Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Achika-chan
Smile
rozdział #02
 
Treść fanfika..
autor: Kanti
tytuł: Smile



Rozdział I
Sześć miesięcy później.




-Kim jesteś? Co tu robisz?
-Ja zostałem ci przeznaczony.-Postać powoli podeszła do niej.Dziewczyna się przestraszyła.
-Odejdź ode mnie. Czuję w tobie nienawiść. Niechcę żebyś był taki... dziwny... boję się ciebie...
- I tak byłoby nam się kiedys spotkać. To tylko kwestia czasu. Sama zdecydujesz kiedy się spotkamy.
-Ale po co miałabym cię wywoływać... przecież...
-Się mnie boisz, ale kiedys o mnie zapomnisz i wtedy spotkamy się na nowo. Wierzę w to. Będę czekał na ciebie. Byś przypomniała sobie o mnie pewnego dnia podaruję ci coś.-Ciemność objęła cały obszar. Dziewczynę spowił straszliwy ból, po chwili na rękę spłynęło jej jasne pióro.I czarne.



-Kurczę dlaczego zawsze musi mi się nie udawać. Co spróbuję to mi nie wychodzi. Musi mi się udać jestem tego pewny.-Chłopak o jasnych akwamarynowych włosach. Opierał się na olbrzymim mieczu. Broń była srebrna. Zadbana. Białe kamienie błyskały wesoło wśród promieni słonecznych które pociesznie zakrzywiały
przestrzeń pomiędzy nimi. Oparł się na klindze i przeczesał włosy. Spuścił głowę i odetchnął głeboko.- Dlaczego? Dlaczego ja nie znam nikogo kto mógłby mnie pokonać!!!!????- Wyprostował się i założył artefakt na plecy. Poszedł prostą drogą poprzez las. Gwizdając wesoło.



-Jejciu jaki on śśśśślllliiiicznyyyyyyyyyyy!!!- Dziewczyna w wieku około siedemnastu lat patrzyła z zachwytem na trzymany przez sprzedawcę kamień. Różowozłoty.-Ile?
- Nooo... ma podobno właściwości lecznicze, więc nie może być taniej niż za pięćset.-Męszczyzna zignorował ją wierząc, iż zapewne taka panienka nie jest w stanie posiadać tejże ilości pieniędzy. Jakże się zdziwił gdy zobaczył brzęczącą sakiewkę.
-To ja poproszę.^^- Człowiek podał jej dzieło natury i odszedł z dziwnym wyrazem twarzy. Dziewczyna ucieszona schowała go do torby.Powędrowała w stronę karczmy.



-Gourry spadaj od tego mięsa!!!! Jest moje!!! Możesz to zrozumieć tępy matole!!!!
-Panno Lino niech się pani uspokoi!!!- Amelia zajadała swoją rybę. Patrząc pobłażliwie na swoiich towarzyszy. Zelgadis spoglądał na nich znad kubka kawy.
Wstał powoli,bo właśnie Lina przepołowiła stół w geście rozpaczy próbując zabrać salaterkę. Gourry ją uprzedził i w tym momencie dostawał niezłego łupnia.
Sutuacja robiła się coraz bardziej ciekawa, gdyż wtopiła się w nią nową postać, a mianowicie dziewczyna o średnio długich oliwkowych włosach. Na tym tle bardzo odznaczały się jej żółte oczy. Takie niezwyczajne. Ale przyjemne.
- Prz...prze...przepraszam..czy mogłabyś mi powiedzieć skąd masz te...- Lina kompletnie nie zwracała na nią uwagi. Zelgadis widząc jej wyraz twarzy cofnął się o kilka kroków. Na wszelki wypadek.- Czy możesz mnie wysłuchać ?!!!- Krzyknęła. Lina spojrzała na nią niechętnie. Puściła szermierza. Dziewczyna ruchem palca złożyła za pomocą magii stół z powrotem. To samo zrobiła z zastawą.
-Co chciałaś?
- Heh... rozumiem,że uprzejmość nie jest wskazana. Dobrze, jeśli usiądziemy i spokojnie porozmawiamy to zafunduję całej czwórce po specjalności zakładu.
Stoi?- Lina uśmiechnęła się szeroko.
- Niom pewnie.- Wyciągnęła dłoń.- Jak się nazywasz?
-Still.Chciałam się zapytać skąd masz te czerwonę kamienie na nadgarstkach i pasie?
- Lina, Zelgadis, Amelia, a ten idiota to Gourry.Od pewnego demona, a co?
- Bo tego... skoro tak... to pewnie ich nie dostanę, ale... może mógłabym je odkupić?- Uśmiechnęła się słodko. Zel sie odwrócił, jakoś nie mógł się powstrzymać, by wyjść.
- To raczej nie wchodzi w grę...
-A za dziesięść tysięcy?- Linie szczęka opadła. Skąd on miała tyle forsy?- No.. i za każdym razem mogłabyś ich używać.- Czarodziejka spojrzała na nią podejrzliwie. Pokręciła wykałaczką którą trzymała w dłoni.
- Skąd wiesz, że to ma jakieś zdolności?- Dziewczyna bardzo się zdziwiła.
- Przecież to oczywiste.- Zelgadis się zainteresował. Still wyjęła ze swej torby garstkę kamieni.- Na pierwszy rzyt oka widać, iż są metaliczne i mają karmionową barwę. Dalej, widzimy szare obramowania z charakterystycznymi wyżłobieniami oraz nacięciami, co wskazuje na robotę Mazoku, w przełomie około tysiąca trzydziestu lat temu. Magię widać chociażby po tym, iż zakrzywienia światła są nieregularne co wskazuje na dosyć dużą kumulację energi... o jak u tego tutaj.-Wskazała palcem na fioletowy kamień.- Są podobne pod względem mocy. Oraz najważniejsze, za taką sumę którą ci proponuję każdy by je oddał, ale ty się wachasz, czyli jednak są przydatne.- Linie szczęka opadła.
-Skąd ty tyle o nich wiesz?
- Ja... się... interesuję, bo zbieram już od pewnego czasu^^
- Dobra masz, ale w takim razie idziesz z nami. Aha i pamiętaj o jedzeniu.- Dziewczyna westchnęła cicho i po chwili zawołała kelnera. Amelia Przekrzywiła pytająco głowę.
-Skąd masz tyle pieniędzy?- Still uśmiechnęła się promiennie.
-Z leczenia ludzkich serc.- Księżniczka zaperzyła się.
-I za to bierzesz pięniądze? Przecież tak nie można!!! Uzdrawianie za pomocą magii jest naszym darem, więc powinniśmy udzielać go innym bezinteresownie. Tooo... aż dziwne, wyglądasz tak przyjaźnie.- Still zmarszczyła zakłopotana brwi. Uśmiechneła się ponownie.
- Ja nikogo nie leczę. Nie w tym sensie. Jestem najemniczką.- Gourry zmierzył ją wzrokiem. Nie wyglądała ani na kogoś kto dysponował dużą siłą fizyczną, ani magiczną, więc jak...
- W jaki sposób...- Nie dokończył. Pytanie wydawało mu się bez sensu. Cała reszta była na tyle zdumiona, że nie mogła wydusić z siebie słowa.
-Nie obraź się, ale nie wyglądasz na kogoś kto mógłby zabić kogokolwiek, więc...
- Ja atakuje inaczej.- To było zapewne zakończenie dyskusji. Jak widać nie chciała się chwalić swoimi możliwościami, ani Zelowi, ani reszcie.- to może jak skończyliście to pójdziemy do biblioteki?- Zel nagle się ożywił. Resztę przeszedł dreszcz.
- To może pani z panem Zelgadisem się przejdziecie, a ja pójdę z Gourrym i panią Liną.- Odprowadziła ich wzrokiem. Czuła pewien niepokój. Może nawet się bała. Tylko czemu?


-Lubisz biblioteki?
- Mhm. Bo oczywiście, dzięki nim można dowiadywać się różnych rzeczy o których wcześniej nie miałeś pojęcia. To jest po prostu fascynujące. No i dzięki temu tyle wiem o kamieniach, bo chociażby zwykły kamień na drodze też skrywa własne właściwości.
-A te mają jakieś ukryte zdolności?- Wskazał ręką na twarz.
-To pewnie golema,ale sam powinieneś chyba wiedzieć o nich najwięcej. Zresztą muszą być chyba strasznie przydatne.
- wolałbym, żeby ich nie było...- Zniżył głos.
- Naprawdę? Jesli jesteś pewny to ewentualnie mogę spróbować uwarzyć pewne lekar...- Przerwała. W tym momencie wprost na nią wpadł wysoki chłopak, spojrzała w górę. Jego twarz rozjaśniła się w przepraszającym uśmiechu.
- Przepraszam, cię bardzo, ale nie parzyłem gdzie idę. To miasto jest strasznie wielkie. Nie wiecie może gdzie jest biblioteka?- Zel i Still uśmiechnęli się szeroko.



- NAPRAWDĘ??? Jak on się nazywa?
-Gourry. Myślę, że chętnie by się z tobą zmierzył.-Zel szedł dosyć wolnym krokiem w stronę budynku znajdującego się na wzniesieniu. Obok nich kroczył domniemany chłopak z miną wyrażającą szczęście najwyższych lotów, a miał na imię Rest. Still sojrzała na jego plecy.
- Wybacz moje pytanie ale... nie możesz walczyć mniejszą bronią?-Spojrzał się na nią i schylił się lekko. Przekrzywił głowę.
-Wielki miecz ma o wiele więcej zalet niż jakikolwiek inny.- Uśmiechnął się promiennie.- A po za tym... jest po prostu cięższy, a to wywołuje pracę nadgarstków.
-Jesteśmy.-Stali przed monumentalnym budynkiem mającym w stylu architektonicznym zapewne wiele ze starszych epok. Łady był, to nie pozostawiało wątpliwości.Cała trójka weszła do środka. Ich oczom ukazało się wiele rzędów półek. Wyglądały wprost smakowicie.



-Łaaaa... ciekwe gdzie tu jest jakiś chotel?-Czternastoletnia dziewczyna
usiadła na kamieniu.Założyła włosy za ucho i przymknęła oczy. Na kolanach wylądowała jej kartka z adresem, zobaczyła coś beżowego. Podniosła głowę nikogo obok niej nie było.



   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2010 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.84948200 1276781734
Slayers Copyright (c) 1989- 2010 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!