Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #02
 
Treść fanfika..
Prawa autorskie: właśnie tu wynika pewien problem, otóż wiadomo,że Slayers nie należy do mnie,ale w tym cześci i w dalszych pojawia się postać Deo Deline. Ja jej NIE wymyśliłam. Nie wiem też do kogo ona w grunci rzeczy należy(albo do Deo Deline albo do Virgi Ca tak sądzę) W każdym razie NIE do mnie! Oki to miłęgo czytania.


Promise me!!!

Part two- Deo powraca!!!!!!!



Xelloss szedł ciemym korytarzem. Bardzo szybko.
-Dośka! Gdzie jesteś do cholery!- Był zdenerwowany. Dziewczyna podniosłą lekko głowę.Zacisnęłą pięść.Pojawiła się tuż przed nim.
-Miałeś mnie tak nie nazywać!!!- Wydarłą się.-Nie jestem proszkiem do prania. Mam na imię Deo idioto!- Usmiechnął się. Po chwili spojrzał do pokoju. Mina mu zrzedła. W środku stał komputer. Jego jasna łuna odznaczała się na ciemnym tle . Spojrzał na nią srogo i teleportował się przed monitor.
Przeleciał wzrokiem tekst.
Odwrócił się gwałtownie.
-Miałaś tego nie pisać!- Teleportowała się za niego. Szybko zapisała dokument.- I do tego ciągle piszesz o tym samym!
-No i co z rego! Przecież widzę, że bylibyście ładną parą.
-Boję się,że ty mnie kiedyś wrobisz w jakiś romans.
-No, ale... przyznasz,że są ładne literacko.- Spojrzał na nią naburmuszony.
-Nikomu tego nie pokazuj. To rozkaz.-Zamknęłą plik i wyłączyłą komputer. Uśmiechnęłą się.
Zaczęła nucić piosenkę.W ręku trzymała dyskietkę.
-Boże, tylko nie to!!!!!!- Krzyknął. Przycichła na chwilę.
-No nie ja już mam tego dość! Jak ja mogę z tobą wytrzymać?!!!- Złapał ją za rękę.
-O możesz, możesz. To je się zastanawiam dlaczego ci na tyle pozwalam. Chodź do mojego pokoju.
-Wróciłam na Wolf Pack Island dopiero tydzień temu!
-Misja wykonana?
-Jasne szefie. Śmiesz we mnie wątpić?
-Lepiej nie pytaj mała.
-JA WCALE NIE JESTEM MAŁA BAŁWANIE!!!!!
-NIE ODZYWAJ SIĘ TAK DO MNIE IDIOTKO!
-TO PRZESTAŃ BYĆ ZŁOŚLIWY!!!
-TO TY PRZESTAŃ ZE MNIE DRWIĆ ROZPUSZCZONY DZIECIAKU!!!
-MÓWIŁAM, ŻE NIE JESTEM DZIE...huh...huh...ckiem.-Zdyszała się. W końcu nie mogła wrzeszczeć bez przerwy.W ciszy weszli do obszernego pokoju. Z boku stała imponująca półka pełna zakurzonych książek.
-Dawno tu nie sprzątałem...fakt.
-No bo ciągle jesteś z nią.^^- Dostała cios przez głowę. Złapała się za czoło.
-Auuu... to bolało...
-Może wolisz klapsa wiadomo gdzie. Akurat w tych spodniach nie mam paska, ale gdzieś w szafie powinien się znaleźć...- Spojrzała na niego przestraszona.
-Nie odważyłbyś się...- Otworzył figlarnie jedno oko. Uśmiechnął się złowrogo.
-A chcesz się przekonać... give me only a reason...- Spojrzała na niego z powagą. Przypomniała sobie. Jakieś pięćset lat temu dostała w ten sposób. Był wtedy naprawdę mocno zdenerwowany. Wolała nie przypominać sobie tego co zrobiła. To było straszne. Tylko jeden jedyny raz... naprawdę się go bała.Raju, w obcowaniu z Xellosem trzeba było pamiętać o jednym... nigdy nie drwić z...
-Dobrze, że zrobiłaś tunel. No i cudownie, że mam coś takiego jak astral... całe szczęście.-Łypnął na nią.- No to teraz mi coś opowiedz o tym Tokio. W końcu nieźle je znasz...
-No byłam tam jakieś piędziesiąt lat temu...- Wyjęła laptopa i rzutnik slajdów.
-W końcu nie darmo jesteś pół elfem...- Spojrzała na niego z dziwną troską w oczach.Zbliżyła swoją twarz do jego.
-Czy ty się czymś nie martwisz?
-Nie.- Odpowiedział obojętnie.- Niby czym?
-Siedzę tu już z tobą ponad osiem wieków. Przecież potrafię wyczuć kiedy kłamiesz.
-No dobra, ale ci nie powiem Dosiu.
-Ale ja wca...D...ddd...DOSIU?!!!- Rzuciłą sie na niego, próbując go udusić. Podtrzymał ją za ręce, żeby na niego nie wpadła. Stracił równowagę i opadł na łóżko. Szybko sie przekręcił. Po chwili leżał na niej przyciskająs swoimi nadgarstkami jej dłonie.Podniósł się lekko. Nawet nie dyszał.
-No i co Dosiu?- Spojrzała na niego z ogniem w oczach.- Mam cię puścić czy sobie tutaj tak poleżymy?- Nadal się nie odzywała. Przecież trenowałą przez cały czas, a... a on nadal był nie porównywalnie silniejszy w walce wręcz. Magia co inego. Jak walczyli razem oboje po wszystkim byli zmęczeni. Zresztą sama miała po części trochę jego mocy w sobie.- Przecież wiesz,że mnie nie pokonasz.- Uśmiechnął się wrednie.-Nigdy.^^- Zacisneła zęby ze złości. Nagle włożył jej ręce pod ramiona i szybko podniósł. Po chwili postawił na ziemi obok siebie.
-No dobra... wezmę tego laptopa okej?
-Phi... bierz go sobie...-Odparła naburmuszona. Wręczyła mu trzy dyskietki.- Tu masz trochę wiadomości. Będziesz miał nad swoimi przyjaciółmi przewagę. Znasz się na elektronice.- Zaakcentowała ostatnie słowa. Łypnął na nią.
-No dobra...-Powiedział przeciągle- ...to ty mnie nauczyłaś. Dzięki. W końc już od dawna znosisz na wyspę te graty z przyszłości.- Zarumienił się lekko.- Ekhm... mam jedną prośbę...-Popatrzył na szafę stojącą w rogu. Uśmiechnęła się. Wiedziała o co chce ją poprosić. Uwielbiała to. On nienawidził.Westchnął przeciągle.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Lina- ubrana w niebieską suknię, szare rękawiczki i białe buty na obcasach. Klnęła w duchu.
Amelia- ubrana w różowo- żółtą sukienkę była w swoim żywiole.
Filia...eee...( autorka się rozgląda)... smoka nie było.
Zelgadis i Gourry oboje w szarych garniturach. Zel na obojga nakładał iluzję. U niego problemem była twarz u szermierza natomiast włosy. Za nic nie chciał ich sobie ściąć. Tak więc chimrka musiała uważać nie tylko na siebie. Podniosła oczy do góry. Dziewczyny schodziły po schodach.Stanął jak wryty.Amelia szybko do niego podbiegłą łapiąc jego ramię. Zarumienił się nieźle. Gourry podszedł do Liny. Pogłaskał ją po głowie.
-Nie martw się... mnie też niewygodnie, niedługo będzie po wszystkim.- Szepnął wesoło. Spojrzała na niego. Nagle jej wzrok spoczął na kelnerze niosącym przekąski. Uśmiechnęłą się przebiegle. Toż to był jej żywioł.
-No tak... przecież to Lina Inverse...- Cichy głos należący do człowieka stojącego w koncie odbił się niezauważalnie po sali.
-Bal czas zacząć!!!- Amelia podskoczyła do góry ciągnąc za sobą Zelgadisa.

Kim jest Dosia( dobra wiem, że wy wiecie-_-")?( NIE JESTEM DOSIA!!!- dop. Deo)
Gdzie jest Filia?
Kim jest człowiek stojący w kącie?
Czy to jest człowiek?
Dlaczego Xellos nie lubi szafy?
Co uwielbia Deo?
Co takiego kiedyś zrobiła, że niemiłosiernie bała się Xellosa?
Dlaczego on jest od niej silniejszy?

To be continued.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.09968300 1314501197
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!