Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Yumi Metallium
Nowa misja
rozdział #02
 
Treść fanfika..
Nowa misja2, by Yumi- Powrót do domu

Seeeerwusik. To nowa część mojego ficka. Dobra. Nie będę owijać w bawełnę. Miłego czytanka.

Wstała. Delikatne promyki, dopiero co wschodzącego słońca, opadły jej na twarz. Poczuła lekki chłód. Wstała i odwróciła się. Na balkonie stał Kai i patrzył na słońce. Od jego twarzy odbijały się promyki słońca. Jakoś dziwnie się poczuła, patrząc na niego. Kai był jakiś inny. Znała go od kilku godzin, ale zauważyła, że jakoś stara trzymać się na uboczu. Wyciągnęła się i przysunęła do siebie plecak. Kai musiał to usłyszeć, bo odwrócił się w jej stronę.
-Już wstałaś?- zapytał- Idź spać.... Jest dopiero w pół do 6.
-Nie... Nie jestem zmęczona.
-Mhm... To przebież się.
Yumi wstała i wygrzebała z plecaka różową bluzkę i spodnie. Podeszła lekko do balkonu i oparła się o framugę. Kai usiadł na poręczy i spojrzał na nią.
-Zastanawiam się tylko nad jedną rzeczą....- zaczęła i spojrzała na Reia.
-Mhm...
-Dlaczego Rei ma zabandażowane nadgarstki?
-Z takiego samego powodu co ty....
-......
-Też sobie ciął ręce, ale wyrwałem go z tego nałogu. Nadal zostały mu skaleczenia. Musimy wrócić do domu, by mógł je wyleczyć.
-A ile jest do tego Stoheng?
-Nie ważne. To nie Stoheng jest naszym celem.
-A co?
-I tak zadużo ci powiedziałem.
-Ale....
-Idź się już przebrać. Ja dobudzę Reia.
Yumi poszła do łazienki i przebrała się. Kiedy wróciła zobaczyła na balkonie Reia i Kaia, gadających z jakąś dziewczyną. Miała średniej długości, czarne włosy i czarne oczy. Miała na sobie czarną bluzeczkę, na bardzo chudych ramiączkach, odkrywającą brzuch, a także czarne biodrówki, dzwony. Na brzuchu miała dość skomplikowany, czarny tatuaż, a na rękach czarne sznureczki.
-Cześć- zaczęła, podchodząc do Yumi- Jestem Kichita Kaiba. Mam wam pomuc przenieść się do waszego wymiaru.
-Ee.... Co?- powiedziała Yumi.
-To ty nic nie wiesz?
-.....
-Mieliście jej powiedzieć.
-Nie wiedzieliśmy czy to ta odpowiednia- powiedziała Rei.
-Ech..... Nie czas na wyjaśnienia. Seto i Mokuba czekają.
-Tutaj?
-Nie....Na lotnisku.
-Dobra. Mamy 6. Idziemy na śniadanie.
Wszyscy przytaknęli. Wzięli rzeczy i poszli na dół. Wyszli z hotelu i skierowali się do pobliskiej kawiarenki. Po drodze Kichita opowiedziała o wszystkim Yumi. Usiedli przy stoliku. Zamówili sobie coś do jedzenia. Kai jak zwykle nic nie chciał. Wziął tylko colę.
-Acha...- zaczęła Yumi- Więc jestem córką Mazoku i Ryuzoku.... Super. Może mnie dzisiaj do nich zaprowadzicie.
-Chętnie- powiedziała Kichita- Ale nawet nie wiem jak oni wyglądają. Od dawna mieszkam tutaj i nigdy ich nie widziałam.
-0___0 Ale.... Mowiłaś, że jesteś podwładną Zellas. Przecież to ona stworzyła mojego ojca.
-No... Tak. Ale ja zostałam wysłana tutaj i nie miałam takiej mocy, by przenieść się do mojego świata.
Nagle usłyszeli jakiś głos z tyłu. Yumi odrazu go rozpoznała. DYREKTORKA!
-Ale niech pan uważa. Jest bardzo silna. Ma bardzo dobry refleks i świetnie skacze- powiedział niewyraźny, kobiecy głos z tyłu. Nagle ktoś dotkną jej ramienia. Odwróciła się.
-Czy panienka Yumi Metallium- powiedział męszczyzna w stroju policjanta.
-Ee....Tak- powiedziała wstając.
-Pojdzie panienka ze mną.
-Chyba śnisz. Zwiewamy!- krzyknęła.
Policjant chciał ją złapać, ale ona potcieła go i wskoczyła na dość niski daszek. Miał ok. 2m. Przebiegła kilka metrów wzdłuż. Kichita wskoczyła za nią. Dołem uciekali Rei i Kai. Nagle na górę wszedł policjant. Był dość chudy, więc pobiegł za nimi. Dyrektorka goniła Kaia i Reia. Kai nagle wskoczył na jakiś stołek, a potem na dach. Rei zrobił to samo. Dyrektorka wdrapała się po pobliskiej drabinie. Chłopaki pobiegli w górę. Dziewczyny zrobiły to samo. Na samej górze zbiegli na dół. Niezbyt trafne. Na dole było pełno radiowozów. Yumi skoczyła pierwsza na jeden z samochodów. Zwinnie zeskakiwała z radiowozu, na radiowóz, omijając przy tym próbujące ją złapać ręce. Reszta pobiegła za nią. Zeskoczyli na ulicę i biegli przed siebie. Nagle z obu stron otoczyły ich radiowozy, więc znów powskakiwali na dach i pobiegli na przystanek. Wskoczyli na autobu niego i usiedli.
-Nieźle trafiliśmy- zaczęła Kichita- Ten autobus zawiezie nas prosto na lotnisko.
-Jezu Chryste! Yumi!- krzynął Kai- Co ty robiłaś w tym domu dziecka?! Dzieci rżnęłaś czy co?! Goni cię chyba cała miastowa policja.
-Nie przesadzaj...-zaczęła Yumi- Dyr mnie nie lubiła. Lubiła tylko się nademną znęcać. Miała sie o co czepnąć. Powciskała trochę kitu i proszę bardzo.
-Dom szczęliwego dziecka. Phi...- prychnęła Kichita.
-To brzmi prawie jak sarkazm.
Autobus zatrzymał się.
-No. Jesteśmy na miejscu.
Zeskoczyli z niego i pobiegli na lotnisko. Przy drzwiach stał niebiesko oki brunet z bardzo do niego podobnym dzieckiem, tylko że ono miało czarne, długie włosy.
-Seto. Mokuba. Co wy tu robicie?- zapytała Kichita. Miała podobne do nich rysy twarzy. Nie ma co. Rodzeństwo.
-Spóźniłaś się pół godziny- zaczął chłopak.
-Jak to?
-Miałaś być o 9- powiedział ten młodszy.
-Ee..... Mieliśmy mały policyjny pościg.
-Mały....- powiedziała po cichu Yumi. Chłopak musiał to usłyszeć, bo spojrzał na nią.
-Jak się domyślam- zaczął- Jesteś Yumi.
-Ee.... Tak.
-Mam na imię Seto, a to jest Mokuba....
Wskazał na dzieciaka. Uśmiechnęła się do niego i od razu przeniosła wzrok na Seto.
-Więc.....
-Musimy się pośpieszyć- powiedział Kai i trochę zniżył głos- Lot bez paszportu to trudna sprawa.
-Nie bój nic- wcięła się Kichita- Dolecimy. A tak apropos.... Nie możesz nas teleportować?!
-Nie- odpowiedział Seto.
Wszyscy jeszcze trochę się pokręcili i poszli do poczekalni. Seto dokładniej wszystko wytłumaczył. Trwało to ok. 20 minut.
-I teraz już wszystko rozumiem- powiedziała Yumi.
-Dobra. Za 5 minut macie samolot.
-Za 5?!
-Ee... Tak.
-Dobra. To się zbieramy.
Szybko pszeszli przez bramki i weszli do samolotu. Jakoś dziwnie, bo nie było żadnej kontroli. Usiedli na swoje miejsca. Pomachali jeszcze Seto i Mokubie na porzegnanie i odlecieli. Yumi założyła słuchawki od walkmna i oparła sie o siedzenie. Obok niej siedziała Kichita, a przed nimi Rei i Kai. Yumi wyjrzała przez okno. Zobaczyła piękne łąki i pola. W jednym z miejsc zobaczyła jeziorko mieniące się w blasku słońca zamknęła oczy i wsłuchała sie w piosenkę Linkin Parka. Numb.

***

-Kai....- zaczęła. Kai odwrócił się do tyłu.
-Mhm...?
-Jesteś pewny....., że dobrze robimy zabierając Yumi. Nie wiadomo, czy przeżyje przejście.
-Ja nie wiem..... Ale za to Rei jest tego pewien. Tak bardzo pewien, jak nigdy dotąd.
-Możemy mu zaufać....
-Tak. Tym razem tak.
Uśmiechnął się do niej. Ta odwzajemniła go.

***

-Yumi....- poczuła lekkie szturchanie- Yumi obudź się.
-Co?- zapytała nieświadomie.
-Już dolecielismy- Yumi przetarła oczy. Zobaczyła Kichitę.
-Chyba przysnęłam...
Wstała i wzięła plecak do ręki.
-To idziemy?
Kichita odwróciła się i poszła do wyjścia. Yumi poszła za nią. Wyszły na zewnątrz.
-Pobiłaś rekord- zaczął Rei- Nawet mnie nikt tak długo nie budził.
-Co?
-Kichita budziła cię ok. 20 min. Już chcieliśmy uzyć wody.
-Spokojnie bez nerwów.
Nagle zauważyli, że w ich stronę podchodziło kilku policjantów. Jeden z nich podszedł do Yumi.
-Do your names Yumi Metallium?- zapytał. Yumi trochę znała angielski, więc zrozumiała.
-Y....yes... I... do....
Już chciał coś powiedzieć, kiedy Kichita, zauważyła, że inni policjanci się do nich zbliżają.
-Yumi! Zwiewamy!- krzykneła.
Yumi od razu skoczyła do góry, ale na pasie startowym nie było żadnych budynków. Więc zleciała w dół. Policjant złapał ją. Ostro się wyrywała, ale nic. Zamknęła oczy i bardzo się skoupiła. Zamarła. Zamknęła oczy, ale wszystko widziała. Otworzyła je i znów zamknęła. Nagle dokładnie obok jej twarzy przeleciała czerwo na kulka i uderzyła policjanta. Spojrzała przed siebie. Rei stał z wystawioną ręką i jak zwykle się uśmiechał. Policjant upadł. Yumi szybko odbiegła od niego.
-Musiałeś od razu Faierballem?- zapytał Kai.
-Nie mogłem się powstrzymać- odpowiedział.
-Po kim ty to masz?
-Nie czas na wasze kłutnie- krzyknęła Kichita i zaczęła biec. Reszta zrobiła to samo.
-Z taką prędkością w życiu nie dobiegniemy.
Kichita zatrzymała się. Wszyscy zrobili to samo. Złapała za ramię Reia i zniknęli. Znowu pojawiła się, ale za to sama. Złapała Yumi i Kaia i znów zniknęli. Yumi zobaczyła tylko wszystko jak czernieje i przed oczamipojawił jej się całkowicie inny obraz. Przed nią stały wilekie kamienne bloki, ustawione w krąg. Niektóre były połamane.
-O to nasze Stoheng- powiedziała Kichita- Dajcie mi swoje kulki.
Rei wyjął białą, Kai niebieską, Kichita wyjęła czarną. Yumi przyglądała się im dziwnie.
-A ty?
-Co ja?
-Wyjmuj kulkę.
-Jaką kulkę? O czym ty mówisz?
Kichita podeszła do niej i jednym zwinnym ruchem zerwała z jej koralowego naszyjnika czerwoną kulkę, która od razu powiększyła się kilka razy.
-Tę kulkę.
Podbiegła do kręgu i ustawiła kulki dokładnie na środku. Wszyscy podeszli. Kichita ustawiła ich na przeciwko swoich kulek. Yumi stała obok Reia oraz Kaia, a Kichita naprzeciwko nich. Złapali się za ręce. Nagle przed oczami Yumi pojawiła się ciemność. Ciśnienie zaczęło się gwałtownie zmieniać. Miała wrażenie, że zaraz zemdleje. Jedyne co sprawiało, że jeszcze się nie przewróciła to, to że Rei trzymał ją z całej siły za rękę. Nagle wszystko się uspokoiło i nic już nie czuła. Widziała tylko ciemność.

***

-Jeszcze nie wstali- zaczęła Kichita.
Siedziała na przeciwko ogniska. Kai siedział po drógiej stronie. Obok Kichity spali Yumi i Rei. Było ciemno. Jedynym światłem było ognisko i księżyc na bezchmurnym niebie.
-Normalne. Rei zawsze długo śpi.
-A ty wogóle śpisz?
-Czasami.... Jakoś nigdy nie jestem zmęczony.
Wrzucił do ogniska jakiś kamyczek. Od razu w stronę nieba poleciało miliony iskier. Kichita spojrzła na Kaia. Ten niespodziewanie odwrócił wzrok w jej stronę. Ich spojrzenia wymienły się. Szybko spojrzała w innym kierunku.
-Może pójdziesz już spać?- zapytał Kai.
-Nie jestem zmęczona. Też żadko co sypiam.
Siedzieli tak jeszcze przez kilka minut. Kichita położyła się i spojrzała w niebo. Księżyc był w pełni. Przymknęła oczy. Zasnęła.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.46153200 1276784027
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!