Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
I nastal Chaos 5
rozdział #02
 
Treść fanfika..
No i co będzie dalej?

rozdział pierwszy. narada u Amelii.

no cóż, nasi bohaterowie wrócili do domów. I tak, wiodąc spokojne i ciche życie, przeżyli 6 lat..

- tak tak tak !!! doskonale !!! - Gourry toczył właśnie pojedynek z osobą. W końcu rozdzielili się.
- i jak, tato? - blondwłosa dziewczyna otarła pot z czoła. Miała roztrzepane krótko ścięte włosy. Posiadała także błękitne oczy. Wogóle miała miłą buzię słodkiej dziewczynki.
- doskonale. Niedługo mnie przegonisz, Sunny.
- mogę ja teraz się z tobą zmierzyć, tato? - do Gourrego podszedł 15 letni chłopiec podobny do swej siostry jak dwie krople wody, tylko że miał brązowe włosy.
- oczywiście !!!
Rozgorzała wyrpownana i zacięta walka.
- ich głupota kontrastuje z umiejętnościami.. - westchnęła przygladająca sie temu wszyskiemu dziewczyna.
Odwróciła głowę i spojrzala na piękny zachód słońca.
Siedziała na urwisku skalnym. Delikatny wiatr rozwiewał jej długie, sięgające gdzieś do ud granatowe włosy.
Przymknęła błekitne oczy wsłuchując się w szum fal. Odłożyła trzymaną książkę i westchnęła raz jeszcze.
Dziewczyna ta była bardzo ładna. Lecz nikt nie mógł tego ocenić, bo od dłóższego czasu nie wychodziła poza domek jej rodziców. Uczyła się korenspondencyjnie, tak samo jak jej rodzeństwo.
- Kriss.. co robisz? - do dziewczyny podszedł nikt inny jak Lina (wyobrażacie sobie 40-letnią Linę? a to ci dopiero [:DDDD)
- ja? a nic.. tak się przyglądam zachodowi słońca..- powiedziała chłodno i spowrotem wzięła książkę na kolana.
- oj Kriss... kedy ty tak wyrosłaś.. masz już 15 lat.. - Lina odgarnęła jej włosy z policzka żeby ją lepiej widzieć. Lecz ta siedziała nadal zamknięta jak ostryga.
- co chciałaś ode mnie mamo?
- wiesz. Razem z Amelią, Zelgadissem, Stellą i Xellossem ustaliliśmy że za sześć lat o tej samej porze spotkamy się, by wysłać was na trening..
- trening? po co mi trening. Nie chcę się uczyć magii ani innych bzdetów. Już ci to wiele razy powtarzałam.
- pujdziesz czy chcesz czy nie !!! i bez dyskusji !!! - wrzasnęła Lina
Kriss rzuciła jej tylko przelotne spojrzenie. Zawsze tak robi jak matka wybucha, może dlatego też Lina stała się spokojniejsza na starość [:DDD
- to dla twojego dobra, córeczko. - powiedziała już spokojniej Lina. - spakuj swoje rzeczy, jutro wychodzimy.
Lina chwilę czekała na odpowiedź, lecz nie usłyszawszy jej, wstała i zaczęła iść w kierunku domu.
- mamo..- usłyszała głos za sobą.
- słucham?
- przepraszam, ze się tak zachowuję wobec ciebie.
Lina się łagodnie uśmiechnęła.
- córeczko.. choć, pomogę ci przygotować rzeczy.
I poszły do domu.
No cóż zapadła noc i poszli spać. W końcu nadszedł ranek.
Lecz o 4 rano, gdy nikomu się nie śniło żeby jeszcze wstawać.. Kriss wymknęła się z domu i poszła do lasu. Stanęła na jakiejś polanie.
- mistrzu ! -krzyknęła
- tu jestem, na drzewie, medytuję. - usłyszała kobiecy głos.
- dzisiaj wyruszam.. nie wiem kiedy wrócę.
- życzę ci szczęścia dziecko.
- tylko szczęścia..? spodziewałam się jakiś porad na drogę..
- nie mam nic dla ciebie oprucz tego co ci mówiłam. A szczególnie błagam cię: nie zdradzaj swoich zdolności przed ukończeniem 15 raoku zycia.. bo jeżeli tak by się stało.. skończy się to tragicznie.
- dobrze, mistrzu, będę pamiętać.
- możesz już iść. Do zobaczenia !
- Do zobaczenia.
Kriss odwróciła się i szybko pobiegła w kierunku domu. Wiedziała że rodzinka może się w każdej chwili obudzić. Ubrała się w luźne czarne spodnie zwiazane tylko przy kolanie i przy stopach, oraz lużną granatową bluzkę, własciwie taki wiązany stanik. Na to narzuciła lużny pół przeźroczysty granatowy płaszcz do kolan. Uczesała się i juz była gotowa do drogi. w tej chwili obudzili się Sunny i Moony.
- UAAAH.. już się obudziłaś?- przetarł oczy Moony
Rzuciła spojrzeniem, co oznaczało "tak"
- TRZEBA WSTAWAC DZIECIAKI !!! o, Kriss, już się obudziłaś?- zapytała się akurat wtaczająca się Lina
- Lubicie się powtarzać.-mruknęła Kriss
- no dzieciaki, ubierać się ! - rozkazała Lina - czas goni !
- ech.. - Sunny i Moony z westchnieniem zwlekli się z łóżka.
Sunny i Moony wciągnęli na siebie ciuchy jak zwykle tego samego kroju: długie spodnie i luźne bluzy, tylko że u Sunny bluzka była nieco bardziej obcisła. Do tego peleryny. Miała kremowy strój a jej brat pomarańczowy.
- wyglądacie jak idioci - podsumowała ich Sunny
- a ty jak satanistka.
- dzieci, nie kłóćcie się !- rozkazała Lina - musimy już iść !
Odwróciła się i poszła do pokoju.
- Gourry, przygotowałeś już śniad..
- chrrrr...
- FIRE BALL !!!!!!!
W najlepsze śpiącego Gourrego Lina wycelowała sporawego Fire Balla.
- hę? co? już śniadanie ?
- idziemy dzisiaj do Amelii, jełopie - -" - warknęła Lina głosem Halinki Kiepskiej
- co? jakiej Amelii ? - Gourry spojrzał na Linę bezmyślnym wzrokiem i podrapał się po głowie
- aaawwwrrr trzymajcie mnieee !!!
- mamo. - Kriss spojrzała się na Linę charakterystycznym wzrokiem- policz do dziesięciu.
- 1..2..3..4..5..6..7..8..9..10.. FIRE BALL !!!!!!!!!!!!!!

*JEBUT*

- nie oto mi chodziło- westchnęła Kriss - tato, żyjesz?
- mniej więcej..- odezwał się Gourry spod gruzów ściany ich chatki
- to zrób śniadanie. - powiedziała Kriss i wróciła do czytania
- wszyscy mnie wyzyskują.- jęknął Gourry otrzepując kurz ze swojej piżamy w kolorowe kwiatuszki. Po czym zrobił skromne śniadanie (czyt. cztery łanie, jajecznica z 25 jaj i hektar szczypiorku). W końcu wyruszyli.
Nie będę opisywać ichcałej drogi. Lecz w końcu weszli w mury Seyruun.
- hej czy to nie Lina Inverse?- rozległy sie podniecone szepty
- ta sławna pogromczyni bandytów? ale zgrzybiała..- zauważył jeden z mieszczan
- COS POWIEDZIAAAAŁ???- ryknęła na niego Lina
- eee.. że wiek pani nie odebrał urody..- jęknął gościu
- no, i tak ma być. - powiedziała Lina i ruszyła w dalszą drogę. Lecz podnieconym szptom nie było końca.
- a czy to są dzieci Liny? Ile już lat mają?
- 15 bodajże...
- a te blondwłose i brązowowłose to chłopcy czy dziewczyny?
- chyba i chłopiec i dziewczyna.
- ale z tej granatowej to niezła dupa.- zauważył jeden z młodszego pokolenia
- no.. i buzi nie ma takiej dziecinnej jak jej rodzeństwo.. ale laska to z niej jest...
Kriss to przypadkiem usłyszała, i rzuciła w chłopaków spojrzenie znaczące że nie interesuje się chłopakami, szczególnie takimi jak oni.
- lesbijka? - zapytał się jeden z chłopaków.
Kriss wydała z siebie pomruk. Po chwili zwróciła się do siostry i brata.
- Sunny - Sunny skinęła głową - Moony - też skinął głową - bierzcie ich.
- IAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!! - Sunny i Moony z mieczami w dłoniach rzuciły sie na obu chłopaków. Oni ze skowytem uciekli.
- co za (----) - i tu Kriss wymieniła bardzo brzydkie słowo, którego nie wymienię
- jak ty się wyrażasz.. - syknęła Lina- za moich czasów..
- ach przestań. - warknęła Kriss
- a tak przy okazji to kiedy sobie chłopaka znajdziesz?- zapytała się Lina
- nie mam czasu. - powiedziała Kriss
- phe ! a cóżże ty takiego robisz że nie masz czasu?
Nie zdążyły się dogadać bo już stały przed zamczyskiem Seyruun.
- PAAAANNA LIIIIIIIIINNNNNNAAAAAAAAAAAAAA - zawyła Amelia i juz miała się rzucić na szyję Linie, ale ta przewidująco jej uniknęła i odskoczyła na bok, tak że Amelia z trzaskiem walnęła we wrota.
- witaj Amelio. - rzekła spokojnie Lina - co u ciebie słychać?
- auć.. w porządku..- jęknęła Amelia podnosząc się z ziemii
- a tak przy okazji.. od 16 lat ci powtarzam że masz mi mówić per "Pani" a nie "panno"
- dobrze, panno lino.
- groch o ścianę...
Nagle wszedł Zelgadiss.
- Jesu Lina ależ ty się zestarzałaś.. - jęknął
- JA SIĘ ZESTARZAŁAM??? PRZECIEŻ JA JESTEM W KWIECIE WIEKU !!
- chyba zwiędłym kwiecie..
- FIRE BALL !!!!!!!!!!!!

*PIZDU*

- jak widać mama nie wyszła z formy.- zauważył Moony
Nagle przed nimi zmaterializował się Xelloss, Stella i Katia.
- siema ^^- powiedzieli wszscy razem
- siema!
- Kriss jak ja ciebie dawno nie widziałam ^^ - Katia podbiegła do dziewczyny
- no, aż wczoraj. Pożyczyłaś ode mnie spódnicę.
- o właśnie.. zapomniałam ci jej przynieść ^^"
Kriss była czternastoletnią dziewczyną, lecz i tak wyrośniętą na swój wiek. Była o głowę niższa od Kriss a i Kriss była wzrostu swojego ojca, a jej rodzeństwo sięgało jej do ramienia. Ale wróćmy do Katii. Miała rude włosy, proste jak u Xellossa, tylko że w jej wypadku sięgające za ramiona. Od Xella dużo się nie różniła - słynne "^^" itd. Ubierała się przeważnie na czerwono. A co do charakterku.. hmm była bardzo zadziorna ale i rozsądna. W miasteczku niedaleko jej zamku miała status hmmm.. kobiety lekkich obyczajów - bzykała się chyba z każdym osobnikiem płci męskiej w promieniu 20 km [:DDD ale mimo to miała dość łagodną i dziecinną urodę.
Zelgadiss wziął Xellossa na stronę.
- słyszałem że twoja córka jest dziwką.
- dziwką..? ee.. bez przesady.. ^^ ładna jest dziewczyna po prostu i tyle ^^
- podobno nie ma faceta w promieniu iluś tam kilometrów którego by nie zaliczyła.
- taki wiek.. pozwólmy się bawić dziewcznynie ^^- machnął ręką Xelloss i poszedł
- im jestem starszy tym bardziej tego człowieka nie rozumiem- westchnął Zelgadiss i dołączył do towarzystwa. Odchrząknął.
- zapewne wiecie dlaczego sie tu spotykamy. - powiedział oficjalnym tonem.
- dacie nam jeść ?- wyjechała Lina
- a ty nadal o jednym - warknął Zel po czym znów mówił oficjalnym tonem - jak wszyscy wiemy zebraliśmy się tu po to..
- mówisz tak, jakbyśmy mieli tu slub brać - powiedziała Stella
- awrr.. więc zebralismy sie tu po to by wysłać nasze dzieci na trening.
- nie chce mi się iśc na rzaden trening.- warknęła Kriss
- ty panienko nie masz tu akurat nic do gadania - odwarknął jej Zelgadiss
Zmierzyła go wzrokiem znaczącym że nie warto strzępić języka żeby odpowiedzieć komuś takiemu jak on.
- no więc. dostaniecie mapę. Według niej musicie iść do sędziwego pustelnika..
- ghihi mysilałam że żółwiego ^^- zachichotała Katia
- ekhm- Zel stracił wątek - sędziweego.. pustelnika i tam podjąć treningi.
- a po co?- Sunny spojrzała na Zelgadissa bezmyślnym wzrokiem (był bardziej bezmyslny od wzroku Gourrego gdy się go zapyta co wie o fizyce kwantowej [:DDD tym samym rostrzygamy konkurs na najbardziej bezmyślny wrok )
- no.. żebyście byli silniejsi?
- a po co?- Moony spojrzał się na Zela wzrokiem jeszcze bardziej bezmyślnym niż Sunny. Więc konkurs nadal trwa.
- zebyście mogli pokonoywać wrogów by..- poczuł wzrok Amelii- i ten no szerzyć prawo, dobro i sprawiedliwość.
- aaa pooo cooo - oba dzieciaki rozdziawiły usta i spojrzały na Zelgadissa takim wzrokiem że egzekwo zajęły pierwsze miejsce w konkursie na najbardziej bezmyślny wzrok ^^
- trzymajcie mnie.. - jęknął Zel
- a tak przyokazji.. gdzie jest ten dup... ekhm ^^"- Katia chrząknęła widząc Amelię- dddooooobry człowiek Veneth?
- Flawiusza po raz kolejny wyrzucili ze szkoły i tym razem nie chcieli go przyjąć, nawet ze względu na królewskie pochodzenie.. no i musiał wyjechać do szkoły w innym mieście. - powiedziała Amelia nie kryjąc zgrozy w głosie
- mamo mamo mamo a..- nagle do sali wbiegło.. coś... a potem się zacięło widząc gości
- o, Danielku, dobrze że jesteś, wejdź i przywitaj się z gośćmi.- zagruchała Amelia głosem Petuni Dursley do Dudleya ^^
- dzieńdobry nazywam się Daniel - dygnęło to coś
- aleś ty brzydki ][ ... - jęknęła Katia
Owszem Daniel był piegowatym dziesięcioletnim chłopcem z przylizanymi włosami nadal związenymi w dwa kitki. Prawdę mówiąc spod piegów ledwo co było mu widać twarz. Był on straaasznym kujonem i fanatykiem sprawiedliwości.
- wyprasam sobie ! - zaseplenił Daniel przez przypadek śliniąc wszystko na około
- ale ty masz soczystą wymowę człowieku - westchnęła Kriss ścierając kropelki Danielej śliny z ręki.
- weś ty idź stąd bo nie mogę się na ciebie patrzeć ][ ...- Katia nie patrząc na niego zamachała ręką
Owszem, Daniel wyróżniał się wśród wszystkich postaci z moich fików [:DDD u mnie oczywiście wszyscy sa piękni, o nienagannej figurze i tłuszczyku lub jego braku w odpowiednich miejscach oraz w mięśniach w odpowiednich rozmiarach ^^.. a Daniel to poczwara ..
- mamusiu, a oni se ze mie śmiejom ! - zaskrzeczał Daniel szarpiąc matkę za rękaw
- spokojnie Danielku, wszytko będzie dobrze.
- tylko nie mów że te dziecko pujdzie z nami na trening ][ - jęknęła Katia
- a w życiu ! mój Danielek ma za delikatną skórę żeby wybierać się na takie wyprawy ! a pozatym musi się uczyć życia i rozwoju psychicznego małż środkowozimbabweńskich podgatunek 13 rzędu 1780095.
- rozumiem.. - jęknęli wszyscy
- macie mapę- Zel wręczył im rulon papieru - idźcie juz chcemy mieć spokój.
- coś ty powiedział? - Kriss podzeszła do niższego od niej Zelgadissa
- nic takiego..- Zel zbladł jak ściana widząc wnętrze huty w jej oczach
- a na mnie krzyczysz..- westchnęła Lina
- ja nie puszcam Fire balli na wszystkie strony tak jak ty.- warknęła Kriss
- bo nie umiesz. - prychnęła Lina
- a założymy się?
- co?
Kriss stanęła na środku sali.
- FIRE BAAAAAAAAAAALLLLLLLLLLLLLLLLLLLLL !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

*SSSSSSSSSSSSSSRRRRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU*

- c..co to było..? - jęknęli wszyscy
- AAAAAAAGHHHH - pisnęła Amelia - moja piękna mozaika ścienna !!!!!!!
Owszem, przed Kriss była pustka, którą wcześniej była dośc solidna ściana.
-K..Kriss.. skąd ty to umiesz.. - wydusiła Lina
- tak wiele razy to na mnie zużytkowałas jak nie chciałam jeść kaszki.- powiedziała niewinnie Kriss- ale nic więcej nie umiem i nie mam zamiaru się nauczyć.
- ale .. ty masz wielkie zdolności..
Kriss wzruszyła ramionami.
- hej, najlepiej jak wyruszymy na ten trening od razu- zaproponowała Katia
- w drogę !
- pa dzieciaczki ! - wszyscy rodzice krzyknęli do swoich dzieci, obcałowali, obściskali, także ich pierworodni wreszcie mogli wyruszyć.

rozdział drugi. wyprawa. pobyt nad rzeką. atak. ktoś nowy - przyjaciel czy wróg?

- nie podoba mi się to wszystko. - powiedziała Sunny gdy wreszcie wyszli z miasta
- dlaczego?
- a nie wiem, tak se powiedziałam żeby zainicjować rozmowę.

[GLEBA]

- to wszystko to poroniony pomysł.- westchnęła Kriss - po co ja się wogóle ruszałam z domu.
- ach popatrz jaki świat jest uroczy ^^ - zachwycała się Katia tańczonc w promieniach słońca.
- wyglądasz jakby cię po raz pierwszy na dwór wypuścili.. życie w ciemnym zamczysku zdecydowanie źle na ciebie wpływa ==" - zauważył Moony
- co ty tam wiesz ! - Katia nie przejmując się słowami Mooniego nadal pląsała. Była przykładem radości ducha..
- zejdź na ziemię, bo cię z chmurą pomylę. - warknęła Kriss. W tym momencie powinien runąć deszcz ^^
- czy ty nie potrafisz się cieszyć z życia, przyrody..? ^^
- zaczynam żałować że wogóle wybrałam się z wami na tą wyprawę..
Szli w milczeniu, jedynie Katia wydawała z siebie radosne pienia biegając w tą i weftą. Doszli do jakiegoś miasta.
- głooodni jesteśmyyy- zawyli równocześnie Sunny i Moony
- ludzie ^^" przecież jedliście przed wyjściem..
- no to co..
Weszli do restauracji "Pod Sosną"

TYMCZASEM NA TEJ SOŚNIE

- hmmm.. apetyt Liny + apetyt Gourrego = BIG APETYT ^^
- tak kochanie.. siorb! - Stella pociągnęła łyka herbatki - nie wiem jak im ta wyprawa pujdzie.. skoro po parunastu minutach już sie zatrzymują...
- zaiste.. jeszcze herbaty kochanie ^^?
- oczywiście misiu.

*CHLUPU CHLUPU CHLUPU* - Xelloss nalał cherbate z czajniczka do filiżanki Stelli

- mam nadzieje że nasz plan się powiedzie.
- taaakk.. te dzieciaki czeka SOLIDNY trening..
- ghihihi ^^
- ghihihi ^^

TYMCZASEM W RESTAURACJI

- a ja myślałam że Lina tylko potrafi tak jeść.. - pokręciła głową Katia widząc Kriss, Moony i Sunny pochłanianych tony jedzenia- tylko ja chyba jestem tu normalna...
Nasi nowi bohaterowie opróżnili restauracyjkę z półrocznych zapasów w parę minut ^^ i wyruszyli w świat.
- och las ^^ - Katia się szeroko wyszczerzyła
- dlaczego ciebie cieszy wszystko oprócz cegły budowlanej..? - -"
- ja się wychowałam w kulturalnym zamczysku, a nie tak jak ty, dziewczno z prowincji !!!
- odezwała się..
Nagle zatrzymali się. Na drzewie wisiał sporawy list gończy.
- "pustynna mucha - najgroźniejszy przestępca ukradł starożytny oręż królestwa Naab. Za żywego lub martwego - 100000000000 € " hmm całkiem niezła sumka - cytowała treść listu Kriss
- zdjęcie zamazane.. jakiś ptak nasrał.. BUEH - zauważyła Katia
- o co chodzi?- zapytał się Moony
- i tak nie zrozumiesz.
- zmęczona jestem. Rozbijmy obóz.- westchnęła Sunny
- pogięło cię? jest dopiero południe !!! - zauważyła Katia
- JAK TY DO MNIE ROZMAWIASZ !!! - Sunny z rozmachem wyjęła miecz
- CZY TY ŚMIESZ MI GROZIĆ ???? - Katia otworzyła różowe oczy (po tatusiu hłehłe) , niebo pociemniało, i zaczęła otaczać ją dziwna aura.
- jesu, uspokuj się.- Katia poczuła lodowaty wzrok Kriss- Sunny ma rację. Na pierwszy raz już wystarczy.
- I TY TEŻ PRZECIWKO MNIE !!! TYŚ, KTÓRY CIEMNIEJSZY OD ZMROKU... - Katia recytowała zaklęcie, które niegdyś nauczyła ją Lina na prywatnych korepetycjah (za pokaźną sumkę oczywiście hłehłe, a co, stać starego Xella ^^)
- Katia =="- Kriss złapała Katię za nadgarstek.
Katia się uspokoiła.
- awrr.. już jestem spokojna.
- no ja myślę. - zmierzyła ja lodowatym niczym zero absolutne Hyogi wzrokiem. - idę się odświerzyć nad rzekę. Wy gdzies tu rozbijcie obóz.
Kriss poszła wolnym krokiem nad rzekę. Znajdowała sie ona nieco w głębi lasu. Dziewczyna przysiadła na kamieniu i zapatrzała sie w kryształową wodę. Nagle usłyszała turkot kopyt na przeciwległym brzegu. Dziewczyna odruchowo schowała się za drzewem.
Po drugiej stronie rzeki pojawił sie jeździec na hebanowoczarnym rumaku. Pośpiesznie sie rozejrzał, i zaczął nasłuchiwać. Zorientawszy się, że niczego nie słyszy zasiadł z konia.
Kriss dopiero teraz mogła zobaczyć jak ów chłopak wygląda. Miał roztrzepane czarne włosy związane w kitka. Jasno piwnymi oczami wypatrywał każdego, chociażby najmniejszego ruchu w drzewach. W uchu miał kolczyk, przypominający kieł wilka, lub czegoś jeszcze innego ^^. Ubrany był w luźną białą bluzę i takież spodnie.
Ten oto młodzieniec rozejrzał się jeszcze raz dookoła, niebezpiecznie zawiesił wzrok na drzewie, z którym skrywała się Kriss, a stwierdziwczy że wszystko w porzątku, spowrotem podszedł do konia. Odczepił z siedła pakunek i odwinął go.
W środku znajdował się piękny, wysadzany rubinami i szafirami miecz o złotej rękojeści. Chłopak wziął go do ręki i wykonał kilka ruchów. Widać że był obeznany z tego typu walką.
Wsadził miecz do także złotej, wysadzanej diamentami pochwy (no bez skojarzeń, to taki schowek na miecz [:DDD) i spowrotem zwinął go w materiał i przyczepił do siodła. Podszedł do rzeki i przykucnął, zeby obmyć rękami twarz.
- AAAAAA PSIK !!!!!!!!!!!!!!!!! - rozległo się za drzewem. Kriss przytknęła pośpiesznie rękę do ust, jakby myślała że to coś pomoże.
- ktoś tam jest..? - zadał pytanie retoryczne chłopak - LEWITAAASJĄ !!! - i efektownym susem niczym z matrixa, znalazł się na przeciwległym brzegu. Kriss wiedząc że prędzej czy później i tak ją znajdzie, postanowiła wyjść mu naprzeciw.
- o jaką sztukę tu mamy.- chłopak spojrzał na nią tak, że każdej dziewczynie by się zrobiło ciemno przed oczami - jesteś jedną z tamtych?
- jakich "tamtych"?
By kontynuwali sobie tą milutką pogawędkę, gdyby nie dało się słyszeć na przeciwległym brzegu tętętu kopyt.
- o kur zapiał !!! LEWITASJĄ !!! - chłopak susem przeskoczył rzekę, wsiadł na swojego rumaka i popędził w ciemny las.
- co to było..? - zapytała się sama siebie Kriss i wróciła do akurat męczącej sie z zapaleniem ognia Sunny.- gdzie reszta?
- jaka reszta? niczego nie kupowałam !
- aaagrrrhh.. reszta załogi..
Sunny spojrzała się na nią pytającym wzrokiem.
- GDZIE JEST KATIA I MOONY !!!???
- a, to trzeba było tak od razu. Poszli na grzyby.
"na grzyby?"- myślała Kriss-"nie chcę sie domyślać co ta nimfomanka z nim zrobi.. lepiej ich poszukam"
Lecz to nie było łatwe dzięki hmm rozmowie prowadzonej między Katią a Moonym.
- no choć, nie wstydź się..
- ale.. nie wiem czy mogę..
- no choooć.. [szelest zdejmowanego ubrania]
- KATIA !- rozległ sie tak stanowczy, że aż przygważdżający do ziemii głos Kriss.
- hę? Kriss ^^'''''''''' - Katia pośpiesznie nałożyła bluzkę - myslałam że poszłaś nad rzekę..
- jezeli jeszcze raz tkniesz mojego brata.. [grom z nieba]
- no dobrze juz dobrze.- Katia się zmieszała
- idziemy stąd. To miejsce mi się zdecydowanie nie podoba. Widziałam pewnego chłopaka..
- a ładny?
- [CENSURED] - Kriss złapała się za głowę- a co cię może obchodzić czy ładny !!! chyba raczej to co powiedział !!!
- aj idź ty.


***

Zapewne już dawno stwierdziliście że to opowiadanie zaczyna robić się nudne. Ja też to z wielkim bólem stwierdzam. Więc trzeba by przyspieszyć akcję.

***

[TUP-TUP TUP-TUP]

- słyszałaś to..? - Moony złapał Kriss za rękaw
Po chwili przez drzewa przedarła się grupa ludzi na tęgich koniach (takich podobnych co wozy ciągną^^ tylko że te są czarne)
- niszczycie przyrodę ! -warknęła Katia patrząc na podeptaną ściółkę.
- mam to gdzieś. Szukamy muchy pustynnej i jego wspólników.
- i co my mamy do tego?
- a na ten przykład.. co ci wisi na szyi?
- ee naszyjnik?- zapytała się druzgocacą ironiią
- dawaj- facet wysunął usyfione łapsko w kierunku Kriss- jeżeli ci życie i cnota miła.
- cnota? o co ci chodzi palancie?
Na ustach gościa zagościł obleśny uśmieszek.
- dawajcie mi wszystko co macie cennego.
- a.. mucha pustynna?- zainteresowała się Katia
- mucha poczeka. Załatwimy go wcześniej czy później. Dawajcie złoto. - gościu niespodziewanym ruchem zdarł Kriss branzoletkę
- ty CHAMIE !!!
- pożałujecie że kiedykolwiek nas spotkaliście.. - Katia rozbłysła światłem - FIRE ARROW !!!!

*FFFFFFFFFFUUUUUUUUUUUUUUUUUUUCH*

tzw. Ognio - strzała załatwiła wszystkich na miejscu.
- słabiutkie.. jednak w moim wykonaniu druzgocace.. w końcu nie każdy jest pół- mazoku, pół- złotym dzieckiem ^^
- i nie każdy nie potrafi się tak skupić na walce jak ty. - i Katii urwał się film. Po chwili za nią się pojawił taki sam dryblas a za nim wataha innych.
- czego chcecie- Kriss niewzruszenie stała w miejscu
- twojego złota... wydania muchy pustynnej.. lub ciebie.. do wyboru - zarechotał
- złota wam nie dam.. gościa nie widziałam, a nawet jakbym go widziała to bym go nie wydała, bo go nie znam. A co do mnie.. to..
- ta pani się nie zgadza. - usłyszeli głos z góry.
- MUCHA PUSTYNNA ! DO ATAKU CHŁOPAKI !!!
- RA TILT !!!!!!!

*JEBUT*

I wszyscy leżą ^^.
Gościu zeskoczył z drzewa. Ku zdziwieniu Kriss był to ten sam, którego zobaczyła nad rzeką.
- siema laska. Znów się spotykamy.
- ściągnąłeś na nas kołopoty.- syknęła Kriss - co to za bydlęcia?
- a oni. Zadarłem z ich szefem. Ukradłem mu pewną błyskotkę. -pokazał Kriss rubin wszysty w pas.
- to ty jesteś..
- mucha pustynna z Bzykowa, miło mi.
- a mi nie. Przez ciebie będziemy mieli duże kłopoty.
- oj nie przesadzaj, trzeba było dac się zgwałcić.

*TRZASK*- gościu dostał z liścia ^^

- bolałooo.. dziewczyno, ty jesteś agresywna =="
- awwwrr i miało boleć.
- co się stało? usłyszałam hałas i.. - nadbiegła Sunny - ooochhh - utkwiła nieprzytomny wzrok w gościu
- dzień dobry.
- nie.. jesteś zbyt piękny żebyś był prawdziwy...
Gościu zrobił głupią minę i podrapiał sie po głowie.
- dziękuję za komplement. A przy okazji. Musimy się stąd wiać. Tamci na koniach pociągowych mogą w każdej chwili wrócić i to w większej ilości.
- jacy "my"? to twoja sprawa, nie nasza.
- no jeżeli tak śpieszno ci pozbyć się złota.. chociaż..[błysk w oku] możesz je oddać mi.
- nie myśl o tym.
- a to czemu...- obejrzał ją ze wszystkich stron- za twój naszyjnik dostałbym bardzo dużo, a twoja koleżaneczka śpi.- podszedł do Katii - ta to jest nieźle w złoto wyposarzona. Jakaś nadziana, tak?
- ostrzegam cię..
Gościu zerwał Katii naszyjnik z szyi, a potem wziął sobie jej kolczyki. Już miał się brać za pierścionki gdy..
- Moony. Sunny. Bierzcie go.
- IAAAAAAAAAAAA!!!

*TRZASK*- gościu błyskawicznie wyjął miecz i zablokował nim ciosy rodzeństwa.

- chcecie się bić? dobra.
Zaczęła sie efektowna walka. Sunny i Moony nie spodziewali się takiego obeznanego z walką przeciwnika. Co chwilę odparowywał ich ciosy. Lecz w końcu, gdy Sunny miała zamiar zadać mu druzgocący cios, a Moony na ułamek sekundy odwrócił uwagę by spojrzeć co ona ma zamiar zrobić to..

*ŚWIIIIST*

- och ! ja krwawię ! umieram ! - Moony osunął się na ziemię
- tylko cię drasnąłem jełopie ==" za pare dni powinieneś się wylizać.
- zapomniałeś o mnie- warknęła Sunny
By zaczęli się bić, lecz otoczyli ich kolejni zbirzy.
Tak więc nasi przyjaciele zjednoczyli się przeciwko wspólnemu wrogowi. Zbirów było kilku więc się z nimi szybko uporali.
- chyba więcej na nas nie naślą. Wykończyły im się wojska.- powiedział gościu odkładając miecz.- a czemu ty nie walczyłaś? nie umiesz?
- nie chciało mi się uczyć. - warknęła - jesteś ranny. Musisz przemyć ranę, bo będziesz miał zakażenie.
- odkąd się tak o mnie troszczysz? przed chwilą mnie nienawidziłaś.
- pomagam każdemu bez wzglądu co do niego mam.
- aaaauuu - gościu wydał teatralny jęk niby że go bardzo boli
- ale udawać nie musisz. Wyglądałeś na twardszego.
- kashlu kashlu - gościu się zmieszał i wyprostował się jak he-man. Jednak stróżka płynącej krwi zacierała to wrażenie.
- choć, jełopie. Moony, zajmij sie Katią.
Tak więc cała piątka udała się nad rzekę. Jak zwykle świeciło piękne słońce odbijając się w nurcie rzeki.
- jak cie zwą?- zapytał się w końcu gościu gdy Kriss kończyła oczyszczać mu ranę
- nie powiem ci bo ty mi nie powiesz.
- skąd wiedziałaś?
- złodzieje kalibru takiego ja ty nie zdradzają swoich imion.
- to miał być komplement..?
- interpretuj to jak chcesz. A teraz żegnam. - skończyła zakładać mu bandaż i wstała
- a nie pujdę. Zmierzam na trening do sędziwego mistrza, a jak widziałem wy idziecie także w tamtą stronę.
- wątpie żeby przyjął takiego kogoś jak ty.
- phe! ale zaryzykować warto.
- dobra, możesz iść z nami. Pod warunkiem że nie będą cię ręce świerzbiły żeby nam coś ukraść.
- dzięki, jesteś kochana ^^
Kriss poszła do obozu soczyście oblana rumieńcem.

rozdział trzeci. Fly (tak nazwałam w skrócie muchę pustynną). Żądza (bynajmiej nie pieniądza) Katii.

- zamiast tak siedzieć jak kot srający na puszczy mógłbys skombinować trochę żarcia =="- warknęła Kriss - upoluj jakiegos jelenia, co?
Lecz gościu był zbyt zafascynowany sobą by odpowiedzieć. Z narcyzmem spoglądął w lustro.
- nie mogę.. jaki ja jestem piękny jaki..- przejechał ręką po klacie tak że asz mnie ciarki przeszły - seksowny.. nic dziwnego że nikt nie może mi się op.. AAAAAAAUAAAA
- ODPOWIESZ MI NA PYTANIE ??? - wydarła się Kriss tuż po rzuceniu w niego wielkim kawałkiem drąga
- bij grzyba - gościu trzymał się za obolałe miejsce - nie mam zamiaru słuchać się takiej granatowłosej jak ty..
- COŚ POWIEDZIAŁ???
- to będzie boleć.- pokrecił głową Moony

I bolało ^^

- ach ! podrapałaś mi twarz ! co z moim supermęskim podbródkiem? - gościu z bólem patrzał w lustro
- (---)aj
Lecz po chwili obudziła się dotychczas leżąca nieprzytomna Katia.
- hep ! gdzie ja jestem.. pamiętam jakby ktoś mnie walnął w głowę czymś twardym .. och czy ja jestem w niebie ^^?- Katia spojrzała zamglonym wzrokiem na gościa
- nie patrz sie na niego takim pożądliwym wzrokiem bo aż mi się niedobrze robi ==" - warknęła Kriss
- achh.. - chciała zadzwonić swoimi kolczykami, lecz - ejj gdzie moje kolczyki..?
- o to się pytasz ?- gosciu wyjął je z kieszeni i zamachał nimi - zachowam je sobie, gdybyście chcieli wyciąć mi jakiś numer.
- raczej ty nam wytniesz ^^"
- a propos.. pokażę wam mój najnowszy nabytek...- nagle przeciagle gwizdnął. Po chwili nadbiegł jego hebanowo czarny rumak. Gościu wstał i odczepił pakunek, po chwili odwinął go. Ku oczom wszyskim ukazał się wspaniały miecz.
- tym mieczem się bawiłeś dzisiaj rano.. niezła błyskotka.. skąd ją masz?- powiedziała Kriss
- mówi wam coś Naab? podobno ma niezwykłą moc.. ale oprócz tych kamieni szlachetnych nie widzę w nim nic niezwykłego.. HA ! - zamachał nim
- jak ci się go udało ukraść? przecież był niezwykle dobrze strzeżony!
- ha! [błysk w oku] ma się ten fach.
- a tak przy okazji.. wyglądasz na młodego.. takie dzieci jak ty powinny siedzieć w szkole.
- dzieci ==" nawiałem ze szkoły.
- nieładnie
- prześpij się ze mną ^^^^^ - wyjechała nagle Katia
- kashlu - -" mam swoje zasady dziewczyno..
- och! czyrzbym była brzytka lub niezgrabna [mach mach nózką, roczką, biustem, rzęsami] no nie bądź taki ^_-
- mam swoje zasady --" nie śpię z dziewczynką która znam dopiero od kilku godzin...
- oooch prawiczek? uwielbiam takich..
- spiździaj kobieto !!! - gościu odtrącił natarczywą Katię
- phe! nie wiesz co tracisz!- odwróciła się na pięcie i poszła
- co za dziwka ==


Nudne, nie? Co czeka naszych bohaterów w kolejnych częściach? Kim jest tajemnicza mucha pustynna? Co do tego wszystkiego mają Xelloss i Stella? Co to znaczy SOLIDNY trening? Co grozi Kriss?
O tym w kolejnych częściach !

C.D.N.


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.52190700 1315686997
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!