Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Lina_chan
Slayers Deluxe
rozdział #02
 
Treść fanfika..
Witam. Na czym to ja skończyłam? Acha. Lina razem z Katrin, poszły do sklepu z bielizną.

Katrin: Ech, ta jest piękna...
Lina od niechcenia: Tak... Seksowna i CZARNA
Katrin: Biorę!
Lina: Ech...
Katrin: No Lina! Wyluzuj! Jesteś w sklepie z bielizną damską! Nie wstydź się, tylko przymierzaj!
Lina: Ale na co mi teraz seksowna bielizna?
Katrin: Żeby mieć w nagłej sytuacji...
Lina: -.-
Katrin: Lina...
Lina: Ech... Niech będzie...
I kupily sobie kilka komplecików, a Katrin uparła się, że zapłaci. Tak więc, dziewczyny już nigdzie nie chodziły. Lina nie miała apetytu, więc Katrin się trochę zmartwiła, ale jakoś sobie poradziły. Wieczorem, kiedy dziewczyny były już po kąpieli.
Katrin: Lina, no powiedz mi
Lina: Przestań mnie męczyć...
Katrin:Nie męcze... No może trochę... Ale Lina, co Ci szkodzi...
Lina: Po prostu się pokłóciliśmy...
Katrin: Acha. Ale chyba wiesz, że ma nowego towarzysza...
Lina: Ja też
Katrin: Fakt
Lina: Nie wiem jak ty, ale ja się przebiorę - i zaczęła szukać czegoś w szafie - gdzie to jest?
Katrin: Co takiego?
Lina lekko zawstydzona: Moja bielizna...
Katrin: Leży na fotelu.
Lina jeszcze bardziej zawstydzona: Ale nie ta nowa. Zwykła.
Katrin: Powinna być w szafie
Lina: Ale nie ma. Przeszukałam
Katrin: To załuż tą nową.
Lina: Chyba nie mam wyjścia. - założyła nową bieliznę -Ech... Jeszcze tylko... AAAA! Nie ma jej!
Katrin już przebrana: Czego znowu? - przeciągnęła się siedząc na łóżku
Lina: Mojej koszuli nocnej
Katrin: Weź moją.
Lina: Problem w tym, że ona jest...
Katrin: Seksowna? No to co?
Lina: W sumie nic... - i musiała założyć koszulę Katrin, która wyglądała mniej więcej tak:
- Była obcisła, zupełnie bez ramionczek, z dużym dekoldem
- Była koronkowa
- Granatowa i aksamitna, a może jedwabna, któż to wie?
- Koszula wyglądała jak ręcznik, który Lina zawinęła na około siebie.
Mam nadzieje, ż erozumiecie.
Położyły się już. Przez pierwsze dwadzieścia minut Lina nad czymś rozmyslała, a potem Katrin zaczęła się przepychać.
Lina: Katrin, przestań sie przepychać...
Katrin: Ja sie nie przepycham...
Lina: Nie wcale...
I mimo uprośnych próśb, Katrin nadal sie przepychała. Błagania Liny, nie dawały rezultatu, więc dziewczyna się wkurzyła i wyszła z łóżka. Katrin zrobiła to samo. Zaczęły się kłócić. Nagle drzwi otworzyły się. Do pokoju wszedł Gourry, zanim Xellos i jakiś nieznajomy gość.
Gourry: Lina, możecie tak nie krzyczeć, ludzie chcą spać.
Lina: Jak ty tutaj wszedłeś?
Gourry: Było otwarte...
Lina: Katrin...
Katrin niewinnie: No cio?
Gourry: No to będziecie cicho?
Lina: Mów o tym jej.
Katrin: Tak, będziemy cicho.
Gourry: Fajnie.
Xellos podchodząc do Liny, jakiś liścik, a następnie odchodząc: Lina fajnie wyglądasz w tej seksownej koszuli. Acha, i przyjdź do mnie rano, po swoją bieliznę...
Lina chwyciła jakiś wazon i rzuciła nim w chłopaków. Zanim jednak to zrobiła Gourry zamknął drzwi, a po uderzeniu je otworzył, więc w rezultacie wazon uderzył w drzwi i rozbił sie ^^.
Gourry: Nie patrz tak na mnie, ja nic nie zrobiłem...
Lina podciągając koszulkę do góry, a jednocześnie, ciągnąc ją do dołu, tak, aby nie było nic widać: WY-NO-CHA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I wszyscy wyszli. Lina założyła szlafrok i poszła do pokoju Xellossa, w którym siedzieli jeszcze Gourry i jego nowy towarzysz i grali w jakieś karty.
Lina: Xelloss zabiję cię! - i zaczęła go dusić- Ja ci dam... Jak wyglądam? W czym?
Gourry: Lina, po co te nerwy, naprawdę jesteś ładna...
Lina: TO... JESZCZE... NIE... POWÓD...RZEBY... WCHODZIĆ... I... OGLĄDAĆ MNIE PRAWIE NAGĄ.... KIEDY NIE MAM NIC INNEGO DO ZAŁOŻENIA BO... TEN ZBOCZENIEC ZABIERA MI BIELIZNĘ....I NIE TYLKO.....
Xellos: Lina, ale ty jesteś na mnie napalona... Nie ma co... Wiesz, jak chcesz, to zaraz wyproszę kolegów i zostaniemy sami, bez świadków...
Lina: Tak... Bez świadków... Wynocha mi stąd! - i Lina została sama z Xellossem. Xell podszedł do niej i dotknął jej twarzy. Zaczął przysuwać swoje usta, do jej ust. Gourry za drzwiami obgryzał paznokcie ze strachu (ja nie mogę, ale ja jestem drastyczna - dop. autorka). Teraz ona zbliżyła swoje usta, do just Xella (spokojnie zdradzę, że nic się nie wydarzy, w końcu nie jestem zboczona, a tu mamy do czynienia z Liną Inverse). Położyła swoją rękę na jego szyji.
Xelloss: Fajnie, że udało mi się ciebie namówić
Lina: Ogólnie bym nie uległa i... Tym razem też nie. - Xelloss nie zdąrzył zareagować na te słowa i z ręki Liny wystrzeliły niewidoczne iskierki. Xelloss upadł na ziemię. Poczuł jak przechodzi przez niego jakaś dziwna energia.
Xelloss: Nic nie zajdzie?
Lina: Misiu... - usiadła koło niego- nie tym razem... Wybacz ale jestem wkurzona... Na ciebie - cały czas mówiła zalotnie- Na przyszłość nie próbuj... I nie smuć się... Jak mi udowodnisz to czego chce każda kobieta, to o tym porozmawiamy... A na razie możesz mnie zarezerwować...
Xelloss: To cię rezerwuję
<ŁUP>
Xelloss: Ała, za co?!
Lina: Kotku jakiś ty głupi.... Fajnie było na ciebie żucić urok...
Gourry rozmawiał za drzwimi z towarzyszem
Gourry: Martwię się, minęło już ponad pół godziny
Towarzysz: Coż nigdy nic nie wiadomo, ona jest ładna...
Gourry: Po raz pierwszy podoba się tylu osobom...
W środku:
Lina: Może pomóc ci wejść do łóżka i nakryć kołuderka?
Xelloss: Jak byś mnie jeszcze przebrała...
Lina: Masz szczęście, że jestem zmęczona, bo już byś nie żył...
Xelloss: A dostanę jeszcze buziaka
Lina: Ta kwestia do uzgodnienia... Miałam zrobić ci coś gorszego, niz tylko ten mały uroczek... Ale już trudno.
Xelloss: Tak, na pewno trudno.
Lina: Zawołać Gourryego, żeby cie przebrał?
Xelloss: A ja myslałem, że ty to zrobisz, a później ja ci się odwdzięczę i zrobię to samo...
Lina wstała z podłogi, na której rzeczjasna siedzieli, a Xell siedział na niej nadal.
Xelloss: Dokąd idziesz?
Lina: Nie twoja sprawa.
Wychodząc trzsnęła drzwimi.
Gourry: Co się stało?
Lina: Nic
Towarzysz Gourryego: Ej, nie mów, że taka długonoga laska nic nie zrobiła z takim przystojnym facetem jak Xelloss, bo to będzie oznaczać, że wolisz kogoś takiego jak mnie - i podszedł do niej od tyłu, łapiąc ją za ręce.
Lina: Przystojnego... Phi.... Tez mi coś... Dobrze robisz mówiąc KOGOŚ TAKIEGO jak ty. Ciesz się, że nie powiedziałeś, że wolałabym ciebie - i brutalnie wyrwała się z jego objęcia. - Dobranoc. Acha i Gourry - dodała- współczuje kolegów...
Poszła do swojego pokoju i położyła się do łóżka.Katrin wypytała ją na setki pytań, na które Lina odpowiedziała jedynie "wszystko jutro...", a później zasnęła. Katrin nie rozpychała się już (dla ciekawskich i idiotów powiem tylko, że tamto "pszepychanie sie" było częścią planu z tym, że na końcu miało wyjść zupelnie inaczej). Noc zapowiadała się ciekawie i spokojnie. Niestety. To było tylko złudzenie...
W nocy wiatr otworzyl okna. Lina przebudziła się. Poczuła uczucie lekkości... Podeszła do okna i zamknęła je. Położyła się z powrotem, ale juz nie zasnęła. Nie mogła. Ubrała się i wyszła na dwór. Usiadla na ławce. Poczuła znajome uczucie. Uczucie bliskości kogoś ważnego dla niej. Zastanawiała się co to za dziwne wrażenie. Nagle coś ciągnęło ją do lasu. Chodzi mi tutaj o to, że wydawało jej się, że koniecznie musi wejśc do lasu. I rzeczywiście. Weszła. Coś zaatakowało ją od tyłu. Nie zauważyła co to, ale wystrzeliła za siebie Fireballa. Później jednak tego czegoś juz nie było. Wróciła do hotelu i weszła do pokoju. Rano, kiedy dziewczyny zjadły śniadanie i poszły po bagaże, bo miały wyruszyć do Seyrun, Lina przypomniała sobie o swojej bieliźnie. Poszła więc do Xellossa, a Katrin czekała na nią na dworze.
Lina: Zboczeńcu oddawaj moją bieliznę! - powiedziała na przywitanie
Xelloss: O, kochanie, a może by tak jakiegoś buziaka?
Lina: Nie nazywaj mnie tak, bo nie jestem twoim kochaniem. Oddawaj bieliznę, bo mi się spieszy.
Xelloss: Dokąd?
Lina: Nie twoja sprawa. Ale powiem ci, idziemy do Seyrun.
Xelloss wręczył dziewczynie niej własność.
Xelloss: Acha i to z bielizną było tak specjalnie... Poczekajcie na mnie, to pójdę z wami
Lina: To jeszcze jeden powód do szybkiego opuszczenia miasta.
Xelloss Droczysz się...
Lina: Żegnaj
Xelloss: Do zobaczenia
Lina pod nosem: Oby nie.
Xelloss: Słyszałem, nie pozbędziesz się mnie tak łatwo...
Lina: Szkoda.
I wyszła.Zamknęła drzwi od pokoju, gdy nagle...
Gourry: Lina, dlaczego mnie unikasz?
Lina: Nie unikam Cię...
Przeszła koło niego i zatrzymała się przy jego towarzyszu. Stała odwrócona do niego bokiem i szepcząc:
Lina: Mam cię na oku... Nic nie może się mu stać...
Towarzysz: Dla ciebie wszystko. Nazywam się Klar, a to mój telefon. Zadzwoń jak bedziesz spragniona...
Lina: Nie dzieki... Niech spadnie mu jeden włos z głowy, a pożałujesz... - rzuciła kartkę z telefonem na podłogę i zdeptała ją.
Klar do Gourryego, kiedy Lina odeszła: Jak chcesz, żebyście znowu byli razem, to ją olewaj. Zobaczysz, to zadziała.
Katrin, kiedy Lina jej juz o wszystkim opowiedziała: Jak chcesz znowu z nim być to go totalnie olewaj. To zadziała, zobaczysz.
Lina: Ale my nigdy ze sobą nie byliśmy...
Katrin: Co za różnica...
Lina: Ech...
Poszły dalej. Były już przy bramie do mostu prowadzącego do Seyrun, kiedy...
Xelloss: Już jestem
Lina: Xelloss, musisz za nami łazić?
Xelloss: Hmmmm... Po namyśle stwierdzam, że tak... Ale nie przejmuj się. Ja tylko po dobroci...
Lina: To po dobroci nie idź z nami.
Xelloss: Nie mogę. Muszę chronić twojego zgrabnego tyłeczka...
Lina: ZBOCZENIEC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - Xelloss dostał kopniaka i poleciał gdzieś daleko w niebo (siłą wyrzutu oczywiście). Dziewczyny po odreagowaniu weszły na most. Ten most był inny niż wszystkie. Miał kilkanaście kilometrów długości, zbudowany został magią i każdy dobry czarodziej (tak właśnie jak teraz Lina) wyczuwał w nim silne wibracje. Co prawda tylko prawdziwy mag mógł wyczuć wibracje energi mostu, ale nie każdego musiała zaraz- i nie zawsze tak było - boleć głowa, czyli 70% magów wibracje nie przeszkadzały.
Lina: Ale ten most ma silne wibracje...
Katrin: Ja czuję tylko lekką namiastkę... Lina...
Lina: Tak?
Katrin: Możesz już korzystać z magii?
Lina: Prawie...
Katrin: Acha... Ja też ^_^
Lina: To dobrze.
Szły dalej. Dodając jeszcze do opisu mostu, to Ci którzy byli w Czechach lub widzieli most Karola na zdjęciu, mogą sobie wyobrazić, ze Lina i Katrin ida własnie przez most Karola, z tym, że jest on jeszcze dużo, dużo szerszy, dużo, dużo dłuższy, nie stoi nad rzeką i ze wszystkich stron jest obudowany hotelami, restauracjami, barami i sklepami. Coś w rodzają połączenia czeskiej złotej uliczki i mostu Karola. Zresztą dosyć juz tego. W pewnym momencie Lina poczuła czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciła sie i...
Jej twarz przeszedł ogromny uśmiech zadowolenia. (masło maślane....)
Lina: Och, Zel jak się ciesze, że Cię widzę! - i żuciła się mu na szyję
Zel: Lina, spokojnie... Co ty tutaj robisz? - rozejrzał się - bez Gourryego
Lina: To długa historia, opowiem ci w herbaciarni.
Xelloss, który pojawia sie właśnie: Mogę iśc z wami?
Lina podstępnie: Ale stawiasz wszystkim coś.
Xelloss zmieszny: No, niech ci bedzie...
Lina: Swietnie, tylko znajdziemy jakąś dobrą herbaciarnie i... Jest! -i zaprowadziła przyjaciół do herbaciarni " Wszystkim niszczycielom, Xellossowi i Lino-Inverso- podobnym wstęp wzbroniony"
Jakoś jednak udało się im wejśc i napili sie herbaty (Lina zamówiła jeszcze 20 ciach rożnego rodzaju, Katrin tez jakieś ciacha, Xelloss kilkanaście dokładek herbaty, bo nie było go stac na więcej , a Zel nie zamówił nic). Po zjedzeniu i wypiuciu tego wszystkiego i opowiedzeniu co się stało, przyjaciele wyszli na most i szli dalej.
Lina: Zel, właściwie, to po co idziesz do Seyrun? Chodzi o Amelię, co?
Zel: Możliwe... A Ty dlaczego idziesz do Seyrun?
Xelloss: Ona chce uciec od Gourryego, żeby być ze mna, czyż nie Lino?
Lina się wkurzyła i już miała walnąć Xellossa kiedy.
Zelgadiss: Lina, nie warto reagować. On tak specjalnie.
Xelloss: Wcale nie. Ona na mnie leci.
I tym razem już dostał w łeb. Kilkakrotnie.
Lina: Jemu na starośc odbija.
Xalloss: Jaka starość? Ja na ludzkie lestem w twoim wieku.
Zel: ^.^
Xelloss: Nyo może w wieku Zela...
Zel: 8(
Lina: Dajmy sobie spokój i chodźmy dalej. A Ty Xelloss, zamknij się!
Xelloss: A czy ja cos mówię?
Lina: Chcesz cos powiedzieć.
Poszli dalej. Zapadł zmrok.
Lina: Musimy znaleźć jakiś hotel i się w nim zatrzymać
Zel: Masz rację.
Katrin: Mamy kasę, na pięciogwiazdkowy?
Xelloss: Na moją kartę kredytową wpłynęły pieniądze.
Katrin: Czyli mamy?
Xelloss: No, niezupełnie...
Katrin: Xelloss, nie gadaj tylko dawaj tą kartę.
Xelloss: Słuchaj blondyno! Nie będziesz żądzić moimi pieniędzmi!
Katrin: Może ja nie, ale Lina rzuci w ciebie Fireballa.
Xelloss: A, to inna sprawa... Który hotel wybieracie?
Katrin: Ten - i wskazala na hotel tóż obok niej.
Xelloss: No to idziemy...
Katrin: Tak trzymać.
Lina: Ja piórkuję.
Zel: Z kim ja musze pracować...
Lina spokojnie i ospale: Masz coś do mnie?
Zel, również spokojnie: Nie, nie do Ciebie...
Lina: Ech... Niech Ci będzie. I tak nie mam na nic siły.
Weszli do środka.
Recepcjonista; Witam państwa w naszym hotelu. W czym mogę pomóc.
Lina: No, a jak pan myśli? Chcemy wynająć pokoje.
Recepcjonista: Świtnie, akurat mamy dwa wolne pokoje małużeńskie.
Lina: To po co nam pan o nich mówi?
Recepcjonista (Odtad będę pisać RC.) : Chca państwo, wypożyczyć pokoje.
Lina: Tak! Ale nie podwójne!!!!!!!!! Chcemy wynając cztery pokoje, dla każdego po jednym!
?: Sześć pokoji.
Lina i towarzysze odwrócili się. Do hotelu wszedł Gourry wraz z towarzszem.
Lina obojętnie: No to sześc pokoji.
RC: Ale wie pani, że to będzie droższe?
Lina: Tak, spoko płaci Xellossik.
Xelloss marudnie: Xellossik, co?
Lina: Tak, tak Xellossiku, a teraz płać.
Xelloss z łezką w oku podał karte recepcjoniście.
Xelloss szeptem do Liny, kiedy szli do pokoi: Za to przyjdę do Ciebie w nocy.
Lina: Masz szczęście, że jestem zbyt zmęczona, żeby zareagować
Xelloss: Odbieram to jako zgodę
Lina: Nie wyobrażaj sobie...
I wszyscy weszli do swoich pokoi. Na początku Lina nie mogła spać i zastanawiała się co zaatakowało ją poprzedniej nocy w lesie. Później jednak zasnęła. Jednak rano...
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wszystkich naszych bohaterów obudził krzyk Liny, albowiem w hotelu nie było innych gości. Wbiegli do jej pokoju, w którym lezał spalony Xelloss. Gourry chciał zapytać "Lina, co się stało" (och, jakie to głębokie - przypuszczenie autorki), ale Klar dyskretnie kopnal go w nogę.
Klar zamiast Gourryego: Lina, co sie stało?
Lina: Nie wasza sprawa.
Xelloss: Lina, dlaczego tak brutalnie?
Lina: Zamknij sie! - i zdeptała jego twarz
Xelloss pod nosem: Świetnie, tyle lasek jest na świecie, a mi się zachciało deche...
Lina: DRAGON...
Xelloss: NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Lina: SLAVE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Lina wyprosiła Gourryego i jego towarzysza, poprosiła do siebie Katrin i chciała jeszcze żeby wyszedł Zel, ale się nie udało. Został i koniecznie musiał sie dowiedzieć co się stało.
Lina ciągle wkurzona: Ten... zboczeniec...
Zel zniecierpliwiony: No...
Lina zawstydzona: Wlazł do mojego włóżka...
Zel jeszcze bardziej zniecierpliwiony: No...
Lina: I... I chciał...
Zel totalnie zniecierpliwiony: No....
Lina: Niech on Ci powie...
Zel: Wal Xelloss.
Xelloss: Nyo co, Lina siem podnieca, że w nocy do niej przyszedłem
Lina wtrącając się: Wcale się nie podnieca, a po za tym nie wiedziała, ze do niej przychodzisz...
Xelloss: Mniejsza... W każdym razie, zacząłem ją...
Lina: NIE KOŃCZ!
Xelloss Zelowi na ucho: Ja ją tylko chciałem zacząć rozbierać...
Zelgadiss był cały czerwony. Lina też. Katrin nadal nie wiedziała co zaszło (dla ciekawych i głupich powiem, że nic), a Zel się popłakał z głupoty Xellossa i ze smiechu. Lina mrukneła coś w sylu: "To wcale nie jest i nie było śmieszne", a Zel ledwo wymówił wiem. Tak więc rano wszyscy (włącznie z Gourrym i Klarem) poszli dalej. Lina już całkowicie odzyskała moc.
I na tym kończe. A więc do zobaczenia w kolejnej części (moze)...

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.62721100 1314650222
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!