako kto?
Dendy: ma dwie role...po pierwsze jest przedstawicielką kapituły czarownic i czarodziejów... a po drugie to jest tam w roli
półkownika armi Zefielii, a dokładniej brygady ,,Vriheed"...
Vegeta: Półkownika?
Trunks: A czy będzie tam...sama ...czy...
Dendy: Naprawde nie wiem Trunks z kim będzie...ale musimy wskazć kilku z nas , którzy polecą...Czy ktoś się zgłasza na ochotnika?
Vegeta: No pewnie, że jadę ja, Trunks, Goku i...niech jedzie jeszcze Piccolo...czy ktoś ma jakieś,,ale"?^^
cisza...
vegetaL No to mamy to załatwione...kiedy lecimy Dendy...
Dendy:Za dwa dni...przeniosę was portalem do zamku Seyrun...więc to wszystko...do zobaczenia pojutrze...
Trunks i Vegeta wrócili do C.C. Trunks musiał przed wyjazdem porozmawiać jeszcze z córką...
Sara: Ja też chce jechać!
Trunks: Ale, nie możesz...zostaniesz z babcią...
Sara: Nie!
Trunks: Tak! I przestań krzyczeć! Zostajesz i koniec dyskusji!
Sara: No dobrze...


Zamek Seyrun, dzień przed radą.
Mimo, że dopiero jutro miało się odbyć zgromadzenie, wszyscy członkowie rady byli już w zamku. Wieczorem miał się oddbyć bal .
Lina i Julia załatwiły wszystkie sprawy i udały się do komnat. Juli miał towarzyszyć na balu jeden z jej podoficerów, a Lina niestety musiała iść na bal sama.
Obie ubrały się w balowe suknie, Julia miała na sobie niebieską suknie ; Lina była ubrana w czarną bez rękawów z dużym dekoltem.
Obie miały na prawej ręce rękawicę na której była błyskawica, symbol brygady Virhedd. Julia ze swoim partnerem poszła już na bal, Lina włóczyła się po zamku . Nie chciała
iść na ten bal, nie spowodu ,że nie miała z kim iść , ale bała się , że będzie tam Trunks...i Xelos Jej rozmyślania przerwały czyjeś kroki. Podszedł do niej, miał na sobie długą czarną szatę.
Vilgefortz: Czy zechcesz, mi Lino towarzyszyć na balu?
Lina: ...
Vilgefortz: Boisz się ,że on się dowie o nas i o....
Lina: Niczego się nie boje! A już napewno nie jego!
Vilgefortz: No to jak?
Lina: Dobrze, chodźmy....
Sala balowa była zapełniona gośćmi różnego gatunku, rasy, płci i wyznania...wszyscy ubrani byli w kolorowe stroje. Sala była pełna stołów z jedzeniem.Lina zobaczyła Lune i resztę czarownic , a także Amelie i Zelgadisa.
Luna: Cześć wam! Co u ciebie Lino? Jak poszły przygotowania?
Lina: Dobrze...
Luna: Coś sie stało?
Lina: Nie nic...wszyscy już są?
Luna: Chyba tak...czekaj chwile Amelia mnie woła...
Lina i Vilgefortz zostali sami
Vilgefortz: Lino zatańczymy...
Oczywiście Lina zgodziła się. Narazie nie widziała Xelosa, ale ten raczej nie przyjdzie, takie bale sa w niejego stylu, a Trunks...
Po ostatnich wydarzeniach miała przypuszczenia, że nie będzie sam...ale z NIĄ...Tylko, że ona była z Vilgefortzem, przy
którym czuja się bezpieczna...tańczyli, mocno do siebie przytuleni. Po chwili Lina zauważyła ich. Stali w rogu sali, Trunks, Vegeta, Goku i Piccolo; wszyscy patrzyli na nią.
Lina zapragnęła pocałunku, gorącego i namiętnego...takiego, żeby Trunks poczół się tak jak ona, wtedy gdy zobaczyła go z tą blondynką.
Lina: Vilgefortz...pocałuj mnie...
Vilgefortz: Teraz? Chcesz , żeby on to widział? Jesli tak, to dobrze...
Nachylił sie nad nię, zbliżył swoje usta do jej ust i namietnie pocałował...trwało to dość długo, Lina właśnie takiego pocałuknu chciała...
Przestali się całować. Trunks był wściekły, chciał jak najszybciej dorwać tego typa co całował jego żonę, chciał to zrobić już teraz.
Trunks: Jak go dorwę to...
Vegeta: Przestań, i tak nic nie wskórasz...porozmawiaj z nią po balu...nic teraz nie rób...
Jest za dużo ludzi...
Trunks: Co mnie to obchodzi! ja....
Vegeta: Dość! jak się nie uspokoisz to wylecisz z tąd!
Trunks przestał, czekał teraz na koniec tego cholernego balu. Widział jak on ją dalej przytula , a ona ...
Bal trwał do późnej nocy, większość gości rozchodziła się już do komnat.
Lina: Wiesz, muszę już iść...
Vilgefortz: On będzie chciał z tobą porozmawiać...
Lina: Wiem, ja tez tego chce...powiem mu, że już nie wróce...nigdy.
Vilgefortz: Dobrze...idź juz bo widzę ,że on się nie cierpliwy...
Lina zostawiła Vilgefortza, przeszła na drugi koniec sali, gdzie rozmawiał Trunks, i wymownie na niego popatrzyła. Poszedł za nią. Przeszli przez
kilka korytarzy w milczeniu i wreszcie weszli do komnaty Liny. Lina podeszła do dużego okna, stała do niego tyłem, cały czas milczała.
Trunks wiedział, że to on musi zacząć...ale jak...
Trunks: Lino...chciałem porozmawiać...
Głos Liny był bardzo spokojny i zimny, któtego Trunks jeszcze nie znał
Lina: Wiem
Trunks: Nie wiem od czego zacząć...
Lina milczała, patrzyła na gwiazdy, księżyc....
Trunks: Może od tego, że ta sytuacja na tym przyjęciu...gdy zobaczyłaś mnie z tą kobietą...
To nie było tak jak myślisz...
Lina: A jak myśle?
Trunks: Ta kobieta jest prezesem firmy, z którą prowadzimy interesy...musiała mi towarzyszyc ze względów...wiesz ...
Lina: Wiem
Trunks: Mnie z nią nic nie łączy...
Lina: Ciekawe
Trunks: naprawdę...ten pocałunek...to ona mnie pocałowała...
Lina: Ale sie nie opierałeś
Trunks: Dlatego bo...bo wtedy byliśmy w separacji...nie całowałem cie...nie mogłem z tobą...
Lina: Do rzeczy
Trunks: Brakowało mi ,,tego" i ...tak wyszło...a z drugiej strony to było przyjęcie...nie mogłem na nią nawrzeszczeć i...
Lina: Liczyłeś sie z resztą, nie chciałeś żeby wszyscy to słyszeli
Trunks: Nie , to nie tak...zrozum...ja jej nie kocham...kocham ciebie...
Lina: Coś takiego
Trunks: Nie drwij...
Lina: To wszystko? Nie masz juz nic do powiedzenia oprócz tego, że mnie zdradziłeś bo zachciało ci się z kimś przespać?
Przez chwile milczeli
Trunks: Przepraszam, że wtedy tak zareagowałem...byłem wściekły...nie chodziło o to, że jesteś czarownicą...tylko, byłem zły,że mi nie
powiedziałaś...
Lina: Aha
Trunks: napradę wiem, że źle postąpiłem...przepraszam...ale ty też...
Lina: Ja nie mogłam ci powiedzieć, zresztą gdybyś mnie naprawdę kochał nie byłoby dla ciebie ważne czy ci tego nie powiedziałam, czy dowiedziałeś się teraz
Trunks: To nie tak... przepraszam...
Lina: Jeszcze coś?
Trunks: Tak...wróć ...prosze...
Lina: Nie
Trunks: Ale...mamy córke...kacham cie i ...
Lina: A gdybym Ci powiedziała, że kocham tego czarodzieja co ze mna tańczył...
Trunks: Z którym się całowałaś...kochasz go?
Lina: Może
Trunks: Nie prawda...nie możesz mi powiedziec , że już mnie nie kochasz!
Lina: Wyjaśnijmu sobie wszystko bo nie mam czasu. Chce rozwodu. Kochasz inną, to dobrze, Sara będzie miała ,,normalna" mame,
ty kochająca żonę, która nie będzie cie okłamywać i nie będzie czarownicą. Jednak chce sie widywać z córką. Chce rozwodu jak najszybciej. Po wojnie jaka
się szykuje nie wracam na Ziemię, zostaje tu . To wszystko co miałam Ci do powiedzenia.
Trunks milczał, nie wiedząc co powiedzieć...Podszedł do Liny chciał ja objąć, pozwoliła mu na to.
Lina: To już ostatni raz
Trunks: Nie wierze...nie zostawisz mnie...
Lina: Niestety
Odwróciła się do niego, popatrzyli sobie w oczy.
Trunks: Kocham cie Lino...zawsze będę...nikogo tak nie kacham jak ciebie...prosze...
Lina: Ja też cie kochałam...to już koniec Trunks...zostaw mnie samą...
Trunks: Ostanie pyatanie...czy ty...czy będziesz z tym czarodziejem...
Lina: ...nie wiem...idź już...
Posłusznie wyszedł. Lina została sama, położyła się spać i starała się o tym zapomnieć.
Już rono odbyło się zgromadzenie, wszyscy zasiedli w sali balowej przy ogromnej wielkości, okrągłym stołem. Przemowe zaczeli
starsi członkowie rady
w skrócie:
jeden: Jesteśmy przeciwko wojnie...
Lina: To co innego proponujecie!!!
Zelgadis: Półkowniku ...
drugi: Musicie iśc na ugode...
Lina: Na ugodę? Oni chcą nas pozabijać a ty mi tu pie...
Zelgadi: Półkowniku Inverse...zmiłuj się...
jeden: Musimy zrobić co kolwiek żeby nie dopuścić do wojny...
Lina: Wy musicie?!! Przecież to nasza krew będzie sie lała! To my będziemy walczyć! Wy weźmiecie dupe w troki i polecicie sobie
do bezpiecznego wymiaru! I tak zrobi większa część tej cholernej rady! Przyjechaliście tu po to, żeby tylko...
Nagle wstał Vysygota, główny mag Seyrun: Dość Inverse! Nie przyjechaliśmy się kłócić! Usiądź i przestań krzyczeć...
Usiadła, była wściekła na niego i reszte. Bo niby co tu dużo mówić! Wojna i tak będzie.Lina słuchała jeszcze przez godzinę gadania
wszystkich członków rady i po tej godzinie zdecydowała wyjść.
Lina: Przepraszam, chce powiedzieć ,że wasze przemowy na nic sie zdadzą. Nie ma sensu dłużej marnować czasu. Atak odbędzie się za
dwa tygodnie, gdy nasze wojska dotrą do granicy. A teraz opuszcze szanowne grono. Jeśli ktoś ma takie same zdanie jak ja
to proszę za mną, przedstawimy plan ataku i wszystkie strategie. Więc żegnam państwa.
Wstała, a za nią zrobiła to Julia, Luna i kilka innych czarownic, wstały wszystkie elfy, krasnoludy i władcy Seyrun, Zefielii i kilka innych
przywódców wojska Seyrun. Gdy oni odchodzili od stołu nikt sie nie odezwał. Lina skierowała ich do mniejszej salki, wyjaśniła
zasadnicze kwestie i wszyscy przegłosowali plan ataku.
Lina: Więc wszystkie wojska spotkają się na granicy , koło miasta Sodden za dwa tygodnie.Dziś opuszczam Seyrun z brygadą ,,Virheed"
czy są jakieś pytania?
Nikt nie odpowiedział, rozeszli się do komnat. W południe poszły na wielki taras, gdzie połowa członków rady jadła teraz obiad.
Dziewczyny zamówiły dania(Lina: Wszystko co pan ma dwa razy, proszę^^)i rozmawiały o wojnie, tej całej idiotycznej radzie i kilku
innych błachych sprawach. Na tarasie byli także wojownicy Z.
Vegeta: Ale Lina dała popis...
Piccolo: I jeszcze połowa za nią poszła...
Vegeta: Musi być tu cenioną osobistością...
Piccolo: No bo przecież powierzyli jej wojsko...
Goku: O kim mówicie?
Vegeta: Ale wiesz Piccolo,w sumie to miała racje...napewno wygrają tę wojne i będzie spokuj...
Trunks: A jak nie wygrają...
Nagle na taras wpadło trzech żołnierzy z błyskawicami na prawym rękawie.
Żołnierz 1: Panie półkowniku, melduję, że wojsko jest gotowe do wymarszu!
Żołnierz 2 : Wszystko już gotowe, panie półkowniku.
Lina: Dobrze...wyjedźcie za mury miasta, ja i oficer Abatemarco dołączymy do was za chwilę. Odmaszerować Żołnierzu!
Po chwili Julia i Lina były już w drodze, Trunks i reszta zostali w Seyrun chcąc się dowiedzieć jak przebiegac będą dalsze wydarzenia w tym wymiarze.
Po kilku dniach ciężkiego marszu wojsko Liny doszło pod Sodden gdzie stacjonowali już żołnierze z oddziałów Adama i Lorenza.
Dziewczyny zostawiły wojsko i udały się do kwatery głównej armii północy. Jak się okazało pod Sodden były już wszystkie wojska.
Elfy, krasnoludy, mazoku, czarownice i zwykli żołnierze, wszyscy czekali na ten dzień, dzień ostatniej bitwy.
Francesca: Więc, zrobimy tak jak mówi pani Inverse.
Yarpen: Zgadzam się.
Zelgadis: Więc powtórzmy, pierw do ataku wejdą łucznicy, głownie elfy, i zestrzelą ich konnice. Następnie skrzydłem pójdą krasnoludy
a drugie skrzydło zajmą mazoku. Środkiem idzie armia Zefielii, część elfów i krasnoludów, następnie zaatakujemy ciężką jazdą i na koniec
wejdą czarownice.
Po krótkiej omowie sytuacji, przywódcy zajeli wraz ze swoimi wojskami miejsca i czekali na wschód śłońca. Czekali na pagórku,
na dole rozpościerała się mała dolinka, na drugiej stronie stało wojsko północy.Zaczęło świtać.
Atak zaczął przeciwnik.


Koniec części 18



   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.55873100 1276787296
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!