Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 3
rozdział #02
 
Treść fanfika..
Witam w kolejnej części! Co tym razem nawali po drodze?

KSIĘGA DRUGA.

rozdział pierwszy. ćwiczenia. w lesie Tegrof. przerażające spotkanie.

- UAAAHHH.. co to za hałasy... - Lina zbudziła się ze snu. Poprzedniego wieczora rozbili obóz na jakimś zadupiu.
- To panienka Stella, razem z panem Gorrym i panem Xellossem ćwiczy szermierkę i sztuki walki... UAAHHH.. spać...- Amelia wsadziła głowę pod poduszkę.

*CIACH CIACH ŚWIAST SRU CIACH ŚWIAST BZDRYŃG BUM ŁUBUDU CIACH SRU*

Lina nie mogąca spać przez te hałasy wyszła przed namiot. Gourry i Xelloss atakowali Stellę z obu stron a ona mieczem, sztyletami i/lub kończynami odpierała ich ataki.
Lina zaciekawiona przysiadła i przyglądała się walce.
Akurat Gourry rzucał się na nią z mieczem, podczas gdy Xelloss zakradał się od tyłu. Stella zwinnie kopnęła Xellossa w twarz i unieruchomiła miecz Gourrego. Następiła krótka wymiana ciosów mieczy, gdy Xelloss podniusł się i znąw podszedł do Stelli. Ona w tym momencie uchyliła się od ciosu Gourrego i tygyskiem przeskoczyła w kierunku Xellossa przetaczając się pod nim, a następnie zadając mu cios w plecy, tak że tem wylądował na glebie. Następnie przyłożyła mu miecz do karku.
- wygrałam. - powiedziała tryuwfalnie, gdy nagle poczuła coś zimnego na czole. Tyło to ostrze miecza Gourrego
- koncentracja, dziecino, koncentracja. W tym momencie skupiłaś się wyłącznie na Xellossie nie wiedząc że ja tu jestem...
- ale i tak nieźle walczyłąś jak na swe cztery lata ^^ - powiedział podnoszący się z ziemi Xelloss i otrzepujący się z trawy, robaków i mórówek (akurat wpadł w mrowisko biedaczek. Ten to ma pecha w życiu)
- dzięki. - rzekła Stella przyczepiając miecz do pasa. - kto umie walczyć na sztylety? jedynie w tym jestem naprawdę dobra.
- hmm, ja kiedyś ćwiczyłam.. - powiedziała akurat podnosząc się Lina- właściwie to uczyła mnie siostra.
- no dobrze.- Stella wyjęła dwa sztylety. Lina wstała i dopiero teraz spostrzegła że nie ma na sobie nic, oprucz bielizny.
- Lino, widzę że ci gorąco w nocy ^^ .. - rzekł Xelloss cicho dziękując pogodzie że akurat trwa lato
- eee zamilcz...- mruknęła Lina próbując jakoś zaslonić czerwoną koronkową bieliznę - to jak, Stella, walczymy?
- jasne!
Lina wzięła swoje sztylety (no właśnie, skąd ona w tym momencie akurat wytrzasnęła sztylety? To jest już odwieczna tajemnica bohaterów seriali) i stanęła do walki.
- Ty, Xelloss, aż się hormony burzą, Lina prawie goła, a ze Stelli też niezła laska... - akurat do towarzystwa doszedł Zelgadiss
- Lina to nie zaprzeczam, ale Stella? przecież to jeszcze dziecko ^^...- zauważył Xell
- dziecko? czy do tej pory nie zauważyłeś że ona wygląda na 16-17 lat?
- hmm ^^...- dopiero teraz Xelloss przyjrzał się dokładnie Stelli i wyrzucił ze swojej pamięci pyziatego dzieciaka jakim widział ją ostatni raz - ale co ona się umywa do LON..- westchnął
Ale przerwali tą bardzo interesująca rozmowę, bo Lina i Stella zaczęły walczyć niczym dwie księżniczki z Mumy Returns.
- ŚNIADANIE!!! - krzyknęła nagle Amelia
- ŚNIADANIE???- zapytała sie Lina i błyskawicznie pobiegła w kierunku Amelii, atk że sztylety Stelli wylądowały w drzewie.
Całe nasze towarzystwo wreszcie zasiadło do śniadania które się składało z...
- CO TO JEST AMELIO?
- to jest...eee.. są.. winniczki...
- słuchammm???
- eee...no... nic innego jak na razie nie byłam w stanie złapać...
- FIRE BALL !!!!!!!!!!!!

*SRU*

- ałć bolało , panno Lino...
- i miało boleć.
Ale w końcu z braku innych artykułów żywnościowych, nasi bohaterowie musieli, chociaż ze wstrętem zjeść ślimaczki.
Wyruszyli w drogę.
- do lasu Tegrof jest jeszcze tylko kilka kilometrów.- powiedziała Stella
- niedużo.
- czy znowu bedziemy musieli sie rozdzielić? mam nadzieję że nie.
- Ja też mam taką nadzieję. Tobie przypadłby Xelloss, a odradzam ci go, bo on jest maniakiem seksualnym.
- Lino ^^".. - zwrócił jej uwagę Xelloss
- Xelloss.. co to znaczy "maniak seksualny"- zayptał się Gourry
- oj Gourry moje dziecko nie wiesz?
- e-e - pokręcił głową
- hmm wyjaśnię ci to na pewnym przykładzie ^^. Lino !
- słucham?
- idą trzy kobiety przez miasto z lodami. Która z nich jest mężatką: ta która ssie loda, ta która liże, czy ta która gryzie?
- noo.. chyba ta która ssie.
- nie. Ta która ma na palcu obrączkę ^^. I tu właśnie , mój Gourry, na przykładzie Liny masz maniaka seksualnego.
- XELLOSS !!!- ryknęła Lina
- no co? chłopak chciał wiedzieć, to mu objaśniam...
- hęęę?- Gourry i tak nic nie zrozumiał
- mniejsza o to. Zbliżamy się.- powiedziała jak zwykle grobowym głosem Stella.
Przed naszymi herosami rozciągnął się las. Drzewa były jakby czarne wśród wszechobecnej gęstej jak mleko mgły...
- ale tu strasznie ^^.. - powiedział Xelloss
- hę i kto to mówi? mazoku który się dupta z samą panią koszmarów???
- nnooo... ale jej sypialnia nie jest tak straszna jak to to tu ^^...- zmieszał się Xelloss
- Xelloss tak koniecznie chcesz być człowiekiem? Dobra choć, zobaczysz jak to jest umrzeć.
- aleeeż nie o to mi chodzi ^^" ! nie tak śpieszno mi na razie umierać... tyle ładnych dziewczyn do okoła...- mrugnął do Liny
- czy ty mi tu coś sugerujesz?
- och jakże bym śmiał ^^ .. !( już bym dawno nie żył)
- śmiałbyś, i to bardzo !
- ależ dziecino, o co ty mnie oskarżasz, biednego mazoku, zmęczonego życiem...
- hmm.. mam ci wymienić?
- nie dziękuję, oszczędź sobie ^^...
Lecz przerwali tą konwersację, ponieważ weszli w las Tegrof. Przy początku stała połamana tabliczka z nazwą lasu.
- widzicie te ślady zębów? zapowiada się miła wizyta ^^ - powiedział Xelloss podnosząc tabliczkę - a to, wezmę sobie na pamiątkę, będę miał co wnukom opowiadać.
- współczuję twoim wnukom. Mam nadzieję że nie będą maiły takich takstów jak ty.
- a ja współczuję twojemu mężowi. Mam nadzieję że nie zabijesz go po nocy poślubnej, modliszko.
- Gourry nie słyszałeś tego, nie..? - zapytała się Gourrego niepewnie Lina
- co? a o czym rozmowa?
- o niczym szczególnym.
- ależ jak najbardziej ^^- powiedział Xelloss- właśnie rozmawiamy o tym jak Lina cię zabije zaraz po nocy poślubnej ^^!
- co to jest noc poślubna? - blondyn podrapał się po głowie

[GLEBA]

- heh... a wiesz chociaż co to znaczy stanąć na ślubnym kobiercu ^^...? - zapytał sie Xelloss przypominając sobie słynny tekst z Dragonn Balla "Krillin! Co to znaczy stanąć na ślubnym kobiercu?"
- TO WIEM !!!- rzekł Gourry bardzo dumny z siebie po czym dodał niepewnie - to się je, prawda..?

[GLEBA]

Nagle w lesie rozległ się ryk.
- Lina wstydziłabyś się, tak ci burczy w brzuchu...- powiedział zdegustowany Zelgadiss
- to nie ja frędzlu .. - powiedziała ze złością - teraz cisza...
Ciszę leśną znowu przerwał ryk. Tyle że tym razem bliższy.
- A czy mówiłem wam jakie legendy krążą o tym lesie ^^ ?- zapytał się Xelloss
- Xell, to naprwadę nie jest odpowiedni moment...
- podobno - przerwał Linie - w tym lesie grasują okropne potwory, które zabijają wszystko co się rusza. Mało tego ! las ten zamieszkują duchy. A i jeszcze do tego als ten obfituje w bagna i inne pułapki. Myślicie że to wszystko? gdzie tam! bagna zamieszkują wredne nimfy bagienne. Las Tergrof jest najmniej odwiedzanym lasem na świecie... nie chcę dodawać że ten kto tu wszedł już nie wrócił ^^...
- pan to umie pocieszać !- pisnęła Amelia nasłuchujac coraz bardziej przybliżającego się ryku
- o, tu jest nasz poprzednik - Stella wskazała na jakiegoś kościotrupa. Ciekawe dlaczwego w takiej chwili zdobyła się naczarny chumor.
- następna optymistka... - syknęła Lina
Nagle usłyszeli okropnym ryk, niczym 20 trąb (no wiecie, tych z reklamy jakiś cukierków) , tuż za nimi.
- dobra. Kto pierwszy się odwraca?- zapytała się Lina
- j-j-ja n-n-nie... - pisnęła Amelia
- eee... nie chcę się przemęczać.. więc może Gourry..- zaczął się plątać Zelgadiss
- nie wiem o co chodzi, ale wolę nie...
- nie patrzcie się tak na mnie ^^ - chlipnął Xelloss
- co mi dacie jak się pierwsza odwrócę?- zapytała się Stella
- kopa w dupę, jeśli się nie odwrucisz.
- ech.. no dobra.- i wyciągając miecz Stella desperackim ruchem się odwróciła. Przed nią stało ... jakby czarny zmutowany wilk, w wielkimi łapami opatrzonymi w pazury. Nie muszę dodawać, że wilk ten był wysokości człowieka.
- Xell.. ty lubisz takie milutkie zwierzaczki.. proszę bardzo, zabij go...- powiedziała Lina
- cicho, ja go zabiję.- powiedziała niewiadomno skąd Stella
- doprawdy, ona nie pasuje do tego fika ^^..- powiedział Xelloss
Stella wyskoczyła na dwa metry, i wykonując salto w powietrzu wbiła wilkowi miecz w kark. Ten wydając pomruk padł martwy.
- gdzieś ty się tak nauczyła zabijać..? - wydusiła z siebie Lina
- jeżeli się ma ojca zwierzaka... -odpowiedziała Stella
- cicho, słyszycie to?- zapytał sie Zelgadiss
- Zel, doprawdy mógłbyś się chociaż raz nie czepiać mojego burczenia w brzuchu, co mam poradzić że jestem głod...
- ależ zamilcz Lino, nie o to mi chodzi... chociaż swoją drogą to też denerwujące...pytam czy słyszycie ten tętęt.

* tuw.. tuw.. tuw.. tuw tuw tuw TUW TUW TUW TUW! TUW! TUW! TUUUW TUUUW TUUUW*

- jest coraz głośniejszy... - pisnęła przerażona Amelia

Nagle ryk rozległ się ze wszystkich stron.
- wiecie, to mi przypomina Linę, kiedy ktoś jej powie że ma za mały biust... - zauważył Zelgadiss
- Zel, naprawdę to nie jest odpowiednia chwila...
Wtem ze wszystkich stron zza drzew zaczęły się wysówać łby zmutowanych wilków.
- hmmm.. Lino, chyba teraz ty musisz wkroczyć... - powiedziała Stella.
- no jaste, tu potrzeba profesjonalisty!
- noie będziemy jej wyprowadzać z błędu, co, Zel ^^?-zachichotał Xelloss. Zelgadiss też zachichotał.
- ale teraz też dostaniecie. Tyś, która uwolniona z niebios, mroczna klingo ciemności, bądź mi mocą, bądź mi ramieniem, kroczmy wspólnie drogą zniszczenia.. LAGUNA BLADE !!!

*PIERDUT*

Lina zamachnęła się dookoła pozbawiając bestie ich nędznych żyć (nie, nie chodziło mi o Xellossa i Zelgadissa, tylko tezmutowane wilki ^_- )
- a teraz wasza kolej - warknęła z pianą na ustach
- alez Linko...
- nie Linkuj mi tutaj !!- i rzuciła się na Zelgadissa i Xellossa dzierżąc Laguna blade w łapskach
- żałosne.. a mówią że to ja jestem dzieckiem...- podsumowała ganiających się w kółko Linę, Zelgadissa i Xellossa
- okropne stworzenia.. - Amelia kopnęła ścierwo wilka - kto to takie wymyślił...
Nagle w lesie rozległ się gluchy pomruk.
- TO NIE JA !!!- zawiadomiła Lina. Nagle spostrzegła że Amelia jest cała blada ze starachu.
- p-p-p-p... - cała dygotała i usilnie próbowała coś z siebie wydusić
- o co chodzi?
- p-p-p-...r-roszę-ę... s-s-ię...ob-ob-obejżeć...
Lina wzruszyła ramionami i obejrzała się.

Co zobaczyła???

akjskasdnxusdxxnsjsdyyhsnsah

Przepraszamy za usterki, to było tylko chcący.

No więc co zobaczyła nasza niezwyciężona pogromczyni bandytów?

Przed Liną stał wilk dwa razy większy od tamtych ze szczerym zamiarem skonsumowania naszych bohaterów.
- to chyba ich mamuśka ^^... - zauważył osłupialy Xelloss
- WNOGIIIIIII - ryknęła Lina ciągnąc Xellossa
Tak więc nasi bohaterowie rzucili się do ucieczki, nietrudno się domyśleć, że wilk zrobił to samo, haratając grubymi pazurami ziemię.
- mam pomysł !!!- powiedział Zelgadiss- Stella zamieniaj się w smoka !!!
- a że też o tym nie pomyślałam !!! - rozbłysło światlo i już obok naszych bohaterów cwalował sporawy smok łamiąc drzewa.
- wsiadajcie!
W biegu wsiedli. Stella wzniosła się nieco nad ziemię i zaczęła jeszcze szybbciej lecieć.
Wilk był kilka metrów za nimi. Lecz gdy Stella potężniej zamachała skrzydłami, znalazł się daleko w tyle.
- huh... huh... zgubiliśmy go...
- dobra, możemy lądować.- rzekła Stella gdy wreszcie znaleźli się nad jakąś polaną. Zafundowała im niezbyt przyjemne lądowanie ze wzglęsu na to że zamieniła sie w człowieka.

*PLASK*

- zaraz.. przy twardym lądowaniu nie powinno być "plask" .. powinno być raczej jakieś "łubutu" ,"jeb", "bum", ale nie "plask"!
- taaak.. - i Zelgadiss podniusł rękę z podłoża - wiecie co?
- co
- chyba wiem w czym rzecz.
- no?
- spadliśmy do bagna.
- kąpiele błotne bardzo dobrze wpływają na cerę ^^ - rzeakł Xelloss okładając twarz błotem
- ty to ze wszystkiego potrafisz wyciągać plusy.
Zapadła cisza.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!! - ciszę tą brutalnie przerwał krzyk Stelli
- JENY STELLA COŚ SIE STAŁO??? - Amelia przeraziła się nie na żarty
- pobrudziłam sobie moje śnieznobiałe spodnie i pelerynkęęęęęęę UUUUUUUŁŁŁŁŁŁŁŁŁĘĘĘĘĘĘĘĘ...- i rozpłakała się
- ciesz się ze masz od nich tylko jedną nogawkę...
- taka moda, a co?
Nagle spostrzegli ze coeraz bardziej wpadają w bagno.
- chodzenie po bagnach wciąga... niewątpliwie.
Zaczęli powoli posówać się w kierunku drzew. Lecz za kazdym krokiem grzęźli jeszcze bardziej.
- och, zdaje się, ze to bagno będzie naszym grobem ^^ - zauważył Xelloss
- niekoniecznie to bagno. - usłyszeli głos (???) pod sobą
- hęęę???- inmteligentny tekst Gourrego
Nagle z bagna wynurzyły się dwie postacie. Były całkowicie oblepione błotem.
- aaa fuuu, kim jesteście???
- czekaj, zaraz ci odpowiem.
W tej właśnie chwili obie postacie wyskoczyły pare metrów w górę, chlapiąc obficie przy tym błotem , a następnie spadły łagodnie na bagno.
Dopiero teraz było to widać, że były to dwie kobiety. Miały długie brązowe włosy, i brązowawy odcień karnaci skóry. Zaposiadały zcarne oczy. Ubrane były w jakieś szczępki materiału.
- Mam na imię Appetitio.
- A ja Natis.
(jak chcecie wiedzieć co znaczą te imiona, zapraszam do słownika łacińsko-polskiego - przyp. aut.)
- mrrr, pasują wam te imiona... jeżeli się umyjecie ^^... - zauważył Xelloss
- o, mazoku.. od lat nie widzieliśmy mazoku...
- dzień dobry ^^, bardzo mi miło.
- A nam będzie miło utopić mazoku, no nie, Natis?
- oczywiście, siostro.
- coś mi przypomina ten charakterek.. czy wy nie jesteście czasem nimfami?- zapytała się Lina
- oczywiście, masz zaszczyt z nimfami bagiennymi, śmiertelniczko..
- o nie, wy też nieśmiertelne?
- a jak ty myślałaś? wszystkie nimfy są niesmiertelne!
- szkoda.
- my też żałujemy, że nigdy nie zaznamy tego, czego wy zaraz zaznacie...
- dacie nam herbaty ^^??- zapytał się z nadzieją Xelloss
-alez nie.. my nigdy nie zaznamy ŚMIERCI...
- już ja wam..- zaczęła się wyrywać Amelia
- oj dzieciaczku, czy ty nie widzisz że stoisz po ramiona w błocie? co nam zrobisz?
- ona nic, ale ja wam zrobię. - syknęła Stella
- o, a cóż ty na możesz zrobić?
- mówisz do złotego dziecka...
- złote dziecko? jedno z tych co LON wycięła w pień? - Natis spojrzała na Appetitio i obie wybuchnęły śmiechem.
W tej samej chwili Stella wyskoczyła kosim ruchem w górę, wyciągnęła sztylety, i wbiła je w brzuchy obu nimf.
- macie przedsmak tego, co nazywa się śmiercią...- syknęła
-ja.. cię.. jeszczę.. dopadnę.. - szepnęła bezgłośnie Appetitio i zsunęła się do bagna. Po chwili całkowicie zniknęła razem ze swoją siostrą.
Stella przywiązała sznurek do jednego z drzew i powyciągała wszystkich z bagna. Wszyscy byli brudni jak matka ziemia, szczególnie Stella, która miała zazwyczaj na sobie śnieznobiałą szatę, a teraz wyglądała jak największy brudas wszechczasów.
- znajdźmy jakąś rzekę.
Poszli. Między drzewami płynął wąziutki strumyczek. Wszyscy jakoś uprali brudy i wyruszyli w dalszą drgę.
- słuchajcie, nogi mnie bolą, możebyśmy przystanęli?- zaproponowała Amelia
- taak, z głodu to wszystko boli..- zauważył Gourry
Więc tak zrobili. Po paru minutach Stella zawiadomiła:
- idę się wysikać.
- jaka dyskretna ^^
- bleee- i wystawiła język. Poszła w głąb lasu, załatwiła swoją potrzebę i zaczęła wracać. Nagle wokól niej zapadła ciemność.
- co się..
Z najgłępszej ciemności zaczęła wychodzić postać w czarnym, aksamitnym płaszczu. Kaptur osłanial jej twarz. Obok niej kroczył...
- Derek...- szepnęła Stella - Derek co się z tobą porobiło...
- hehehe ! nie widzę entuzjazmu! - odpowiedział chłopiec. Wyglądał zupełnie inaczej: miał krótkie białe włosy, roztrzepane, jenak u samego dołu głowy dlugie i związane w dwa kitki. Miał granatowe oczy, z pionową kreską, jak u węża. Ubrany był w szkarłatno- pomarańczowe ubranie.
- jesteś mazoku... - szepnęła cicho Stella
- wiesz po co przyszłam?- rozległ się diaboliczny głos z czarnego płaszcza. Stella bez wątpienia wiedziała do kogo on należy.
- witaj, moja była pani. - szepnęła, ponieważ zawsze głos i widok LON przyprawiał ją o panikę
- przyszłam dokonać zemsty ostatecznie - LON zaczęła podchodzić do Stelli. Nawet nie przyspieszała, bo wiedziała, że Stellę zbyt paraliżował strach, by uciekać.
Stella zaczęła dygotać.
LON podeszła do niej i zdecydowanym ruchem chwyciła ją za włosy. Przerażenie Stelli sięgnęło zenitu.
- widzisz? widzisz? twój rodzony brat cie nawet nie broni. Nie dość że zabil twoją własną matkę, to cię nawet nie broni. Ale nie martw się.Nie tylko tobie wyrządził i wyrządzi krzywdę.- mówiła LON diabolicznym głosem coraz bardziej przybliżając dłoń z naładoanym jakim bliżej niezidentykowanym, ale żmiercionośnym zaklęciem.
Stella krzyknęła lecz ze strachu, krzyk załamał jej się w krtani. Chociaż LON miała twarz przysłoniętą cieniem kaptura, Stella zobaczyła jej oko, czarniejsze niźli bezksiężycowa noc, ze źrenicą pionową jak u węża, skurczoną ze wściekłości.
- Kiedyś go odmienię, jak będzie miał ludzkie uczucia, przypomni sobie jak patrzył na twojej matki i twoją ś... - już miała zabić dziewczynę, gdy usłyszała przed sobą głos.
- nie zabijaj jej. - kilka metrów przed tą scenką stał Xelloss. LON puściła Stellę, a ta padła sparaliżowana strachem na ziemię, łkając.
- Xelloss... nie dość że odwróciłeś sie od naszej pani, psie, to jeszcze śmiesz spojrzeć jej w tw.. - lecz Derek spostrzegł że spod kaptura nie widać jej tważy - spojrzeć na nią!
- Derek, masz słabszy charakter niż myślałem.. zdołała wytępić u ciebie wszelkie ludzkie uczucia... to już nawet ja nie jestem taki wredny ^^
- MILCZ !!! - Derek posłał w Xellossa jakiegoś Fire Balla, lecz ten bez trudu go odrzucił
- pani. - zwrócił się do LON- o co ci chodzi?
- nie jestem już twoją panią zdrajco. Ciesz się, że wogóle toczysz swój żywot, ścierwo.
- ou ou ou - takiego wyzwiska Xelloss nie słyszał już od dawna
- usłyszałam chałas i przyszłam spraw.. OOOCH !!!- akurat z między krzaków wyłoniła się Lina
- idź stąd Lino. Tu jest niebezpiecznie.- Xelloss zwrócił się do Liny patrząc poważnie swoimi różowymi oczami.
Ale ona ani myślała go słuchać.
- czy to jest pani koszmarów??? napraaawdę?
- a czy ty jesteś tą szmatą co tak często czerpała z mojej mocy?- warknęłaLON
- och...
- teraz proszę, cię pani, byś odpowiedziała mi na pytanie.
- czy ty śmiesz czegokolwiek ode mnie żądać, Xellossie? widzę, że ci życie niemiłe - i wyciągnęła palec wskazujący w jego kierunku, z zamiarem wysłania go na lepszy świat
- alez nie nie nie ^^ - Xelloss wskoczył za Linę - chcę się tylko dowiedzieć o co pani chodzi.
- o zemstę.
- zemstę..?
- te dzieci mnie zdradziły. Złote Dzieci. Jedno z nich udało mi się nakłonić do zostania mazoku. Nie chciałam, by zabił swoją matkę, to on sam tak zarządził. Już zaczął niszczyc świat, i nieługo cały świat pochłonie ogień i zawali się do morza chaosu. W między czasie miałam zamiar na jego roześmianych oczach zabić tą dziwkę. Pod koniec tego bigosu mam zamiar zamienic go spowrotem w człowieka. Tak że będą męczyły go wyrzuty sumienia, że zabił matkę, patrzał na śmierć siostry, i jest winny zagładzie świata. Wtedy moja zemsta się dopełni HAHAHAHAAHHAHA - wybuchnęła tym swoim śmiechem
- a to mściwe bydlę... - mruknęła Lina
- coś powiedziała? - LON wystrzeliła siakąś laserową wiązkę w kierunku Liny, lecz ona na szczęście się uchyliła.
- słuchaj Derek, czy ty słyszysz co ona mówi?- zapytała się Lina
- nazywm się Theodorus. - zaśmiał się- oczywiście że słyszę. Zrobię tak, jak każe moja pani.
- jeszcze cię dopadnę k***o- zaklnęła LON do łkającej ziemii Stelli i wybuchnąwszy swoim diabolicznym śmiechem rozpłynęła się w ciemności.

*CISZA*

- chlip.. chlip... chlip ...- łkała Stella
- ojej, przez to wszystko zapomnieliśmy o Stelli- Lina podbiegła do dziewczyny.
- hej! - Xelloss także do niej podszedł- no, nie martw się ^^
- dz.. dziękuję że mnie uratowałeś... - powiedziała Stella do pomagającego jej wstać Xellossa
- każdy by to zrobił dla takiej Gwiazdeczki jak ty...

rozdzial drugi. zabójczy nocleg. biblioteka. odnalezienie części zaklęcia.

- naprawdęęęę??? - Amelia wybałuszyła oczy - widziała pani LON???
- taa
- ładna była?- zapytał się Zelgadiss
- a co cię to tak interesuje? - syknęła Amelia
- miała zasłoniętą twarz - odparła Lina
Wszyscy siedzieli pod jakimś drzewem i pili herbatę wytrzaśniętą skąś przez Xellossa.
- ach.. znowu za nią zatęskniłem.. - westchnął Xelloss patrząć w swoją cherbatę (tak, tak dobrze przeczytaliście- PATRZĄC!- znaczy to że miał otwarte oczy czyli był bardzo poważny)
- CO??? ONA OMAŁO NIE ZABIŁA STELLI, PRZEKABACIŁA DEREKA, CHCE ZNISZCZYC ŚWIAT A TY JĄ KOCHASZ??? odbiło ci, Xelloss? - zapytała się Lina
- serce nie sługa...- westchnął- a ty kochasz przygłupawego blondyna który nie wie nawet jak się nazywa ^^
- ej no...- zawstydziła się Lina
- o kim mowa? - zapytał się Gourry

[GLEBA]

- ej, spójrzcie do szklanek !- zawołał Xelloss
- tak, wiemy że wyszła ci za mocna, już sto razy to powtażałeś!
- ale nie oto chodzi! spójrzcie jak drga woda...
Istotnie, woda w szklankach zaczęła drżeć rytmicznie.
- coś mi się to źle widzi...

*ŁUP ŁUP ŁUP* - dało się słyszeć z oddali.

- znowu...
I nagle z krzaków z nosem przy ziemi wyłonił się ten ogromny wilk. Spojrzał na naszych bohaterów oblizując się.
- niepotrzebnie wtedy praliśmy nasze ciuchy.. złapał trop. W nogiiiiiiiiii - krzyknął Zelgadiss. Stella zamieniła się w smoka i zabierając naszyh bohaterów zaczęła mknąć przez las.
Lecz..
Niestety wilczyca była szybsza.
Podczas szyvbkiego lotu, wilczyca ich dogoniła i chaps! Stellę za ogon.
- AAAAAAAAUAAA !!!!
Wilczyca zaczęła się szarpać, aże była nieco mniejsza od smoka nie miala szans.
Ale (tak, zawsze musi być to ale)
Wilk zaopatrzony był w ostre zęby... i odgryzł Stelli spory kawałek ogona.
- AAAAAAAAAGHHHH- jęknęła Stella i zaczęła się chwiać w locie
- nie zatrzymuj się ! leć !!! - piszczała Amelia
- AA CIEKAWE JAK TY BYŚ SIĘ CZUŁA JAKBY ODGRYŹLI CI OGON ( ja to mam dzisiaj zły dzień) !!!
Amelia rzuciłą na Stellę czar uzdrowienia.
- tak lepiej. - i pomknęła jak strzała pomiędzy drzewami. Lecz wilczyca wciąż była tuż za nimi.
- ej, widzisz to co jest przed nami?
- eee... zamek?
- tak! mury wyglądają na solidne, wyląduj tam!
- ale..
- nie gadaj tylko leć!!!
Tak też zrobiła, szybko wleciała za mury zamku.

*SRUUUUUUUU*

- to chyba wilk nie wyrobił i walnął w mury...- powiedzia Lina, lecz nagle spostrzegła zwijającą się z bólu Stellę- ej, Ame, miałaś ją uzdrowić !
- no ale przecież ogon jej nie odrośnie !
- a no tak.. pokaż...- Lina podeszła do Stelli. Miała odcięte ok 1/5 ogona.- hmm... zamień się w ludzką postać.
Tak zrobiła. Krew zaczęła się lać obficie.
- chłopacy odwrócić wzrok - warknęła Lina głosem nie znoszącym sprzeciwu, tak że oni pokornie się odwrócili. Lina zsunęła Stelli spodnie.
- ej, a gdzie ty masz resztę ogona?
- ja.. AGHHH... lepiej dopracowałam technikę zamieniania się w człowieka i dlatego w miejscu ogona jest tylko wybrzuszenie. Dlatego chodzę w pelerynie. AGHHH boli...
- rozumiem. Amelio, bandaż.
Podała bandaż.

*ŚWIST ŚWIST ŚWIST*- Lina zwinnie owinęła Stellę bandażem

- no, teraz powinno się zagoić. A tak przy okazji to gdzie my jesteśmy?- dopiero teraz Lina spostrzegła że znajdują się w fortyfikacji ogromnego zamczyska.
- ach, to słynny zamek z lasu Tegrof ^^.- wyjaśnił Xelloss
- jakie są jego właściwości?
- jest e tego z letka nawiedzony ^^
- trudno. Na razie nie mamy innego wyjścia jak spędzić w nim noc. Pozatym gorsze rzeczy przechodziliśmy.
- no dobra, niech ci będzie. Chociaż prawdę mówiąc nie uśmiecha mi się to.
- nie marudź, co masz stracha, Zelgadiss? to nie podobne do ciebie, zważywszy że codziennie rano musisz zaglądać w lustro...
- aghhh to nie było śmieszne.
- było. BUAHAHAHAHAHAH
Nasze towarzystwo zaczęło podążać w kierunku wejśćia do zamku.

*SKRZYYYYYYYYYYP*

- ale stare te wrota...
Weszli do zamku. Znaleźli sie w sporej salce, od prawej i lewej strony wychodziły schody, które nasrepnie lączyły się na górze.
- co robimy?
- eee.. zapalimy światło?
- ŚWIATŁOŚĆ !!!
Dopiero teraz było widac szczegóły tej sali: obrazy, dywany, tapety i takie inne takie tam.
- idziemy na górę?
- no chyba na to wygląda.. nie będziemy spać w hallu...
Więc i tak zrobili.
Zaczęli wchodzić po skrzypiących schodach.
- nie wyglądają na solidne... EEEE - Lina wdepnęła na schodek, ktory się połamał i mało tego, prawie zleciała w dół, gdyby w porę nie złapała się Gourrego
- widocznie jedynymi mieszkańcami tegoz zamku są korniki ...
- chodzi ci o jedynych ŻYWYCH mieszkańców tego zamku... czy nie wspominałem że zamek ten jest nawiedzony ^^?- zapytał się Xelloss
- już nie musisz nas pocieszać, Xellossie..
Dopełźli wreszcie na górę. Znaleźli się na korytarzu, z kilkoma drzwiami.
- rozdzielmy się, a po godzinie spotykamy się na tym samym miejscu.
Tak też zrobili.

MINĘŁA GODZINA

- cześć i jak tam po zwiedzaniu? - zapytała się akurat nadchodząca Lina
- ja znalazłem bibliotekę. - powieział dumny z siebie Zelgadiss- tylko że wszystkie książki były powyżerane przez jakieś robactwo, a półki zeżarły korniki.
- a ja, znalazłam garderobę, było peełno sukienek, tylko szkoda że wszyskie dziurawe.
- ja znalazłem ^^... - zaczął Xelloss i uciął.
- co znalazłeś?
- to tajemnica ^^ !
- SŁUCHAM??
- no...- Xelloss zaczął szurać nogą po ziemii
- o co chodzi Xellossie?- zapytała się Lina
- znalazłem sypialnię... ale tam jest tylko 1 łóżko...
- dziękuję Xellossie, już wiadomo gdzie będę spała.- Lina klepnęła Xellossa po plecach że ten o mało co nie wypluł płuc
- a co pani znalazła, panno lino? - zapytała się Amelia
- ja? nieważne. - Lina wbiła wzrok w sufit
- ależ ważne!
- nie..- i zapatrzyła się na podłogę, jakby to była najważniejsza i najbardziej godna uwagi rzecz na świecie.
- no powie pani!
- no dobrze.. znalazłam lodówkę.. i...
- zjadłaś wszystko, nie trudno się domyśleć - Zelgadiss pacnął ręką w czoło- jak to miło że pamiętałaś o przyjaciołach.
- ten.. no...
- hmm Lino, podejrzewam że smakuje ci pleśń ^^... - powiedział Xelloss
- dlaczego tak sądzisz?
- hmm to jedzenie leżało tam od paru setek lat.. no ale cóż pewnie byłaś tak głodna że nie zauważyłaś ^^..
- UUU..- Lina zatykając usta pobiegła na zewnątrz
- dobra, na jakiś czas mamy z nią spokój - odetchnął Zelgadiss - a gdzie jest Gourry?
No właśnie, nie było nigdzie naszego ulubionego blondyna.
- pewnie poszedł gdzieś i jak go znam, zgubił drogę powrotną... ludzie, on by się nawet w kole zgubił..
Zaczęli go szukać.
- GOURRY !!!
- PANIE GOURRY !
- HOP HOP ^^ !
Nigdzie go nie było.
- ej, a Stelli też nie ma.. - zauważyła Amelia
- ona sobie poradzi.
Doszli do jakiś drzwi. Nagle usłyszeli jakiś odgłos.
- s-s-s-łyszeliście to?
- tak..
Odgłos się powtórzył.
- to chyba dochodzi zza tamtych drzwi...
Odgłos znów się powtórzył.
- kto wchodzi pierwszy?

[CISZA]

- no cóż, jak sie cykacie to ja mogę ^^- zaproponował Xelloss - w końcu mazoku jestem no nie?
- no.
- IIIIIIIIIIIAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAIIIIIIIIIIIIII ^^ - Xelloss całym swoim ciałem rzucił się na drzwi.

*JEBUT*

- ouu moja głowa...- jęknął Xelloss który odbiwszy się od drzwi wylądował na barierce schodów.- ALE NIE DAM TAK ŁATWO ZA WYGRANĄ !! UUUUUUUUUUUUAAAIIIIIIIIIII!!!!!!!!!! - i znowu desperackim ruchem rzucił się na drzwi. Te znowu nie ustąpiły.
- ekhm.. panie Xellossie...
- NIE PRZERYWAJ MI DZIEWCZYNO !!!- Xelloss chwiejnie podniusł się z ziemii- UUUUUUUUUUUUUUIIIIIIIIIII- i walnął całym swoim jestectwem w drzwi
- nie, no ja już nie wiem co mam zrobić ^^"- chlipnął siedzący na podłodze Xelloss
- ekhm.. w drugą stronę, panie Xellossie... - powiedziała niewinnie Amelia
- co? a no tak.. ^^""" - Xelloss kulturalnie podszedł do dzrwi i nacisnął klamkę, potem pociągnął je do siebie. Odgłosy dochodzące z wnętrza pomieszczenia stały się teraz wyjątkowo głośne.
- wyciągnijmy na wszelki wypadek miecze.. - szepnął Zelgadiss
Tak też zrobili.
Zaczęli się skradać w kierunku źródła hałasu. Okazało się że znajduje się on za rogiem.
- na trzy-cztery skaczemy. - ogłosił Zel
- dobra.
- trzy-czte-ry. UUUUUUUUUUUUAAAAAAAAAAAAA - i cała trójka z zamkniętymi oczami rzuciła się do przodu.

*CISZA*

- otwieramy oczy?- szepnęła Amelia
- tak.
Otworzyli.
- chrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...!!!- okazało się że źródłem hałasów było coś leżące przed nimi.
- co to jest..?
- chrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...!!!
- nie wiem.. trzeba odchylić kołdrę...
- chrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...!!!
- ta trzy-cztery odkrywamy. - Stanęli po trzech stronach łózka.
- trzy-czte-ry- szepnęła Amelia

* FUCH *

- chrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...!!!
Wszyscy zamarli z wrażenia.
- czy to.. pan Gourry..?
- chrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...!!!

[GLEBA]

- chhhhhhhhrrrr.. zzz.. co? gdzie ja jestem?- blondyn zbudził się i przetarł oczy.- o, Amelia, Zelgadiss, Xelloss?
- raczej co ty tu robisz?- jęknął Zelgadiss podnosząc się z ziemii
- a niewiem.. tak chodziłem i chodziłem aż znalazłem to łózko.. no i tak jakoś wyszło ...
- ludzie, gdyby głupota potrafiła fruwać, LOT by już dawno zbankrutował - podsumował go Zelgadiss
- co to jest LOT?
- nieważne, o tak tego nie zrozumiesz. Ale widzisz, przy okazji odkryłeś drugą sypialnię!
- no widzicie jaki ja jestem mądry?
Amelia podeszła do okna.
- OCH !!
- co się stało, Amelko?- zapytał się Zelgadiss
- tam jest cmentarz!
Istotnie, za oknem znajdował się cmętarz.
- widocznie tam są pochowani starzy właściciele tego domu, czy coś w tym guście...
Nagle do pokoju wtoczyła się Lina.
- i co tu się wyrabia bezemnie???
- niiiic, tylko Gourry odkrył drugą sypialnię!
- acha. no to ja w takim razie idę szukać czegoś jeszcze - wyszła na korytarz. Zrobiła kilka kroków. Uwagę jej zwróciły hałasy nad nią i rozciągające się przez cały sufit wielkiego hallu. Nagle kilkanaście metrów przed nią coś na suficie wybuchło.
- co się..?
Z dziury jak burza wypadła Stella cała brudna od popiołu, kurzu, i innych rzeczy.
- niech pani ucieka!!!! - zdążyła krzyknąć do Liny spadając na podłogę. Zwinnie się przeturlała, niczym Lara Croft i pobiegła w stronę schdów. Nagle z dziury zaczęły wylatywać czarne obłoczki
- NO NIECH PANI UCIEKA JAK MÓWIĘ !!! - wydarła się Stella. Lina zrobiła jak każe, i szybko pobiegła do reszty towarzystwa, zatrzaskując drzwi.
- co tam się dzieje?- zapytał się Gourry
- Stella rozrabia.
Po paru minutach jak burza do pokoju wpadła Stella zatrzaskując drzwi i opierając się o nie plecami. Dopiero po kilkunastu sekundach wytknęła lekko za nie głowę.
- huh, chyba je zgubiłam.. - odetchnęła w końcu
- o co chodzi?
- duchy... niezbyt gościnne, najwyraźniej nie lubią gości... - powiedziała
- widać ^^... jesteś ranna w rękę!
- wiem - spojrzała na krwawiące przedramię- zraniłam się przy upadku
- ty to jesteś dzielna, ja już bym dawno płakał, och ^^- przyznał się Xelloss
- idę skombinować trochę jedzenia - powiedział Zelgadiss i wyszedł.

***

- tylko pięć królików złapałeś???
- neprawdę, ganiałem za nimi kilka godzin i więcej mi się nie udało...
- ty cieniasie, powiedz kto cie nauczył polować, to cię pomszczę!!!
- a może byśmy zamiast się kłucić zabrali do jedzenia? strasznie zgłodniałam..- zaproponowala nieśmialo Amelia kłócącym się Linie i Zelgadissowi
- taak.. tylko jest jeden problem.. królików jest pięć, a nas sześć..
- noo...

*CISZA, ZAMYŚLENIE, BURCZENIE W BRZUCHACH*

- Gourry, masz tu wiaderko, łopatkę, i idź na cmentarz nakopać sobie trochę rozumu! - powiedziała Lina podając Gourremu odpowiednie przybory
- acha!- odpowiedział ochoczo Gourry i poszedł w stronę wyjścia.
- BUAHAHHAH - wybuchnęła śmiechem Lina- dobra, teraz mamy jednego z głowy. Bierzemy się za jedzenie królików.

***

- u, i to miała być kolacja..?- powiedziała smutno Lina spoglądając w pusty talerz.
Nagle do sali wszedł Gourry
- słuchajcie, już byłem na dworze, gdy nagle przypomniało mi się że nie wiem , co to jest cmentarz...

[GLEBA]

W końcu wszyscy poszli spać, Lina, Amelia i Stella do jednej sypialni, a Xelloss, Zelgadiss i Gourry do drugiej.

CO SIĘ DZIEJE W SYPIALNI CHŁOPAKÓW

- ja śpię na łóżku!
- nie, ja !
- JA !
- ja jestem poszkodowany przez los, więc ja powinienem na nim spać !!!- powiedział Zelgadiss
- a ja jestem tu najbardziej barczysty i ja powinienem na nim spać !- wykrzyknął Gourry
- A JA JESTEM MAZOKU I JEŚLI MNIE NIE POSŁUCHACIE ^^...- zagroził Xelloss wyciągając ku nim swoją laskę czy czym on tam miał zwyczaj się podpierać.

Skończyło sie na tym, że Xelloss spał na łóżku, a reszta na podłodze.

CO SIĘ DZIEJE W SYPIALNI DZIEWCZYN

- i wiecie, co on wtedy powiedział? wiecie? nic nie powiedział !!! wtedy ja znowu zapytałam się go czemu mnie unika. I wiecie co wtedy mi odpowiedział? że mam zbyt "ognisty" temperament!
Wszystkie dziewczyny się rozchichotały.
- pewnie to było po tym, jak podpaliłaś szkolną stołówke - powiedziała Lina do Stelli

Dziewczyny rozstrzygnęły problem łóżek w bardzo prosty sposób: wszystkie spały na jednym łóżku.

TYMCZASEM U CHŁOPAKÓW

- Weszła dżdżownica w dwie dziury tak, że z jednej dziury wystwał jeden koniec, a z drugiej dziury drugi koniec. Jeden koniec mówi do drugiego: "cześć, koleżanko!". A drugi koniec: "co to, własnej dupy nie poznajesz?"
- HAHAHAHAHAHAHAHAHA

TYMCZASEM U DZIEWCZYN

- chrrr... chrrrr...

TYMCZASEM U CHŁOPCÓW

- ej, choćcie nastraszymy dziewczyny!
- dobry pomysł buhihihihi

Zaczęli się cichutko podkradać w kierunku sypialni dziewcząt. W końcu znaleźli się koło ich łóżka.
- co robimy? - szepnął Gourry
- a co byś chciał?- odszepnął mu Zelgadiss
- ghihihi...-zachihotał zmieszany Gourry
- ghihihi...- odchichotal Zelgadiss
- ghihihi...- dodał Xelloss
I już zaczęli wyciągac łapska w kierunku dziewczyn śpiących snem sprawiedliwego, gdy nagle ciszę nocną przeszył ryk.
Dziewczyny otworzyły oczy.
- EJJJ CO TU SIĘ DZIEJE??? FIRE BALL !!!- wydarła się Lina
- PIIIIIIIIISK !!!FIRE BALL !!!!!!!!! - pisnęła Amelia
- aaaaaa!!!!!! zamienię was.. w gąsienice !!!!!!!!!!!!!!!!!

*PYK*

I po podłodze pełzły dwie gąsienice i jeden skulony Xelloss
- ale zbereźne świnie, zboczeńce, wykorzystały nasz sen i..
- tak, ale co to był za ryk?
- prawdopodobnie duchy chciały zrobić im na złość... BUAHAHAHAH
- ej, a mi się nic nie stało ^^?- zapytał się Xelloss
- masz za dużą siłę magiczną.. i uważaj, bo rozdepczesz Zelgadissa
- a tak przy okazji to FIRE BALL! FIRE BALL! FIRE BALL! FIRE BALL!
Po zamienieniu Xellossa w zgrabny popiołek znów zasnęły.

Nad ranem dziewczyny po ich gorących prośbach w gąsieniczym języku odmieniły chłopaków spowrotem w ludzką postać, a Xelloss pozbierał się z popiołu.

***

- UAAAHHH... ciekawe gdzie znajdę jakieś jedzenie... AAAAAAAAAAAAA!!!!!!!

*PIERDUT*

- co to było?- zapytała się Lina
- nie wiem, pewnie Gourry znów coś zmajstrował.. beznadziejny przypadek - odpowiedział Zelgadiss z rezygnacją
- ale przecież mogło mu się coś stać ! lepiej sprawdźmy! - zaproponowała Amelia
Nasi bohaterowie wyszli na schody. Zobaczyli sporą dziurę w miejscu gdzie był wyłamany schodek.
- no już wszystko wiadomo.
Podeszli do dziury. Pod nią znajdwoała się wielka dziura w podłodze, a dalej ciemność.
- GOURRY ŻYJESZ?
- żyję!- rozległo się z dziury
- jesteś cały?
- tak!
- gdzie jesteś?
- niewiem!
- a spodziewałaś się innej odpowiedzi?- zapytał się Zelgadiss Liny
- mniejsza o to. Schodzimy.
Przyczepili sznurek do barierki i zsunęli sie na sam dół.
- ciemno jak trzech murzynów w ciemnym pokoju. ŚWIATŁOŚĆ !
Zaświeciło światło. Znaleźli się w długim korytarzu.
- ale tu jedzie stęchlizną. Chyba od lat tu nikt nie zaglądał.- powiedziała Stella zatykając nos
- no ale choćmy wzdłóż tego korytarza, może coś znajdziemy..
Szli, i szli i szli i szli, wydawało się że ten korytarz nie ma końca. lecz nagle znaleźli się w baaaaaaardzo dużym pomieszczeniu, w którym wszędzie było pełno książek.
- najwyraźniej znaleźliśmy się w podziemnej bibliotece...
Weszli głębiej do pokoju.
- a kimże wy jesteście, dzieci?- usłyszeli głos gdzieś z góry.
- AAAAAAAAAAAAAAAAGGGGGHHH!!- wydała z siebie głuchy piska Amelia. Na drabinie stała jakaś babcia-duch wkładająca książki na półki.
- spokojnie, dziewczynko, nic ci nie zrobię! - powiedziała łagodnie babcia, lecz Amelii ani w myśl jej słuchać, więc rzuciła się do ucieczki. Reszta byla zbyt osłupiała żeby uciekać.
- ech, kiedyś tez tak biegałam... gdzieś z 400 lat temu.. to były piękne czasy! ale teraz kości już nie te...
- a-ale.. pani jest duchem ..- wydusił z siebie Xelloss
- a ty, młody człowieku, jesteś mazoku, a jakoś się nie dziwię !
- a-a co pani tu robi?
- ja? ach ja jestem, a raczej byłam słóżąćą państwa które niegdyś mieszkało w tym domu.. została nałożona na nich klątwa, że ktos z nich po śmierci zostanie duchem i będzie się błąkał po swiecie. A że nikomu się to nie uśmiechało, padło na mnie, biedną słóżącą... teraz pęcę tak swoje NIEżycie, razem z wieloma innymi duszyczkami, które przybyły tu.
- to pewnie te co mnie atakowały.- powiedziała Stella
- a tak, one nie lubią śmiertelników. A tak pozatym to po co przybywacie?
- właściwie to trafiliśmy tu przypadkiem.. a ogólnie to szukamy zaklęcia Ostatniego Pożegnania.. podobno jest gdzieś w tym lesie?
- zaklęcie Ostatniego pożegnania? taki świstek papieru? owszem, nawinął mi się pod rękę jakieś 200 lat temu... zaraz go poszukam, kochaniuchna!
- a ile czasu to pani zajmie?
- myślę, że niewiele.. a i wiecie że to nieładnie dobierać się do dam, kiedy śpią?
- eee.. ten no...
- hihi dobra dobra ja już nic nie będę mówić..- i staruszka zaczęła grzebać w książkach

***

- chrrr... chrrr...chrrr..
- oj, ta dzisiejsza młodziesz, tak szybko zasypiają! a minęło zaledwie pół doby!
- crrrrap! głodna jestem... chrrrr... - mruknęła przez sen Lina
- chrrr... chrrr... ja chce mieć jeża... chrrr..- charpnął Gourry
- chcę mieć normalny wygląd... chrrr -chrapnął Zelgadiss
- chrrrap! chcę seksu.. chrrr... - mruknął Xelloss
- ZNALAZŁAM!- wykrzyknęła staruszka
- wrr tu ludzie prubują spać...- warknęła Lina
- oj przepraszam, curuchna, ale znalazłam zaklęcie!
- TAAAK?- Lina zerwała się z ziemii - pokaż pani !!
Podała.
- "Zaklęcie Ostatniego Pożegnania" - Lina przeczytała głośno tytuł i zaczęła recytować- " O niebo błękitne za horyzontem sklepione. O kryształowa rzeko przez wszytkie lądy płynąca".. i dalej jest urwane...
- no ale już na to nic nie poradzę ! - powiedziała babcia - życzę miłego dnia !
- dzięki dzięki...
I nasi bohaterowie wyszli przed zamek. Akurat czekała tam na nich Amelia
- I CO? ŻYJECIE?
- a czy my wyglądamy na nieżyjących?
- hmmm
- mamy kawałek zaklęcia.
- HURRA!!!!!!!!!!

***

- uff wreszcie opuszczamy ten cholerny las.. odetchnęła Lina wsiadając na grzbiet Stelli
- taaak...- jęknęła Stella spoglądając na swój ogon
- a gdzie jest następna część zaklęcia?- zapytała się Amelia
- hmm tu pisze że w górach Gratias.. nie zapowiada się mila wizyta.
- no ale trudno. Ruszamy !!!- zawołała Stella i wsbiła się w powietrze. Pomknęli nad drzewami ciekawi co ich jeszcze czeka (a czekać ich jeszcze będzie dużo, bo taki mam sadystyczny kaprys BUAHAHAHAH) ...

Co naszych bohaterów spotka w tajemniczych górach Gratias? Czy będzie bolało? A jeśli tak to jak bardzo? Odpowiedzi na te pytania udzieli dopiero kolejna część!!

C.D.N



   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.12000900 1276783979
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!