Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
princess_Amelia
Opow z ograniczona odpowiedzialnoscia
rozdział #02
 
Treść fanfika..
*WSTĘP*
BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA (ja to mam inteligentne teksty)
*KONIEC WYCZERPUJĄCEGO WSTĘPU*

*opowiadanie z (bardzo) ograniczoną odpowiedzialnością 2*


Rzecz się dzieje bezpośrednio po zakończeniu pierwszej części, lecz niestety nastąpił koniec świata, z powodu humorków Liny, a mianowicie, gdy jakiś ślepy stwierdził że ma małe piersi, ona rzuciła coś w stylu skrzyżowanego Dragon Slave i Giga Slave i przez przypadeczek rozwaliła ziemię...

Przetrwali tylko Amelia (akurat leżała pod Clintonem), Gourry (akurat przeprowadzali nad nim doświadczenia w szczelnie zamknięntym pomieszczeniu), Zelgadiss (jego gróbej skóry nawet taki koktajl nie rozwali) i Lina ( która w odpowiednim momencie uciekła)

Gdy lawa pokrywająca ziemię wyschła, zaczęło pojawiać się życie, małe stworzenia, następnie dinozaury, które Lina wszystkie wycięła w pień ("zabrały mi obiad chamy"), następnie pierwsi ludzie, cośtam- pitki, i inne bzdety, aż w końcu świat doszedł do epoki średniowiecza, gdzie rozgrywa się nasza arcyciekawa historia.

Oczywiście nasze towarzystwo skrzyknęło się, i znowu zbudowało agencję (nie, nie towarzyską) detektywistyczną. Niestety nie mogli skompletować odpowiedniego sprzętu: mega nowoczesny komputer z autoalarmem, wodotryskiem, i czterema poduszkami powietrznymi firmy Zenek Krzem & kylku koompli, zastąpiło hiper nowoczesne liczydło z wbudowanym automatycznym przesówaniem.

Dzień jak codzień. Lina siedzi przy biórku i czyta gazetę, a mianowicie kolumnę z przepisami kucharskimi "okrągły stół króla Artura dla każdego: panierowane szczury w sosie własnym oraz 3- dniowy wisielec na zimno z siekanym sznurem", Zelgadiss przynosi do biura wyszukane dania, Gourry myśli, a Amelia co chwilę wybiega i wbiega.

- PANNO LINO PANNO LINO PANNO LINO !!!- wbiegła wyjąc Amelia, depcząc po drodze kota, psa i chomika.
- heeem?- zapytała się LIna znad gazety
- udało mi się odkryć tajemnicę wszechczasów !!!
- jak zwykle.. ostatnio było że sir Lancelot chodzi do burdelu "Afrodyta", a Wilhelm Zdobywca wcale nie nazywał się Wilhelm, tylko Heniek.
- ale teraz to co innego !!! Odkryłam tajemnicę Legendarnego Klozetu Władzy !!!
- LEGENDARNEGO KLOZETU WŁADZY???- Lina zerwała się z krzesła- TEGO KLOZETU, NA KTÓRYM SIĘ SIĄDZIE, ZSDOBĘDZIE SIĘ WŁADZĘ NAD ŚWIATEM?
- tak tego !!! i jeszcze do tego odkryłam tajemnicę Magicznych Karczochów Siły!!!
- Amelio, zasługujesz na nagrodę. Masz pierwszy urlop w swoim życiu.. na 2 minuty.
- Och dziękuję, jest pani kochana.- i siadła na kanapie.
Minęły 2 minuty.
- CZAS RUSZAĆ W DROGĘ PO LEGENDARNY KLOZET WŁADZY !!!- Lina patriotycznym ruchem stanęła na biurku
- TAK!! CZAs RUSZAĆ PO LEGENDARNY KLOZET WŁADZY !!! a o co chodzi..?- wyjechał Gourry
- chrrr.. podsumował to wszystko Zelgadiss
- FIRE BALL!!! Zelgadissie czas ruszać po władzę i bogactwo !!!
- nie chce mi się...- powiedział Zelgadiss drapiąc się po głowie i poważnia raniąc sobie przy tym palce
- zaraz ci się za chce. Niech ja cię dopadnę...

Opuścimy tą makabryczną scenę, ponieważ osoby o słabych nerwach mogą dostać zawału serca.

MINĄŁ JAKIŚ CZAS

- panno Lino...
- zaczekaj Amelio. Masz to jako premię, bedziesz mogła wreszcie zaszyć starą dziurę po moim fire ballu.
- kupka igieł..?
- to nie igły, to włosy Zelgadissa.
- IIII !!! - Amelia odrzuciła je z odrazą, wskutek czego powbijały się w ściany i w podłogę, tworząc istne łóżko dla fakira.
- IDZIEMY SZUKAĆ LEGENDARNEGO KLOZETU WŁADZY !!!- ryknęła Lina i wzniosłym ruchem postawiła krok do przodu lecz niestety nadepnęła na włos Zelgadissa

To musiało boleć.

Ale w końcu wyruszyli.

- lecz najpierw musimy wstąpić do wszechpotężnych magów, jedynie oni znają drogę do Legendarnego Klozetu Władzy i Karczochów Siły.- powiedziała tajemniczo Amelia
- TAK !!! IDZIEMY DO WSZECHPOTĘŻNYCH MAGÓW !!! a..ale gdzie oni są?- zapytała się Lina
- biuro obok.

Tak monęli kilka biur, archiwum Z, archiwum Y, archiwum Z, itd, aż doszli do archiwum A.

Wparowali

- CZY TU SĄ WSZECHPOTĘŻNI MAGOWIE?- wskoczyła na biurko LIna
- puka się - syknęła postać siedząca za biurkiem
- TAKA SŁAWA JAK LINA INVERSE NIE MUSI PUKAĆ !!!
- denerwujesz mnie. - i Lina wylądowała po drugiej stronie pokoju

Za biurkiem siedziała postać w białym płaszczu, kaptur zasłaniał jej twarz.

Po chwili weszła do biura postać takze w bialym plaszczu.

- co się stało, siostro?
- ta miernota pobrudziła mi biurko swoimi buciorami - postac z odrazą zmiotła błoto z sosnowego biurka.
- eee... przepraszam ze przerywam w konwersacji...- zaczęła nieśmialo Amelia

Postacie łaskawie odwrucily głowy

- ale czy wy jesteście wszechpotężnymi magami?
- owszem, ja jestem Agit Wszechpotężna, a to moj brat, Setzer Wszechpotężny.

Lina, Gourry, Zelgadiss i Amelia padli na kolana.

- czy możemy łaskawie prosic o to, byscie nas zaprowadzili do legendarnego klozetu wladzy?
- możecie. Z chęcią was tam zaprowadzimy.

Pauza, bo nasi bohaterowie zemdleli ze szczęścia.

Lecz w końcu całe towarzystwo wyruszyło w drogę.

- czy moglibyście tak perfidnie nie lewitować?- zapytała się Lina ze złością
- a bo co? - zapytała się Agit leżąca w powietrzu i czytająca najnowszy numer Kawaii
- a bo odczuwam wyrazny dyskomfort, widząc że ktoś jest silniejszy odemnie.
- a czy odczujesz więszy dyskomfort jeżeli wyczaruję sobie parasol słoneczny? słońce strasznie grzeje - powiedział niewinnie Setzer
- TAK !
- ee tam, lepiej ją zamień w parasol - Agit wskazała na Linę
- ję w parasol ?- Setzer zamyślił się- różowo- rudy parasol? co za bezguście!
- AGGGRRHH...- zaczęła jęczeć Lina
- przepraszam, czy daleko jeszcze do Legendarnego Klozetu Władzy? - zapytała się Amelia
- .. no a ją mógłbyś zamienić w szmatkę do podłogi, biało- czarna szmatka do podłogi jest bardzo ladna...- Setzer i Agit nie przerywali konwersacji
- PRZEPRASZAM !!!- zawyła Amelia której nie za bardzo widziała się przyszłość w postaci szmatki do podłogi
- słucham?- zapytała się Agit
- czy daleko jeszcze do Legendarnego Klozetu Władzy?
- nie, jeszcze skręcimy za róg i będzie.

Skręcili.

- przed nimi wisiał wielki szyld "wszystko dla twojej łazienki"
- wejdźmy do tego sklepu - Setzer poprowadził towarzystwo do niego.
- przepraszam czy są Legendarne Klozety Władzy?- zapytała się Agit sprzedawcy
- są, ale jaki kolor?
- hmm...- zamyśliła się i wskazała na Linę- do ma być dla niej, więc chyba najlepiej różowy.
- oczywiście. - sprzedawca znikł w zapleczu, a po chwili przyniusł piękny różowy kibel.

Po zapłaceniu udali się po Magiczne Karczochy Siły.

- z karczochami siły może być problem...- zamyślił się Setzer
- PEWNIE ZAATAKAUJĄ NAS CHORDY OLBRZYMICH POTWORÓW Z ZEBAMI NICZYM SZABLE, ZE SKÓRĄ TWARDĄ NICZYM SKÓRA ZELGADISSA, Z ŻĄDZĄ KR...
- nie.. po prostu nie mam drobnych...

[GLEBA]

Podeszli do warzywniaka.
- czy są Magiczne Karczochy Siły?
- jest, ostatni, wszystkie wykupił jakiś facio z fioletowymi włosami i zamkniętymi oczami mówiący ze chce przyżądzić z nich sałatkę, a pozatym to tajemnica ^^
- acha. To poproszę.

Po kupieniu karczocha i ostatecznie zużytkowaniu oczczędności Liny w postaci 2 (słownie: dwuch) złotych i 40 groszy, udali się spowrotem do biura.

- TERAZ JAK ZJEM TEGO KARCZOCHA OTRZYMAM NIEOGRANICZONNĄ SIŁĘ!!!- i Lina wzięła wielkiego gryza
- eee... karczochów nie powinno się jeść na surowo- zauważyła Agit
- oooo...- jęknęła Lina trzymając się za brzuch. Następnie rzuciła się w kierunku Legendarnego Klozetu Władzy i zużytkowała go.

*KONIEC*

I teraz się pytam: czy to opowiadanie miało jakiś sens?

MORAŁ: Zawsze podłącz kibel do kanalizacji zanim zjesz surowego karczocha, a jeśli nie zdążyłeś tego zrobić, nie podejmuj pracy sprzątaczki.

*TYM RAZEM DOBITNY KONIEC*

A nieprawda !!! myśleliście że to naprawdę koniec? nie liczcie na to ! BUAHAHAHAHAH

Znów dzień jak codzień. Lina siedzi za biurkiem i czyta gazetę "życie & nieżycie, czyli jak skutecznie powiesić niewolnika" . Nagle do biura wpada zdyszana Amelia.

- PANNO LIN...

*PAC*

Padła na podłogę

- jak tak dalej pujdzie to nie bedziemy mieli tajnych agentow..- westchnela Lina - agencie Gourry proszę ją ocucić!
- co to znaczy "ocucić"?
- nieważne. Zresztą i tak się budzi.
- PANNO LINO ! - Amelia zaczęła się podczołgiwać do biurka- PANNO LINO...
- nie Linuj mi tu teraz tylko powiedz o co chodzi !!!
- Tajemniczy Czarnoksiężnik Ze Spożywczaka znów atakuje... - i nagle padła całkowicie, rażona gromem przybyłym z kierunku drzwi
- EJ KTO MI PSUJE TAJNĄ AGENTKĘ ??- ryknęła Lina
- ta świnia podsłuchiwała nasze rozmowy na wysokim szczeblu- dało się słyszeć głos. Nagle wśród dymu ukazała się Agit i Setzer
- chlip chlip za to mi płacą (grosze) ... - jęknęła Amelia
- MILCZ !!! - Agit wysłała w kierunku Amelii Fire Balla
- aaachaaaa - Lina oparła się o oparcie fotela i z miną mafioza zapytała się- no to co z tym Tajemniczym Czarnoiksiężnikiem Ze Spożywczaka?
- nie twoja sprawa - syknął Setzer- jak będziesz jeszcze coś chciała wiedzieć skończysz jak ona - i wskazał na zwęgloną Amelię
- zapomniałeś że jestem słynną Liną Inverse, pogromczynią bandytów, Shabranigdo, Dark Stara, i paru innych, więc ostrzegam c...

I Lina skończyła jak Amelia ^^

- o co chodzi?- oderwał się Gourry
- nie demonstruj wrogom w co cie oni mogą.- powiedziała Agit - no cóż, skoro znacie naszą tajemnicę, możecie iść z naimi
- dopiero teraz to mówi - jęknęła Amelia zbierając swoje prochy
- hej, choć zamkniemy ją w pudełku i powiemy że są to prochy Joanny D'arc ghihihi - zachichotał Setzer
- W IMIĘ SPRAWIEDLIWOŚCI ZAKAZUJĘ CI...- zaczęła Amelia
- dobry pomysł ghihihi - zachichotała Agit

*PIŹDZIACH*
*SRU*
*JEBUT*

I Amelia już siedzi zamknięta w pudełku ^^

- a tą rudą możemy zamknąć jako... wiewiórkę z opakowania nutelli ghihihi
- niet !!!- ryknęła rozpaczliwie Lina
- eee tam lepiej zamienić ją w taką wiewiórkę ghihihi
- masz rację ghihihi
- EJ CZY KTOŚ MNIE SŁU... PI PI PIPIII...
- jaka ładna wiewióra.. deraz damy ją do zoo ghihihi
- ej, odczarujcie ją - z kanapy zerwał się Zelgadiss
- a to czemu, poduszeczko na szpilki ghihihi
- jest mi winna pożyczonych 10000 jenów
- dobra - i odczarował ją
- co wy sobie myślicie wy jedni...- zaczęła Lina
- cicho bądź bo zamienimy się w deskę (chociaż już od dawna nią jesteś ghihihi)
- agrhhh wrrr mrrr
- co to za onomatopeje? Idziemy do Tajemniczego Czarnoksiężnika Ze Spożywczaka !

W końcu wyruszyli, z prochami Amelii ( o sorry Joanny D'arc) pod pachą.

- gdzie mieszka ten mag ? - zapytała się Lina lewitującego nad jej głową Setzera
- w spożywczaku na rogu ulic Baleronowej i Bakłażanowej. Sprzedaje przeterminowane jogurty Danone Fantasia.
- TO STRASZNE !- przeraziła się Lina- JAK TAKIE OKROPNE COŚ MOŻE ISTNIEĆ !
- może. Więc idziemy go pokonać.
- TAK ! IDZIEMY POKONAĆ TAJEMNICZEGO CZARNOKSIĘŻNIKA Z... jak to leciało?
- ze spożywczaka.
- ekhm ZE SPOŻYWCZAKA !!!- rozentuzjazmowała się Lina

Doszli do sklepu spożywczego Tajemniczego Czarnoksiężnika.

- to tu jest kryjówka tego strasznego, okropnego...
- przepraszam...- nagle zaczepił ich mały chłopiec w czarnych rozczochranych włosach i okrągłych okularach - którędy do Hogwartu ?
- pomyliłeś bajki stary.
- ach przepraszam. - i udał się do księgarni by kupić Harrego Pottera i przypomnieć sobie adres

Weszli wreszcie do sklepu spożywczego. za ladą stała czarna postać.

- TO TY JESTEŚ TAJEMNICZYM CZARNOKSIĘŻNIKIEM ZE SPOŻYWCZAKA !!
- ja tu tylko sprzątam. Macie coś do murzynów?
- o sorry.

Po chwili murzyn znikł i za ladą pojawiła się postać spowita ciemną aurą.

- ee.. ty jesteś Tajemniczym Czarnoksiężnikiem czy jesteś po prostu brudny..? - zapytała się na wszelki wypadek Lina
- dzień dobry. Tajemniczy Czarniksiężnik Ze Spożywczaka jestem.
- dzień do... zaraz zaraz, czy to pan śmie sprzedawać przeterminowane jogurty Fantasia z dodatkiem viagry?
- łi... - powiedział zalotnie
- FIRE BALL !!! - krzyknęła Lina, lecz ognista kula przeleciała przez Czarnoksięznika jak przez ducha
- BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA.. khe khe khe przepraszam mam kaszel... już nie te lata co kiedyś...
- no ale w każdym razie wyzywam cię na pojedynek !!!- wykrzyknęła Lina
- no wiesz, Lino, takiego staruszka...- zwróciła jej uwagę Agit
- och..- Lina dopiero teraz zauważyła że tenże czarnoksiężnik jest sędziwym staruszkiem
- khe khe khe F-FIRE BALL - chrząknął staruszek lecz zaraz rasowego Fire Balla w stylu Liny wyszedł mu jakiś płomyczek z zapalniczki
- eee...
- jo wom jeszcze dom smorkocze !!!- staruszek pomachał laską
- dobrze dobrze, ale teraz idziemy...- Setzer podszedł do staruszka
- odejdź ode mnie młody czlowieku bo pożałujesz..!
- dobra dobra...

*BUM*
*ŁUP*
*ŁUBUDU*

I Tajemniczy Czarnoksiężnik Ze Spożywczaka został zamknięty w pudełeczku ^^

I tak nasi herosi znów pokonali wszechobecne siły zła ! Znów na świecie zapanował pokój !

- autorko weś już tego nie kontynuuj bo mnie już dobija, z kim ja muszę pracować... - Lina wskazała na żrącego przeterminowane jogurty Gourrego

OK !! No więc gdzie nasi herosi tam pokój panuje !!! JAKIE TO PATRIOTYCZNE !!!

MORAŁ 1 : STAROŚĆ NIE RADOŚĆ
MORAŁ 2: NIE BIERZ GOURREGO DO SKLEPU
MORAŁ 3: MÓDL SIĘ DO AGIT I BÓJ SIE ZEMSTY SETZERA
MORAŁ 4: NIGDY NIE PISZ FIKOW Z MOIM SPACZONYM UMYSŁEM

*KONIEC*

Ps. I widzicie? Tym razem koniec BUAHAHAHAHAHAAHHAHAHAHAHAH khe khe khe [zakrztuszenie się od psychopatycznego śmiechu]


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.61818300 1276784888
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!