Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
M-sama
REturn
rozdział #02
 
Treść fanfika..
"REturn,#2: Clair Bible i ponowne spotkanie"

WSTĘP
Nudzi mi się...-_-"

***
Kiedy Xellos znalazł się w Smoczej Dolinie usiadł na ziemi i zaczął się śmiać. Kiedy miał już dość, wstał, otarł osmaloną przez fireballa twarz (oczywiście jedwabną chusteczką haftowaną w małe fioletowe smoki, którą kiedyś "pożyczył" od Filii) i rozejrzał się dookoła.
- Chyba nie spodziewali się dziś żadnych gości. Tym lepiej dla mnie: nie będę się musiał nikomu tłumaczyć- mruknął i ruszył ścieżką do miejsca, w którym ukryta była księga.
Taak, bardzo dobrze pamiętał dzień, kiedy przybył tu razem z Liną. To wtedy udało się pokonać Seigrama, wtedy o mało nie zginął z ręki Gaava (na pewno by nie zginął, ale, jak sam wielokrotnie powtarzał, było ciężko) i właśnie WTEDY na scenę wkroczył Hellmaster Phibrizo. "To były czasy..." pomyślał z uśmiechem idąc stromą górską ścieżką.
W połowie drogi zatrzymał się i głęboko zamyślił.
- Coś mi tu nie gra... Nie zapomniałem się ubrać,- rozejrzał się- nikt mnie nie śledzi, idę właściwą drogą, więc co jest nie tak???- zamyślił się jeszcze głębiej (tak bardzo, że przez chwilę miałam pietra, że się całkiem pogrąży... ^-^)- Chwilunia! CHWILUNIA! DLACZEGO JA IDĘ!!!- wykrzyknął i zdematerializował się w jednej chwili.
Pojawił się o wiele dalej, blisko przejścia do wymiaru, w którym (przynajmniej kiedyś) była przechowywana Clair Bible.
- No dobra. Problem numer1: dostać się do Clair Bible. Problem numer2...
- XELLOS!?!?!?!!! CO TY TU ROBISZ!?!- od strony ścieżki dobiegł go znajomy (skąd inąd /\_*) głos.
- Eee... Nic takiego Lina-san, po prostu... chodzę sobie tu i tam... /\_/\'
- Nie wiem, co ty znowu kombinujesz, ale jeśli zaraz nie powiesz, to...
- Tooooooooooo...?^-^
- Ach, jakie życie jest PIĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘKNE, jakie CUDOOOOOOOOOOOWNE, jakie WSPANIAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAŁE!!!!!!!!!!!!!- zaczęła Lina z jadowitym uśmiechem na twarzy.
Xellosowi aż zakręciło się w głowie od takiego nadmiaru optymizmu. Na całe szczęście od śmierci z radości /\_/\ i fałszowania Liny ("Że COOO!?!?!"- dop. Lina) ("Pudło, pudło!!! JAUX!!! Strzał w dziesiątkę...-_-'- dop. autorka) niespodziewanie wybawił go głos:
- Lina nie musi nic wiedzieć, ale mnie wyjaśnisz chyba przyczynę swojej, hmm... wizyty. Jednak ostrzegam,- złoty smok wylądował przed nimi i przybrał ludzką postać- że będziemy się bronić do ostatniej kropli krwi.
- Czy nie sądzisz, że gdybym chciał was zniszczyć, nie czekałbym, aż ktoś mnie zauważy i zaalarmuje całą dolinę?
- Znam cię lepiej niż myślisz, demonie, i wiem, że zwykle dajesz do zrozumienia swoim ofiarom, że cierpią z twojej ręki.
- Czuję się zaszczycony twoją wiedzą o mnie^^-Xel skłonił się przesadnie- Ale może innym razem... Teraz mam coś ważniejszego na głowie...
- To znaczy?- Milgasia przyjżał się badawczo Mazoku
- Muszę dostać się do Clair Bible...Natychmiast. To sprawa życia i śmierci.
- Nigdy. Plugawy Ród nigdy nie doświadczy mądrości Księgi.
- Moja zleceniodawczyni przewidywała taką reakcję i poleciła przekazać ci list...- Kapłan pogrzebał w kieszeniach i wyciągnął stamtąd kulę energii promieniującą złoto-zielonym blaskiem.
- Przecież to... Ale to by znaczyło, że- Smok nie umiał znaleźć właściwych słów, by opisać swoje zdumienie.
- Nie myśl tyle, bo wyparujesz^^. Czytaj.
Milgasia drżącą ręką wziął kulę z ręki kapłana, a otaczająca osłonka nagle pękła i energia opadła na jego dłoń. Smok usłyszał głos... Cichy i smutny, lecz przy tym bardzo wyraźny...
[i]Drogi Milgasio, strażniku potężnej Księgi i mój najukochańszy bracie... Wiem, że to wydaje się niedorzeczne... Ale Xellos MUSI dostać się do Clair Bible... Od tego zależy moje życie... Błagam, wysłuchaj mnie ten jeden raz... Pomiń Zasadę... Zaufaj mi... Proszę... Leims.[/i]
- To... to niemożliwe... Ona nie może...
- A jednak żyje. Czy dowód był wystarczająco przekonujący?
- Nie... To nie może być prawda... To jakiś fortel Plugawej Rasy...
- Yare, yare... Lei prosiła mnie, abym załatwił sprawę jak najdyskretniej i bez zbędnego rozlewu krwi, ale... Zawsze mogę tej prośby nie spełnić...- Xellos otworzył lekko jedno oko.
- Stawiasz mnie więc w sytuacji bez wyjścia? Dobrze. Pokażę ci drogę do Księgi. Za mną, Xellosie.
Po tych słowach wskazał kapłanowi przejście w skale. Mazoku wszedł z lekkim ociąganiem, Milgasia tuż za nim. Na zewnątrz zostali tylko zaskoczeni Lina i Gôrry (który wlókł się za nią, jak zwykle bez głębszego celu ^^).
- Co to za... Lei, czy Leims?
- Ech, nie pamiętasz Gôrry? Dziewczyna, która cały czas pojawiała się z Xellosem. Ubrana na niebiesko, gruby warkocz, miała laskę i taki dziwny, oburęczny miecz...
- Aaaaaa, przypominam sobie!
- Brawo!^^
- To był bardzo ładny miecz^^
- _-_" GÔRRY, SKUP SIĘ! NIE MIECZ A DZIEWCZYNA!!!><
- Hmmmmm...- Szermierz zamyślił się. A ponieważ myślenie u Gourry'ego przebiega dość powolnie, przejdźmy lepiej do Xellosa i Milgasii... (- HEEJ! NIE ZOSTAWIAJCIE NAS TAK!!!><- Lina gdzieś w tle...)

Xellos stał oszołomiony. Widok Clair Bible wywarł wrażenie nawet na nim. Wszędzie czuł pulsującą energię... Starożytną wiedzę spętaną potężnym czarem...
- Oto jest Clair Bible. Skarbnica pradawnej wiedzy złotych smoków. Odpowie na jedno twoje pytanie... Ale uważaj, gdyż Księga wyczuwa fałsz i złe zamiary... I niszczy każdego, czyje intencje są złe.
Xellos przytaknął i wystąpił naprzód... Dotknął kuli energii, unoszącej się w centrum pomieszczenia... Poczuł, jak otacza go fala magii... Jak siła ta spogląda w najgłębsze zakątki jego ducha... A potem usłyszał głos...
- Czego istota Plugawej Rasy szuka w skarbnicy wszechwiedzy?
- Przybywam tu z polecenia Pięciu Części Mocy... Poszukuję zaklęcia barier.- Kapłan zachowywał spokój, choć w głębi duszy obawiał się istoty, z jaką zetknął go los.
Zapadła martwa cisza. A potem głos, ten sam co poprzednio, przemówił znowu.
- Twoje intencje są czyste, wolne od zła. Zdradzę ci więc, demonie Plugawej Rasy, tajemnicę magii barier.
Xellos poczuł strumień mocy, przepływający przez całe jego ciało... Wiedzę wwiercającą się w głąb jego umysłu...
Wszystko skończyło się tak nagle, jak zaczęło. Mazoku znalazł się nagle z powrotem obok Milgasii. Żaden z nich nie miał ochoty rozmawiać. W milczeniu wrócili więc na ścieżkę, gdzie Lina i Gôrry...
- Hmmmmmmmmmmmmmm...
- GÔRRYYYYYYYYYYY! PRZYPOMNIJ SOBIE, TĘPA PAŁOOOOOOOOOOOOOO!- Lina okładała bogu ducha winnego Gôrry'ego czymś co przypominało wielkiego gumowego kurczaka... To znaczy: wielki gumowy młot (;P)
- Eee... Lino, co ciebie sprowadza do naszej doliny? Czy światu znowu zagraża zagłada?- tu smok zerknął znacząco na Xellosa.
- No nieeee, aż tak źle nie jest... Chciałam tylko spytać Księgę o miksturę... na... na...
- Porost biustu, neeeeeee, Lina-san^^?- Mazoku momentalnie odzyskał dobry humor.
- ZAMKNIJ SIĘ XELLOS! NIKT CIĘ NIE PYTAŁ O ZDANIE!!!!!!!!!!- wrzesnęła czerwona ze złości (i zażenowania) czarodziejka.
- Lina... Clair Bible nie odpowiada na pytania... TEGO rodzaju... Musisz przyzwyczaić się, że...
- Jesteś płaska jak deska i nic tego nie zmieni^^.
- KYYAAAAAAA! FIREBALL!!!>>>>><<<<<
- Wybacz Lina-san, ale nie mam czasu na zabawę... Spotkamy się wieczorem u Filii. Sayonara^^!- Xellos uchylił się przed kolejnym fireballem i zniknął.
- Co on znowu kombinuje?
- Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm...

Mazoku powrócił do domu Lei... Był lekko zaskoczony, gdyż trafił do małej łazienki. Na wieszaku wisiała niebieska piżama, a tuż przed nim znajdowała się kabina prysznicowa. Jej drzwi zaczęły się powoli otwierać...
To trwało sekundę. Ciszę rozdarł przeraźliwy krzyk: "KYYYYYYYYYAAAAAAAAAAAAA! HENTAIIIIIII! WYWALAJ SIĘ STĄD ZBOKUUUUUUUU!!!!!!!!!"... Lei lewą ręką chwyciła wiszący w pobliżu ręcznik, prawą zaś zaczęła ciskać w Xellosa wszystkim, co nawinęło jej się pod rękę. W stronę zaskoczonego Mazoku posypały się więc gąbki, butelki z szamponem, żele pod prysznic, szczotki o twardym, miękkim i średnim włosiu... Słowem cały asortyment drogeryjny. Xel mógłby przysiąc, że koło ucha przeleciał mu nawet fragment kafelka, ale niemal w tym samym momencie w jego twarz trafiła rodzinna (5000 ml) butla szamponu z czarnej rzepy. "Nigdy nie lubiłem czarnej rzepy", pomyślał i resztkami świadomości przeniósł się do pokoiku dziewczyny.
Leims weszła chwilę później z mokrymi włosami, w błękitnej piżamie i różowym szlafroku.
- XELLOS! ILE RAZY CI MÓWIŁAM, ŻEBYŚ NIE MATERIALIZOWAŁ SIĘ W ŁAZIENCE! ><
- Ani razu...
- W TAKIM RAZIE MÓWIĘ CI TO TERAAAAAAAAAAAAZ!!!!!!
- Yare, yare... Spokojnie...
- No dobra... Do rzeczy. Udało ci się?
- Głupie pytanie;).
- Wiem... Powinno raczej brzmieć: "Udało ci się nikogo nie zabić"... Ale to już szczegół. Mamy już zaklęcie, co dalej?
- Pomyślałem ("No popatrz, popatrz..."- Lei), że może nam się przydać pomoc Liny i reszty... Spotkamy się wszyscy u Filii...
- Która jak zwykle o tym nie wie^^.
- Ruszamy?^^
- Chwileczkę! Przecież jeśli sobie ot tak zniknę, rodzice będą się martwić...
- Nie ma strachu^^- Xel uśmiechnął się i wyjął zza pasa małą buteleczkę. Wymruczał coś i cisnął nią o podłogę. Buteleczka rozbiła się i nagle w tym samym miejscu stanęła...
- Przecież to ja!
- Dokładnie^^. Przez te kilka lat magia poszła sporo do przodu... Istnieją, między innymi klony w butelkach, takie jak ten przed tobą...
- Rewelacja^^! Nikt nawet nie zauważy zmiany. Teraz więc czas na zaklęcie...
Mazoku podniósł swoją laskę do góry i rozpoczął inkantację. Magia oplotła dziewczynę i zaczęła do niej powolutku przywierać... Kiedy całkowicie połączyła się z jej ciałem pojaśniała lekko, a potem zaczęła znikać. Xellos opuścił laskę.
- No i jak? Gotowa do powrotu?^^- wyciągnął rękę w jej stronę
- Tak...-zawachała się- Wracam do korzeni... Zabawne, jak jedno wydarzenie może zmienić całe życie...
Dotknęła ręki Xellosa i razem zniknęli. Na miejscu pozostał tylko klon, który jakby nigdy nic położył się do łóżka i zaczął czytać książkę.

Znaleźli się na wzgórzu na skraju Seiloon. U ich stóp rozciągało się ogromne miasto, stolica białej magii... Na wprost nich majaczyło zachodzące słońce...
- Seiruun... Jak dawno tu nie byłam...- w głosie Lei zadrżało wzruszenie.
- Już wieczór. Idziemy z wizytą do Filii.^^
To mówiąc obydwoje demonstracyjnie przełożyli swoje laski przez ramię i równym krokiem pomaszerowali w stronę miasta^^...
Zakładzik Filii znajdował się na obrzeżach Seiruun. Duża drewniana tabliczka głosiła: "Pod porcelanowym smokiem- wazy i dzbany na każdą okazję". Ledwo przekroczyli próg domu, a z wnętrza dało się słyszeć:
- KYAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! XELLOS! TY NAMAGOMI MAZOKUUUU!- I w stronę nowo przybyłych posypał się grad dzbanów, kielichów, salaterek i czego tam jeszcze.
- Uspokój się, Fila! Xellos jest tu (wyjątkowo) w dobrych zamiarach- Lei usłyszała znajomy głos.
- Lina-san? To ty?
- No a niby kto?^^ Dawno się nie widziałyśmy.
Po chwili wszedł Gôrry i mały Val... No, może nie aż tak mały... Wyglądał na swoje 14 lat...
Filia zdążyła się już uspokoić i miłym, choć nieco drętwym gestem zaprosiła gości do środka, pokazała im miejsca i zniknęła w kuchni.
- Skoro powitania mamy już za sobą, przejdźmy do rzeczy: Jaki macie plan?
- Zdecydowaliśmy odwołać się do mocy Shabranigdo i zaabsorbować Zellas Metallium, abym mogła spokojnie poruszać się po waszym świecie...-Leims łyknęła odrobinę herbaty- Ale w tym celu musimy znaleźć rubin o potężnej mocy magicznej. Tylko za pomocą takiego kamienia możemy przywołać i choć częściowo opanować moc Rubinookiego...
- Rozumiem... Jedyny problem to znaleźć odpowiedni klejnot...
- Ja wiem, gdzie go można znaleźć- odezwał się niespodziewanie Gôrry.
- TYYYYYYY?????????
- Ano. W zamku Amelii jest taki duży rubin... Na pewno magiczny...
-Gôrry, wiesz o tym coś więcej?
Zapadła głucha cisza.
- Ale o czym?
_-_""""""""
- Ech... Amelia na pewno pozwoliłaby nam wziąść go "na przechowanie", ale akurat teraz jest z delegacją w zewnętrznych krainach...
- Trzeba więc będzie skorzystać z wypróbowanego sposobu i... Zwędzić go^^.
- Przydałby się jakiś spec od otwierania zamków i takich tam...
Lina zamyśliła się, Filia również, Xellos do spółki z Leims zaczął przeglądać Panoramę Firm^^ a Gôrry... Chyba nie wymagacie od niego niczego inteligentnego? ;P
- Może ja się wam na coś przydam?- usłyszeli głos dobiegający od strony wejścia. Wszyscy spojrzeli w tamtą stronę...
Na progu stał mężczyzna. Z początku nie poznali go przez kaptur, który zakrywał prawie całą twarz...
- Zelgadis^^, jak miło cię widzieć^^- zaczął Mazoku.
- Nie odwzajemnię... Jak już wspomniałem mogę wam się przydać... Bywałem często na zamku...
- W wiadomych celach^^
- I ZNAM wszystkie zabezpieczenia. Jeśli chodzi o zamki...
- Komplet wytrychów ma na głowie^^
- Wrrrrrrrrr... XELLOS, DZIAŁASZ MI NA NERWY! ><
- Jak zwykle z resztąąąąąąąąąąą... Wybaczcie, ale muszę się przespać...
- Jak my wszyscy. Filia rozścieliła łóżka w sali gościnnej, dla wszystkich znajdzie się miejsce. Eskapadę na zamek rozpoczniemy równo o 1:00... Wszyscy muszą być gotowi.
- Ay ay, Lina-san!^^
Po chwili rozmowa zeszła na zwyklejsze tematy, takie jak: jedzenie, spanie, jedzenie, małe wymiary niektórych części ciała, spanie, jedzenie, piżamy, pluszowe misie i takie tam. Filia stwierdziła, że nie może zostawić takiej bandy samej w osobnym pomieszczeniu i postanowiła tę noc spędzić z nimi, jak tylko położy Vala do łóżka. "Oj, nie wie, w co się pakuje..."- stwierdził Xellos.
Na zewnątrz zapadł zmrok...

End of part two.

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.33183400 1276783121
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!