Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Smok Ciemnosci
Misja Valgaava
rozdział #02
 
Treść fanfika..
Misja Valgaava, #2

***Znów krótki wstęp***

Witam w drugiej części mojego opowiadania. Wiem, pierwsza część była nudna,
ale ta chyba jest ciekawsza. Zapraszam do lektury.

***Koniec krótkiego wstępu***




Rozdział trzeci. Stolica.


Nagle coś obezwładniło moje skrzydła i zmusiło do lądowania. Gdy podniosłem
się, moim oczom ukazały się... groby Starożytnych Smoków. Powróciły
wspomnienia. Złote Smoki przybywające po broń Starożytnych Smoków, dającą
władzę nad światem. Wszystkie Starożytne Smoki, włącznie ze mną, broniące
swej siedziby . Rzeź, uczyniona przez Złote Smoki i ja, jako mały,płaczący
przy zwłokach ojca-przysięga, którą mu wtedy złożyłem: że wytępię wszystki
Złote Smoki. A teraz przypomniał mi się jeszcze okropny ból - ten, przez
który nie mogłem zaatakować Gaava - samy. "I dobrze się stało" pomyślałem.

-Dotrzymam obietnicy, ojcze.-powiedziałem-Lecz teraz zobaczę, co stało się
ze Stolicą podczas mojej nieobecności.

Gdy wszedłem do Głównej Siedziby, obezwładnił mnie potworny ból głowy. Udało
mi się go jednak przezwyciężyć. Spojrzałem na ściany: obwieszone były
czaszkami i kośćmi wszystkich Starożytnych Smoków. Znów wyzwolił się we mnie
gniew.

-Kapłanie!- krzyczałem na cały głos. Słychać w nim było nutę szaleństwa.
Przynajmniej tak miał brzmieć.

Po chwili usłyszałem spokojny głos i uspokoiłem się.

-Ach to ty, młody Var Agaresie. Nareszcie wróciłeś.

Odwróciłem się i zobaczyłem Kapłana.

-Najwyższy Kapłanie-powiedziałem i ukląkłem na jedno kolano-jestem.

-Wstań.-powiedział Najwyższy Kapłan. Wstałem.-Powziąłeś decyzję, że pomścisz
Starożytne Smoki.

-Tak. Złote Smoki niedługo już będą tylko legendą.-powiedziałem głosem, w
którym brzmiało pragnienie zemsty.

-Valgaavie, zastanów się, czy warto zabijać wszystkie Złote Smoki. Filia,
była kapłanka Świątyni Ognistego Smoka, zrozumiała błąd swych ojców, i
chciała go naprawić. Dlatego, po zabiciu Dark Stara, zabrała twoją kulkę
życia i wychowała cię. Powinieneś być jej wdzięczny.-powiedział Kapłan.

-Tak, Najwyższy Kapłanie. Ale czy to, że jeden Złoty Smok żałuje postępku
swych ojców, wróci życie Starożytnym Smokom?-spytałem.

-Oczywiście, że nie. Jest jednak coś, co może to sprawić. Jest to Zaklęcie
Pojednania. Musisz odnaleźć wszystkie jego części, lecz najpierw znajdź mapę
ze wskazówkami.-z tymi słowy Kapłan znikł.

-Tak, Kapłanie. Zrobię to.-powiedziałem- Lecz gdzie mam szukać mapy ze
wskazówkami?

-Dowiesz się tego od Opiekunki-usłyszałem głos dochodzący jakby z Zaświatów.
To był głos mego ojca.

-Ojcze!-Krzyknąłem, lecz nikt już się nie odezwał.-Dobrze. Wyruszam. Czeka
was wspaniałe nowe życie, Starożytne Smoki!

Wyszedłem z Głównej Kwatery, zamknąłem oczy i słuchałem... łańcuchy
dzwoniące o krzyże, wiatr, gnający wciąż do przodu.Wziąłem głęboki wdech,
otworzyłem oczy i rozwinąłem skrzydła. "Odnajdę je. Odnajdę Zaklęcie
Pojednania"-obiecywałem sobie-"Lecz kim jest Opiekunka?"


***AAAAAAAAAAAAACCCCCCCCCCCCCCHHHHHHHHHHHHHHHH***


Zacząłem robić się śpiący. W końcu wylądowałem na drzewie, wygodnie się
ułożyłem i zasnąłem.


Rozdział czwarty. Wyprawa


- HEJ! POBUDKA!!

Ten krzyk wyrwał mnie ze snu.

- Co się stało? AAAWWW!!!!-ziawnąłem i dopiero otworzyłem oczy.

- Śniadanie na stole, ot co!-odpowiedział głos dziewczyny i... zobaczyłem
Ferię.

- Skąd się tu wzięłaś?!- spytałem zdziawiony.

- Jak ci już wiadomo, jestem Opiekunką Natury. A że cię polubiłam,
postanowiłam, że zlokalizuję twoje położenie i, jeśli pozwolisz, dołączę się
do ciebie.- powiedziała.

- Jasne, że pozwolę.-odpowiedziałem- Jesteś taka ładna-zarumieniła się- i
dobra. Ale czy wiesz, po co i dokąd zmierzam?

- Oczywiście, że wiem. Wszystkie Opiekunki mogą czytać myśli. Oczywiście
tylko te, które chcą udostępnić ich właściciele-dodała pośpiesznie, widząc
"chmurę" przebiegającą przez moją twarz.

- I to na wasze szczęście-mruknąłem.

-Proszę, Valgaavie, zjedz śniadanie.-powiedziała Feria i wepchnęła mi tacę z
jajecznicą w ręce. No to zacząłem jeść.


***MLASK, MNIAM***


(Jak wy byście się czuli nie jedząc przez 3 dni?!)

- Dziękuję ci za pyszne śniadanie, Ferio. Świetnie gotujesz.

-Nie ma za co. A co do tego, że dobrze gotuję, to uczyła mnie tego sama
mistrzyni Bellatrix. Podobno przerosłam ją w tej sztuce.

Ułożyłem się wygodnie na konarze drzewa (o dziwo, był miękki) i słuchałem,
jak to Opiekunka Natury uczyła się gotować, władać naturą itp. W końcu
trochę mnie to znużyło i zasnąłem.

-Czy ty mnie w ogóle słuchasz?!

-Chrap...gdzie jest mój miś?...Chrap!

-Obudź się!

-...Muszę mieć mojego misia!...Chrap!

-Piorunie, walnij w tego bęcwała, bo zaraz ja go walnę!- wymamrotała
rozśmieszona Feria.


***JEBUT***


-Co, co siem stało?- wstałem taki z letka oszołomiony i osmalony.

-A, nic takiego! Tylko zasnąłeś i zacząłeś gadać: "Gdzie mój miś? Muszę mieć
mojego misia!!". CHA CHA CHA CHA CHA CHA CHA!!!!!-i zaczęła zwijać się ze
śmiechu-HIHIHIHIHIHIHIHIHIHIHI!!!!!!

-No co, nie można chcieć swojego misia?!-spytałem, robiąc się coraz bardziej
czerwony, choć wątpię, czy po mojej osmalonej twarzy było cokolwiek widać-A
poza tym...Fireball!!


***PIŹDZIACH***


-Auć to bolało!-odpowiedziała Feria

-To miało boleć.

-Taaakk? PIORUN!

Trochę dymu i innych efektów specjalnych.

-HA HA! No i co?

-No i nic.

Spojrzała na mnie.

-Jak to: Nic?! PIORUN! PIORUN! PIORUN!


***BOOM BOOM BOOM***


-Orzesz ty! Ochroniłeś się tarczą!

-NoJ Trzeba było trochę ruszyć głową. A teraz ci się odwdzięczę. Starożytny
Promień!!!


*** SSSSRRRRUUUU***


-Sorry, poniosło mnie. Żyjesz jeszcze?-zapytałem raczej nieobecnej ciałem
Ferii.

-Bolało.BBBAAAARRRRRDDDZZZOOOO bolało.-mówiła, wygrzebując się spod ziemi
Opiekunka Natury-TTYYY, SILNY JESTEŚ!!!-powiedziała z podziwem- Twoja tarcza
wytrzymała 3-krotny piorun! Jesteś godzien miana Starożytnego Smoka!

-TY WIESZ, KIM JESTEM?!-wykrzyknąłem.

- No jasne. Tylko Starożytne Smoki znają Starożytny Promień!

-O kurde. Wydałem się - . -

-Wiem też, że jesteś ostatnim przedstawicielem swego rodu.Ale nie czas teraz
na pogaduchy tego typu. Musimy ruszać w drogę.-Feria zrobiła się dziwnie
przezroczysta.-Możemy iść bez przeszkód. Żadne zwierzęta nam nie zagrożą. W
końcu jestem Opiekuką Natury, nie?-puściła do mnie oko. Odwzajemniłm się
uśmiechem.

-Dobra,zaraz ruszamy. Daj mi się tylko umyć, co?

Pominę to, że się wykąpałem w pobliskim jeziorze.

No więc idziemy sobie przez ten las już tak z tydzień, patrzymy: a tu jakiś
wilk wyskakuje z krzaków.

-Coś ty za jeden?-spytała Feria-Nie znam cię.

-HU HU HU. Jasne, że mnie znasz. Nie jestem zwierzęciem, Ferio.-odpowiedział
wilk i zmienił się w szarowłosego chłopaka o wilczych oczach.-Nazywam się
Ungis i jestem Opiekunem Wilków.

-No jasne!-palnęła się w czoło Feria-Przecież wszystkie zwierzęta mają
swoich Opiekunów. Ale co ty tu robisz?

-Przybiegłem zobaczyć, kto chodzi po moim lesie.

-Ekhm, TWOIM lesie?

-No. Przecież jestem Opiekunem Wilków, a wilki rządzą w tym lesie, nie?

-Nie.Tu rządzą WSZYSTKIE zwierzęta.- odpowiedziała z wściekłością Feria.

-O to bardzo wery sorki, Ferio-powiedział z udaną skruchą Ungis-Czy mogę wam
w czymś pomóc?

Zanim Feria zdążyła cośkolwiek powiedzieć, zjawiło się stado wilków i
zaczęło się oblizywać.

-Auu, au, a auuu-odezwał się Ungis.

Wilki stanęły i przestały się oblizywać.

-Przepraszam za nich. Są bardzo głodni.

-Głodni?-spytała Feria-A ile zjadają?

-Około 10 sarn.-odpowiedział Ungis.

Feria zrobiła się przezroczysta i nagle spośród drzew wyskoczyły sarny.

-To dla twoich braci-powiedziała Feria.

-Uuu, au.-to Ungis.

Wilki rzuciły się na sarny i w mgnieniu oka pozostały już z nich tylko
szkielety (z sarn, nie wilków), oprócz jednej. Ta zostawiona była dla wodza.

-Aau, au.-odpowiedział Ungis, przemienił się w wilka, rzucił na sarnę i
pożarł. Lecz nie całą. Zostawił pół dla mnie i dla Ferii. Opiekunka
skombinowała drewno, a ja-ogień. Upiekliśmy sobie 2 udka i zjedliśmy.

-Dzięki, Ungisie.-powiedziałem po skończonej uczcie.

-Nie ma za co...

-Valgaavie-dokończyła za mnie Feria-Wiesz co, Ungisie? My już będziemy się
zbierać.

-A dokąd, jeśli można spytać?

-Szukamy Zaklęcia Pojednania-wtrąciłem.

-Acchhaa. No, to życzę powodzenia.

Zmienił się w wilka i odbiegł ze swoim stadem.

-Dziwny gościu-zagadnąłem Ferię.

-Taa. Ale czasami miły. Nigdy nie dziękuje za, jak to mówi, "drobne
przysługi". Ale, jeśli np. uratujesz jakiegoś wilka, jest skłonny do
poświęceń.

-A czy on wie coś o Zaklęciu Pojednania?-zapytałem.

-Może i coś tam wie. Ale nie byłabym tego taka pewna.-odpowiedziała Feria.

Dalej szliśmy już w milczeniu. Zaczęła zapadać noc, więc Feria wskoczyła na
drzewo i zapadła w sen. Ja rozprostowałem skrzydła i wleciałem na drugie.
Ułożyłem się wygodnie i usnąłem.

Pierwszy raz od pobytu u Filii coś mi się przyśniło. Widziałem ogień
trawiący las i uciekające stworzenia wszelkich ras i rozmiarów. Nie było
jednak między nimi wilków.

I wtedy się obudziłem. Wiedziałem, że jest to tzw. sen proroczy. Spojrzałem
na drugie drzewo. Feria jeszcze spała. Rozwinąłem skrzydła i wzbiłem się
ponad drzewa. Daleko ode mnie widać było czerwoną łunę. "Trzeba poszukać
Ungisa" pomyślałem i tak zrobiłem. Lecąc tak, zauważyłem, że stado wilków
dopiero się budzi, a ogień trawi las w odległości 10 metrów od nich.
Niewiele myśląc, zanurkowałem i powrzucałem przestraszone wilki na koc (Skąd
go wziąłem? Zapytajcie autora), który trymałem w rękach. Gdy byliśmy blisko
jeziora, wylądowałem, następnie wyciągnąłem nadal oniemiałe wilki i wziąłem
się do wywoływania Opiekunki Wody.

-Czego chcesz ode mnie, Smoku?-spytała się mnie Opiekunka.

-Proszę cię, o Opiekunko Wody, o ugaszenie pożaru trawiącego ten
las.-odpowiedziałem, przyglądając się Opiekunce. Miała długie niebieskie
włosy, niebieskie oczy, niebieską suknię, złotą laskę ozdobioną na szczycie
niebieskim kamieniem i niebieskie sandały.

-Ponieważ twa prośba nie jest samolubna, spełnię ją.-Opiekunka stała się
przezroczysta, niebo zakryły chmury i spadł deszcz.

-Dzięki temu, że mnie przywołałeś, wiem, że Flamm znów zaniedbuje swoje
obowiązki. Dlaczego możesz mnie zapytać o co chcesz.

-Eee, chciałbym wiedzieć, czy...-nagle przypomniałem sobie o mapie-nie, nie,
chciałbym wiedzieć, gdzie znajduje się mapa, dzięki której odnajdę wszystkie
części Zaklęcia Pojednania.

-Smoku, czy naprawdę tego chcesz?

-Tak, Opiekunko Wody.

-Więc proszę-powiedziała i wyciągnęła z jednej z licznych kieszeni kawałek
papieru-to ta mapa.-i znikła, wzbijając się w niebo pod postacią deszczu.

- " Pierwsza część ukryta w Cudownym Królewstwie,

Drugą odnajdziesz w Złotym Mieście,

Trzecia w sercu jest schowana."

Co to ma oznaczać? Wiem gdzie jest Złote Miasto, ale Cudowne
Królewstwo?-zastanawiałem się.

Nagle przy mnie zmaterializowała się Feria.

-No, nieżle, Valgaavie. Uchroniłeś wilki i inne zwierzęta od zagłady,
sprowadziłeś Aquę, dzięki której spadł deszcz no i jeszcze dostałeś mapę ze
wskazówkami. Naprawdę nieźle.

-Powiedz mi, Ferio,-zagadnąłem -gdzie jest Ungis?

-Tu jestem.-powiedział jeden z wilków i zmienił postać.-Uratowałeś wszystkie
moje wilki. Winien ci jestem dozgonną wdzięczność. I dlatego przyłączę się
do ciebie, Valgaavie i do Ferii i dopomogę wam w szukaniu Zaklęcia
Pojednania.

-Ale...ależ Ungisie, nie trzeba. A poza tym, kto zajmie się twoimi
wilkami?-powiedziałem.

-One same się sobą zajmą. Zresztą, najstarszy wilk w stadzie potrafi zadbać
o swych braci.

Tak więc nasza "drużyna" zyskała nowego członka-Ungisa.


Słowniczek słów w wilczym języku: a-to, aau-dziękuję, au-bracia,
auu-spokojnie, auuu-przyjaciel lub przyjaciele, auuuu-wilk lub wilki, u-o,
uu-wielki, uuu-ucztować(w przypadku dialogu: ucztujcie).

PS.All rights reserved.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.50831400 1276785556
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!