Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Miya-chan
Slayers - Droga Niepokoju
rozdział #02
 
Treść fanfika..
Slayers - Droga Niepokoju

Dzisiaj podwójna porcja herbatki, więc ten odcinek napisany piorunem!!! Miya-chan, jesteś wielkaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!^________________^

Odcinek 2 - MANIPULACJA? DZIEWCZYNA O TYSIĄCU UŚMIECHACH!

Lina i jej przyjaciele wyruszyli więc w kierunku strasznej góry. Na szczęście nie musieli ciągnąć Gourry'ego, bo oprzytomniał akurat gdy kupowali prowiant ;) Amelia taszczyła jakiś wypchany tobołek o niewiadomej zawartości.
- Dlaczego Gourry nie ma żadnego miecza? - zaczął rozmowę Zel.
- Na razie nie był potrzebny - westchnęła Lina - a żaden miecz, który napotkaliśmy, nie nadawał się dla niego...
- Akurat - przerwał Gourry - po prostu chcesz mieć jakiś atre... artfe... no, coś magicznego! Mówię ci, Zelgadis, jaka ona jest wybredna! Lataliśmy od sklepu do sklepu, od płatnerza do płatnerza, a ona nie pozwalała mi nic kupić! Jakby nie mogła poszukać czegoś dla SIEBIE!!!
- Panie Gourry...- szepnęła Amelia - panna Lina chce mieć pretekst żeby z panem podróżować...
Tak jak było z Mieczem Światła... - przy okazji się uroczo zarumieniła ^_~
- Hę??? - to była odpowiedz wojownika.
- Daj spokój, Amelio - przerwała tę dyskusję chimerka - on i tak nie zrozumie twoich podtekstów. I lepiej ciesz się, że Lina tego nie słyszy...
Wyżej wymieniona znowu głowiła się nad napisem na tabliczce. Pismo było podobne do elfiego, ale znaki wydawały się nabazgrane bez ładu i składu - nic jej nie mówiły.
Po gadzinie dotarli wreszcie do podnóża góry. Zobaczyli wbity w ziemię pal z malowniczą trupią czachą i napisem "FSTEMP ZBRONIONY". Obok na kamieniu siedziała postać okutana w burą opończę i nosząca wielki kapelusz skrywający jej twarz w cieniu.
- Państwo przyszli zwiedzic górę?:) - spytała - To prawdziwa atrakcja turystyczna.:) Szkoda, że jednorazowa. ;)))
- A kim pani jest? - zdumiała się Amelia - Sama w takim miejscu...
- Ja?? Ależ ja jestem zwykłym przechodniem!! - zamachała rękami z lekkim zniecierpliwieniem.
- Proszę, państwo wchodzą, ja nie przeszkadzam!:)
Linie coś się tu nie podobało. Ta podejrzana osoba chyba wiedziała więcej niż chciała zdradzić...
- A coś pani może wiadomo o tym napisie? - pokazała jej dziwne runy.
- Hmm... "Do tych, którzy wkraczają na drogę pokusy i niepewności, niepokoju i tajemnicy"... Nie! Nic mi o nim nie wiadomo! - spod kapelusza dało się zobaczyć szeeeroooki uśmiech.
- No to miłego zwiedzania życzę!:) I proszę pamiętać o zielonych kwiatkach!:)))
- Ale dziwna gościówa - mruknęła Lina - O jakich znowu kwiatkach!!??
- Hm... No bo to coś z tej góry się ich boi...- przypomniała Amelia - O, proszę... Dla wszystkich kupiłam...- i wyciągnęła z tajemniczego tobołka kilka ciuchów w znany wszystkim wzorek.
- CO?! - wrzasnęła Lina - Te duchy mają uciekać PRZEDE MNĄ a nie przed jakimiś durnymi kwiatkami!!! A zresztą one mi nie pasują do koloru włosów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!][
- Ja nie wierzę w te głupoty - poparł ją Zel - I nie zamierzam się tak ośmieszać.
- Ale to ładne! - usłyszeli Gourry'ego - i leży jak ulał!!
- Prawda?? - zgodziła się z entuzjazmem Amelia.
Na widok przyjaciół w kwiecistych ubrankach Lina i Zel jak na komendę zaliczyli glebę..............
- Ej, a tamtej gościówy już nie ma! - zauważył Gourry.
- Niech to... Chciałam spytać skąd wie, co to za napis...- westchnęła Lina.
Nagle w górze otworzyło się niezauważone dotąd wejście.
- Chyba nas zaprasza do środka - stwierdził Zel. Weszli, gotowi na wszystko (czy na pewno?).
Ich oczom ukazał się ciemny korytarz, który zaraz oświetlili czarami. Na razie droga była w miarę bezpieczna, nie licząc robali pełzających po ziemi (IIIIIIIIIIIIIIK!!!!!!! - dop. Amelia).
- Ty też masz wrażenie, że nie jesteśmy tu przypadkiem? - spytał Zel Linę.
- Tiaaa... Czuję się jak marionetka i nie wiem, kto pociąga za sznurki - mruknęła.
- Może Xellos?
- To mi jakoś na niego nie wygląda... Mam pewne podejrzenia, ale brakuje mi jakiegoś elementu w tej układance. Coś przegapiłam... - czarodziejka zaczęła rozglądać się po korytarzu. Wreszcie zobaczyła wielkie drzwi, których pilnował gigantyczny szkielet. Zbliżyli się do niego.
- WITAJCIE, ŚMIERTELNICY - zagadał nagle szkielet grobowym głosem - TE DRZWI MOGĄ PRZEKROCZYĆ JEDYNIE CZCICIELE.
- Kapłani...- stwierdziła Lina - czyli Amelia...
- JAAAAAA??????? - księżniczka zatrzęsła się ze strachu - Mowy nie ma!!!!!!!!!!!!!!!!
- Chcesz szerzyć dobro czy nie? - zniecierpliwiła się Lina - Śmiało, zasuwaj tam!! - energicznie pchnęła dziewczynę, która w końcu weszła do tajemniczej komnaty. Po chwili wyszła, zupełnie już spokojna, trzymając w dłoni coś, co wyglądało jak połowa jakiegoś medalionu.
- GDYBY WSZEDŁ TAM KTOŚ NIE BĘDĄCY CZCICIELEM, JUŻ BY NIE WYSZEDŁ - oświadczył kościotrup - ALE TA, KTÓRA BYŁA TU PRZED TOBĄ, ŚMIERTELNICZKO, ZAWRÓCIŁA PO WYJŚCIU. NIE CHCIAŁA PODĄŻYĆ DALEJ.
- Nie to nie - stwierdziła Lina - MY podążymy. Siemka! - i podążyli. I po pewnym czasie znów ukazały się im drzwi. Wtedy połówka medalionu Amelii zabłysła i drzwi się otworzyły...
I w tej samej chwili dopadło ich mnóstwo istot o humanoidalnym kształcie, lecz wyglądających jakby powstały z mroku. Jednak choć wydawały się niematerialne, ich ciosy zostawiały po sobie rany i przenikliwy chłód - i bolały.
- Do diabła, cienie - warknął Zelgadis - Jeden z najpaskudniejszych rodzajów martwiaków. Jeszcze nie duchy, już nie ludzie... więc to ich się tak tu boją...
- No to czas już skończyć te wykłady i walczyć! - odwarknęła mu Lina - DRAAAGON...
- NIE CZARNĄ MAGIĄ!!!!!!!! - rzucił się na nią zdesperowany Zel - Ona im daje siłę!!!!!!!
- No to co mam robić??? - Lina nie cierpiała czuć się nieprzydatna. Gdy Zel i Amelia rzucali swoje Ra Tilty i Lance Elmekii, Gourry pociągnął Linę do otwartej już komnaty (cienie go nie atakowały). Wkrótce dołączyli do nich wyczerpani przyjaciele i Amelia zajęła się leczeniem.
- Niezli jesteście - nawet Lina była pod wrażeniem - Załatwić tyle tych cieni to naprawdę coś!!
W tej chwili usłyszeli nad sobą donośne klaskanie. Spojrzeli w górę. Na występie skalnym siedziała czarnowłosa dziewczyna w krótkiej pelerynce. Uśmiechała się z lekką drwiną.
- Geeenialne!! - zawołała do nich - Kapitalne!! Absolutnie fe_no_me_nal_ne!!! ;]
Patrzyli na nią ze zdziwieniem, bo w ogóle jej nie znali. W dodatku chyba z nich kpiła...
- To teraz powiedzcie - wskazała gdzieś poza nich - co macie zamiar zrobić... z tamtymi??;]]]
Obejrzeli się. Za nimi było jeszcze więcej cieni, w dodatku wielkich i mających długie szpony. Ponieważ istoty nie atakowały Amelii, szybko zrobiła barierę ochronną, lecz atak cieni był tylko kwestią czasu. W pewnej chwili Zel ujrzał za sobą jeszcze jedną barierę, za którą COŚ się znajdowało. W dodatku świeciło.
- Świeci!!! Biorę to!!! - wykrzyknęła Lina, ale zaraz cofnęła się. Bariera była zrobiona z cieni. Ale gdy podszedł do niej Gourry, cienie się rozstąpiły. Wtedy okazało się, że blask bije od wielkiego miecza, wprawdzie nie zdobionego niczym szczególnym, ale wyglądającym na cenny i świetny do walki. Lina i Zelgadis rzucili się do tej broni, ale cienie im przeszkodziły.
- Przeklęte zielone kwiatki - jęknął Zel. Gourry z cielęcym wyrazem twarzy wziął broń w ręce.
- Hej, wiecie co? Mam miecz! - oznajmił radośnie - no to czekajcie, ciemnoty jedne!!!!!!!!!!!
Rzucił się w kłębowisko cieni, a one znikały jeden po drugim pod gradem jego ciosów. Lina patrzyła na miecz z żądzą zysku, Amelia z podziwem, Zel z dziką zazdrością. W końcu po cieniach nic już nie zostało. Wyglądało na to, że to miejsce jest już oczyszczone ze zła i przyjaciele mogli spokojnie wyjść na zewnątrz. A tam zobaczyli tę samą nieznajomą dziewczynę, popijającą coś aromatycznego. Jej pelerynka była wściekle fioletowa i ozdobiona klejnotem. Czarne włosy sięgały ramion i były związane z tyłu fantazyjną kokardą. Uśmiechała się promiennie.
- Wreszcie jesteście!!:))) - zawołała - To jak, przeganiamy upiory?:)))))))))))))))))))))
- A nie przegoniliśmy? - zdziwił się Gourry.
- Wrócą jeśli nie zainterweniujemy w porę:) - nieznajoma wyjęła z torby przy pasie połówkę medalionu i złączyła ją z połówką Amelii. Medalion rozbłysł, a aura wokół góry zniknęła na dobre.
- Medalion, który dostałam w tamtej komnacie! - zdziwiła się księżniczka.
- Ano owszem:))) Ja też dostałam - uśmiech nieznajomej stał się figlarny.
- To pani też jest kapłanką! - ucieszyła się Amelcia - A czyją??
- No właśnie chyba niczyją ;) Jeszcze nie znalazłam nikogo, kogo mogłabym czcić...;)))
Amelia nie rozumiała tego... Nagle rozległo się radosne wołanie Gourry'ego:
- A ja wiem!!! To ty nam postawiłaś herbatkę!! [Wszyscy: SZOK]
- Jak na to wpadłeś, Gourry????????? - wyjechała Lina.
- No jak to, przecież ty też wiedziałaś, prawda? I ona tu była gdy wchodziliśmy!! Ma ten sam dobijający optymizm w głosie! - stwierdził dumny z siebie Gourry.
- Brawo!!! Wygrałeś cinquecento z niespodzianką - bombą w bagażniku!:D- usłyszał.
- A co to jest cinkie-cienko? - spytał.
- Nie słuchaj jej, chce cię zbić z tropu! - syknęła Lina, po czym zwróciła się do nieznajomej:
- Ty jesteś tą panną o podwójnym imieniu?
- Ojeeeju, gdzie moje wychowanie? Pozwólcie, że się przedstawię: nazywam się Xella-Medina.
- JAK???????????????? - zdziwili się wszyscy. Dziewczyna wykonała parodię dworskiego ukłonu - Tajemnicza Poszukiwaczka Xella-Medina:))))))) - po czym zadumała się - A może Poszukiwaczka Tajemnic? Co brzmi lepiej??;) Jeszcze nie zdecydowałam...
Gourry przyjrzał się jej i stwierdził: - Jeszcze laski brakuje...
Xella-Medina uśmiechnęła się komicznie - Może nie jestem Miss World, ale chyba nie jest tak zle?
- A mówią, że JA jestem głupi... - westchnął wojownik.^ ^'''
- A może TAKĄ laskę?;) - dziewczyna wyjęła z torby (!!!) długą lagę zakończoną ostrzem i ozdobioną fioletową kulą. Lina przyglądała się jej podejrzliwie.
- Kim ty jesteś, co? - spytała nieco zaczepnie. Uśmiech na twarzy Xelli-Mediny zmienił się w drwiący i grozny... W jednej chwili znalazła się tuż przy czarodziejce. Miała bursztynowe oczy o zwężonych zrenicach. Lina miała wrażenie, że przewiercają ją na wylot.
- A co chcesz usłyszeć?:] - szepnęła kapłanka - Zdradzę ci prawdę. Mazoku...........- zawiesiła głos i nagle jej uśmiech stał się jeszcze bardziej promienny niż przedtem - nie jestem! - dokończyła. - Kamień spadł ci z serca, Lino?
- Nie - burknęła czarodziejka, zastanawiając się skąd ta dziewczyna zna jej imię - nie zajmujmy się bzdurami i wracajmy do miasta.
- Jest jeden szkopuł.:) Tego miasta nie ma tam od 200 lat - oświadczyła Xella-Medina.
- Taaak?? To powiedz, gdzie byliśmy?? - spytał Zel z ironią.
- Dawno temu śmiałkowie ruszyli zbadać tajemnicę tej góry - Poszukiwaczka Tajemnic uśmiechnęła się z rozbawieniem - Do miasta wrócił tylko jeden, ale przyniósł ze sobą klątwę. Od tamtej pory dusze mieszkańców nie mogły zaznać spokoju. Na szczęście zielone kwiatki broniły dostępu cieniom... Skończyliście ich męki. Byliście w mieście duchów, dziubaski...;]]]
Po powrocie okazało się, że Xella-Medina mówiła prawdę...........................................
- To... to... co my jedliśmy??? - spytała Lina z baaardzo złym przeczuciem.
- Lepiej nie pytajcie - złośliwy uśmieszek - Ale dzięki mojej herbatce nic wam nie zaszkodzi. :)
Na te słowa Zel zrobił się zielony i zemdlał...
- On nie wypił tej herbatki - wyjaśniła Lina - Ty, Xella, słuchaj...
- Xella-Medina, jeśli można. Czuję się na pół ignorowana.:]]]
- Sorcia. Słuchaj, czy to jest zewnętrzny świat?
- Dla ciebie pewnie jest "zewnętrzny".;) Możesz więc śmiało ruszyć na poszukiwanie Wszechwidzącego Oka, jeśli chcesz.;)))
- Zaraz... A skąd ty wiesz, że ja chcę go szukać? - Lina znów zrobiła się podejrzliwa.
- No jak to skąd? Wszyscy go szukają! :) - oznajmiła fioletowa - Wiesz ilu bohaterów już tu przyjechało? Chyba to im wpadło w łapki ;] - pomachała znaną z poprzedniego odcinka ulotką.
- Eee... A co to Oko robi? - zainteresowała się Amelia.
- Cóż... obserwuje.;) A w odpowiednich rękach może zrobić właściwie wszystko...
- WIĘKSZY BIUST!!!!!!!!!!!!!!! - zawołała Lina.
- TYLE ŻARCIA ILE ZECHCĘ!!!!!!!!! - zawtórował jej Gourry.
- SPRAWIEDLIWOŚĆ NA ŚWIECIE!!!!!!!!! - Amelia była w amoku.
- DAWNY WYGLĄD!!!!!!!!!!!!! - nawet Zelgadis oprzytomniał.
- No to wyruszamy!! Z naszą magią i nowym mieczem Gourry'ego nic nam nie przeszkodzi!!!
- A właśnie, Gourry, pokaż no ten mieczyk - Zelowi zaświeciły się oczęta.*___*
- Nie!! MI pokaż!! - Lina wyrwała miecz wojownikowi, zazdrośnie przyciskającemu go do siebie.
- Rany, on waży chyba tonę! - zawołała gdy wyglebała się pod ciężarem oręża.
- Bo to nie jest miecz dla pań ;] - wtrąciła się nagle Xella-Medina - poza tym najbardziej szanuje tego, kto go zdobył... w tym wypadku Gourry'ego. ;)))
- Ty wiesz co to za miecz??
- Domyślam się, ale pssst! Nie będę psuła niespodzianki!;) - czarnowłosa mrugnęła do nich kładąc palec na ustach.
- No nieee, drugi Xellos! - westchnęła Lina - Czy ty jesteś z nim spokrewniona, czy jak??
- Nigdy nie spotkałam nikogo takiego - stwierdziła Xella-Medina, uśmiechając się zagadkowo.
- Ech, kit z tym - stwierdziła czarodziejka - Skoro mamy szukać Wszechwidzącego Oka, to musimy... PORZĄDNIE SIĘ NAJEŚĆ!!! Dalej, znajdzmy jakieś miasto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
*****************GLEBA*******************
Reszta jest milczeniem.............
CDN

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.65736700 1276784011
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!