Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Xellos
Slayers Return
rozdział #02
 
Treść fanfika..
Rozdział 1

Lina powoli otworzyła oczy. Pierwsze, co zobaczyła, to jakiś czarny piasek, na którym leżała. Ze zdziwieniem stwierdziła, iż jest chłodno. Niespotykanie chłodno. Czarodziejka podniosła się i usiadła. Zaczęła rozglądać się dokoła. Okazało się, że sytuacja, w jakiej się znalazła nie należała do najweselszych. Była zamknięta w niewielkich rozmiarów metalowej klatce, która najprawdopodobniej znajdowała się w największym namiocie. Płótno, z którego go zrobiono było najprawdopodobniej zrobione z materiału nieprzepuszczalnego dla światła, a wszelkie szczeliny dobrze pozatykane, więc dziewczyna nie była w stanie stwierdzić, czy był dzień, czy noc. Cały namiot był nieznacznie oświecony kilkoma zrobionymi z czarnego wosku świeczkami. Przed wejściem wisiała niewielka czaszka jakiegoś humanoida, najprawdopodobniej goblina. Całe pomieszczenie było natomiast regularnie chłodzone za pomocą jakiejś bliżej jej nie znanej magii.
Nagle drzwi się uchyliły i weszło do środka trzech Nekromantów. Dwóch wyglądało tak samo jak wszyscy inni, jeden natomiast miał złoty pas i srebrne naramienniki. Wyglądał na kogoś bardzo ważnego w utworzonej naprędce społeczności Magów Śmierci, zapewne był to jakiś przywódca albo ktoś w tym rodzaju.
-Idioci. Po co wam było łapać jakąś wieśniaczkę -odezwał się.
-Ależ panie. Nie mogliśmy pozwolić, aby...
-Milczeć! Teraz mieszkańcy wioski zapewne jej szukają. Jeśli zostaniemy odkryci, wszystkie nasze plany legną w gruzach.
-Wybacz panie. Wydawało nam się...
-Nie chce słuchać żadnych bezsensownych tłumaczeń. Zresztą za dwa dni i tak ruszamy na północ... Mimo wszystko jednak nie możemy ryzykować. Macie ją zabić! Niech to wygląda tak, jakby ją pogryzły wilki. A potem zostawcie zwłoki gdzieś w lesie -powiedział Nekromanta i wyszedł, zostawiając w namiocie towarzyszącą mu dwójkę.
Tamci stali przez chwile w bezruchu, po czym spojrzeli na przysłuchującą się temu wszystkiemu Linę. Jeden z nich skierował się do leżącego nieopodal worka i wyjął z niego jakiś niewielki przedmiot, zapakowany w czarne płótno. Takie samo, z jakiego zrobiony był cały namiot. Powoli zaczął go rozpakowywać. Nagle dziewczyna poczuła ciarki przechodzące po plecach i błyskawicznie cofnęła się na przeciwległą ścianę klatki. Zobaczyła bowiem, cóż to była za zawartość pakunku. Nekromanta założył to na rękę. Było to coś przypominające szczęki jakiegoś zwierzęcia, najprawdopodobniej wilka czy lisa. Uwagę zwracały charakterystyczne, długie i szpiczaste kły, sprawiające wrażenie ostrych jak brzytwa.
Mężczyzna powoli podszedł do klatki.
-Nie bój się -powiedział. -Będzie bolało tylko na początku. Potem stracisz przytomność i nic nie będziesz już czuła.
-Ratunku! -krzyknęła Lina! -Na pomoc! Jestem za młoda, żeby tak skończyć!
I wtedy stało się coś, czego się nie spodziewała. Drugi nekromanta wyjął zza swojego czarnego płaszcza gruby, krótki kij w kształcie maczugi i błyskawicznym ruchem posłał swojego kolegę na podłogę. Potem uklęknął i przyjrzał mu się. Nekromanta był nieprzytomny, a wokół jego głowy pojawiła się mała plama krwi. Zamachowiec wstał, po czym skierował się w stronę klatki, gdzie uwięziona była młoda czarodziejka. Wyjął z kieszeni czarny klucz ozdobiony na kształt trupiej czaszki i otworzył drzwiczki.
-Proszę się pospieszyć panienko -powiedział.
-Ale dlaczego? -zapytała dziewczyna.
-Później panience wszystko wytłumaczę. Teraz nie mamy czasu. Jeśli ktoś tu nas znajdzie to będziemy zgubieni. Szybko!
Tajemniczy nieznajomy chwycił Linę za rękę i pobiegł w kierunku wyjścia. Dziewczyna nie myślała wcale o tym, czy można mu ufać, ani nie zastanawiała się, kim on jest. Pragnęła tylko wydostać się z tego okropnego, ciemnego i brudnego miejsca. Kiedy zobaczyła pierwsze od tak dawna promienie słońca, jej radość nie znała granic. O dziwo nie spotkali w obozie żadnego z Nekromantów. Cały dziedziniec jakby opustoszał. Wszystko układało się idealnie. Błyskawicznie opuścili obóz i skierowali się w stronę lasu. Biegli tak z dziesięć minut, po czym zatrzymali się.
-Tu będziemy bezpieczni -powiedział nieznajomy.
-Teraz chyba możesz odpowiedzieć na moje pytania... -z lekkim wahaniem stwierdziła Lina
-Spróbuje...
-Ale najpierw musisz coś zrobić!
-Co?
-Zdejmij ten kaptur. Wole wiedzieć z kim rozmawiam, a poza tym wygląda okropnie.
-Dobrze panienko.
Nieznajomy zdjął powoli czarny kaptur, po czym zrzucił także cały płaszcz nekromanty. Wyglądał na chłopca w wieku siedemnastu lat. Miał długie niebieskie włosy i takież same, duże oczy. Nosił niebieskie szaty i granatową pelerynę.
-Nie jesteś Nekromantą. -stwierdziła Lina.
-Nie, panienko -odpowiedział. -Jestem magiem... Znaczy się posługuje się magią szamanistyczną...
-Nie mów do mnie panienko. Jestem Lina.
-Dobrze panienko...
-Rety... Mniejsza o to... Dlaczego mnie uratowałeś?
-Nie mogę powiedzieć, panienko. Na razie...
-Jakbym kogoś słyszała... Powiedz mi chociaż jak masz na imię.
-Allanos. Proszę chwile poczekać, mam coś dla panienki.
Młodzieniec podszedł do grubego, starego drzewa. Odgarnął kilka gałęzi i w ten sposób odsłonił misternie ukrytą dziuple. Włożył rękę do środka, po czym wyjął jakieś przedmioty. Buty, miecz, pelerynę, rękawiczki.
-Moje rzeczy?! -krzyknęła ze zdziwieniem Lina.
-Tak. Zostawiła je panienka nad rzeką...
-Skąd ty... Skąd o tym wiedziałeś?
-Nie lepiej byłoby mu podziękować? -odezwał się dobrze znajomy dziewczynie głos.
Czarodziejka rozejrzała się dokoła, lecz nikogo nie zauważyła. Nagle poczuła klepnięcie w ramię. Przestraszona odwróciła się szybko i ujrzała postać niepozornego młodzieńca, uśmiechniętego na swój szczególny sposób, z zabawnie zmrużonymi oczkami.
-Xellos!!! -krzyknęła. -Zawału kiedyś przez ciebie dostanę.
-Ja tylko na chwilkę -powiedział, ironicznie się przy tym uśmiechając. -Myślę, iż należy wyłożyć karty na stół. Spotkamy się koło północy, w obozowisku niedaleko stąd. -rzekł Xellos, po czym zniknął.
-To niesprawiedliwe. Dlaczego to zawsze ty ustalasz reguły gry!!! -wrzeszczała Lina, lecz jej krzyki nie miały już szans na dotarcie do odbiorcy.
Podstępny Kapłan wrócił już w Plan Astralny. Czarodziejka zauważyła jednak coś dziwnego. Ten młodzieniec, który uratował ją z niewoli Nekromantów, delikatnie ukłonił się w kierunku Xellosa.
-Jak dotrzemy na miejsce, to wszystko panience wytłumaczę- uprzedził pytanie dziewczyny Allanos.
Lina zadecydowała, że w chwili obecnej o nic nie będzie pytać. W końcu i tak niedługo wszystko miało się wyjaśnić, a poza tym po ostatnich wydarzeniach miała spory mętlik w głowie. Szła więc milczeniu, próbując poukładać sobie wszystkie elementy układanki, jednak wszystkie starania zakończyły się porażką. Zbyt dużo było niewiadomych, jak na wyciąganie daleko idących wniosków. Czarodziejka z jednej strony cieszyła się, że wszystkiego wreszcie się dowie, z drugiej zaś była pełna obaw. Bo w przecież to "wszystko" to będzie tylko tyle, ile Xellos będzie chciał, żeby wiedziała. A jemu nigdy nie można do końca ufać. I wreszcie kim jest ten tajemniczy młodzieniec, Allanos?


   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.82829900 1276781058
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!