Wszechbiblia Slayers

Księga gości  Księga gości Lista dyskusyjna  Lista dyskusyjna Forum  Forum
Redakcja  
News  
Artykuły  
Konkursy
Intro
Manga
Anime
Powieści
Postacie
Magia
Opis świata
Chronologia
Slayers Fight
Gdzie kupić
Seiyuu
Fanfiki
Fanarty
Fanmanga
Audio
Galeria
Cosplay
Dodatki
Inne
Gry
Linki

Fanfiki

   «««                  
     
   
Informacje
 
 
Autor:
Tytuł:
Kanti Metallium
Mei`an
rozdział #25
 
Treść fanfika..




Mei'an 25 -Co ci w duszy gra?



Włożył kawałek ciastka do ust. Wyjrzał za okno. Głupia kelnerka poszła sobie nareszcie. Było ciemno.Z nikim nie widział się od ostatniego czasu. Chyba go unikali. Wziął oddzielny pokój na najwyższym piętrze. Teraz zszedł na dół żeby odsapnąć. To była jedna z bardziej nieuczęszczanych dzielnic. Jakaś dziewczyna wyprowadzała psa. Przytrzymywała kaptur żeby jej nie spadł od wieczornego wiatru.Właściwie była już noc. Spojrzał na zegarek dostany od Deo. Była pierwsza w nocy. Oparł głowę o dłoń i wypił łyk kawy. Wcale nie była mocna. Pewnie kelnerka wkurzyła się na niego. Nie ona pierwsza z resztą. Rany boskie, jest przystojny,inteligentny, dosyć bogaty i potężny.
I co?
I nic.
Zaśmiał się z goryczą. Jeśli by mógł walnąłby się w ten pusty łeb. Najlepiej byłoby upaść i umrzeć i...spauzował swoje myśli. Pamiętał słowa Liny do Fili. Ona podjęła decyzję o walce.
I wygrała chodź wielkim kosztem. Podniósł głowę, widząc Valgarv'a specjalnie się nie zdziwił.
-Przyszedłeś mówić mi jakim jestem idiotą? Jeśli tak to oszczędzaj siły, bo doskonale to wiem.-szyderczy uśmiech wpełzł na jego twarz.
-A czemuż to Beastpriest?
-Nie twój interes smoku. Po prostu mam powyżej uszu twojego gadania. Daj mi spokój i pójdź sobie, L-sama na pewno ci to wynagrodzi. -Przymknął oczy i wbił wzrok w szybę. Przesunął wzrokiem. Zaraz...Valgarv nie miał odbicia! Spojrzał z powrotem. Na twarzy smoka uśmiech był jeszcze szerszy.
-Dusznik...-Wyszeptał. Szybko rozejrzał się po pomieszczeniu. Najpierw Luna, teraz Valgarv. Nie bardzo miał jak walczyć. fakt o tej godzinie nikogo w kawiarni nie było, ale gdzieś w głębi musiała być kelnerka i ktoś z kuchni. Rzucił mu szybkie spojrzenie. Teleportował się przed niego i oboje po chwili znikli.Pojawili się na jakimś pustym ciemnym placu.
-Słuchaj, albo chcesz walczyć albo damy sobie z tym spokój i pójdziemy w swoją stronę.-To nigdy nie skutkowało, ale Zelas kazała unikać walki. Mazoku nie są zwierzętami, zawsze sądziła. "Valgarv" uśmiechnął się lekko.
-Znasz odpowiedź Beastpriest.- Jego głos zmienił barwę. Zrobił sie niezwykle mglisty i nieludzki. Typowy dla dusznika. Xelloss potrzebował jakiegoś szybkego zaklęcia. I w miarę cichego. Przydałby mu się Tadao w tym momencie.Duszniki nie były przesadnie silne,ale potrafiły nieźle zaleźc za skórę. Nie było wyboru, musiał to rozegrać inaczej. Stworzenie teleportowało się za niego. Jak przypuszczał.Zniknął i pojawił się nad nim. Może nie będzie oryginalny, bo ten sam chwyt zastosowała kiedyś Lina,ale na pewno skuteczny. Wyjął z zegarka ostry nożyk i wbił mu go w szyję.
-Żródło wszechpotęgi, purpurowy płomieniu jasno płonący, skup się w mej dłoni i stań się piekłem.Burst Flare.- Wyszeptał. Oczy dusznika rozszerzyły się i dostał spazmów.Cały się trząsł. Mazoku się nie uśmiechał. Po chwili stworzenie zniknęło. Został sam posród bezkresnej ciszy.
"Odepchnij ją, albo przytul."
Podniósł głowę do góry.
Gwiazdy świeciły jasno, tak samo jak dnia kiedy opuścił Wolf Pack.
*
Lina, Amelia i Filia siedziały w jednym pokoju. Przebrane w hotelowe piżamy wyglądały jak rodzeństwo siedząc na jednym łóżku. Lina opadła za siebie i wtuliła głowę w poduszkę.
-Ame przyprowadziłaś Xell'a? -Zapytała sufitu. Sufit nie odpowiedział, za to zrobił to inny głos.
-Taaak. -Ziewnęła.- Powiedział ,że zatroszczy się o siebie i poszedł gdzieś sobie. Później nie wiem co się z nim stało.-Oparła się o ścianę. Przymknęła oczy.-Filia...co zrobimy jak wrócimy? -Smok ocknął się z zamyślenia i zwrócił na nią swoją uwagę. Jej oczy, były teraz jasne, spokojne bez cienia zdenerwowania. Odetchnęła głęboko.
-Sądzę, że kiedy to wszystko się skończy...-Też zamknęła oczy.-...pójdę do świątyni.-Lina podniosła się i usiadła tuż przed nią.
-Po co? Sądziłam,że zrezygnowałaś z bycia kapłanką.
-Mhm,ale...muszę...porozmawiać z pewną osobą, która kiedyś bardzo mnie o to prosiła.A wy? - Czarodziejka pokręciła głową.
-Nie wiem, pewnie znów będę się gdzieś włóczyć z Gourrym...
-Ja...-zaczęła księźniczka.-...ja chcę żeby to trwało jak najdłużej...-wyszeptała.-...bo kiedy się skończy, to znów wszyscy się rozdzielimy i będę musiała wrócić do pałacu. Jestem zmęczona, dobrze mi z wami.-Zapadła cisza. Lina spojrzała za okno. Nie wiedziała co powiedzieć.-Filia nie wiesz czy Xelloss jest w hotelu?-Smok otworzył oczy. po chwili obniżyła wzrok i podkurczyła pod siebie ogon,który zniknął po sekundzie.
-Nie. Nie ma go.-Szepneła. Amelia spojrzała na nią i wyciągneła rękę ku niej. Pogłaskała ją po głowie.
-Będzie dobrze.-słowa,które padły z tylu ust. Niestety najczęściej były mylne.
*
Filia otworzyła lekko oczy. Zamglone obrazy zaczynały sie wyostrzać. Gdzie była? No tak, pokój Liny i Ameli , leżała zwinięta w kłębek w dole łóżka, Lina chrapała nad nią, a Amelka zapobiegawczo przeniosła się na tapczan obok. Smok uśmiechnął się lekko, do momentu kiedy uśmiech spełzł z jej twarzy jak poranna mgiełka. Czarodziejka dała jej kopniaka w twarz.
-Jezu...Lina...- Spojrzała na nią niechętnie i zaczęła masować sobie policzek. Wyskoczyła czym prędzej z łóżka i podbiegła do ściany. Teraz rozejrzała sie lepiej po pomieszczeniu. Jej uwagę przykuł dziwny przedmiot leżący na półce przy łóżku. Co to było? Miało głowę, dłuuuugą szyję i coś jak płaską nogę. Podeszła bliżej i nachyliła głowę żeby lepiej widzieć. To musiał być jakiś mechanizm, którego wcześniej nie widziała. Zajrzała w głąb i zobaczyła...tak, to była żarówka! O tym opowiadał im Valgarv. Przycisnęła rękę do blatu.
-Eeeeeep!!!- Buchnęło jej w twarz jasne światło. Opadła na dywan waląc się przy tym w głowę. To była lampa. Że też się nie domyśliła. Poczuła pod swoją ręką coś metalowego.To coś było...
*
BONUS:(^^ czyli mój kochany zwierzyniec w dzisiejszym wydaniuuuuu....)
Dusznik:
Istota mistyczna, są to dusze zmarłych przybierające postać osób,których już wcześniej widzieli. W przypadku dwóch widzianych w Mei'an przybrały postać Luny i Valgarv'a, bo zapewne w czasie jakiejś swojej podróży natknęły się na nich. Jeżeli chodzi o Lunę było to w okresie jej dzieciństwa. Nie przechodzą na nich zdolności przybieranej postaci. Wszystkie duszniki mają stale określoną moc i nie można jej zmienić. W zależności kim był zmarły człowiek i jakie miał zdolności, wtedy te przechdzą na jego duszę. Nie są najczęściej zbytnio gróźne, ale może go zabić tylko osoba w jakiś sposób silnie związana z przybieraną postacią. Jeżeli zabije ją ktoś inny pierwowzór również umiera. Dlatego ludzie bardzo się ich boją i rzadko je widać. Po prostu ludzie ich unikają i nie mają z czego czerpać wzorców. Nikt nie widział jak wyglądają naprawdę, zawsze przybierają jakąś postać.

Zwierzyniec z wyjaśnieniem hasła "łącznik" jest w Friendship2

   
 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tutaj prac. "
   
   
  Kopiowanie materiałów ze strony bez wiedzy i zgody autorów zabronione!
Strona http://slayers.wszechbiblia.net jest częścią portalu Wszechbiblia.NET
© 2000 - 2011 Wszechbiblia Slayers & Wszechbiblia.NET

Strona wygenerowana w: 0.95844800 1314899688
Slayers Copyright (c) 1989- 2011 Hajime Kanzaka / Rui Araizumi /
Kadokawa Shoten / TV TOKYO / SOFTX / Marubeni
 

Valid XHTML 1.0 Strict    Valid CSS!