Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #19
 
Treść fanfika..


Mei'an 19-Rytuał.

*
Shiro przymknęła oczy. Co się działo? Mnóstwo osób wokół niej. Wszyscy, cała gromadka Slayers. Ale jej gardło . Poczuła aurę Xelloss'a obok siebie.
-TADAO!-Wrzasnął. Chłopak obrócił się szybko. Beatpriest przeraził się jeszcze bardziej. W momencie kiedy zobaczył Shiro trzymając się za szyję jego oczy stały się jeszcze bardziej nieludzkie.
Przerażone.
-Xell,co jej jest? -Złapał dziewczynę za nadgarstki. Nie mogła nic mówić.
-Tadao...chyba musisz zespolić szybciej wymiary...zabierz ją do Zellas! Chłopak zadrżał.
Zelas.
"Drzwi od któych nie ma odwrotu."
"Odejdź,jeśli chcesz żeby żyła..."
zacisnął oczy i przytaknął.
-WSZYSCY ODSUNĄĆ SIĘ ODE MNIE!!!
"Xelloss co jej się stało?" Zapytał mentalnie. Sygnał był bardzo niestabilny. Mazoku ścisnął ją mocno. Wokół nich zaczęła pojawiać się złota aura.
"Zelas wysłąłą ją jako łącznika, ale nie może kontolować swego astrala dlatego korzystała ze mnie, ale się teleportowałem!' Wysyczał jak najszybciej. Tadao rzucił mu szybki wzrok.
Oczy w których było zawiedzenie.
Xelloss przełknął ślinę.
W tym momencie Shiro zemdlała.
Poprzez ostatni ułamek sekundy Mazoku mógł wyczuć rosnącą panikę jego przyjaciela.
Dopóki nie znikł.
Jak mógł ochraniać tych na których mu zależało, skoro ciągle ich ranił?
Zamknął oczy i opadł głucho na podłogę.
Chciał krzyczeć.
*
Lina patrzyła na wszystko zdezorientowana. Coś się stało Shiro... Tadao ją gdzieś zabrał. Xelloss krzyczał. Dziewczyna straciła przytomność. Kapłan upadł na ziemię. Odwróciła głowę. W drzwiach, podpierając się o framugę stała Filia. Valgarv podleciał do niej i złapał ją za ramię.
-X..Xelloss...-Wyszeptała.-Co mu się stało?!!!-Odwróciła główę do Liny. Co miała jej powiedzieć.Że nie wie? Że na Bogów nie wie co dzieje się wokół niej?
-Filia,ja...-Smok nie słuchał. Wyrwała się Val'owi i chwiejnym krokiem podeszła do Xelloss'a. Uklękła obok niego i przyłożyła palec do jego szyi.
Puls jest.
Odetchneła z ulgą.
-Lina...lekarza...- Powiedziała i podparłą się rękami.
Wciąż była słaba. Spojrzała na dół. Po co on przyszedł do niej wcześniej? Sam? -Idiota...-Szepnęła. Postać lekko poruszyła się.
-Masz rację.-Odpowiedziała.
-Xelloss? -Przyjrzała mu się uważniej. Przymrużył oczy i podparł się o podłogę żeby wstać. Włożył głowę w dłonie. Zaklnął cicho .
-Filia wróć do łóżka.- Mazoku odwrócił się lekko. Valgarv stał za nimi. Minę miał bynajmniej niemrawą. Nic dziwnego zresztą.
-Valgarv ja...
-On ma rację Filia,idź...
-Ale...
-Idż.
-Nie.-Oboje zadrżeli. Starożytny smok przykląkł obok nich ,a mazoku wyjął głowę z dłoni i spojrzał na nią uważnie.
-Słucham? -Zapytali jednocześnie. Wymienili szybko spojrzenia i zwrócili uwagę na smoka. Dziewczyna zadrżała.
-Muszę... się napić...- Val uśmiechnął się lekko. Mazoku tylko przytaknął. Smok wstał z wysiłkiem i poszedł do pokoju.
-Xelloss...- Valgarv zniżył wzrok.
-Nie mam ochoty na tą rozmowę jestem nie w chumorze.-Stęknął. Cała grupa zaczynała rozmawiać miedzy sobą. To dobrze. Nikt ich nie słyszał.
-Xelloss...nie zbliżaj się do niej...- Mazoku spojrzał na niego z otwartymi oczami.
Co za przygłup.
Skarcił się w duchu za taką myśl. Co to za wyrażenie?
-Wybacz,ale nie mam już siedemnastu lat, żeby się w takie rzeczy bawić.
-Ostrzegam cię.-Beastpriest uśmiechnął się z wyższością.
-A jeśli nie to co? Zabijesz mnie Val? Zabierzesz ją ode mnie? Zastanów się co mówisz...-Odszedł pozostawiając smoka z zaciśniętymi pięściami.
Przygłup.
*
Westchnął. Dlaczego się teleportował? Czemu nie mógł pomyśleć wcześniej? Pokręcił głową i wyszedł na dwór. Najwyższa pora poszukać tego cholernego Renjiro. Zaśmiał się gorzko. Jakie Renjiro? Jaki balans na świecie? Zelas czy ty uważasz,że ja jestem naiwny? Od Zelas zależało teraz jej życie. Dlaczego do diabła wysłała do nich niewyszkolonego łącznika. Nie mogła wysłać kogoś innego? Kogoś kto miał doświadczenie? Nie, musiała dać kogoś kto nie mógł astrala kontrolować! Swoją drogą dziwne, że nie posiadała tej zdolności. Normalnie mazoku mają ją od urodzenia. Przeczesał grzywkę. Jeszcze Valgarv. Może się w nim hormony obudziły czy jak? Jakoś się strasznie zaborczy zrobił. Przecież on nie miał nic do Fili...nah nieważne. Chłopak dorastał i tyle. Zaśmiał się gorzko. I ten wzrok Tadao. Przyjaciel. Przełknął ślinę i przeszedł przez ulicę. Skoro nie Renjiro to co? Jak miał to wyjaśnić? Odpowiedź była prosta i jedyna: koleżanka przepowiednia.
*
Lina usiadła spokojnie w kawiarni. Podniosła do ust kawę.
-Amelia...-Zaczęła. Księżniczka odwróciła do niej głowę. Uśmiechnęła się lekko.
-Lina jak myślisz, co z Filią?- Wzięła do ust ciasteczko.
-Dobrze. Val o nią zadba. Nie to mnie teraz martwi. - Odłożyła filiżankę na spodek.-Gdzie Gourry i Zel?
-Zostali w szpitalu, póżniej Zelgadis-san chciał coś przedyskutować z lekarzem ,a szermierz oczywiście z nim poszedł. -Pokręciła głową.
-Mhm. Dobrze, chcesz coś porobić? Może pójdziemy na zakupy?
-Na zakupy?
-I tak nie mamy na razie nic do roboty, Xell'a gdzieś wcieło,a ja chciałabym coś sprawdzić...
-Sprawdzić?- Amelia wsadziła kolejne ciastko do ust.
-Hm...-Czarodziejka zmarkotniała.- ... tak. Chodź. -Wstała od stołu i położyła kilka monet na stolik.
*
Szły obie spokojnie alejkami wśród wielkiego miasta. Jakieś butiki,jakieś sklepy i inne. Amelia zadrżała lekko i ściągnęła brwi.
-Więc?-Zapytała. Lina spojrzała na nią przelotnie.
-Chodź. -Pociągnęła ją za rękę. Nagle znalazły się na jakimś wielkim jasnym placu. Po środku stała wspaniała marmurowa fontanna. Przedstawiała czwórkę zwierząt. Wilka,delfina,białego konia i kruka. Czarodziejka przetarła ręce zadowolona. Na całym tym tle wyróżniała się jedna postać. Był to mężczyzna ubrany w szary strój. Na barkach szczepiona była peleryna dwoma czerwonymi sznurkami,które układały się w skomplikowany wzór. Osoba nie odwróciła się. Wpatrywała się w toń wody.
-Lina Inverse. Powinienem się domyślić, że znasz nawet najlepiej zachowane sekrety mazoku.-Amelia niczego nie mówiła. Wpartywała się tylko w osłupieniu.
-Istotnie, wasz rytuał jednak mnie nie interesuje. Przyszłam tutaj z innego względu.-Podeszła bliżej.
-A mianowicie Lina?
-Chciałabym, abyś mi to wszystko szczerze wytłumaczył, o ile mogę liczyć na jakąkolwiek szczerość w twoim wypadku. -Męższyzna uśmmiechnął się lekko. Lina z trudem powstrzymała się od rumieńca. Tym razem wyglądał inaczej. Może doroślej? W każdym razie tutaj musiało stać się coś ważnego zanim przyszła.
-A czego nie rozumiesz?
-Głównie ciebie i twoich przyjaciół ,Beastpriest.
*
kanti_metallium@wp.pl



   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.99182300 1276780208
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!